Dodaj do ulubionych

śmierć chomika 5-latki

12.10.13, 22:17
Zwierz jeszcze żyje ale chudnie i coś mu dolega. Na ile się da będziemy go ratować. Pytanie czy już rozmawiać na ten temat z córką, czy czekać na śmierć zwierzaka? Córka jest z nim bardzo związana, bawi się z nim prawie codziennie. Już kilka razy wcześniej mówiliśmy jej, że jest juz stary i może umrzeć, ona się tym zbytnio nie przejęła (nie rozumie jeszcze co to znaczy umrzeć, myśli, że to to samo co zachorować). Może ktoś z Was był w podobnej sytuacji.
Obserwuj wątek
    • Gość: aaa Re: śmierć chomika 5-latki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.13, 05:33
      > Zwierz jeszcze żyje ale chudnie i coś mu dolega.
      czyli rozumiem, że nie wiesz co mu dolega bo to przecież taki kłopot ruszyć się do weterynarza? a problem może być błahy - np za długie zęby które utrudniają jedzenie, obcięcie zębów kosztuje 10 zł;
      • verdana Re: śmierć chomika 5-latki 13.10.13, 09:33
        Do weterynarza natychmiast. A potem w zależności od diagnozy musisz podąć decyzję. Jeś li to kwestia paru dni, to trzeba dziecku powiedzieć, choćby dlatego, żeby zostawiło chore zwierzę w spokoju.
        • mruwa9 Re: śmierć chomika 5-latki 13.10.13, 11:02
          no ale autorka pisze, ze chomik stary, a to raczej krotkowieczne zwierzeta. Jesli ma te swoje 2 lata, nie ma sensu IMHO ratowac go za wszelka cene, bo cudow nie ma, tylko raczej nastawic sie na pozegnanie zwierza.
          Takie zycie...
          • Gość: Kinderczekolada Re: śmierć chomika 5-latki IP: *.31.118.173.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 13.10.13, 11:33
            To bedzie wazne doświadczenie dla Twojej córki, smutne, ale bardzo wazne.
            Dobrze je wykorzystaj, rozmawiajcie, wytłumacz, ze zwierzaczek jest stary i chory i przyjdzie taki dzien, ze trzeba go bedzie pożegnać na zawsze i nic tego nie zatrzyma. Wytłumacz, ze teraz trzeba sie nim bardziej troskliwie opiekować, zeby było mu dobrze.
            Zdecydowanie tez unikaj słów, ze jak chomik umrze, to kupicie nowego.
            • verdana Re: śmierć chomika 5-latki 13.10.13, 19:16
              O ile uważam, że doświadczenie śmierci jest dla dziecka ważne, o tyle fundowanie mu w tym wieku stresu czekania na śmierć jest niedobre. To jest nie tylko większy stres, ale długotrwały - jak długo dziecko ma żyć w cieniu przyszłej śmierci chomika, patrzeć na niego i wiedzieć, ze niedługo umrze?
              Choćby dlatego zabrałabym zwierzę do weterynarza - aby poinformować dziecko w ostatniej chwili, a nie aby czekało miesiąc czy dwa na śmierć zwierzęcia.
              • Gość: Kinderczekolada Re: śmierć chomika 5-latki IP: *.205.19.23.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 13.10.13, 20:12
                Nie chodzi mi o to, zeby walkowac temat za każdym razem jak sie wyjmie zwierzaki z klatki.
                Dziecku wystarczy wspomnieć o takiej mozliwosci, powoli przy okazji oswajać z takim zdarzeniem, uczyć, ze kiedy ktos traci siły trzeba mu pomagać.
                Nie chodzi o to, zeby dziecko nakrecac i stresowac, a przygotowywać
              • Gość: domza2 Re: śmierć chomika 5-latki IP: *.rzeszow.vectranet.pl 13.10.13, 20:24
                Zgadzam się z Verdaną.Reakcja dziecka i tak zależy od temperamentu i w zasadzie niewiele ma wspólnego z tym, co zrobimy. Mnie śmierć zwierząt domowych w ogóle nie wzruszała, a starsza siostra przeżywała każdego chomika kilka miesięcy. Tak jest do dziśsmile
                • verdana Re: śmierć chomika 5-latki 14.10.13, 09:50
                  Dziecku rodzice mówią, ze chomik może umrzeć. Nic ponadto zrobić nie można, a świadomość, zę zwierze umiera jest moim zdaniem o wiele za bardzo obciążająca dla dziecka.
                  • Gość: Kinderczekolada Re: śmierć chomika 5-latki IP: *.205.19.23.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 14.10.13, 10:16
                    A jak wytlumaczysz dziecku, ze teraz chomikowi bedzie lepiej w klatce niż na rękach dziewczynki (zakładam, ze tak moze byc, bo jakimś wytrawnym hodowca chomikow nigdy nie byłam)?
                    Czy powiedzenie, ze ktos jest chory, ze sie zle czuje, to nadmierne obciążanie dziecka? Moim zdaniem raczej nie. Ja bym to potraktowała jako lekcje, jak dbać o innych, pamietajac tez, ze wiele zależy od samego dziecka i jego wcześniejszych doświadczeń. Z reguły pięciolatki sa na etapie dochodzenia do tego, ze smierć jest zjawiskiem nieodwracalnym (nie wiadomo na jakim etapie jest konkretna dziewczynka)
    • Gość: Kasia Re: śmierć chomika 5-latki IP: *.adsl.inetia.pl 13.10.13, 15:28
      Naprawdę sądzisz, że masz tak głupie dziecko, że nie wie, co to znaczy umrzeć??
      Nigdy nie widziała choćby zdechłej muchy, albo motyla??
      Nigdy nikt nie zabił przy niej komara??
      Nie wie, że jedząc mięso je się zabite zwierzę??
      Nigdy nie była w sklepie mięsnym i nie widziała martwych kurczaków??



      • kanna 5-latki nie rozumieją śmierci 14.10.13, 17:21
        Naprawdę sądzisz, że masz tak głupie dziecko, że nie wie, co to znaczy umrzeć??

        Pięciolatki nie rozumieją śmierci - tego, ze oznacza koniec i że nie można jej cofnąć. Nie dlatego, że są "głupie", tylko dlatego, że ich mózg nie rozumie nieodwracalności.

        Dziewczynce warto mówić, że każdy kto się urodził , ten umrze - a chomik żyje już długo. Jak umrze, nie będzie się ruszał i nie będzie oddychał, i nic nie będzie go bolało.

        Jak mała będzie chciała - możecie zrobić pogrzeb. Na pewno powinna zobaczyć martwe zwierzątko i móc się z nim pożegnać.
        • verdana Re: 5-latki nie rozumieją śmierci 14.10.13, 17:55
          Miałam trzylatkę, która doskonale rozumiała śmierć, a przede wszystkim jej nieodwracalność i nieuchronność. Oczywiście, skończyło się to paromiesięcznymi lękami i błaganiem "Ja nie chcę umierać, nie namawiajcie mnie".
          Przy czym w rodzinie nikt wtedy nie umarł. .
        • e-kasia27 Re: 5-latki nie rozumieją śmierci 14.10.13, 19:07
          kanna napisała

          > Pięciolatki nie rozumieją śmierci - tego, ze oznacza koniec i że nie można jej
          > cofnąć. Nie dlatego, że są "głupie", tylko dlatego, że ich mózg nie rozumie nie
          > odwracalności.
          >


          Jeśli pięciolatek nie rozumie nieodwracalności śmierci, to albo jest opóźniony w rozwoju, albo ma rodziców, którzy go totalnie zaniedbali, albo takich, którzy w ogóle z nim o niczym nie rozmawiali, traktując go jak niemowlaczka i chroniąc go przed normalnym życiem, co też jest według mnie formą zaniedbania.
          • jola_ep Re: 5-latki nie rozumieją śmierci 14.10.13, 20:54
            Moja rozumiała. Jak miała 4 lata zmarł nagle mój ojciec, a jej ukochany dziadek. Była na pogrzebie (choć ostrzegano mnie, że będzie miała traumę do końca życia - nie miała). Jak wynosili trumnę, to pytała, dokąd wynoszą dziadka. Nie chciała zostać - uczestniczyła w ceremonii pogrzebowej, była na cmentarzu.

            Rozumiała.

            Tylko, że mając 5 lat zapytała babcię, kiedy dziadek zmartwychwstanie, bo czeka, czeka i już doczekać się nie może.

            Mój brat zrozumiał niedowracalność (i nieuchronność) śmierci jak miał 7 lata. Moja mama szukała wtedy pomocy u psychologa, tak bardzo przeżywał.
            Zwykle odbywa się to mniej więcej w wieku 6-7 lat. Choć nie zawsze dramatycznie.

            Czasem dzieje się to oczywiście wcześniej. Ale nie upoważnia to Cię do wypowiadania aż tak ostrych słów. Bo to, czy pięciolatek napawdę rozumie nie jest tożsame z tym, że nam się tak wydaje.

            Pozdrawiam
            Jola
            • kanna Re: 5-latki nie rozumieją śmierci 14.10.13, 22:08
              PRZEŻYWANIE nie oznacza zrozumienia.

              Oczywiście, to indywidualna sprawa, ale rozwojowo przeciętny pięciolatek nie ogarnia śmierci. Ponieważ żyje tu i teraz i nie potrafi wyobrazić sobie (przewidzieć) , co będzie za rok, dwa, czy pięć. Nie planuje, nie przewiduje.
              Niby "rozumie", ze ktoś umarł, ale jednocześnie pyta, czy ta osoba przyniesie prezent na Gwiazdkę.

              Ale ja nie o tym... uderzył mnie fakt, że ktoś pięciolatka nie ogarniającego śmierci nazywa "głupim".
              • e-kasia27 Re: 5-latki nie rozumieją śmierci 14.10.13, 23:29
                No może pięciolatka, który nie ogarnia śmierci nie nazwałabym głupim, bo tu zwykle wina leży po stronie rodziców, ale już, pięciolatka, który:

                " żyje tu i teraz i nie potrafi wyobrazić sobie (przewidz
                > ieć) , co będzie za rok, dwa, czy pięć. Nie planuje, nie przewiduje."

                to zdecydowanie nazwałabym głupim, no może nie głupim(bo to brzydkie słowo), ale opóźnionym umysłowo, ale na pewno głupim nazwałabym kogoś, kto myśli, że przeciętny pięciolatek, jest jeszcze aż tak głupi, że nie potrafi sobie wyobrażać, przewidywać i planować.

                Skąd u Ciebie takie idiotyczne poglądy??
                Nigdy nie miałaś do czynienia z dziećmi?

                A pytanie o prezent na gwiazdkę, całkiem rozsądne, skoro zmarły jest teraz aniołkiem, to jako aniołek żyjący w niebie mógłby przecież o dziecku pamiętać i prezent przynieść.
                To są tylko skutki wciskania dzieciom nieprawdziwych informacji, aby uniknąć powiedzenia prawdy, a nie dowody na niezrozumienie nieodwracalności śmierci.
                Każde dziecko rozumie tak, jak mu to zostało przedstawione przez dorosłych, z którymi miało do czynienia.
                • morekac Re: 5-latki nie rozumieją śmierci 16.10.13, 20:08
                  żyje tu i teraz i nie potrafi wyobrazić sobie (przewidz
                  > ieć) , co będzie za rok, dwa, czy pięć. Nie planuje, nie przewiduje."

                  to zdecydowanie nazwałabym głupim, no może nie głupim(bo to brzydkie słowo), ale opóźnionym umysłowo

                  Pięciolatek ma nad tobą jedną przewagę - z pewnością pojmie i zrozumie jeszcze wiele rzeczy, wielu rzeczy się nauczy - ale ty raczej nie zrozumiesz, że 5-latek nie planujący kilka lat do przodu, nie pojmujący śmierci i innych tego typu niuansów - jest normalnym dzieckiem. Przykro mi - dla ciebie nie ma już chyba nadziei...
                • kanna Re: 5-latki nie rozumieją śmierci 20.10.13, 12:16
                  pewno głupim nazwałabym kogoś, kto myśli, że przeciętny pięciolatek, jest jeszcze aż tak głupi, że nie potrafi sobie wyobrażać, przewidywać i planować.

                  Potrafi, ale w bardzo ograniczony sposób i w krótkim okresie czasu.

                  Zachęcam do poczytania Piageta, lub z nowszych pozycji np. Brazeltona. Tam jest sporo o prawidłowościach rozwoju dzieci smile
            • e-kasia27 Re: 5-latki nie rozumieją śmierci 14.10.13, 23:06
              jola_ep napisała:

              > Tylko, że mając 5 lat zapytała babcię, kiedy dziadek zmartwychwstanie, bo czeka
              > , czeka i już doczekać się nie może.

              Wiesz, to akurat nie jest dowód na nierozumienie śmierci, tylko na to, że dziecko wierzy we wszystko, co mu mówią dorośli.
              Więc jak jej ktoś głupot o zmartwychwstaniu naopowiadał, to czekała, że tak będzie.
              Dlatego nie należy dziecku bredni opowiadać.



              >
              > Czasem dzieje się to oczywiście wcześniej. Ale nie upoważnia to Cię do wypowiad
              > ania aż tak ostrych słów. Bo to, czy pięciolatek napawdę rozumie nie jest tożsa
              > me z tym, że nam się tak wydaje.
              >

              Równie dobrze można by powiedzieć odwrotnie:
              To, że nam się wydaje, że pięciolatek nie rozumie, nie znaczy, że naprawdę nie rozumie.

              Każde przeciętny pięciolatek, ba nawet i czterolatek, a nawet i trzylatek jest w stanie to zrozumieć, ale TRZEBA MU TO POWIEDZIEĆ, a nie ukrywać, kłamać, unikać i uważać, że jest za mały, bo jego mózg nie rozumie nieodwracalności.
              Mózg pięciolatka jest do tego wystarczająco rozwinięty, ale jak widać mózgi dorosłych tego jakoś nie potrafią ogarnąć.
              Może dlatego nie potrafią, bo im też we wczesnym dzieciństwie nikt nie powiedział, że śmierć istnieje, a potem przeżywali szok jako siedmiolatki, gdy się o tym przypadkiem dowiedzieli.
              A teraz, na skutek własnej traumy, nie potrafią z dziećmi rozmawiać i odsuwają ten moment rozmowy o śmierci, tak samo, jak moment rozmowy seksie, bo jest to trudne. Tyle, że trudne dla nich, a nie dla dziecka, bo małe dziecko przyjmuje wszystko w sposób naturalny.
              • jola_ep Re: 5-latki nie rozumieją śmierci 15.10.13, 07:17
                > Więc jak jej ktoś głupot o zmartwychwstaniu naopowiadał, to czekała, że tak będ
                > zie.

                A mogę prosić, abyś nie obrażała mojej wiary?
                Owszem, wiedziała i o śmierci, i o zmartwychwstaniu. Także o tym, kiedy to będzie. I parę innych rzeczy i teoretycznie wydawało mi się, że temat ogarnia. A okazało się, że jednak nie. Zabrakło jej zrozumienia i wyczucia czasu. Bo to rozwojowo przychodzi z wiekiem.


                > To, że nam się wydaje, że pięciolatek nie rozumie, nie znaczy, że naprawdę nie
                > rozumie.

                To też prawda.
                Dlatego osobiście poczekałabym z przygotowaniem do śmierci chomika, bo możemy "przedobrzyć": zbyt łatwo jest osiągnąć odwrotny skutek. Trudniejsze może się okazać oczekiwanie. Nie wiemy, jak przetworzy nasze słowa wyobraźnia dziecka

                > Może dlatego nie potrafią, bo im też we wczesnym dzieciństwie nikt nie powiedzi
                > ał, że śmierć istnieje, a potem przeżywali szok jako siedmiolatki, gdy się o ty
                > m przypadkiem dowiedzieli.

                Mój brat (i ja) wychowaliśmy się na wsi. Dawno, dawno temu. Wątpię, aby nie wiedział co to śmierć aż do 7 lat.

                Choć oczywiście masz rację, że teraz nie potrafimy podjąć tego trudnego tematu.
                Nasza cywilizacja jest cwywilizacją wiecznej młodości.
                • e-kasia27 Re: 5-latki nie rozumieją śmierci 15.10.13, 13:39
                  jola_ep napisała:

                  >
                  > A mogę prosić, abyś nie obrażała mojej wiary?
                  >


                  Nie obrażam wiary.
                  O wierze, też można dziecku mądrze opowiadać i głupot nagadać.
                  Taki przykład z mojego podwórka.
                  Zeszłej jesieni rano przed pójściem do przedszkola powiedziałam naszej wówczas czterolatce, że po południu pojedziemy do sklepu po buty.
                  Przyleciała do domu cała w skowronkach i pierwsze słowa, że nie musimy już kupować butów, więc pytam jak to nie musimy, a w czym będziesz w zimie chodziła?
                  Nie musimy kupować, bo Pan Bóg da mi buty.
                  Na to ja, że Pan Bóg nikomu butów nie daje - no i ryk, bo siostra na religii powiedziała, że Pan Bóg daje ludziom wszystko, co im jest potrzebne, a jej teraz potrzebne są buty.
                  • jola_ep Re: 5-latki nie rozumieją śmierci 15.10.13, 18:06
                    > no i ryk, bo siostra na religii po
                    > wiedziała, że Pan Bóg daje ludziom wszystko, co im jest potrzebne, a jej teraz
                    > potrzebne są buty.

                    Moja córka jako czterolatka rozpłakała się, bo było ślisko i ktoś powiedział, że jak babcia upadnie to się potłucze.
                    A ona niedawno potłukła szklankę i bała się, że to samo spotka babcię.
                    Bała się też wyjść na podwórek, bo usłyszała gdzieś, że są kleszcze (jej zdaniem były wielkie jak psy). Syn nie chciał kupić soczka Ptysio, bo bał się, że smok z niego wyskoczy itd. itp. A złodziej w szafie i duch za firanką?

                    Dzieci powoli dorastają do nieco bardziej abstrakcyjnego pojmowania świata. I wcale nie oznacza to, że ktoś głupio tłumaczy. Bo czasem chcąc mieć pewność, że mądrze tłumaczymy świat, należałoby zamilknąć.
    • el_elefante Re: śmierć chomika 5-latki 14.10.13, 11:23
      Ze zwierzakiem do weta, córce powiedzieć, że zwierz chory i potrzebuje spokoju i opieki, niech go nie tłamsi. Zdechnie, to zdechnie, a może nie. Nie widzę najmniejszego sensu w gadaniu teraz o śmierci.
      W ogóle śmierć jest tematem ekstremalnie trudnym i dla dorosłego, dlatego uważam, że nie ma potrzeby na siłę go zgłębiać z dzieckiem.
      Porównywania śmierci ukochanego zwierzaka z ubiciem komara albo mięsem w sklepie nie skomentuję.
      • kanna Re: śmierć chomika 5-latki 14.10.13, 17:27
        W ogóle śmierć jest tematem ekstremalnie trudnym i dla dorosłego, dlatego uważam, że nie ma potrzeby na siłę go zgłębiać z dzieckiem

        Śmierć jest częścią życia. Powinno się ja tłumaczyć dziecku, tak jak się tłumaczy rożne inne rzeczy. taka teoria względności tez jest ekstremalnie trudna, ale jej tłumaczyć nie trzeba, bo dziecka nie tyczy. A śmierć owszem, tyczy. Niestety.

        Oswajanie trudnego tematu śmierci polega na tym, ze się o nim z dzieckiem rozmawia - powoli, spokojnie, odpowiadając na pytania. jeśli ktoś porusza temat śmierci z dzieckiem jest nadzieja, że jak ono dorośnie nie będzie dla niego "ekstremalnie" trudny, tylko po prostu trudny.
        Unikanie tematu śmierci (kiedy ona obok się zdarza) WZMAGA lęk dziecka.
        • el_elefante Re: śmierć chomika 5-latki 14.10.13, 20:09
          Teoria względności to zupełnie innego rodzaju trudność. Trudność zrozumienia złożonej teorii fizyki. Śmierć to trudność zrozumienia w dwóch aspektach: 1) tak do końca sami nie wiemy czym tak naprawdę jest śmierć, 2) śmierć jest trudna do zaakceptowania emocjonalnie - to dlatego człowiek jest wyposażony w mechanizmy "nie myślenia" o śmierci, bo inaczej nie dałoby się żyć.

          Nie mówię, że należy udawać, że nie ma tematu. Nie. Natomiast nie ma potrzeby przygotowywać dziecka do śmierci chorego chomika.

          Co to w ogóle oznacza "oswoić temat śmierci"? Czy w ogóle można się oswoić z czymś tak niejasnym i tak terminalnym?
          • kanna Re: śmierć chomika 5-latki 20.10.13, 12:11
            Co to w ogóle oznacza "oswoić temat śmierci"? Czy w ogóle można się oswoić z czymś tak niejasnym i tak terminalnym?

            Oczywiście, jak spojrzysz kulturowo i historycznie - każde plemię, i naród to robi, na swój sposób. Od mumifikacji w Egipcie, zostawiania jedzenia dla zmarłych, wierzeń o życiu pozagrobowym - Styks i te sprawy - naszego obrzędu dziadów, przez halloween, do odwiedzania grobów 1 XI.

            To wszystko oswajanie śmierci. Śmierć jest częścią życia, czy wam się to podoba, czy nie. dzieci powinny dostawać ta wiedzę.
    • camel_3d ja bym nie mowil.. 14.10.13, 21:46
      bo nie wiem czy mozna sie do tego jakos przygotowac. poczekalbym az zejdzie.

      ale to moje zdanie i moje doswiadczenie. u nas jakos zwierzaki nagle zchodzily. albo auto, albo jakas choroba. i najczesciej byl zal i placz..ale przechodzil. potem organizowalismy pogrzeb. tzn tylko dzeici, dorosli sie nie wtracali w te sprawy. ..

      ok..no dobra.. po jakis czasie wygrzebywalismy to to, zeby zobaczyc jak wygladasmile a ze dorosli nie wiedzieli gdzie byl pogrzeb, to nie wiedzieli tez co robimy w ogrodzie smile)
      • tofikrulez Re: ja bym nie mowil.. 18.10.13, 14:13
        Odpowiem hurtem. Dziś byliśmy u weta. Chomik miał juz przerzuty na inne organy, ropę w płucach. Męczył się już bardzo przez ostatnie dni więc, go uśpiliśmy. Córce powiemy, ze zmarł w klatce, bo był bardzo chory, zresztą już wcześniej mówiliśmy, że jest chory, zeby go ciagle nie wyciągała. Jak będize chciała go zobaczyć-zobaczy. Schowany jest w pudełku, jak będzie chciała uczestniczyć w "pogrzebie"-będzie uczestniczyć.
        Co do rozumienia przez nia śmierci, co wywołało burzliwą dyskusję, to już kilka razy próbowaliśmy jej wytłumaczyć co to znaczy umrzeć i wierz mi kasiu_27, że nie mogła tego do końca zrozumieć. Dla niej śmierć to ciężka choroba i trzeba ją leczyć (widziała kiedyś zdechłego kota i stwierdziła, że trzeba go zawieźć do weta). Więc nie rozumie, nie jest głupia ani opóźniona a my nie unikamy tematu.
        Dzieki za wypowiedzi, mam nadzieję, że jakoś to zniesie.
        • kanna Re: ja bym nie mowil.. 20.10.13, 12:23
          Więc nie rozumie, nie jest głupia ani opóźniona a my nie unikamy tematu.

          Nie ogarnia do końca, to rozwojowe i naturalne.

          Na pewno sobie poradzi ze stratą, po prostu bądźcie obok i odpowiadajcie na jej pytania.
          I wielkie brawa dla Was, że nie wpadliście na pomysł "podmiany" chomiczka na nowego.
          • tofikrulez przyjęła to na klatę :) 20.10.13, 21:37
            Nawet więcej. Jak wróciła z przedszkola usiadłam z nią, powiedziałam, że chomik był bardzo chory i umarł w nocy. Myślałam, że będzie rozpacz-ona na to "ale zwierzęta nie umierają tylko zdychają" na co ja, że jeśli jest to zwierzę domowe to mówi się, że umarło. Potem chciała go zobaczyć-pokazałam i koniec tematu. Zdecydowała, że zakopiemy go w ogródku ale na "pogrzebie" nie była. Poinformowała babcie i dziadka i innych o tym fakcie a wczesniej spytała, czy teraz kupimy jej świnkę morską.
            Szczerze mówiąc trochę mnie ta jej reakcja zdziwiła, tak jakby zwierzak jej nie obszedł, był-nie ma , live goes on... No ale niepotrzebnie nie rozdrapywałam tematu skoro nie pyta. Dziś tylko była ciekawa, gdzie jest "grób" chomika.
            • e-kasia27 Re: przyjęła to na klatę :) 22.10.13, 20:49
              No widzisz, więc jednak rozumie znacznie więcej niż Ci się wydawało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka