Dodaj do ulubionych

Tresura = wychowanie

17.08.04, 14:21
Witam wszystkie Panie Mamy.
Musze dodać że jestem ojcem dwójki wspaniałych dzieci, które kocham nad życie
i świettnie się rozumiemy. Syn ma 11 lat a córka 9.
A teraz rozwinięcie tematu.
Ciekaw jestem waszej opinii.
Stawiam tezę:
WYCHOWANIE=TRESURA
Kto ośmieli się na takie porównanie?
Miłych przemyśleń i czekam na komentaże.
Obserwuj wątek
    • jagienkaa Re: Tresura = wychowanie 17.08.04, 14:33
      zwierzęta się tresuje, a dzieci się wychowuje smile nie odwrotnie...
      Nie zgadzam się z tezą. A komentarze się pisze przez RZ.
      • verdana Re: Tresura = wychowanie 17.08.04, 14:36
        W pewnych wypadkach to na pewno tresura - np. nauka czystości czy grzecznego
        mówienia "dzień dobry" do wrednej sąsiadki.
        W innych nie - bo tresura zakłada a/ bezmyślność osoby podporzadkowanej
        tresurze, b/ wykonywanie dokładne wyuczonych poleceń c/ brak modyfikacji tych
        poleceń i własnej inicjatywy.
        • zako1 Re: Tresura = wychowanie 17.08.04, 14:41
          Verdana. Bezmyślność? Absolutnie nie zgadzam się. Tresujemy zwierzęta myslące.
          Nikt nie robi tego z amebą czy pantofelkiem.
      • zako1 Re: Tresura = wychowanie 17.08.04, 14:38
        No tak. Masz rację, że komentarz rzeczywiście piszę się przez rz.
        Co do drugiego stwierdzenia to także uważam, że tresura dotyczy zwierząt ale
        jakie są różnice między wychowaniem dzieci a tresurą zwierząt? Chodzi mi o
        mechanizmy jakich używamy przy jednym i drugim.
        • judytak Re: Tresura = wychowanie 17.08.04, 15:23
          wynikiem tresury jest pożądane zachowanie
          (i nie wnikamy, co się dzieje "w psychice")
          w związku z czym zmiana warunków zewnętrznych łatwo może
          powodować "zdezaktualizację" pożądanego zachowania
          ("kiedy szefa nie ma, można się spóźniać")

          wynikiem wychowywania jest internalizacja normy
          (czyli wyrabianie "własnego przekonania")
          z tego dopiero wynika pożądane zachowanie
          i nawet kiedy "nie udało się" tak zachować, jak trzeba, to się odczuwa
          dyskomfort "moralny"
          norma obowiązuje niezależnie od zmieniającej się sytuacji
          ("nie jeżdżę bez biletu, bo to kradzież")

          stosowane środki różnią się, owszem, ale tak mało, że często w praktyce nie
          można je odróżnić
          (są bardzo ciekawe badania na ten temat, pokazujące, że np. małe kary, małe
          nagrody skutkują internalizacją normy, podczas gdy duże kary, duże nagrody -
          nie)

          pewnie byłam zbyt teoretyczna, jak na tę porę roku :o)

          pozdrawiam
          Judyta
          • zako1 Re: Tresura = wychowanie 17.08.04, 15:32
            Judytko. Teoria mi się podobała i zgadzam się.
            Ale również stwierdzam fakt, że wiekszość rodziców tresuje dzieci a nie
            wychowuje. Dziecko ma być grzeczne i nie przeszkadzać, dobrze się uczyć i
            słuchać starszych. Dla rodziców wystarcza to, że się odpowiednio zachowuje i
            nie wnikaja w to czy jest to w zgodzie z tym co chcą i czują. Jakiekolwiek
            odchylenia od tych norm powodują reakcje "naprostowujące" bez uwzględniania
            przyczyn.
            Pozdrawiam
            Piotr
            • judytak Re: Tresura = wychowanie 18.08.04, 09:22
              zako1 napisał:

              > wiekszość rodziców tresuje dzieci a nie
              > wychowuje.

              nie wydaje mi się, żeby to było większość...
              przynajmniej nie odnoszę takiego wrażenia wśród kolegów/ koleżanek mojej córki
              w podstawówce (u młodszych dzieci trudno stwierdzić w powierzchowym kontakcie)

              Dziecko ma być grzeczne i nie przeszkadzać, dobrze się uczyć i
              > słuchać starszych. Dla rodziców wystarcza to, że się odpowiednio zachowuje i
              > nie wnikaja w to czy jest to w zgodzie z tym co chcą i czują. Jakiekolwiek
              > odchylenia od tych norm powodują reakcje "naprostowujące" bez uwzględniania
              > przyczyn.

              no i masz wtedy przypadki, kiedy dziecko, które było "grzeczne, nie
              przeszkadzało i dobrze się uczyło", na pierwszym swoim wakacyjnym wyjeździe z
              kolegami upije się do nieprzytomności, demoluje okolice lub wraca w ciąży...

              ale nie jest to większość!
              twoim zdaniem większość nie odróżnia przypadkowego rozlania soczku od celowego,
              większość nie pyta, o co się z Piotrkiem pobiłeś w przedszkolu, itp. itd.?

              pozdrawiam
              Judyta
        • verdana Re: Tresura = wychowanie 17.08.04, 15:24
          Przykład - pies siusia w miejscu niedozwolonym. Dajesz mu po zadku. Dziecku też
          dawałeś.
          Po drugie - ja nie stosowałam w kazdym wypadku metody "kary i nagrody" jak jest
          to w tresurze. Stosowałam tłumaczenie, dyskusję, perswazję. Spróbuj wytłumaczyć
          coś psu. Ale może ty swoim dzieciom niczego nie tłumaczyłeś, tylko na zmianę
          lałeś pasem albo dawałeś ciasteczko?
          I na koniec - psa uczymy, zeby warował, podawał łapę i nie żebrał w czasie
          kolacji. Może się mylę, ale dzieci należy jeszcze nauczyć np. moralności, która
          psu raczej się nie przyda. A jak ci się udało wytresować dzieci na porzadnych
          ludzi?
          • moler1 Re: Tresura = wychowanie do verdany 17.08.04, 16:41
            Verdano, zacznę od tego, że czuję do Ciebie sympatię, gdyż większość Twoich
            wypowiedzi jest bliska moim poglądom, niemniej w tym przypadku mam wrażenie, że
            nie zrozumiałaś słowa pisanego, zatem proponuję, abyś jeszcze raz przeczytała
            poprzednie wątki.

            pozdrawiam
          • aszar.kari Re: Tresura = wychowanie 17.08.04, 17:23
            Moim zdaniem, czescia wychowania jest tresura ale tylko czescia. Nie podoba mi
            sie zalozenie, ze wychowujemy dzieci a tresujemy zwierzeta. Ja moje psy rowniez
            wychowuje i nie mam zadnych watpliwosci co ich uczuc wyzszych lacznie np. z
            poczuciem obowiazku - kto mial do czynienia z psami przewodnikami lub psami
            lawinowymi - wie, o czym mowie. Oczywiscie, psy wychowuje inaczej a dzieci
            inaczej ale w zadnym z przypadkow nie ograniczam sie do tresury! To nie jest
            kwestia kogo dotyczy tresura lub wychowanie tylko kto sie tego podejmuje i co
            chce osiagnac. Przykladem teresury czlowieka (juz przeciez nawet nie dziecka
            tylko osoby doroslej) jest np. wojsko albo sport wyczynowy. Nie uwazam zeby
            tresura byla rownoznaczna wychowaniu ale jestem przekonana, ze nie ma
            efektywnego wychowywania bez elementow tresury.
          • zako1 Re: Tresura = wychowanie 17.08.04, 18:03
            droga Verdano
            Tresura nie polega tylko na dawaniu kar i nagród. Dzieci tez powinny wiedzieć
            ze dobre zachowanie jest w jakiś sposób nagradzane choćby uśmiechem mamy.
            W przypadku zwierząt i ludzi mamy do czynienia z myślącymi i czującymi istotami
            które staramy się wychować by ich zachowania były społecznie akceptowane.
            Słowa tresura używamy wobec zwierząt a wychowanie wobec dzieci. Śmiem twierdzić
            (po przemyśleniach i po przeczytaniu Waszych wypowiedzi), że jednak można
            postawić znak równości przy tych słowach mimo, że słowo tresura nie kojarzy się
            z miłością jak w przypadku wychowania, chociaż wielu właścicieli zwierząt powie
            że kocha swoje pupilki.
            Na koniec smutna dygresja: wiele dzieci jest wychowywanych przez rodziców
            znacznie gorzej niż inni tresują zwierzeta.
            • verdana Re: Tresura = wychowanie 17.08.04, 18:14
              Różnica miedzy tresurą a wychowaniam - co dla mnie oczywiste - polega równiez
              na tym, o czym słusznie wspomniała Judyta - ze wychowanie ma sprawić, ze robimy
              coś bez nagrody, a nie tylko w oczekiwaniu na nią. I prawidłowe wychowanie
              sprowadza się do tego, by osoba wychowywana zachowywała się w przyszłości tak
              jak ona - a nie osoba wychowująca - uwaza za słuszne. Wychowujemy, aby dziecko
              umiało podejmować własne decyzje. Aby będac dorosłe mogło także robić coś, co
              usmiechu mamy nie wywoła. Tresowany pies ma robić to, co mu każą, a za każdą
              decyzję sprzeczną z wolą tresera jest karany lub upominany.
              Nie rozumiem, jak mozna nie widzeć różnicy. No, chyba, że chodzi o popełnianie
              błędów wychowawczych - "tresowanie" zamiast wychowywania. Ale to nie jest aż
              takie częste i nie może prowadzć do utożsamiania tych dwóch metod.
              • aszar.kari Re: Tresura = wychowanie 17.08.04, 19:01
                verdana napisała:

                Tresowany pies ma robić to, co mu każą, a za każdą
                > decyzję sprzeczną z wolą tresera jest karany lub upominany.

                A wychowywane dziecko ma robic tak, jak je uczy wychowawca, a za kazda decyzje
                sprzeczna z wiedza i doswiadczeniem wychowawcy "ukarze" je ow wychowawca lub
                zycie. Taki jest podteskt wychowania. Uwazasz, ze az tak daleki od tresury?
                I nie zrozum mnie zle, jak napisalam wyzej - nie utozsamiam tresury z
                wychowaniem ale jestem zdania, ze w praktyce mamy do czynienia z przenikaniem
                sie obu, a postrzeganie kary i nagrody wylacznie w kategoriach kija i marchewki
                jest wielkim uproszczeniem zagadnienia. W podobnym stopniu zreszta przy
                postepowaniu z dziecmi jak i psami :]
                • verdana Re: Tresura = wychowanie 17.08.04, 22:13
                  To współczuję tak wychowywanym dzieciom. Ja jednak wyraźnie rozróżniam
                  wychowywanie od tresury, a juz szczególnie w wypadku starszych dzieci i
                  naprawdę pozostawiam dużo dobrej woli. Nie jest tak, ze ja wydaję polecenie, a
                  dziecko ma automatycznie wykonać pod groźba kary. Zazwyczaj jest miejsce na
                  przekonywanie, negocjacje i kompromis. Poza tym błędne jest załozenie, ze
                  zawsze ktoś dziecko ukarze, za niewykonywanie poleceń - wychowawca lub zycie.
                  Nie bierzesz pod uwagę, ze rodzice nie sa nieomylni (choć niektórzy chyba za
                  takich się uwazają) i to dziecko moze mieć rację nie wykonując polecenia - a
                  życie ukarze je raczej za ślepe posłuszeństwo. A posłuszeństwo tresowanego
                  zwierzecia ma być ślepe.
                  • ratyzbona Re: Tresura = wychowanie 17.08.04, 22:45
                    Wydaje mi się, że podstawowym błedem w tej dyskusji jest założenie ,że od
                    dziecka podobnie jak od psa wymagamy bezbłędnego wykonania POLECENIA a jesli
                    tego nie uczyni to je karzemy. Nie wiem czy którekolwiek z was kazało dziecku
                    ustepować staruszkom w trawaju nie tłumacząc wczesniej, że osobom w podeszłym
                    wieku trudniej jest długo stać. To właśnie tłumaczenie zachowań i norm
                    społecznych jest podstawą wychowania, a nie wydawanie poleceń. Nie wydaje mi
                    się też by nie zastosowanie się czasami do poleceń rodziców nie było korzystne
                    wychowawczo, o czym w tresurze nie mogło byc mowy. Niemniej zgadzam się, że w
                    nie których przypadkach lepiej dziecko wytresować niż wychowywać jednak są to
                    tylko sytuacje , w których dziecko nie stosując się do zaleceń rodziców może
                    narazić się na niebezpieczeństwo ( bieganie po ulicy , wsadzanie głowy do
                    piecyka)
                  • roman.gawron Re: Tresura = wychowanie 18.08.04, 08:57
                    verdana napisała:

                    > A posłuszeństwo tresowanego zwierzecia ma być ślepe.

                    O, nie zgodzę się! smile
                    Ostatnio wpadła mi w ręce książka Jan Fennel "Zapomniany język psów", w której
                    autorka popularyzuje wypraktykowany przez siebie i wzorowany na metodzie
                    słynnego "zaklinacza koni" taki sposób postępowania właściciela psa/psów, aby
                    te z własnej woli uznały człowieka za przewodnika stada, aby _ufały_ mu, aby
                    _dobrowolnie_ robiły to, czego chce przewodnik.
                • judytak Re: Tresura = wychowanie 18.08.04, 09:42
                  aszar.kari napisała:

                  > verdana napisała:
                  >
                  > Tresowany pies ma robić to, co mu każą, a za każdą
                  > > decyzję sprzeczną z wolą tresera jest karany lub upominany.
                  >
                  > A wychowywane dziecko ma robic tak, jak je uczy wychowawca, a za kazda
                  decyzje
                  > sprzeczna z wiedza i doswiadczeniem wychowawcy "ukarze" je ow wychowawca lub
                  > zycie. Taki jest podteskt wychowania. Uwazasz, ze az tak daleki od tresury?

                  przy takim rozumieniu słowa "wychowanie" owszem jest to tożsame z tresurą

                  przy prawdziwym wychowaniu wychowawca z biegem czasu i w miarę nabierania przez
                  dziecko doświadczeń życiowych zostawia dziecku co raz szersze pole do własnej
                  decyzji, pozwala dziecku doświadczyć różne wyniki różnych decyzji (które to
                  wyniki najczęściej bywają ot po prostu różne, ani dobre, ani złe, czyli nie da
                  się je podciągnąć pod pojęciem kary i nagrody), co raz częściej proponuje
                  tylko, a nie zaleca rozwiązanie, dając i wymagając argumenty, dlaczego tak, a
                  nie inaczej, przedyskutuje z dzieckiem różne ewentualności, w niektórych
                  dziedzinach uznaje wyższość wiedzy i doświadczeń dziecka...

                  czyli: tresura, to w gruncie rzeczy proces jednostronny (zawsze wiadomo, kto
                  kogo tresuje)

                  a wychowanie jest procesem dwustronnym: tak dziecko, jak i rodzic zmieniają się
                  w ciągu i w skutek tego procesu - chyba każdy rodzic to potwierdzi?
                  nauczycieli, innych wychowawców też dotyczy to "obustronność", ale w mniejszym
                  stopniu, zważywszy na mniej intensywną (czasowo i emocjonalnioe) interakcję

                  pozdrawiam
                  Judyta
    • mama_szefusia Re: Tresura = wychowanie 18.08.04, 09:06
      Sporo tu o psach. Zgadzam się w 100% ze wcześniejszą opinią, że psów też się
      nie tresuje ale wychowuje.
      Skojarzyło mi się też z końmi smile. Pamiętam, swego czasu, bardzo zażartą
      dyskusję wśród jeźdźców, czy ujeżdżenie można nazwać tresurą. Dla
      niewtajemniczonych dodam, że ujeżdżenie to jest dyscyplina jeździecka
      polegająca na wykonywaniu określonych ruchów na koniu na placu (czworoboku)
      czasem z podkładem muzycznym (kur). Niby koń musi wykonać precyzyjnie określone
      ruchy w precyzyjnie ustalonych miejscach. Ważna jest ilość wykonanych kroków,
      miejsce stawiania kopyt, ustawienie zadu, ustawienie szyi itp. Wydawałoby się,
      że to czysta tresura, uczenie sztuczek. Ale, tak naprawdę, w ujeżdżeniu nie
      chodzi o to czy koń wykona dany układ, ale jak to zrobi. To jak to zrobi,
      zależy w duzej mierze od jego motywacji. Ujeżdżanie konia nie polega na
      nauczeniu go poszczególnych sztuczek. To bardzo skomplikowana procedura nauki
      porozumiewania się z jeźdźcem, komunikacji w wyniku której koń wykonuje
      określone czynności. Wymaga to sporej praktyki i tzw wyczucia.
      Ja swojego dziecka tez nie uczę sztuczek. Ja tłumaczę swojemu dziecku, że ma
      się przywitać, bo to znaczy, że kogoś zauważa, szanuje itp. Czy mu powie "dzień
      dobry", "cześć", "czołem" czy coś innego to już jego sprawa, ważne żeby druga
      strona to zrozumiała i zaakceptowała.
      Myślę, że sprowadzanie wychowania do tresury to kolosalne uproszczenie
      świadczące o niezrozumieniu istoty rzeczy.
      Nie sądzę też, aby rodzice jakos często traktowali w ten sposób dzieci (wydaje
      mi się, że same dzieci by to szybko rodzicom z głowy wybiły). Przynajmniej ja
      się z tym nie spotkałam.

      Pozdrawiam
    • jokrru Re: Tresura = wychowanie 18.08.04, 10:34
      Jak można postawić znak równości między dwoma
      słowami o całkiem innym znaczeniu ?????

    • wwww_www_ww_w Re: Tresura = wychowanie 25.10.04, 12:45
      WYCHOWANIE=TRESURA - co rozumiesz przez to zako1?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka