megunia79
27.01.12, 22:13
Postanowiłam otworzyć ten wątek wskutek nawału informacji na temat wychowania dzieci we współczesnym świecie. Mam dwóch synów w wieku 2 i 6 lat i przyznam że czasem ciężko nad nimi zapanować (nadmiar energii, tysiąc szalonych pomysłów itp.) więc sięgam od czasu do czasu po jakieś "mądre" książki i czym więcej czytam tym bardziej mam wrażenie rodzice we współczesnym świecie zaczynają popadać w jakąś paranoję wychowania dzieci na geniuszów, doskonałych we wszystkim i najlepiej w jak najmłodszym wieku, przy równoczesnym zachowaniu spokoju (brak krzyku, klapsów i innych "motywatorów").
Nie jestem zwolennikiem bicia dzieci, ani krzyków, ale uważam że dziecko które nie ma dyscypliny, jasno wytyczonych granic (co czasem wiąże się jednak z podniesieniem głosu czy klapsem) staje się rozkapryszonym dzieciakiem. I osobiście jak widzę w markecie jak mamusie próbują swoim rozdartym "pociechom" tłumaczyć po raz dwudziesty że leżenie na podłodze i kopanie "jest nieładne i że mamusi jest smutno jak niunia tak brzydko robi" to zastanawiam się na kogo to dziecko wyrośnie. Albo jak słyszę mamusię, która tłumaczy przedszkolance, że Kasia nie ma białej bluzeczki (na przedstawienie, gdzie wszyscy maja mieć białe bluzeczki), bo nie lubi białego i nie dała sobie takiej założyć to otwieram szeroko oczy i nie wierzę, że można się aż tak dać zdominować czterolatce !
No i ta mania jak największej ilości zajęć dodatkowych, które funduje się dzieciakom - kursy językowe (najlepiej dwa języki bo jeden to za mało), sztuki walki, balet, nauka gry na instrumencie, piłka nożna, basen itp. Nie uważam, że to jest złe ale zachowajmy umiar i wybierzmy jedno, dwa popołudnia i zostawmy trochę czasu żeby spędzić czas ze swoimi dzieciakami.
Czasem ma po prostu wrażenie, że chyba nie pasuję do tego świata ze swoimi "przestarzałymi" zasadami, w których zostałam wychowana. Owszem - chodziłam na zajęcia dodatkowe, ale tylko dwa razy w tygodniu i to bardziej w sferze rozrywki niż obowiązku, mama nie rysowała mi serduszek, ani nie sadzała na karnego jeżyka a mimo to "znałam swoje miejsce w szeregu" i nie czuje się ani pokrzywdzona ani gorsza pomimo, że nie raz dostałam klapsa i nie raz na mnie nakrzyczano jak źle zrobiłam. Dziś za klapsa i krzyk można zostać ukaranym.