mamitadejordi
25.01.11, 11:18
Witam,
jestem dopiero na początku tej długiej drogi nazywanej wychowaniem (mój synek ma 15 miesięcy), dlatego chętnie dowiedziałabym się jakie mieliście problemy wychowawcze (poważne dla Was) i jak udało Wam się samemu je rozwiązać? Pochwalcie się :o)
Ze swej strony opiszę mały problem, który w naszym przypadku niestety urósł do dużego i nad którym w końcu udało nam się zapanować.
Nasz synek normalnie bez problemu zostaje ze mną lub ze swoim tatą. Ja od rana chodzę do pracy, a popołudniu mój mąż najczęściej daje lekcje w domu. Zatem na przemian się nim opiekujemy. Ostatnio tak się zdarzyło, że przez tydzień tylko mój mąż wstawał w nocy dać jeść lub uspokoić. Ja troszkę dłużej pracowałam i na dodatek zaczęłam mieć bóle brzucha, co uniemożliwiało mi normalne czynności opiekuńcze. W związku z tym mój mąż nie pozwalał mi nosić i podnosić synka (w dobrych intencjach, aby mi ulżyć). Okazało się, że to wszystko doprowadziło do tego, że synek zaczął chcieć coraz więcej rzeczy z tatą, a przy mnie płakał. Przyznam, że było to przykre dla mnie. Mój mąż na początku nie uważał tego jako problem i tłumaczył, że synek jest jeszcze mały i tak to z dziećmi bywa. Niestety to powoli narastało.. a stało się naprawdę poważnym problemem, kiedy u męża pojawił się stan zapalny i nie mógł synka nosić, przewijać, i wstawać do niego w nocy.
Normalnie synka usypiam zawsze ja. Całujemy tatusia na dobranoc, idziemy do sypialni, tam mamy nocne pogaduszki, synek się wycisza i usypia przytulony do mnie. Jednego wieczoru przy całowaniu tatusia na dobranoc chciał na rączki do tatusia. Tatuś go wziął i czekał aż synek wróci do mnie, a ja też czekałam. Drugiego wieczoru to się powtórzyło, ale trwało dłużej. Następnego synek już nie chciał wrócić do mnie. Zaczął płakać, bardzo! W końcu go wzięłam mimo, że tego nie chciał i poszłam go uśpić. Jakoś się udało. Jak wróciłam to porozmawialiśmy o tym poważnie z mężem. Mąż przyznał mi rację, że trzeba to zmienić, zwłaszcza, że wkrótce idzie na operację do szpitala. Ja uważałam, że nie może być tak, że synek decyduje z kim chce być i co robić kiedy jest pora spać, a mój mąż decyduje, że synek decyduje.. a ja stoję i czekam.. każdego dnia dłużej..
Uzgodniliśmy, że w sprawie kto daje jeść, kładzie spać, wychodzi z domu, itp.. to my będziemy decydować. I jeśli zadecydujemy, że ja go kładę spać i synek chce do taty to on mi go oddaje (ja nie mogę go zabrać) i na odwrót.
Tego wieczoru synek obudził się po godzinie i płakał przez godzinę odpychając mnie. Chciał do taty. W końcu zasnął bidulka spłakany.
Natomiast od rana następnego dnia zmienił się całkowicie! Ani razu nie było protestu, że nie chce ze mną!! Również na odwrót. Ani razu nie mieliśmy okazji postąpić tak jak uzgodniliśmy!!! Nie wiem jak, ale wyczuł to nasze postanowienie i nawet nie próbuje! Znowu zaczął sam z siebie się do mnie przytulać, a wieczorne usypianie jest przyjemne dla nas obojga.
Jak dzieci wiele potrafią wyczuwać.. dla mnie to jest niesamowite :o)))