Dodaj do ulubionych

Poglądy na wychowanie

27.01.12, 22:13
Postanowiłam otworzyć ten wątek wskutek nawału informacji na temat wychowania dzieci we współczesnym świecie. Mam dwóch synów w wieku 2 i 6 lat i przyznam że czasem ciężko nad nimi zapanować (nadmiar energii, tysiąc szalonych pomysłów itp.) więc sięgam od czasu do czasu po jakieś "mądre" książki i czym więcej czytam tym bardziej mam wrażenie rodzice we współczesnym świecie zaczynają popadać w jakąś paranoję wychowania dzieci na geniuszów, doskonałych we wszystkim i najlepiej w jak najmłodszym wieku, przy równoczesnym zachowaniu spokoju (brak krzyku, klapsów i innych "motywatorów").
Nie jestem zwolennikiem bicia dzieci, ani krzyków, ale uważam że dziecko które nie ma dyscypliny, jasno wytyczonych granic (co czasem wiąże się jednak z podniesieniem głosu czy klapsem) staje się rozkapryszonym dzieciakiem. I osobiście jak widzę w markecie jak mamusie próbują swoim rozdartym "pociechom" tłumaczyć po raz dwudziesty że leżenie na podłodze i kopanie "jest nieładne i że mamusi jest smutno jak niunia tak brzydko robi" to zastanawiam się na kogo to dziecko wyrośnie. Albo jak słyszę mamusię, która tłumaczy przedszkolance, że Kasia nie ma białej bluzeczki (na przedstawienie, gdzie wszyscy maja mieć białe bluzeczki), bo nie lubi białego i nie dała sobie takiej założyć to otwieram szeroko oczy i nie wierzę, że można się aż tak dać zdominować czterolatce !
No i ta mania jak największej ilości zajęć dodatkowych, które funduje się dzieciakom - kursy językowe (najlepiej dwa języki bo jeden to za mało), sztuki walki, balet, nauka gry na instrumencie, piłka nożna, basen itp. Nie uważam, że to jest złe ale zachowajmy umiar i wybierzmy jedno, dwa popołudnia i zostawmy trochę czasu żeby spędzić czas ze swoimi dzieciakami.
Czasem ma po prostu wrażenie, że chyba nie pasuję do tego świata ze swoimi "przestarzałymi" zasadami, w których zostałam wychowana. Owszem - chodziłam na zajęcia dodatkowe, ale tylko dwa razy w tygodniu i to bardziej w sferze rozrywki niż obowiązku, mama nie rysowała mi serduszek, ani nie sadzała na karnego jeżyka a mimo to "znałam swoje miejsce w szeregu" i nie czuje się ani pokrzywdzona ani gorsza pomimo, że nie raz dostałam klapsa i nie raz na mnie nakrzyczano jak źle zrobiłam. Dziś za klapsa i krzyk można zostać ukaranym.
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: Poglądy na wychowanie 27.01.12, 23:07
      Hmmm...zacznę od tematu zajęc dodatkowych ( w kontekście nawału informacji na ten temat). Ja mam wrażenie, ze niedługo nie da sie otworzyć lodówki, żeby nie wypadł z niej artykuł o złych rodzicach , którzy zasypują dzieci nadmiarem zajęc dodatkowych smile . A w życiu wygląda tak, ze każdy rodzic kiedy mówi "moja córka chodzi na angielski" natychmiast dodaje "ale sama chciałą, lubi, ja jej nie zmuszam" big_grin Ty też sama chętnie chodziłaś wink

      Problem na pewno w pewnych środowiskach istnieje ale jest sztucznie rozdmuchany przez leniwych dziennikarzy. Podejrzewam, że większość polskich dzieci ma problem przeciwny - brak dostępu do takich zajęć.


      A drugi problem:

      To co ja widzę to często tak naprawdę nie jest "zachowywanie spokoju" tylko:

      - "święty spokój" dla rodzica, zwłaszcza takiego, któremu złe zachowanie dziecka niekoniecznie przeszkadza, a popularne poradniki albo ich powierzchowna interpretacja dają im alibi.

      - oczekiwanie na natychmiastowy efekt wszelkich działan wychowawczych , a jeżeli go nie widać błyskawiczne przerzucanie sie na skrajnie inne metody. I tak w poniedziałek dziecko może oglądać telewizję 24 h na dobę, obrazic rodzica i nie ma żadnej reakcji , we wtorek przychodzi jakaś refleksja w związku z tym w środę dostanie solidny ochrzan za łokcie na stole (bo nie wie , ze to był pakiet za poprzednie lata czy tygodnie). Dziecko się popłacze, dlatego w czwartek targany wyrzutami sumienia rodzic mu kupi zestaw matchboxów zamiast sobie buty na zimę. I tak dalej.

      - podejrzewam też (ale nie upieram się bo to nie jest do końca przemyslany pogląd), że za wieloma przypadkami ignorowania złego zachowania przez rodziców albo ich przymilności w takich sytuacjach, stoi....pewnego rodzaju lenistwo : Każa konfrontacja wymaga wysiłku, niesie też ryzyko, że przez chwilę będzie nieprzyjemnie, a po co...może da się przeżyć przyjemnie? Wystawię się wink i przyznam, że przez parę miesięcy buntu dwulatka mojego dziecka ja usiłowałam tak żyć, bo mi zależało, żeby było "miło". Na swoje i moje szczęście (chociaż nie doceniłam tego od razu) moje dziecko okazało się twardym zawodnikiem i po prostu byłam zmuszona do stanowczej reakcji.


      Ale na Twoim miejscu nie obawiałabym się osamotnienia, bo chyba należysz to zdecydowanej większości





      p.s. wczoraj widziałam takie wrzeszczące dziecko w sklepie i usłyszałam jak mama o twarzy aniołka nagle powiedziała "zamknij się, bo będzie wpie...ol" . Różnie to więc bywa.

      • bi_scotti Re: Poglądy na wychowanie 27.01.12, 23:56
        A potem jest tak, ze i te "rozwydrzone" i te, ktore zawsze znaly swoje miejsce w szeregu, i te gdzies posrodku laduja razem w pracy i musza sie dogadac, bo jak inaczej? smile
        Kiedys, dawno temu, gdy dzieci byly male, mialam nadzieje, ze istnieje jakis przepis/jakas metoda GWARANTUJACA wychowawczy sukces i zawiodlam sie strasznie - kircze, nie istnieje suspicious Tyle przypadkow, scenariuszy, modeli zaprzecza wszelkim teoriom, kazda rodzina inna, kazdy uklad niepowtarzalny A JEDNAK ogolnie ludzkosc jakos sobie radzi - w ostatecznym rozrachunku wiecej jednak ludzi sensownych, porzadnych, pomocnych, pracowitych, uczciwych niz tych po ciemniejszej stronie wiec moze nie ma sie co az tak podniecac tymi metodami/pogladami na wychowanie?
        smile
        • jakw Re: Poglądy na wychowanie 28.01.12, 10:46
          bi_scotti napisała:

          >Tyle przypadkow, scenariuszy, modeli zaprzecza wsze
          > lkim teoriom, kazda rodzina inna, kazdy uklad niepowtarzalny
          Moje obie córki to zupełnie 2 różne modele "wychowawczo-charakterogiczne". To co świetnie sprawdziło się w przypadku starszej córki jest zupełnie nie do zastosowania w przypadku młodszej. A rodzice ci sami wink.
    • formelka1 Re: Poglądy na wychowanie 28.01.12, 17:42
      smile już się martwiłam ,że jestem osamotniona w takich obserwacjach smile jak słyszę,że dziecko zrobiło aferę w domu, bo bluzeczka czy spodenki były w złym kolorze/odcieniu, albo kurtka kupiona za ciężkie pieniądze miała zły krój i dlatego dzieci spóźniły się do szkoły to zastanawiam się czy rodzic nie widzi,że wylądował na jakiejś innej galaktyce wink

      pzdr,
      fj
      • herta_m Re: Poglądy na wychowanie 28.01.12, 18:52
        Wychowanie przez klapsy i krzyki? Bicie dziecka jest porażką wychowawczą rodzica. Czego uczysz dziecko, gdy dajesz mu klapsa? Że jesteś silniejsza, bo jesteś, nie musisz tego wykazywać biciem. Pokazujesz, że bicie jest ok, bo rodzic przecież jest największym autorytetem dla dziecka.
        Znam dzieci, które nigdy nie byly uderzone, a są wyjątkowo rozsądne, mądre, ale też grzeczne. Bo grzeczności uczą się przez poszanowanie ich godności przez rodziców, a nie przez krzyki i bicie. Oczywiście wychowanie w poszanowaniu, przez dawanie dobrych przykładów i tlumaczenie wymaga większego wysiłku, bo dużo łatwiej jest się wydrzeć na male dziecko i dać klapa, skutek natychmiastowy, ale czy nauczy czegoś dziecko? Nauczy, że konflikty rozwiązuje się siłą, a nie argumentami.
        Historia zna dużo przypadków psychopatów i agresywnych dowodzców, ktorzy byli wychowani w surowej, pruskiej dyscyplinie. Bo zbyt surowa dyscyplina łamie dziecku kręgosłup, a nie wychowuje dobrego, normalnego człowieka. Granice można dziecku wyznaczać (można i trzeba, to oczywiste) w sposób, który nie musi być dla niego przykry i bolesny, ale to trudniejsze niż danie klapsa, jak płacze, bo chce pokazać swoją odrębność, co jest nieodłącznym elementem dojrzewania. Czasami to zaznacza, nie godząc się na przykład na pewne ubrania, bo inaczej nie umie. Ale nie, mądra mamusia wie, że to rozwydrzenie dzieciaka, a nie coś innego.
        Po co ten wstęp o czytaniu książek poświęconych wychowaniu dziecka, skory niczego z nich nie zrozumiałaś, przecież wiesz lepiejtongue_out Ręce opadają.
        • verdana Re: Poglądy na wychowanie 30.01.12, 09:43
          "Za moich czasóqw to dzieci były inne, wszystko było lepsze, ku czemu świat zmierza, Sodoma i Gomora, panie dziejku".
          Cóz, takie teksty wyglasza się od 6 tysięcy lat. Nic nie mowią o nowym pokoleniu, świadczą tylko o zramoleniu narzekającego.
          • menodo Re: Poglądy na wychowanie 30.01.12, 12:48
            Weźmy chociażby takiego Arystofanesa i jego ataki sofistów; panie dziejku - kto to słyszał żeby tak młodzież wychowywać beż żadnego posłuchu dla starszych big_grin
            • morekac Re: Poglądy na wychowanie 30.01.12, 13:30
              te narzekania Arystofanesa i tak nie są takie stare... wink
        • megunia79 Re: Poglądy na wychowanie 30.01.12, 23:08
          Chyba sie właśnie naczytałaś jednej z tych "mądrych" książek i wyskakujesz z pretensjami bo pewnie Twoje dziecko jest z tych co rządzą rodzicami. Ja nie mówię o biciu dziecka, bo moich dzieciaków nigdy nie uderzyłam - sporadyczne klapsy to nie jest bicie. Ale nie wyobrażam sobie, że dzieciaki mną rządzą i jak mamy 10 minut do wyjścia z domu (ja pracuje i nie mogę się spóźnić do pracy) to one prowadzą negocjacje czy buty założą takie, czy inne czy może w ogóle założą. A Ty pewnie albo wcale nie masz własnych dzieci tylko czytasz, a może i piszesz te "mądre" porady żeby pokazać rodzicom jacy są fatalni i jak to nie szanuja swoich dzieci smile
          • morekac Re: Poglądy na wychowanie 31.01.12, 05:14
            jak mamy
            > 10 minut do wyjścia z domu (ja pracuje i nie mogę się spóźnić do pracy) to one
            > prowadzą negocjacje czy buty założą takie, czy inne czy może w ogóle założą.
            W takich sytuacjach dzieci ubierały się tak, jak chciały. wink
          • alabama8 Re: Poglądy na wychowanie 09.02.12, 13:29
            megunia79 napisała:
            Ja nie mówię o biciu dziecka, bo moich dzieciaków nigdy nie uderzyłam - sporadyczne klapsy to nie jest bicie.
            He, he, he ... dość swobodna interpretacja smile Mężowie, na ten przykład - też nie biją żon - sporadycznie dają im klapsa "z liścia". Dość powszechne podejście - usprawiedliwiasz sama siebie - jestem dobrą matką - nie biję dzieci ... ot od czasu do czasu słodki, miły klapsik. Bo to tak ładnie brzmi - nie uderzenie tylko klaps, klapsik, klapsiątko ... a to przecież użycie siły i przemoc wobec innego człowieka.

            • megunia79 Re: Poglądy na wychowanie 09.02.12, 22:03
              Alabamo8, posłuchaj się co Ty piszesz. Nawijasz mi o przemocy i wmawiasz niemalże że robię własnym dzieciom krzywdę, może pomyśl najpierw zanim coś napiszesz. Niedługo na własne dziecko nie będzie można krzyknąć bo pomoc społeczna zabierze do Domu Dziecka. A potem efekty tzw. "bezstresowego wychowania" są przyczyna wielu ludzkich tragedii - bo te "bezstresowo" wychowane dzieciaki dorastają i nie potrafią wziąć odpowiedzialności za własne błędy, pomyłki i nietrafione życiowe wybory. Masz własne dzieci - życzę żebyś nie musiał na nie krzyczeć (może nie uwierzysz ale krzyk nie sprawia mi radości i nie stanowi powodu do dumy), jeśli nie masz, to może nawet lepiej.
      • olka_only Re: Poglądy na wychowanie 17.02.12, 20:09
        hehe

        Nareszcie jakieś zdrowe podejscie.
        Bo ja czasem czytając tutaj niektóre wypowiedzi, mam wrażenie, że ludzie pogłupieli. Stoją za zasadą, że WSZYSTKO dla dziecka. Nawet to, co gołym okiem, działa na jego niekorzyść. Nie dajmy się zwariować. Rodzice to też ludzie, a wychowanie dziecka nie musi oznaczać zamknięcia się we więzieniu. A takie mam wrażenie, czytając niektóre wypowiedzi...Gdy dziecko wie, co to dyscyplina, wyrasta na człowieka który umie odmawiać i jest asertywny. Nie ma co grać roli rodziców, ale nimi być i jak nam coś się nie podoba w zachowaniu dziecka, po prostu o tym powiedzieć, a nie drżeć o to, że dziecko wpadnie w szał...

        Dobry pomysł ten wątek! smile
    • broceliande Re: Poglądy na wychowanie 30.01.12, 10:22
      Miło czasem poczuć wyższość nad innymi rodzicami, prawda?

      Ja wyłącznie podnoszę głos, żadnych klapsów, ale dziecko mam tylko jedno, a chyba łatwiej zdyscyplinować niż dwoje.

      Opisane przez ciebie białe bluzki i tarzanie sie w sklepie odbieram jako wzrost szacunku dla dziecka, liczenie się (chociaż to była przesada, obie sytuacje), moje pokolenie go nie miało.
      Wolę to niż klaps na zimno albo jakąś karę w stylu: mama się do ciebie nie odezwie.

      Co do zajęć, to luz, ma dwa razy w tygodniu sportowe.
    • camel_3d chyba si ezapedzasz.. 30.01.12, 11:19
      serio..chodzi mi o te zajecia dodatkowe...

      ok.. moj maluch chodzi do przedszkola, wiec tam ma i tanczenie i spiewanie i malowanie i nauke i sport..i wszytsko razem... i jezyki w sumie 5 smile bo w jego grupie tylko 3 dzieci posluguje sie wylacznie niemieckim reszta to mieszakni 2 lub 3 jezykow..i maly lapie czasem pojedyncze slowa z wlskiegoio, hiszpanskiego, angielskiego, bulgarskiegu, albvanskiego..itdsmile)) spedza w przedszkolu 8 godzin...

      natomiast co maja w domu robic matki, ktore spedzaja caly czas z dziecmi? od rana do wieczora? czemu nie moga sobie na rozne "kursy" chodzic z maluchem 2-3 razy w tygodniu? przeciez one trwaja po 40 minut...godzine... i sa glownei zabawa... no i dodatkowo odciazaja matke przynajmniej na te godzine dziennie...

      pozua tym..zapominamy o jednym, mozgi dzieci potrafia przerabiac duzo wiecej informacji niz my i dzieci maja duzo wiecej energii do wykorzystania... wiec dla nim nawet cidzienne granie w pilke po 8 godzine bedzie frajasmile))

      najgorsze jest wedlug mnie kiszenie dzeicka w domu przez caly czas i wychodzenie z nim tylko na plac zabaw lub do galerii handlowej....
      • menodo Re: chyba si ezapedzasz.. 30.01.12, 13:25
        "najgorsze jest wedlug mnie kiszenie dzeicka w domu przez caly czas i wychodzenie z nim tylko na plac zabaw lub do galerii handlowej"....

        Zwłaszcza że pewnego dnia dorosłe już dziecko może zapytać: a dlaczego nie zadbaliście o to, abym miał w życiu jakieś ciekawe umiejętności; dlaczego nie rozwijaliście moich potencjałów? Moje dzieci nie były kiszone w domu, ale i tak mają "pretensje"...

        Moj syn rękami i nogami zapierał się, aby tylko nikt go nie wyrywał z jego świata klocków lego, książek a potem gier komputerowych. Na te ostatnie zezwalałam mu przede wszystkim dlatego, że były związane z jego zainteresowaniami (historia), no i były po angielsku.
        Z zajęć dodatkowych miał karate (2x w tygodniu) i angielski (też 2x) - tak, tak: początkowo był tam zaprowadzany siłą...A dokładniej: zawożony i odwożony przeze mnie.
        Wiele wolnego czasu spędzał z kolegą na wymyślonych walkach partyzanckich w okolicznych krzaczorach...

        Teraz ma 25 lat i niedawno rzucił mi taki tekst: a właściwie, dlaczego ja nie gram na żadnym instrumencie, przecież od zawsze miałem świetny słuch...Mówię mu: nie pamiętasz, jak powiedziałeś panu od muzyki, że to rodzicom zależy na tej gitarze, a tobie wcale ? Na co syn: ale głupi byłem...dobrze, że chociaż to karate i angielski wymusiliście na mnie....

        Córka z kolei "obwinia" nas za to, że nie posłaliśmy jej na balet...Proponowaliśmy, ale na etapie kilku lat córka identyfikowała się z zorro i w życiu nie założyłaby sukienki dla baletnicy. "To trzeba było na siłę" - tłumaczy big_grin
        • basca_basca Re: chyba si ezapedzasz.. 30.01.12, 15:57
          Z tym na siłę - to ja też miałam pretensje do rodzicówwink
          Nie chciałam jeździć na koniach, bo się trochę tego bałam, ale w głębi ducha miałam żal że rodzice mnie nie wypychali. A mój brat jeździł...
          • black_halo Re: chyba si ezapedzasz.. 18.09.12, 21:32
            A mnie rodzice na zadne zajecia nie wypchali, sama sobie wybralam kolko matematyczne w liceum i gazetke szkolna, oprocz tego spedzalam czas na odwalaniu pracy domowej a to co zostalo poswiecalam w calosci na szlifowanie chodnikow z olezankami, luszczenie pestek - to w mlodszym wieku, w starszym duzo imprezowalam a i tak uwazalm, ze za malo. Na instrumencie nauczylam sie grac majac 23 lata, znam tez biegle trzy jezyki obce, wszystko to po 18 roku zycia kiedy juz sama chcialam. Swoje dziecinstwo wspominam wspaniale - czasu spedzonego na trzepaku nie da sie we wspomnieniach zamienic na lekcje baletu.
      • megunia79 Re: chyba si ezapedzasz.. 30.01.12, 23:14
        Ja nie mówię o zajęciach w przedszkolu, ani tych na które dzieciaki uczęszczają z rodzicami, bo to jest jak najbardziej dobre. Rozumiem też że matka, która spędza całe dnie z dzieciakami w domu też chce mieć trochę czasu dla siebie i organizuje czas dzieciom zapisując na zajęcia popołudniowe. Bardziej pisałam o tych pracujących rodzicach, którzy jedni przed drugimi, prześcigują się w wymyślaniu kolejnych, wymyślnych zajęć, nie biorąc w ogóle pod uwagę upodobań czy predyspozycji dziecka, odbierając sobie równocześnie szansę na spędzenie czasu z własnymi dziećmi.
        • bi_scotti Re: chyba si ezapedzasz.. 30.01.12, 23:58
          Hey, take it easy - naprawde nie masz MONOPOLU na racje w kwestii wychowania. Nikt zreszta nie ma! Wszyscy mamy swoje sukcesy i wszyscy popelniamy/popelnilismy bledy - to jest nie do unikniecia. Gleboki oddech!
          Zachowanie dzieci, ktore widzisz przypadkowo/przy okazji/na krotki dystans gdzies w sklepie, na podworku czy w szatni szkolnej/przedszkolnej to WYCINEK (bardzo MALY wycinek!!!) czyjegos rodzinnego zycia. Wyciaganie daleko-idacych wnioskow dotyczacych "wychowania w dzisiejszych czasach" z takich fragmentow i okruchow rzeczywistosci nie ma zadnego sensu. Popatrz na tzw. caloksztalt - mlodziez sie ksztalci, studia pelne chetnych, mlodzi szukaja pracy i chca uczciwie ukladac sobie zycie, kontakty miedzy-generacyjne nie sa gorsze (a wszystko wskazuje na to, ze sa coraz lepsze) niz w poprzednich dekadach i stuleciach wiec ... tak ogolnie cywilizacja nie upadnie i mozesz spac spokojnie!
        • camel_3d Re: chyba si ezapedzasz.. 31.01.12, 10:45
          upodobania? ja jestem za tym, zeby dzieciom pokazac rozne mozliwosci..skad wiesz ze nie masz w domu malego fizyka lub informatyka? skad wiesz ze nie masz uzdolnionego muzyka.. tylko dlatego, ze lubi siedziec i ukladac klocki lego..nie znaczy ze bedzie architektem...
    • kara_mia Re: Poglądy na wychowanie_zajecia dodatkowe 31.01.12, 09:55
      był taki artykuł ostatni w WO :
      Dziecko po szwedzku

      spodobało mi sie to :
      Dzieci nie uczą się w przedszkolu drugiego języka, matematyki, pisania czy czytania. Na to jest czas w zerówce. Teraz ich zadaniem jest nabranie kompetencji społecznych i zabawa. Ważne jest też to, aby nie dzielić dzieci na chłopców i dziewczynki.
      • camel_3d Re: Poglądy na wychowanie_zajecia dodatkowe 31.01.12, 10:57
        nie dzielic dzieci na chlopcow i dziewczynki.... one same sie dziela...

        moj mlody nie lubi zadnych lalek i misiow.. od zawsz elubi auta, motory, rakiety, traktory, samoloty, miecze.... choc mnie zadna z tych rzeczy nie interesuje smile)

      • menodo Re: Poglądy na wychowanie_zajecia dodatkowe 31.01.12, 12:33
        > spodobało mi sie to :
        ] Ważne jest też to, aby nie dzielić dzieci na chł
        > opców i dziewczynki.[/i]"

        Powiedz, że żartujesz...
        No chyba, że wiedzę o tym, co się dzieje w Szwecji czerpiesz z WO big_grin
        • kara_mia Re: Poglądy na wychowanie_zajecia dodatkowe 31.01.12, 13:44
          Wolałabym, żeby ktoś się odniósł do tego co PODKREŚLIŁAM.

          Teraz ich zadaniem jest nabranie kompetencji społecznych

          A przy okazji: dzielenie zabaw w przedszkolu na "dla chłopców" i "dla dziewcząt" - tez mi się niespecjalnie podoba.
          • menodo Re: Poglądy na wychowanie_zajecia dodatkowe 31.01.12, 14:32
            OK, ale w takim razie - po co ten przykład "szwedzki"?
            • kara_mia Re: Poglądy na wychowanie_zajecia dodatkowe 31.01.12, 14:51
              Bo w artykule o Szwecji go przeczytałam... jakbym przeczytała to samo w artykule o Urugwaju, to bym dala przykład urugwajski
              • ciociacesia moja corka uwielbia samochody 21.02.12, 17:56
                dzis pytala mnie czemu jej kupilam soczek dla chłopców (z bohaterami 'carsów') bo Julka powiedziala ze samochody sa dla chłopaków. witki mi opadły
    • tijgertje Re: Poglądy na wychowanie 31.01.12, 10:54
      Megunia, zestawilas 2 skrajne metody , a zapewniam, ze w srodku jeszcze mnostwo sie znajduje. Moj mlody jest autystyczny, co oznacza m.in., ze nie da sie zmusic do czegos, czego nie chcewink sama bylam bita i wiem, ze na wrazliwe dziecko klapsy i krzyki nie dzialaja, powoduja wiecej strat niz korzysci, bo takie dziecko rodzica sie po prostu BOI. Owszem, rodzic ma swiety spokoj, bo dziecie posluszne i scen w sklepie nie odstawia. zachowanie spokoju i konsekwencji to wedlug mnie klucz do wychowania, ale spokoj nie oznacza, ze bede miliony razy dziecko o cos blagac. spokoj, to panowanie nad emocjami i moj mlody wie baaardzo dokladnie, gdzie leza granice. Zdarzylo mu sie moze ze 2 razy probowac urzadzac scene w supermarkecie (widzial u innych). w ogole sie tym nie przejmowalam. Krotko i oschle informowalam, ze albo natychmiast przestaje, albo ja wychodze i wiecej uwagi mu nie poswiecalam. Dzialalo, podobnie jak w tysiacach innych sytacji. Zarowno krzyk, jak spokojne tlumaczenie to poswiecanie dziecku uwagi. Jak maluch widzi, ze rodzica cos nie rusza, to odpuszcza. Im dluzej rodzic tlumaczy cos zdenerwowanemu dziecku, tym bardziej oboje sie nakrecaja. Z moim mlodym mam wyjatkowe relacje. Jest radosnym, szczesliwym chlopcem, ktory zna i szanuje wyznaczone przez nas granice. Wie, kiedy moze sie targowac, wie, kiedy nawet jak mu sie to nie podoba, musi cos zrobic i wie, ze jesli jest to mozliwe, to pozwalamy mu wspoldecydowac, np o tym, gdzie jedziemy na wakacje czy co bedziemy jesc na obiad. Najwazniejsza zasada u nas jest nie reagowanie na krzyk. Mlody potrafil tacie powiedziec, ze jak takim tonem sie odzywa, to on nie slyszysmile Powtorzyl dokladnie moje slowa, a tacie przypomnial, ze nie musi podnosic glosu, bo rezultat mozna osiagnac w bardziej kulturalny sposob. I wbrew temu, co sie potocznie o rozwydrzeniu autystow mysli, moj mlody, jak na wnuka zegarmistrza przystalo, chodzi jak w zegarkusmile
      • megunia79 Re: Poglądy na wychowanie 31.01.12, 22:05
        tijgertje - dziękuję Ci za Twoją wypowiedź - bez oceniania, obrażania czyichkolwiek poglądów napisałaś coś co mnie podniosło na duchu. I masz rację to chyba działa najlepiej - bez przesadnej uległości, ale i bez krzyków i klapsów. Brakuje mi chyba cierpliwości tylko czasem ale muszę nad nią popracować. Jeszcze raz dziękuję smile
        • tijgertje Re: Poglądy na wychowanie 01.02.12, 21:32
          Ja dziekuje za mile slowasmile
    • kara_mia Re: Poglądy na wychowanie 31.01.12, 15:13
      Zwłaszcza że pewnego dnia dorosłe już dziecko może zapytać: a dlaczego nie zadbaliście o to, abym miał w życiu jakieś ciekawe umiejętności; dlaczego nie rozwijaliście moich potencjałów? Moje dzieci nie były kiszone w domu, ale i tak mają "pretensje"...

      Moj syn rękami i nogami zapierał się, aby tylko nikt go nie wyrywał z jego świata klocków lego, książek a potem gier komputerowych. Na te ostatnie zezwalałam mu przede wszystkim dlatego, że były związane z jego zainteresowaniami (historia), no i były po angielsku.
      Z zajęć dodatkowych miał karate (2x w tygodniu) i angielski (też 2x) - tak, tak: początkowo był tam zaprowadzany siłą...A dokładniej: zawożony i odwożony przeze mnie.

      Teraz ma 25 lat i niedawno rzucił mi taki tekst: a właściwie, dlaczego ja nie gram na żadnym instrumencie, przecież od zawsze miałem świetny słuch...Mówię mu: nie pamiętasz, jak powiedziałeś panu od muzyki, że to rodzicom zależy na tej gitarze, a tobie wcale ? Na co syn: ale głupi byłem...dobrze, że chociaż to karate i angielski wymusiliście na mnie....

      Córka z kolei "obwinia" nas za to, że nie posłaliśmy jej na balet...Proponowaliśmy, ale na etapie kilku lat córka identyfikowała się z zorro i w życiu nie założyłaby sukienki dla baletnicy. "To trzeba było na siłę" - tłumaczy


      Dzieci rozumiem.
      Pytanie do dorosłych, czy oni w minimalnym choć stopniu czuja się winni, że do czegoś "nie zmusili?

      Moje dziecko, powiedziało mi w 2 kl gimnazjum:
      - miałaś mi zabronić iść do tej szkoły jak chciałem
      ja na to:
      -mnie ma mowy, żebym za Ciebie podejmowała decyzje odnośnie TWOJEJ szkoły.
      - no tak, ale teraz CAŁA ODPOWIEDZIALNOŚĆ za to spada na mnie.
      - no właśnie, tego Cie uczę, ponosić odpowiedzialność.

      Osobiście uważam, że angielski, japoński karate, śpiew, balet, robienie makram , koronkarstwo na czas itp można umieć lub nie. Trudno. Ale żyć w przekonaniu, że decyzje powinny być przemyślane bo SAMEMU się za nie ponosi odpowiedzialność TRZEBA umieć.

      A w ogóle kto powiedział, że to rodzice maja zadbać o to, aby dziecko miało w życiu jakieś ciekawe umiejętności.
      Rodzice maja to umożliwić ( w miarę swoich możliwości) , a od zadbania jest dziecko.


      • verdana Re: Poglądy na wychowanie 31.01.12, 16:13
        Amen.
        Ja nie znam dobrze angielskiego. Rodzice owszem, posylali mnie na angielski, ale to ja się nie uczyłam. Mieli mnie zmusić? Dobrze, ze nie zmuszali, przynajmniej mnie nauczyli, ze samemu się odpowiada za własne wybory.
        Mam jakoś wrażenie, ze w wypadku rodziców, ktorzy się starali, nie zabraniali rozwijać zainteresowań - musiał być jakiś fundamentalny błąd w wychowaniu, skoro dorosłe dziecko nie rozumie, ze samo ponosi za siebie odpowiedzialność.
        • menodo Re: Poglądy na wychowanie 31.01.12, 17:06
          > Mam jakoś wrażenie, ze w wypadku rodziców, ktorzy się starali, nie zabraniali r
          > ozwijać zainteresowań - musiał być jakiś fundamentalny błąd w wychowaniu, skoro
          > dorosłe dziecko nie rozumie, ze samo ponosi za siebie odpowiedzialność. "

          Jeśli to do mnie - jakoś nie widzę tych fundamentalnych błędów; napisałam, że moje dzieci maja "prestensje" i ten cudzysłów ma istotne znaczenie w mojej wypowiedzi.
          • aqua48 Re: Poglądy na wychowanie 31.01.12, 17:28
            Ja należę do tych rodziców, którzy stawiają granice i tłumaczą, a w wypadku rzucania się na podłogę z rykiem po prostu odwracają się i wychodzą do innego pokoju jeśli nastąpiło to w domu, a jeśli w sklepie, to zabierają dzieciaka pod pachę i wynoszą ze sklepu.
            Dzieci mam już duże, zajęć pozalekcyjnych nie było za wiele i raczej na zasadzie dopóki cię to bawi to proszę, jak nie będziesz chciał chodzić to w przyszłym roku zmieniamy. Ale ostatnio syn (19 latek) powiedział, że jednak teraz widzi, że wolałby żebym mu wybrała na jedną rzecz, i naciskała na konsekwencję. Ja mu tłumaczyłam, że chciałam dać możliwość zorientowania się w czym będzie dobry i co mu sprawia przyjemność. Naciskałam na języki i naukę pływania. Powiedział, że rozumie mój punkt widzenia, ale własne dzieci będzie inaczej wychowywał. Oby nie były tak uparte jak on smile
        • basca_basca Re: Poglądy na wychowanie 31.01.12, 18:27
          Nie wierzę Verdana, ze nie "pchnęłaś" czasami dziecka do czegoś, co uważałaś za ciekawe.
          • verdana Re: Poglądy na wychowanie 31.01.12, 18:49
            Nie o to chodzi. Oczywiscie, ze moje dziecko klnąc poszło dziś na angielski. Ale dorosły mający pretensje do rodziców, ze go nie pilnowali, czy pozwolili mu na rezygnację z czegoś - nie jest najwyraźniej dorosły i szuka winy nie w sobie, a w mamusi.
            • menodo Re: Poglądy na wychowanie 31.01.12, 19:02
              Daj spokój Verdana, bo widzę, że zaczynasz się nakręcaćbig_grin
      • menodo Re: Poglądy na wychowanie 31.01.12, 17:29
        kara_mia napisała:
        kara_mia napisała:
        > Moje dziecko, powiedziało mi w 2 kl gimnazjum:
        > - miałaś mi zabronić iść do tej szkoły jak chciałem
        > ja na to:
        > -mnie ma mowy, żebym za Ciebie podejmowała decyzje odnośnie TWOJEJ szkoły.
        > - no tak, ale teraz CAŁA ODPOWIEDZIALNOŚĆ za to spada na mnie.
        > - no właśnie, tego Cie uczę, ponosić odpowiedzialność."

        Ojej, widać, że naczytałaś się tych WO w nadmniarzebig_grin

        Ojej,


        '
      • basca_basca Re: Poglądy na wychowanie 31.01.12, 18:19
        No ja aż z taka powagą nie odebrałam postu Menodowink
    • amell_wroc77 Re: Poglądy na wychowanie 09.02.12, 12:07
      Nie widzisz nic złego w biciu i krzyku?A ja na codzień w pracy pedagogicznej widzę zaburzone emocjonalnie dzieci, które się boją i prawie nie odzywają..bo ich rodzice, też nie widzą niczego złego w biciu!
      Pytanie kogo chcesz wychować. Przestraszonego dorosłego, który "zna swoje miejsce w szeregu" czy świadomego swojej wartości młodego człowieka, który nie boi się wyrazić swojego zdania.
      Ja nie biję swojego syna, co nie oznacza,że na wszystko mu pozwalam. Są inne kary niż przemoc fizyczna czy słowna. Pokzałaś w swoje wypowiedzi skrajne przykłady mam, kóre ustępują dzieciom we wszystkim. wierz mi,ze można ustalć z dzieckiem pewne zasady nie krzycząc i nie bijąc i moje dziecko nie kładzie się w markecie na podłodze.
      Może podobnie jak Ty nie znają innych metod..
      • megunia79 Re: Poglądy na wychowanie 09.02.12, 22:33

        > Pytanie kogo chcesz wychować. Przestraszonego dorosłego, który "zna swoje miejs
        > ce w szeregu" czy świadomego swojej wartości młodego człowieka, który nie boi
        > się wyrazić swojego zdania
        .

        No więc chcę wychować szczęśliwe, odpowiedzialne dzieci , które będą wiedziały co jest dobre a co złe i będą miały świadomość swoich wyborów oraz będą wiedziały że nie zawsze musi być tak jak im się podoba. Co więcej całkiem dobrze mi to chyba wychodzi , chociaż czasem mam wrażenie że może trochę je "musztruję" nakładając obowiązki, liczne zakazy i nakazy, zwłaszcza na mojego sześciolatka. Mój starszy syn (młodszy jest jeszcze za mały) nie boi się wyrażać własnego zdania, ale wie też że nie zawsze jest ono najważniejsze i że nie oznacza to że wszyscy mają się mu podporządkować.

        > Są inne kary niż przemoc fizyczna czy słowna.
        Trochę się jednak chyba zapędzasz, bo sprowadzasz klapsa do przemocy fizycznej. Nigdy w życiu nie użyłam pasa, kija ani tym podobnych rekwizytów, dawniej często stosowanych. Nie obrażam tez moich dzieciaków tylko czasem żeby dotarło do nich to co mówię, muszę podnieść głos - co nie oznacza że je obrażam czy przezywam !!

        > Może podobnie jak Ty nie znają innych metod..

        Uwierz mi , że na co dzień więcej jest sytuacji w których na spokojnie udaje mi się przeforsować wiele spraw, ale są też takie sytuacje że zawodzą już wszelkie metody i wówczas zdarza mi się krzyknąć czy dać klapsa. I nie uważam, że jestem złą matką!! Zresztą od wymyślania wszelakich metod wychowawczych (tych "bezstresowych", łagodnych) chyba najlepsi są po prostu Ci, którzy z własnymi dziećmi spędzają mało czasu (cierpliwosc jest wówczas znacznie większa), albo Ci którzy dzieci nie mają w ogóle lub ostatnia grupa - Ci którzy mają spokojne i ciche dzieci właściwie od urodzenia. Znacznie prościej jest wtedy pouczać pozostałych smile

    • aniucha333 Re: Poglądy na wychowanie 09.02.12, 16:22
      Nie masz przestarzalych pogladow tylko normalne spojrzenie na zycie. Mam wrazenie ze powodz poradnikow i roznych kursow dla rodzicow ktora byla obowiazujaca na Zachodzie tak ok. 20 lat temu zawitala do PL, to takie opatrznie rozumiane 'bezstresowe wychowanie'. W naszym kraju nie ma polsrodkow - albo sa mamuski drace sie na swoje dzieci o byle co albo drugi biegun wychowania czyli pozwalanie na wszystko. Nie ma nic pomiedzy. Smutne to troche. Skutki wychowania bezstresu i pozwalania na wszystko sa juz widoczne w PL - agresja wsrod dzieci i mlodziezy, brak jakichkolwiek norm moralnych, etc. A na Zachodzie - no coz, lata 90 "Columbine shooting" w USA, strzelaniny w Niemczech i Finlandii w szkolach srednich zeszlym roku - to jest ewidentny kryzys wychowawczy i kryzys rodzicielski. To nie jest zalamanie nerwowe dziecka ale brak jakiejkolwiek inicjatywy i wychowania ze strony rodzicow omamionych przez wszelkich pseudopsychologow. Krew mnie zalewa jak slysze ze nie mozna dzieci stresowac - tak wiadomo nie bic ani nie drzec sie na nie, ale dzieci musza wiedziec co wolno a co nie, co jest dobre a co zle, miec dyscypline ktora cwiczy im charatker i pozniej na zdrowie wychodzi w doroslym zyciu. Dziecko nauczone dochodzic wlasna praca i wysilkiem do sukcesow szkolnych, sportowych, muzycznych nie dosc ze sie czegos uczy to przy okazji umie wlaczyc o swoje i nauczyc sie pracowac a nie slizgac za pleacach mamusi i tatusia cale zycie, okradac babcie i dziadka z emerytury, lezec do gory brzuchem, etc. A taka niestety mlodziez jest nie tylko w PL ale i wszedzie na swiecie. Gdzies kiedys przeczytalam ze pewnemu doroslemu facetowi rodzice w czasach dziecinstwa mowil: "Jedz posilek do konca bo dzieci w Afryce umieraja z glodu". On dzis swoim dzieciom mowi cos innego: "Odrabiaj lekcje i ucz sie zawziecie, bo twoi koledzy z Azji walcza i czekaja juz na twoja prace". Cos w tym jest, bo jesli my rodzice nie nauczymy dzieci samodyscypliny, pracy, wysilku umyslowego i fizycznego, manier, norm, zaasad poprawnego zachowania - to sorry nikt inny za nas tego nie zrobi. Wiec uwazam ze masz Megunia79 mega duzo racji w tym co piszesz.


      • olka_only Re: Poglądy na wychowanie 17.02.12, 20:11
        Aniucha, super ujęte!
    • feniks_z_popiolu Re: Poglądy na wychowanie 11.02.12, 07:51
      Stara prawda jest taka, że im dzieci młodsze tym ich matki bardziej przejmują się metodami wychowawczymi. Ba..NAUKOWYMI metodami wychowawczymismile. A potem przychodzi codzienność, doświadczenie i metody przestają być takie ważne.
      Moim zdaniem w wychowaniu dziecka najważniejsze to kochać i dążyć do ukształtowania człowieka co w życiu sobie poradzi, bez wchodzenia na odcisk inny ludziom. I w sytuacjach kryzysowych przypominać sobie tę oczywistą oczywistość.
      A błędy wychowawcze? Trzeba pogodzić się z tym, że są nieuniknione. Przy każdej metodzie.

    • feronique Re: Poglądy na wychowanie 21.02.12, 14:05
      Jestem matką 10-miesięczniaka, więc mam małe doświadczenie w wychowywaniu jako takim, ale mam swoje poglądy, bazujące na moich własnych doświadczeniach z dzieciństwa, jakiejś tam wiedzy, licznych lekturach i obserwacji znajomych.
      Kilka tygodni temu była dyskusja w radiu angielskim o klapsach. Wypowiadała się pani ekspert, która wydała jakąś książkę o wychowaniu w miłości i szacunku, gdzie zebrała wszystkie wyniki badań świadczących o tym, jak to bicie szkodliwie wpływa na psychikę, rozwój emocjonalny itp. Pani ekspert, spytana, czy była bita jako dziecko, odpowiedziała, że tak i przedstawiła jakąś masakryczną historię o tym, jak to z rodzeństwem musieli stać przodem do ściany z opuszczonymi spodniami, a tata wymierzał im razy pasem. Po czym dodała "ale to nie miało żadnego wpływu na moje poglądy, moja publikacja bazuje wyłącznie na dowodach naukowych".
      Potem dzwonili słuchacze i jakoś dziwnie każdy, kogo w domu prali jakoś niemiłosiernie podzielał poglądy tej pani. Osoby wychowywane - w moim rozumieniu - normalnie, nie widziały, w jaki sposób klaps miałby komukolwiek zaszkodzić.
      Obrońcy dziecięcych pup strasznie szybko wpisują znak równości między okazjonalnym klapsem i podniesieniem głosu, a pruskim drylem i wychowywaniem w strachu. Ja na pewno dostawała linijką po łapach w przedszkolu. I pamiętam, jak zawsze każdy chciał zgadywać twardziela i się nie popłakać smile Wspominam te akcje raczej z uśmiechem na twarzy, bo lanie po łapach najczęściej było następstwem świetnej zabawy smile
      Od rodziców klapsa może kiedyś dostałam, może nie, ale wiedziałam, że gdybym się postarała, to bym dostała, więc zazwyczaj wystarczyło spojrzenie - nawet na wrzaski nie musieli się silić - a już wiedziałam, że powinnam przestać robić to, co akurat robię. Więc pewnie kiedyś tam musiałam dostać w tyłek raz czy dwa.
      Chciałabym, żeby stosunki między moim dzieckiem a nami, rodzicami, były kiedyś takie, jak między mną i moimi rodzicami. I chciałabym też, żeby tak samo dobrze wspominało swoje dzieciństwo.
      • camel_3d hmmm 21.02.12, 16:06
        bo ja nie jestem pewien czy stanie ze spuszczonymi spodniami i wymierzanie pasem razow mozna nazwac klapsami.... to raczej po prostu katowanie...

        ja dostalem od ojca kilka razy pasem wojskowm..i nie uwazam, zeby to poprawilo cokolwiek w moim zachownaiu poza tym, ze po prostu dlugo mi schodzilo, zeby odzyskac szacunek do mojego ojca... na pewno nie poprawilo to moich wynikow w nauce, bo niestey zmarl kiedy mialem 12 lat, a wyniki i tak byly dobre.. lub coz...nawet lepsze...



        • feronique Re: hmmm 21.02.12, 21:01
          camel_3d napisał:

          > bo ja nie jestem pewien czy stanie ze spuszczonymi spodniami i wymierzanie pase
          > m razow mozna nazwac klapsami.... to raczej po prostu katowanie...
          >

          No właśnie ja też tak nie uważam i o tym mówię. Jeśli to jest obrazek, który komuś staje przed oczami na myśl o klapsach, to może nie powinien się na temat klapsów wypowiadać, bo ma traumę z dzieciństwa, która wpływa na jego ogląd sprawy.
          • sunnysmile na ile pozwolić 3 latkowi? trudna decyzja. 16.09.12, 16:48
            Tak się właśnie zastanawiam po przeczytaniu całego wątku, jak znaleźć ten złoty środek w wychowaniu. Ludzie w moim otoczeniu dziwią się, że toleruję to, że córka nie lubi spódnic tylko sukienki. Córka (3 lata) wiele razy ostro sprzeciwiała się zakładaniu spódniczek. Chce tylko sukienki. W tych może chodzić calutki rok na okrągło czy to zima czy lato. Sweterków na guziki nie uznaje ale zapinane na zamek czy przez głowę mogą być. Nie lubi wielu ozdóbek przy ubraniach odstających: typu muszelki przyklejone, guziki przyszyte. Ale już np kokardka doszyta może być. Ma swoje ulubione kolory i nie założy za nic: czarnego czy brązowego. Buty nawet w tych kolorach nie przejdą. Najchętniej róż, niebieski, fiolet. Zielony, żółty, czerwony. też są ok. Dżinsów nienawidzi, najchętniej zakłada dresowe albo sztruksy.Czy w tym momencie jestem złą matką? Czy może to wszystko jest tylko przejawem tego, że mimo tych 3 lat ma już jakieś swoje poglądy na to co jej się podoba i w czym jej wygodnie? Wielokrotnie słyszałam opinie: "kto to widział, by dziecko rządziło dorosłym i decydowało co ubiera? to nie do pomyślenia. ma ubierać to co matka daje" i inne podobne zdania. Nie chcę wychować niedorajdy ale szanuję decyzje dziecka. Ja też nie cierpię pewnych kolorów czy krojów, nie uznaję pewnych ubrań czy dodatków to dlaczego mam rozkazać dziecku ubierać to czego nie chce? A może zbyt daleko się posunęłam z tą tolerancją w ubiorze dziecka? Mam już taki mętlik że nie wiem czy robię to właściwie.
            • megunia79 Re: na ile pozwolić 3 latkowi? trudna decyzja. 16.09.12, 23:01
              Wiesz, nie chodziło mi o to że dziecko powinno być totalnie zniewolone i zawsze ma robić tak jak my rodzice chcemy. Co do ubioru uważam, że jak najbardziej dziecko powinno mieć własne zdanie i ma prawo do własnych upodobań ale jednocześnie my rodzice powinniśmy od małego wpajać dziecku, że są sytuacje w życiu kiedy trzeba ubrać to co niekoniecznie jest wygodne, modne czy nam się podoba. Mój starszy syn nienawidzi jeansów i w ogóle spodni zapinanych na zamek i guziki, najchętniej chodziłby tylko w dresach ale nie wyobrażam sobie żeby poszedł w dresach na rozpoczęcie roku czy na urodziny cioci, babci czy jakiegoś kolegi. Ma zawsze 3 pary dyżurnych spodni "od święta" i teraz już wie, że inna opcja w pewnych sytuacjach nie przejdzie.
              • atoness Re: na ile pozwolić 3 latkowi? trudna decyzja. 17.09.12, 13:12
                W życiu nie uderzyłam dziecka, i nie mam tu na myśli niebicia w twoim, autorko wątku, rozumieniu. Mam na myśli niebicie. Sama natomiast byłam bita i efekt był taki jak u Camela. Trudno po czymś takim tworzyć dobre relacje.
                Najwyraźniej należysz do tych, którzy lubią głosić, że byli bici, a wyrośli na porządnych ludzi. Otóż nie wyrośli niestety. Bijesz dzieci, więc nie wyrosłaś. I coś mi się wydaje, że o to ci w gruncie rzeczy chodzi. O własny ból. Boli cię, ale nadal mydlisz sobie oczy.
                Dostrzegasz jakieś potworne problemy, których ja nie widzę. Cudze dziecko leży na podłodze i ryczy? Ja widzę wtedy matkę, która usiłuje sobie jakoś poradzić. Dopóki nie bije, jest ok. Dziecko nie lubi się w coś ubierać? To normalne. Dziecko to człowiek.
                Skądś się bierze to twoje spięcie. Dobrze by pewnie było, gdybyś wypuściła powietrze i sie nad tym zastanowiła.
                • lady_lula Re: na ile pozwolić 3 latkowi? trudna decyzja. 19.09.12, 09:50
                  Czytam i nie wierzę. Gdzieś Ty się dopatrzyła spięcia w wypowiedziach autorki wątku?! Rzeczowo i spokojnie przedstawiła swój punkt widzenia, z którym nota bene się zgadzam bo też mnie wpienia lekko to uporczywe stawianie znaku równości miedzy klapsem a biciem, najlepiej od razu katowaniem dziecka. Klaps jest z definicji zdarzeniem sporadycznym, owszem zapewne jest w dużym stopniu porażką rodzica i rzecz jasna należy klapsów unikać, tym niemniej klaps to nie jest regularne bicie (katowanie, upokarzanie, zastraszanie etc. dziecka).

                  > Najwyraźniej należysz do tych, którzy lubią głosić, że byli bici, a wyrośli na
                  > porządnych ludzi. Otóż nie wyrośli niestety. Bijesz dzieci, więc nie wyrosłaś.

                  A to już jest mistrzostwo świata w nadinterpretacji big_grin
            • angazetka Re: na ile pozwolić 3 latkowi? trudna decyzja. 17.09.12, 14:41
              > Czy może to wszystko
              > jest tylko przejawem tego, że mimo tych 3 lat ma już jakieś swoje poglądy na to
              > co jej się podoba i w czym jej wygodnie?

              To jest chyba tak oczywiste, że wyjaśniać nie trzeba? Oczywiście, że tak. Dziecko ma prawo do swoich poglądów i do tego, że zostaną uszanowane.
            • scher Re: na ile pozwolić 3 latkowi? trudna decyzja. 18.09.12, 18:23
              sunnysmile napisała:

              > Wielokrotnie słyszałam opinie: "kto to widział, by dziecko rządziło dorosłym

              To jest ten odłam tradycyjnego wychowania, którego nigdy nie zrozumiem i nie strawię.
              Przecież tu dziecko nie rządzi dorosłym, raczej sobą i swoim ubiorem.

              O ile ma gust mieszczący się w normie i nie narusza jakichś wartości, to nie dostrzegam sensu w narzucaniu dziecku, jak ma się ubrać.
              • megunia79 Re: na ile pozwolić 3 latkowi? trudna decyzja. 19.09.12, 22:49
                << O ile ma gust mieszczący się w normie i nie narusza jakichś wartości >>

                No i właśnie o tym mówię, o normach i wartościach których dzieciaki nie unikną i warto od małego im je wpajać. Dziecko ma prawo do własnych wyborów i z tym całkowicie się zgadzam, zarówno jeśli chodzi o strój, ulubiona zabawkę, panią w przedszkolu czy poważniejsze życiowe wybory - nad wszystkim jednak trzeba czuwać moim zdaniem tak, żeby te ich wybory nie naruszały pewnych norm , zasad i wartości oraz nie krzywdziły innych ludzi.
    • sabciasal Re: Poglądy na wychowanie 19.09.12, 22:46
      cóż, widocznie tak jest, że tylko ty wspaniale wychowujesz swoje dzieci a inni są kiepscy. nie ma jak pokrytykowac innych. a ze przy okazji usprawiedliwisz bicie dzieci w imię własnego spokoju i dyscypliny - dodatkowy plusik.
      masz małe dzieci, sama nie wiesz, co z nich wyrośnie i jakie ciebie problemy czekają w najbliższych i dalszych latach. A wypowiadasz się z pozycji mędrca pedagoga. ..życzę powodzenia i jednak trochę pokory. I masz rację, za bicie dzieci można zostać ukaranym. i dobrze.
      • megunia79 Re: Poglądy na wychowanie 19.09.12, 23:04
        Po pierwsze pokaż mi chociaż jedno moje zdanie, w którym mówię że tylko ja wspaniale wychowuję swoje dzieci i że moje podejście jest jedynym słusznym a reszta jest do bani. Po drugie - nie biję moich dzieci !!! Po trzecie - nie wypowiadam się z pozycji mędrca. Proponuję jeszcze raz (może dwa) przeczytać moje wypowiedzi, jest szansa że może wtedy zrozumiesz co napisałam. A odnosząc się do ostatniego zdania - tu się z Tobą muszę zgodzić - za bicie powinno się jak najbardziej karać. Tylko w tym miejscu może warto sobie zadać pytanie co to jest bicie, bo mam wrażenie że niektórzy zrobili ze mnie tyrana i kata własnych dzieci i zapewne już mają przed oczami dwójkę zmasakrowanych dzieci w patologicznej rodzinie. Cóż, jest to dla mnie nauczka na przyszłość żeby nie wrzucać własnych przemyśleń i dylematów na forum, bo niestety spora część ich najwyraźniej nie rozumie.
    • atteilow Re: Poglądy na wychowanie 20.09.12, 09:13
      megunia79 napisała:
      > Czasem ma po prostu wrażenie, że chyba nie pasuję do tego świata ze swoimi "prz
      > estarzałymi" zasadami, w których zostałam wychowana. Owszem - chodziłam na zaję
      > cia dodatkowe, ale tylko dwa razy w tygodniu i to bardziej w sferze rozrywki ni
      > ż obowiązku, mama nie rysowała mi serduszek, ani nie sadzała na karnego jeżyka
      > a mimo to "znałam swoje miejsce w szeregu" i nie czuje się ani pokrzywdzona ani
      > gorsza pomimo, że nie raz dostałam klapsa i nie raz na mnie nakrzyczano jak źl
      > e zrobiłam. Dziś za klapsa i krzyk można zostać ukaranym.

      łoł kamień filozoficzny, po weryfikacji porad wychowawczych zamieszczonych we wspołczesnych ksiażkach odkryłaś w sobie monopol na prawdę i uświadomisz nas - gawiedź, że napisane sa tam bzdury. Taki przesiew informacji każdy rodzic sam dokona.

      Klapsy, krzyki jakie to trywialne i prostackie, ale mówienie do dziecka stanowczym tonem już nie, wyznaczanie granic, stosowanie kar i nagród tez nie. Jak wiele zrozumialaś z poradników i artykulów na temat wychowania? Dlaczego uwazasz, ze istnieja tylko skrajności, a nic po środku? Dlaczego uwazasz, ze dziecko można tylko bić, albo wogole nie reagować ? Dlaczego sugerujesz, ze wiekszość wspołczesnych rodziców to totalne matoły niezdolne do jakichkolwiek refleksji, bezmyślnie posyłajacy swoje dzieciaki na wszystkie zajęcia dodatkowe o jakich przeczytali w ulotkach?

      Nie zgadzam się z tym ! Każdy ma sentyment do wlasnego dziecińswa, czy młodości, ale to po prostu właśnie wynika z faktu posiadania tej młodości. I tak co chwila sie pojawia jakiś niedorzeczny głos dorosłego: "za moich czasów to ...."

      A myslac racjonalnie wspołczesni dorosli, aktualni rodzice tych rozpuszczonych dzieci, tez zostali wychowani w "tamtych" czasach więc rodzi sie pytanie: Kto ich tak źle wychował ?
      • scher Re: Poglądy na wychowanie 20.09.12, 09:21
        atteilow napisała:

        > A myslac racjonalnie wspołczesni dorosli, aktualni rodzice tych rozpuszczonych
        > dzieci, tez zostali wychowani w "tamtych" czasach więc rodzi sie pytanie: Kto ich tak źle
        > wychował?

        To, że ktoś źle wychowuje swoje dzieci, nie oznacza, że został "źle wychowany".
      • megunia79 Re: Poglądy na wychowanie 20.09.12, 13:52
        Ja nikogo nie próbuję ani uświadamiać ani pouczać, dzielę się swoimi przemyśleniami i nie rozumiem skąd ten atak. Mam prawo do własnego zdania więc je wyrażam. A odpowiadając na Twoje pytania:

        1) "Dlaczego uważasz, ze istnieja tylko skrajności, a nic po środku?" - no właśnie ten złoty środek próbuję znaleźć wychowując swoje dzieciaki (proponuję przeczytać wszystkie moje wypowiedzi) I nie uważam że istnieja tylko skrajności a jedynie że o takich mówi sie najwięcej

        2) "Dlaczego uwazasz, ze dziecko można tylko bić, albo w ogóle nie reagować ?" - tutaj nawet nie będę komentować; pozostaje pogratulować mistrzowskiej nadinterpretacji

        3) "Dlaczego sugerujesz, ze większość współczesnych rodziców to totalne matoły niezdolne do jakichkolwiek refleksji, bezmyślnie posyłajacy swoje dzieciaki na wszystkie zajęcia dodatkowe o jakich przeczytali w ulotkach? " - NIE UWAŻAM, że większość to matoły tylko napisałam ze coraz częściej tacy rodzice się zdarzają.

        Pozdrawiam
    • gopio1 A to znacie? 22.09.12, 22:52
      "Ciekawe, że z pokolenia na pokolenie dzieci są coraz gorsze, a rodzice lepsi - a więc z coraz gorszych dzieci wyrastają coraz lepsi rodzice..." (W. L. Brudziński)
    • julita165 Re: Poglądy na wychowanie 25.09.12, 16:21
      Oczywiście masz rację, że dziecku trzeba wytyczać granice i pewnie nie da się uniknąć podniesienia od czasu do czasu głosu aczkolwiek nagminnych krzyków a już na pewno klapsów nie toleruję. Czasem jednak widzę coś z drugiej strony - to rodzice upierają się przy czymś co w gruncie rzeczy nie ma żadnego znaczenia zamiast pozwolić dziecku swobodnie wybrać i dać poczucie że też o czymś w swoim życiu decyduje. To są drobiazgi ale pewnie dla małego dziecka bardzo ważne typu chcę czerwoną bluzkę zamiast niebieskiej, chcę jajko na twardo zamiast na miękko itp.
      • jotde3 Re: Poglądy na wychowanie 25.09.12, 17:25
        w ważnych rzeczach ( nauka, kasa kieszonkowego/oszczędzanie ) niemal nigdy nie odpuszczam , w błachych prawie zawsze że aż mi stara mówi że za łatwo mnie przekonuje , ale co mam sie upierać przy bzdedach .
      • megunia79 Re: Poglądy na wychowanie 25.09.12, 18:18
        Całkowicie się z Tobą zgadzam. Ja też uważam, że dziecko powinno mieć poczucie własnego zdania i my rodzice powinniśmy pozwalać im dokonywać wyborów tylko wszystko w granicach pewnych norm. Jeśli wiem że nie może pójść w dresach to daję mu do wyboru 3 pary innych spodni (wiedząc że najchętniej nie założyłby żadnych z nich bo to nie dresy) i pozwalam wybrać te, które zdoła "przełknąć". Tym sposobem daję mu wybór ale w granicach pewnych norm. Z jedzeniem też jak najbardziej pozwalam wybierać ale oczywiście na żywienie się wyłącznie chipsami, frytkami i coca-colą (bo on tak lubi) się nie zgodzę bo wiem, że to niezdrowe dla niego. To właśnie miałam na myśli mówiąc, że dziecko ma prawo do własnych wyborów, ale my rodzice mamy obowiązek te wybory koordynować smile Tak myślę, ale jest to tylko moje subiektywne odczucie.
    • kingusia1974 Re: Poglądy na wychowanie 29.09.12, 21:54
      Nie daje klapsow mezowi, rodzicom, sasiadce ani nikomu kto mnie wkurzy. Niby dlaczego mam dawac klapsy wlasnemu dziecku.
      Dzieci, dorosli i starcy sa rozni, kazdy jest inny totez nei ma jednej uniwersalnej metody , ktora dziala na wszystkie dzieci. Dorosli powinni o tym wiedziec. Jesli nie maja takiej swiadomosci to nei wiem czy nadaja sie na rodzicow.
      • jotde3 Re: Poglądy na wychowanie 30.09.12, 11:32
        kingusia1974 napisała:
        > Nie daje klapsow mezowi, rodzicom, sasiadce ani nikomu kto mnie wkurzy. Niby dl
        > aczego mam dawac klapsy wlasnemu dziecku.

        dlatego że dziecko to nie mąż ani rodzic czy też sąsiadka tylko młoda osoba którą masz wychować skutecznie do świata ?
        • kingusia1974 Re: Poglądy na wychowanie 30.09.12, 23:23
          Nie rozumie:
          To mam wychowac?
          czy bic/dawac klapsy?
          bo to dwie rozne rzeczy.
          Zadna definicja wychowania nie wprowadza metod przemocy fizycznej czy slownej nawet "lekkiego" kalibru.
          Jak ktos o tym nie wie ... to chyba nie powinien wychowywac innych. Najwyzej proces wychowywania rozpoczac od siebie.

          Ps. Meilismy u znajomych ciekawa sytuacje dzis. Znajomi maja dwojke dzieci i mnostwo wychowawczych regul, ktore obowiazuja w domu. Ich spis, ogromnymi drukowanymi literami zostal umieszczony w centralnym miejscu na lodowce, i kazdy moze przeczytac, ze np. na pierwszym miejscu widnieje: nie bic. My wiemy oczywiscie, ze reguly te w tej rodzinie odnosza sie wylacznie do dzieci. W pewnym momencie dwulatek zrobil cos niewlasciwego i dostal malego klapsa w glowe. Moj maz byl poruszony i zawolal do mamy dziecka: a co to za regula wisi na waszej lodowce. Matka nie wiedziala jak zareagowac.
          Otoz to; tworzymy piekne reguly , ktore maja obowiazywac nasze dzieci ... ale nie nas, choc jestesmy dorosli i to nas przede wszsytkich powinny obowiazywac.

          Jak jestes dorosly i bierzesz sie za wychowanie to wychowuj wlasnym przykladem.
          Jesli nei chcesz aby Twoje dziecko bilo innych to ty tego tez nie rob.
          Jesli dalej nei rozumiesz, to nei bierz sie do czegos czego nie rozumiesz tzn. wychowania. Zajmij sie jakims mniej odpoweidzialnym zajeciem.
          • megunia79 Re: Poglądy na wychowanie 01.10.12, 00:20
            Jestem wzruszona twoją mądrością. Jak Ty doskonale wiesz kto powinien a kto nie powinien mieć dzieci. I gdyby wszyscy, którzy według Twojej definicji nie nadają się na rodziców, w rzeczywistości nie mieli dzieci to pewnie dziś rodzaj ludzki byłby "na wymarciu" i pod ochroną jak żubry.
            • kingusia1974 Re: Poglądy na wychowanie 01.10.12, 00:36
              No tak, to prawda, niestety ludzie nienadajacy sie na rodzicow tez dzieci maja. Przykre ale prawdziwe.
              W wychowaniu jest jedna prosta najwazniejsza zasada: wlasny przyklad.
              Jesli nie chcesz aby twoje dziecko bilo/dawalo klapsy/wrzeszczalo na innych ... to sam tego nie rob.
              Jak ktos nei jest w stanie nijak tego pojac, to znaczy, ze na wychowujacego sie nie nadaje. Niestety czesto rodzicem mimo to zostaje. Swiat nie jest doskonaly.
              • kingusia1974 Re: Poglądy na wychowanie 01.10.12, 00:39
                A propos twojego "wzruszenia". To nie trzeba byc madrym aby o tym wiedziec, bo nei jest to jakas wiedza tajemna. Fakt, ze dzieci ucza sie najlepiej na przykladach jest dosc oczywisty.
                • jotde3 Re: Poglądy na wychowanie 01.10.12, 10:43
                  kingusia1974 napisała:

                  > A propos twojego "wzruszenia". To nie trzeba byc madrym aby o tym wiedziec, bo
                  > nei jest to jakas wiedza tajemna. Fakt, ze dzieci ucza sie najlepiej na przykla
                  > dach jest dosc oczywisty.

                  póki co okazuje sie że umiarkowanie dyscyplinowane fizycznie dzieci prowadzi do pozytywnych efektów
                  www.sfora.pl/Bite-dzieci-wyrastaja-na-szczesliwych-doroslych-a15593
                  • kingusia1974 Re: Poglądy na wychowanie 01.10.12, 11:05
                    Poki co okazuje sie, ze nikt nie wie co to jest ta sfora.pl a juz dlaczego mialaby byc zrodlem wiedzy bezcennej o wychowaniu to nie snilo sie nawet filozofom.
                    A mzoe po prsotu chodzi o sfore psow, albo dzikich rodzicow.
                    • jotde3 Re: Poglądy na wychowanie 01.10.12, 11:51
                      kingusia1974 napisała:

                      > Poki co okazuje sie, ze nikt nie wie co to jest ta sfora.pl a juz dlaczego mia
                      > laby byc zrodlem wiedzy bezcennej o wychowaniu to nie snilo sie nawet filozofom

                      najłatwiej to zaatakować żródło

                      www.tvp.info/informacje/ludzie/bite-dzieci-odniosa-wiekszy-sukces
                      • jotde3 Re: Poglądy na wychowanie 01.10.12, 11:57
                        tu ten artykół , jest tam też kto popełnił te badania i gdzie :

                        Dawanie klapsów dzieciom do szóstego roku życia sprawia, że później lepiej radzą sobie w szkole, kiedy już są nastolatkami.

                        Są również o wiele bardziej chętne do brania udziału w wolontariacie i częściej kończą studia, niż dzieci wobec których nigdy nie używano dyscypliny.

                        Jednak badania również wykazały, że dzieci dostające klapsy wykazują problemy z zachowaniem oraz często biorą udział w bójkach.

                        Badania prof. Marjorie Gunnoe z Calvin College w Michigan, dowiodły, że bicie dzieci tak bardzo ich nie krzywdzi, jeżeli nie ma to związku z przemocą i jest stosowane rozsądnie. – Żądanie całkowitego zakazu bicia dzieci jest niemożliwe. Uważam, że bicie jest niebezpiecznym narzędziem, jednak w uzasadnionych momentach można go używać – mówi doktor Gunnoe.

                        Prof. Gunnoe zapytała 2600 nastolatków, czy kiedykolwiek rodzice stosowali wobec nich kary cielesne. Połowa na to pytanie odpowiedziała „nie”.

                        Później członkowie obydwu grup wypełniali kwestionariusze, w których pytano o sukcesy naukowe, optymistyczne podejście do przyszłości, antyspołeczne zachowania, przemoc i popadanie w depresję.

                        Okazało się, że najlepiej wypadli ci, których rodzice karali między 2. a 6. rokiem życia. Natomiast ci, którzy byli karani do 11. roku życia mieli najgorsze zachowanie, za to największe sukcesy naukowe. Nastolatki, które wzięły udział w badaniu i rodzice nie przestali ich bić nigdy, miały najgorsze wyniki ze wszystkich.

                        Bicie dzieci jest surowo zabronione w 20 europejskich krajach, w tym w Polsce.
                • jotde3 Re: Poglądy na wychowanie 01.10.12, 10:47
                  kingusia1974 napisała:

                  > A propos twojego "wzruszenia". To nie trzeba byc madrym aby o tym wiedziec, bo
                  > nei jest to jakas wiedza tajemna. Fakt, ze dzieci ucza sie najlepiej na przykla
                  > dach jest dosc oczywisty.

                  dzieci słabo sie uczą na przykładzie (mówimy o wychowaniu a nie nauce szkolnej ) najlepiej to widać po skutkach wychowania dzieci adoptowanych ,są one znacznie bardziej rózne od swych adopcyjnych rodziców niż dzieci rodziców biologicznych.
                  • kingusia1974 Re: Poglądy na wychowanie 01.10.12, 11:08
                    Ja jestem niebotycznie rozna od mojej biologicznej matki. Moja siostra niebotycznie rozna od naszego biologicznego ojca.
                    ... tylko dalej nikt nie wie co to ma w ogole do rzeczy w kwestii wychowania.
                    • jotde3 Re: Poglądy na wychowanie 01.10.12, 11:52
                      kingusia1974 napisała:
                      > Ja jestem niebotycznie rozna od mojej biologicznej matki. Moja siostra niebotyc
                      > znie rozna od naszego biologicznego ojca.
                      > ... tylko dalej nikt nie wie co to ma w ogole do rzeczy w kwestii wychowania.

                      bardziej niebotycznie rózna była byś od matki adopcyjne , mimo że przykład by płyną od niej .
                      • kingusia1974 Re: Poglądy na wychowanie 01.10.12, 13:45
                        Zacznij bicie od siebie. Kiedys w sredniowieczu bylo popularne biczowanie siebie. Bedziesz miala szanse na jeszcze wiekszy sukces.
                        • jotde3 Re: Poglądy na wychowanie 01.10.12, 13:59
                          kingusia1974 napisała:

                          > Zacznij bicie od siebie. Kiedys w sredniowieczu bylo popularne biczowanie siebi
                          > e. Bedziesz miala szanse na jeszcze wiekszy sukces.

                          co ty bredzisz ?
                          zwróce jeszcze na coś uwage :
                          artykół nie mówił że klapak poprawia jakąś funkcje a jedynie że klapkowane czasem dzieci sie osiągają wiecej w życiu i są szcześliwsze .
                          to dwie różne sprawy bo chodzi tam i o korelacji a nie o związek przyczynowym .
                          np. ja jestem krewki wiec i prawdopodobnie mój synek jest krewki , czasem rozpoznając mnie bojem dostanie klapsa ( nie lanie ) a potem jego sukces wynika nie z tego że dostawał klapsy ale z tego że jest krewki i dostawał klapsy wtedy kiedy miał je dostać bo przecholował .
                          czyli z tego że otrzymał wychowanie które potrzebował by dobrze funkcjonować w społeczeństwie .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka