sajgon

IP: 89.230.165.* 11.03.10, 20:24
Zajrzałam sobie tutaj przypadkiem i po chwili pomyślałam że może
znajdę tu pomoc...jestem mamą 6,5m-nego Smyka od 7 m-cy nie byłam u
fryzjera, kosmetyczki, zakupy robię przez internet albo biegiem jak
maratończyk po sklepach z ciuchami a w domu mam po prostu sajgon.
Często nie mam jak ugotować obiadu mężowi, sama jem to co złapię-
czasem jest to czekolada, czasem drożdzowka w sumie bardzo rzadko
cos pozywnego. Caly Boży dzien poswiecam dziecku a gdy zgaśnie
staram sie robic wszystko na palcach by go nie obudzic. mieszkamy na
wsi 70km od w-wy, w domu tesciow- wstydze sie tego ze sobie nie
radze, ze czesto mam nie pozmywane naczynia, nie odkurzony dywan.
Chodze jak 7 nieszczesc, zgarbiona, włosy zaczesane do tyłu, po
nocach śni mi się moje ciało sprzed ciąży i lśniące czystością
mieszkanie. Zmęczona jestem a jednak ciągle wydaje mi się że nic nie
robię. Ogarnia mnie wielkie poczucie winy wobec meza- pomaga mi jak
tylko moze, stara sie zeby niczego nam nie brakowało, opiekuje sie
dzieckiem- wtedy ja zaprzegam sie do porządkow albo robienia
obiadu...jak to wszystko pogodzić, jak sie ogarnąc...? co mam zrobić
żeby nie zakopać się pod sterta nie wyprasowanych ubran i nie
skonczyc ciagajac grzywką po podłodze...
    • hispanola80 Re: sajgon 11.03.10, 21:46
      Kasiu, nie masz się co wstydzić. Witaj w klubie. Niestety lekko nie
      jest. Ja tak żyłam przez kilka miesięcy i w pewnym momencie się
      poddałam. Powiedziałam mężowi, że już nie daję rady i że jak ktoś
      nam nie pomoże, to zagryzę się na śmierć. Wysupłaliśmy trochę z
      budżetu domowego i znaleźliśmy panią, która przychodzi dwa razy w
      tygodniu na dwie godziny, żeby ugotować obiad i ogarnąć w
      mieszkaniu. Pogadałam też z mamą i teściową - powiedziałam "nie
      radzę sobie, pomóżcie". Czasami jedna wpadnie, czasem druga.
      Wspomniałaś, że mieszkasz u teściów, może warto z nimi porozmawiać i
      poprosić o trochę pomocy. Ja widzę, że z tą pomocą jakoś mi łatwiej
      cieszyć się też czasem spędzonym z dzidzią, bo nie jestem już taka
      umęczona. I wyjść mi się chce z nią częściej do ludzi. Jakoś tak
      więcej we mnie energii. Nawet myślałam, żeby sobie sprawić chustę do
      noszenia dzidzi. Zaczęłam zauważać siebie. A to chyba ważne, bo jak
      siebie nie widzisz, to nie możesz z siebie za wiele dać innym.
    • red-truskawa Re: sajgon 12.03.10, 00:49
      Ja mam 4,5 miesiecznego synka, na razie mam macierzyński wiec jakos daje rade
      ale już się boje pomyslec co bedzie jak za 2 miesiace wróce do pracy. Teraz jest
      ok a nie mam nikogo do pomocy. Powiem Ci jak ja to robie. Np zakupy 1 x w
      tygodniu z dzieckiem i męzem; gotuje obiad w ilosciach "jak dla wojska" i mroże
      i tym sposobem nie gotuje codziennie ale 1-2 x w tygodniu. Sprzatanie- na spółe
      z męzem- razem bierzemy się "na hura" do roboty jak mały spi (pokój w którym
      mały spi sprzata mąz po wstaniu małego w czasie gdy ja go karmie); nie prasuje,
      tzn rzeczy dziecka odpusciłam sobie jakis miesiac po porodzie, a nasze- kazdy
      sobie na bieżąco przed włożeniem; czas dla siebie- codziennie gdy maz wieczorem
      kąpie małego i On go usypia, czasem np w sobote, niedziele wysyłam meza z małym
      na spacer i mam wtedy dla siebie 1-2h. Fakt ze ja mam bardzo spokojne,
      niewymagajace dziecko które (przynajmniej na razie) potrafi samo pobawic się
      lezac na macie, ale przyznam się ze jestem wyrodna matką bo nie bawie się w
      sterylizacje butelki, laktatora itp a czasem jak musze cos zrobic a mały marudzi
      bo sie nim nie zajmuje to właczam mu TV na 10 min i moge np wywiesic pranie czy
      zjasc sniadanie, wykapac się itp.
      Daj spokój, nie musisz byc idealna i sama sobie ze wszystkim radzic. Zapytaj
      babcie czy nie podzie z małym na spacer- zyskasz min 1 h luzu. Jezeli Cie stac,
      zapłac komus 7-8zł/h kto zajmie się małym na 2 h kiedy Ty pójdziesz do fryzjera,
      jak cie nie stac- zrób to w sobote gdy maz nie pracuje. Świat się nie zawali jak
      na obiad ugotujesz kupne mrozone pierogi. A przede wszystkim zmień sposób
      myslenia- nie musisz SAMA wszystkiego robic, nie musisz byc idealna i wstydzic
      się ze nie masz czasu pozmywac.
    • ekspert_aktywnerodzicielstwo Re: sajgon 16.03.10, 21:30
      Witam Panią,

      Sporo mam za pewne spotkało się w pewnym momencie z podobnym kryzysem (w „łagodniejszej” lub „ostrzejszej” postaci). Bardzo ważne jest aby mama dobrze się czuła, ponieważ nastrój mamy udziela się dziecku. Warto zadbać o swoje dobre samopoczucie i aktywność. Zły nastrój może też odbić się na relacjach z dzieckiem. Może warto przypomnieć sobie o swoim hobby, na które ostatnio nie było czasu i starać się do niego wrócić. Tak jak napisały już forumowiczki nie musi Pani robić wszystkiego sama, bo tak się często nie da oraz nie musi Pani robić wszystkiego. Pewnie do tego trzeba nabrać trochę dystansu i spróbować zmienić może trochę sposób myślenia żeby nie pojawiało się poczucie winy jeśli się czegoś nie zrobi.

      Z tego co Pani pisze to wnioskuje, że potrzebuje Pani odpoczynku, czasu dla siebie. Może udałoby się umówić się mężem na jakiś weekend podczas którego będzie miała Pani czas tylko dla siebie. Jak jest się w takim wirze zajęć domowych to jak już przychodzi taki czas to nawet nie wiadomo co ze sobą zrobić i często wtedy myśli i tak wracają do tego co jest do zrobienia w domu. To normalne, ale należy się Pani odpoczynek. Warto sobie wcześniej w taki sposób zaplanować czas żeby zmniejszyć możliwość myślenia co się może teraz dziać w domu, co jest jeszcze do zrobienia.

      Warto też dbać o siebie każdego dnia bo to też poprawia samopoczucie. Można poprosić teściową aby chwilę zajęła się maleństwem aby wziąć relaksujący prysznic, umalować się. Mimo, że nigdzie Pani nie wychodzi to może dzięki temu będzie się Pani lepiej ze sobą czuła.

      Poza tym podpowiedzi mam, które wypowiedziały się w tym wątku mogą również być pomocne: robienie jedzenia w większych ilościach i mrożenie, podział obowiązków i in.

      Można też może ułożyć sobie jakiś harmonogram dnia wspólnie z mężem, w którym zostanie uwzględniony czas wolny (i nie należy mieć do siebie żalu jeśli zdarzy się, że coś z harmonogramu wypadnie: np. prasowanie bo za długo bawiłam się z dzieckiem).

      Nie wiem jakie ma Pani możliwości, ale może warto aby zaczęła Pani spędzać też czas z dzieckiem poza domem. Może teraz, będzie nieco łatwiej bo robi się coraz lepsza pogoda: może wizyta z dzieckiem u znajomej, jakaś wspólna wycieczka, basen itp.

      I proszę pamiętać, że najważniejsze aby mama była szczęśliwa. Wtedy również szczęśliwe będzie dziecko, a to że nie będzie do końca posprzątane to trudno… jutro się posprząta część, a drugą pojutrze smile

      Pozdrawiam serdecznie,

      Marta Cholewińska-Dacka
    • gringo1980 Re: sajgon 18.03.10, 15:12
      Nie jesteś sama,ale nie przejmujcie się to z czasem mija. Im ma się
      mniej czasu tym lepiej się nim gospodaruje. Na początku po porodzie
      chciałam żeby było jak wcześniej. Wszystko na tip top posprzątane
      ugotowane poprasowane.No niestety nie da się, bo wtedy nie ma czasu
      dla siebie. Był mały kryzys, ale teraz jest już lepiej. Sprzątmy
      wspólnie w weekend. Umówiliśmy się że jeden dzień z weekendu mam
      wolny. Może nie cały, ale Mój zabiera dziecko do rodziców czy na
      spacer i mam chwilę relaksu. No i staram się funkcjonować normalnie.
      Jak dziecko nie śpi a chcę odkurzyć to odkurzam. Córka lata za
      odkurzaczem i jest ok. Jak chcę ugotować obiad wsadzam ją do kojca,
      albo fotelika do karmienia i razem urzędujemy w kuchni.Ona albo się
      bawi, albo obserwuje co robię...
      Nie dajmy się zwariować. Myślę że fryzjer się nie obrazi jak
      przyjdziesz z dzieckiem. Rano nie ma tłumów. Myślę że dla dziecka to
      będzie atrakcja i dla pań z salonu fryzjerskiego jak odwiedzi je
      mama z dzieckiem.
      • Gość: kasia Re: sajgon IP: *.mmpnet238.tnp.pl 18.03.10, 21:27

        dziękuję...
        podniosłyście mnie trochę na duchu. Nie wiedziałam że istnieją takie
        kryzysy smile ciekawe jak długo będzie trwać mój. Miałam porządek jako-
        taki to 4 m-ca po porodzie, od tamtej pory mam p
        (.piiiip)...nieporządek. Wieeeelki.

        Najgorsze jest to, że wydaje mi się że nikt tego nie rozumie- bo
        przecież ja TYLKO dzieckiem się zajmuję a w kuchni syf,w sypialni
        syf,w łazience (mały ale też) syf. Gdy tylko ktoś wyrazi chęć zajęcia
        się dzieckiem to ja - hurrraaa po podłogach na szmacie, na odkurzaczu,
        w garach...a po dwóch dniach i tak to samo. Oszaleję chyba.

        żeby chociaż to wszystko na figurę dobrze robiło ale skąd, wydaje mi
        sie nawet ze wygladam gorzej niz 2 m-ce po wyjsciu ze szpitala,
        oponka, poliki, "trącam" Rubensa powoli.Jestem czasem zła na
        laktację,że mnie oszukała, że nie chudnę tak jak miałam chudnąć, że
        się garbię przez ciężkie piersi a o drakońskich dietach mowy nie
        ma...codziennie wieczorem obiecuje sobie że "od jutra biorę się za
        siebie 40 min rower i ABS"...nie trudno się domyśleć że nigdy nic z
        tego nie wychodzi...macierzyństwo zabrało mi siły na wszystko poza
        Nim, zabrało także rozmiar 36 i schludny dom. Ile ten dół będzie
        trwał...?
        • Gość: tezmama Re: sajgon IP: *.aster.pl 20.03.10, 22:16
          Kasiu
          Ja czułam się bardzo podobnie po porodzie. Jakieś 9 miesięcy po
          porodzie robiłam sobie badania i wyszło, że mam bardzo dużą
          niedoczynność tarczycy. Stąd w dużym stopniu brało się moje wielkie
          zmęczenie i doły. Teraz jest dużo lepiej, biorę leki, no i synek też
          większy, więc łatwiej smile Podobno wiele kobiet ma problemy z tarczycą
          po porodzie, a nie wszystkie o tym wiemy i często nie badamy. A
          tarczyca to tycie, zmęczenie i inne męczące objawy.
          • Gość: kasia zbadam się... IP: *.debica231.tnp.pl 21.03.10, 22:29
            dziękuję ... smile
            • red-truskawa Re: zbadam się... 21.03.10, 22:57
              >Ile ten dół będzie trwał...?<

              W duzej mierze zalezy od Ciebie, od tego kiedy zaczniesz ceszyc sie z rzeczy
              małych a nie wymagac zbyt wiele od siebie wink
              A moze jeszcze warto zasiegnac poradni jakiegos psychologa, jak sama nie wiesz
              jak się do tego zabrać? Czasem dobrze pogadac z kims "z zewnatrz".
    • dom-za Re: sajgon 21.03.10, 23:11
      Heja, sajgon jest normąsmile) MOja c órka ma już 9 miesięcy. 2 tygodnie temu
      przeprowadziliśmy się do innego domu w innym mieście. Teraz mieszkamy na
      pudłąch. Też jestem pedantką jak Ty, ale trzeba nauczyć się odpuszczać. Mam tak
      jak Ty, każdą wolną chwilę poświęcam na sprzątanie, lubię to i lubię porządek,
      ale już umiem trochę odpuszczać.W chwilach gdy wariuję z powodu bałaganu patzrę
      na córkę i dochodzi do mnie jakie to beznadziejnie nieważne przy wadze każdej
      chwili poświęconej DLA niej i Z nią. Wtedy rzucam wszystko i idę się z nią
      bawić. To mi pomaga, to uświadamianie sobie faktu, że w jej zyciu wszystko się
      teraz buduje, a mnie przeraża bałagan.
      Pozdrawiam!
      • Gość: nie daje rady Re: sajgon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.10, 21:44
        czesc dziewczyny, już nie daje rady. Też bardzo lubiłam porządek w domu, wyprane, wyprasowane i ugotowane na czas. A teraz od 9 mcy moje życie przypomina wieczną walkę. Ciągle za czyms gonie. Juz nie daję rady. A najgorsze jest to, że nie mam cierpliwosci do dziecka. Momentami to wyszłabym z domu i zatrzasneła za sobą drzwi. Zasadniczo nie mam żadnej pomocy. Ostatnio udało mi się zapisać na basen, więc mam godzinke w tygodniu dla siebie. Nie wiem jak mam opanowywać swój brak cierplliwości. Najgorsze w tym wszytskim jest to,ze młoda nawet jak jestem zdenerwowana to i tak ty;lko mnie szuka. Wiec tym bardziej denerwuje się, że nie mam do niej cierpliwości. Bo ona najchętniej była by tylko ze mną. poradzcie cos. Bo juz nie daje rady. Nie wiem co robic zeby zachowywać cierpliwosc do dziecka. I nie denerwowac sie na siebie. Mam wrazenie ze jestem złą matką....
        • Gość: kasia Re: sajgon IP: 89.230.167.* 23.04.10, 20:35
          nie umiem Ci niczego mądrego doradzić, ja też często się złoszczę i
          szlag mnie trafia, szczególnie jak Młody sknerczy a mi to
          sknerczenie dudni w uszach jak jakaś mantra, staram się opanować -
          biorę głęboki oddech, włączam muzykę i zaczynam się poprostu
          wygłupiać, robię do młodego miny, macham rękami, tańczę... Debilnie
          to wygląda ale pomaga. Ja nie mam nawet godziny w tygodniu dla
          siebie bo czas który mogłabym poświęcić tylko sobie spędzam na
          zmywaniu garów , szorowaniu wanny , ścieraniu kurzy smile życie...

          Najgorsze w tym wszytskim jest to,ze młoda nawet jak jeste
          > m zdenerwowana to i tak ty;lko mnie szuka.

          to najpiękniejsze co może nas spotkać- bezgraniczna i
          bezwarunkowa
          miłość naszych dzieci, mój syn jest bardzo
          towarzyski narazie i na każde ręce które go noszą reaguje
          śmiechem...może mu się odmieni.

          spokoju Ci życzę i...powygłupiaj się czasem

    • agnieszka.it Re: sajgon 06.05.10, 12:22
      Wiele dzieci (niestety nie wszystkie) spi spokojnie przy normalnych
      domowych odglosach, wiec mozna sobie odpuscic chodzenie na palcach.
      Moja mala zasypia jak tylko uslyszy odglos odkurzacza, pralki albo
      zmywarki. Swietnie jej dziala na sen rowniez kosiarka w ogrodzie.
      Polecam sprobowac, moze sie uda.
      Ciao
      Agnieszka
      • hispanola80 Re: sajgon 06.05.10, 12:35
        > Moja mala zasypia jak tylko uslyszy odglos odkurzacza, pralki albo
        zmywarki.

        Najlepszy odgłos ma suszarka smile Sen murowany. To chyba podświadome
        wspomnienia z odgłosów brzucha mamy.
        • Gość: kasia Re: sajgon IP: *.debica229.tnp.pl 06.05.10, 14:42
          moje dziecko usypia przy Sade- celowo nie używałam suszarki żeby go
          nie przyzwyczajać ( 7-mio letnia córka mojej przyjaciółki jest od
          niej uzależniona)...a ja odpuściłam, nasz dom to nie muzeum- nie
          wszystko musi lśnić czystością. mam chwile załamań ale nauczyłam się
          żartować i śmiać się z bałaganu. Wolę Małego wsadzić w wózek i iść
          na spacer niż latać po domu ze ścierką. Znajomych poprosiliśmy o
          zapowiadanie wizyt tłumacząc to "ogólnym rozgardiaszem w domu
          którego widoku chcemy im zaoszczędzić" - mówimy o tym śmiejąc się a
          oni - o dziwo- rozumieją big_grin
Pełna wersja