Dodaj do ulubionych

Wychowanie a klapsy

09.10.10, 13:09
Witajcie.
Od dłuższego czasu mam problem z mężem, który za pomocą "klapsów" dyscyplinuje naszego młodszego synka. Nie zgadzam się na takie "wychowywanie". Nie potrafię patrzeć spokojnie, jak mąż uderza malca (przedszkolak). Synek jest bardzo ruchliwy, wesoły i ciekawy świata. Jest też dosyć głośny, co bardzo irytuje męża. Tata dużo pracuje, wraca zmęczony i rozumiem, że nie ma sił bawić się z dziećmi. Nie oczekuję tego. Tłumaczę maluchom, że przez chwilę tata posiedzi, odpocznie, a potem z nimi porozmawia i ich poprzytula. Starsze dziecko "rozumie" i akceptuje te tłumaczenia, Młodsze "zapomina". Niestety, kończy się to "klapsami". Mąż nie bije ich mocno, nie wali na oślep (tak mi się wydaje). Jestem zdezorientowana i wściekła na męża.
Kiedyś przymykałam na to oko. Zdarzało się to sporadycznie. Niestety, ostatnimi czasy zdarza się częściej (mamy poważny kryzys małżeński).
Kłócę się z mężem o to jak wychowywać dzieci (czasem przy dzieciach sad jak chce je uderzyć), a Starsze chyba zaczyna się bać taty. Pyta czy tata nie jest zdenerwowany (jak np. rozmawiam z mężem przez tel). Stara się go nie denerwować, "chodzi na palcach". Kiedyś usłyszałam jak Starsze dziecko prosi Młodsze, żeby było cicho bo tata je zbije sad To straszne.
Niby nie dzieje im się taka wielka krzywda, nie odnoszą obrażeń, a mam takie okropne odczucie, że to jest mocno nie fair. Mąż tłumaczy, że przecież wszyscy dostawaliśmy i wyrośliśmy na porządnych ludzi sad Ja się z tym nie zgadzam. Dostawałam dużo. Zbyt dużo. Zbyt często. Dlatego postanowiłam nigdy nie uderzyć dziecka. Mam kompleks/uraz z dzieciństwa. Nie wyobrażam sobie, że biję dziecko. Te maluszki są od nas całkowicie zależne i nie mogą nam oddać. Nie mają nikogo. Kto je obroni sad Dom ma być miejscem bezpiecznym. Azylem od podłości i chamstwa. Nie miejscem strachu.
Jak wytłumaczyć mężowi, że nie może bić dzieci? Jak do niego dotrzeć?
A może ja (na podstawie złych doświadczeń) przesadzam? uncertain
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Wychowanie a klapsy 09.10.10, 15:47
      Cóś, Twój mąz jak widac dostawał i NIE wyrósł na porzadnego człowieka. Wyrósł na ojca, ktory za drobnostki bije dziecko i powioduje, ze dzieci się go boja, a żona wkrotce znienawidzi. Może warto mu własnie to uświadomić? Że bicie w dziecinstwie wypaczylo mu charakter i wcale go za porzadnego człowieka nie uwazasz?
    • easyblue Re: Wychowanie a klapsy 09.10.10, 16:26
      Tłumaczenia o biciu i wyrastaniu na porządnego człowieka działają na mnie gorzej, niż czerwona płachta ma byka zzzzzzzz!
      Współczuję postawy mężauncertain

      Ja bym zrobiła tak. Zaczełąbym rozmawiać spokojnie z mężęm. Czy uważa, ze bicie dzieci ma sens, niech odpowie! Niech odpowie, w jakich sytuacjach - wszystko to przyjmuj niby ze zrozumieniem. Dlaczego uważa, ze trzeba uderzyć, w jakich sytuacjach. Niech dojdzie do wniosku, że np. dziecko jest głupsze i trzeba nim kierować i dyscyplinować póki nie dorośnie. A potem zapytaj, jak wobec dorosłych postępować w analogicznych sytuacjach. Czy też tych, co są mało kumaci i krnąbrni bije. Czy w pracy kogoś uderzyl i niech Ci sie lądnie wytłumaczy, dlaczego nie tłucze innych wtedy, gdy mu np. przeszkadzają. Pewnie powie, zę się czepiasz, gadasz bzdury, że to nie to samo itd. Ale nie daj sie zbyć. Naciskaj. Zapytaj, czy jak Tobie nie podoba się jego zachowanie, to tez go mozęsz zdzielić w łeb. I że jak nadal będzie dzieci dyscyplinował biciem, albo jak woli klapsami /bijący przeciez nie bije, ona daje niewinne klapsy!/ to Ty wobec niego będziesz postępowała tak samo. Ale musisz to powiedzieć z niezachwianą pewnością w głosie i patrząc mu głęboko w oczy!
      A gdy uderzy dziecko to zrób kaczemną awanturę i zapytaj, czy masz go teraz stluc, tak jak on przed chwilą dziecko. Jak zacznie coś gadać zapytaj, czy się Ciebie boi, że przecież on bije małe, słabe, bezwarunkowo kochające go dziecko, a on funduje mu taką traumę, aTy masz zamiar dać w łeb staremu idiocie. No przesadzam z tymi inwektywami, ale jak dotychczas nie nadużywałaś takiego słownictwa, to jest szansa, że wpadając w taki szał coś do niego dotrze.

      Aha - nie przesadzaszsmile Absolutniesmile Ja bym M gołymi rękami udusiła /a wagowo ma 100% wiecej kg ode mnietongue_out/ gdyby chciał uderzyć dziecko. Niechby spróbował! Dostałby kazanie o tchórzliwych mięsniakach, co muszą słabszego uderzyć, by poczuć się we władzy itd. Paskudna potrafię byćtongue_out
      Trzymaj się kobieto i ani przez chwilę nie wątp, ze walczysz w dobrej sprawie! Dzieci wiedzą, ze mają w Tobie oparcie - walcz o nie!
      • fogito Re: Wychowanie a klapsy 09.10.10, 17:05
        Ten twój mąż to chyba jakiś nieprzemakalny skoro znęca się nad dziećmi. Z takim to bym się nie patyczkowała, tyllko poinformowała, że jeśli jeszcze raz uderzy to zadzwonisz po pomoc, bo teraz za bicie dzieci to do więzienia się idzie. I chyba już wchodzi ustawa, że to ten co się znęca musi opuścić mieszkanie a nie ofiary przemocy.
        Ja nie pozwoliłabym nikomu uderzyć własnego dziecka.
    • gatame Re: Wychowanie a klapsy 09.10.10, 17:39
      W momencie kiedy podnosi rękę na dziecko chwyciłabym za nią i powiedziała i to bardzo poważnie :jeszcze raz zrób to, a zatłukę na miejscu.
      A poza tym, porozmawiałabym z nim. Może jest przemęczony, i to że dzieci rozrabiają, to powoduje u niego irytację, choć wcale dzieci powodem bezpośredniej jego irytacji nie są. Jako że są pod ręką i są słabsze, to na nich się wyżywa, bo to najprościej. Uświadom go jakoś, aby swoje stresy zastawiał za drzwiami domu. Zaproponuj mu przewrotnie, aby uderzył swojego szefa albo współpracownika. Może wtedy lepiej się poczuje?
    • jakw Re: Wychowanie a klapsy 09.10.10, 18:50
      Zacytuj mężowi syna ( "Kiedyś usłyszałam jak Starsze dziecko prosi Młodsze, żeby było cicho bo tata je zbije ).
      • malgosia-32 Re: Wychowanie a klapsy 09.10.10, 19:44
        To go nie rusza sad Rozmawiałam z nim (a raczej ja mówiłam), prosiłam, groziłam. On wie, jak miałam fatalnie, że zerwałam kontakty z rodzicami i ........nie obchodzi go to. Bo "dziecko ma się słuchać". Kiedyś uderzyłam go bo zbił małego. Odwinął mi się tak, że (....).
        Nie jestem w stanie wygrać z nim w walce. Boję się go sad Zastanawiam się nad rozmową z dzielnicowym. Tylko, że teraz jest ta nowa ustawa antyprzemocowa i za bicie mogą nam zabrać maluchy. To mnie przeraża. Możliwość utraty dzieci. Tego bym nie przeżyła.
        Dlatego staram się do niego dotrzeć.
        Kiepsko mi idzie uncertain
        • verdana Re: Wychowanie a klapsy 09.10.10, 19:51
          Kiedys już pisałam, ze nie nalezy spowiadać się z kradziezy sznurka, jeśli nie dodaje się, że na drugim koncu uwiazany był koń.
          Twój mąż nie jest normalnym, acz nerwowym facetem, który daje klapsy synkowi, kiedy ten jest niegrzeczny - to juz bardzo niedobrze, ale nie tragicznie.
          Twój mąż jest przemocowcem, ktory leje dzieci i żonę. Obawiam się, ze on nie daje klapsów, tylko bije - i to bije z najgorszego możliwego powodu - aby dzieci byly bezwzglednie posłuszne.
          Niestety, jesteś na razie współwinna temu, ze Twoje dzieci sa terroryzowane i ze się boją. Zgłos przemoc domową. Złóż o rozwód. Jesli się nie rozwiedziesz - będziesz tak samo winna terroryzowaniu dzieci, co mąż. Nikt dzieci Ci nie odbierze, nikt nie zabiera dzieci matkom, które chcą bronic dzieci przed ojcem.
          A swoją drogą - mowilam, zę ta ustawa jest do d..., bo rodzice bojąc się odebrania dziecka, będą się bali zglaszać przemoc.
          • malgosia-32 Re: Wychowanie a klapsy 09.10.10, 22:37
            Ale szambo sad
            Masz rację, on ŻĄDA bezwzględnego posłuszeństwa. Od dzieci. Ode mnie.
            Zamiast rozmawiać z dzielnicowym pójdę na rozmowę do psycholog z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. uncertain
            A tak w ogóle to forum to nie miejsce dla mnie sad
            Pozdrawiam
            • easyblue Re: Wychowanie a klapsy 10.10.10, 08:58
              Kochanie, bije Ciebie, dzieci...
              Moja znajoma po 20 latach takiego życia wreszcie wniosła o rozwód. Ale pierw jej dziecko się powiesiło - do dziś jest roślinką, drugie wpadło w narkotyki... Jednym słowem wielka, wielka tragedia. Nie czekaj, aż Was spotka coś podobnego.
              A dzieci nie odbiorą Tobie, ale męża pozbawią praw rodzicielskich i jeszcze każą mu się wynosić z domu! Rób obdukcje, jak Cię uderzy i miej głęboko gdzieś "wstyd" i takie tam. Walcz o siebie i dzieci. Nie czekaj, aż stanie się coś strasznego,proszęsad
        • fogito Re: Wychowanie a klapsy 09.10.10, 19:52
          Zaraz zaraz. Dlaczego mają odebrać Ci dzieci skoro ich nie bijesz. W takiej sytuacji jak ta to ojciec znęca się nad rodziną i pomoc powinna polegać na uświadomieniu mu tego przez odpowiednie osoby. Nie masz jakiejś bliskiej rodziny, koleżanek, które mogłyby Ci udzielić wsparcia? Jeśli nie, to faktycznie zgłoś problem dzielnicowemu i poproś o pomoc. Nie wiem skąd jesteś, ale w W-wie działa mnóstwo organizacji pomagających w wypadku przemocy domowej. Tylko nie można milczeć, trzeba o tę pomoc prosić. Albo zwiewać z dzieciakami gdzie pieprz rośnie i wnosić o rozwód.
          Ja pewnie zadzwoniłabym na policję, gdyby mi mąż zbił dziecko a potem mnie. Bez skrupułów.
        • m_laczynska Re: Wychowanie a klapsy 09.10.10, 20:03
          Z tego, co piszesz, wygląda na to, że twój mąż stosuje przemoc - w stosunku do dziecka i Ciebie. Na Twoim miejscu spokojnie zastanowiłabym się nad rozmową z dzielnicowym i poprosiła o założenie tzw. "niebieskiej karty". O dzieci się nie bój - to nie jest tak, że dzieci szybko i łatwo zabierają od rodziców. Owszem było kilka głośnych medialnych spraw, ale to tak na szeroką skalę nie wygląda. Pracowałam z rodzinami, którym odebrano dzieciaki i to się naprawdę trzeba "nastarać" - strasznie zaniedbać, stosować ostrą przemoc. A Ty tymczasem tego nie robisz, troszczysz się o dzieci, chcesz je chronić. Nikt przy zdrowych zmysłach dziecka Ci nie odbierze. Ustawa ma Cię chronić, a nie powodować, że się będziesz bała.
          Może warto skorzystać z tel.zaufania - niebieskiej linii - to jest tel. w sprawach przemocy itp. Co więcej tam możesz otrzymać namiar na jakąś psychologiczną pomoc - bo wygląda na to, że wybrałaś partnera, który działa podobnie do Twoich rodziców i powielasz schemat swojej rodziny. Może warto się temu przyjrzeć i poszukać trochę wsparcia dla siebie i dzieci.
          • verdana Re: Wychowanie a klapsy 09.10.10, 20:16
            Rozumiem, ze boisz się , ze odbiorą Wam dzieci - czyli zakladasz, ze gdyby zaistniala taka sytuacja, ze zgłosisz bicie dzieci, ktos to sprawdzi, uzna, ze rzeczywiscie dzieciom dzieje się krzywda i ze trzeba je odseparować od bijącego rodzica - to Ty raczej oddasz dzieci niż odejdziesz od męża?
        • jakw Re: Wychowanie a klapsy 09.10.10, 20:16
          Wychodzi na to, że forum nie jest właściwym gremium do rozstrząsania twojego problemu. Twój mąż stosuje przemoc w rodzinie - w stosunku do dzieci i do ciebie. Boisz się męża, starszy syn już boi się taty, młodszy jeszcze na to nie wpadł i "śmie" rozrabiać. Mąż bije, a ty się boisz, że tobie zabiorą dzieci za ich bicie. Jeśli nie jesteś w stanie normalnie porozmawiać z męzem (próbowaliście pójść RAZEM na jakąś terapię?) to pozostaje ci tylko ratować siebie i dzieci - przynajmniej tak to wygląda z mojego punktu widzenia.
        • agazuchwa Re: Wychowanie a klapsy 01.11.10, 07:42
          no a jakbyś skłamała, że starszy kiedy młodszy go "nie słucha" to go bije? I JAK MU ZWRACASZ UWAGĘ to mówi, przecież tata tak robi?
          albo, że młodszy cie pyta czy może bić kolegów w przedszkolu
    • marcin.slawski Re: Wychowanie a klapsy 09.10.10, 23:20
      Największy Wasz błąd, że zdarzała się przepychanka o wychowaniu w obecności dzieci uncertain To bardziej destrukcyjne od samych klapsów.
      Boisz się o zabranie dzieci. Niepotrzebnie. Póki co,nie ma takich podstaw, lecz jeśli czujesz, że mąż znęca się zarówno fizycznie jak i psychicznie na dzieciach, wal do sądu rodzinnego.
      Być może sankcja, choćby kuratora ostudzi zapędy męża. Do zabierania dzieci droga bardzo daleka, więc nie zaprzątaj sobie tym głowy i skup się na zapewnieniu dzieciom spokoju. Niedawno weszła ustawa umożliwiająca eksmisję członka rodziny, który znęca się nad rodziną (w skrócie).
      Walcz jednak o dobro dzieci. Zakop niesmaki i wrogość osobistą do męża. Prędzej czy później to wyjdzie.
      Jestem kuratorem społecznym przy wydziale rodzinnym sądu i na co dzień sprawuję nadzór nad podobnymi przypadkami.
      Odwagi. Sąd nie wróg.
      Jeśli potrzebujesz więcej informacji pisz na priv: slawski@poczta.onet.pl
      • sebalda Re: Wychowanie a klapsy 14.10.10, 23:09
        marcin.slawski napisał:

        > Największy Wasz błąd, że zdarzała się przepychanka o wychowaniu w obecności dzi
        > eci uncertain To bardziej destrukcyjne od samych klapsów.
        Nie zgadzam się z tym twierdzeniem, to znaczy w idealnym świecie może ono jest i słuszne, ale nie w domu, gdzie ojciec stosuje przemoc, i to zarówno fizyczną, jak i psychiczną.
        Jeśli ojciec bije dziecko, matka ma grzecznie poczekać aż skończy bić, potem odprowadzić płaczące i nieszczęśliwe dziecko, wytłumaczyć mu, że tatuś nie chciał źle, tylko jest taki nerwowy i dopiero potem porozmawiać z mężem furiatem. Czy tak?
        Gdy ojciec stosuje przemoc, matka powinna natychmiast wkraczać i bronić dziecka. Nie mowię o klapsie ostrzegawczym, gdy dziecko robi ewidentnie niebezpieczną rzecz, ale o znęcaniu się nad dzieckiem, bo dawanie klapsów dziecku za to, że jest żywe i ruchliwe, w moim mniemaniu jest już znęcaniem się. Dziecko powinno widzieć, że przynajmniej jedno z rodzicow jest dla niego wparciem, nawet za cenę niekonsekwencji rodzicielskich. Jaki sens ma konsekwencja w rzeczach złych? Dziecko ma prawo wiedzieć, że to, co je spotyka jest złe, inaczej poniesie taki wzorzec dalej w życie. Najgorszymi krzywdzicielami rodzin są osoby, ktore w dzieciństwie same były bezbronne wobec przemocy rodzicielskiej i nie miały "wspólczującego" świadka. Tylko ten świadek (matka, rodzeństwo, ktoś z bliskiej rodziny) mogą uchronić dziecko od traumy na całe życie.
        Obserwowanie różnorodności zdań i postaw też nie jest takie złe dla dzieci, jak to się zwykło uważać, i tworzenie wspólnego frontu rodziców za wszelką cenę, z reguły za cenę poczucia bezpieczeństwa dziecka, wcale nie jest takie dobre.
        Jest wiele programów terapeutycznych pod hasłem walki z przemocą w rodzinie, radzę się gdzieś zapisać.
      • nowy99 Re: Wychowanie a klapsy 31.10.10, 23:09
        Największy Wasz błąd, że zdarzała się przepychanka o wychowaniu w obecności dzi
        > eci uncertain To bardziej destrukcyjne od samych klapsów.

        Nieprawda. I o tym mówią sami spece od wychowania. Należy tylko robić to nie za często - aby nie podważyć trwale autorytetu rodzica u dziecka.
        Dziecko musi czuć, że w rodzinie, wśród najbliższych jemu ludzi, ktoś go obroni przed agresją czy innym niesprawiedliwym potraktowaniem. W tej sytuacji absolutnie stanie oficjalne murem za bijącym mężem stwarza poczucie totalnego osmotnienia i strachu, że nikt nie stanie w takiej sytuacji w dziecka.
        Dziecko widzi, że dla kogoś jego sprawa przemocy jest ważna czyli ktoś tego nie bagatelizuje - że ono jest ważne w ogóle dla kogoś. Już i tak zostało poniżone i upodlone - no bo nie bije się o tyle mniejszych i podległych sobie -wszak nie mogą się obronić.
        • marcin.slawski Re: Wychowanie a klapsy 01.11.10, 10:24
          Zakładacie, że to czysta obrona dziecka przed biciem.
          Autorka pisze o poważnym kryzysie małżeńskim, o coraz częstszych kłótniach w obecności dzieci... Sądzicie, że ich dyskusje dotyczą wyłącznie klapsów ?
          Odnoszę wrażenie, że mama również nie jest bez winy. Pisze tylko o winie męża, o jego zapędach do bicia, itp.
          Znajdźcie "szpeca" od wychowania, który pochwala kłótnie małżeńskie w obecności dzieci. Bzdura totalna.
          Autorka postu, gdy przeczytała od innych o stanowczym postępowaniu, o współwinie - wycofała się uncertain
          Dlatego odnoszę wrażenie, że przemoc domowa, która ma tu ewidentnie miejsce, to tylko czubek góry lodowej...
          Niestety największe konsekwencje tej wojny poniosą niczemu winne dzieci crying
    • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 15.10.10, 12:05
      nagraj sytuacje na kamere(ukrytą ) i pokaz mu potem ,może też wyraż pytanie czy sądzi że i inni to powinni zobaczyć np. jego rodzice ,koledzy itd.lub może niech zmieni prace na lżejszą .kasa niejest najważniejsz (ale ważna jest ) a ty pracujesz ? ile zarabiacie ?
      w wiekszości WYPADKÓW niemam nic przeciwko klapsom z umiarem ,do pewnego wieku ,raczej chłopcom i w pewnych sytuacjach ( po fakcie syn sie z tego śmieje i mówi że robie GROZE wink) ale dawanie ich głównie dlatego że dziecko jest głóśnie to robienie dziecku krzywdy .
      • fogito Re: Wychowanie a klapsy 16.10.10, 10:44
        a dlaczego "raczej chłopcom"? Jakaś dyskryminacja? Widuję dziewczynki, które są świetnymi kandydatkami do klapsa, bo są agresywne, ale w związku z tym, że nie biję syna to dziewczynki też bym nie uderzyła.
        • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 16.10.10, 13:36
          fogito napisała:

          > a dlaczego "raczej chłopcom"?

          a czemu chłopcom kupuje sie np.mieczyk czy pistolecik a dziewczynką barbi ?
          klaps to nie tylko kara ale bardziej złożony środek wychowawczy .chłopcy będą mieli do czynienia z zagrożeniem siłą fizyczna (pozycja w grupie itd.) znacznie częściej niż dziewczynki i trza ich do tej sytuacji nico bardziej wdrożyć . a dziewczynki ? bo ja wiem ? im sie chyba przyda umiejętność strzelania i znoszenia focha ?wink
          • fogito Re: Wychowanie a klapsy 16.10.10, 16:54
            jotde3 napisał:

            > fogito napisała:
            >
            > > a dlaczego "raczej chłopcom"?
            >
            > a czemu chłopcom kupuje sie np.mieczyk czy pistolecik a dziewczynką barbi ?

            Bo ludzie ulegają stereotypom, które są krzywdzące? Ja zawsze chciałam być chłopcem i bawiłam się tylko z chłopcami w wojnę i Indian.

            > klaps to nie tylko kara ale bardziej złożony środek wychowawczy .

            Tego to ja jeszcze w życiu nie słyszałam surprised Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że klaps to nie jest żaden środek wychowawczy, tylko wyładowanie własnej bezsilności na dziecku.

            chłopcy będą
            > mieli do czynienia z zagrożeniem siłą fizyczna (pozycja w grupie itd.) znacznie
            > częściej niż dziewczynki i trza ich do tej sytuacji nico bardziej wdrożyć . a
            > dziewczynki ? bo ja wiem ? im sie chyba przyda umiejętność strzelania i znoszen
            > ia focha ?wink

            No teraz spadłam i z krzesła i trudno mi pisać.
            Bijąc mamy wdrażać chłopców do tego, że biją czy że są bici? Nie rozumiem.
            A o tym strzelaniu focha to poleciałaś po prostu.
            Ja znam tylko jedną osobę, która strzela klasychne fochy i jest to mój osobisty mąż. Znam też dziewczynki, które biją innych i są agresywne do bólu.
            Ale rozumiem, że pochwalasz stereotypy, więc życzę powodzenia.
            N
            • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 22.10.10, 11:24
              fogito
              1)co do klapsów to to że są one np. wyładowaniem własnej bezsilności i często dawane w uniesieniu nie znaczy że niemają oddziaływania wychowawczego .może złego może dobrego . zdania są podzielone .
              2)co do stereotypu .
              otóż on z czegoś wynika .a z czego ? z wpływy testosteronu a co dalej idzie do statystycznej zależności zachowania od płci .testosteron dochodzi mocniej do głosu w okresie dojrzewania u chłopców i wtedy jego wpływ na różnice w zachowaniu staje sie coraz bardziej widoczny. ponadto widze że jest on(stereotyp) dla Ciebie czymś złym . może czasem jest zły ale przeważnie jest dobry po spolaryzowane role społeczne któym służy są dobre lub konieczne .a to dlatego że społeczeństwa w różnych kultórach jak do tej pory rozwijały sie właśnie w tej polaryzacji .
              • fogito Re: Wychowanie a klapsy 22.10.10, 21:53
                jotde3 napisał:

                > fogito
                > 1)co do klapsów to to że są one np. wyładowaniem własnej bezsilności i często d
                > awane w uniesieniu nie znaczy że niemają oddziaływania wychowawczego .może złeg
                > o może dobrego . zdania są podzielone .

                Jak mnie wkurzysz to ci przywalę. Taka opcja jest dla ciebie do zaakceptowania? Dla mnie nie. Nie po to schodziliśmy z drzew, żeby na nie wracać.


                > 2)co do stereotypu .
                > otóż on z czegoś wynika .a z czego ? z wpływy testosteronu a co dalej idzie do
                > statystycznej zależności zachowania od płci .testosteron dochodzi mocniej do gł
                > osu w okresie dojrzewania u chłopców i wtedy jego wpływ na różnice w zachowaniu
                > staje sie coraz bardziej widoczny. ponadto widze że jest on(stereotyp) dla Cie
                > bie czymś złym . może czasem jest zły ale przeważnie jest dobry po spolaryzowan
                > e role społeczne któym służy są dobre lub konieczne .a to dlatego że społecze
                > ństwa w różnych kultórach jak do tej pory rozwijały sie właśnie w tej polaryzac
                > ji .

                Tia... A ja zawsze chciałam być chłopcem i tłukłam się z chłopakami jak prawdziwy chłopak. Mój syn natomiast nie wykazuje żadnych objawów agresji w stosunku do rówieśników. Może jest taki spokojny po ojcu?
                Stereotypy są krzywdzące, bo wsadzają nas w szufladki, z których ciężko wyjść. I tak potem mamy dziewczynki, które nie umieją się bronić jak ktoś je gwałci, bo przecież zawsze miały być ciche i grzeczne. I mamy rzesze facetów, którzy nie umieją okazywać uczuć, tylko leją swoje dzieci i żony, bo przecież byli bici i sami bili w dzieciństwie.
                Ja stereotypom mówię nie.
                • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 18.11.10, 12:40
                  fogito napisała

                  > Jak mnie wkurzysz to ci przywalę. Taka opcja jest dla ciebie do zaakceptowania?
                  > Dla mnie nie.

                  zwerbalizowana ? oczywiście nie . domyślna ?w ostateczności oczywiście tak .

                  c
                  • fogito Re: Wychowanie a klapsy 18.11.10, 18:44
                    jotde3 napisał:

                    > fogito napisała
                    >
                    > > Jak mnie wkurzysz to ci przywalę. Taka opcja jest dla ciebie do zaakcepto
                    > wania?
                    > > Dla mnie nie.
                    >

                    > zwerbalizowana ? oczywiście nie .

                    A dlaczego nie? Przecież strasznie dzieciaków klapsem to prawie że norma w naszym kraju.

                    domyślna ?w ostateczności oczywiście tak .

                    Ale rozumiem, że tu już myślisz tylko o dorosłych.
                    >
                    > c
                    • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 19.11.10, 11:26
                      fogito napisała:

                      > jotde3 napisał:
                      > > fogito napisała
                      > > > Jak mnie wkurzysz to ci przywalę. Taka opcja jest dla ciebie do zaakceptowania?
                      > > > Dla mnie nie.
                      >
                      > > zwerbalizowana ? oczywiście nie .
                      >
                      > A dlaczego nie? Przecież strasznie dzieciaków klapsem to prawie że norma w nasz
                      > ym kraju.

                      dlatego że klapsa nie uważam za przywalenie .
                      • fogito Re: Wychowanie a klapsy 20.11.10, 18:40
                        jotde3 napisał:

                        >
                        > dlatego że klapsa nie uważam za przywalenie .

                        a co to jest według ciebie? Pogłaskanie? Klap to przywalenie w tyłek niezaleznie jakbyś go nie nazwała.
                        • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 22.11.10, 11:33
                          fogito napisała:
                          > a co to jest według ciebie? Pogłaskanie? Klap to przywalenie w tyłek niezalezni
                          > e jakbyś go nie nazwała.

                          rozumiesz różnice miedzy mżawką a a ulewą ?
                          • fogito Re: Wychowanie a klapsy 22.11.10, 20:22
                            jotde3 napisał:

                            > fogito napisała:
                            > > a co to jest według ciebie? Pogłaskanie? Klap to przywalenie w tyłek niez
                            > alezni
                            > > e jakbyś go nie nazwała.
                            >
                            > rozumiesz różnice miedzy mżawką a a ulewą ?

                            taką jak pomiedzy silniejszym lub słabszym przywaleniem. Niezależnie od nazwy to ciągłe uderzenie a mżawka to też deszcz.
                            • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 23.11.10, 07:40
                              fogito napisała:
                              > taką jak pomiedzy silniejszym lub słabszym przywaleniem. Niezależnie od nazwy t
                              > o ciągłe uderzenie a mżawka to też deszcz.

                              i takie słabsze przywalenie jest tak słabe że użyte w zabawie wywołuje u dziecka śmiech ale użyte w sytuacji konfliktu jest odbierane jako domyślna grożba przywalenia .
                              • fogito Re: Wychowanie a klapsy 23.11.10, 09:41
                                jotde3 napisał:

                                > fogito napisała:
                                > > taką jak pomiedzy silniejszym lub słabszym przywaleniem. Niezależnie od n
                                > azwy t
                                > > o ciągłe uderzenie a mżawka to też deszcz.
                                >
                                > i takie słabsze przywalenie jest tak słabe że użyte w zabawie wywołuje u dzieck
                                > a śmiech ale użyte w sytuacji konfliktu jest odbierane jako domyślna grożba prz
                                > ywalenia .

                                Myślę, że dziecko doskonale wie, kiedy uderzasz je w pupę w zabawie a kiedy wymierzasz karę. Bo dziecko rozumie kontekst doskonale.

                                A uderzenie to żadna "domyślna groźba przywalenia" tylko już przywalenie. I nie owijaj tego tak w bawełnę, bo ja za stara jestem na takie woalowanie sprawy.
                                • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 23.11.10, 09:51
                                  fogito napisała:
                                  > Myślę, że dziecko doskonale wie, kiedy uderzasz je w pupę w zabawie a kiedy wym
                                  > ierzasz karę. Bo dziecko rozumie kontekst doskonale.

                                  oczywiście . tylko że takie uderzenie niejest przywaleniem a właśnie klapsem bo nieboli ,bo gdyby naprawde bolało to niezależnie od kontekstu byłby dyskonfort u dziecka ,jakiś foch ,przerwanie zabawy.

                                  > A uderzenie to żadna "domyślna groźba przywalenia" tylko już przywalenie. I nie
                                  > owijaj tego tak w bawełnę, bo ja za stara jestem na takie woalowanie sprawy.

                                  o rany . jak nieboli ( uzasadnienie wyżej ) to nie jest to żadne przywalenie.
                                  • fogito Re: Wychowanie a klapsy 23.11.10, 10:10
                                    jotde3 napisał:

                                    > oczywiście . tylko że takie uderzenie niejest przywaleniem a właśnie klapsem bo
                                    > nieboli ,bo gdyby naprawde bolało to niezależnie od kontekstu byłby dyskonfort
                                    > u dziecka ,jakiś foch ,przerwanie zabawy.

                                    Mam rozumieć, że ty walisz klapa a dziecko nawet nie reaguje? To moze lepiej porozmawiaj z nim zamiast tracić czas i energię... Bo jak widać to i tak nieskuteczne.

                                    > > A uderzenie to żadna "domyślna groźba przywalenia" tylko już przywalenie.
                                    > I nie
                                    > > owijaj tego tak w bawełnę, bo ja za stara jestem na takie woalowanie spra
                                    > wy.
                                    >
                                    > o rany . jak nieboli ( uzasadnienie wyżej ) to nie jest to żadne przywalenie.

                                    Jak zaboli to już będzie przemoc. I nie zapominaj o elemencie upokorzenia. Przywalenie w tyłek nie musi być bolesne, by dziecko poczuło się upokorzone. Piszę to z własnego dziecięcego doświadczenia. No chyba uważasz, że upokarzanie dzieciaka to dobry sposób na wychowywanie. Ja uważam, że najgorszy.
                                    • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 23.11.10, 11:30
                                      fogito napisała:
                                      > jotde3 napisał:
                                      > > oczywiście . tylko że takie uderzenie niejest przywaleniem a właśnie klap
                                      > sem bo
                                      > > nieboli ,bo gdyby naprawde bolało to niezależnie od kontekstu byłby dysk
                                      > onfort
                                      > > u dziecka ,jakiś foch ,przerwanie zabawy.
                                      >
                                      > Mam rozumieć, że ty walisz klapa a dziecko nawet nie reaguje? To moze lepiej po
                                      > rozmawiaj z nim zamiast tracić czas i energię... Bo jak widać to i tak nieskute
                                      > czne.

                                      nie ,masz rozumieć że jeśli wymierzam uderzenie z pewną siłą w zabawie to dziecko próbuje trzasnąć mnie a jak z tą samą siłą wymierzam uderzenie z grożną niezadowoloną miną ,karcącym głosem to karą jest mina i ton głosu ale uderzenie tylko ostrzeżeniem.

                                      > > > A uderzenie to żadna "domyślna groźba przywalenia" tylko już przywalenie.
                                      > > I nie
                                      > > > owijaj tego tak w bawełnę, bo ja za stara jestem na takie woalowani
                                      > e spra
                                      > > wy.
                                      > >
                                      > > o rany . jak nieboli ( uzasadnienie wyżej ) to nie jest to żadne przywale
                                      > nie.
                                      >
                                      > Jak zaboli to już będzie przemoc. I nie zapominaj o elemencie upokorzenia. Przy

                                      wydawało mi sie że dotychczas podnosiłaś jedynie sprawe bolesności ? ciesze sie że przynajmniej to mamy z głowy smile

                                      > walenie w tyłek nie musi być bolesne, by dziecko poczuło się upokorzone. Piszę
                                      > to z własnego dziecięcego doświadczenia. No chyba uważasz, że upokarzanie dziec
                                      > iaka to dobry sposób na wychowywanie. Ja uważam, że najgorszy.

                                      jak je przytulasz ,rozmawiasz z nim ,robicie coś razem ,śmiejecie sie,często dyskutujesz,ustępujesz gdy sie tylko da ,bijecie sie na żarty ( a 6 latek już przywalić potrafi w kichawe wink podcierasz mu tyłek to o żadnym upokorzeniu nie ma mowy ,klaps jest tylko ostrzeżeniem o zbliżających sie granicach .
                                      • fogito Re: Wychowanie a klapsy 23.11.10, 14:29
                                        jotde3 napisał:

                                        > nie ,masz rozumieć że jeśli wymierzam uderzenie z pewną siłą w zabawie to dzi
                                        > ecko próbuje trzasnąć mnie a jak z tą samą siłą wymierzam uderzenie z grożną ni
                                        > ezadowoloną miną ,karcącym głosem to karą jest mina i ton głosu ale uderzenie t
                                        > ylko ostrzeżeniem.

                                        Czyli wystarczyłoby zmienić ton głosu na bardziej surowy i zrobić groźną minę. Cieszę się, ze to piszesz, bo ja właśnie tak robię.

                                        > wydawało mi sie że dotychczas podnosiłaś jedynie sprawe bolesności ? ciesze sie
                                        > że przynajmniej to mamy z głowy smile

                                        Ja mam, bo nie bije, a ty jeszcze nie. Chociaż mam nadzieję, ze się opamiętasz. Bicie może boleć i upokarzać. Ocenienie należy do ofiary a nie kata.

                                        > jak je przytulasz ,rozmawiasz z nim ,robicie coś razem ,śmiejecie sie,często dy
                                        > skutujesz,ustępujesz gdy sie tylko da ,bijecie sie na żarty ( a 6 latek już prz
                                        > ywalić potrafi w kichawe wink podcierasz mu tyłek to o żadnym upokorzeniu nie ma
                                        > mowy ,klaps jest tylko ostrzeżeniem o zbliżających sie granicach .

                                        A jednak niekoniecznie. Mama mnie kochała i przytulała i podcierała tyłek. Ja jednak zapamiętałam sporadyczne bicie jako niesprawiedliwe i zupełnie niepotrzebne. I mam żal do matki, że nie mogła się opanować. Ale ona naprawdę miała ciężko z trójką dzieci w czasach komunizmu i z żadną pomocą ze strony ojca. Nie wiem dlaczego ty bijesz, ale może też jest ci ciężko i nie dajesz rady.
                                        Nie znajduję żadnego usprawiedliwienia.
                                        • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 23.11.10, 15:13
                                          > Ja mam, bo nie bije, a ty jeszcze nie. Chociaż mam nadzieję, ze się opamiętasz.
                                          > Bicie może boleć i upokarzać. Ocenienie należy do ofiary a nie kata.

                                          tak, kiedyś mając 8 lat dostałem pasem bo sie "zagubiłem"w terenie wink to oceniam że to z powodu miłości rodziców i z tego że jestem dla nich ważny i jestem im za to wdzieczny ,jak sobie wyobraże że by tylko zrobili grożną mine to tak dobrze bym sie nieczuł .

                                          > A jednak niekoniecznie. Mama mnie kochała i przytulała i podcierała tyłek. Ja j
                                          > ednak zapamiętałam sporadyczne bicie jako niesprawiedliwe i zupełnie niepotrzeb
                                          > ne. I mam żal do matki, że nie mogła się opanować. Ale ona naprawdę miała ciężk
                                          > o z trójką dzieci w czasach komunizmu i z żadną pomocą ze strony ojca.


                                          może dostawałaś już w okresie bliskim wieku dorastania ? wtedy to już nic dobrego z tego niebedzie ?

                                          Nie wiem
                                          > dlaczego ty bijesz, ale może też jest ci ciężko i nie dajesz rady.
                                          > Nie znajduję żadnego usprawiedliwienia.

                                          wogóle niemasz skali co ? dać klapsa na rok to już bicie że niewiem co . dać dwa to już maltretowanie i należy odebrać dziecko rodzicom . naprawde musia cie ta matka lać .
                                          • fogito Re: Wychowanie a klapsy 23.11.10, 19:51
                                            jotde3 napisał:

                                            > tak, kiedyś mając 8 lat dostałem pasem bo sie "zagubiłem"w terenie wink to oceni
                                            > am że to z powodu miłości rodziców i z tego że jestem dla nich ważny i jestem i
                                            > m za to wdzieczny ,jak sobie wyobraże że by tylko zrobili grożną mine to tak do
                                            > brze bym sie nieczuł .

                                            Syndrom sztokholmski?



                                            > może dostawałaś już w okresie bliskim wieku dorastania ? wtedy to już nic dobre
                                            > go z tego niebedzie ?

                                            Dostawałam w wieku dziecięctwa a nie w wieku doraratania jeśli to ma jakieś dla ciebie znaczenie. Dla mnie nie ma.


                                            > wogóle niemasz skali co ? dać klapsa na rok to już bicie że niewiem co . dać dw
                                            > a to już maltretowanie i należy odebrać dziecko rodzicom . naprawde musia cie t
                                            > a matka lać .

                                            Nie lała mnie wcale. Dostałam sporadycznie kilka razy i już wtedy wiedziałam, że to było z powodu jej bezsilności a nie z powodu mojej winy.

                                            Skalę mam. Jak uderzysz dziecko, słabszego lub osobę starszą to się wstydź a nie pisz peanów na swoją cześć.
                                            Wszystko się może w życiu zdarzyć, ale bicie dziecka z premedytacją, żeby pokazać kto tu rządzi to absurd i powód do wstydu a nie do samozadowolenia.
                                            • scher Re: Wychowanie a klapsy 24.11.10, 00:57
                                              fogito napisała:

                                              > > jestem za to wdzięczny
                                              > Syndrom sztokholmski?

                                              Oczywiście. Najwygodniej postawić jakąś nieudowodnioną tezę, a potem każdemu, kto na podstawie swoich autentycznych przeżyć próbuje jej zaprzeczyć, wmawiać, iż właśnie z tej tezy wynika, że coś z nim jest nie halo, więc nie mogą te przeżycia być wiarygodnym dowodem przeciwko tej tezie.

                                              Na przykład:
                                              - Wszystkie kobiety są głupie.
                                              - Ale inni ludzie twierdzą, że jestem mądra.
                                              - Nie można wierzyć kobietom, które ci to mówią, bo przecież wszystkie kobiety są głupie.
                                              - A co z mężczyznami, którzy mówią mi to samo?
                                              - Albo chcą cie złapać na pochlebstwo, którego nie wyczuwasz, bo wszystkie kobiety są głupie, albo nie rozumiesz zawartej w tym ironii, bo przecież wszystkie kobiety są głupie.
                                              • fogito Re: Wychowanie a klapsy 24.11.10, 06:46
                                                scher napisał:

                                                > fogito napisała:
                                                >
                                                > > > jestem za to wdzięczny
                                                > > Syndrom sztokholmski?
                                                >
                                                > Oczywiście. Najwygodniej postawić jakąś nieudowodnioną tezę, a potem każ
                                                > demu, kto na podstawie swoich autentycznych przeżyć próbuje jej zaprzeczyć, wma
                                                > wiać, iż właśnie z tej tezy wynika, że coś z nim jest nie halo, więc nie
                                                > mogą te przeżycia być wiarygodnym dowodem przeciwko tej tezie.

                                                To był sarkazm scher. Wcześniej kolega miał do mnie pretensje, ze piszę na podstawie własnych przeżyć.

                                                Wiem, ze nawet bite dzieci kochają rodziców ponad miarę. Ale dzieci takie właśnie są i nie powinno się tego bezgranicznego zaufania i miłości wykorzystywać. Bo nie każde dorosłe dziecko ma tyle wyrozumiałości do słabostek swoich rodziców. Ja nie mam. Pomimo, że kocham to mam świadomość krzywdy mi wyrządzonej.
                                                • scher Ale tu nie chodzi o "słabostki" rodziców 24.11.10, 08:53
                                                  fogito napisała:

                                                  Większość dorosłych dziś ludzi, którzy w dzieciństwie dostali parę zasłużonych klapsów od kochających rodziców, nie ma do nich zupełnie pretensji, z perspektywy czasu uznając postępowania rodziców za prawidłowe.

                                                  Wiem, że wytłumaczysz to sobie syndromem sztokholmskim, ale cóż...
                                                  • fogito Re: Ale tu nie chodzi o "słabostki" rodziców 24.11.10, 09:34
                                                    scher napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > Większość dorosłych dziś ludzi, którzy w dzieciństwie dostali parę zasłużonych
                                                    > klapsów od kochających rodziców, nie ma do nich zupełnie pretensji, z pe
                                                    > rspektywy czasu uznając postępowania rodziców za prawidłowe.
                                                    >

                                                    Jeśli cytujesz, to rób to tak, aby było widać kto co powiedział. Ja powyższego nie powiedziałam a tak to wygląda.

                                                    Co do większości to przecież nie wiesz, ile wynosi ta większość. To może być jedynie 1% a może być i 50% z tych bitych. A jeśli myślisz o większości twoich znajomych to pamiętaj, że nie jest to reprezentatywna grupa.
                                                    Bo np. wśród moich znajomych nikt dzieci nie bije właśnie dlatego, że jako dzieci byli bici. Ale przecież nie napiszę, że 100% z nich ma żal do rodziców, bo tego nie wiem. Wiem zaś, że nie biją.

                                                    > Wiem, że wytłumaczysz to sobie syndromem sztokholmskim, ale cóż...

                                                    Akurat syndrom sztokholmski to coś z czego trudno żartować i czego nie można wykluczyć. Bo nawet ciężko katowane dzieci kochają rodziców i ty o tym doskonale wiesz. To, że potem nie dają rady funkcjonować jako dorośli to jest dramat dla całego społeczeństwa.

                                                    Bicie biciu nierówne, ale granica jest cieńka i łatwo ją przekroczyć. Ja jak widzę faceta bijącego dziecko to mi się niedobrze robi. I reaguję zawsze, bo dla mnie to przemoc.
                                                  • scher Re: Ale tu nie chodzi o "słabostki" rodziców 24.11.10, 16:15
                                                    fogito napisała:

                                                    > Akurat syndrom sztokholmski to coś z czego trudno żartować i czego nie można wykluczyć.

                                                    Ty nie wykluczasz. Ty zakładasz. Zakładasz, że skoro twój interlokutor pozytywnie wspomina klapsy z dzieciństwa jako zasłużone i niepowodujące jego traumy, to znaczy, że mamy do czynienia z syndromem sztokholmskim.

                                                    Przypomina mi to średniowieczne polowania na czarownice. Jest czarownicą, przyznała się.
                                                    Na torturach.

                                                    Przy okazji - były też takie czarownice, które cierpiały, ale nie przyznały się do końca. Czemu wolały cierpieć i w końcu umrzeć? To proste - diabeł im pomógł znieść tortury, żeby prędzej się z nim mogły połączyć. wink
                                                    Takie sztokholmskie uzależnienie od diabła. wink
                                                  • fogito Re: Ale tu nie chodzi o "słabostki" rodziców 24.11.10, 19:59
                                                    scher napisał:

                                                    > Ty nie wykluczasz. Ty zakładasz. Zakładasz, że skoro twój interlokutor pozytywn
                                                    > ie wspomina klapsy z dzieciństwa jako zasłużone i niepowodujące jego traumy, to
                                                    > znaczy, że mamy do czynienia z syndromem sztokholmskim.

                                                    Są na świecie masochisci i sadyści.

                                                    > Przypomina mi to średniowieczne polowania na czarownice. Jest czarownicą, przyz
                                                    > nała się.
                                                    > Na torturach.

                                                    Nikt nikogo tu nie torturuje. A co się dzieje w domach, gdzie rodzice biją dzieci to ja nie wiem, bo takich nie znam.


                                                    >
                                                    > Przy okazji - były też takie czarownice, które cierpiały, ale nie przyznały się
                                                    > do końca. Czemu wolały cierpieć i w końcu umrzeć? To proste - diabeł im pomógł
                                                    > znieść tortury, żeby prędzej się z nim mogły połączyć. wink
                                                    > Takie sztokholmskie uzależnienie od diabła. wink

                                                    Żartujesz i super, ale co to ma wspólnego z biciem dzieci to ja nie wiem. Proponuję ponowną lekturę pierwszego postu z tego wątku. Tak dla przypomnienia.
                    • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 19.11.10, 11:49
                      >> domyślna ?w ostateczności oczywiście tak .
                      >
                      > Ale rozumiem, że tu już myślisz tylko o dorosłych.

                      cały czas mówimy o dzieciach?
                      klaps jest właśnie daniem tej domyślnej grożby przywalenia .
                      • fogito Re: Wychowanie a klapsy 20.11.10, 18:42
                        jotde3 napisał:

                        > cały czas mówimy o dzieciach?

                        już nie pamiętam bo wątek stary, ale klapsy to raczej bicie dzieci a nie dorosłych.

                        > klaps jest właśnie daniem tej domyślnej grożby przywalenia .

                        A możesz jaśniej? "Danie domyślnej groźby" to nie brzmi logiczne uncertain
                        • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 22.11.10, 11:57
                          fogito napisała:

                          > jotde3 napisał:
                          >
                          > > cały czas mówimy o dzieciach?
                          >
                          > już nie pamiętam bo wątek stary, ale klapsy to raczej bicie dzieci a nie dorosłych.

                          wiec czemu wspomniałaś pierwsza o dorosłych ?

                          > > klaps jest właśnie daniem tej domyślnej grożby przywalenia .
                          >
                          > A możesz jaśniej? "Danie domyślnej groźby" to nie brzmi logiczne uncertain

                          co w tym nielogicznego ?
                          prosta grożba brzmi w słowach " jak ...... to ci przywale " nieskuteczna jeśli niejesteś prawdziwą sadystką winki nieudowodniłaś tego wcześniej co moim zdaniem szkodziło by dziecku gdyba bało sie na tyle rodzica by taka grożba ustna starczała .
                          grożba domyślna to danie klapsa . dziecko myśli sobie - qurna -jest silniejszy i niezawacha sie uzyć siły wiec musze ostrożniej balansować na ostrzu rodzicielskiej cierpliwości bo kto wie klapsy mogą przejśc w strone przywalania a przecież może qurna bardziej boleć (jak np. spadłem z drabinek ;/. jednoczaśnie dziecko biorąc w dupe wychodzi z mniejszym uszczerbkiem na honorze niż gdybyśmy je zmysili perswazja ( myśli se - broniłem swojego zdania do końca ,niepoddałem sie presji ,byłem twardy ,ale cóż musiałem ulec prymitywnej brutalnej sile wink- musze w przyszłości być silniejszy by tego tatuska ...... wink) rodzi sie ambicja i działanie które za nim idzie ,poczym po latach zaczyna rozumieć ,tatusiek oszczędzony wink) a synek silny i pewny siebie smile dziecko też zrozumie że wbrew pieknoduchom w meskim świecie zawsze też bedzie liczyć sie piącha .ważne by rodzic prócz klapsów miał inne relacje z dzieckiem ,by razem coś robili ,wtedy jest szansa na długoletni obopólny szacunek smile
                          • fogito Re: Wychowanie a klapsy 22.11.10, 14:06
                            jotde3 napisał:

                            >
                            > wiec czemu wspomniałaś pierwsza o dorosłych ?

                            wspomniałam o dorosłych, bo żaden dorosły nie zaakceptowałby klapsów jako kary. Wezwałby policję lub oddał agresorowi.
                            >


                            > co w tym nielogicznego ?

                            Wszystko?


                            > prosta grożba brzmi w słowach " jak ...... to ci przywale " nieskuteczna jeśli
                            > niejesteś prawdziwą sadystką winki nieudowodniłaś tego wcześniej co moim zdaniem
                            > szkodziło by dziecku gdyba bało sie na tyle rodzica by taka grożba ustna star
                            > czała .

                            surprised

                            > grożba domyślna to danie klapsa .

                            Danie klapsa to już nie groźba kary tylko jej wymierzenie. Pokrętna ta twoja logika uncertain

                            dziecko myśli sobie - qurna -jest silniejszy
                            > i niezawacha sie uzyć siły wiec musze ostrożniej balansować na ostrzu rodzicie
                            > lskiej cierpliwości bo kto wie klapsy mogą przejśc w strone przywalania a przec
                            > ież może qurna bardziej boleć (jak np. spadłem z drabinek ;/. jednoczaśnie dzie
                            > cko biorąc w dupe wychodzi z mniejszym uszczerbkiem na honorze niż gdybyśmy je
                            > zmysili perswazja ( myśli se - broniłem swojego zdania do końca ,niepoddałem si
                            > e presji ,byłem twardy ,ale cóż musiałem ulec prymitywnej brutalnej sile wink- m
                            > usze w przyszłości być silniejszy by tego tatuska ...... wink) rodzi sie ambicja
                            > i działanie które za nim idzie ,poczym po latach zaczyna rozumieć ,tatusiek osz
                            > czędzony wink) a synek silny i pewny siebie smile dziecko też zrozumie że wbrew piek
                            > noduchom w meskim świecie zawsze też bedzie liczyć sie piącha .ważne by rodzic
                            > prócz klapsów miał inne relacje z dzieckiem ,by razem coś robili ,wtedy jest sz
                            > ansa na długoletni obopólny szacunek smile

                            Ja mam tylko jedno pytanie - czy ty się dobrze czujesz?

                            Byłam bita jako dziecko (sporadycznie) i pamiętam tylko upokorzenie i nienawiść do rodzica. I nic więcej.

                            • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 22.11.10, 14:28
                              fogito napisała:

                              > jotde3 napisał:
                              >
                              > >
                              > > wiec czemu wspomniałaś pierwsza o dorosłych ?
                              >
                              > wspomniałam o dorosłych, bo żaden dorosły nie zaakceptowałby klapsów jako kary.

                              rzaden dorosły też niemusi mieć zmienianej pieluchy . czy z tego powodu odmówisz pieluchy dzieciom ?

                              fogito napisała:
                              > Danie klapsa to już nie groźba kary tylko jej wymierzenie. Pokrętna ta twoja l
                              > ogika uncertain

                              nieneguje znaczenia klapsa jako kary (małego znaczenia ) ,mówie że to głównie ostrzeżenie .Ty chyba klapsa wyobrażasz sobie jako lanie na gołą dupe pasem .
                              a jest miedzy tym różnica jak miedzy mżawką a ulewą .
                              • fogito Re: Wychowanie a klapsy 22.11.10, 17:06
                                jotde3 napisał:

                                > rzaden dorosły też niemusi mieć zmienianej pieluchy . czy z tego powodu odmówis
                                > z pieluchy dzieciom ?

                                Żaden? A chory przykuty do łóżka lub też osoba starsza, która nie może sobie poradzić. Ja zmieniałam swojej babci 'pieluchę' w szpitalu.
                                Dzieciom, chorym i starszym nie odmówię ani pomocy ani pieluchy. A żadnego z nich nie uderzę. Jeśli już to przywalę osiłkowi broniąc słabszego.

                                >> nieneguje znaczenia klapsa jako kary (małego znaczenia ) ,mówie że to głównie o
                                > strzeżenie .Ty chyba klapsa wyobrażasz sobie jako lanie na gołą dupe pasem .
                                > a jest miedzy tym różnica jak miedzy mżawką a ulewą .

                                Klaps to klaps i wiem jak wygląda. A ciągła mżawka może być gorsza od ulewy skoro już jesteśmy w temacie pogody.
                                • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 22.11.10, 18:17
                                  fogito wiedziałem qurna że sie p...... do tych przykładów .
                                  chodziło o to że dzieci to nie dorośli niskiego wzrostu a mżawka jest sporadyczna .

                                  pzdr
                                  • fogito Re: Wychowanie a klapsy 22.11.10, 19:43
                                    jotde3 napisał:

                                    > fogito wiedziałem qurna że sie p...... do tych przykładów .
                                    > chodziło o to że dzieci to nie dorośli niskiego wzrostu a mżawka jest sporadycz
                                    > na .

                                    Dzieci to może nie dorośli, ale też ludzie przynajmniej dla mnie. A jako ludziom należy im się szacunek. A ... jako ludziom, którzy mają ograniczone możliwości obrony własnej należy im się ustawowa obrona przed niekompetentnymi rodzicami, którzy bez przemocy nie umieją wychowywać.


                                    mżawka może sporadyczna, ale ja wolę słońce smile
                                    • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 23.11.10, 07:49
                                      fogito napisała:
                                      > Dzieci to może nie dorośli, ale też ludzie przynajmniej dla mnie. A jako ludzio
                                      > m należy im się szacunek. A ... jako ludziom, którzy mają ograniczone możliwośc
                                      > i obrony własnej należy im się ustawowa obrona przed niekompetentnymi rodzicami
                                      > , którzy bez przemocy nie umieją wychowywać.

                                      co to znaczy bez przemocy ?jak dziecko bedzie chciało np.zostać na placyku zamiast iść do domu to mam go tam zostawić czy siedzieć z nim do nocy próbując je przekonać ?
                                      • fogito Re: Wychowanie a klapsy 23.11.10, 09:38
                                        jotde3 napisał:

                                        >> co to znaczy bez przemocy ?jak dziecko bedzie chciało np.zostać na placyku zami
                                        > ast iść do domu to mam go tam zostawić czy siedzieć z nim do nocy próbując je p
                                        > rzekonać ?

                                        Taki kiepski negocjator z ciebie? Z dzieckiem trzeba rozmawiać umiejetnie, żeby wegzekwować określone zachowanie. Każde dziecko jest inne i każda sytuacja jest inna. Mój syn ma już prawie siedem lat i nigdy nie był uderzony lub też siłą wleczony z placu zabaw. Chociaż też uwielbia się bawić i wychodzić nie chce.
                                        Czy oczekujesz, że zacznę na forum uczyć cie jak rozmawiać z własnym dzieckiem? Nie nauczę. Po prostu trzeba z dzieckiem rozmawiać od urodzenia i traktować je z szacunkiem. Wtedy jest szansa, ze dziecko nie będzie twoim wrogiem i nie stanie okoniem za każdym razem kiedy o coś poprosisz.
                                        • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 23.11.10, 10:02
                                          > Taki kiepski negocjator z ciebie?

                                          czemu osobieście odnosisz temat ?

                                          >Z dzieckiem trzeba rozmawiać umiejetnie, żeby
                                          > wegzekwować określone zachowanie.

                                          tak

                                          > Każde dziecko jest inne i każda sytuacja jes
                                          > t inna.

                                          tak

                                          >Mój syn ma już prawie siedem lat i nigdy nie był uderzony lub też siłą
                                          > wleczony z placu zabaw. Chociaż też uwielbia się bawić i wychodzić nie chce.

                                          wzrószyła mnie twoja hiostoria

                                          > Czy oczekujesz, że zacznę na forum uczyć cie jak rozmawiać z własnym dzieckiem?

                                          boże broń

                                          > Nie nauczę.

                                          całe szczęscie

                                          >Po prostu trzeba z dzieckiem rozmawiać od urodzenia i traktować je
                                          > z szacunkiem. Wtedy jest szansa, ze dziecko nie będzie twoim wrogiem i nie sta
                                          > nie okoniem za każdym razem kiedy o coś poprosisz.

                                          tak. a jak trzeba to dać klapsa by wiedział że są granice tych negocjaci .
                                          • fogito Re: Wychowanie a klapsy 23.11.10, 10:16
                                            jotde3 napisał:

                                            > > Taki kiepski negocjator z ciebie?
                                            >
                                            > czemu osobieście odnosisz temat ?

                                            Ty zasugerowałąeś klapa jako sposób na wyprowadzenie dzieciaka z piaskownicy, więc chyba tak właśnie robisz. To tylko wniosek z twoej wypowiedzi.

                                            >
                                            > >Mój syn ma już prawie siedem lat i nigdy nie był uderzony lub też siłą
                                            > > wleczony z placu zabaw. Chociaż też uwielbia się bawić i wychodzić nie ch
                                            > ce.
                                            >
                                            > wzrószyła mnie twoja hiostoria

                                            to dobrze, że WZRUSZYŁA (!), bo przynajmniej będziesz wiedział, że nie trzeba uderzyć, żeby pójsć do domu o czasie smile

                                            > > Czy oczekujesz, że zacznę na forum uczyć cie jak rozmawiać z własnym dzie
                                            > ckiem?
                                            >
                                            > boże broń

                                            Mam nadzieję. Ucz się poprzez dobre przykłady wink

                                            > > Nie nauczę.
                                            >
                                            > całe szczęscie

                                            Może dla ciebie, ale nie dla twojego dziecka/dzieci.


                                            > >Po prostu trzeba z dzieckiem rozmawiać od urodzenia i traktować je
                                            > > z szacunkiem. Wtedy jest szansa, ze dziecko nie będzie twoim wrogiem i ni
                                            > e sta
                                            > > nie okoniem za każdym razem kiedy o coś poprosisz.
                                            >
                                            > tak. a jak trzeba to dać klapsa by wiedział że są granice tych negocjaci .

                                            Nie trzeba, ale jak ktoś nie umie wyegzekwować słowami określonego zachowania to z braku argumentów tak własnie kończy dyskusję z dzieckiem.
                                            Proponuję poćwiczyć cierpliwość i sztukę dyskusji z dzieckiem. Wiem, że nie jest to łatwe, ale kto powiedział, że wychowywanie człowieka jest łatwe.

                                            • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 23.11.10, 11:10
                                              > Ty zasugerowałąeś klapa jako sposób na wyprowadzenie dzieciaka z piaskownicy, w
                                              > ięc chyba tak właśnie robisz. To tylko wniosek z twoej wypowiedzi.

                                              to że podaje przykłady to nieznaczy że są one z mojego życia w przeciwieństwie do ciebie nie pisze cały czas o sobie .

                                              > > tak. a jak trzeba to dać klapsa by wiedział że są granice tych negocjaci
                                              > Nie trzeba, ale jak ktoś nie umie wyegzekwować słowami określonego zachowania t
                                              > o z braku argumentów tak własnie kończy dyskusję z dzieckiem.
                                              > Proponuję poćwiczyć cierpliwość i sztukę dyskusji z dzieckiem. Wiem, że nie jes
                                              > t to łatwe, ale kto powiedział, że wychowywanie człowieka jest łatwe.

                                              egzekwowanie słowami zabieraza czasem dużo czasu na co nie ma czasem czasu wink
                                              wiec jak chcesz to sobie gadaj tak jak ja kiedyś do czasu aż jak oponował to wziełem go pod ręke i placyku pomaszerował winkale rymuje wink.fakt klapsa i wrzasków nie było (wstyd na placyku) ale przemoc była że hej wink hehe. klapsy były też ,kończyły one coraz to bardziej rozwlekające sie negocjacie ( np. niechciał iść do lekarza )
                                              to że u Ciebie wystarcza negocjacja to nieświadczy że taki z Ciebie negocjator tylko że dziecko łatwo sterowne .
                                              • fogito Re: Wychowanie a klapsy 23.11.10, 14:22
                                                jotde3 napisał:

                                                > to że podaje przykłady to nieznaczy że są one z mojego życia w przeciwieństwie
                                                > do ciebie nie pisze cały czas o sobie .

                                                To może zacznij pisać o sobie zamiast wymyślać abstrakcyjne przykłady, bo stajesz się mało wiarygodny.

                                                > egzekwowanie słowami zabieraza czasem dużo czasu na co nie ma czasem czasu wink

                                                Czyli jednak o czas chodzi i brak cierpliwości na negocjacje. Czemu mnie to nie dziwi uncertain

                                                > wiec jak chcesz to sobie gadaj tak jak ja kiedyś do czasu aż jak oponował to wz
                                                > iełem go pod ręke i placyku pomaszerował winkale rymuje wink.fakt klapsa i wrzasków
                                                > nie było (wstyd na placyku) ale przemoc była że hej wink hehe. klapsy były też ,
                                                > kończyły one coraz to bardziej rozwlekające sie negocjacie ( np. niechciał iść
                                                > do lekarza )

                                                Dziecko boi się pójśc do lekarza a ty go bijesz, żeby pomóc mu ten strach przełamać? Nie wiem czym się chwalisz. To żałosne.


                                                > to że u Ciebie wystarcza negocjacja to nieświadczy że taki z Ciebie negocjator
                                                > tylko że dziecko łatwo sterowne .

                                                To jest podstawowy argument tych co nie dają sobie rady z dzieckiem i pozwalają sobie na puszczanie nerwów w sytuacjach kryzysowych. Trudno ci uwierzyć, że można dziecka nie bić, ale skoro bijesz, bo dziecko nie chce pójśc do lekarza to nie dziwię się wcale twojemu zdziwieniu.

                                                • jotde3 Re: Wychowanie a klapsy 23.11.10, 15:04
                                                  > To może zacznij pisać o sobie zamiast wymyślać abstrakcyjne przykłady, bo staje
                                                  > sz się mało wiarygodny.

                                                  oki .skoro i tak rozmawiamy już tylko ze sobą .

                                                  > Dziecko boi się pójśc do lekarza a ty go bijesz, żeby pomóc mu ten strach przeł
                                                  > amać? Nie wiem czym się chwalisz. To żałosne.

                                                  po pierwsze nie bije tylko daje klapsa ( już wyjaśniałem 1000 razy różnice )

                                                  > To jest podstawowy argument tych co nie dają sobie rady z dzieckiem i pozwalają
                                                  > sobie na puszczanie nerwów w sytuacjach kryzysowych. Trudno ci uwierzyć, że mo
                                                  > żna dziecka nie bić, ale skoro bijesz, bo dziecko nie chce pójśc do lekarza to
                                                  > nie dziwię się wcale twojemu zdziwieniu.

                                                  nie,nie bije że niechce pójść do lekarza . daje klapsa bo zbliża sie do granicy a ja je wyznaczam (bardzo liberalnie zresztą ) i tak jak by chciało wybiec na ulice to by dostało tak że naprawde zaboli a Ty sobie tłumacz swojemu .twoja sprawa .
                                                  wcale sie też niedziwie że można dziecko wychować bez klapsów ,może są takie d... wołowe co sie słuchają .
                                                  • fogito Re: Wychowanie a klapsy 23.11.10, 20:04
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > oki .skoro i tak rozmawiamy już tylko ze sobą .

                                                    najwyraźniej...

                                                    > po pierwsze nie bije tylko daje klapsa ( już wyjaśniałem 1000 razy różnice )

                                                    dla mnie żadna równica. Po co ten klaps? Bez sensu i najwyraźniej pokazujesz, ze sobie nie radzisz w sytuacjach trudnych bo uciekasz się do rękoczynów.

                                                    > nie,nie bije że niechce pójść do lekarza . daje klapsa bo zbliża sie do granicy
                                                    > a ja je wyznaczam (bardzo liberalnie zresztą ) i tak jak by chciało wybiec na
                                                    > ulice to by dostało tak że naprawde zaboli a Ty sobie tłumacz swojemu .twoja sp
                                                    > rawa .
                                                    > wcale sie też niedziwie że można dziecko wychować bez klapsów ,może są takie d.
                                                    > .. wołowe co sie słuchają .

                                                    Widzisz. Najpierw bijesz dziecko, bo cię wyprowadza z równowagi a potem próbujesz obrazić moje, bo brakuje ci argumentów. Zdecyduj się, czy chcesz, żeby cię dziecko słuchało czy nie. Bo jeśli chcesz to egzekwuj to bez bicia a jeśli nie chcesz, bo słuchają się tylko "d... wołowe" to dlaczego je bijesz? W końcu jest takie przekorne ku twojej radości.

                                                    W sumie geny dziedziczy się po rodzicach i mój syn jest bardzo inteligentny po mnie smile Słucha i rozumie. Ja szanuję fakt, że jest ode mnie zależny całkowicie i nie nadużywam swojej władzy poprzez wymierzanie kar cielesnych za każdym razem kiedy strace panowanie nad sobą. Bo opanowanie w sytuacjach podbramkowych to podstawa. Nie umiesz się opanować to może oddaj dziecko w inne ręce. Może matka ma do dziecka więcej cierpliwości.
                                                    Mój mąż nigdy syna nie uderzył i jakoś nie potrzebuje w ten sposób zaznaczać swojej władzy.

                                                    Weszła ustawa i miejmy nadzieję, że zastanowisz się dwa razy zanim uderzysz dziecko następnym razem. Bo może się okazać, że patrzy na ciebie ktoś taki jak ja.
                            • scher Może... 22.11.10, 17:12
                              fogito napisała:

                              > Byłam bita jako dziecko (sporadycznie) i pamiętam tylko upokorzenie i nienawiść
                              > do rodzica. I nic więcej.

                              ...nie było u was w rodzinie miłości?
                              • fogito Re: Może... 22.11.10, 19:49
                                scher napisał:

                                > fogito napisała:
                                >
                                > > Byłam bita jako dziecko (sporadycznie) i pamiętam tylko upokorzenie i nie
                                > nawiść
                                > > do rodzica. I nic więcej.
                                >
                                > ...nie było u was w rodzinie miłości?
                                >

                                Była, ale o bicie do tej pory mam pretensje. Byłam dzieckiem spokojnym, karnym, cichym i nie sprawiającym żadnych problemów ani w szkole (prymuska) ani w domu (robiłam wszystko włacznie z pracą na gospodarstwie). Bicie mnie w przypadkach absurdalnych było zupełnie niepotrzebne, bo spowodowało jedynie niechęć do rodzica a nie wzrost owej miłości. I było jednynie spowodowane frustracją mamy, która nie miała żadnego wsparcia w mężu/ojcu w kwestii wychowania.
                                I dlatego ja dziecka własnego nie biję. Już 7 lat.
                                Człowiekowi zdarza się uderzyć dziecko lub innego człowieka, ale na litość Boską niech nie dobudowuje do tego żadenej wzniosłej ideologii. Bo w uderzeniu dziecka/osoby słabszej nie ma nic wzniosłego.
                                • scher Re: Może... 23.11.10, 07:36
                                  fogito napisała:

                                  > Bicie mnie w przypadkach absurdalnych było zupełnie niepotrzebne

                                  Ale w przypadkach nieabsurdalnych, gdy klaps nie powoduje zaniku miłości, lecz ją wzmacnia, jest inaczej.
                                  • fogito Re: Może... 23.11.10, 09:33
                                    scher napisał:

                                    > fogito napisała:
                                    >
                                    > > Bicie mnie w przypadkach absurdalnych było zupełnie niepotrzebne
                                    >
                                    > Ale w przypadkach nieabsurdalnych, gdy klaps nie powoduje zaniku miłości, lecz
                                    > ją wzmacnia, jest inaczej.
                                    >

                                    Żaden klaps nie wzmacnia miłości bo zadne bicie jej nie wzmocni. No chyba, że wyznajesz pogląd "jak się baby nie bije to jej wątroba gnije". Zapewne jest podobne przysłowie odnoszące się do dzieci. Bo niektórzy nie wyobrażają sobie wychowywać bez bicia.

                                    A ocena uderzenia przez ciebie i twoje dziecko może być diametralnie różna. Zapewne moja matka bijąc mnie robiła to w imię miłości i dobrego wychowania. Ja teraz jako matka widzę ile bezsensownych błędów popełniła. I usprawiedliwaia ją jedynie zła sytuacja w domu do kótórej przyczynił się ojciec. A co ciebie usprawiedliwia? Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Ale dorosłe dzieci wystawią rachunek.
          • ilka114 Re: Wychowanie a klapsy 16.10.10, 21:57
            > mieli do czynienia z zagrożeniem siłą fizyczna (pozycja w grupie itd.) znacznie
            > częściej niż dziewczynki i trza ich do tej sytuacji nico bardziej wdrożyć . a
            > dziewczynki ? bo ja wiem ? im sie chyba przyda umiejętność strzelania i znoszen
            > ia focha ?wink
            A na dziewczynki to nikt nie może uderzyć? Muszą bawić się w dom a nie mogą w policjantów i złodziei? A czy tylko dziewcyznki strzelają focha?
    • walo74 Lanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło 17.10.10, 11:06
      Szczegolnie karna reka ojca w przypadku syna nigdy nie zaszkodzi- brak lania w tym wieku moze zaskutkowac tym zebyscie sie nie zdziwili ze za chwile to synek Wam wymierzy manto smile
      • fogito Re: Lanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło 17.10.10, 12:22
        walo74 napisał:

        > Szczegolnie karna reka ojca w przypadku syna nigdy nie zaszkodzi- brak lania w
        > tym wieku moze zaskutkowac tym zebyscie sie nie zdziwili ze za chwile to synek
        > Wam wymierzy manto smile

        big_grin chyba raczej ten bity synek wymierzy manto, bo już doskonale będzie wiedział, że bicie to najszybszy sposób załatwiania problemów. Żałosne teorie po prostu.
        • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Lanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło 18.10.10, 18:19
          Moj kolega tak zrobil wlasnie gdy mial z 17 lat.
          Ojciec go bil zawsze, ostatni raz wystartowal do niego gdy chlopak mial z 17 lat, mlody byl juz wyzszy od niego wtedy. Nawet sie dobrze z krzesla nie podniosl gdy syn go odepchnal a tatus polecial na podloge i zlamal reke. Wiecej juz nie probowal.

          • fogito Re: Lanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło 19.10.10, 08:30
            dama_z_kawa_i_papierosem napisała:

            > Moj kolega tak zrobil wlasnie gdy mial z 17 lat.
            > Ojciec go bil zawsze, ostatni raz wystartowal do niego gdy chlopak mial z 17 la
            > t, mlody byl juz wyzszy od niego wtedy. Nawet sie dobrze z krzesla nie podniosl
            > gdy syn go odepchnal a tatus polecial na podloge i zlamal reke. Wiecej juz nie
            > probowal.

            No i należało się staremu.

            • lamciad Re: Lanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło 19.10.10, 14:09
              Powracając do głownego wątku,nie przemawia do mnie absolutnie argument,że ojciec wraca zmeczony po pracy i nie ma siły bawic sie z dziećmi.Jak się kogos kocha to sie za nim na koniec swiata podobno leci,a tu problemem jest godzinka wieczornej zabawy z dziećmi?!Mój mąż ma stresująca prace,wraca do domu kolo godz.18,czasami później i jeszcze mu się nie zdarzyło,żeby odmówił małemy zabawy,w zasadzie już w progu słyszy "TATA BIEGAMY",więc tylko umyje rece,w przelocie zje obiad i bawi się z malym aż do momentu położenia go spać (zawsze go myje).Sam jak się kładzie spać to mówi,że chciałby,żeby mały już do nas przywędrował,bo już za nim teskni i nie przeszkadza mu,że jak sie synek w nocy właduje do nas to czesto mąz zostaje skopany po nerkachsmileMiłość jest BEZWARUNKOWA i podejrzeam,że albo twojemu męzowi wisi czy wy jestescie czy was nie ma albo ma problemy emocjonalne i nie potrafi wyrażać uczuć,a jedynie rozladowywuje swoje emocje.Ja bym zagroziła rozwodem,tym bardziej,że i tobie sie dostaje.Wiesz,że w życiu można byc szczęśliwym???Szczerze mówiąc nie znam kobiety,ktora by zostawił meża drania i była z tego powodu niezcześliwa.Wręcz odwrotnie,nagle się okazuje,że życie jest piękne i można zyc normalnie,stwarzając dziecku prawidłowy obraz rzeczywistości.Im dłuzej będziesz tkwiła w tym bagnie tym gorzej dla dzieci,ktore dorastając zapytają "Mamo,dlaczego nas na to naraziłas i od niego nie odeszłas..." Bierz zycie w swoje ręce!!!
              • rarely Miłość jest Bezwarunkowa 25.10.10, 19:18
                Miłość jest BEZWARUNKOWA i podejrzeam,że a
                > lbo twojemu męzowi wisi czy wy jestescie czy was nie ma albo ma problemy emocjo
                > nalne i nie potrafi wyrażać uczuć,a jedynie rozladowywuje swoje emocje

                miłość matki taka jest miłośc ojca jest warunkowa i taka też ma byc

                a twój mąż jest po prostu troche zniewieściały
        • wieczna-gosia Re: Lanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło 01.11.10, 11:27
          ja bylam dziewczynka, wiec nigdy nie bylam silniejsza od ojca. Ale w wieku mocno podrosnietym cos tam powiedzialam, on mnie uderzyl, a ja nie spuscilam oczu tylko zaczelam mu systematycznie wygarniac. Ja slowo on klaps. Pozniej w twarz. Pozniej pasem. A potem wzial kij. I chyba po godzinie dotarlo do niego ze albo mnie zabije/ powaznie uszkodzi albo odpusci. Slady po tym biciu nosilam ze 2 tygodnie, nastepnego dnia w szkole zwolnilam sie z WFu "bo ojciec mnie pobil, pokazac pani slady?" sasiadka zagadala co tam sie u nas dzialo "ojciec mnie tlukl kijem" w ogole sie z tym nie krylam. Myslicie ze ktos sie moim szanownym tatusiem zainteresowal smile

          ale lekcja byla skuteczna, siniaki znikly a wiecej mnie nie uderzyl. Chociaz jak w ciaze zaszlam to probowal.
      • green_land Re: Lanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło 25.10.10, 21:27
        Czyli bijesz innych, by oni cię pierwsi nie stlukli?smile Pogratulować "logiki"smile Aha, poczekaj, aż dzieciak dorośnie i wtłucze tatusiowismile
    • wieczna-gosia Re: Wychowanie a klapsy 01.11.10, 11:22
      Bo "dziecko ma się słuchać". Kiedyś uderzyłam go bo zbił małego. Odwinął mi się tak, że (....).
      Nie jestem w stanie wygrać z nim w walce. Boję się go


      tu jest sedno a nie w tym ze daje dzieciom klapsy. A zadzwonilo mi ze tata zmeczony i ze musi odpoczac i ze potrzebuje ciszy i spokoju. Nie moja droga- facet wracajac do mlyna zwanego domem po dniu ciezkiej pracy zakasuje rekawy i staje z zona w szeregu zeby juz o 21 miec cisze i spokoj. I wtedy sobie poodpoczywa i posiedzi w ciszy i spokoju gdyz dzien jego pracy wlasnie sie byl skonczyl. Pomijam wyjatkowe sytuacje ktos jest chory, grypa go rozbiera, glowa mu peka itd. ale to wyjatek a nie norma, my sie z mezem uprzedzamy telefonicznie ze czujemy sie ZLE.

      Bicie dzieci wlasnie dlatego jest zle ze czlowiek nie wynosi z domu dobrych wzorcow, nie wie jak to powinno wygladac. I lapie sobie partnera ktory no ok nie przejawia takich zachowan jak rodzice ale do tego jak powinno byc wiele mu brakuje. I to nie twoja wina, absolutnie. Natomiast wybory jakie w zwiazku z tym podejmiesz juz sa twoja odpowiedzialnoscia.
    • camel_3d zdarzyc sie moze.... 18.11.10, 22:08
      ...ale w zadnym wypadku nie moze to byc sposob na wychowanie!
      przyznam, ze mnie tez poniosla..3-4 razy... al etez nie bylo to walniecie na sile...klaps.. zwykly.. co nie znaczy, ze jakos mi p tym ulzylo...wrecz przeciwnie..bylo mi wstyd przed samym soba. Ale nie zadreczam sie z tego powodu i przyznaje, ze moze sie kiedys znow zdarzyc w jakis ekstremalnej sytuacji...

      a. nie powinnas sie z mezem przy dzeiciach klocic...
      b. moze maz sie wyladowuja na dzieciach bo nie moze na tobie?

      na sile nic nie osiagniesz..niestety...i masz racje, ze dzeici beda moze pposluszne, al eto bedzie posluszenstwo wywolane strachem przed tata.....


    • olatv123 Re: Wychowanie a klapsy 24.09.11, 16:53
      jeżeli nadal ma Pani problem w dogadaniu się z mężem chętnie porozmawiam na ten temat. bardzo proszę o kontakt mailowy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka