Dodaj do ulubionych

płacz w foteliku

12.06.13, 10:20
czesc dziewczyny. pozwolilam sobie zalozyc nowy watek, mam nadzieje, ze problem nie byl jeszcze poruszany.
moja 10miesieczna coreczka bardzo zle znosi jazde w foteliku samochodowym.
probowalam ja karmic, podawac zabawki, spiewac, zabawiac na rozne sposoby, ktore w warunkach nie-samochodowych zwykle sie sprawdzaja... nic na dluzej nie dziala. corka placze zwykle po 10,15minutach jazdy. chce zeby ja wziac na rece. robimy wiec przerwy czasem, biore ja na rece, podajje piers, ale kiedy ruszamy w droge znow jest to samo. serce mi sie kraje i dlatego staram sie unikac podrozy. tylko ze w ten sposob izoluje mala od rodziny.
obawiam sie, ze to nie tylko kwestia fotelika. probowalismy ja wlozyc do fotelika wiekszego i zaraz i tak trzeba bylo ja wyciagnac.
wszyscy mi mowia, ze powinnam z nia wiecej jezdzic - "na sile", w koncu sie przyzwyczai i nie bedzie plakac....sad co o tym sadzicie? zle mi z takim planem, bo obie z corka przywyklysmy do tego, ze jak jest taka potrzeba, to zawsze biore ja na rece.
dodam, ze do 8., 9. miesiaca byla praktycznie ciagle u mnie na rekach. zle sie czula w bujaczkach, kojca tez nie lubila.
Obserwuj wątek
    • alamiki Re: płacz w foteliku 12.06.13, 21:28
      Ja mam to samo. Ala ma niecałe 9 miesięcy. 3 km nie przejedzie bez płaczu...
      • joalma Re: płacz w foteliku 13.06.13, 07:34
        może to kwestia, że jest przypięta pasami, nie może się ruszyć? mój synek też przez pewien czas bardzo był "na nie" jeśli chodzi o fotelik. cuda na kiju wyczynialiśmy żeby go przekonać. najgorsze było to, że potrafił się uwolnić z pasów, jakimś cudem wyciągał ręce. i szczerze przyznam, nie pamiętem co pomogło, chyba po prostu wyrósł z tego. teraz bardzo lubi jeździć, ale wytrzymuje tak do godziny. potem już marudzi okropnie.
        myśmy starali się jeździć w porze drzemki uprzednio wymęczając go jakąś aktywną zabawą, żeby w samochodzie od razu kimnął.
        robiłam mu daszek nad fotelikiem, żeby nie migał mu obraz za szybą i nie świeciło słońce.
        z tyłu fotela pasażera na zagłówku wieszałam różne zabawki, pompony, piłeczki, żeby sobie mógł kopać nóżkami.
        czytaliśmy książeczki i oglądaliśmy obrazki - tym potrafił się bardzo długo zająć
        zawsze ktoś siedział obok niego z tyłu, z przodu tylko kierowca
        w samochodzie były zawsze jakieś nowe atrakcje, szczególnie takie, do których nie miał dostępu w domu np. rozsuwany pędzel do pudru, zamykane lusterko, latarka wink
    • cotti Re: płacz w foteliku 13.06.13, 10:38
      Gdy były młodsze dzieciaki, do auta zawsze wsiadaliśmy przed drzemką - zasypiały i spokojnie jechałam do celu. Nieco starsze zaczęły wymagać książeczek, przytulanek, piosenek dziecięcych z ulubionych płyt. Teraz są już przyzwyczajone do dłuższych podróży - wiedzą, że jedziemy max 2,5 h (z czego one pierwszą godzinę śpią - lub dłużej), a potem mamy postój.
      Nie daję dużo do jedzenia tuż przed podróżą - bo to może powodować dyskomfort.
    • mama_kotula Re: płacz w foteliku 13.06.13, 23:45
      Z moją córką było dokładnie to samo. Wróć - ona płakała już po kilku minutach w foteliku, w wózku, ekstremalnie - również w chuście i meitaju.
      Apogeum przypadło na okres, kiedy zaczęła chodzić, czyli właśnie ok. 10 miesiąca. Nie dało rady iść z nią nigdzie dalej niż na podwórko przed domem, samochód poszedł w odstawkę. Bywało, że niosłam ją parę kilometrów na rękach, z przerwami na pobieganie po trawie czy polu (bo chusta też, nieprawdaż, gryzła w tyłek).

      Mniej więcej ok. 14 miesiąca jej przeszło, praktycznie z dnia na dzień (wtedy też chusta powróciła do łask, córka spędzała całe dnie przyklejona do mnie, siedząc na moim biodrze).

      W tej chwili (ma półtora roku) najdłużej wytrzymuje w foteliku rowerowym - nawet ponad 2 godziny. W samochodzie pojedzie bez problemu godzinę (dlatego jak chcemy jechać gdzieś dalej, wybieramy się na ok. półtorej godziny przed drzemką, albo "na śpiocha" wsadzam w fotelik np. ok. 4 rano, dosypia do 7, potem jeszcze z godzinę pojedzie). Wózkiem bywa różnie, w zależności od stopnia zmęczenia, najczęsciej część drogi jedzie, większą część przechodzi sama obok wózka. W chuście i meitaju nie chce być noszona, chyba, że jest akurat pora drzemki. W ten weekend będziemy testować, ile wytrzyma na wycieczce w nosidle turystycznym ze stelażem.
    • nezu-chan Re: płacz w foteliku 18.06.13, 08:22
      U nas pomogło przestawienie fotelika na przednie siedzenie. Fotelik już taki siedzący, więc można było. Patrzy przez okno i jest ok na krótsze trasy.
    • 21mary Re: płacz w foteliku 21.06.13, 11:56
      dzięki za odzew. widzę, że problem nie taki rzadki wcale, i że powtarza się pomysł z wyjazdami w trakcie drzemki. tylko, że mała mimo zmęczenia nie mogła zasnąc. płakała z zamkniętymi oczami. może ją denerwuje to, że ja siędzę obok i nie mogę zabrać stamtąd... pasy też są problemem dodatkowo na pewno. pocieszające bardzo, że najpewniej z tego wyrośnie.
      ostatnio zasnęła na większych wertepach, prawie bez płaczu. może idzie ku lepszemu. a póki co, to staję na głowie, żeby ją jakoś zająć, rozśmieszyć i przetrwać godzinę.

      jeszcze raz dzięki. przyznam, że przechodzę kryzys wiary w RB ostatnio, bo mała sporo piszczy i wpada w złośc, a wszyscy dookoła mówią, że na zbyt wiele jej pozwalam, że dziecko musi czasem popłakać itd. ale to temat na inny wątek już. muszę poczytać jeszcze dokładniej forum, a jeśi nie znajdę odpowiedzi w poruszanych tematach, to napiszę więcej szczegółów.
      • kriss_1 Re: płacz w foteliku 23.06.13, 10:13
        U nas to samo. Na dłuższe trasy jeździmy na noc, krótsze a porze drzemek.
        A co do drugiego tematu- co złego jest w tym ,ze dziecko wpada w złość? Ty nie wpadasz nigdy? I co to ma wspólnego z rb? Ze jakby nie było wychowywane w duchu rb, nie czuliśmy złości? Czy może tlumiloby ja, bo mama będzie zła, jak sie okazuje emocje? Tylko czy to dobrze? Tego byś chciała? Ty tak samo sie denerwujesz jak ona, tylko umiesz sobie z tym radzić, ona nie. Od kiedy w ogóle emocje są czymś niewłaściwym?
        • 21mary Re: płacz w foteliku 23.06.13, 11:22
          kriss_1 - dziękujęsmile chcę zeby moje dziecko okazywalo emocjesmile masz racje. ostatnio tylko troche te wybuchy zlosci sie nasilily, mam wrazenie. jest jakas taka nieszczesliwa ciagle. i slysze czasem, jak babcia mowi do niej"badz grzeczna"smile moze miec to tez jakis zwiazek z uciazliwa pogoda. zastanawiam sie, czy bede umiala wyznaczyc jej wlasciwie granice, czy nie na za wiele jej pozwalam, chcac uniknac kolejnego wybuchu zlosci. RB zaczelam zglebiac mniej wiecej pol roku temu (od poczatku spalam z corka, glownie z wlasnej wygody, sporo nosilam ja na rekach, dopiero pozniej dostalam "w glebi kontinuum", potem znalazlam to forum i od razu pomyslalam, ze to strzal w dziesiatke). Ostatnio mala nie chce wsiasc do wozka, jak uda ja sie posadzic, to wytrzyma gora pol godziny. I oczywiscie slysze, ze ja przyzwyczailam, ze jak "tylko kweknie", to od razu ja wyciagam i teraz to "wykorzystuje". Patrzac na inne mamy spacerujace ze swoimi dziecmi godzinami w wozkach, robiace zakupy itd. tlumacze sobie, ze wszystko z moim ok, ze po prostu nie lubi siedziec w wozku. ale troche sie zastanawiam, czy aby to nie moja wina jednak. Przeczytalam na forum, ze jesli dziecko chce sie pobawic czyms nieprzeznaczonym do zabawy, to nalezy odwrocic uwage, znalezc cos ciekawego, co zainteresuje dziecko. ale nasuwa mi sie kolejne pytanie - czym dziecko nie powinno sie bawic?(moze powinnam to wiedziec jako matka w sumiesmile) wszystkim, co nie jest jej zabawka, w klasycznym rozumieniu slowa? czy moze tylko nie niebezpiecznymi rzeczami(typu zapalki, gniazdka z pradem) Pomyslalam, ze pozwole jej poznawac wszystko.. ale co jesli pojdziemy do znajomych, a ona zacznie im sciagac koce z kanapy, otwierac zamykac drzwi, slinic okno... wtedy mam jej zabronic? to znowu bedzie brak konsekwencji i frustracja malej. przyznam, ze troche sie gubie jeszcze.
          Zauwazylam niedawno u rodzicow niespelna osmiomiesieczniaka przewijak i zdebialam. Moje dziecko przwijane jest w biegu albo na stojaco. Babcia malej mowi, ze powinnam spokojnym glosem jej tlumaczyc, ze teraz sie trzeba przewinac,spiewajac przy tym piosenki np i oceniajac stan pupy. brzmi rozsadnie. ale sie nie da. albo ja nie potrafie.uncertain
          Corka po paru minutach jedzenia zaczyna wstawac, dokads biec. Tlumacze jej ze teraz am, wiec usiadz , ona siada zeby wziac do buzi lyzeczke, ale gryzac juz wstaje. wiem, ze to niebezpieczne. przestawac karmic? odczekac 2 godziny, az bedzie baaardzo glodna?czy takie metody sie w ogole sprawdzaja przy niemowlaku? wiem, ze z glodu nie umrze, ale boje sie, ze za malo zje.
          Wiecej znam rodzicow ktorzy daza przede wszystkim do tego, zeby miec "grzeczne" dziecko, a nie takie okazujace emocjesmile chyba stad ta niepewnosc sie pojawia u mnie czasem.
        • 21mary Re: płacz w foteliku 24.06.13, 20:49
          poczytałam forum trochę, widzę, że sprawa bardziej złożona jest. zaopatrzyłam sie w ksiazke nt. rozwoju psychicznego dziecka. mam nadz, ze to troche ulatwi sprawe, bo z intuicja roznie u mnie.

          zastanawia mnie jedno jeszcze. widze, ze dzieciaki, ktorymi opiekuje sie/ktore sie wychowuje w duchu RB sa bardzo ufne i otwarte. moja corka nie chce byc noszona na rekach przez nikogo spoza najblizszego otoczenia. ta faza trwa juz kilka miesiecy. usmiecha sie i jest pogodna zwykle, ale nie lubi jesi ktos obcy za bardzo ingeruje w jej przestrzen. moze mi sie wydaje tylko, ze ona dostaje od nas odpowiednia dawke poczucia nbezpieczenstwa i bliskosci. czy ta niechec do bycia na rekach u innych jest wyznacznikiem czegos w ogole?
          • justkawb Re: płacz w foteliku 25.06.13, 06:21
            Twoja corka ma dopiero 10 miesiecy i ta niechec do bycia na rekach u obcych oznacza, ze ma z Toba dobra silna wiez, a to jest bardzo rozwojowe. To znaczy, ze ona roznicuje, kto jest 'swoj' a kto 'obcy'. Dzieci sa rozne, jedne moga byc z natury bardziej ufne, inne mniej. RB oznacza podazanie za potrzebami konkretnego dziecka.
            • kate.2 Re: płacz w foteliku 26.06.13, 20:01
              u nas było to samo, córka przez pierwsze 1,5 roku jeździła tylko na moich rękach, po 2 urodzinach było lepiej 50% na rękach, 50% w foteliku, po 3 urodzinach pokochała fotelik na przednim siedzeniu wink koniecznie z piosenkami a od 4 roku życia z bajkami do słuchania.

              Teraz mamy bliźniaki, 2 chłopaków wink natura bywa łaskawa ... jeden po rozpoczęciu jazdy zasypia a drugi siedzi mi na kolanach. choć bywa też tak że karzy ma jedno z moich kolan na finiszu podróży oczywiście nie dłuższej niż 7km wink z miasta do domu.
              Nie polecam naśladowania ale ja nie widzę innego wyjścia.
              • asica74 Re: płacz w foteliku 27.06.13, 20:27
                Jezu naprawde jezdzisz z nieprzypietymi dziecmi w samochodzie??? Naprawde wierzysz, ze owe magiczne 7 kilometrow uchroni was od wypadkow? Moi znajomi mieli wypadek kilka metrow od domu - rozpieli pasy, bo przeciez byli blisko.
                Moja ryczala strasznie (tak strasznie, ze nie bylam w stanie jechac bo dostawalam paniki) ale nigdy przenigdy nie wozilam jej nieprzypietej.
          • kriss_1 Re: płacz w foteliku 28.06.13, 10:05
            Przepraszam, ze nie pisze, nie mam czasu, a to są tematy rzeki i jest mnóstwo książek na ten temat- "dziecko Z bliska" czy " mądrzy rodzice", polecam ci tez forum gazetowe-wychowanie bez porażek. Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka