zapytywaczka
07.12.11, 12:36
Witajcie, postanowiłam napisać na forum, ponieważ potrzebuję obiektywnego spojrzenia na sprawę. Mam swoją opinię, ale być może jestem przewrażliwiona i zanim cokolwiek zrobię, chciałabym uzyskać spojrzenie osób stojących z boku.
Mój brat jest po rozwodzie. Ma dwoje dzieci, z byłą żoną relacje bardzo napięte.
Przyznam, że narobił zamieszania i popełnił wiele błędów. Ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wiele z tych spraw wygląda inaczej, niż jest to opisywane przez moją byłą szwagierkę, która na początku miała moje pełne poparcie, a teraz... Sama nie wiem.
Szwagierka pracuje i wraca do domu późnym popołudniem, wręcz wieczorem. W tygodniu dziećmi zajmuję się ja lub moi rodzice, czasem rodzice szwagierki, czasem osoby zupełnie obce - przyjaciółka szwagierki. Sprawami związanymi z lekarzami zajmuje się mój brat. Wszelkie opłaty za zajęcia dodatkowe dzieci, kupowanie ubrań, pomocy do szkoły, książek, spoczywają na moim bracie i naszych rodzicach, pomimo, iż brat w pełni wywiązuje się z obowiązku alimentacyjnego, ale szwagierka zawsze twierdzi, że nie ma pieniędzy, więc jeśli my nie zapłacimy np. za wycieczkę, dzieci na wycieczkę nie jadą. Brat ma zasądzony co 2 weekend z dziećmi, jednak bardzo często dzieci przebywają u niego dłużej niż wyznaczone zostało przez sąd. Dzieci, pomimo tego, ze dostają masę ubrań od brata, ode mnie i naszych rodziców, chodzą ubrane w stare, połatane ubrania. Za każdym razem, kiedy dzieci przyjeżdżają do brata, pierwszymi czynnościami są czynności higieniczne typu czyszczeniu uszu, obcinanie paznokci.
Dzieci potrzebują pomocy logopedycznej i psychologicznej. Wielokrotnie umawiane były przeze mnie, moją mamę i brata wizyty, ale szwagierka na nie nie chodziła. Obecnie brat zajmuje się tymi sprawami, jednak szwagierka potrafi np. odwołać wizytę twierdząc, że dziecko jest chore, co później okazuje się nieprawdą. Wiemy też, że nie ćwiczy z dziećmi w domu. Niedawno dzieci miały diagnozę rozwojową i wyszło, że są znaczne opóźnienia w rozwoju jednego z dzieci.
Nie wiemy co robić. Wszelkie rozmowy z byłą szwagierką kończą się awanturą i oskarżeniami, próby ingerencji skutkują ograniczeniami kontaktu z dziećmi, ponieważ była szwagierka dostała po rozwodzie prawa do opieki nad dziećmi.
Wiemy, że szwagierka wnioskowała o ograniczenie praw rodzicielskich bratu, twierdząc, że ma na dzieci zły wpływ, że nimi manipuluje. Ale na szczęście sąd takiej decyzji nie wydał.
Dzieci uwielbiają być u ojca, za każdym razem kiedy wyjeżdżają od niego bardzo płaczą. Zresztą, przez większość ich życia to właśnie on się nimi zajmował, co szwagierka sama w pewnym momencie przyznała.
Dojrzewamy powoli do złożenia wniosku o zmianę wyroku w zakresie opieki nad dziećmi, ale obawiamy się, że sąd nie będzie przychylny, że opisane sytuacje nie są przesłanką do odwrócenia roli rodziców i zmiany miejsca zamieszkania dzieci. No i wiadomo, matka ma w sądzie zawsze wygraną pozycję. Boimy się, że jakiekolwiek działania z naszej strony odbiją się na dzieciach. Z drugiej strony ciężko patrzeć na to, co się dzieje. Brat ma coraz mniej siły i motywacji żeby się szarpać, finansowo też go nie stać na to żeby płacić alimenty, a potem utrzymywać dzieci przez pół miesiąca i jeszcze wyposażać je na czas pobytu u matki w ubrania, książki, witaminy, płacić za dentystę, lekarzy, itd. Też chciałby zacząć normalnie żyć, zwłaszcza, że jest w nowym związku. Jego kobieta ma fantastyczne relacje z dziećmi, które ją uwielbiają, ale też widać po niej coraz większe zmęczenie i zniecierpliwienie całą sytuacją.
Czy myślicie, że warto wszczynać postępowanie, czy lepiej zostawić sprawy jak są? Z góry dziękuję za odpowiedzi.