Dodaj do ulubionych

Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście?

25.01.11, 11:18
Witam,
jestem dopiero na początku tej długiej drogi nazywanej wychowaniem (mój synek ma 15 miesięcy), dlatego chętnie dowiedziałabym się jakie mieliście problemy wychowawcze (poważne dla Was) i jak udało Wam się samemu je rozwiązać? Pochwalcie się :o)

Ze swej strony opiszę mały problem, który w naszym przypadku niestety urósł do dużego i nad którym w końcu udało nam się zapanować.
Nasz synek normalnie bez problemu zostaje ze mną lub ze swoim tatą. Ja od rana chodzę do pracy, a popołudniu mój mąż najczęściej daje lekcje w domu. Zatem na przemian się nim opiekujemy. Ostatnio tak się zdarzyło, że przez tydzień tylko mój mąż wstawał w nocy dać jeść lub uspokoić. Ja troszkę dłużej pracowałam i na dodatek zaczęłam mieć bóle brzucha, co uniemożliwiało mi normalne czynności opiekuńcze. W związku z tym mój mąż nie pozwalał mi nosić i podnosić synka (w dobrych intencjach, aby mi ulżyć). Okazało się, że to wszystko doprowadziło do tego, że synek zaczął chcieć coraz więcej rzeczy z tatą, a przy mnie płakał. Przyznam, że było to przykre dla mnie. Mój mąż na początku nie uważał tego jako problem i tłumaczył, że synek jest jeszcze mały i tak to z dziećmi bywa. Niestety to powoli narastało.. a stało się naprawdę poważnym problemem, kiedy u męża pojawił się stan zapalny i nie mógł synka nosić, przewijać, i wstawać do niego w nocy.
Normalnie synka usypiam zawsze ja. Całujemy tatusia na dobranoc, idziemy do sypialni, tam mamy nocne pogaduszki, synek się wycisza i usypia przytulony do mnie. Jednego wieczoru przy całowaniu tatusia na dobranoc chciał na rączki do tatusia. Tatuś go wziął i czekał aż synek wróci do mnie, a ja też czekałam. Drugiego wieczoru to się powtórzyło, ale trwało dłużej. Następnego synek już nie chciał wrócić do mnie. Zaczął płakać, bardzo! W końcu go wzięłam mimo, że tego nie chciał i poszłam go uśpić. Jakoś się udało. Jak wróciłam to porozmawialiśmy o tym poważnie z mężem. Mąż przyznał mi rację, że trzeba to zmienić, zwłaszcza, że wkrótce idzie na operację do szpitala. Ja uważałam, że nie może być tak, że synek decyduje z kim chce być i co robić kiedy jest pora spać, a mój mąż decyduje, że synek decyduje.. a ja stoję i czekam.. każdego dnia dłużej..
Uzgodniliśmy, że w sprawie kto daje jeść, kładzie spać, wychodzi z domu, itp.. to my będziemy decydować. I jeśli zadecydujemy, że ja go kładę spać i synek chce do taty to on mi go oddaje (ja nie mogę go zabrać) i na odwrót.
Tego wieczoru synek obudził się po godzinie i płakał przez godzinę odpychając mnie. Chciał do taty. W końcu zasnął bidulka spłakany.
Natomiast od rana następnego dnia zmienił się całkowicie! Ani razu nie było protestu, że nie chce ze mną!! Również na odwrót. Ani razu nie mieliśmy okazji postąpić tak jak uzgodniliśmy!!! Nie wiem jak, ale wyczuł to nasze postanowienie i nawet nie próbuje! Znowu zaczął sam z siebie się do mnie przytulać, a wieczorne usypianie jest przyjemne dla nas obojga.
Jak dzieci wiele potrafią wyczuwać.. dla mnie to jest niesamowite :o)))
Obserwuj wątek
    • a.nancy Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 25.01.11, 11:57
      > Tego wieczoru synek obudził się po godzinie i płakał przez godzinę odpychając m
      > nie. Chciał do taty. W końcu zasnął bidulka spłakany.

      nie bylabym w stanie patrzec, jak moje dziecko placze przez godzine, a ja - mogac latwo mu pomoc (rozumiem, ze tata byl w poblizu) - nie reaguje. rozumiem odmowe noszenia, jesli sa przeciwwskazania zdrowotne, ale przytulic, to co innego.
      • verdana Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 25.01.11, 12:14
        A jas nie bsrdxo roxum,iem samą ideę wychowania pod haslem "Nie zwracamy uwagi na to, co dziecko chce, ono nie ma prawa chcieć do taty czy mamy. Nasza wygoda sie liczy, a nie wybory dziecka - od najwczesniejszych lat nalezy nauczyć dziecko, ze ma się podporzadkować, a nie wybierać czy wyrażać pragnienia".
        To bardzo wygodne dla rodziców, ale krótki czas. Po pewnym czasie takiego wychowania rodzice przestaną wiedzieć, co dziecko lubi i czego chce, czasem nawet samo dziecko nie bedzie umialo wyrażąć pragnień. To , co było wygodne we wczesnym dzieciństwie może przerodzić sie w powazny problem, albo doprowadzić do trudnosci wychowawczych nie tak latwych do opanowania - bo jak wychowac dziecko, o ktorym nie wiemy, czego sobie życzy?
      • mamitadejordi Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 25.01.11, 12:36
        Hmm.. widzę, że nie będąc na miejscu czyjeś osoby, mimo dokładnego opisania trudno to zrozumieć. Nie dziwię się, gdyż nie znacie ani mnie ani mojej rodziny.
        Nie oczekuję od Was oceny mojego postępowania, gdyż wiem, że dobrze postąpiłam w tym przypadku. Wspólnie razem z mężem ustaliliśmy jeden front i rozwiązaliśmy problem.
        Wydaje mi się, że zauważacie w tym opisie tylko to, że dziecko płakało przez godzinę. Jak wiele jest listów różnych mam, że ich dzieci 3, 4, 5 - letnie wymuszają jakieś rzeczy, a nie dostając pokładają się na ziemię rycząc wniebogłosy..?
        Moim zdaniem, mój synek wcale nie chciał decydować z kim chce być. On kocha nas oboje! Tak jak i my go kochamy! Zawsze może przyjść do nas kiedy chce i dostaje bardzo dużo uwagi od każdego z nas.
        Natomiast rozwiązanie problemu było dość istotne również ze względu na to, że mąż idzie do szpitala. A wówczas mogłoby się okazać, że płakałby całą noc, zamiast godziny. A potem następny dzień, następną noc.. aż mąż wróciłby ze szpitala. A potem co? Czy naprawdę uważacie, że w takim przypadku tylko ojciec powinien sprawować opiekę nad dzieckiem???!!!!
        Czy zawsze dajecie dziecku czego chce, dlatego że płacze?

        Opiszcie też proszę z jakimi Wy problemami się uporaliście?
        • verdana Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 25.01.11, 12:39
          Tak, rozwiązaliśćie SWÓJ problem.
          Problem dziecka nie został rozwiazany, przeciwnie. Wy zadecydowaliscie, kogo dziecko kocha i jak, nie zwracając uwagii na sygnały, bo przecież rodzice wiedza lepiej.
          • mamitadejordi Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 25.01.11, 13:38
            1. Nie! Nie zadecydowaliśmy kogo dziecko ma kochać, tylko z kim w danym momencie musi być. A to jest duża różnica.
            2. Nie odpowiedziałaś mi na moje pytania
            3. Nie oczekuję oceniania naszego postępowania. Powtórzę jeszcze raz, nie znacie mnie ani mojej rodziny, a tylko to co opisałam. Często słowa nie oddadzą wszystkiego.
            4. Może napiszecie coś o swoich problemach i jak je rozwiązywaliście. Chętnie poczytałabym jak Wy sobie radzicie w różnych sytuacjach.. Myślę, że nie tylko ja.. To często jest dobra nauka na przyszłość.. smile
            • meaby Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 26.01.11, 23:50
              dla mnie opisana sytuacja z godzinnym płaczem dziecka
              przypomina ciężkie rozstania z mamą
              niektóre dzieci długo płaczą np po przekroczeniu progu przedszkola
              i co?
              nalezy wsłuchiwać się w ich pragnienia czyli zrezygnować z pracy zawodowej?

              to pierwsza sprawa\druga sprawa
              myślę że jesteście bardzo młodymi rodzicami
              tak entuzjastycznie podeszłaś do tematu smile
              to piękne
              traktujecie wychowanie bączka jako wyzwanie
              troszkę dziwnie, ale to pewnie sprawa waszego wieku
              smile
              powodzenia! i sukcesów

              ps.
              wsłuchiwałam sie non stop w potrzeby córki, teraz 9latki - czytając to forum i czerpiąc z niego wiedzę
              a ja jaj
              córka potrafi odstawić chimery smile

              mam teraz synka i zdecydowanie ufam swojej intuicji
              • judytka01 Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 19.02.11, 23:33
                > traktujecie wychowanie bączka jako wyzwanie
                > troszkę dziwnie, ale to pewnie sprawa waszego wieku
                Bo to jest największe wyzwanie w życiu. I takie podejście nie jest kwestią wieku tylko dojrzałości do rodzicielstwa, którego tobie jak widać pomimo wieku brakuje...
        • morekac Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 25.01.11, 13:17
          A wówczas mogłoby się okazać, że płakałby całą noc, zamia
          > st godziny.
          Hipotezy. Równie dobrze mogłoby pójść grzecznie spać po przekonaniu się, że taty nie ma.
        • judytak Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 25.01.11, 15:47
          widzisz, małe dzieci często "bardziej lubią" jednego rodzica niż drugiego
          trwa to jakiś czas, potem przechodzi, albo będzie wręcz odwrotnie
          u moich dziecki też było w ten sam deseń - bardziej 'lubiany", 'wymagany" przy pewnych czynnościach był ten rodzic, który spędzał więcej czasu z dzieckiem
          nie ma w tym nic złego, absolutnie nic to nie ma wspólnego z tym, żeby dziecko miało kogoś kochać bardziej czy mniej :o)))

          owszem czasami jest to uciązliwe, chciałabyś coś robić, drugi rodzic chętnie by się dzieckiem zajął, a tu dziecko chce inaczej...
          niemniej nie licz na to, że dziecko jest głupie ;o)
          można dziecko, i owszem, nakłonić, żeby "sie zadowoliło" drugim rodzicem, ale pójdzie to bez zgrzytów raczej tylko w sytuacji "rzeczywistego przymusu"
          czyli: jak dziecko widzi, że tata wyjechał, wie, że nie ma go w domu, może i chwilę się posmuci z tego powodu, ale nie będzie urządzać godzinne cyrki, bo wie, że to, co chciałoby, jest niemożliwe

          natomiast w tym kształcie, jak to opisałas (dziecko chce do taty, tata w domu, dziecko płacze, ale do taty nie może, z tym płaczem zaśnie, a rano już do taty, ani do mamy nie chce, zadowala się tym rodzicem, który jest) nasuwa taką właśnie interpretację "dziecko zrozumiało, że w tej kwestii nie może miec życzenie, więc jest zrezygnowane i rozczarowane (tata tam był, ja go wolałem, a on nie przyszedł do mnie)"

          pozdrawiam
          Judyta
        • a.nancy Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 26.01.11, 10:03
          > Wydaje mi się, że zauważacie w tym opisie tylko to, że dziecko płakało przez go
          > dzinę. Jak wiele jest listów różnych mam, że ich dzieci 3, 4, 5 - letnie wymusz
          > ają jakieś rzeczy, a nie dostając pokładają się na ziemię rycząc wniebogłosy..?

          widzisz różnicę między wymuszaniem np. niezdrowych słodyczy albo pomysłu wybiegnięcia na ulicę, a płaczem dziecka, które potrzebuje się przytulić do ojca?

          > Moim zdaniem, mój synek wcale nie chciał decydować z kim chce być.

          no tak, TY lepiej wiesz czego on chce...

          > Natomiast rozwiązanie problemu było dość istotne również ze względu na to, że m
          > ąż idzie do szpitala. A wówczas mogłoby się okazać, że płakałby całą noc, zamia
          > st godziny.

          sama napisałaś, że wasze dziecko dużo rozumie. prawdopodobnie jest w stanie zrozumieć, że taty nie ma w domu. ale nie jest w stanie pojąć, dlaczego tata, który JEST, nie przychodzi do niego.
          moje dziecko ma 19 miesięcy. ma "dni mamy" (kiedy chce być tylko ze mną) i "dni taty". ale kiedy nie ma mnie w domu, nie protestuje.

          > A potem co? Czy naprawdę uważacie, że w takim przypadku tylko ojciec powinien
          > sprawować opiekę nad dzieckiem???!!!!

          a kto mówi, że tylko ojciec ma sprawować opiekę? wszystko w granicach rozsądku; jeżeli są czynności albo sytuacje, w których ojciec nie może zająć się dzieckiem, to trudno. ale tu była mowa o przytuleniu przed snem, a nie sprawowaniem całościowej opieki.

          > Czy zawsze dajecie dziecku czego chce, dlatego że płacze?

          staramy się sprawić, żeby nie płakało. czasem to nie możliwe (jeśli chce czegoś, czego absolutnie nie może dostać). ale - powtarzam do znudzenia - tu chodziło o przytulenie przed snem. to zazwyczaj da się załatwić.

          mam wrażenie, że główny problem polega na tym, że jesteś zazdrosna. powtarzasz, że dziecko kocha was oboje itp... pewnie, że was kocha, ale czasami może bardziej chcieć być z tatą albo z mamą. czy ty nie masz czasem ochoty spotkać się ze znajomymi, a czasem pobyć tylko z mężem? czy to, że chcesz wyjść z koleżanką oznacza, że nie kochasz męża?
        • judytka01 Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 19.02.11, 23:28
          Wspólnie razem z mężem ustaliliśmy jeden front i rozwiązaliśmy
          > problem.
          No właśnie wspólnie z mężem a problem dotyczył waszej 3 czyli dziecka też. Nie musisz od razu ulegać dziecku bo wtedy ty przegrywasz. Ale w tej sytuacji wyraźnie porażkę ponioslo dziecko.
    • morekac Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 25.01.11, 12:52
      a wieczorne usypianie jest przyjemne dla nas obojga.

      A jeśli to tylko twoja nadinterpretacja? ;-(
      Mam wrażenie, że problem był głównie z tym, że tobie było przykro. Poczułaś się odrzucona?A dzieci mają czasem swoje 'odpały': tylko tata może usypiać, nie mama (albo na odwrót) wink
      A potem jest na odwrót.
      • mamitadejordi Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 25.01.11, 14:00
        Hmm.. myślisz, że nadinterpretuję..
        A zatem czemu od tamtego momentu nie powtórzyły się te sytuacje(takie problemy trwały tylko 3 dni)? Czemu w sypialni radośnie ze mną rozmawia i ciągle się śmieje. Czemu kiedy zaczyna być senny to kładzie główkę na mojej piersi i spokojnie tak zasypia? Myślisz, że robi to ze strachu?!

        To nie była tylko kwestia usypiania. Także przewijania, ubierania, itp.

        Chyba bardzo chcecie mi udowodnić, że źle postąpiłam. I może bym Wam uwierzyła, gdybym nie widziała na własne oczy i nie czuła jak bardzo spokojne jest teraz moje dziecko. Ponadto po rozwiązaniu tego problemu po raz pierwszy od urodzenia przespało całe 3 noce bez pobudki, nawet na jedzenie.
        Dla Was pewnie to dużo nie znaczy, ale dla nas tak!!! To i radość mojego dziecka jest dla mnie większym wyznacznikiem czy postąpiliśmy dobrze niż Wasze wątpliwości.

        Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za Wasze zaangażowanie w tej sprawie.
        Miłego dnia smile
        • agazuchwa Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 25.01.11, 17:43
          dobrze, ze protesty trwały krótkosmile
          my chyba raz spróbowaliśmy podobnej metody ale ja "wymiękłam" prawda którą chcą ci przekazać dziewczyny jest taka, że dziekco wyrośniesmile tak czy siaksmile a na tym etapie można mu pozwolić wyboerać i powiem ci to co któras tam napisała, że jak by widziało że taty nie ma to by nie płakało to prawda mój "maminsynuś" keidy chodziłam na piłkę zasypiał z tatą lekko marudząc kiedy byłam w domu....tatę wyrzucał " z hukiem". Ważne żeby dziecko wiedziało, że ty decydujesz w domu o wielu rzeczach...kwestia czy akurat o tym z kim chce zasypiać też ty masz decydować. Wy uznaliście że tak, ono to na szczęście szybko zaakceptowało. Nie demonizowałabym waszej decyzji - czytałam tu nieraz na forum historie osób stosujących metodę 3-5-7 czy jakoś tak uczącą rzekomo samodzielnego zasypiania...nie wyobrażam sobie tuliłam bo dalej kładę się z moim 4 latkiem kiedy tego chce. Uderzyło mnie tlyko jedno piszesz było mi przykro, że wyboera męża...a jak się czuł młody kiedy mąż wybrał coś tam, tzn odmówił mu bycia z nim podczas zasypiania? ale generalnie cię rozumiem bo mój młody próbował wybierać kto ma mu tyłek podetrzećwink
        • morekac Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 25.01.11, 21:09
          Myślisz, że robi to ze strachu?!
          E tam, ze strachu... wink Chłopak stwierdził, że sprawa beznadziejna i się poddał... Może on po prostu z tych mniej upartych i stanowczych.
          No i bym nie stawiała znaku równości pomiędzy bezproblemowym zasypianiem w wieku ok.1 roku a brakiem histerii w wieku późniejszym... wink
          • elan-o100 Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 26.01.11, 09:53
            u nas też jest etap na "tatę", syn chce się z nim bawić , spać itd.
            ja mam luz wink
            grunt to nie brać tego osobiście, to że woli teraz akurat bardziej tatę nie znaczy że mniej kocha mamę...
            Może u chłopców jest to wyraźniejsze, że w pewnym wieku tata staje się idolem, wzorem do naśladowania.
            nigdy nie przysło nam do głowy żeby ignorować potrzeby dziecka, dla zasady, że rodzice mają być równo traktowani
    • camel_3d Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 25.01.11, 14:06
      wedlug mnie troche si emylisz...
      dziecko potrzebuje pewna rutyne.. dlatego np dzieci lubie kiedy ta sama osoba je kladzie do lozka, ten sam rytual..itd. Nagle zmiany nie zawsze sa chetnie akceptowane.
      Masz racje, ze to nie jest tak, ze dziecko decyduje..ale to tez nie jest tak, ze dziecko ma w 100% akceptowac zmiany od reki. Mysle, ze jezeli taty nie bedzie to szybko przestawi si ena ciebie..i tyle.. a co jezeli wtedy tacie bedzie przykro, ze nie chce do niego na rece?
      mysle, ze powinniscie ustalic jakis staly rytual i tyle..i trzymac si ego..i jasne, ze czasem moze trzeba bedzie nagle cos zmienic..i jakos trzea bedzie niezadowolenie dziecka zaakceptowac i przeczekac.
      • mamitadejordi Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 25.01.11, 14:29
        camel_3d napisał:

        > Masz racje, ze to nie jest tak, ze dziecko decyduje..ale to tez nie jest tak, z
        > e dziecko ma w 100% akceptowac zmiany od reki.

        Szczerze mówiąc nie za bardzo Cię zrozumiałam. Od kilku miesięcy synek szedł spać tylko ze mną. Bez wyjątku. Nawet jak się bardzo źle czułam.
        Sytuację odwrotną też przerabialiśmy jakiś czas temu. Wówczas w takich sytuacjach ja oddawałam synka tacie. Wówczas udało się, że nie urosło to do dużego problemu.
        Wiem, że z boku to naprawdę dziwnie wygląda. Ale naszym zdaniem (mój mąż też się zgadza ze mną) synek może decydować z kim się chce bawić, u kogo chce być na rękach itp wówczas gdy obydwoje mamy czas dla niego. Ale jeśli ja pracuję rano to tata się opiekuje, a popołudniami i wieczorami opiekę przejmuję ja.
    • mamitadejordi Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 27.01.11, 11:23
      Eh.. widzę, że bardzo Was nurtuje ten problem i że nikt z Was nie miał za to żadnego problemu i nie musiał go rozwiązywać, tak czy inaczej wink

      Dziękuję wszystkim za uwagi i za zaangażowanie. Wezmę je oczywiście pod uwagę, gdyż nic nigdy nie jest ani białe ani czarne! Jednak nadal uważam, że w krótkim opisie nie da się przedstawić wszystkiego. Nie znacie nas ani mojego dziecka. Nie wiecie ile nocy spędziliśmy na uspakajaniu synka i to na przemian, a często też i razem. Ile czasu, wysiłku i miłości mu dajemy od siebie. Nie znacie ani jego ani naszych charakterów. Nie wiecie jaki jest plan naszego dnia, kiedy musimy wychodzić, a kiedy zostawać w domu, a pomimo tego pracować. A także jakim zdrowiem dysponujemy.
      Jest naprawdę wiele czynników, które wpłynęły na taką naszą decyzję, a nie inną. W każdej rodzinie jest inaczej i inne rzeczy są priorytetowe.

      Rozumiem Wasze zaniepokojenie. Na pewno życzycie jak najlepiej mojemu dziecku i boicie się, że możemy go nieświadomie skrzywdzić. Dlatego jeszcze raz dziękuję Wam za wszystkie listy smile
      Pozdrawiam Was i Wasze cudowne dzieciaczki!
      • mamitadejordi Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 27.01.11, 12:58
        A! I jeszcze jedno..

        ..zasialiście we mnie ziarenko wątpliwości..

        Za co Wam bardzo dziękuję!!
        • oneway9 Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 27.01.11, 22:48
          nie potrzebnie tak sie tym przejmujesz bo zasada jest prosta -z tym z rodzicow z kim dziecko spedza wiecej czasu (milego czasu) z tym bardziej chce byc; bedziesz to jeszcze nie raz obserwowac; po niedzieli spedzonej z tata w cyrku, boisku itp bedzie sie do niego kleil, po dniu z toba do ciebie; usmiech i luzik; jesli wszyscy troje bedziecie usmiechnieci to ono bedzie szczesliwe; najgorsze co mozesz zrobic to wbic go w poczucie winy, ze dokonuje zlych wyborow
    • statata2006 Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 30.01.11, 02:37
      Na tej stronie można zakupić dobre książki na temat wychowania dzieci:

      [url=http://przemiana.otwarte24.pl/Rodzina-i-wychowanie]Księgarnia Psychologiczna Przemiana[/url]
      • statata2006 Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 30.01.11, 02:39
        Link
    • silje78 Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 16.02.11, 18:03
      nie ma co zachwycać się tym, że dziecko zrezygnowało ze swojego pragnienia bo i tak nie ma szansy na jego realizację, rodzice wiedzą lepiej.
      myślę, że gdy tatuś by był w szpitalu nie byłoby problemu. mały poszedłby spać z tobą. choćby z braku wyboru.
      z twojego postu wynika, że to ty tego chciałaś. mąż miał mieszane odczucia. byłaś zazdrosna o uczucia dziecka do męża i postanowiłaś to zmienić.
      dziecko ma prawo decydować kto je kładzie spać. zwłaszcza jeżeli oboje rodzice są zdrowi i mają na to czas, no i są w domu.
      moja córka od zawsze wybiera mnie (czasami wolałabym to odwrócić). jak jestem w domu to nie ma opcji żeby położył ją tata. jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy nazywać tego problemem wychowawczym.
    • judytka01 Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 19.02.11, 23:22
      Mam trochę inne podejście niż ty. Uważam że moje dziecko ma prawo do własnego zdania i wlasnej woli. I jeżeli nie koliduje to w znaczny sposób z moimi potrzebami to pozwalam mu decydować. Więc tak na twoim przykładzie jeżeli ani mnie ani mężowi nie przeszkadzałaby zmiana w usypianiu to pozowoliłabym dziecku decydować z kim chce iść spać.
    • aniko16 Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 21.02.11, 12:00
      Doskonale Cie rozumiem w przeciwieństwie do większości krytykujących twoje postępowanie osób. Sprawę rozwiązaliście z korzyścią zarówno dla siebie jak i dla dziecka. I może właśnie przede wszystkim dla dziecka. Mały przecież wcale nie chce w tym wieku decydować czy woli mamusię czy tatusie i dokonywać wyboru między nimi przy każdej czynności. Jest super gdy jest przekonany, że zarówno z jednym jak i z drugim jest bezpieczny i szczęśliwy - i właśnie to udało wam się osiągnąć. Brak decyzji i uleganie kaprysom (bo nie są to potrzeby) małego tak naprawdę szkodziłoby przede wszystkim jemu. Byłby niepocieszony, że akurat jest z mamą/tatą czy na odwrót i sam zapętlałby się w tej własnej pseudo -decyzyjności. Oczywiście, wspólne uzgodznie frontu nie znaczy, że odmnawiacie mu prawa decyzji w kwestiach, w których ma kompetencję do jej podejmowania np. zmuszając do jedzenie, sadzania na nocnik itp. Nie przejmuj się, wypowiedzi forumowiczek świadczą jedynie o tym, że w ogóle nie zrodumiały problemu waszego i dziecka. Nie jest prawdą, że rozwiązaliście swój problem. Rozwiązaliście wspólny problem z korzyścią dla dziecka.
      • judytka01 Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 21.02.11, 12:23
        aniko16 napisała:
        Mały przecież wcale nie chce w tym wieku decydować czy woli mamusię czy tatusie i dokonywać wyboru między
        > nimi przy każdej czynności.
        Skąd ta pewność?? W wiekszości zgadzam się z tym co napisałaś, ale czasem wydaje mi się że niektórzy rodzice za bardzo boją się że ich dzieci wyrosną na rozwydrzone bachory i chcą na siłę wymusić posłuszeństwo, wyłącznie dla samej zasady, a dziecko się ma podporządkować, bo to rodzic ma zawsze rację. Ale dziecko kiedyś pójdzie w świat i jeżeli bedzie nauczone zawsze ustępować innym to na kogo wyrośnie?? Czy bedzie umiało bronić swoich potrzeb? Czy w ogóle bedzie wiedziało czego chce od życia skoro zawsze to mama wiedziała co jest dla niego najlepsze?
        • aniko16 Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 21.02.11, 12:53
          Niezupełnie zrozumiałaś to co napisałam. Wyraźnie odróżniłam potrzebę od grymasu, zachcianki itp. W opisywanym przypadku, sądząc po zachowaniu dziecka ewidentnie chodziło o to drugie. Ale skoro rodzic nie potrafi rozróżnić to co dopiero mówić o słabo radzącym sobie z emocjami maluchu... Doszukiwanie się potrzeb tam gdzie ich nie ma, ustępowanie tam gdzie przydałaby się stanowczość szkodzi dzieciom i czyni z nich istoty nieradzące sobie z wyrażaniem emocji, uczuć, a następnie w kontaktach z rówieśnikami itp. To niestety jest pułapka, a piszę "niestety", gdyż podejście rodziców kształtuje dziecko, nie jest obojętne,może zaszkodzić. Mylne odczytywanie potrzeb, schlebianie im i podporządkowywanie się tam gdzie nie trzeba szkodzi prawie tak samo jak brak poszanowania dla prawdziwych potrzeb. Często niestety idzie to w parze. A autorka wątku wraz z mężem wykazała się po pierwsze właściwym rozpoznaniem, po drugie właścwym antidotum. I tyle. Albo aż tyle. Dlatego nie krytykujcie jej pisząc, że własną wygodę postawiła ponad potrzebami dziecka. Zrobiła coś wręcz przeciwnego - z korzyścią dla dziecka. Dzieci traktowane z szacunkiem, których potrzeby są właściwie odczytywane na pewno nie wyrosną na nieradzących sobie i ustępujących przy każdej okazji dorosłych.
          • morekac Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 21.02.11, 13:01
            A skąd wiadomo, o co chodziło dziecku? I że na pewno jego zachowanie było spowodowane głupim kaprysem? A może była to jednak potrzeba?
            Bo jeśli chodzi o mamę, to jej zachowanie - jeśli pominie się tłumaczenie- można również odbierać jako potrzebę bądź kaprys.
          • judytka01 Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 21.02.11, 13:11
            Ja widzę to tak: szanuje potrzeby mojego dziecka i jednocześnie wymagam poszanowania własnych, nie widzę tu miejsca na jak napisałaś: "Mylne odczytywanie potrzeb, schlebianie im i podporządkowywanie się tam gdzie nie trzeba szkodzi".
            Uczę też moje dziecko poszanowania dla innych osób i ich woli. A jeżeli mamy jakiś konflikt to staram się go rozwiązywać drogą kompromisu, na który przystają obie strony. Czyli jak wiadomo kompromis polega na tym, że obie osoby trochę ustępują na rzecz drugiej.
          • judytka01 do aniko 21.02.11, 13:13
            aniko16 napisała:
            "Ale skoro rodzic nie potrafi rozróżnić to co dopiero mówić o słabo radzącym sobie z emocjami maluchu... "
            Prowokację pozostawię bez komentarza wink
          • mamitadejordi Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 02.05.11, 12:18
            Dzięki Aniko za zrozumieniesmile Od tamtego czasu jakoś nie zaglądałam tutaj. Mój synek już sporo urósł i ciągle jest cudownym i kochanym dzieckiem!!
            Czasami zdarza mu się tak jak wtedy, że coś baaardzo chce i najczęściej kończy się to wielkim płaczem, czasami to potrafi trwać pół godziny i dłużej.. Np. zamiast wracać do domu chce do piaskownicy, albo na przystanek patrzeć na tramwaje. Co najdziwniejsze, to to, że kiedy jest wypoczęty to nie jest trudne przekonać go że może robić coś innego. Natomiast gdy jest zmęczony to potrafi bardzo długo płakać za tym czego chce (a są to naprawdę różne rzeczy w zależności od tego gdzie w danym momencie jest).
            Może mnie znowu "zjecie" wink, ale przyznam się szczerze, że nadal w takich momentach nie pozwalam mu na to co chce. Kilka razy tak zrobiłam, gdyż nie skapnęłam się od razu, która godzina lub że jest zmęczony lub głodny. Na dobre to nam obu wtedy nie wychodziło.
            Po wielu doświadczeniach widzę, że w takich momentach należy zadecydować za dziecko. Gdyż później to i tak kończy się płaczem, a czasami jeszcze większym. Ale rozumiem, że Wy możecie mieć inne zdanie na ten temat.
            Na szczęście widzę, że mój synek dobrze się rozwija, a także mimo swoich tylko 18 miesięcy wykazuje się dużą odpowiedzialnością, do czego jak sądzę przyczyniło się bardzo wytyczenie jasnych granic. Oprócz momentów kiedy jest śpiący lub głodny, bez problemu współpracuje z nami. No i my z nim też smile

            Wszystkiego dobrego dla Waszych pociech :o)))
    • tully.makker Re: Problemy wychowawcze i jak je rozwiązaliście? 03.05.11, 19:52
      Ja tam sie nie dziwie, ze dziecko nie chcialo do mamy,tylko do taty. Masz chyba nadmiernie rozwinieta potrzebe kontroli. Dzieci powinny miec prawo do dokonywania wyborow zyciowych w zakresie, ktory im nie zagraza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka