wiu1
10.09.04, 17:20
Wydaje mi się, że prawie zawsze jest to doświadczenie traumatyczne dla
pierworodnego - pierworodnej. Dlaczego? Bo mało matek potrafi mądrze kochać
swoje dzieci. Bo małe jest takie słodkie .... bo przy nim jest tyle
roboty ... bo wymaga większej troski ... A jeśli do tego różnica wieku między
rodzeństwem jest niezbyt duża (np. 2 lata) i dodatkowo - co gorsza - starsze
jest dziewczynką, a młodsze ukochanym synkiem mamusi, wszystko się potęguje.
To starsze jest nagle "odsadzane" od matki, która po prostu musi skupic się
teraz na nowym bobasie. Zanim to starsze podrośnie. Tak obciążona mama ma
tendencję do "zwalania" na starsze dziecko (córkę) przy
jednoczesnym "sępieniu" jej uczucia. "Jesteś przecież starsza", "Jesteś
przeciez dziewczynką, będziesz kobietą... musisz sobie dawac radę", "chłopaki
juz takie są.." itd. I jak to jest, że matki bardziej dumne sa z synów niz z
córek? Jak to jest, że traktują je ... jak konkurencję, jak kogoś nad
kim "nie będa się przecież rozczulać..".
Czy ktoś z was spotkał się z podobną sytuacją na własnym przykładzie i miał
okazję z powodzeniem wyeliminować ww opisane przy własnych dzieciach?