biel33
21.06.04, 09:25
Myslalm ze koszmar histerycznego dwulatka sie juz nie powtorzy, jakze sie
mylilam.Moja dotychczas naprawde posluszna i rozumna corcia, wystawia nas
ostatni na duza probe. Zaczyna sie np. "mamo podaj mi te bluzke", ja
odpowiadam spokojnie i lagodnie ze jestem zajeta i moze ja wziac sama jesli
sie chce przebrac.No i sie zaczyna, ona coraz bardziej sie upiera ze to ja
mam zrobic , ja coraz bardziej sie upieram ze moze to zrobic sama. Powod
idiotyczny a dochodzi do wielkiej awantury, konczy sie na tym ze podchodzi do
mnie szarpie mnie, mowi rozne nieprzyjemne rzeczy. A im bardziej ja nie trace
rownowagi i jestem spokojna to ona bardziej sie nakreca. Wczoraj odbylo sie
to przy dziadkach i nie wytrzymalam, bo po etapie szarpaniny z jej strony
dalam jej dwa solidne klapsy i wyprowadzilam do lazienki gdzie w koncu sie
uspokoila.Po tym wszystkim bardzo zaluje i obiecuje poprawe, po czym za jakis
czas sytuacja sie powtarza. Wiem ze klapsy to nie rozwiazanie. Jakie macie
doswiadczenia? Co zrobic aby ta wymiane slowna przerwac w odpowiednim
momencie? I jak to zrobic bo argumenty racjonalne nie zdaja egzaminu. Jak
sobie radzicie???