Dodaj do ulubionych

Bunt dwulatka

04.07.13, 09:31
Mam pytanie do rodziców którzy przeżyli bunt dwulatka.
Synek mój w czerwcu skończył 2 latka i od jakiegoś czasu zrobił się okropny! Starsza córka była aniołkiem w jego wieku dlatego takie zachowanie to dla nas nowość i brak doświadczenia w tej dziedzinie.
Synek wszystko rozumie co się do niego mówi, wykonuje polecenia, ładnie zaczyna układać zdania więc idzie się z nim porozumieć. Zachowanie jego jednak spędza mi sen z oczu. Popycha inne dzieci czy to na placu zabaw, w domu siostrę a mnie gryzie. Rzuca zabawkami, jak tylko przyuważy uchylone okno wywala zabawki. Krzyczy i piszczy. Żadne kary typu: kąt, karny dywanik czy wyprowadzenie do innego pokoju nie skutkuje. Zwrócenie mu uwagi typu: "Nie wolno popychać" od razu patrząc się prosto w oczy popycha dalej. Czasami mam dosyć. Chciałabym wierzyć, że to mu minie.... powiedzcie, że minie? smile
Pozdrawiam
---
www.dwietwarzematki.pl
Obserwuj wątek
    • giokonda.it Re: Bunt dwulatka 04.07.13, 09:41
      Minie, cierpliwości... Łapiesz za rękę i mówisz "nie wolno popychać", on swoje, Ty swoje jak zdarta płyta. W przypadkach mniej niebezpiecznych u tak małych dzieci działa odwrócenie uwagi. W bardzo niebezpiecznych typu włażenie na okno czy wybieganie na ulicę lekki klaps. Tutaj nie ma żartów, ma zapamiętać i koniec. Na placu zabaw powiedz,że jak będzie gryzł idziecie do domu no i niestety musisz to zrobić jak taka sytuacja wystąpi. Ogólnie jak się teraz przyłożysz, to koło 3 urodzin będzie lepiejwink
      • dwietwarzematki Re: Bunt dwulatka 04.07.13, 11:54
        Mówisz ok. 3 lat będzie już dobrze? Super! Byle do 3 urodzin hehe Śmieję się bo to nerwowy śmiech ale z tą moją cierpliwością jest różnie. Mąż jest bardziej konsekwentny i widzę, że synek ma większy posłuch u niego niż u mnie. Właśnie wróciłam z placu zabaw i właśnie jak zdarta płyta gadałam aż mnie gardło boli: "Nie wolno sypać piachem", "Nie wolno wspinać się na liny tak wysoko", "Nie wolno wyrzucać piłki za płot" ale muszę przyznać, że dzisiaj to i tak było super bo mogłam trochę posiedzieć na ławce smile Z tym zabieraniem do domu jak coś spsoci gdy nie słucha to mam wrażenie, że on nic sobie z tego nie robi i nawet mam wrażenie, że on jest z siebie dumny hehe Nie sądziłam, że chłopcy są aż tak różni od dziewczynek. Córka to przy nim anioł smile

        ----
        www.dwietwarzematki.pl
        • nihiru Re: Bunt dwulatka 05.07.13, 08:28
          być może wyciągam przedwczesne wnioski, ale:

          jeśli siedzisz daleko od dziecka i wołasz że "nie wolno" - to nigdy nie poskutkuje. niestety, trzeba podnieść cztery litery i podejść do dziecka (mnie też się nie chciało). schylić się, popatrzeć w oczy* i stanowczym tonem powiedzieć nie.
          mój buntu dwulatka nie przechodził jakoś intensywnie i u mnie sprawdzały się dwie metody:
          - odwracanie uwagi - zaproponowanie jakiegoś innego zajęcia i/lub
          - tłumaczenie, dlaczego nie wolno
          naprawdę rzadko musiałam uciekać się do "kary", czyli wcześniejszego wychodzenia z placu zabaw czy wysyłania do pokoju.

          a i jeszcze może być ważne to, że bardzo się starałam nie ograniczać do "komunikatów negatywnych" i w ogóle używałam ich jak najrzadziej. staram się często chwalić, doceniać, zauważać pozytywne zachowania. pewnie dlatego teraz, mój trzylatek jak np: podlewa kwiatki szlauchem i woła do mnie "jestem grzeczny, mama! prawda?"smile

          *wyczytałam to w jakiejś książce o wychowaniu chłopców - podobno mają większy niż dziewczynki problem z patrzeniem w oczy. jak chcesz się upewnić, że komunikat dociera, najpierw musisz sprawić, żeby na Ciebie popatrzył.
        • camel_3d Re: Bunt dwulatka 09.07.13, 12:35
          taa..do 3 urodzin..potem bunt 3,4,5,6,7,8,9,10 i tak do 18... smile

          TY jestes rodzicem i TY ustanawiasz warunki gry..

          2 latek przezywa cos w rodzaju dojzewania, jego mozg sie orzwija, pojawiaja sie nowe uczucia, doznania, mysli. juz nie jets "warzywem" ktore tylko pragnie mamy i nic wiecej... teraz nauczyl sie mowic (od rodzicw sie nauczyl) NIE.

          Ustal granice, ustal zasady i przestrzegaj ich do bolu. Jak wyrzuci zabawke przez okno to nie bedzie mial..nasteopnej nie dostanie.

          Jak wybiegnei na ulice to daj w tylek..bo z tym zartow nie ma..lepiej zebys ty mu dala w tylek, niz ma poczuc ten bol bedac potraconym przez auto. Ja dalem raz..ludzei sie patrzyli i mi to wisialo. Mlody juz nigdy nie wybiegl.

          Ustal granice i sie ich trzymaj. Popuszczaj tyko kiedy na prtawde o byle co chodzi. Tak, zeby dziecko wiedzialo, ze tez ma cos do powiedzenia... zeby mialo wrazenie, ze moze tez o czys decydowac.

          Do nas przychodzil co miesiac "list rodzicow"... i tam ladnei ujeli.."granice i zakazy to dladziecka zelazne sztaby, ktorymi bedzie szarpalo i chcialo je wyrwac, ale mimo to potrzebuje ich jak wody do zycia" smile

          AHA..i nie traktuje tego jako BUNT..on po prostu nei kontroluje tego co sie dzieje.. pomoz mu.

          • gazeta_mi_placi Re: Bunt dwulatka 16.07.13, 14:31
            I tu się zgadzam z Camelem.
    • el_elefante Re: Bunt dwulatka 05.07.13, 15:03
      Skąd się bierze bunt dwulatka?
      Co naprawdę się kryje pod tym mało adekwatnym określeniem?
      Znalezienie odpowiedzi na te pytania znacznie ułatwiają przetrwanie trudnego okresu w jako takim zdrowiu psychicznym wszystkich smile

      > Synek wszystko rozumie co się do niego mówi, wykonuje polecenia
      To, że wykonuje polecenia nie oznacza, że wszystko rozumie. Jasne, że to tylko twój przykład i na pewno masz więcej innych obserwacji które to potwierdzają, jednak ja byłbym ostrożny wysuwając taką tezę. A jeszcze bardziej ostrożny opierając na niej swoje postępowanie wobec dziecka. Co on rozumie tak naprawdę, to tylko on wie. To co potrafi przekazać to tylko ułamek tego co by chciał przekazać. Ostrożnie z tym.

      > Popycha inne dzieci czy to na placu zabaw, w domu siostrę a mnie gryzie.
      Tępimy jednoznacznymi i zdecydowanymi komunikatami, z wytarganiem z piaskownicy włącznie.

      > Rzuca zabawkami, jak tylko przyuważy uchylone okno wywala zabawki.
      Jeśli nie robi szkód ani nie rzuca w kogoś, to niech sobie rzuca. Nie wiem co macie za oknem, ale jeśli to możliwe, to niech powyrzuca. Potem idźcie razem pozbierać. I tak kilka razy, za którymś mu się znudzi. To taka zabawa albo ciekawość. Jak przestaniesz robić z tego halo, to się pobawi i przestanie. To dotyczy tez innych zabranianych rzeczy w domu - zamiast zabraniać, zrób z tego zabawę - ale w bezpieczny sposób.

      > Krzyczy i piszczy
      Posługuje się najskuteczniejszym sposobem komunikowania - niewiele jeszcze potrafi powiedzieć, nie wie jak. Więc ryczy. Z waszej strony powinien być sygnał taki: ok, widzę że coś jest nie tak, jestem tu obok, jestem gotowy do rozmowy ale nie tak, trzeba skończyć krzyczeć, ja poczekam.

      > Żadne kary typu: kąt, karny dywanik czy wyprowadzenie do innego pokoju nie skutkuje
      Więc nie rób tego. Nie stosuj wobec małego człowieka metod (ok, są pewne wyjątki), których nie chciałabyś sama doświadczyć od innych osób tylko dlatego, ze jest mały.

      > Zwrócenie mu uwagi typu: "Nie wolno popychać"
      Nieodmienne staje mi przed oczami scena z filmu przyrodniczego o lwach, gdzie stary lew - ojciec, cierpliwie znosił dokazywanie lwiątka miętoszącego mu ucho, aż się miarka przebrała. Krótkie ryknięcie posłało malucha półtora metra dalej i spokój. smile
      Nie chodzi mi o dosłowne kopiowanie, ale o coś w tym rodzaju - krótka reakcja, 'nie' powiedziane nie tyle pouczającym cierpliwie głosem, ale właśnie zirytowanym, odsuwającym, dającym wyraźnie do odczucia, że popychanie nie jest akceptowalne. To jest więcej warte niż cierpliwe przytrzymywanie ręki i tłumaczenie milion razy. Tłumaczenie jest sztuczne, wyuczone. Pokazanie irytacji jest pokazaniem prawdziwego uczucia. Bez fałszu.

      > powiedzcie, że minie? smile
      Minie, ale nie nastawiaj się na to, że za dwa tygodnie smile Poza tym to chodzi tak trochę falami, raz lepiej, raz gorzej. Dziecko też skokami się rozwija, ma słabsze i mocniejsze chwile.

      I jeszcze jedno: twój synek nie jest okropny, jest taki jak wiele innych dzieci. Nie porównuj go z córką, bo to go krzywdzi.
      • dwietwarzematki Re: Bunt dwulatka 09.07.13, 08:00
        Na prawdę dziękuje Wam za takie wyczerpujące odpowiedzi smile
        Wczytałam się w nie wnikliwie.

        Mój Kropek to kochane dziecko i szukamy sposobu na niego. Wiem, żę jest jeszcze malutki ale wiem też, że już dużo rozumie on również szuka na nas sposobu wink

        Jeżeli chodzi o nasze okno i wyrzucanie zabawek to rada el_elefante w sprawie wspólnego zbierania bałaganu pod oknem niestety nie sprawdza się. Za każdym razem gdy coś poleci za okno idziemy i zbieramy. Patrzę mu w oczy i faktycznie mój mały chłopiec ucieka wzrokiem, muszę przytrzymać mu główkę i nawiązać kontakt wzrokowy. Za każdym razem cierpliwie mu tłumaczę co zrobił i dlaczego było to złe. On chyba ma taką naturę i muszę się do tego przyzwyczaić ale wiem że nie mogę odpuścić tego ciągłego tłumaczenia bo kiedyś naprawdę sobie lub komuś zrobi krzywdę.
        Wytarganie z piaskownicy jest za każdym razem gdy sypie dzieciom w oczy piachem lub gdy widzę, że ma złe zamiary wobec innego dziecka.

        Nie chcę być heterą chcę być jego mamą. Kocham go ponad życie nawet wtedy gdy doprowadza mnie do szału smile

        Staram się nie porównywać go do córci bo wiem, że każde dziecko jest inne ale czasami samo jakoś tak wychodzi smile

        Jeszcze raz dziękuję za odpowiedzi.

        Pozdrawiam
        ---
        www.DwieTwarzeMatki.pl
        • nihiru Re: Bunt dwulatka 09.07.13, 08:48
          > Za każdym razem cierpliwie mu tłumaczę co zrobił i dlaczego był
          > o to złe.

          Może za dużo?
          Po pierwsze - synek jest jeszcze malutki, długich tłumaczeń jeszcze nie przyswaja;
          Po drugie - to też wyczytałam w książce o wychowaniu chłopców: u chłopców podobno obszary mózgu odpowiedzialne za empatię kształtują się dużo później niż u dziewczynek. Tłumaczenia typu "nie rób tak bo będzie mu przykro" po postu do nich nie trafiają.w ich przypadku bardziej skuteczna jest niestety, co tu ukrywać, tresura, tj.: "nie bijemy innych dzieci, bo wtedy kończy się zabawa". do tego, dlaczego się nie bije innych, syn sam dojdzie tyko trochę później.
          Zaznaczam, że u swojego trzylatka nie zauważyłam czegoś takiego, ale też nie mam porównania do dziewczynek, więc nie jestem wiarygodnasmile
        • el_elefante Re: Bunt dwulatka 09.07.13, 09:07
          > Jeżeli chodzi o nasze okno i wyrzucanie zabawek to rada el_elefante w sp
          > rawie wspólnego zbierania bałaganu pod oknem niestety nie sprawdza się.

          Bo nie to miałem na myśli. On wyrzuca, a ty podchodzisz do tego, jakby robił coś złego: każesz zbierać, trujesz (sory, ale to słowo doskonale tu pasuje) że nie wolno i w dodatku na siłę, słowem robisz z tego jakiś problem.
          Wyluzuj, przyjmij, że to taka zabawa. Wyrzucaj razem z nim. Powyrzucajcie ile wlezie, weź koszyk i idźcie razem pozbierać. I powyrzucajcie znowu. I tak czterdzieści razy smile
          Korzyści:
          1. Nie ma twojej irytacji, nie ma stresu.
          2. Nie ma problemu.
          3. Spędzicie razem czas na czymś, co zajmuje dziecko.
          4. Jest duża szansa, że mu się znudzi.
          5. Zmęczy się i pójdzie spać big_grin
          • black-cat Re: Bunt dwulatka 11.07.13, 20:22
            A jeżeli się nie znudzi? Wspólna zabawa w wyrzucanie zabawek przez okno to idiotyczny pomysł.
            Po pierwsze jest niebezpieczna - na parapet dwulatek sam nie powinien wchodzić. Dzisiaj wyrzuci zabawkę, jutro wyskoczy sam.
            Po drugie, wyrzucając zabawkę może komuś zrobić krzywdę - chciałbyś, żeby Twojemu dziecku spadł na głowę drewniany klocek, bo mamusia postanowiła się bawić ze swoim słodkim brzdącem w wyrzucanie zabawek przez okno?
            Po trzecie - skoro mama świetnie się bawi w wyrzucanie zabawek to pewnego dnia dzieciak zrobi mamie niespodziankę i wyrzuci przez okno np. telefon. I będzie zdziwiony, że mama nie jest zadowolona z tego powodu.
            Dwulatek bawi się z mamą w wyrzucanie zabawek, starsze dziecko zacznie dla żartu wyrzucać inne rzeczy. U mnie na osiedlu dziewięciolatek zimą bawił się w zrzucanie z balkonu balonów napełnionych wodą. Jeden z balonów wpadł do wózka z niemowlakiem i zrobiło się nieprzyjemnie. Mamusia zdziwiona, że nigdy wcześniej balonów! nie wyrzucał. Zaczynał od klamerek, ale nikt nie powiedział, że nie wolno.
            Jeżeli wyrzuca, to znaczy, że nie chce. Tłumaczymy, że jeżeli jeszcze raz wyrzuci, nie będzie miał zabawki i trzymamy się tego.
            • el_elefante Re: Bunt dwulatka 16.07.13, 13:21
              Napisałem:
              "Nie wiem co macie za oknem, ale jeśli to możliwe, to niech powyrzuca."
              i dalej:
              "zrób z tego zabawę - ale w bezpieczny sposób"

              W świetle powyższego jedyne co mogę skomentować, to twoją wątpliwość w to, czy się dziecku znudzi, czy nie. Twierdzę, że jest to bardzo prawdopodobne. Za mało prawdopodobne uważam, żeby jakaś zabawa z "dwulęctwa" weszła dziecku na stałe w nawyk. Ale ok, teoretycznie jest to możliwe.
    • camel_3d Re: Bunt dwulatka 09.07.13, 12:27
      a probowalas dac raz w tylek? smile


      • el_elefante Re: Bunt dwulatka 09.07.13, 13:52
        Uwaga, prowokator!
        wink
      • dwietwarzematki Re: Bunt dwulatka 09.07.13, 16:14
        Hahaha prowokator, dobre smile
        Ja tu napiszę, że tak to mnie w końcu zamkną wink
        Próbowałam ale to nie oznacza, że dałam bo kończyło się na zamachu i w ostatniej chwili dawałam sobie spokój bo wiem, że to w niczym by nie pomogło ani jemu ani mnie. Dawanie w tyłek to nie radzenie sobie z własnymi emocjami. jeżeli ja dwulatkowi mówię, że nie wolno bić, popychać itp. to czemu mi miałoby być wolno?

        Pozdrawiam

        ----
        www.DwieTwarzeMatki.pl
        • camel_3d Re: Bunt dwulatka 10.07.13, 22:16
          ja tam wole sobie nie poradzic z wlasnymi emocjami i niech mi dziecko na ulice nie wybiegasmile)

          dostal w tyllek na ulicy w wieku 2 lat..i to byl jedyny raz kiedy na ulice wybiegl.
        • titti_pecci_scialoja Re: Bunt dwulatka 11.07.13, 14:04
          > nie radzenie sobie z własnymi emocjami

          jeśli stawiasz sobie tak wysoko poprzeczkę, to życzę powodzenia. Życie to nie teatr, czasem dzieciak przegnie i musi poznać gniew matki. Myślisz,że wszystko da się załatwić tłumaczeniem?
          • dwietwarzematki Re: Bunt dwulatka 11.07.13, 14:15
            Myślę, że gniew matki można pokazać w inny sposób. Ja dostawałam w dupę będąc mała i nie uważam, że rodzice mnie skrzywdzili przez to ale mój dzieciak żyje na tym świecie dopiero dwa lata i uważam, że nie zasługuje na takie traktowanie. Jeżeli ja nie pozwalam bić innych to dlaczego ja mam go bić??? On dopiero poznaje ten świat...
            W momencie gdy kilka dni temu zadawałam pytanie jak radzić sobie z buntem dwulatka to widzę zmianę w zachowaniu syna. Małymi krokami szukamy sposobu i uda mi się bez bicia. Czy postawiłam sobie wysoko poprzeczkę? Być może ale bycie rodzicem to właśnie stawianie poprzeczek, to jedno wielkie wyzwanie i wiem, że podołam smile

            Pozdrawiam
            ----
            www.DwieTwarzeMatki.pl
            • titti_pecci_scialoja Re: Bunt dwulatka 11.07.13, 14:27
              Ja wolę nie udawać świętszej od Papieża, bo na dłuższą metę się nie da zwłaszcza przy więcej niż jednym dzieckuwink Zwłaszcza jak się nie ma pomocy i spędza z nimi wiele czasu bardzo aktywnie - ja tu mam poprzeczkę ustawioną wysoko. I również nie mówię dziecku,że ma nie bić. Ma nie zaczepiać,ale jak go ktoś uderzy ma oddać 2 X mocniej.
              • dwietwarzematki Re: Bunt dwulatka 11.07.13, 14:38
                Najważniejsze, żę każdy ma swój sposób i jestem przekonana, że żadna normalna matka ma swój instynkt i nie da zrobić krzywdy swojemu dziecku. Dlatego nie oceniam nikogo i jeżeli się sprawdzają sposoby u jednego to nie koniecznie u innych się sprawdzą wink Wiem też, żę każda matka wie co dla jej dziecka jest najlepsze smile
                Syn jest na etapie zaczepiania i zaczynania "bójek" w tej sytuacji reaguję ale jeżeli zobaczę, że to on będzie ofiarą również chcę wpoić mu, że obrona jest wskazana. Córka tego nie miała i wiecznie jak małe popychadło było, byłam wściekła na siebie, że powtarzałam jej, że nie wolno bić i krzywdzić innych. Synek będzie inaczej miał tłumaczone nie chcę by był popychadłem i jak troki od kaleson.

                ---
                www.DwieTwarzeMatki.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka