Dodaj do ulubionych

Matka terrorystka

09.08.10, 18:33
Dlaczego jestem matką terrorystką?

Ano dostałam taką ksywkę,powodów jest pewnie wiele patrząc oczami innych, jakżeżby inaczej- mądrzejszych ludzi.

Więc cóż robi matka terrorystka?

1) Nie daje smoczka!

- nie dajesz smoczka, a wszystkie dzieci lubią smoczki i chcą smoczka (a może wolą pierś matki,hę?)

- dziecko ćwiczy kubki smakowe ssąc smoczek (a myślałam, że jak się próbuje innych smaków to się je poznaje)

- dziecko powinno mieć smoczek (brak argumentów dlaczego)

- ona szuka smoczka, daj jej smoczka, zobaczysz, że będzie chciała itp. (w pierwszym miesiącu życiasłyszałam to średnio 3 razy dziennie)

- dzieci mają odruch ssania, więc muszą mieć smoczka (a myślalam, że pierś lepsza)


Co jeszcze robi matka terrorystka?

2) Śpi z dzieckiem w jednym łóżku!

- nie przyzwyczajaj, bo później nie odzwyczaisz (a ja uwielbiam z nią spać i najwyżej później będę się martwić).

I cóż z tego, że kupiliśmy piękne łóżeczko jak spała w nim tylko parę nocy? Dodatkowo spanie w jednym łóżku jest dla mnie wygodne przy karmieniu piersią, nie muszę wstawać. Plus jeszcze po tryliard razy w nocy sprawdzam czy oddycha, czy nie est za zimno, za gorąco, więc tylko ułatwiam sobie życie tym spaniem w jednym łóżku. Ale po co sobie ułatwiać jak można utrudniaćsmile

3) Karmi na żądanie= za często.

Dziecko jeść powinno co minimum 2 godziny. A ja głupia myślałam, że karmienie piersią to również zaspokajanie potrzeby picia oraz poczucia bliskości, które objawia się nie według zegarkowego rytmu.

4) Nie zakłada dziecku czapki, gdy na dworze jest 25 stopni!

Ucho zawieje. A ja znowu głupia uznałam, że chyba tajfun by musiał zawiać jakiś, aby jej przewiać ucho w takim upale. Owszem mogę jej założyć kapelusik/ czapeczkę, ale od słońca. A że na słońcu nie przebywamy, więc czapek nie zakładam.

Zresztą zapalenie ucha to raczej wirusowe bądź od niedoleczonego kataru.

5) Nosi dziecko na rękach

- dziecko musi popłakać, aby ćwiczyć głos/płuca. moja najwyżej nie będzie wykonywało tych ćwiczeń.

-przyzwyczaisz do noszenia i nie dasz sobie później rady

(a ja myślałam, że już przyzwyczaiłam jak w brzuchu 9 miesięcy nosiłam)

Niedługo zaczniemy się chustować- oj wtedy to będzie się działo.



To tyle jak na razie na nasze wspólne 10 tygodni bycia razem. Ale pewnie lista będzie się wydłużać, bo tata również terroryzuje dziecko. Dobrali się idealniesmile

Matka terrorystka chciała się przywitać.smile
Obserwuj wątek
    • aphoper1 Re: Matka terrorystka 09.08.10, 19:47
      Witaj, witajsmile
      • anik801 Re: Matka terrorystka 09.08.10, 21:55
        jowinktu same terrorystki chyba sąwink
    • ruda.ja Re: Matka terrorystka 09.08.10, 22:43
      Ależ zapomniałaś o dopajaniu, skarpetkach, specjalnych proszkach i
      kosmetykach, pieluchach zmienianych po każdym siku, karuzelach nad
      łóżeczkiem, bujaczkach, chodzikach, czerwonej wstążeczce,
      rękawiczkach niedrapkach, witaminach, ważeniu przed - po - w
      trakcie.....
      wink))
      • klarci Re: Matka terrorystka 09.08.10, 22:54
        no i że pokarm matki ma sens max przez 6 miesięcy i 2-3 miesięcznemu
        soczki trzeba dawać - jabłkowy na wypróżnienie np. (by pediatra),
        ale w sumie to jeszcze za chwilę wink
      • globus.histericus Re: Matka terrorystka 10.08.10, 12:59
        > Ależ zapomniałaś o dopajaniu, skarpetkach, specjalnych proszkach i
        > kosmetykach, pieluchach zmienianych po każdym siku, karuzelach nad
        Ja zmieniałam/ zmieniam po każdym siku smile
      • totorotot Re: Matka terrorystka 22.08.10, 01:06
        , karuzelach nad
        > łóżeczkiem, bujaczkach

        to akurat stosuje i se chwale ;D
    • klarci Re: Matka terrorystka 09.08.10, 22:51
      nie dosyć, że terrorystka, to w dodatku wszystkie rozumy zjadła i
      zamiast korzystać z doświdczenia 'mądrych' doświadczeniem życiowym
      ludzi, to robi po swojemu, a potem będzie płakała tongue_out

      żart oczywiście wink
    • mrs.t Re: Matka terrorystka 09.08.10, 23:58
      wiesz co, to zaszczyt ze do nas dolaczaszwink
    • tygrysekkrakow Re: Matka terrorystka 10.08.10, 13:02
      Znamy, znamy. Ja to już nawet nie terrorystka a szkodliwa wariatka.
      Bo oprócz tego co wyżej, nie nakrywam dziecka 3 kocami w upał,
      karmię "bezwartościową" (bo małą) piersią AŻ 10 miesięcy!, nie
      miksuje jedzenia tylko daję biedaczce całe kawały do garści i w
      dodatku tak by ona decydowała co i ile zje, a najgorsze, że o zgozo!
      męczę młodą nocnikiem odkąd siedzieć zaczęła i tak biduli w główce
      namieszałam że kupki tylko do tego nocnika robi i siusiu przeważnie
      też do nocnika chce robić (a przecież od tego jest pampek!). O
      noszeniu w jakiejś szmacie nie wspomnę, no i o tym, że jako idiotka
      niewdzięcznica wyrzuciłam chodzik i ryzykuję że mała sobie krzywdę
      zrobi jak tak samodzielnie (tj za rączkę) biega.
      Aha, zapomniałam dopisać, że jako nieodpowiedzialna matka, pozwalam
      jej raczkować po trawniku i zrywać trawkę, listki itp, bawić się w
      siedlisku bakterii zwanym piaskownicą i jeszcze gorszym, zwanym
      kałużą. A co najgorsze biorę między ludzi, do restauracji, muzeum
      itp i biedactwu w głowie tym mieszam. Zamiast bajki puszczać w tv,
      której jako totalna wariatka mieć nie chcę (na to już brakuje
      komentarzy).
      • meresanch Re: Matka terrorystka 10.08.10, 13:33
        a co tam
        dodam że mój całe dnie obok mnie na kanapie spędzał a nie w łóżeczku
        moge i w temacie wychowywania dziecka byc dziwna
      • kaka-llina Re: Matka terrorystka 10.08.10, 20:44
        Tygrysek napisałaś prawie wszystko o co się mnie czepiają!!! Nawet nie jako
        terrorystkę, czy wariatkę ale jako kompletną idiotkę, która ma chyba za dużo
        czasu i bzdury wymyśla! Ale potem to zobaczę jak będę miała kompletnie
        rozwydrzone dziecko, które będzie ze mną spało do matury, od ssania piersi
        będzie miała krzywe zęby, to co chusta zrobiła z jej i z moim kręgosłupem to nie
        wspomnę!
        Brak smoczka to pastwienie się nad dzieckiem!
        Łażenie po trawie, branie do restauracji i o zgrozo na wesele(!!!) to już
        zupełne zboczenie i wyrodna matka jestem!!!!
        A no i na pewno w końcu się tym jedzeniem zakrztusi i na pewno to co jej gotuje
        nie jest tak dobre jak "zbilansowane" słoiczki a w ogóle to potem dziecko nie
        będzie chciało jeść łyżeczka tylko ręką(!?)...
        No i muszę powiedzieć o największym idiotyzmie w jaki wpadłam _pieluchy
        wielo(!!!) od tego czasu wiele matek przestało ze mną w ogóle rozmawiać...

        A autorkę wątku witam serdecznie!!!! I powodzenia w utrzymaniu swojego
        terroryzmu z doświadczenia mówię, że będzie coraz ciężej!!!Tutaj jednak zawsze
        znajdziesz wsparciesmile
        • tygrysekkrakow Re: Matka terrorystka 11.08.10, 11:48
          Moja też była na weselu: moim własnym big_grin Miała 2,5 tyg i prawie całą
          imprezę przespała pod opieką niani w hotelowym pokoju (ja
          przychodziłam jak się budziła). Raz wzieliśmy ją do sali, by
          przedstawić gościom, muzykę wtedy ściszono. Bywała też ze mną na
          przymiarkach sukni, fryzury itp. A ostatnio matka idiotka zabrała
          niemowlaka na festiwal tańców historycznych i jarmark na którym
          tenże niemowlak zajadał się oscypkiem z żurawiną i degustował
          bryndzę big_grin A że dziecko ma już wodę z mózgu zrobioną to mu się
          podobało, hihi.
          Co do niejedzenia łyżeczką: moja je nią sama i nawet rodziców karmi.
          Widelcem też je i to zwykłym metalowym, tyle że stępionym. Ostatnio
          hitem są przerażone reakcje przechodniów na widok małej pijącej
          mineralkę z bidonu (udławi się! musi być smoczek! No i soczek ma
          być, najlepiej kubuś, a tu dziecku żałują i samą wodę pić każą).
          Dobrze że nie widzą jak ze szklanki pije...
          Aha, matka idiotka, zamiast kupić wreszcie tv, zapisała dziecko do
          biblioteki i jak deszcz leje to przesiaduje z malcem w czytelni i
          robi z siebie pośmiewisko czytając bajeczki. Jedynie bibliotekarki
          się cieszą. Zaznaczam: jak bardzo leje, bo jak tylko pada, zimno itp
          to jako osoba nieodpowiedzialna kaloszki ubieram małej i łazimy
          sobie, po kałużach skaczemy. A jak upał to basen na balkon wynoszę i
          zatapiamy okolicę big_grin
          Autorkę wątku pozdrawiam. Nie daj się, sporo nas takich dziwaczek
          jest. I nie daj sobie wmówić, że dziecko "się przyzwyczai do
          noszenia i potem Ci nic nie da zrobić". Moje jest przyzwyczajone do
          noszenia i robię wszystko: razem z małą. I to niekoniecznie w
          chuście. Np jak zmywam to jej otwieram szufladę koło zlewozmywaka,
          wrzucam tam wieczka ze słoików, plastiki, klocki i ona też "myje".
          Jak gotuję to dostaje garnek i chochelkę i też sobie coś tam miesza
          (flipsy np służą jej tylko do takich zabaw, nie je ich nigdy). W ten
          sposób uczy się od małego wszystkiego. A dzieci znajomych,
          nieprzyzwyczajone do noszenia, na ogół nie dają im nic zrobić bo
          wyją siedząc na podłodze/w kojcu/w chodziku, na spacerach też wyją,
          nie chcą w wózku siedzieć a zarazem nie dają się zachustować (parę
          desperatek jednak się dało namówić na spróbowanie chusty, po
          kilometrowym spacerku, gdzie niosły swoje wyjce równocześnie pchając
          ciężkie wózki - ale maluchy już za duże i teraz nie chcą sie tak
          łatwo do chusty przekonać).
          • klarci Re: Matka terrorystka 11.08.10, 13:47
            tygrysekkrakow napisała:

            > Moja też była na weselu: moim własnym big_grin Miała 2,5 tyg i prawie
            całą
            > imprezę przespała pod opieką niani w hotelowym pokoju (ja
            > przychodziłam jak się budziła). Raz wzieliśmy ją do sali, by
            > przedstawić gościom, muzykę wtedy ściszono. Bywała też ze mną na
            > przymiarkach sukni, fryzury itp. A ostatnio matka idiotka zabrała
            > niemowlaka na festiwal tańców historycznych i jarmark na którym
            > tenże niemowlak zajadał się oscypkiem z żurawiną i degustował
            > bryndzę big_grin A że dziecko ma już wodę z mózgu zrobioną to mu się
            > podobało, hihi.

            Super !!! big_grin

            Cholernie podoba mi się ten wątek, bo pokazuje jak można cudnie
            pogodzić byciem ciepłą, reagującą na potrzeby dziecka mamą, a
            jednocześnie robić coś dla siebie i ciekawie żyć smile

            a co do wesel, młody był na dwóch, jako 6-miesięczny, i jako ponad
            roczny. po prostu nie przebywał na sali. zreszta na tym drugim
            weselu było i 2-miesięczne i półroczne dziecko.
            na naszym weselu byli nasi przyjaciele z półroczną córeczką, ale my
            wpadliśmy (w przeciwieństwie do tych u których my byliśmy), żeby
            posadzić ich w najcichrzym miejscu, i zespół miał grać, a nie
            hałasem nadrabiać brak talentu - i było super smile więc się da, oj
            da wink
            a tak przy okazji, dziecko jeździ z nami wszędzie i o dziwo prawie
            nie choruje smile, i do sklepów i do educado, gdzie oblizuje wszystkie
            zabawki, i do kina i na warsztaty, ehh, a mamie jeszcze mało wink
            • klarci Re: Matka terrorystka 11.08.10, 13:51
              a i byliśmy na koncercie muzyki celtyckiej - ale fakt, on miał z 3
              miesiące, a muzyka była stanowczo za głośna, więc musieliśmy odejść
              od muszli - ale na festiwalach jest fajniej, bo można 'plątać' się w
              pewnej odległości i bez uszczerbku na słuchu dziecka, od malutkiego
              pokazywać, jak można się fajnie bawić.
              ehh, przypomniałaś mi o festiwalu na mazurach, który zlikwidowano -
              a tak bym chciała tam pojechać sad - cudne miejsce i świetna muzyka
              celtycka
              • tygrysekkrakow Re: Matka terrorystka 11.08.10, 21:31
                Oj, dzielimy sie pasjami i naszym stylem życia dziecię zarażamy smile
                Mała pomaga się opiekować hodowlą gerbili (tj karmę sypie i takie
                tam) bo ja pasjonatem genetyki skoczkowej jestem (i ogólnie
                uwielbiam te stworki), "pomaga" tacie sklejać modele kartonowe (bawi
                się ścinkami tektury i różne różności z nich układa), tudzież z
                rodzicami nowe mebelki majstruje i rzeźbi (zabawa ścinkami drewna,
                trzymacie z przejęciam łapki na wkrętarce pozbawionej końcówki a za
                to fajnie warczącej i świecacej), a nawet maluje z mamą (tj rysuje
                woskowymi kredkami jak mama maluje). Słowem: indoktrynacja na
                całego, coby z niej taki sam dziwoląg jak z nas wyrósł big_grin

                A krzywdzicie drogie terrorystki swoje dzieci nie dając im
                wspaniałego chińskiego plastiku który wyje i błyska kolorowymi
                światłami? Bo ja owszem, a jak raz dziadkowie próbowali jednak
                biedaczynę czymś takim uszczęśliwić to się popłakała ze strachu.
                Zdecydowanie woli wieczka ze słoików i takie tam klamoty. No i
                zabawki zrobione przez rodziców (z drewna lub uszyte, np matę sami
                jej uszyliśmy), bądź ikeowskie (np pacynki, którymi robimy fajne
                przedstawienia). Oczywiście przy produkcji jest obecna i nadzoruje
                co jak ma wyglądać wink Niedługo się zabieramy za domek dla lalek i
                misiów, bo już się nimi pięknie bawi(i to całkiem kreatywnie, bo np
                je łaskocze i udaje że się śmieją, albo że miś jeździ autkiem - jak
                to ktoś obcy widzi to zaraz robi taaaaaakie oczy, hehe). Opłaca się
                więc taki terroryzm stosować, tj nie dawać bublastych wyjców a
                zostawić dużo pola do wyobraźni, no i dbac by dziecko miało co
                podpatrzyć i naśladować. Przykład: uwielbiamy koncerty i mała też,
                więc czesto sobie jakis puszczamy w komputerku, np ostatnio króluje
                Pink Floyd na LIVE8. A mała od paru dni zabiera mi kuchenną łopatkę
                do kotletów (taką szeroką z podłużnymi otworami), udaje że gra na
                gitarze i pięknie coś po swojemu śpiewa. A w nas serce rośnie smile I
                jest to najlepszy dowód, że niemowlę też potrafi się jakoś
                konstruktywnie bawić a nie tylko gryzaki obgryzać i trząść
                grzechotkami. A już nie wspomnę o tym jak to rozwija umiejętości
                manualne (zwłaszcza samodzielne jedzenie super wpływa). U nas sorter
                był rozpracowany w 7 miesiącu, teraz (10 mies) zaczyna się budowa
                wież z klocków.
    • da_tura Re: Matka terrorystka 10.08.10, 13:44
      Witajsmile
      Ja już ponad 10 mcy terroryzuję smile
      Wszystko to przerabiałam - oj działo się działosmile))
      Smoczek, wspólne spanie, karmienie wyłącznie piersią przez pół roku, zero czapki przy 30 st, noszenie na rękach i w chuście, nie dawani9e herbatek dla dzieci i danonków - za słodkie moim zdaniem , nawet dla mniesmile, nie przyzwyczajałam do hałasu - tzn. nie włączałam tv, nie włączam mu bajek, nie kupiłam jeździka, chodzika, uff, więcej nie pamiętamsmile
      • lapwing123 Re: Matka terrorystka 11.08.10, 21:32
        Chusty uczyłam się dziś- coś marnie to widzę uncertain muszę jeszcze poćwiczyć, mało
        pewnie się czuję zamotana.

        W najbliższą sobotę mam wesele brata rodzonego i Mała idzie z nami, bo nie mam z
        kim jej zostawić. Ale pokrzepiona waszym doświadczeniem jestem dobrej myślismile

        Jeszcze sporo przede mną, muszę być silna. Często będę tu zaglądać, bo naprawdę
        czasami mam takie myśli, że może naprawdę robię krzywdę dziecku.
        • tygrysekkrakow Re: Matka terrorystka 11.08.10, 22:20
          Jak narazie żadnej krzywdy tu nie widać smile A z motaniem sobie
          poradzisz, to nie jest trudne, choć na początku to chyba każdy sie
          męczył (oj jak ja klełam pierwszy raz próbując dociągnąć tkaną...), a
          wielu dziwnie czuło w tym stanie "zabandażowania". Powodzenia smile
    • m_laczynska Re: Matka terrorystka 20.08.10, 22:55
      Oj ale mnie podbudowałaś - bo właśnie jestem na działce z mamą, tatą, babcią i
      dziadkiem i oni jak zdarte płyty: daj smoczka -(nawet nie mam, a to już 2
      dziecko, które go nie używa), za często karmisz - 2,5 miesięczne dziecko w 35
      stopniowym upale, nie dopajasz (no bo karmię, nie), odłóż w końcu to dziecko do
      wózka, dziecko musi! być samo, musi pomachać nogami, na swobodzie, na macie
      edukacyjnej mu dużo lepiej niż u Ciebie na rekach, ciasno mu w tej chuście,
      udusi się, nie znęcaj się nad dzieckiem. Do tego starszak (2,5 roku) nas
      "wsypał", że dostaje pierś na dobranoc (w imię ojca i syna i ducha świętego -
      reakcja dziadka).
      A tu takie bratnie dusze...
      • m_laczynska ps 20.08.10, 23:01
        A wiecie co jutro zrobię? he to dopiero się nie spodoba! przyjeżdża mąż i
        zabiera mnie do domku, a wieczorem starszak zostanie z drugą babcią, a ja
        zapakuję malucha w chustę i pójdę sobie z nim w tej chuście na imprezę
        urodzinową do kolegi...
        • hkama Re: ps 21.08.10, 22:33
          A na weselach jak "wyjściowo" w garsonce i chuście się wygląda smile

          Też terrorystka tyle, ze ja nie tylko moje dzieci terroryzuję, bo starszak też
          wskoczy nam do łóżka, też chodzi siusiać z mamą jak ma potrzebę, czasami sie ze
          mna wykapie itp. ale i sasiadki, które zabijam wzrokiem jak z czymś mądrym
          wyskoczą, choć mąz przebija mnie w tym temacie i sąsiadki uciekają na jego widok
          jak maja coś głupiego do powiedzenia.
    • totorotot Re: Matka terrorystka 22.08.10, 01:06
      hehe
    • a.nancy Re: Matka terrorystka 22.08.10, 16:32
      ja nie terrorystka, tylko matka leniwa (zdaniem mojej mamy)
      co usłyszałam, kiedy się przyznałam, że najbardziej lubię karmić na leżąco. "jesteś leniwa i wychowasz dziecko na lenia!" big_grin
      a dla nas to były bezcenne chwile relaksu, kiedy mogliśmy poleżeć razem, poprzytulać się... a jak młody przysnął przy cycu, nie było problemu z odkładaniem i wybudzaniem.
      poza tym:
      - "na pewno nie uda ci się karmić piersią, ja cię karmiłam butlą, a ty też masz małe piersi i musisz dokarmiać"
      - "myślisz, że to dziecko się najada z piersi? zagłodzisz go"
      - "jak to nie ma kolek? jasne że ma, przecież wczoraj płakał" (tak jakby niemowlak płakał tylko przy kolce...)
      - "zostanę z nim pod warunkiem, że kupisz smoczek. nie mam zamiaru się męczyć w imię twoich dziwactw" (kupiłam smoczek, którym młody spektakularnie pluł. babcia przeżyła te kilka godzin z nim w domu wink
      • lapwing123 Re: Matka terrorystka 23.08.10, 16:38
        Fajnie się to wszystko czytasmile Ku pokrzepieniusmile

        Ja w końcu naumiałam się tego chustowaniasmile no i się zaczęło, że może jej za
        ciasno, może za duszno itp itd. Co dziwne oczekiwałam mocniejszych reakcji a tu
        nic mocnegosmile) Moja mama nawet do sąsiadki mówiła, że Malej na pewno musi być
        dobrze skoro śpi w chuście. A w domu to mówi- że może już za długo, może niech
        poleży sobie w luziesmile

        W miniona sobotę byliśmy na weselu, było sporo mam, ale tylko ja piersiowa no i
        jak to? Mała nie pije soczków?
        "A mój to je kotlety już"- no myślałam, że padnę- dziecko 7 miesięcy

        Na poprawiny zapakowałam Małą w chustę i reakcje same pozytywne- nawet mój
        dziadek 80-letni się śmiał, że wraca to co kiedyś. Dziecko w chustę się zawijało
        jak się szło na pole.
        Widziała też dziwne spojrzenia innych, że walnięta na pewno- ale jakoś nikt się
        nie ośmielił nic rzec.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka