Witam to mój pierwszy post na forum, choć podczytuję od dłuższego czasu. Mam tyle w głowie, że nie wiem czy dam radę to składnie napisać ;P
Idea BLW przekonała mnie praktycznie od razu. Nie wyobrażałam sobie karmić mojej córci papkami. To było piękne patrzeć jak stopniowo przechodzi kolejne stopnie wtajemniczenia, jak coraz lepiej radzi sobie z jedzonkiem. Początkowo, mimo ważnej w tej metodzie idei jedzenia tego samego, gotowałam jej oddzielnie, ale powoli z tego rezygnowałam i teraz je to, co my, staram się gotować tak, żeby wspólne jedzenie było możliwe. Uleczka pod koniec lutego skończy roczek.
I na tym koniec optymistycznych wieści

Oto kilka moich problemów:
1. Ostatnio jakoś zarzuciłam trochę BLW i kiedy jemy razem obiad to Ula bardzo często dostaje na łyżce/widelcu jedzonko ode mnie. Nie ma nic przeciw temu, a wręcz zjada ze smakiem. Tylko, że gdy ona je ze mną (a właściwie gdy ją karmię, czego chciałam przecież uniknąć) to ja obiadu nie jem, dopiero gdy Ula się naje to ja zjadam ledwo ciepły już posiłek. Jakoś odzwyczaiłam się chyba od bałaganu, jaki powstawał, chociaż Ulcia ostatnio bardzo czysto je (oprócz końcówki, gdy zrzucaniem wszystkiego z blatu oznajmia nam, że jest najedzona). Rano i wieczorem z kolei dostaje łyżeczką kaszki (jaglanka, manna, też płatki owsiane z różnymi dodatkami), bo nie potrafię dać jej na blat tego. Wiem, że można na sztywno ugotować i zrobić kuleczki czy też pokroić w kostkę, ale Ula lubi rzadką kaszkę (choć szczerze mówiąc nie sprawdzałam czy nie polubiłaby takiej sztywnej...), ale chcę, aby coś ciepłego dostała w te zimne zimowe dni, a takie kuleczki to chyba ciężko na ciepło podać (zresztą nawet gdyby ciepłe dostała to zanim by zjadła by ostygły). Czasami to Ula przejmuje łyżeczkę, ja tylko nakładam i odkładam na blat, a ona dokonuje reszty. Muszę przyznać, że bardzo dobrze radzi sobie z łyżeczką, jeśli tylko ma ochotę na jedzenie to cała zawartość łyżeczki trafia ładnie do buziaka.
Jak pozbyć się karmienia na rzecz samodzielnego jedzenia?
Domyślam się, że odpowiedź jest jasna - pozwolić Uli jeść samodzielnie ;P Ale chyba muszę to usłyszeć od innych, żeby dotarło ;P
2. Brakuje mi pomysłów na urozmaicone śniadania, obiady i kolacje, czy też przekąski, jak i czasu na ich robienie... Nie jestem biegła w kuchni, więc często są to proste dania z łatwo dostępnych składników. Poza tym trochę tylko liznęłam wiedzy o zdrowym żywieniu, zdrowych produktach, ale nie na wszystko mnie stać, nie wszystko jest łatwo dostępne, nie wszystko wiem jak podać itp. Martwię się, żeby dieta Uli (no i nasza) nie była zbyt monotonna i uboga

Proszę o kilka wskazówek/propozycji.
3. Co podawać teraz, zimową porą? Jakie warzywa? Owoce?
Dodam, że Ula je mleko z piersi trzy razy na dobę (rano - ok.5-6, w południe i wieczorem przed snem, ok.19), nie daję jej cycka po każdym posiłku. Nie wygląda na zmartwioną z tego powodu. No i nie wiem czy ten mleczny posiłek mam traktować jako pełnoprawny posiłek i wliczać do tej zalecanej piątki, bo jakoś strasznie dużo to tego mleka w piersiach nie mam, tak na possanie dla Uli akurat, ale czy na posiłek to nie wiem ;P
Przepraszam za długość i chaotyczność tego mojego posta

Pewnie jeszcze jakieś sprawy wyjdą w trakcie (jeśli pojawi się ktoś komu zechce się tu odpowiedzieć ;P ). Generalnie nastrój w sprawie BLW mam kiepski z naciskiem na to, że to ja nawalam