Dodaj do ulubionych

uswiadamianie - kiedy, o czym, jak?...

16.11.10, 09:55
postanowilam zalozyc ten watek pod wplywem tematu o 6-latce i seksie oralnym na forum e-mama smile tam zeszlo na inne tematy, a mnie interesuja Wasze doswiadczenia i przemyslenia o uswiadamianiu wlasnie.

my mamy na razie dosc male dzieci (3 i 5 lat), 2 synow. jesli pytaja - a czasem sie zdarza - to zawsze uczciwie i zgodnie z prawda odpowiadamy, ja sie czasem zastanawiam, czy nie "nazbyt dorosle", czy "nazbyt powaznie"... nie umiem (i nie lubie) wymyslac bajek, po prostu staram sie tlumaczyc, zwracajac uwage na poziom dziecka. ale czytajac czesto rozne historie na forach zauwazylam, ze moje tlumaczenia sa dosc "ciezkie", powazne (choc dzieci sie nie skarza).

czyli - na pytania zawsze odpowiadam. dzieci wiedza, co to tampon, podpaska, czy wkladka, bo obserwuja rzeczy, ktore dzieja sie w domu i sa ciekawe. znaja roznice fizyczne miedzy mezczyna i kobieta, kiedys poprosili o zademonstrowanie "dziurki" - no to pokazalam (dosc oglednie, ale jednak), nauczylam ich tez "oficjalnych" nazw typu penis, czy pochwa, zeby wiedzieli i zeby nie bylo potem smichow-chichow, gdy uslysza smile mam wrazenie (z opowiesci synow), ze starszy tym penisem zaimponowal dzieciom w przedszkolu (uswiadomil ich wink).

natomiast malo mowie sama z siebie, a chlopcy - na razie - nie sa zbyt dociekliwi. gdy zapytali "co to" i odpowiedzialam "prezerwatywa", to nie drazyli dalej tematu, stwierdzili "aha". sama z siebie opowiadam im czasem o ciazy i porodzie, bo widze, ze bardzo lubia sluchac o czasach, gdy byli u mamy w brzuchu smile starszy uczestniczyl tez w ciazy z mlodszym, widzial usg, byl w szpitalu zaraz po porodzie. mowilam im o zaplodnieniu (ze jajeczko od mamy laczy sie z plemnikiem od taty), o rozwoju w brzuchu, o porodzie, nawet wyjasnilam, ze akurat u mnie bylo inaczej, niz na ogol (mialam dwie cesarki), wtedy tez doszla wiadomosc, ze "dziurka" sluzy rowniez do rodzenia dzieci. w bibliotece znalezlismy ksiazke dla dzieci o calym rozwoju plodu, nawet scena lozkowa tam byla smile podobalo sie, starszy potem babci z przejeciem opowiadal, ale o szczegoly nie wypytywal.

i - szczerze mowiac - nie mam ochoty sama zaczynac dyskusji o seksie z 5 latkiem. jesli nie pyta, ani nie widze szczegolnego zainteresowania (a nie widze), to dla mnie jest za wczesnie. z drugiej strony - nie chce przegapic wlasciwego momentu, nie chce, zby nagle zrobilo sie "za pozno"... moze sytuacja sama sie rozwiaze, bo chlopcy zaczna wypytywac, interesowac sie smile wtedy oczywiscie zawsze odpowiem!

a co, jesli nie zaczna? kiedy uswiadamiac bez pytan? w watku, o ktorym pisalam na poczatku przeczytalam, ze 10 lat to juz za pozno, ze niektorzy wtedy zostaja rodzicami... no szczerze mowiac nie mam najmniejszej ochoty, aby moje dzieci w wieku 10 lat uprawialy seks sad uwazam, ze to zdecydowanie za wczesnie, nie tylko pod wzlgedem fizycznym, ale glownie uczuciowym i osobowosciowym... oczywiscie wiem, ze nie beda go uprawiac od rozmow o nim smile nie o to chodzi, tylko o to przekonanie, ze 10-latek to juz "dojrzal" do uprawiania seksu...

kiedy jest ten dobry moment na powazne rozmowy, ktore nie wynikaja z pytan? macie rady, doswiadczenia?

starszy czasem przynosi wiesci o tym, ze ktos sie z kims chce zenic, wychodzic za maz, calowac wink ale dyskutowac za bardzo nie chce, na pytanie, czy on sie z kims caluje, odpowiada "och mama" wink natomiast swojej sympatii oswiadczyl sie przy nas (przy kolacji), wiec na razie jeszcze nie ma przed nami za duzo tajemnic wink (zostal odrzucony, 2 razy, "mam jeszcze czas!", wciaz chce sie z NIA ozenic).
Obserwuj wątek
    • kura17 "zly dotyk" 16.11.10, 10:02
      tak sie zastanawiam tez nad uczeniem dzieci o "zlym dotyku".
      szczerze mowiac - ja o tym nie ucze, nie doslownie.

      natomiast "od zawsze" daje dzieciom do zrozumienia, ze w kazdej sytuacji, z innymi dziecmi, czy doroslymi, maja swiete prawo ODMOWIC - cokolwiek by to bylo. w przedszkolu jeszcze to umacniaja, bo ucza dzieci, ze w sytuacjach konfliktowych, gdy nie chca, by ktos cos robil, nalezy powiedziec glosno i dopitnie "STOP!" i zaakcetowac to wyciagnieta przed siebie pionowa dlonia, skierowana do "agresora". i widze, ze to dziala bardzo ladnie. dzieci miedzy soba to stosuja i do nas tez! i dobrze smile

      starszy syn jest dosc malo "przytulasny" - zwyczajnie nie lubie, od niemowlaka byl taki. ja czesto chce go pocalowac, przytulic, okazac mu czulosc. i to robie. ale zawsze mu powtarzam, ze jesli nie ma ochoty, to ma mowic "nie", "nie chce", i ja przestane. i przestaje, bez wyrzutow, bez zwracania na to uwagi - ma prawo nie chciec i ja to rozumiem. ucze tylko, aby to wyrazal w miare cywilizowany sposob wink

      mam nadzieje, ze to pomoze im uchronic sie od zlego dotyku takze! nie chce o nim bezposrednio wspominac, uwazam, ze to nie jest najlepsze - mozna zaszczepic nieswiadomy strach, brak zaufania, ZBYTNIA podejrzliwosc.

      ucze, ze gdy odmowy nie dzialaja, to maja zawsze wolac doroslych, krzyczec, uciekac - nigdy maja sie nie zgadzac na cos, czego nie chca.

      za malo robie? jak myslicie?

      aha, wydaje mi sie, ze to jakos dziala jednak. kilka razy starszy syn opowiadal, jak to jakis kolega proponowal obnazanie sie wspolne w przedszkolu i on odpowiadal, ze nie ma ochoty, bo to glupie wink i potem nam historie powtorzyl.
      • broceliande Re: "zly dotyk" 16.11.10, 10:25
        Mam sześciolatka, więc jeśli pyta - odpowiadam. Wie, co to podpaska, prezerwatywa (że to dla starszych i na razie nie potrzebuje), ciąża, poród (jeden i drugi, bo ja akurat miałam cc planowane), pochwa...

        Co do złego dotyku, niestety ja trochę zrobiłam jazdę. Po każdym kryminale - lubię seryjnych morderców - spanikowana robię mówkę na temat obcych, żeby z nikim nie wsiadł do samochodu, nigdzie nie szedł, nawet jeśli obcy twierdzi, że zna mamę, zaprowadzi do babci, pokaże zabawki czy da słodycze. Jeśli złapie za rękę, ma wrzeszczeć "pomocy", jeśli się zgubi poszukać kogoś w mundurze albo kobiety z dzieckiem.
        W sprawach rozbierania się przy kimś ma słuchać tylko mamy, taty, babci dziadka, pani doktor - tu następują pytania, czy może być pani z przedszkola, wujek, ciocia (konkretni) - po czym mały zapewnia mnie, że wie to wszystko.

        Kiedyś do dziadków przyszli ludzie prezentujący pościel wełnianą, a nie uprzedzono nas. Mały przybiegł do mnie po czym po wytłumaczeniu sprawy, że to ludzie zaproszeni przez dziadków, zamienił to w zabawę w chowanie się przed obcymi.

        Może przesadziłam i zaszczepiłam jakiś brak zaufania, ale chyba wolę, żeby z trudem potrafił zaufać, niż zbyt łatwo niewłaściwej osobie.
        Obawiam się, że mam do pedofilii takie amerykańskie podejście: lepiej węszyć pedofilię obsesyjnie wszędzie niż raz przeoczyć.

        Mnie wychowano w szacunku dla dorosłych, a przecież nie wszyscy na ten szacunek zasługują. Myślę, że łatwo by mnie było na coś namówić, bo "dorosły zawsze ma rację".
        Na szczęście nikt mnie nie wykorzystał.
        • kura17 Re: "zly dotyk" 16.11.10, 10:42
          no ja wlasnie staram sie NIE straszyc, tylko wpoic im pewnosc, ze maja prawo odmowic czegokolwiek, jesli cos ich niepokoi, albo nie maja ochoty. i ze w waznych decyzjach rozmowa z mama/tata/babcia czesto pomaga.

          i mowie, ze jesli cos ich niepokoi, to trzeba wtedy glosno wolac mame, albo kogos, kogo sie zna i wie, ze jest w poblizu (to na wypadek zagubienia sie, z rodzicami, czy sytuacji przedszkolnej/szkolnej)
          • broceliande Re: "zly dotyk" 16.11.10, 10:53
            Myślę, że postraszyłam.
            Wydawało mi się ważne, żeby wiedział, że ludzie mogą krzywdzić.

            Co do rozmów: staram się postępować tak, żeby w razie czego chciał mi powiedzieć o czymś takim, żeby się nie dał nikomu zastraszyć.
            Dochowuję tajemnic, nie wyśmiewam, pytam.
            Nie mam pojęcia, czy dobrze postępuję, okaże się po latach.

            Wiem, że trochę świruję, pewnie szybko bedzie miał komórkę.
            • kura17 Re: "zly dotyk" 16.11.10, 11:14
              no widzisz, ja tez czesto mam watpliwosci, czy postepuje slusznie i czasem przeraza mnie, ze byc moze dopiero za wiele, wiele lat dowiem sie, ze cos, co robilam "dla dobra dziecka" odbije sie nam czkawka i okaze sie, ze nieswiadomie dzieci krzywdzilam sad

              staram sie czytac, dowiadywac, dyskutowac, ale nie mam zadnej pewnosci, ze robie dobre wybory. choc zawsze, zawsze staram sie dzieciom przekazac, ze bardzo je kocham i moga sie ze wszystkim do mnie zwrocic, nawet z krytyka. na razie krytyka jest dosc malego kalibru (nie krzycz na mnie, itp), ALE rozmawiamy o tym, staram sie wytlumaczyc sytuacje i - jesli wiem, ze jestem winna, lub widze, ze syn jest przekonany o mojej winie - przepraszam - szczerze i z serca. czasem mowie, ze sie z nim i jego interpretacja nie zgadzam, ale rozumiem, ze on to inaczej przyjal, zrozumial i ze przepraszam, ze taka sytuacja sie zdarzyla.

              a z tym nadmiernym pilnowaniem i swirowaniem... staram sie, by tak nie bylo, ale rozumiem, ze sie mozna zaletlic... nie chce, aby dzieci byly nieufne, "zastraszone", ale jednoczesnie jakis "rozsadek" dobrze im wpoic... trudne to wszystko...

              dlatego lubie wypowiedzi wielokrotnych mam oraz mam dzieci starszych, ktore maja rozne i wilorakie doswiadczenia i perspektywy smile
              • broceliande Re: "zly dotyk" 16.11.10, 11:26
                Niestety, mam tylko jego jednego i nie wiem, jak to dalej będzie.

                Robię to, co moi rodzice zrobili dobrze, unikam tego, co zrobili źle (mój mąż uważa, że to właśnie dziecko może ocenić wychowanie), polegam na intuicji, mniej na podręcznikach.
                Nie kłamię, odpowiem na każde pytanie, pozwolę się skrytykować - czasem za wcześnie coś obiecam, a potem muszę się tłumaczyć z czynników zewnętrznych.
                • kura17 Re: "zly dotyk" 16.11.10, 11:42
                  ja sie zgadzam z Twoim mezem - dzieci nas ocenia. i bardzo bym chciala, zeby ocenily mnie niekoniecznie dobrze, ale "sprawiedliwie". zebym miala szanse wyjasnic rozne rzeczy, wytlumaczyc, pokazac moj punkt widzenia. zebym nie zostala skazana "zaocznie", bez szans na naprawienie bledow. bo zdaje sobie sprawe, ze bledy popelniam, bardzo chce wierzyc, ze to sa male bledy, malo znaczace. kocham dzieci, staram sie je dobrze wychowywac, chcialabym, zeby o tym wiedzialy i nigdy nie odwrocily sie ode mnie bez wyjasnienia, bez rozmowy. moge nie miec szansy naprawic swoich bledow, ale chcialabym je poznac, zrozumiec i choc przeprosic.

                  jest taki watek - dla mnie smutny bardzo - na e-mamie wlasnie teraz... o ponoc naglym odwroceniu sie corki od matki, w zasadzie kompletnym, bez jasnego (dla matki) powodu. potrafie sobie wyobrazic, jak taka sytuacja boli. mnie tez by bolala. i mysle, ze nie tak bardzo samo odtracenie i krytyka, ale fakt, ze dzieci nawet by nie probowaly ze mna pogadac, wykrzyczec swoich zali, wywalic kawe na lawe...
                  • broceliande Re: "zly dotyk" 16.11.10, 12:19
                    Widzisz, moja mama była przekonana o tym, że jest świetną matką i do końca życia nie przyznała, że coś było błędem. Nie usprawiedliwiała lania smyczą albo pytania dzieci lat 8 i 4, czy nie powinna aby sie rozwieść tym, że wszyscy tak robili, chciała dobrze, miała swoje problemy. Po prostu to nie były błędy.

                    Przeczytałam tę pierwszą wypowiedź. Pewnie rodzina męża źle nastawia tę córkę, a ona sie dała wkręcić.
                    Moi rodzice obrażali moich teściów, buntowali mnie przeciwko mężowi.
                    To nie to?

                    Ja też mam nadzieję, że tak wychowam, że w dorosłym życiu będę trochę przyjaciółką, od rozmowy, może nawet rady.
                    Teraz ciżko mi uwierzyć w konflikty, to taka przylepka jest i jeszcze jestem najważniejsza.
                • verdana Re: "zly dotyk" 16.11.10, 12:43
                  Dziecko nie może ocenić wychowania. Może ocenić, jak mu było w domu, ale nie umie ocenić motywów rodziców, ani nie bardzo nawet pamięta własne zachowanie. Oczywiście, pewnie umie wskazać, co mu przeszkadzało, a czasem - co było zdecydowanie złe, ale zapomina, ze rodzice oprócz wychowania dziecka mają jeszcze własne zycie. Tymczasem ideałem wychowanie dla kazdego dziecka, nawet dorosłego we wspomnieniach, jest to, aby zycie rodzinne było do niego dostosowane, a jego potrzeby - zaspokojone.
                  Ja też nie kłamię, jak nie muszę - ale nie odpowiem na każde pytanie, ktore dotyczy mojego prywatnego życia, krytykować się pozwalam, nie obiecuje, jak nie jestem pewna.
                  • kura17 Re: "zly dotyk" 16.11.10, 13:03
                    > Dziecko nie może ocenić wychowania. Może ocenić, jak mu było w domu, ale nie um
                    > ie ocenić motywów rodziców, ani nie bardzo nawet pamięta własne zachowanie.

                    ja troche inaczej rozumiem "ocenic wychowanie". oczywiscie male dziecko nie zrozumie motywow i niuansow, ale - po latach - bedzie wiedzialo, czy mialo dobre, fajne dziecinstwo, czy nie. i wlasnie o taka ocene mi chodzi - chcialabym, aby wypadla na nasza korzysc. a to chyba tylko dziecko potrafi ocenic. oczywiscie, inni ludzie moga twierdzic, ze wychowalam "dobrego czlowieka", ale jesli dziecko uwaza - z perspektywy czasu - swe dziecinstwo za zle, to cos chyba jest nie tak.
                    • verdana Re: "zly dotyk" 16.11.10, 13:10
                      Dobre, fajne dzieciństwo nie jest dobra podstawą do oceny wychowania. "Trudne" dziecko będzie miało mniej fajne dziecinstwo niz "łatwe", dziecko bardzo zapracowanych rodziców, ktorzy robią co mogą, aby dziecko wychować, mniej fajne niż takich, co mają czas. A o obiektywizm w tym wypadku bardzo trudno nawet dorosłym.
                      Dzieci w dodatku mają tendencję do zapamiętywania tego, co jest nietypowe. Dziecko, u ktorego w domu bylo obrzydliwie i paskudnie zapamięta jedne niezwykle udane świeta, a dziecko, wychowane w atmosferze zrozumienia i tolerancji - jedną dziką awanturę.
                      Ja mam bardzo dobrych rodziców i niewiele im do zarzucenia, a dziecinstwo - z powodów koleżeńsko-towarzyskich i poczucia samotnosci - wspominam nieszczególnie milo.
                  • broceliande Re: "zly dotyk" 16.11.10, 13:11
                    Chodzi mi raczej o to, że nie bardzo ma się prawo uważać, że się jest wspaniałą matką, zwłaszcza, jeśli dziecko jest innego zdania.
                    Ja mówię o ocenie dziecka dorosłego, najlepiej mającego własne dziecko. Wtedy na pewno rozumie, dlaczego musiało iść spać o ósmej i nie zawsze mogło jeść słodycze przez cały dzień, a co zdecydowanie nie działo się dla jego dobra, nie uważasz?

                    Mój syn nie pyta o prywatne sprawy, raczej takie filozoficzne o śmierć, historię, wojnę, dużo wypływa z czytania książek, bo akurat chyba jest taki przełom, że czytam jemu, w sensie, że teraz śledzi akcję.

                    A ja obiecałam, bo nie wiedziałam, że noga nam się powinie w miesiącsmile
                    • verdana Re: "zly dotyk" 16.11.10, 13:31
                      Znam sporo doroslych ludzi, ktorzy mają pretensje do rodziców o coś, co innym wydaje sie kompletnym drobiazgiem. I znam tez sporo ludzi, ktorzy uznają, ze rodzice byli zupełnie w porzadku, chociaż zdecydowanie nie byli... To Ci, co mówia "Mnie ojcec regularnie lał pasem i wyrosłem na człowieka, inaczej bym się stoczył".
                      Trzeba pamiętać, ze rodzice wywiarają na dzieci ogromny wplyw, moga tak uzaleznic psychicznie dziecko od siebie, ze nawet jako dorosle uwaza, ze byli wprost idealni, a jak spojrzeć z boku - zdecydowanie wyrodni.
                      Z drugiej strony od rodziców oczekuje się wiele i sporo kobiet, mających wlasne dziecko uznaje, ze skoro one mogą się poświęcić dziecku, to ich matki też powinny.
                      Jakoś nieszczególnie wierze w obiektywizm oceny.
                      • kura17 Re: "zly dotyk" 16.11.10, 13:40
                        no to JAK ocenic swoje wychowanie?
                        da sie w ogole?

                        ja powaznie pytam smile nie mam jakiegos parcia na bycie "rodzicem idealnym", ale nie chcialabym, zeby moje dzieci nagle w zyciu doroslym stwierdzily, ze wszystko schrzanilam...
                      • broceliande Re: "zly dotyk" 16.11.10, 13:48
                        Nie ma mowy o obiektywnej ocenie.
                        Wolę jednak, żeby to syn w przyszłości głosił, że jestem dobrą matką, niż sama na siebie nie uważać. Ja chcę tylko mieć w miarę czyste sumienie, że nie spieprzyłam niczego ważnego.
                        Domyślam się, jak to jest, człowiek się stara, a po latach dowiaduje się, że "bo ty mie kupiłaś kurtki".
                        Niektórzy twierdzą, że tak naprawdę jako dziecko woleli lanie od ględzenia albo dłuższej kary (szlaban na telewizję czy wyjścia), ale jakoś nie bedę tego brać pod uwagę.

                        Ci lani, którzy wyrośli na ludzie pewnie mówią tak, bo sami biją.
                        Moja sąsiadka mówi: Ona jak nie dostanie w dupę, to nie zrozumie, ja byłam taka sama.
                        • verdana Re: "zly dotyk" 16.11.10, 13:54
                          Mam wrażenie, ze dorosłe dziecko, które potrafi własnej matce powiedzieć (oczywiscie nie w czasie awantury), tylko w normalnej , towarzyskiej rozmowie i z usmiechem "Ale ty wredna byłaś, do dziś się ciebie boję" - daje rodzicom dobre świadectwosmile Oczywiscie, jesli do nich przychodzi, a nie omija szerokim lukiem.
                          Rodzice, ktorych dzieci nadal przychodzą, radzą się, a przy okazji nie boją się skrytykować (nie przechodzac przedtem terapii) i wyciągnąć im, jakie zrobili kiedyś błędy, prawdopodobnie byli i sa dobrymi rodzicami.
                          Natomiast miałabym watpliwości, czy dobrymi rodzicami sa ci, ktorzy nigdy nie usłysza słowa krytyki, tylko same komplementy.
                          Ale moze to dlatego, ze mój syn regularnie mi mowi, ze bylam podla i jestem podłasmile
                          • kura17 Re: "zly dotyk" 16.11.10, 14:00
                            > Ale moze to dlatego, ze mój syn regularnie mi mowi, ze bylam podla i jestem podłasmile

                            a ma konkretne powody, czy tak za caloksztalt Cie ocenia? wink

                            a co do krytyki jeszcze... jestem w stanie krytyke przyjac na klate, ale chcialabym, zeby byla prawdziwa - to znaczy, zeby dzieci rozumialy, co mowia. dlatego juz teraz, gdy uzywaja jakis slow, co do ktorych mam watpliwosci, to zawsze pytam, czy wiedzac, co to oznacza. tak samo jest z roznymi czynosciami. jak zaczynaja strzelac do siebie z patykow, to pytam, czy rozumieja, czym sie konczy strzelanie "w realu" i czy rozumiejac, co to znaczy umrzec.
                            • verdana Re: "zly dotyk" 16.11.10, 14:03
                              Za całokształtsmile A serio - nieco zmniejszył poziom krytyki (w dużym stopniu uzasadnionej zrezta, nie ukrywam), gdy zobaczył, do czego moze doprowadzić doroslego mlody człowiek, ktory nieszczególnie pilnie się uczy i ukrywa swoje oceny przed rodziną. Żadnej wyrozumialośći dla mlodszego brata nie zauważylam, zapomniał wół....
                              • kura17 Re: "zly dotyk" 16.11.10, 14:23
                                oj, ja znam dobrze sama taka "zmiane optyki".
                                dopiero teraz, gdy sama jestem matka, niektore zachowania mojej mamy zaczynam rozumiec. nawet nie o to chodzi, ze mialam jej cos za zle, tylko zwyczajnie nie potrafilam za nic zrozumiec, co nia kieruje w niektorych sytuacjach (czasem do dzis). a teraz juz ROZUMIEM wink

                                mam nadzieje, ze jestes wyrozumiala dla procesu uczenia sie zycia swojego syna? big_grin i doceniasz, ze sam sie do "bledow" przyznaje smile
                                • verdana Re: "zly dotyk" 16.11.10, 14:31
                                  Nie, on się przyznaje do moich błędówsmile
                                  A syn już jest całkiem doroslym facetem i dopiero teraz potrafi wyjaśnić pewne swoje zachoania z dziecinstwa.
                          • broceliande Re: "zly dotyk" 16.11.10, 14:08
                            Ja mam wrażenie, że przychodziłam, radziłam się, ale jak takich wyroczni bez zmazy.
                            Błędy (ale poważne) wyciągaliśmy z bratem w obronie naszych wyborów. To było takie objawienie, kiedy urodziły nam się dzieci (w odstępie paru miesięcy), to nas zbliżyło, ale nie zbliżyło do rodziców.

                            Ja wolałabym być dla syna bliskim człowiekiem z błędami, doświadczeniami, nie taką wyrocznią nieprzyjmującą krytyki.

                            Na razie jestem bardzo ważna, prawie nieomylna. Wszelkie nastoletnie konflikty jeszcze przede mną, mam nadzieję, że jakoś będę wiedziała, co robić.
                            • verdana Re: "zly dotyk" 16.11.10, 14:13
                              Wcale nie musi być nastoletnich konfliktów, z mamą, ktora jest człowiekiem, nie wyroczną. Przerabiam trzeciego nastolatka - przy tamtych też nie bylo żadnego buntu, a ten to juz pod tym wzgledem patologia.
                              • broceliande Re: "zly dotyk" 16.11.10, 14:40
                                Dziękuję za dobre słowo.
                                Jako jedynak będzie jednak na celowniku.
                                Myślę, że będę zawsze bardzo żyła jego życiem, ale spróbuję się nie narzucać, rozmawiać, jeśli zechce, jeśli nie, nie pytać. Dać przestrzeń, zluzować więź i te inne frazesy.
                                • verdana Re: "zly dotyk" 16.11.10, 14:44
                                  Ja też byłam jedynaczką, a do dziś sie nie zbuntowalamsmile
        • verdana Re: "zly dotyk" 16.11.10, 12:47
          Uwazam, ze prawdopodobieństwo, ze dziecko spotka coś złego jest bez poróqwnania niższe od tego, ze dziecko, które od malutkiego uczone jest nieufności, będzie mmialo powazne klopoty z ułożeniem sobie życia , gdy będzie starsze. Twoje dziecko zyje w strachu, gdy wychodzi na ulicę, wokół niego krążą źli ludzie - czyli nie ma spokojnego dzieciństwa, żyje w stałym zagrożeniu. teraz Ty jesteś gwarantem, ze nic złego się nie stanie, ale co będzie, gdy zacznie chodzić sam?
          Nie zapewniaj sobie poczucia bezpieczeństwa kosztem dziecka. dzieci trzeba uprzedzić, ze nie wszyscy zasługują na zaufanie, ale nie strasząc, tylko wskazując, co robić. Mnie mama na przykład kazała, w razie problemow, zwracać się do kobiet z dzieckiem.
          • broceliande Re: "zly dotyk" 16.11.10, 13:15
            Toż sama pisałam o kobietach z dzieckiem, przeczytaj, co mu mówiłam.
            Bardzo proszę nie wyrokuj o tym, jak żyje moje dziecko.
            Masz tendencję do takich autorytarnych stwierdzeń.
          • kocianna Re: "zly dotyk" 16.11.10, 13:16
            Moje dziecko było uczone w domu i w przedszkolu, że ma szukać policjanta albo kobiety z dzieckiem. No i miałam problem po przeprowadzce, bo tu milicjant NIE jest osobą, do której należy zwracać się po pomoc. W każdym razie nie bezprośrednio (jak ktoś dorosły zaprowadzi dziecko na milicję, to OK). A mundurów tu jest od licha i trochę...

            Uczę ją też szeroko pojętej asertywności - ma prawo powiedzieć NIE. Tłumaczę, że dorośli bywają źli - ale myślę, żę samym tłumaczeniem nie doprowadzę do sytuacji, o której pisze Verdana - bo dziecko jednak obserwuje zachowanie rodzica, a ja generalnie się świata nie boję, omijam tylko osoby nietrzeźwe i żuli dość szerokim łukiem.

            Co do nietrzeźwych, to moje dziecko bardzo pilnuje, żeby nikt, kto jest aktualnie odpowiedzialny za opiekę nad nią, nie pił alkoholu. Nawet kieliszka.

            Seksualnie uświadamiam w miarę potrzeby, ale "Było sobie życie" załatwiło większość spraw za mnie. Miałam (mam) za to dość nieoczekiwany problem - trzylatka zapytała, jak wyszła z brzucha siostra najlepszego kumpla - odrzekłam, zgodnie z prawdą, że doktor przeciął brzuch. Od tamtej pory moja córka nie chce być dziewczynką (minęło 3 lata i nadal nie chce), z tym, że nie uświadamia sobie teraz, dlaczego nie chce.
      • verdana Re: "zly dotyk" 16.11.10, 10:29
        Jestem zwolenniczka tezy, ze dziecko powinno iść do rówiesnikow już uswiadomione w podstawowych kwestiach - jak się rodza dzieci, co to jest stosunek seksualny. Ja uswiadomilam moje w wieku 3 lat, kiedy dla dziecka jest to informacja absolutnie neutralna.
        Potem nie bylo juz zadnych "rozmow" - po prostu zwyczjnie mowilismy o wszystkim, co się nasuwało (np. było w telewizji), dziecko uslyszało, zapytalo.
        O zlym dotyku tez nie mowilam, uwazam, ze to bardzo szkodliwe, rozpoczynanie uświadamiania od zniechęcania. Robilam tak jak Ty - mowilam, ze mają prawo odmowić, ze kazać się rozebrać nikt im nie moze prócz rodziców i lekarza.
        • lullanka07 Re: "zly dotyk" 16.11.10, 10:38
          zaaciekawilo mnie jak pokazalas synom co to "dziurka" smile

          a tak na serio moj syn ma 8 lat i rozmowy o sexie nie przeprowadzalismy-on wogole nie pyta,nie jest zainteresowany a ja co mam mu powiedziec; "synu chodz opowiem ci co to sex"

          oczywiscie rozmawiamy na inne tematy;wie w jaki sposob rodza sie dzieci,wie co to obrzezanie kobiet i mezczyzn (rozmowa apropo "Rozmow w toku"),wie o zwiazkach homoseksulanych itd itp.

          o wszystko o co za pyta odpowiadamy rzeczowo i na temat.
          o sam sex nie pyta a ja nie wiem czy sama zaczac rozowe czy czekac...tylko az co? az spyta czy sam sie dowie?-bo tak bym nie chciala
          • lullanka07 Re: "zly dotyk" 16.11.10, 10:38
            o zlym dotyku wie,bardzo czesto i dosc wczesnie poruszalam takie tematy
          • kura17 Re: "zly dotyk" 16.11.10, 10:47
            > zaaciekawilo mnie jak pokazalas synom co to "dziurka" smile

            jej, zwyczajnie smile zapytal, czemu nie mam siusiaka, odpowiedzialam, ze kobiety i dziewczynki nie maja, maja za to dziurki. uslyszalam "pokaz!", no to pokazalam - akurat wycieralam sie po prysznicu, wiec bylam naga, a dziecko na tyle male, ze bylo to latwe technicznie wink i wytlumaczylam, ze oprocz sikania dziurki uzywa sie do robienia i rodzenia dzieci.

            > a tak na serio moj syn ma 8 lat i rozmowy o sexie nie przeprowadzalismy-on wogo
            > le nie pyta,nie jest zainteresowany a ja co mam mu powiedziec; "synu chodz opow
            > iem ci co to sex"

            > o sam sex nie pyta a ja nie wiem czy sama zaczac rozowe czy czekac...tylko az c
            > o? az spyta czy sam sie dowie?-bo tak bym nie chciala

            a moze zapytaj go po prostu? "wiesz, co to jest seks? skad sie dokladnie biora dzieci i jak sie je robi?". zobacz, co odpowie, czy bedzie zainteresowany? na spacerze, czy jakos tak, zeby nie mial poczucia, ze to powazna rozmowa?

            ja tak ostatnio podpytywalam o calowanie w przedszkolu, jak syn zaczal mowic, ze kolega chce pocalowac sare, ale nie chce sie z nia ozenic wink
            • broceliande Re: "zly dotyk" 16.11.10, 10:55
              Ja mówię "pochwa". Skojarzył z mieczem i niedługo się pewnie zorientuje, jak się rzeczy mają.
              Nadal widuje mnie nago.
              • kura17 Re: "zly dotyk" 16.11.10, 11:09
                nasi chlopcy tez widuja nas nago - podczas kapieli, albo przebierania sie. sami tez sie jeszcze nas i siebie nie krepuja, wiec na razie uwazam, ze ta nagosc jest ok. jak zaczna sie krepowac, to pewnie bedziemy unikac "nagich" sytuacji smile

                ja slowa "pochwa" nie lubie, wlasnie przez to skojarzenie z mieczem, walka, zabijaniem wink dlatego wole mowic "dziurka" (cipki tez nie lubie, choc wtracilam raz, czy dwa, zeby chlopcy znali slowo), choc "uswiadomilam", ze w normalnym, doroslym jezyku nazywa sie to pochwa wlasnie.
                • broceliande Re: "zly dotyk" 16.11.10, 11:15
                  Ja zaczęłam od "dziurki", ale tak jakoś... jakby to było miejsce na coś, jakiś brak.
                  Teraz mówię "pochwa".

                  Ciekawe kiedy dzici zaczynają się krępować.
                  Jeszcze latem biegał nago po działce i zakrywał sobie pupę, a nie siusiaka.
                  Moją nagością w wannie albo w trakcie ubierania się nie przejmuje.
                  • czekolada_kokosowa Re: "zly dotyk" 18.11.10, 11:12
                    ..Ciekawe kiedy dzici zaczynają się krępować..

                    Mam 6-latka ze stycznia. Właśnie w tym roku zauważyłam, ze baczniej mi sie przygląda kiedy się ubieram, nie pozwala już dotykać penisa, jak coś się dzieje np. jest zaczerwieniony mogę już tylko się przyjrzeć. Bardzo sie zawstydza, kiedy widzi jak całujemy się z mężem. W sumie mogę powiedzieć, że już sie krepuje.
                    O sprawach seksu mówię otwarcie, stosownie do wieku, ale staram się nie zabarwiać emocjonalnie wypowiedzi. W zasadzie to czekam na więcej pytań ; przyjdzie czas i na całą resztę.
        • kura17 Re: "zly dotyk" 16.11.10, 10:40
          podoba mi sie to, co napisalas, ze nie bylo "rozmow", tylko po prostu rozmawialiscie smile
          chcialabym, zeby tak bylo u nas wlasnie.

          o ciazy, porodzie, "skad sie biora dzieci" chlopcy wiedza. wiedza (z przedszkola!), ze zaraz po slubie trzeba sie calowac (jak starszy bral slub z mlodszym, to zaraz zawolal "teraz sie musimy pocalowac!" i buch, buziak w usta smile)
          nie wiem, czy znaja pojecie "stosunek seksulany", chyba o tym sie nie zgadalo, a "rozmow" na razie nie prowadzilismy. postaram sie delikatnie wybadac sprawe, rzuce terminem, zeby nie bylo zdziwienia (tak jak zrobilam i z penicem i pochwa). u nas to niestety jest troche trudniejsze, bo mieszkamy w niemczech, moj maz jest niemcem, chodza do niemieckiego przedszkola. wiec niejako wszelkie dyskusje musza odbywac sie podwojnie, zeby chlopcy znali slowa w obu jezykach smile czyli - mozna powiedziec - sa uswiadamiani podwojnie wink
          • mmala6 Re: "zly dotyk" 22.11.10, 11:33
            Hej Kurka,
            jestem pod wrażeniem jak mocno uświadomione są Twoje chłopaki. Przyznać muszę, że M. nawet jak byłam w ciąży, całkiem niedawno przecież, nie wykazywał zainteresowania skąd to dziecko się tam wzięło. Bardziej go interesowało jak on tam je, czy coś widzi, słyszy i jak wyjdzie. Pytanie o wyjście dzidziusia zadał mi w kolejce do kasy w supermarkecietongue_out więc generalnie nie byłam przygotowana w TYM momencie na rozmowę o dziurkach, pochwach i fizjologii porodu. Mieliśmy porozmawiać o tym w domu ale zapomniałam (naprawdę!) a on już nie wrócił do tematu. O seksie w ogóle nie rozmawiam, nie wiem czy on zna to słowo w ogóle. Jak widzi, że się z mężem przytulamy to się śmieje i przytula do naswink Temat różnic między płciami został załatwiony jakieś dwa lata temu jako wyjaśnienie dlaczego te 'biedne' dziewczynki nie mają siusiaków, jak one zatem siusiają?!wink O złym dotyku też mu mówiłam jakiś czas temu, nie wiem czy mu coś w głowie zostało, bo nie przypominam mu o tym co chwilę. Kilka tygodni temu byliśmy u pani dr i chciała mu zbadać siusiaka, syn się lekko zaniepokoił i popatrzył na mnie pytająco. Zapytałam go, czy może pokazać siusiaka pani dr żeby go zbadała. Zgodził się ale widziałam, że jednak był trochę zażenowany.
            Ja go obserwuję, wiem że dorasta i lada chwila będzie się wstydził, na razie nic tego nie zapowiada bo nie ma oporów abym go myła czy aby latać na golasa po domuwink
            Dziwi mnie, że nie zapytał jeszcze skąd się biorą dzieci, nie wiem czy mam czekać aż zapyta czy jakoś mu już powiedzieć. Ale z drugiej strony po co skoro go to nie interesuje?
            Zastanawia mnie też temat, który poruszyła tutaj mocno jedna z mam- nieufności wobec dorosłych. Na razie dopóki syn nigdzie sam nie wychodzi, jest stale pod opieką kogoś dorosłego, to nie wiem czy stosowne jest tłuczenie mu do głowy, że świat jest pełen niebezpieczeństw. Nie chciałabym aby bał się własnego cienia, chciałabym aby był odważny i chwytał życie za bary, wierzył, że sobie poradzi. Wie (bo co jakiś czas sprawdzam czy pamięta), że jak się zgubi np w sklepie to ma stać w miejscu i mnie głośno wołać. Sama się kiedyś zgubiłam w sklepie, miałam 5 lat, może mniej i do dziś pamiętam to przerażenie, okropne uczucie.
            Myślę, że jest w miarę asertywny ale oczywiście nie dam głowy że nie poszedłby z kimś za tabliczkę czekolady. Nie wiem jak go nauczyć ostrożności....myślę, że w przypadku przedszkolaka 'wykłady' to jak rzucanie grochem o ścianę, lepiej znaleźć odpowiednie książeczki, bajki czy filmiki przygotowane np przez policję albo ćwiczenia praktycznie w przedszkolu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka