bryko Re: Zobacz, ale nie naśladuj !! 23.04.04, 19:12 a mnie zastanawia, ze nigdzie nie napisales, ze kochasz swoje dziecko, tylko ze je "przygotowujesz", "wychowujesz", "przelamujesz"... nie chcialbym byc Twoim dzieckiem... jarek Odpowiedz Link Zgłoś
rekmare Re: Zobacz, ale nie naśladuj !! 26.04.04, 15:32 Jedno slowo mi na mysl przychodzi... "Wspolczuje"... Wspolczuje Twojemu Synkowi, wspolczuje tez i Tobie. Cwicz go, hartuj, przelamuj leki, lam bariery, stworz z Niego super Goscia idealnie przystosowanego do zycia w kapitalistycznym spoleczenstwie, gdzie nie ma miejsca na slabosc, a zyciowe motto, to "cel uswieca srodki". Zapewne moj Syn w hierachii tego spoleczenstwa, zgodnie z obowiazujacymi normami, nakazami, systemem wartosci bedzie nizej od Twojego. Coz... Wierze jednak, ze zapytany o to, czy czuje sie szczesliwy bez wahania odpowie, ze TAK. I nie bedzie czul w tym momencie jakiegos niepokoju, czy oby na pewno... Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a tezy i rzeczowe argumenty są lepsze 10.05.04, 13:34 Nie potrzebuję Twojego współczucia, ani mój syn. Jesteśmy wystarczająco zadowoleni ze wspólnie spędzanego czasu. Zastanów się czy tak naprawdę nie mówisz sama do siebie, poszukując usprawiedliwienia dla słuszności swojej drogi w życiu. Jeśli zaczynasz mówić powiedz jak Ty to robisz. Sformułowanie tezy i rzeczowe argumenty są lepsze niż gówniane subiektywne oceny. Subiektywne oceny nie zawsze są gówniane zresztą. Odpowiedz Link Zgłoś
steffa Re: Zobacz, ale nie naśladuj !! 26.04.04, 16:43 Hmmm... Tak naprawdę to nie wiadomo co tu jeszcze dodać, bo myślę, że nie pchnie to dyskusji w żadnym sensownym kierunku. Powiem tak: założenia są fajne, realizacja ? mam wątpliwości, ale to tylko moja sprawa, bo Piotrek jest synem ... Piotra (? czy coś przeoczyłam, czy macie tak samo na imię?). "Wina" w tym, że dyskusja zeszła na manowce są po obu stronach. Bo dziewczyny nie bez kozery atakowały. Swoim sznytem sprawiłeś, że sprawa stanęła na ostrzu - ten, kto tego nie robi to mięczak i kwoka. Taki styl obrony. Ty przedstawiłeś fajną tezę i wypełniłeś nią całe "życie", tzn. zakładając, że wychowanie w krzepie (ekstremalnej? ok, już tak to zostawmy) to najlepsza forma "inwestycji" w dziecko. Nieopatrznie wspomniałeś o tym motorze i na nim można było całą szczytną teorię pogrzebać. Fajnie, pożytecznie, zdrowo itd.. jest, gdy dziecko ma atrakcje ruchowe, ale to zdecydowanie nie wszystko. Ale zakładam, że inwestujesz także w te inne domeny. Dla mnie ważny jest charakter dziecka. Bo dzieci są różne, tak jak różni są ludzie w ogóle. Mój syn ma tylko 1,5 roku i cały czas się zastanawam jaki on jest. Obydwoje z mężem jeździmy (oddzielnie) na motorach (chociaż kręci nas w nich chyba coś innego niż ciebie), ale mały nigdy 'nie jeździł', nawet w brzuchu i nie przytupuję, czekając na ten moment. Dodam tylko, że nonkonformizm nie rodzi się tylko z buntu wobec prawa (grawitacji). Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a Ty jesteś nonkonformistką ? 10.05.04, 13:03 Dzięki za sensowną wypowiedź, którą cenię. Jak u Ciebie się przejawił nonkonformizm ? Odpowiedz Link Zgłoś
steffa Re: Ty jesteś nonkonformistką ? 13.05.04, 16:59 nie zależy mi tu na autoreklamie - mam to dla siebie pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a FAQ 06.05.04, 09:02 Otrzymałem pytania mailowe od czytelników, żeby uprzedzić niektóre inne, parę podstawowych informacji zamieszczam poniżej: openmind.republika.pl/kontakt.htm Z czasem dodam więcej informacji i zdjęć. Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a Rodzinne zabawy w niedzielę. 10.05.04, 12:59 Fajnie spędziliśmy niedzielę. Zobacz w nowościach na stronie albo kliknij tutaj: openmind.republika.pl/strona13.htm Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczekroza Re: Rodzinne zabawy w niedzielę. 15.05.04, 08:38 Dziecko pędziło mercedesem 200 km/godz 12-letniego chłopca za kierownicą luksusowego mercedesa mknącego z prędkością do 200 km na godzinę zatrzymał po trwającym kilkanaście minut pościgu patrol czeskiej policji drogowej na autostradzie z Pragi do Pilzna i granicy z Niemcami. Uwagę policjantów mercedes zwrócił nie tylko zdecydowanie przekraczając dopuszczalną prędkość. Funkcjonariusze drogówki byli wręcz zaszokowani, kiedy w samochodzie, który jedynie mignął obok ich wozu patrolowego z radarem, nie wiedzieli kierowcy. Policjanci ruszyli w pościg. Prędkość uciekającego mercedesa przekraczała 180 kilometrów na godzinę. Chwilami auto jechało nawet 200 km/h. Po kilkunastu minutach samochód zatrzymał się. "Policjanci byli kompletnie zaskoczeni, kiedy stwierdzili, że za kierownicą siedział 12-latek. Szok był tym większy, że wyglądał na 10 lat" - powiedziała rzeczniczka prasowa policji Praga-wschód Diana Buszkova. Chłopiec do luksusowego mercedesa swego ojca wsiadł o czwartej rano w Pelhrzimovie. Udało mu się przejechać ponad 100 kilometrów autostrady D1 do Pragi, przejechać przez czeską stolicę i wydostać się na autostradę D-8. Zatrzymany został około 6 rano. Inf. z dzisiejszego onetutak to jest jak dziecko potrzebuje wciąz adrenaliny) 12-latek - jak poinformowała rzecznik prasowa policji środkowych Czech Sonia Budska - jako nieletni nie może zostać ukarany. Z ustaleń policji wynika, że chłopak zdecydował się na przejażdżkę autem ojca, kiedy - w reakcji na złą ocenę w szkole - rodzice zabronili mu przez tydzień jeździć na rowerze. "Potrzebowałem odreagować" - wyjaśnił policjantom. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: ??? 16.05.04, 13:36 Mimo wszystko uważam,że dyskusja jest świetn, bo dotyka ważnych problemów: wychowania, podejścia do życia. Tym bardziej, że ja nie miałabym okazji spotkać się z kimś takim jak Piotr, bo mam całkiem inne założenia wychowawcze. podoba mi się, że masz tak poukładane swoje racje, wiesz czego chcesz w życiu i realizujesz je konsekwentnie w życiu (wychowując w określony sposób syna). Wyłożyłeś swoje racje poddając pod osąd, więc ja pozwolę sobie krótko wyłożyć dlaczego wychowuję swoje dzieci inaczej. Moje życie to podróż, ale nie do granic swoich możliwości, ale do drugiego człowieka (dlatego nie miałoby dla mnie takiego znaczenie zdobycie tej czy innej góry, przekroczenie prędkoścvi). Większym heroizmem jest dla mnie zmaganie się z codziennością niż efektowne jednorazowe akcje, bo w życiu wpisane jest: a)przemijanie, b)choroby i cierpienie, c)śmierć. Muszę wiedzieć jak sie do tego ustawić, uczę się tego w codzienności (mimo wiedzy a)b)c) wstać rano i iść do przodu ciesząc sie ludźmi obok). Ale to tylko mój sposób na życie, każdy ma inny, Ty też. To co mnie niepokoi to, że traktujesz syna jak partnera (dorosłego). Według mojej wiedzy (obserwacji) dziecko nie jest jeszcze ukształtowaną osobowością, nie zna swoich granic, siebie. Strach, to co lubi lub nie, zakreślają granice osobowosci. Wyznaczaja drogę, którą idzie człowiek, szczególnie dziecko do własnego ja czyli dojrzałości. Gdy sie już siebie zna, można przekraczać swoje możliwości, gdy sie robi to za wczesnie, mozna zatracić wiedzę o tym kim się jest. Ja stawiam w wychowaniu dzieci na poznawanie ich, chcę żeby znali swoje możliwości i wiedzieli, w którą stronę chcą pójść, żeby odkryli to w sobie. Staram się towarzyszyć, nie ingerować i zmieniać. To są oczywiści założenia, nie cały program wychowawczy. Poprostu, jeśli chodzi o to czy kształtować wg własnego pomysłu czy towarzyszyć i pomagać odkrywać siebie, wybieram to drugie. Ale w Twoich opisach widać autentyczną PASJę, gratuluję Ci tego. Odpowiedz Link Zgłoś
goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: ??? 16.05.04, 20:22 Ja też Piotrowi gratuluję pasji. Mam tylko jedno ale... (i tego moim zdaniem dotyczy cała dyskusja) czy syn Piotra ma taką samą pasję, czy ta pasja została mu "wmówiona" przez tatę?? Odpowiedz Link Zgłoś
anek.anek Czy ktoś to zobaczył? 16.05.04, 23:57 A wątek wciąż żywy To ja mam teraz pytanie do wszystkich "atakujących" mam: czy któraś z Was umówiła się z Piotrem i jego synem na takie niedzielne łażenie po drzewach lub bunkrach? Można by wtedy NAPRAWDĘ ocenić. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Zobacz, ale nie naśladuj !! 17.05.04, 07:40 Jakos wczesniej nie zajrzalam do tego watku i ile stracilam!! No i nie wiem co mam sadzic. Ja jestem raczej osoba aktywna i nie potrafie siedziec na pupie, w zwiazku z tym nasze urlopy zawsze spedzamy tak, zeby sie ruszac. Przynajmniej raz w roku staramy sie jechac w gory, nie zeby sie wspinac, ale zeby pochodzic. I o dziwo nasz (wtedy) trzylatek potrafil sie nudzic i jeczec idac przez las pod slaba gorke, ale na skalach uciekal nam do przodu az sie za nim kurzylo. W czasie naszych wyjazdow nie zawsze jest tak, ze kazdy z blyskiem oka zrywa sie z lozka i chetnie rano sie ubiera. Czasami jest troche jeczenia, ale jak juz wyruszy na trase czy zabierze sie do robienia czegos, to jest fajnie i ja wiem, ze dzieci to lubia, bo widze po ich reakcji i pytanie kiedy znow tam pojedziemy. Juz pomijajac te nieszczesna jazde na motorze (ktorej nie pochwalam), to uwazam ze Pawel fajne rzeczy robi z synem i mam nadzieje, ze zaowocuje to w przyszlosci swietnym kontaktem. Ja tez wlasnie tak staram sie robic, ale ja mam po prostu dzieci, ktore nie moga usiedziec w miejscu. Ja ma bzika na punkcie nart i oczywiscie dzieci zaczelismy uczyc niemal od momentu jak stanely na nogach. Oczywiscie byla to zadna jazda na nartach, raczej oswajanie sie ze sniegiem. Dzieci to akurat zalapaly i ja podrosly to tez ten sport pokochaly i corka rok temu w wieku 7 lat zjezdzala ze stromych czerwonych tras tak, ze ja musialam ja gonic (a ja jezdze na nartach bardzo dobrze, tyle, ze kolano mi wysiada). To nie chodzi o chwalenie sie co moja corka potrafi, tylko o to, ze jezeli ktos cos lubi i jakos sie tego nauczy, to moze to robic bez strachu i zmuszania. A jazda na nartach moze byc naprawde niebezpieczna. Uczepilyscie sie dziewczyny tego przelamywania strachu. A ja uwazam, ze to jest akurat bardzo cenna umiejetnosc. Pokonywanie strachu przed wyjsciem poza swoja "strefy bezpieczenstwa" jest podstawa do osiagania sukcesow. I tu nie chodzi o jakies spektakularne sukcesy na skale miedzynarodowa, ale nawet na skale przedszkolna )). Ja zaluje, ze wielu rzeczy po prostu nie zrobie ze strachu. Na przyklad nigdy w zyciu nie skocze ze spadochronu, ale wyobrazam sobie, ze musi to byc wspaniale uczucie. Inna sprawa jest jak Pawel swojego syna trenuje. Jezeli faktycznie zmusza syna tak, ze on az w portki ze strachu robi, to moze nie tedy droga. Natomiast jezeli pozytywnie go zacheca, tlumaczy, pokazuje, ze jezeli dobrze sie czlowiek przygotuje, to nie musi to byc takie straszne, to zaowocuje to w przyszlosci nie tylko w sportach ekstremalnych, ale i w zwyklym zyciu. I nie widze nic zlego w tym, ze zaszczepia swoje pasje synowi. Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a Zapraszam do wspólnej zabawy. 22.05.04, 02:04 Przyjedź do nas na weekend, tzn. na któryś dzień. Wejdziesz z dzieciakami na kilkunastometrowe drzewo. A może zrobimy most linowy, albo ... mozliwości jest dużo. Zaproszenie jest otwarte dla chętnych z dziećmi lub bez: openmind.republika.pl/kontakt.htm Bez żadnych obaw ! Czekam na maile: pwie@o2.pl . Takich emocji nie zapomina się długo ! Ostanio ponad setkę osób przeciągnąłem po drzewach. Dla wielu była to "chwila prawdy". Byli tacy co rezygnowali. Z grupy Francuzów tylko trzy dziewczyny się zdecydowały. Zrobiło się późno, na razie ! Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Zapraszam do wspólnej zabawy. 24.05.04, 08:50 Niestety mieszkamy baaardzo daleko, ale pewnie bysmy sprobowali ). Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a Re: A w jakim kraju ? 28.05.04, 17:07 Są tam jakieś drzewa ? Misie Koala na coś tam jednak włażą. Widać jakiegoś misiaka z Twojego okna ? Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a Zrobiliśmy imprezę na 140 osób. 22.05.04, 01:44 Zapraszam do obejrzenia migawek z konkurencji linowych: openmind.republika.pl/strona16.html Odpowiedz Link Zgłoś
ka2 Re: Zrobiliśmy imprezę na 140 osób. 25.05.04, 12:09 łojezu, a to dopiero " zabawa " sto razy wolę w słowackie tatry pojechać Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a Lepiej w Alpy albo Himalaje 25.05.04, 14:40 sto razy lepiej niż w Tatry Słowackie Odpowiedz Link Zgłoś
ka2 Re: Lepiej w Alpy albo Himalaje 25.05.04, 15:05 całkiem możliwe to podrzuć jakieś zdjęcia z Himalajów, na zachętę Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a Najlepsze dziwki na Evereście 28.05.04, 00:02 nie bez powodu padł rekord wejścia lepiej pornola pooglądaj na zachętę, a potem do agencji zamiast w Himalaje ! Odpowiedz Link Zgłoś
ka2 Re: Najlepsze dziwki na Evereście 28.05.04, 08:16 A co ? byłeś tam, że wiesz ? mnie jako takiej kobiety nie interesują na drzewie czujesz się mocny, ale krytyki przyjąć nie umiesz, cieniasku bez odbioru, czyli krótko mówiąc " spadaj na drzewo, tam twoje miejsce " ja jednak swoje dzieci zabiorę w Tatry, bo je kocham i wiem, że na Himalaje są za małe Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a Re: Najlepsze dziwki na Evereście 28.05.04, 17:11 nie było krytyki tylko krytykanctwo kup se pornola z facetami inteligentna pipko Odpowiedz Link Zgłoś
dagbe Re: Zrobiliśmy imprezę na 140 osób. 25.05.04, 15:47 Ja osobiście uwielbiam takie imprezy! Natomiast mój starszy syn tego nie cierpi... Całą nadzieja w młodszym synku Pozdrowienia, Dagmara Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a wspólne zjazdy 25.05.04, 14:45 Troje dzieci na drzewie i wspólne zjazdy. openmind.republika.pl/strona17.html Dzieci kochają przygody ! Odpowiedz Link Zgłoś
dagbe Re: wspólne zjazdy 26.05.04, 09:39 Widzę, że Piotrek już się uśmiecha na zdjęciach Pozdrowienia, Dagmara Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a bo dostał lanie 28.05.04, 00:10 i sie uśmiecha ciekawi mnie skąd wiesz, że starszy nie lubi i co oznacza takie stwierdzenie Odpowiedz Link Zgłoś
dagbe Re: bo dostał lanie 28.05.04, 11:18 80662270a napisał: > i sie uśmiecha w kazdym razie z usmiechem te zdjecia sa duzo bardziej przekonujace, az milo popatrzec i pozazdroscic... > ciekawi mnie skąd wiesz, że starszy nie lubi i co oznacza takie stwierdzenie wiem stad, ze bylismy razem na obozie przygody naszego Klubu Aikido i organizowano tam takie atrakcje - moj syn stanowczo odmowil udzialu... co najmniej kilka razy do roku syn ma okazje przelamac swoj lek - do tej pory z zadnej nie skorzystal nie wsiadzie tez na karuzele czy roller-coaster uprzaz zalozy ale na drzewo wyzej niz 1 metr nie wejdzie a ja nie mam zamiaru go przelamywac mimo, ze sama takie rzeczy uwielbiam na zachete pokazywalam mu Twoje zdjecia - stwierdzil, ze fajne ale on tak nie chce i tyle oznacza to stwierdzenie przepraszam za brak polskich znakow, ale siedze przy obcym komputerze Pozdrowienia, Dagmara Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a przełamywanie 28.05.04, 17:35 przełamywanie ma różne oblicza nie musisz go od razu prądem motywować tak jak słonia w cyrku do jazdy na rowerze ale jesli pozostawisz go samemu to się wycofa zrobi to raz, potem drugi i w życiu może się pojawić skłonność do uciekania przed problemami, przed trudnosciami, przed podejmowaniem ryzyka jestem zdania, że warto spróbować konstruktywnego wsparcia które pomoże mu poznać to wspaniałe uczucie pokonania własnych słabości i zadowolenia z własnych osiągnięć to może pomóc mu w stawaniu się silniejszym i godnym zaufania partnerem w życiu oczywiście można to osiągnąć na tysiąc sposobów, niekoniecznie wspinaczka ja zawsze zachęcam do aktywnego rodzicielstwa vs. pozostawiania dzieci samym sobą ludzie zakładają rodziny tak jakby brali szczeniaka potem gdy pojawiają się problemy to od nich uciekają, od szczeniaków i od rodzin dla dzieci trzeba być przykładem ja z komina zjechalem najpierw sam, a potem razem z moim synem no ale to było bardzo trudne zadanie i nie namawiam nikogo bo trzeba się do tego przygotowywac systematycznie dobrze działa nie tylko przykład płynący od dorosłych ale również od innych dzieci Bartek zmęczył się na ściance, ale jak zobaczył, że Piotrek zdobył kolejną drogę to padał ze zmęczenia a nie chciał być gorszy robimy imprezę w domu dziecka jutro zabieram pełen samochód dzieciaków z klasy Piotrka zanosi się na fajną zabawę mój syn wystąpi w roli organizatora i szkoleniowca powiedziałem że będzie testował most a on powiedział że fajnie a ja że czemu, przecież tester może pierwszy się zabić a on że trzeba poczuc trochę adrenaliny ! have fun ! Odpowiedz Link Zgłoś
goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: przełamywanie 28.05.04, 22:01 Koniec, leżę dobita. Tobie nie zależy żeby Twój syn był sobą (miał własne marzenia, własne życie, własne problemy - które mógłby rozwiązywać po swojemu). Chcesz mieć klona (drugie życie, drugą szansę??).Jeśli Twój syn będzie szczęsliwy w życiu, to będzie to kwetia ślepego przypadku, (a nie tego, że Ty chciałeś, by Twoje dziecko było szczęśliwe). Tak to widzę i szkoda mi Twojego dziecka. Nie dlatego, że musi chodzić po kominach Dlatego, że jego ojciec go nie słucha. Miałam nadzieję, że powstanie w Tobie jakiś niepokój(?) czy aby w dobrą stronę zmierzasz w kwestii wychowania dziecka. Ale niestety, jesteś zbyt pewien (a przynajmniej tak wyglądasz po swoich postach) swoic racji. I tym smętnym akcentem kończę dyskusję . Odpowiedz Link Zgłoś
jaaagusia Re: prze3amywanie 29.05.04, 17:09 Zalozyciel tego watku nie dyskutuje - on WIE. A jesli ktos jest odmiennego zdania - obrzuca obelgami. Zalosne . A dzieciaka szkoda - tatus go trenuje, czy raczej tresuje, zachwycony, jakim jest wspanialym ojcem. Dziecko w efekcie swietnie potrafi sie wspinac, za to zupelnie zostalo oduczone mowic NIE. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a Re: przełamywanie 31.05.04, 19:40 "Tobie nie zależy żeby Twój syn był sobą (miał własne marzenia, własne życie, własne problemy - które mógłby rozwiązywać po swojemu)." To jest absolutnie fałszywa teza nie do obrony. Możesz ją sformułować przy jakiejkolwiek próbie ingerencji w życie dziecka. Jeśli ja zwrócę wieczorem dziecku uwagę, że nie złożył ubrania to już wyobrażam sobie Ciebie kiedy mówisz: "Tobie nie zależy żeby Twój syn był sobą (miał własne marzenia, własne życie, własne problemy - które mógłby rozwiązywać po swojemu)." Tu nie chodzi o mnie w naszej dyskusji lecz o precyzję zasobu pojęć których używamy oraz granice wolności od których można mówić o przymuszaniu lub braku zainteresowania. Jestem diabłem, przyjdę do Ciebie we śnie, w nocy, i uprowadzę na drzewo ! Odpowiedz Link Zgłoś
dagbe Re: przełamywanie 29.05.04, 23:15 80662270a napisał: > przełamywanie ma różne oblicza > nie musisz go od razu prądem motywować tak jak słonia w cyrku do jazdy na > rowerze > ale jesli pozostawisz go samemu to się wycofa zapewniam, ze nie pozostawiam go samemu sobie i ciagle mam nadzieje, ze tym razem wejdzie... ale przelamac sie musi sam, ja tylko stoje obok i syn wie, ze zawsze moze na mnie liczyc > jestem zdania, że warto spróbować konstruktywnego wsparcia które pomoże mu > poznać to wspaniałe uczucie pokonania własnych słabości i zadowolenia z > własnych osiągnięć > to może pomóc mu w stawaniu się silniejszym i godnym zaufania partnerem w życiu cel mamy podobny tylko inaczej rozumiemy termin "konstruktywne wsparcie" > oczywiście można to osiągnąć na tysiąc sposobów, niekoniecznie wspinaczka > ja zawsze zachęcam do aktywnego rodzicielstwa vs. pozostawiania dzieci samym > sobą > > ludzie zakładają rodziny tak jakby brali szczeniaka potem gdy pojawiają się > problemy to od nich uciekają, od szczeniaków i od rodzin > > dla dzieci trzeba być przykładem pod tym wzgledem nie mam sobie nic do zarzucenia, a jeszcze mniej tacie mojego syna > dobrze działa nie tylko przykład płynący od dorosłych ale również od innych > dzieci > > Bartek zmęczył się na ściance, ale jak zobaczył, że Piotrek zdobył kolejną > drogę to padał ze zmęczenia a nie chciał być gorszy akurat na mojego syna ta metoda nie dziala, ja zreszta nie pozwalam sobie na motywowanie go za pomoca przyrownywania go do innych dzieci - sama jako dziecko tego nie cierpialam (tak, tak - staram sie nie robic tego czego nie lubilam w moich rodzicach a postepowac tak, jak chcialam kiedys, zeby oni postepowali) nie chce, zeby moj syn robil cos tylko dlatego, ze robi to Krzysiek czy Zenek pozdrawiam, Dagmara Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a ciepły lód 31.05.04, 20:07 intuicyjnie Ciebie rozumiem i staram się zrozumieć ale zobacz co piszesz: "zapewniam, ze nie pozostawiam go samemu sobie i ciagle mam nadzieje, ze tym razem wejdzie... ale przelamac sie musi sam, ja tylko stoje obok i syn wie, ze zawsze moze na mnie liczyc" zróbmy teraz drobne cięcie żeby zostawić to na co chcę zwrócić Twoją uwagę "zapewniam, ze nie pozostawiam go samemu sobie (...), ja tylko stoje obok (...)" widzisz, ja wiem, że to nie do końca szczęsliwe sformułowanie, i pewnie w rzeczywistości jest inaczej, i trudno to wyrazić słowami ale sama widzisz jak brzmi to co zostało dla mnie, wyłacznie przy założeniu, że jest to obiektywny obraz sytuacji, jest to zostawienie dziecka samemu sobie, ale wyrwane z kontekstu codziennej pracy wychowawczej, którą staram się widzieć gdzieś między Twoimi słowami, nie jest to nic złego, że pozwalasz mu sprawdzić się czasem pozdrowienia i podziękowania za ciekawą dyskusję Odpowiedz Link Zgłoś
dagbe Re: ciepły lód 01.06.04, 10:30 Tu uważam, że się czepiasz... Nie napisałam: > "zapewniam, ze nie pozostawiam go samemu sobie (...), ja tylko stoje obok (...) ale: "zapewniam, ze nie pozostawiam go samemu sobie i ciagle mam nadzieje, ze tym > razem wejdzie... ale przelamac sie musi sam, ja tylko stoje obok i syn wie, ze > zawsze moze na mnie liczyc" Twoje zagranie z wycięciem tekstu jest nie fair. Na takim poziomie nie zamierzam dyskutować. Pozdrowienia, Dagmara Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a impreza w domu dziecka 31.05.04, 01:31 2004-05-29 Już po bardzo udanej sobotniej imprezie. 13 letniemu rekordziście wejście na 10-metrową sosnę zajęło 50 sekund. Najmłodszy wspinacz nie chodzi jeszcze do szkoły, najstarsze "dziecko" nie mieszka już w ośrodku, najstarsi wspinacze to opiekunowie z ośrodka. Ponad sto wejść na trzech drzewach o różnym stopniu trudności. Most na wysokości 6 metrów. Każdy uczestnik miał okazję zbliżyć się do granic swoich możliwości. Link do zdjęć w nowościach na: openmind.republika.pl Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a Drzewo jak kobieta 02.06.04, 22:30 Na pewno nie ma dwóch takich samych. Niektóre wysokie i smukłe, inne zaś niskie, ale rozłożyste. Tak rozłożyste, że droga z jednego końca korony na drugi może zająć nawet i godzinę. A w koronie gałązki bywają cienkie. Wymagana jest więc szczególna delikatność, zupełnie jak z kobietą. Jeden niewłaściwy ruch, jeden niepewny punkt zaczepienia i lecisz... Historia i technika Trudno byłoby ustalić, kiedy nastąpiło pierwsze wejście człowieka na drzewo. Na pewno było to wiele tysięcy lat temu, u zarania historii ludzkości. Jako sposób zdobywania owoców, czy źródło schronienia, wspinaczka na drzewa funkcjonowała przez wieki i w niektórych krajach funkcjonuje nadal. Wspinaczka bez materialnego celu, tak dla sportu, czy dla duchowego przeżycia, to właśnie drewinizm. Kilka lat temu, na wybrzeżu, grupa trójmiejskich pasjonatów, rozpoczęła eksplorację Zielonych Szczytów. Wspinaczka taka stała się alternatywą dla wspinaczki skałkowej, którą trudno uprawiać w naszym regionie. Alpiniści traktują jednak tą formę wspinaczki z przymrużeniem oka... Cóż, każdy ma prawo wyboru. Można oczywiście jechać na południe, aby powspinać się w prawdziwych skałkach. Można także doskonalić swoje umiejętności na sztucznych obiektach wspinaczkowych, jak choćby murki, wiadukty i mosty, sztuczne ścianki wspinaczkowe. Dla niektórych pozostaje drewinizm. Istnieje ogromna ilość potencjalnych zielonych szczytów. Każde drzewo stać się może nowym wyzwaniem, kolejnym obiektem wspinaczki. Oczywiście wspinaczka taka jest trochę odmienna od skałkowej. Nie do końca ważny jest styl i umiejętności. Ważne jest natomiast przełamanie własnych słabości, lęków, trzeba zaufać przyrodzie.Oczywiście przydatna, a wręcz wskazana jest znajomość technik wspinaczkowych, sposobów asekuracji, pracy z linami. Odpadnięcie od pnia, nawet z wysokości 5 metrów, może skończyć się tragicznie. Drewiniści wykorzystują w głównej mierze sprzęt powszechnie używany do wspinaczki, tj. uprzęże, taśmy, karabinki, ekspresy, przyrządy zjazdowe i liny. Nie ma mowy o trwałym mocowaniu elementów do drzewa, czy niszczeniu kory. Wszystko odbywa się z pełnym poszanowaniem dla matki natury. Metody Początki bywają najtrudniejsze. Często pierwszą przeszkodą jest brak gałęzi w początkowym odcinku pnia. Ten początkowy odcinek ma niekiedy nawet 15 metrów. Istnieją dwie techniki wchodzenia na taki gładki pień. Można zastosować system rzutki lub wspinanie się na taśmach. Pierwszy system to pewnego rodzaju łatwizna. Po przerzuceniu linki z obciążnikiem przez pierwszą gałąź, przeciągamy przez tą gałąź linę. Droga na szczyt stoi już otworem. Drugi system, czyli taśmy, wymaga większej pracy. Dookoła pnia wiąże się bowiem odpowiedniej długości pętle z taśmy. Drewinista zamocowany do jednej z nich, przesuwa drugą do góry, poczym przenosi się na tą taśmę powyżej. Dalej ta taśma, która była dolną, wędruje wyżej itd. Sposób mozolny, ale daje tzw. pełną satysfakcję. Niektóre wejścia z użyciem taśm zajmują nawet i dwie godziny. Po dotarciu do gałęzi sprawa znacznie się ułatwia. Mocne uchwyty i właściwe oparcie na nogach i już można piąć się do szczytu. A ze szczytu często roztacza się przepiękny widok... Z niektórych drzew zlokalizowanych w dolinie radości, czy na Gdyńskich Karwinach, widać półwysep Helski i sporą część zatoki gdańskiej. O ile nie pada deszcz, na szczycie można całkiem przyjemnie spędzić czas. Można poczuć się prawie jak na dachu świata. Wszelkie codzienne sprawy przesuwają się na dalszy plan, pozostaje tylko człowiek i przyroda. Po zakończeniu kontemplacji w koronie drzewa, pozostaje bardzo przyjemny fragment wspinaczki, a mianowicie zejście. Najczęściej stosowaną przez drewinistów techniką zejścia jest zjazd na linie pionowo w dół. W tym celu należy zainstalować odpowiednie stanowisko. Linę przekłada się przez dogodne miejsce na gałęzi, w taki sposób, aby oba końce liny dotknęły ziemi. Wystarczy teraz wpiąć przyrząd zjazdowy w linę i uprząż, i już można opuszczać się na dół. Na ziemi pozostaje jeszcze uwolnić linę i wspinaczka zakończona. Odmiany Istnieje wiele odmian drewinizmu, spośród których najciekawsze to, drewinizm nocą - mroczna i niebezpieczna zabawa, drewinizm zimą - wówczas gałęzie są szczególnie kruche, a i ręce szybko grabieją, drewinizm "na żywca", - czyli bez stosowania jakiejkolwiek asekuracji, pozostawiam bez komentarza. Klasyfikacja Mało kto wie, iż niektóre trójmiejskie drzewa posiadają nazwy. Drewinista, który jako pierwszy dokonuje wejścia na dane drzewo, na jego szczycie (czasami trudno ten szczyt odnaleźć) umieszcza puszkę szczytową. Puszkę stanowi z reguły pudełko po filmie fotograficznym. W pudełku kartka i mini-ołówek. Na kartce zdobywca drzewa wpisuje istotne informacje, nazwę drzewa (taki rodzaj chrztu) oraz swoje dane i datę wejścia. Widywałem już puszki, które miały kilkuletnią historię i kilkanaście wpisów. Istnieje bowiem mapa interesujących wspinaczkowo drzew w okolicy trójmiasta. Mapa jest dostępna i aktualizowana na stronie internetowej thenut.eti.pg.gda.pl/~lmarty/dodatki.html oraz na stronie www.ekspedycje.com.pl. Drzewa Najbardziej do wspinaczki nadają się buki, następnie dęby i sosny. To, jakie się komu spodoba to kwestia gustu. Zdobytemu drzewu można nadać praktycznie każdą nazwę. Znane trójmiejskie buki to przykładowo: Baron drzewołaz, Wilk stepowy, Kajko, Kokosz, Długi Joe, Spiżowy strażnik. Oprócz nich, pozostaje jeszcze wiele anonimowych, gdzieś w leśnych ostępach. Praktycznie każdy może je odkryć, zdobyć i nazwać po swojemu. Co daje Drewinizm jest doskonałą formą ćwiczeń fizycznych. W procesie wspinania zaangażowane są wszystkie grupy mięśni. Jest doskonałym ćwiczeniem rozciągającym. Pozwala ćwiczyć "psychę", oswaja z wysokością, niepewnością, wymaga podejmowania szybkich decyzji. Jest szkołą charakterów. Doskonali także techniki wspinaczkowe oraz pracę z linami A poza tym wymaga też sporo chodzenia, gdyż w poszukiwaniu bardzo interesujących drzew trzeba przejść niejednokrotnie znaczny dystans. Nie trzeba wiele, aby spróbować, może więc warto... Źródło: www.ekspedycje.com.pl/pisza.html#drzewo Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a Zapraszam do obejrzenia zdjęć-zjazdy z wieży zamku 06.06.04, 21:25 w nowej szacie graficznej openmind.republika.pl/19.html pozdrawiam wszystkich, dzisiaj w niedzielę był piękny dzień Odpowiedz Link Zgłoś
kustosz.m Re: Zobacz, ale nie naśladuj !! nie kradnij!! 23.06.04, 14:41 > Z tym naśladowaniem to żart,... > ... przygotowanie, dużo odpowiedzialności i > wyobraźni. jesli ktos uzywa tych wszyskich slow i pisze na "wychowanie" forum.gazeta.pl TO NIE POWINIEN KRASC CUDZEGO SERWISU. "zobacz i nie nasladuj" wlasciciela strony, ktora jest kopia forum. Odpowiedz Link Zgłoś
80662270a Zapraszam do obejrzenia kilku nowych galerii zdjęć 13.07.04, 13:34 Dziewięciolatek zdobywa wspinaczką szczyt w Tatrach: openmind.desk.pl/25.html Skały: openmind.desk.pl/26.html Słup energetyczny: openmind.desk.pl/24.html Pozdrawiam i życzę udanych wakacji ! Odpowiedz Link Zgłoś