Dodaj do ulubionych

Histerie u 6-latki

21.06.04, 09:25
Myslalm ze koszmar histerycznego dwulatka sie juz nie powtorzy, jakze sie
mylilam.Moja dotychczas naprawde posluszna i rozumna corcia, wystawia nas
ostatni na duza probe. Zaczyna sie np. "mamo podaj mi te bluzke", ja
odpowiadam spokojnie i lagodnie ze jestem zajeta i moze ja wziac sama jesli
sie chce przebrac.No i sie zaczyna, ona coraz bardziej sie upiera ze to ja
mam zrobic , ja coraz bardziej sie upieram ze moze to zrobic sama. Powod
idiotyczny a dochodzi do wielkiej awantury, konczy sie na tym ze podchodzi do
mnie szarpie mnie, mowi rozne nieprzyjemne rzeczy. A im bardziej ja nie trace
rownowagi i jestem spokojna to ona bardziej sie nakreca. Wczoraj odbylo sie
to przy dziadkach i nie wytrzymalam, bo po etapie szarpaniny z jej strony
dalam jej dwa solidne klapsy i wyprowadzilam do lazienki gdzie w koncu sie
uspokoila.Po tym wszystkim bardzo zaluje i obiecuje poprawe, po czym za jakis
czas sytuacja sie powtarza. Wiem ze klapsy to nie rozwiazanie. Jakie macie
doswiadczenia? Co zrobic aby ta wymiane slowna przerwac w odpowiednim
momencie? I jak to zrobic bo argumenty racjonalne nie zdaja egzaminu. Jak
sobie radzicie???
Obserwuj wątek
    • gruszka_edziecko Re: Histerie u 6-latki 22.06.04, 23:44
      Trochę to znamsmile Choć szczęśliwie wybuchy histerii należą teraz do rzadkości.
      Ale ponieważ Masia od urodzenia miała spore kłopoty z emocjami, to wprawę mam
      sporąsmile
      Ja mówię, że bedziemy rozmawiać dopiero kiedy się uspokoi. Czasem dodaję, że b.
      ją kocham, ale nie akceptuję takiego zachowania.
      Nie przekrzykuję, nie wdaję się też w żadne dyskusje (łagodnym tonem lub nie).
      Z doświadczenia wiem, że również łagodne próby "trafienia do rozumu" tylko
      nakręcają sytuację. Po prostu czekam. Jeżeli stan jest naprawdę ostry, proszę,
      zeby poszła krzyczeć w swoim pokoju i przyszła, jak się uspokoi. Bywa, że ją
      tam odprowadzam (ale zawsze zostawiam otwarte drzwi). Tam sobie wrzeszczy,
      czasem też lecą teksty, od których robi się słabo. Po jakimś czasie Masia
      widzi, że wszelkie występy nie dają efektów, uspokaja się i przybiega się
      przytulić.
      Poza tym miałyśmy kilka rozmów na temat rozładowywania emocji. O tym, że jak
      się jest bardzo złym, to czasem lepiej gdzieś odejść na bok, żeby sobie tę
      złość uwolnić. No i mamy taki umówiony "magiczny" znak. Jak któraś ma
      kompletnie dość zachowania drugiej, pokazazuje znak prosby o czas zaczerpnięty
      ze sportu. U mnie oznacza, że "jestem naprawdę wściekła i mogę zaraz zacząć
      wrzeszczeć". U niej zwykle "Matka, skończ już ględzić" wink Czasem pomaga, kiedy
      sytuacja jest na skraju wybuchu.
      No a czasem niestety wrzasnę - też mam czasem kłopoty z panowaniem nad własnymi
      emocjami...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka