Dodaj do ulubionych

chytrość - jak długo jeszcze??

15.03.04, 14:20
Mam prawie 3 letnią córeczkę, jest na razie jedynaczką. Chodzi do żłobka. Od
pewnego czasu mamy straszne kłopoty towarzyskie. Wszyscy znajomi, którzy
przychodzą ze swoimi dziećmi (w podobnym wieku) nie sa w stanie porozmawiac z
nami spokojnie, ponieważ z częstotliwością 1 na 5 minut mamy "zadyme".
Najgorsza jest moja córka, która przy tym okropnie płacze i krzyczy. Dawniej
tez była chytruskiem, ale mogłam jej coś wytłumaczyć, teraz juz nie. Gdy sie
zdenerwuje, potrafi ugryźć czy uszczypać i ciągle krzyczy: TO MOJE!!! Powoli
tracimy razem z mężem do niej cierpliwość. Pomocy!!!
Obserwuj wątek
    • madziurex Re: chytrość - jak długo jeszcze?? 15.03.04, 19:49
      To norma w tym wieku! Dziwne byłoby,gdyby trzylatek chciał się dzielić.Za jakiś
      rok znormalnieje, bo sama się przekona,że warto przestrzegać "norm
      społecznych" - zacznie potrzebować kolegów. Teraz to jeszcze: JA, MOJE,itd.
      Pozdrawiam i życzę cierpliwości!
      • mamagabi Re: chytrość - jak długo jeszcze?? 16.03.04, 08:43
        Niewiem czy takie dziwne bo moja córcia mając 3 latka dzieliła się swoimi
        zabawkami bez większych problemów, ale uczyliśmy ją od małego że może na chwile
        dać zabawke i nikt jej tego nie zabierze. Bawiła się często ze starszymi
        siosrami ciotecznymi i oczywiście zdarzało się na początku że zabierała im
        zabawki albo albo nie chciała pożyczyć swojej i wtedy najczęś ciej mama
        dziewczynek mówiła żeby jej ustąpiły bo ona jest malutka, a ja się bałam że
        potem będzie chciała żeby jej we wszystkim ustępować i starałam się żeby chociaż
        na chwile pożyczyła swoją zabawke i zeby widziała że za chwile ma ją spowrotem.
        Tak samo było kiedy dostała np czekolade to zawsze wszystkich częstowała a
        dopiero potem sama jadła oczywiście dorośli nie chcieli się częstować bo to
        przecież dla dziecka ale wtedy tłumaczyłam że w ten sposób uczy się dzielić.
        Moim zdaniem dziecko samo z tego nie wyrośnie i trzeba je tego nauczyć. Gabrysia
        ma koleżanke która ma pięć lat i ma problemy z dzieleniem ale co dziwne to z
        jedzeniem np wczoraj jej mama musiała jej siła zabierać torebke z precelkami bo
        żadnej koleżanki nie chciała poczęstować i tłumaczenie nie pomagało. Ma też
        kolege który ma 6 lat i nie pożyczy swoich zabawek no chyba że ma jakąś zepsutą.
        Myśle że dobrze by było żebyś córeczke próbowała nauczyć małymi kroczkami
        dzielenia się , Np kupić włsnie czekolade i porosić żeby innych poczęstowała
        oczywiście wszyscy muszą być zadowoleni i ją pochwalić że to zrobiła. Może ma
        jakąś troche starszą koleżanke która nie ma problemów z dzieleniem żeby jej
        czasem coś pożyczyła albo np się na troche wymieniły zabawkami i za każdym raze
        kiedy chociaż na cwile coś pożycz trzeba chwalić że np już jest taka duża że
        porafi się z kiś podzielić i na początek dobrze mieć coś na wymiane np ty mi
        pożyczysz misia a ja pożycze ci lalke żeby dziecko nie zostało z pustymi rękami.
        Ma też prawo mieć taką zabawke której nie chce pożyczyć taką najukochańszą albo
        kiedy dostanie jakąś nową to musi się nią nią nacieszyć i wtedy trzeba innym
        dzieciom wytłumaczyć dlaczego nie chce jej pożyczyć. Musi czuć że opłaca si
        dzielić. Mam nadzieje że podsunełam ci kilka pomysłów nie wiem czy sprawdzą się
        w przypadku twojej córeczki bo jak wiadomo każde dziecko jest inne i co przynosi
        efekty u jednego nie musi u drugiego.
        Pozdrawiam i życze wytrwałości Asia
        • edytek1 Re: chytrość - jak długo jeszcze?? 16.03.04, 09:34
          Nie uważam, aby przekupstwo było dobrym wychowcą. A co kiedy zabraknie nagrody?
          Ja bym szukała podłożą gdzie indziej... Mała chodzi do żłobka więc tam zabawki
          sa wspólne a dom to jej teren jej zabawki... Nic dziwnego, że nie chce sie
          dzielić! Nie rozumie, że zabawka wróci, a gość to nic innego jak agresor.
          Ja ten problem ( choć moja ma 2 latka)rozwiazałam tak: dzieci przynoszą swoją
          zabawkę i zabawki są na wymianę ja twoją a ty moją. Po znudzeniu są zabawy typu
          korowanie( kredek musi być dużo) ciastolina,klocki gry. Stram się uniakać
          zostawienia dzieci samych sobie, bo konflikt gotowy. Standardem stało sie u
          nas goszczenie mam na podłodze( my też chodzimy na podłogową gościnę). Miłej
          zabawy życzy Edyta mama Karoliny
          • beffanka Re: chytrość - jak długo jeszcze?? 16.03.04, 10:14
            Bardzo dziękuje,muszę uzbroić sie w cierpliwość. Najgorsze jednak jest jeszcze
            to, że ona jest bardzo zazdrosna nawet o mnie, ale tylko wtedy gdy np. inne
            dziecko biorę za rękę, przytule itp. (nie robie tego specjalnie, tylko wtedy
            gdy inne dziecko samo do mnie podejdzie i przytuli się) ona, wtedy dostaje
            dosłownie spazmów, tak płacze i szlocha, że ma jkby napad jakiejś nerwicy
            (gdyby dotknąć jej brzuszka to tak mocno i szybko oddycha, trzęsie się) Kiedyś
            mogłam z nia porozmawiać, wytłumaczyć, a teraz nie mam u niej w ogóle posłuchu.
            Robi co chce, ucieka, chodzi po wodzie, krzyczy gdy czegoś nie dostaje. Musze
            się przyznać, że jest tu trochę naszej winy, bo czasami dla świętego spokoju
            ustępujemy jej, ale wczoraj przeprowadziliśmy z mężem poważną rozmowę i
            zdecydowaliśmy oboje "zabrać się za nią" tzn. zacząc współpracować z nią.
            Jeszcze nie wiem jakimi metodami, ale na pewno spokojnie i bez bicia (tego nie
            uznaje, no może lekki klapsik), a może macie jeszcze jakieś propozycje??
            Psycholog?? twarda ręka?? nie mam pojęcia
            • chrom11 Re: chytrość - jak długo jeszcze?? 16.03.04, 13:48
              Witam Cię !
              Jestem mamą dwójki dzieciaczków, jedno coprawda ma dopiero 7 miesięcy, więc
              tego typu problemów narazie z nią nie mam, ale synek - czterolatek.........
              Zapewniam Cię, że przechodziliśmy z nim wszyskie możliwe zachowania. Też
              chodził do żłobka i też po powrocie do domu w zabawie z innymi dziećmi
              zachowywał się podobnie, jaką postawę przybierałam ? hm....... nie ma na to
              jednoznacznej odpowiedzi, każda sytuacja wymagała innej reakcji, napewno nie
              krzyczałam na dziecko, aby bezwzględnie dawało zabawki, które są jego (dziecko
              w tym wieku ma silne poczucie własności), mogłam go tylko poprosić, aby się dał
              chwilowo pobawić koledze, bo on jak jest u niego to też chciałby się pobawić z
              kolei jego zabawkami, przeważnie po krótkim przemyśleniu dzielił się, ale
              czasami tego nie robił i nikt nie miał do niego o to żalu. Moją zasadą
              jednakową za każdym razem było: nie wtrącać się, tylko wtedy kiedy byliśmy o to
              wyraźnie poproszeni. Wyszliśmy z założenia, że dzieci "dogadają" się swoimi
              sosobami (oczywiście nie dopuszczaliśmy do rękoczynów) i to się w naszym
              przypadku sprawdzało, ale zanim doszliśmy do tego wniosku niestety działliśmy
              po omacku, metodą prób i błędów. Dlatego myślę, właściwie to wiem, że nic złego
              w zachwaniu twojej córewczki nie ma i myślę, że metoda: "teraz się za nią
              zabierzemy" może ją tylko przestraszyć, spokój, sopkój i jeszcze raz spokój, a
              napewno znajdziecie metodę dla Was i dla Waszej córeczki najlepszą. A jeśli
              chodzi ataki zazdrości Twojej córeczki na widok innego dziecka na Twoich
              rękach..........., ty jesteS dla nie całym światem, tylko dla niej, nie rozumie
              jescze tego, że ty tylko to inne dziecko wzięłaś na ręce, dla niej to jest taka
              mała "zdrada",ja mam dwójkę, także mam to na codzień. Także nie zamartwiaj się,
              ona Cię poprostu kocha, miłością najczystrzą i bezinteresowną. Ciesz się tym.
              Życzę powodzenia, wytrwałości i dużo uśmiechu na codzień. Pozdrawiam. Kasia
            • d.orka Re: chytrość - jak długo jeszcze?? 16.03.04, 14:50
              Zanim zastosujecie jakąkolwiek metodę, przyjrzyjcie się najpierw córeczce -
              jaki ma charakter, osobowość.
              Każdy człowiek posiada swoje indywidualne cechy. Można je wzmocnić wychowaniem,
              lub skorygować.
              Zgadzam się z tym, co napisała jedna z dziewczyn - dobrze jest jak najwcześniej
              pokazywać dziecku, że zabawkami można się wymieniać, pożyczać je. Stopniowo,
              małymi kroczkami (z wielką cierpliwością) uczyć społecznych zachowań. Jedne
              dzieci szybko je przyswajają, inne wolniej, a jeszcze inne z dużymi oporami.
              Ważne jest, żeby dziecko miało coś tylko swojego, czego nie musi nikomu
              pożyczać (i wszyscy powinni to uszanować). Wtedy łatwiej mu będzie rozstawać
              się na chwilę z innymi zabawkami.
              Nie zmieniajcie nagle postawy wychowawczej o "180 stopni", lecz pomaleńku
              wprowadzajcie nowe zasady. Ważna jest Wasza konsekwencja i wspólny front, a
              przede wszystkim przeogromna cierpliwość. Trochę to potrwa zanim mała przyjmie
              nowy porządek i nowe reguły.
              Wszystkiego dobrego
              Dorka
              mama Sikorek
              i wkrótce Leonka
          • mamagabi Do edytek1 16.03.04, 12:57
            Nie napisałam nigdzie o przekupstwie nagrodą jest pochwała i to że jeśli dziecko
            pożyczy swoją zabawkę to wtedy może inne dziecko też coś pożyczy to przecież nie
            jest przekupstwo chyba źle mnie zrozumiałaś.
            • edytek1 Re: Do mamygabi 18.03.04, 00:07
              Rzeczywiście nic nie piszesz o przekupstwie... żle zinterpretował twój post.
              Przepraszam i pozdrawiam.
    • monika.zdz Re: chytrość - jak długo jeszcze?? 16.03.04, 10:33
      Cały mój synek. Jak pewnego razu poczęstowałam jaego małą koleżankę soczkiem w
      kartoniku, a on miał własny soczek to zrobił taką awanturę,że mało szyby nie
      wypadły od jego wrzasku. Pomyślałam,że zrobiłam to nie licząc się z jego
      zdaniem,pomijając go w tym i nawet czułam się nie w porządku. Od tego czasu
      kiedy daję mu na przykład czekolaki w ilości kilku sztuk zawsze proszę aby
      jedną dał koledze bo przecież ma tyle jeszcze dla siebie i widzę ,że nie
      zmuszany robi to nawet chętnie. Z zabawkami jest gorzej. Jak zobaczył u kolega
      ze żłobka ma zabawkę taką samą jak jego (może myślał,że to jego pluszak?)- to
      pobili się o nią. Jak jesteśmy w gościach u rok młodszego 2-letniego kuzynka to
      wyrywają sobie zabawki nawzajem. Jednak ostatnio zauważyłam,że Kubie już można
      czasami coś przetłumaczć i aczkolwiek niechętnie i nie zawsze to czasami
      potrafi się zachować. Taki wiek,trzeba dziecku tłumaczyć i tłumaczyć ,utrata
      cierpliwości (też czasami to miewam)do niczego pozytywnego nie prowadzi.
      • ewa2233 Re: chytrość - jak długo jeszcze?? 16.03.04, 14:55
        A ja JUŻ jestem ostrożna z tym namawianiem do dzielenia się zabawkami,
        zwłaszcza w piaskownicy.
        Nasz syn, gdy miał właśnie około 3 lat (dawne dzieje), też nie bardzo lubił
        dawać swoje zabawki innym dzieciom.
        Tłumaczyliśmy Mu, że fajnie jest pożyczyć coś komuś, za to można czasem pobawić
        się czyjąś zabawką itp. przykłady.
        Prosiliśmy też nianię, żeby zwracała na to uwagę i zachęcała go na spacerach do
        pożyczania.
        Aż w końcu nadszedł ten dzień.
        Syn dostał nowe autko, które było bardzo oryginalne, bo był to model starej,
        dobrej "Syrenki".
        W tym czasie syn bardzo interesował się "starymi gratami", więc cała
        rodzina "czyhała" na trabanty, syrenki itp.
        No i zabrał ukochany samochodzik, który dostał poprzedniego dnia, na podwórko.
        W piaskownicy jakiś chłopczyk zainteresował się autkiem i syn, po namyśle,
        oddał go do pobawienia się koledze.
        I jakież było (delikatnie mówiąc!) zdziwienie dziecka oraz niani, gdy chłopiec
        wziął autko i pędem pobiegł między bloki!
        Od tej pory ani złodzieja, ani autka nie widzieliśmy, choć chodzili codziennie
        na ten plac zabaw, aby złapać jakiś trop...
        Przestaliśmy synka zachęcać do pożyczania, a zaczęliśmy liczyć na jego intuicję.
        Przeczytałam też w jakimś czasopiśmie, na temat takiego przekonywania malucha,
        żeby pożyczał, aby wstawić się w jego położenie.
        Macie np. ukochaną swoją kolekcję figurek, znaczków a może macie ukochany
        aparat foto czy kamerę.
        Przychodzi do was koleżanka i zaczyna to, co macie ukochanego, "intensywnie"
        oglądać, dotykać, przestawiać.
        Jak się czujecie? Czy nie macie ochoty po prostu jej pożegnać, żeby przestała
        podnosić wam ciśnienie?
        Powiecie, że drogi sprzęt to co innego niż zwykłe zabawki?
        Ale przecież dziecko nie zna pojęcia wartości "złotówkowej" !
        Ono wie tylko, że "TO MOJE"!
        Oczywiście nie nakłaniam nikogo, do chowania egoisty, ale ...
        Czasami trzeba i z naszej strony innego spojrrzenia i więcej wyrozumiałości.

        PS. ciekawe ile gromów za ten post spadnie na moją biedną głowę smile
        • madziurex Re: chytrość - jak długo jeszcze?? 16.03.04, 20:05
          Ewa2233! A ja się z Tobą zgadzam. Oczywiście nie można przeginać w żadną stronę
          (chować egoistę albo sierotę), ale zauważyłam, że dzieci, których prawa i
          uczucia (a także prawo do WSZYSTKICH uczuć,jakich doznają) są respektowane -
          otóż te dzieci mają najmniej kłopotów z respektowaniem praw innych. Uważam,że
          można dziecku mówić -"To twoja zabawka i podzielisz się nią tylko wtedy, gdy
          będziesz miał na to ochotę." A już do tragedii prowadzi zmuszanie dziecka
          (trzylatka!) do dzielenia się.Nikogo siłą nie zrobimy dobrym człowiekiem.
          • ewa2233 Re: chytrość - jak długo jeszcze?? 17.03.04, 11:48
            O!
            Dzięki! smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka