2-latek-co robić???

03.12.04, 13:54
Mój syn za parę dni kończy 2-lata.Od pewnego czasu nie mogę sobie poradzić z
jego zawziętościa i uporem w robieniu tego czego akurat zabraniam mu.
Powtarzam 5-razy:nie rzucaj ksiązkami, a on dalej rzuca.Mówię 5 razy:nie
pstrykaj telewizorem -żadnego odzewu,wrecz robi na złość.czasem kropnę mu po
tyłku, ale to tez nie przynosi efektu.Dziewczyny może macie jakieś sposoby na
zachowania dzieci tego typu???Nie przeszło także wyprowadzanie za kare do
drugiego pokoju.
Malwina
    • 1jagienka Re: 2-latek-co robić??? 03.12.04, 15:21
      malwinka, przejrzyj to forum, w przeciągu ostatnich 2 miesięcy sporo było na
      ten temat, niektóre dyskusje były nawet gorące i nieprzyjemne. Może nie
      wywoływać znowu wilka z lasu. Poszukaj o klapsach, itp.
      pozdrawiam
    • justyna_dabrowska Re: 2-latek-co robić??? 03.12.04, 16:22
      Nieskromnie polecam własne teksty o dwulatkach - ten w serwisie i ten ze
      styczniowego numeru (o napadach wściekłosci u dwulatków). Dwulatek potrzebuje
      dużo miłości i dużo cierpliwości oraz jasnych granic. To wszystko razem nie
      jest łatwe dlatego rodzice dwulatka potrzebują dużego oparcia w sobie nawzajem
      i w otoczeniu.
      Pocieszam, że dwulatek wyrasta zazwyczaj na miłego i do rany przyłóż trzylatkasmile
      Pozdrawiam
      JD
    • hubertus81 Re: 2-latek-co robić??? 08.12.04, 01:39
      ja mam ten sam problem, mój 2,5 letni synek wszystko robi na odwrot: ja
      mowie "nie rzucaj" on rzuca na drugi koniec mieszkania, ja mowię "choc zrobimy
      siusiu" to on akurat do tej czynnosci potrzebuje taty (ktory w tym czasie jest
      w pracy) idzie zwariowac, najgorsze jest w tym to że mam psa nad ktorym Mały
      się, delikatnie powiedziawszy "zneca" - tam pacnie, tak kopnie!!! moj sposob na
      malego rozrabiake jest jeden: caly czas tlumaczyc i rozmawiac, oczywiscie
      czasem zadaza sie klaps wtedy gdy np. ze zlosci kopie i bije psa albo wali
      zabawkowym mlotkiem w telewizor (wtedy najbardziej spokojna mama wybuchnie)
      caly czas Go czyms probuje zainteresowac... to pomaga (przymajmniej w stosunku
      do Hubercika) u mnie problem nasila sie bo synek jeszcze nie umie mowic, co
      widocznie go bardzo denerwuje i wkurza...mam nadzieje ze jak zacznie mowic to
      komunikacja bedzie "owocniejsza" pozdrawiam
      • supermama2 Re: 2-latek-co robić??? 08.12.04, 15:52
        mój taki sam widać takie juz są 2-latki. wczoraj nawet pisałam o pomoc czy on
        nie ma przypadkiem ADHD.(głupia nadwrażliwa mamuśka ze mnie)zauważyłam
        natomiast duzą poprawę, kiedy zaczęłam wyłączać telewizor(od tego był
        uzależniony) i czytam mu, bawię się. on tego potrzebował i robieniem na złość
        mówił" tu jestem może jak będę rozrabiał ktoś wreszcie na mnie zwróci uwagę.
        pomaga dużo wspólnych zabaw rozmów nie do przesady bo potem nie będziemy mogli
        wyjść z domu ale po powrocie z pracy nie seriale tylko conajmniej pół godz
        zabawy z maluchem
        pozdr.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18122578
        • agab51 Re: 2-latek-co robić??? 08.12.04, 23:30
          o tak właczony telewizor to wrog dwulatków!
          asia ma 2,7 i lubi oglądac bajki, dobranocki lub puszczam jej wybrane, na komputerze, bez przemocy.
          gdy ogląda, lub nawet jeszcze nie ogląda, a wie, ze za chwilkę włączymy jej bajkę, to jest grzeczna, usłużna, no na ranę przyłóż. podczas oglądania bajek to jakby dziecka nie było. nawet jeśli oglądamy razem, i widze, że coś jej tzreba wyjaśnić, to widzę, ze nic nie dociera. jest tylko asia i bajka, nic, nikt poza tym. no ale bajka kończy się, mała by chciała więcej. a mama się nie zgadza na kolejną. albo to dobranocka i już na pewno więcej nie będzie bajek. i wtedy włącza się mojej asi światełko: ROZRABIAĆ!!!NIE SLUCHAĆ NAKAZÓW I PRÓŚB!!! taki mały diabełek.
          i ostatnio zamiast dobranocki- opowiadanie bajki lub czytanie ksiazeczki. albo rozmowa na poważne tematy wink i jest już lepiej, łatwiej do niej dotrzeć, mała jest bardziej posłuszna, mniej w niej agresji.
          moja rodzina nie ma łatwego zycia, nie mogę poświęcić tyle czasu asi, ile bym chciała, mam jeszcze jedno dziecko, młodsze, z dużymi kłopotami zdrowotnymi, które wymaga więcej niż przeciętne dziecko. i mam wrażenie, ze asia uciekała przed naszą rzeczywistością w świat bajek, kolorowy i wesoły, a gdy bajka kónczyła się asia "wracała" do rzeczywistości, która nie jest taka, jaką by mała chciała.
          a tak, ograniczyliśmy bajki, mała ma rzadziej okazję do "ucieczki" w kolorowy świat obrazków, i jest lepiej. jest dużo spokojniejsza.
          pozdrawiam
          aga
Pełna wersja