Dodaj do ulubionych

9 latek i emocje

22.06.11, 15:59
nasz syn nie radzi sobi z emocjami, nie jest zbytnio lubiany w klasie ponieważ zawsze wszystko wie, potrafi/ umie ale też niestety dokucza innym a kilka dni temu uderzył koleżankęsad. Nie potrafię opisać jak bardzo było mi wstyd kiedy się dowiedziałam o tym zajściu.
Przez wszystkich uważany za mądrego a zachowanie ma niezbyt dobre. Potrafi powiedzieć nauczycielce, że nie da dzienniczka; potrafi gadać na lekcji mimio wielu upomnień. Ma problemy z koncentracją uwagi i przestrzeganiem zasad.
Od września zaczyna klasę 4 i już wiemy, iż jego zachowanie może zepsuć wszelkie inne wyniki bardzo pozytywne, bo oceny ma najlepsze w klasie.
Mamy problem co robić? jak tłumaczyć,że to co robi jest nieprawidłowe? ( rozmawiamy codziennie o tym co w szkole mi poza nią a pomimo tego Kuba nie mówi prawdy, bo wie,że dostanie no szlaban na przyjemności).
Nie potrafi nawiązywac przyjaźni, w klasie śmieją się z niego, bo łatwo i bardzo szybko się denerwuje i płacze.
Jak możemy mu pomóc ?

Iza
Obserwuj wątek
    • morekac Re: 9 latek i emocje 22.06.11, 16:14
      ( rozmawiamy codziennie o tym co w szkole mi poza nią a pomimo tego Kuba nie mówi prawdy, bo wie,że dostanie no szlaban na przyjemności).
      Dlaczego oczekujesz, że będzie przyznawał się do swoich wybryków, skoro dajesz mu za to kary? Nawet w prawie istnieje instytucja nadzwyczajnego złagodzenia kary... Jeśli chcesz, żeby przyznawał się do czegokolwiek, to przyznanie powinno anulować karę/znacznie ją zmniejszać.
      • iberka Re: 9 latek i emocje 22.06.11, 16:31
        sprecycuję:dostaje szlaban jeśli się nie przyzna a sprawa i tak wyjdzie na jaw a jak sam powie to kary nie ma tylko umoralniające rozmowy.....których on niestety nie lubi i potrafi to wyrazić.

        iza
        • morekac Re: 9 latek i emocje 22.06.11, 16:56
          których on niest
          > ety nie lubi
          A kto lubi?!

          Zawsze istnieje jednakowoż szansa, że się nie wyda i umoralniające trucie zostanie mu oszczędzone. Może zamiast truć - jeśli się przyzna - powiedzieć "Cieszę się, że mi to powiedziałeś." i darować mu rodzicielską przemowę? Oczywiście, jeśli chłopak wyrządził jakieś szkody innym dzieciom, to należałoby się zastanowić nad przeprosinami /zadośćuczynieniem.
          Natomiast przestępstwami mniejszej wagi typu 'nie dam dzienniczka'/'gada na lekcji' nie zajmowałabym się w domu nadmiernie. Nie siedzisz z nim w szkole, nie masz możliwości korekty jego zachowań na bieżąco. Od tego są nauczyciele, najwyżej będzie siedział sam w pierwszej ławce w ramach kary.
          I rozmawiać. Nie w stylu "Dlaczego ty znowu to zrobiłeś", ale bardziej w stylu "co czułeś/co sprawiło, że uderzyłeś Zuzię. Bo może być też tak, że twoje dziecko jest jakoś tam szykanowane przez klasę. I to jest powodem rozdrażnienia, płaczu i rękoczynów, a nie rozdraznienie, płacz i rękoczyny są przyczyną nielubienia.
          • verdana Re: 9 latek i emocje 22.06.11, 17:06
            Nie ma gorszej kary od umoralniających rozmow. Kara to kara, tego typu rozmowa to dla dziecka stałe przekonywanie się, że jest niedobry, ze rodzice go nie akceptują - zaden szlaban na telewizję nie jest tak przykry. Takie rozmowy - jak sama widzisz - nic nie daja. Problemem w umoralnianiu jest to, ze skupiają sie na tym co dziecko robi źle, jakie jest paskudne, a nie dlaczego tak robi. Na razie uczysz dziecko, ze lepiej jest kłamać - zamiast szesciu rozmow, będzie jedna kara, b. oplacalne. Codzienne rozmowy na temat nielubianej szkoły, jesli nie sa inicjowane przez dziecko nie są wcale wskazane.
            Gadanie na lekcji nie jest niczym strasznym. Fakt, ze nie chce dać pani dzienniczka jest IMO Waszą wina - wie, ze ma karę jak w banku. W tym wypadku odpowiedzialność ponosicie raczej Wy, niż broniące sie przed podwójną karą dziecko.
            Zastanawia mnie zdanie "wszystko umie, wszystko wie" - cytuję z pamieci. To moze być problem, nie tylko dziecko czuje się lepsze, ale Wy także zwracacie uwagę na jego wyższość intelektualną.
            Poza tym chciałabym wiedzieć, dlaczego uderzył Zuzię? Samo uderzenie to trochę mało.
            IMO - dziecko jest cały czas ganione, pouczane i karane. Musicie coś zmienić w tym zamkniętym kole, bo jedyne miejsce, gdzie ma szansę to odreagować, to szkoła.
          • agazuchwa Re: 9 latek i emocje 29.06.11, 20:12
            bez hec..skoro nie daje kary jak się chłopak przyznaje, to moim zdaniem więcej "odpuszcac" nie może. Musi się dowiedzieć że tak nie może ( bez względu na to co czuł jak uderzył zuzie - ma jej nie bić i tyle)
            • morekac Re: 9 latek i emocje 30.06.11, 02:04
              skoro nie daje kary jak się chłopak przyznaje, to moim zdaniem więcej
              > "odpuszcac" nie może
              ale młody musi wysłuchiwać pogadanek umoralniających również na temat gadania/niedawania dzienniczka i innych bzdetów.
    • tijgertje Re: 9 latek i emocje 22.06.11, 17:11
      borykamy sie z podobnym problemem ,z tym ze dzieciak reaguje odwrotnie, daje sie wykorzystywac, jest ofiara i wszystko dusi w sobie. mlody ma 7 lat, inteligencje na poziomie 10-12-latka, ale rozwoj spoleczno-emocjonalny na poziomie 4-5-latka. W zadnej dziedzinie nie jest na tej samej plaszczyznie co rowiesnicy, albo do przodu, albo do tyluuncertain U nas ta roznica byla widoczna dosc wczesnie i kumaty personel w przedszkolu dobrze zareagowal, dzieki czemu okazalo sie, ze problemem nie jest tylko "brak chceci", co mi wiecznie zarzucano. Problem u mojego mlodego lezy duzo glebiej, on chce, ale nie moze. Nie twierdze, ze u was jest to samo, ale kilka opisanych elementow zabrzmialo podobnie i niepokojaco. Jesli dziecko jest inteligentne, to czesto jest do tylu spolecznie i to prowadzi do konfliktow. Zaczelabym od wizyty o dobrego psychologa majacego doswiadczenie z dziecmi, ktorych rozwoj nie przebiega harmonijnie. Moralizujacymi przemowami wiele nie osiagniecie, a z czasem moze byc jeszcze gorzej (jak koledzy zaczna dojrzewac, a wasz syn bedzie ciut pozniej, to problemy moga sie znacznie nasilic). Czasem jest tak,z e dziecko po prostu MUSI reagowac tak a nie inaczej, jest to sila wyzsza i on nic na to nie moze poradzic., tak jak w przypadku mojego syna. Objawy moga wskazywac na nieharmonijny rozwoj czy problemy z koncentracja (np ADHD) i inteligencja nie ma tu nic do rzeczy, czesto tylko pogarsza sytuacje budujac bariere miedzy dzieckiem a jego rowiesnikami.
    • black_halo Re: 9 latek i emocje 22.06.11, 19:33
      nadetych bufonow przekonanych o swojej wyzszosci nad reszta nikt nie lubi, ot co. u mnie w podstawowce byly 3 dziewczyny wybijajace sie, ze tak powiem. Dwie - nadete do granic mozliwosci, wywyzszajace sie ponad motloch, ktory nie dostawal szostek ze sprawdzianow i nie spiewal na szkolnych akademiach i jedna bardzo sympatyczna, ktora w ogole tego nie podkreslala i jak myslicie kto byl lubiany w klasie a kto nie? Byly dwa kozly ofiarne i to wlasnie te nadete kujonice. Jedna z nich spotkalam 2 lata temu w rodzinnym miescie, na pytanie co robi powiedziala, ze pracuje w recepcji hotelowej. Na wiesc gdzie pracuje ja i jakies studia skonczylam dowiedzialam sie "ze ona przynajmniej zawsze ta srednia 5.5 miala". Nie sadze by miala wielu znajomych nawet i teraz.

      Niestety ale wszystkolepiejwiedzace dzieci nie sa lubiane, dorosli wlasciwie tez nie. zrzedzenie rodzicow to okropna rzecz, ma czlowiek ochote wtedy powiedziec "wez czlowieku sie zamknij, przeciez juz dobrze wiem, ze nawalilem!".
    • kanna Re: 9 latek i emocje 22.06.11, 20:01
      Opisujesz dziecko z dobrym (moze nawet bardzo dobrym) intelektem i kiepskimi zdolnościami społecznymi/emocjonalnymi.
      Taka rozbieżnośc jest, można powiedziec, cechą dziecka zdolnego.

      Jesli jestes z Warszawy pomogą Tobie i Młodemu tu:
      www.sppp-udr.org/index.php?page=centrum
      • iberka kanna 22.06.11, 22:03
        taką opinię dostaliśmy w poradni psychologicznej do , której skierowała nas szkoła 18 mcy temu. teraz prosiłam o kolejne skierowanie ale usłyszałam,że musimy rozmawiać i rozmawiać więc rozmawiamy. To naprawdę są rozmowy *( wg nas ) bo chcemy wiedzieć co było przyczyną tak nagłej reakcji a nie prowadzimy dyskusji w stylu" dlaczego znowu tak zrobiłeś".
        Kuba z wiedzą się nie wyrywa ale to,że wszystko zawsze wie wychodzi w testach/ dyktandach etc etc. D pierwszej klasy poszedł umiejąc płynnie czytać i liczyć w sporym zakresie. Czy miałam mu mówić,żeby udawał,że nie wie? Teraz jako jedyny napisał test 3 klasisty bezbłędnie i już słyszałam jęki" znowu Kuba, znowu on" , ehhh.
        Bardzo chciałabym mu pomóc, bo widzę,żę jest mu ciężko uncertain. Chciałabym pomóc mu nazwiązywać znajomości, bo tego nie potrafi, jest rozkojarzony, zapomina, musze powtarzać prośby ( to też było w opinii).
        Myślę o pójściu prywatnie do psychologa ale chciałam kogoś poleconego, mieszkamy w Krakowie

        Iza
        • morekac Re: kanna 22.06.11, 22:40
          To naprawdę są rozmowy *( wg nas ) bo ch
          > cemy wiedzieć co było przyczyną tak nagłej reakcji a nie prowadzimy dyskusji w
          > stylu" dlaczego znowu tak zrobiłeś".
          a wg syna?
          • verdana Re: kanna 22.06.11, 23:04
            Dyskusje o tym, co dzieje się w szkole mogą w domu toczyć się sporadycznie.
            Proste pytanie - masz w pracy problemy - czy chcialabyś, aby mąż omawiał je z Tobą bezustannie, z naciskiem na to, jak powinnaś sie zmienić, aby tych problemow nie mieć? I sugerując, ze to Ty jesteś im winna?
            Nawet, gdyby mąż miał 100% racji, to niemożność odetchnięcia w domu od problemów w pracy, stale poczucuie, ze własciwie z tej pracy nie wychodzisz, na pewno nie pomogly by Ci w rozwiązaniu problemow.
            Psycholog moich dzieci powiedziała bardzo madrą rzecz - dom to dom, nie można z niego robić szkoły, a mama to mama, a nie zastępczyni nauczycielki w domu.
            • iberka nie pracuję ;P 23.06.11, 11:18

              • morekac Re: nie pracuję ;P 24.06.11, 08:15
                Ale to nie o to chodzi. Chyba że młody zawsze był trzymany w domu i mówiłaś mu,że te chłopaki z podwórka to ostatnie prymitywy są.
                Sytuacja mniej więcej taka: teściowa codziennie nadaje na ciebie twojej matce, ta zaś codziennie przeprowadza z tobą rozmowę wychowawczą: a to, że ryż mieszasz nie w tę stronę, albo że wydarłaś się na syna/rozpuszczasz go/robisz coś nie tak. Co nie zrobisz - lepiej, gorzej, ale ktoś to skomentuje i będzie wałkował. Nie zaczniesz w końcu krzyczeć czegoś w stylu "A odp... się wszyscy ode mnie"?
        • kanna Re: kanna 22.06.11, 23:21
          Rozmawianie - zwykłe - nie powoduje dojrzewania emocjonalnego, a juz społecznego to zupełnie nie uncertain
          Niestety.
          psycholog to dobry pomysł.
    • margolka68 Re: 9 latek i emocje 23.06.11, 00:01
      Ja mam podobnego 7-latka... Niestety nie pocieszę-sama od lat słyszę, ze bardzo zdolne dzieciaki tak mają... Od 5 roku życia jesteśmy pod opieką PPP, mały przebadany na wszystkie strony, ponoć inteligencją przewyższa niejednego dorosłego, nie mówiąc o kolegach, a emocjonalnie- wiadomo- stosownie do wieku... W szkole pod względem zachowania niewesoło, ale kiedy zachodzę do poradni i opowiadam, to słyszę,ze wszystko w normie- tyle,ze w normie dla takich dzieci jak on, należy tylko to wiedzieć i umiejętnie z takim typem postępować. Niestety dziecko wybitnie zdolne jest dzieckiem trudnym i dla nauczyciela i dla rodzica. Ja bardzo często "wymiękam" .. Wiem,ze niektóre miasta w Polsce maja grupy wsparcia dla rodziców dzieci zdolnych, bo to wbrew pozorom to jest problem..
      Pani psycholog z PPP, do której mały chodzi na specjalne zajęcia dla dzieci zdolnych zawsze mówi,ze takie dzieci fajnie wygladają na zewnątrz - bo dużo umieją, są elokwentne, wcześnie czytają, piszą, liczą itp, natomiast niewiele osób zdaje sobie sprawę jak ciężko takie dziecko wychowywać i kształcić. Ja w każdym razie czasami po cichu zazdroszczę innym takich normalnych, przeciętnych dzieci.. Aha żeby jeszcze nie było,ze sama zmuszałam dziecko do nauki zamiast gonić do zabawy - bo takie opinie tez słyszałam.. Mały nauczył się wszystkiego sam - np pytając "jaka to litera"- w wieku 3-4 lat już zaczynał czytać,w wieku 5 czytał biegle jak dorosły, liczył praktycznie w nieskończoność. Ja w pewnym momencie starałam się go wręcz "wyhamować", ale niestety.
      Jakbyś chciała pogadać poza forum daj znać - dam inny adres -ten "gazetowy" to raczej rzadko przez mnie odwiedzany.
      • aqua48 Iberko 23.06.11, 11:26
        A w jakiej PPP byłaś? Dobrym adresem jest poradnia przy Wietora, radzę tam się przejść. Poza tym skoro dziecko jest takie dobre w szkole, to może po wakacjach jakieś dodatkowe zajęcia pozalekcyjne zgodne z jego zdolnościami i zainteresowaniami umożliwią mu 1) spożytkowanie nadmiaru energii 2) umocnienie poczucia własnej wartości 3)rozwinięcie i sprecyzowanie zainteresowań i zabłyśnięcie potem w szkole 4) znalezienie kolegów z którymi będzie się lepiej dogadywał ze względu na wspólne zainteresowania niż z tymi z klasy, wobec czego nie będzie musiał przemocą walczyć o autorytet w klasie.
        Ja bym z dzieckiem spokojnie porozmawiała na ten temat i namówiła na jakieś ciekawe i czasochłonne zajęcia.
        • iberka Re: Iberko 23.06.11, 23:15
          Kuba chodzi od 2 mcy na karate ( zawsze chciał a trafiły się zajęcia z bardzo dobrej szkoły) i...powiedział kolegom na co koledzy go wyśmiali uncertain. Zabrał az dyplom ukończenia ( sam wymyślił, nie oponowalismy) i co? koledzy stwierdzili,że podrobiony i wysmiali go znowu. Do domu przyszedł załamany, ehh. Poza tym ma zajęcia robotowa gdzie bryluje i nic na to nie poradzę, sam prowadzący mówi,że jest świetny. Trafił nam się bardzo mądry syn, jesteśmy z niego dumni a jednocześnie mamy problemy i sobie nie radzimy.....a ja nie mogę mu nie pomóc, bo jest mi go ogromnie żal:/.
          W PPP bylismy przy rondzie grunwaldzkim ( nasza szkoła tam kieruje, nie korzystamy z państwowej opieki medycznej i w sumie to pojęcia nie mam jak działają standardowe przychodnie dlatego od razu myślę o czymś prywatnie)

          iza
          • aqua48 Re: Iberko 24.06.11, 14:50
            Skierowanie do PPP dawniej dostawało się bez wskazania konkretnej poradni, choc z uwzględnieniem rejonizacji. Ja się wkręciłam na Wietora na "krzywy ryj", twierdząc, że w moim rejonie są dłuższe terminy.
            A fakt, że koledzy z klasy powiedzieli synowi, że ma podrobiony certyfikat świadczy wyłącznie o "kolegach". Może dobrze by było poważnie z wychowawczynią porozmawiać o tym braku akceptacji - w podstawówce moich dzieci, na życzenie rodziców z resztą były organizowane w czasie "Dni Szkoły", czy "Dnia Sportu" pokazy dodatkowych umiejętności dzieci (balet, gra na instrumentach muzycznych, śpiew, gimnastyka artystyczna) spróbujcie zaprosić jeszcze paru "karateków" z trenerem i zorganizować krótki pokaz w wykonaniu Twojego syna. Poza tym pogadaj z rodzicami na co ich dzieci chodzą (język, jakieś jeszcze inne zajęcia) i spróbuj syna zapisać od nowego roku szkolnego z kimś sympatycznym z klasy - będzie miał od razu temat do rozmów w szkole.
            Dobrym sposobem na brak akceptacji jest organizowanie szalonych imienin, albo urodzin dla wybranych kolegów i koleżanek - potem się jakiś czas o takich imprezach mówi i dzieci, które chcą przyjść w następnym roku same zabiegają o sympatię takiego solenizanta. No i przede wszystkim tłumaczenie do upadu - chcesz być lubiany - bądź miły, nie bij, nie wyzywaj, nie złość się na innych. Masz problem - opowiedz w domu zastanowimy się wspólnie jak go rozwiązać - musisz dziecku dużo wsparcia dawać, bo dla niego to bardzo trudna sytuacja.
            • jakw Re: Iberko 24.06.11, 23:45
              aqua48 napisała:

              > Może dobrze by było poważnie z wychowawczynią porozmawiać o tym braku akceptacji
              Teraz to już pewnie musztarda po obiedzie. Od września klasa będzie miała nową wychowawczynię, która w najlepszym (tzn będzie uczyła polskiego lub matematyki) wypadku będzie z nimi miała 5-6 lekcji tygodniowo
              • iberka Re: Iberko 25.06.11, 00:03
                ano właśnie, jest pora szansa,że wychowawcą zostanie pan od Wf'u uncertain co oznacza baaaardzo mało zajęć z wychowawcą niestety.
                Ogromnie stresuje mnie ta cała sytuacja, od długiego już czasu nie myślę o niczym innym i najchętniej nie wypuszczałabym Kuby nigdzie......nie potrafię znosić rozłąki z dziećmi a do tego w takiej chwili kiedy wiem,że coś się dzieje niedobrego to przez te kilka h w szkole ja sobie miejsca w domu nie potrafię znaleźć , ehhh.
                A szkoła z tych"lepszych", niełatwo się dostać, dzieci z tzw dobrych domów i takie tam, szkołę prowadzą siostry zakonne. Miało być tak pięknie a jest conajmniej niefajnie uncertain
                dzięki za wszelkie porady, chętnie poczytam więcej i szukam poradni, czy w wakacje też takowe ośrodki pracują? Póki co wwe wtorek Kuba jedzie na obóz karate, jakoś w tej drupie nikt z nikogo się nie śmieje czyli można jak się chce i umie

                iza
                • morekac Re: Iberko 25.06.11, 00:49
                  wf to są akurat 4 w tygodniu.

                  .nie potrafię znosić
                  > rozłąki z dziećmi a do tego w takiej chwili kiedy wiem,że coś się dzieje niedo
                  > brego to przez te kilka h w szkole ja sobie miejsca w domu nie potrafię znaleźć
                  > , ehhh.
                  jak dla mnie to masz problem. To nie jest dobre.
                • jakw Re: Iberko 25.06.11, 12:01
                  Akurat WF-y to powinny być ze 4 - na dokładkę nauczycielowi od wf może być łatwiej poobserwować relacje Kuba - klasa niż nauczycielowi przedmiotu, na którym dzieci siedzą w ławkach. Btw nie ma w szkole żadnego psychologa/pedagoga, który mógłby poobserwować jak cała klasa funkcjonuje? Bo być może źródła problemu leżą także np. w jakiejś niezdrowej rywalizacji klasowej (tak mi to przyszło do głowy po przeczytaniu o "wyselekcjonowanych dzieciach z dobrych domów"). Fakt, że pewnie większość dzieci jest dowożona do szkoły możde też mieć jakieś znaczenie.
                  Poradni psychologicznych nikt raczej na całe wakacje na 4 spusty nie zamknie. Owszem, możliwe, że jakieś zajęcia dla dzieci mających problem z kontaktami z rówieśnikami (lub dla rodziców) będą dopiero od września, ale pewnie do psychologa można udać się i w wakacje. Najlepiej zadzwonić i się dowiedzieć - oprócz kasy na telefon nic to przecież nie kosztuje.
                  > najchętniej nie wypuszczałabym Kuby nigdzie......nie potrafię znosić
                  > rozłąki z dziećmi a do tego w takiej chwili kiedy wiem,że coś się dzieje niedo
                  > brego to przez te kilka h w szkole ja sobie miejsca w domu nie potrafię znaleźć
                  Ty też masz problem, a jest całkiem możliwe, że część problemów Kuby może wynikać z twojej (czy waszych) postaw względem niego.
          • jakw Re: Iberko 24.06.11, 23:38
            > Kuba chodzi od 2 mcy na karate ( zawsze chciał a trafiły się zajęcia z bardzo d
            > obrej szkoły) i...powiedział kolegom na co koledzy go wyśmiali uncertain. Zabrał az dy
            > plom ukończenia ( sam wymyślił, nie oponowalismy) i co? koledzy stwierdzili,że
            > podrobiony i wysmiali go znowu.
            Zasadniczo albo się strasznie przechwalał (być może chciał zaimponować kolegom), albo go tak nie cierpią, albo jedno i drugie uncertain
            I nie skreślaj na starcie państwowej poradni. Czasami są tam organizowane zajęcia grupowe dla dzieci i młodzieży z różnymi problemami, czego być może prywatny psycholog nie jest w stanie zapewnić. I wydaje mi się, że do poradni psychologicznej skierowania nie potrzebujesz.
    • lolinka2 Re: 9 latek i emocje 23.06.11, 14:40
      U nas pomógł splot 2 czynników - dobra psychoterapeutka dziecięca (prywatnie, niestety....) + zmiana szkoły (ze wcześniejszym obgadaniem z dyrekcją jakie dziecko dostarczam smile, jakiego nauczyciela potrzebuje itp.). Zdaliśmy się na decyzję dyrektorki, dobrała młodej genialną wychowawczynię i w pół roku z nieakceptowanej i nieharmonijnie rozwijającej się, choć piekielnie mocnej intelektualnie dziewczynki zrobiła się bardzo dobra uczennica, lubiana w klasie, mająca masę koleżanek (także po szkole, na podwórku), zakochana w swojej pani z wzajemnością, świadoma swoich mocnych stron, obowiązkowa itp.
    • kunnegunnda Re: 9 latek i emocje 23.06.11, 19:58
      a jak tak zapytam- co twoje dziecko robi poza nauka?
      czy ma mozliowśc wypróbowania swoich umiejetności, także spolecznych w innym niż szkoła srodowisku? czy ma swoja grupę przyjaciół na podwórku? czy ma jakiś inne zajęcia. czy tylko szkoła? i tylko tam możliwośc udowodnienia, że jest dobry?
      a ruch? czy twoje dziecko uprawia jakis sport? sport to doskonała umiejetność przegrywania/wygrywania, sport grupowy pomaga zaistnieć w grupie- poza tym klub sportowy pozwala na zawarcie innych niz szkolme przyjaxnie, a w waszym wypadku rozumiem- jakichkolwiek przyjaźni....
      mam też wrażenie, tak czytam między wierszami- że jesteście nieco za bardzo dumni z osiągnięc syna, nieco za bardz je podkreślacie- a nie tedy wiedzie droga do sukcesu w życiu.....
      mam dziecko bardzo zdolne- obiektywnie, potwierdzone "papierami", pisalam ci kiedyś, że równiez otrzymal full na teście III klasistów, wyróznienia w kangurku i laury z innych przedmiotów- kied odpbierał nagrodę z rąk pani dyrektor jego klasa skandowała jego imie i klaskała na stojąco.
      uwierz- nie tylko nauka. pomóż mu z kontrolą emocji (np uprawianie sportu, psychoterapia) i chyba warto przestać tak nadmiernie eksponować sukcesy szkolne, a pokazac, że w innych dziedzinach też może sie wykazać.
      życze miłych wakacji. na pewno w czasie wakacyjnych szaleństw pozna kogoś, któ zostanie jego dobrym kumplem. a może jakiś obóz tematyczny/sportowy- choc juz pewnei za późno
    • stypkaa Rozmowy - dlaczego nie? 24.06.11, 10:06
      Mam pytanie do wszystkich przeciwniczek rozmów z dziećmi o ich złym zachowaniu - co proponujecie w zamian innego?
      Ja ZAWSZE rozmawiam z moim synem o złym zachowaniu. Ale nie dlatego, żeby mu udowodnić jaki to jest zły i paskudy, jak ktoś napisał, ale właśnie po to, żeby dowiedzieć się DLACZEGO tak a nie inaczej się zachował.
      Przykład ostatni z przedszkola: przy odbiorze z przedszkola Pani zwróciła mi uwagę, że K. bardzo źle się zachował - podobno próbował zrzucić kolegę ze zjeżdzalni. Wg Pani to K. był prowodyrem całego zajścia i że wyglądało to bardzo niebezpiecznie, bo gdyby nie reakcja Pani to tamten chłopiec mógł spaść na głowę. Dowiedziałam się też wtedy, że "Pani sie nie spodziewała po nim takiego zachowania, że kto jak kto ale jego miała zawsze za takiego grzecznego chłopca". Moja odpowiedź była taka, że niezależnie od tego kto tak by się zachował to każdy powinien ponieść konsekwencje, że nie ma znaczenia czy to grzeczny K. czy niegrzeczny Jaś. Próbowałam to na miejscu od razu z K. wyjaśnić przy Pani, ale zaparł się i nie chciał ani słowa wydusić. W takim razie powiedziałam, że wyjaśnimy to w domu. I nie chodziło mi o ukaranie go, tylko o poznanie jego wersji wydarzeń.
      I cieszę się, ze nie odpuściłam bo w końcu powiedział mi co się tam wydarzyło. Oczywiście na 100% nie wiem jaka była prawda, ale nie mam powodu nie wierzyć synowi. Okazało się, że on się dołączył do zabawy ganiania tego chłopca, którego wcześniej już ganiało 3 innych. I potem na zjeżdzalni chcieli go zepchnąć, Pani akurat musiała zobaczyć moment kiedy to K. akurat go pchał. Najbardziej mnie wkurzyło to, że ukarani zostali tylko mój syn i jeszcze inny chłopiec, a 3 innych (tych ogólnie uznanych za "niegrzecznych" nie posłuchało się Pani i pobiegło dalej). Chciałam z Panią o tym porozmawiać, ale następnego dnia było zakończenie roku i uroczystość i nie chciałam psuć atmosfery. A potem stwierdziłam, że sobie odpuszczę, bo to ostatni rok przedszkola, nie ma sensu jeszcze na koniec robić nieprzyjemnej atmosfery. Gdybym wiedziała, że syn jeszcze będzie miał do czynienia z Panią to na pewno bym z nią omówiła tą sprawę.
      Poza tym wyjaśniłam synowi podczas tej rozmowy jeszcze jakie mogły być konsekwencje takiej zabawy, że jeśli zepchnęliby tego chłopca na głowę to mogło się to nawet szpitalem skończyć. I na tym się skończyło. Nie ukarałam go za to dodatkowo w domu, bo w przedszkolu już karę odbył.
      Nie wyobrażam sobie nie rozmawiać z dziećmi na temat ich zachowań. Dla mnie takie rozmowy to jest właśnie podstawa wychowania. Ale nie "umoralnianie" w stylu - czemu znowu to zrobiłeś? czemu jesteś taki okropny? Tylko DLACZEGO tak się zachowałeś, z czego wynikało takie a nie inne Twoje zachowanie? Jak można by było inaczej sobie poradzić z tą konkretną sytuacją? etc.
      I chyba coś z tych rozmów zotaje mojemu synowi w głowie bo ostatnio stwierdził, że on jest juz coraz bardziej dojrzały smile A jak spytałam go co to znaczy to powiedział mi mniej więcej coś takiego "jak ktoś jest niedojrzały to płacze jak przegrywa, a potem potrafi przegrać i pogratulować zwycięzcy - to jest dojrzałość" smile
      • morekac Re: Rozmowy - dlaczego nie? 24.06.11, 12:15
        >Nie wyobrażam sobie nie rozmawiać z dziećmi na temat ich zachowań.

        A czy ty za każdym razem wiesz, dlaczego coś mówisz? I potrafisz się wytłumaczyć z tego po kilku godzinach? I jesli masz w naturze gadanie bez zastanowienia, to uważasz, że codziennie powinnaś się z tego tłumaczyć?
        Proponowałabym nie porównywać zachowań niebezpiecznych z zachowaniami nie grożącymi straszliwym niebezpieczeństwem - typu gadanie na lekcji czy niedawanie dzienniczka. To nie jest złe zachowanie jako takie, chociaż gadanie - owszem - przeszkadza innym. Ale jakoś nauczyciele całkiem nieźle sobie z tym radzą - w ostateczności przesadzają nieszczęsnego gadacza pod swój nos.
        A jeśli chodzi o przepychanie na zjeżdżalni, to akurat niespecjalnie interesowałoby mnie, kto pierwszy zaczął. Tak samo nie interesowałoby mnie, kto pierwszy wkładał palce do kontaktu. Dziecko dostałoby ochrzan.
        • stypkaa Re: Rozmowy - dlaczego nie? 24.06.11, 13:08
          > A czy ty za każdym razem wiesz, dlaczego coś mówisz? I potrafisz się wytłumaczy
          > ć z tego po kilku godzinach? I jesli masz w naturze gadanie bez zastanowienia,
          > to uważasz, że codziennie powinnaś się z tego tłumaczyć?

          Hmm, wiesz, ale jakby mój proces wychowawczy już się zakończył, dość dawno temu smile Natomiast teraz ja wychowuję moje dzieci i uważam za stosowne przeprowadzać z nimi rozmowy zamiast np. ochrzaniać je. Moje dzieci np. wiedzą dlaczego nie wolno wkładać niczego do kontaktu. I o dziwo jakoś nigdy nie mieliśmy z tym problemów wink
          • morekac Re: Rozmowy - dlaczego nie? 24.06.11, 15:02
            Moje dzieci np. wiedzą dlaczego nie
            > wolno wkładać niczego do kontaktu. I o dziwo jakoś nigdy nie mieliśmy z tym pro
            > blemów wink
            Moje też nigdy nie miały. wink Ale zdarzały im się usiłowania czynności przy których dostawały prosty komunikat: Nie rób tego nigdy i w żadnych okolicznościach. Ale dotyczyło to przede wszystkim bezpieczeństwa i było tego mało.
            BTW: nawet jeśli proces twojego wychowania zakończył się dosyć dawno, to dlaczego uważasz, że da się małego gadulca zamienić w milczka? Może ten egzemplarz nie jest do tego zdolny i żadne uwagi czynione post factum tego nie zmienią?
            Na miejscu jest nauczycielka, mamy tam nie ma, zaś dzieciak nie ma wszczepionej elektrody w ośrodku mowy, żeby mama mogła powstrzymać to gadulstwo zdalnie. Moim zdaniem całe to suszenie głowy o gadaniu na lekcjach jest nie tylko nieskuteczne, ale po prostu zatruwa atmosferę w domu.
        • stypkaa Re: Rozmowy - dlaczego nie? 24.06.11, 13:13
          Aha, nie odpowiedziałaś na moje pytanie: co w takim razie ZAMIAST rozmów?
          • verdana Re: Rozmowy - dlaczego nie? 24.06.11, 13:32
            Rozmowuy o zlym zachowaniu sa OK, o ile sa spradyczne. Dowiadujesz się, ze Mlody coś przeskrobał i pytasz. Normalne.
            Gorzej, jesli stale cos jest w szkole czy przedszkolu nie w porządku i te rozmwy sa codzienne lub niemal codzienne. Wtedy dom zmienia się w filię szkoly, w ktorej dziecko nie ma możliwości oderwania się od problemów.
            Co proponuję zamiast takich "zasadniczych" rozmów. Zwykle gadnia o niczym, wspólne spacery, na ktorych bardzo często, o ile kontakty z rodzicami sa dobre, dowiadujemy się bez porównania więcej, niż przystepujac do "zasadniczej" mowy rodzicielskiej na temat zachowania.
            • aqua48 Re: Rozmowy - dlaczego nie? 24.06.11, 14:58
              Przemowy na zasadzie "nadaję tę samą audycję co wczoraj i przedwczoraj - czyli gadał dziad do obrazu" na pewno nie, ale rozmowy na zasadzie opowiedz co się zdarzyło, a potem zastanówmy się wspólnie jak mogłeś zareagować inaczej i co by z tego wynikło, zdecydowanie tak. Dziecko pod wpływem emocji ma kłopot z przewidywaniem konsekwencji swojego zachowania, dlatego dobrze jest w rozmowie powiedzieć mu, że się rozumie jego złość, frustrację, strach, i pewnie samemu by się odczuwało podobnie, ale pomóc wskazywać inne, dopuszczalne zachowania i możliwości rozwiązywania problemów.
          • morekac Re: Rozmowy - dlaczego nie? 24.06.11, 15:06
            Zamiast rozmów? Proponowałabym posłuchać tego, co mówi dziecko. Nie pytać, nie zamartwiać się, nie oceniać - słuchać.
    • jakw Re: 9 latek i emocje 24.06.11, 23:30
      Tak z opisu sądząc to młody działa całkiem racjonalnie. Jak powie prawdę to dostanie gadkę umoralniającą, a może i szlaban. Jak nie powie to może nie będzie miał gadki i żadnego szlabanu. A jak da dzienniczek to rodzice się dowiedzą i będzie gadka, więc mówi, że dzienniczka nie da.
      I czy jesteś pewna, że nie jest zbytnio lubiany głównie dlatego, że zawsze wszystko wie i umie? Bo ja bym jednak jako główną przyczynę nielubienia go przez klasę obstawiała jego niedostatki inteligencji emocjonalnej. A skoro klasa go nie lubi, a on sam z siebie nie jest w stanie (bo nie umie albo teraz każdy już go oleje) to ja bym jednak zaczęła od psychologa.
      • jakw Re: 9 latek i emocje 24.06.11, 23:41
        jakw napisała:

        . A skoro klasa go nie
        > lubi, a on sam z siebie nie jest w stanie (bo nie umie albo teraz każdy już go
        > oleje)
        miało być: "nie jest w stanie nawiązać bliższych przyjaźni"
        • ankagoz Re: 9 latek i emocje 28.06.11, 08:40
          Czytam i widzę moją małą (9lat). Wydawało mi się że problem przygasł - nabrała pewności siebi i znalazła nowe koleżanki w 2 klasie. Ale proponuję kolonie - nie tylko z kolezanką. Tak wyszło mogła jechać z koleżanką - nie bo .... Poddałam się to nie koleżanka jedzie ona nie. Jest wycieczka 1 dniowa i tez może z koleżanką - nie bo nie z tobą. Jestem w szoku - w tamtym roku chciała jechac wszędzie nawet sama (nie była jednak na wyjeżdzie). dodam, że nie spędza wakacji przy mnie - jest u babci i jak kol. wyjedzie to będzie sama - więc znów jakiś problem. Ale gdzie jest błąd - nie wiem
          • mamcia2synow iberko 28.06.11, 21:06
            A moze problem tkwi w atmosferze klasy?Moze rzeczywiscie trafil na niesympatyczne dzieci,szydzace z innych i trzymajace sztame po to tylko by mu dokuczyc?Dzieci sa okrutne jesli ktos odstaje od grupy(moze nie moga zniesc tego,ze jest lepszy od nich), przykleili mu latke na poczatku i tak juz zostalo.Sama piszesz,ze w grupie karate jest wszystko ok.
            • iberka Re: iberko 29.06.11, 23:06
              Kuba od 2 dni jest poza domem, mam nadzieję,że nie zapeszę pisząc, iż jest b. dobrze smile.
              W klasie rzeczywiście już w 1 roku zaczęło się niefajnie dziać: pani wychowawczyni skarżyła się,że Kuba (tutaj cytuję, bo słów nie zapomnę;P): Kuba za dużo wie, przeszkadza w zajęciach, bo zadaje mi niewygodne pytania. Ja zapytałam jakie a odp Pani: no takie, na które ja nie znam odpowiedzi tym samym osmiesza mnie w oczach klasy.
              Cóż, Pani B starała się za wszelką pokazać jak Kuba od grupy odstaje i się jej udało. Nowa wychowawczni ( 2 klasy miała z nimi) pracowała z nami, klasą i siostrą pedagog aby było lepiej. Są lepsze i gorsze chwile ale ogólnie klasa niestety dokucza, chowają mu no książki , które przyniósł z biblioteki aby nie czytał, chowają ubrania etc etc etc.
              Myślimy nawet o zmianie szkoły ( mieliśmy to zrobić po 1 klasie ale na szczęście ta kobieta odeszła rodzić dzieci)

              iza
              • morekac Re: iberko 30.06.11, 02:08
                Czasami w poradniach są treningi umiejętności społecznych dla dzieci i młodzieży.

                chowają mu no książki , które przyniósł z biblioteki aby nie czytał
                > , chowają ubrania etc etc etc.
                i co robi z tym prześwietne grono pedagogiczne?
                • iberka Re: iberko 30.06.11, 14:04
                  podobno upomina, nie widziałam nigdy takiej aytuacji więc tyle wiem ile mówi Kuba i Panie nauczycielki. Często jednak słyszę: nie widziałam aby coś się działo. A Kuba wychodzi do domu zapłakany.
                  • morekac Re: iberko 30.06.11, 17:09
                    I ty mu jeszcze kazania prawisz, że nie dał dzienniczka czy też wiercił się na lekcji? Z klasą mu się nie układa - a nawet jeśli nie układa się z jego 'winy', to zachowanie części kolegów jest naganne, nauczycielki oczekują od ciebie, że telepatycznie zdyscyplinujesz zachowanie ucznia na lekcji - a ty mu codziennie o tej szkole trujesz i o tym, jak to źle się zachowuje. Niezależnie od tego, do ilu psychologów z nim pójdziesz, masz prawo żądać od szkoły, żeby zajęła się konkretnymi działaniami w tej klasie.
                    • morekac Re: iberko 30.06.11, 17:15
                      Za szybko wysłałam.
                      Myślę, że nie powinnaś się martwić, że zachowanie twojego syna zaprzepaści jego karierę szkolna tylko tym, że młody chyba fatalnie czuje się w tej klasie i ma fatalne kontakty z kolegami.
                      • iberka Re: iberko 01.07.11, 00:01
                        ehhh, czyli jest jak czułam tzn widzę,że inni też widząsad((( i to mnie martwi, b. martwi. te rozmowy to stąd,że ze mną nikt nigdy nie rozmawiał....brakowało mi tego a w szkole siostra pedagog też kładła mi do głowy żeby rozmawiac i rozmawiać, ehhhh.
                        szczerze powiem,że obawiam się nacisku, bo własnie w I klasie naciskałam i wychowawczyni całkiem odrzuciła Kubę oraz niestety pokazała to klasie uncertain.
                        Z jednej strony liczę na tę 4 klasę i nowego wychowawcę ale z drugiej strony boję się,że przyczepili Kubie metkę, której juz nie zdejmą. Bosze, ciężko jest być mamąsad(((((( a tu 2 latka za rok do przedszkola iść powinna i już myślę co robić aby dobrze wybrać miejsce

                        iza
                        • mamcia2synow Re: iberko 01.07.11, 12:32
                          Moze zastanow sie powaznie nad zmiana szkoly?
                          Powiem Ci tylko tyle,ze moj syn w przedszkolu mial problem, pani go nie lubila bo nie chcial pracowac,zawsze troche z boku byl.Mowila ze jest leniwy i ze nie poradzi sobie potem w szkole.No i co?Wlasnie odebralismy swiadectwo 1 klasy-bardzo bardzo dobre wyniki.Dziecko przez caly rok w podskokach do szkoly bieglo, mowil ze fajna pani i fajni koledzy.Potrzebowal zmiany i impulsu do pracy-pani go duzo chwalila i czul sie wazny w oczach innych a przez to chcialo mu sie pracowac.
                          • grzalka Re: iberko 01.07.11, 12:54
                            tak na szybko bez czytania wątku- sugeruję przezde wszystkim prace nad sobą, czyli rodzice do dobrego psychologa i na "szkołę dla rodziców"

                            a teraz idę poczytać watek
                            • grzalka Re: iberko 01.07.11, 13:10
                              Przeczytałam i podtrzymuje- pracuj przede wszystkim nad sobą. Szkołę zmienić woszem, mozna, chyba nawet najlepiej teraz, bo przeciez i tak zmiany nauczycieli. Dzieci zdolnych jest sporo i wcale nie jest zasada, że sa one odrzucane przez grupę.
                        • morekac Re: iberko 01.07.11, 14:45
                          Ale można rozmawiać i truć... wink
                        • jakw Re: iberko 02.07.11, 09:44
                          Ech, rozmawiasz i rozmawiasz, ale jak podczas rozmowy wyjdzie coś z zachowania syna, co ci nie przypadnie do gustu, to i tak pewnie dasz szlaban na jakieś przyjemności.
                          • iberka Re: iberko 02.07.11, 23:29
                            nie dawałam szlabanu ani umoralniającej gadki za coś co mi do gustu nie przypadało tyko za zazachowania niezgodne np z zasadami jakie ustalili w klasie.
                            Jutro wraca zze zgrupowania karate i już ciekawa jestem opiniismile jakiś medal wiezie więc cieszymy się już smile))))))

                            iza
                            • morekac Re: iberko 03.07.11, 07:41
                              tyko za zazachowania niezgodne np z zasadami jakie ustalili w klasie.

                              tym niech się pani zajmie, zwłaszcza że z reguły krew się zapewne nie leje.
                              Ile byś mu przemówień nie wygłosiła, że nie wolno:
                              - rozmawiać w trakcie lekcji
                              - należy nauczycielce dawać dzienniczek
                              - uważać w trakcie lekcji, zawisnąwszy wzrokiem na ustach pedagoga itp.
                              to ciebie w tej klasie nie ma i na zachowanie syna nie masz w danej chwili wpływu. Od dyscyplinowania dzieci w klasie są zasadniczo nauczyciele, a nie rodzice.
              • mama303 Re: iberko 03.07.11, 09:10
                iberka napisała:


                > Myślimy nawet o zmianie szkoły ( mieliśmy to zrobić po 1 klasie ale na szczęści
                > e ta kobieta odeszła rodzić dzieci)

                Ja bym chyba zmieniła, dziecku jest bardzo żle w tej grupie dzieci. To chyba gorsze niz złe wyniki w nauce.
                Nauczycielki jakies tez wydają mi sie nieudolne w tej kwestii. To jak dzieci sie do siebie odnoszą zależy w dużej mierze od wychowawcy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka