1) Czy to normalne, że Radzik mógłby jeść całodobowo? Jak jemu jakiś posiłek, w którym on nie ma udziału, ktoś z nim musi wyjść z pomieszczenia, bo dostaje szału

Jest alergikiem, więc na razie jada tylko kilka składników na krzyż, w sumie obiadowych

jak widzi gdziekolwiek coś przypominającego jedzenie (choćby obierki od marchewki) wyciąga do tego rączki, cały się trzęsie, domaga głośno, nawet gdyby był dopiero co po piersiowym posiłku... Nawet preferuje przebywanie w kuchni, tylko po to, żeby tam lustrować każdy centymetr powierzchni w poszukiwaniu czegokolwiek do jedzenia! Ktoś wie, o co chodzi? Moi rodzice oczywiście wysnuwają teorie o nienajadaniu się - to piersią, to przez BLW
2) czy może w związku z tym powinnam wystartować z grubszej rury i siadać z nim do każdego możliwego posiłku? tylko nie mam tylu pomysłów, bo mały na razie je niewiele składników (niedawno zaczęliśmy, ma 7 miesięcy, wprowadzamy pojedynczo z powodu alergii). Jak to się robi? 5 posiłków czy 1 na początek?
3) co piją Wasze dzieci? Mały bardzo lubi wodę, pije ją do każdego posiłku, czasem pomiędzy (chyba bawi go sama czynność picia). Czy dajecie cokolwiek innego? Bo przyszedł mi do głowy sok marchwiowy, jako że do podania surowej marchwii bardzo nam daleko, bo Radzik wciąż nie ma ani jednego zęba

a marchew gotowana jak wiadomo ma inne właściwości
Miałam jeszcze jakieś pytania, ale jak już usiadłam do pisania, wszystko uleciało w głowy
To może tylko powiem Wam, że spodziewałam się wcierania w siebie i tackę całego jedzenia przez minimum miesiąc, a tymczasem Radzik od pierwszego posiłku wie, co się robi z jedzeniem i wcina aż mu się uszy trzęsą

Cała rodzina zachwyca się tym sposobem jedzenia i skomplikowanymi umiejętnościami, jakie małe dziecko wykorzystuje, starając się pochłonąć kawał ulubionego mięska - tak trudnego w obsłudze