Napisałam o tym na prywatnym, ale tu chyba więcej Was zagląda.
Ja sprzeciwiłam się wszelkim radom z książek i gazet. Zaczęłam sadzać córkę na
nocnik kiedy tylko zaczęła samodzielnie siadać. Pierwszy raz posadziłam ją gdy
miała dokładnie 6 miesięcy i 8 dni

Nie buntowała się przede wszystkim tak
jak to robią dwulatki. Może nie wiedziała przez jakiś czas po co ją sadzamy,
ale myślę że ten czas był krótki...
Miała 1,5 roku kiedy co wieczór do kosza szła sucha pieluszka. Nie
rezygnowaliśmy z pieluchy, bo była jesień i to my baliśmy się o mokre
majteczki w czasie chłodnego, a potem mroźnego spaceru. A Marta już była
gotowa do korzystania wyłącznie z nocnika i ubikacji!
Teraz ma 2 latka i 5 miesięcy. I jak sobie myślę o dzieciach w jej wieku
"uczących się" nocnikowania, to sorry ale jest mi ich żal. Że rodzice nie dali
im wcześniej szansy. Może akurat by się udało tak jak u nas, uważam że warto
próbować. My na prawdę nie zmuszaliśmy naszego dziecka do przesiadywania na
nocniku godzinami, tak jak to piszą w gazetach (w "Dziecku" też!) Nigdy też
nie bawiła się nocnikiem. "Od zawsze" wiedziała do czego służy.
Proszę próbujcie tak jak my, może będzie Wam łatwiej!
Chętnie odpowiem na Wasze pytania i "wysłucham" komentarzy.
**********
pozdrawiam
anóla mama
Marty