agacz2905
03.05.04, 17:57
Mąż wyszedł z Szymkiem, Agatka śpi, mam chwilkę żeby tu troszkę potworzyć.
Nie przypuszczałam, że tak będzie. Będać w drugiej ciąży, która była przeze
mnie chciana i niechciana jednocześnie - wręcz płakałam, że robię mojemu
dziecku potworną krzywdę, rodząc mu za moment "konkurencję". Ponieważ przez
całą rodzinę byłam dosłownie opluta za to, że zaszłam w II ciążę (może
potępiając to w specyficzny sposób martwili się o moje nadwerężone zdrowie,
hehe) - sama nie wiem, co czułam w tej II ciąży do tego II dziecka - jak się
1 sierpnia 2003r. okazało - do Agatki. Pierwsze miesiące były koszmarem. Dla
mnie. I dla Szymka, który RZYGAŁ JAK SŁYSZAŁ PŁACZ NOWORODKA, MŁODSZEGO
NIEMOWLAKA. tEN CAŁY KOCIOŁ, CZYLI: DŁUUUUGIE DOCHODZENIE DO SIEBIE PO 2.
CESARCE, RWA KULSZOWA MOJEGO MĘŻA, SZUKANIE WIĘKSZEGO MIESZKANIA, POTEM:
ZAŁATWIANIE KREDYTU, GENERALNEGO REMONTU I PRZEPROWADZKI. Ech, sorry za
capsa, wcisnął mi się. Może jeszcze wszyscy odreagowujemy tyle ważnych zmian
w naszym życiu rodzinnym, skumulowanych w stosunkowo krótkim czasie? Końcem
listopada przeprowadziliśmy się i nagle poczułam (w bardziej komfortowych
warunkach mieszkaniowych), że tak bardzo kocham moją córkę i tak się cieszę
że ją mam (przed jej narodzeniem zdecydowanie preferowałam II syna). Do tej
pory jestem z nią w domu, nie wróciłam jeszcze do pracy. Ale Szymek...On od 1
września poszedł do żłobka. W tej chwili jest już wytrawnym żłobkowiczem. I
dobrze, że się przystosował, bo niestety nie wyobrażam sobie siedzieć w domu
z 2 dzieci - a już na pewno nie wyjść z nimi na spacer. szymek jest do mnie
podobny. jest nerwuskiem, jest złośnikiem, jest niecierpliwy. Jest baaaardzo
wrażliwy. Agatka ma 9 miesięcy, Szymek ma skończone w styczniu 3 lata. Sz. do
tej pory OLEWA siostrę, zero kontaktu. Ona jest dzieckiem bardzo pogodnym,
śmieje się jak go widzi, wyciąga do niego rączki. On jeszcze nigdy nie podał
jej np. upuszczonej grzechotki, nigdy się sam nią nie zainteresował. Może
jest za mały?? Może będą się kiedyś nie cierpieć?? Nie ukrywam, że dla Szymka
mam mało cierpliwości, widzę w nim niestety siebie, swoje cechy charakteru.
Agatka jest z usposobienia innym dzieckiem, choć obiektywnie miała w swoim
okresie prenatalnym więcej stresów i mniej sprzyjające warunki do
bezstresowego rozwoju niż Szymonek. Nie mogę "zmuszać" synka do zabaw z
siostrą. Zresztą, myślę, że ona nie jest jeszcze dla niego partnetem do
zabawy, jest po prostu za mała. Ale drżę na myśl o tym, że może się powtórzyć
historia...tj. moja mama ze swoim rodzeństwem (ma brata i siostrę) nie
cierpią się, zero więzi. Ja z moim bratem (ponad 7 lat młodszy) zero więzi.
Zależy mi, żeby moje dzieci kochały się jak brat i siostra, żeby kiedyś w
dorosłym życiu, kiedy rodziców już zabraknie - były dla siebie wsparciem. Czy
istnieje na to jakaś "recepta"? Pozdrawiam
Agnieszka