Dodaj do ulubionych

jak mam reagowac na agresje dziecka wobec mnie

23.01.05, 18:18
Michał ma 1 rok 3 m-ce.Od niedawna zauważyłam, ze próbuje swoich sił wobec
mnie.Jak czymś sie rozłości,a stoi koło mnie to mnie uderza.Mnie w duchu to
śmieszy,ale tego nie okazuje,bo to śmiesznie wygląda,taki berbeć podchodzi do
ciebie,patrzy sie w oczy i tymi małymi rączkami lekko uderza.Nie wiem jak
reagować.Jak mówie mu że nie wolno,to on zaczyna płakać.Próbuje udawac,że
płacze,to on też płacze.I co Wy na to....
Obserwuj wątek
    • niuska1 Re: jak mam reagowac na agresje dziecka wobec mni 23.01.05, 21:34
      Cześć!
      Moja córka ma 2 lata i też używała wobec mnie przemocy. Ja, idąc za radą mamy,
      postanowiłam reagować. Po prostu kiedy Ola zaczynała mnie buć to wstrzymywałam
      jej rękę i mówiłam zdecydowanym tonem, że nie wolno. Często wtedy zaczynała
      płakać wielce rozżalona, ale ja na to nie reagowałam. Po prostu mówiłam jej
      dalej, że postąpiła ŹLE I TAK NIE WOLNO. Potem czekałam, aż się uspokoi. Nie
      krzyczałam na nią, ani nie biłam. Najczęściej zdarzało się, że potem sama
      przychodziła do mnie i sie przytulała. Robiłam tak za każdym razem, kiedy mnie
      udeżyła. Dziś w zasadzie nie mam już tego problemu.
      Nie wiem, czy ci w jakiś sposób pomogłam. W końcu każde dzieckojest inne.
      Życzę powodzenia.
      Magda
    • olunia75 Re: jak mam reagowac na agresje dziecka wobec mni 24.01.05, 13:12
      Mój synek (2,3 lata) jest prowadzany wtedy do kąta w swoim pokoiku. Nie biję
      go, nie oddaję, ale np. tłumaczę że jeżeli będzie bił mamusię, mamusia nie
      będzie go nosiła na rękach (a lubi to bardzo)i nie będzie przytulała. Nie wiem
      czy to dobre rady ale u mnie skutkują - wogóle generalnie mam grzeczne dziecko
      które na szczęście nie ma ataków złości.
      • mama_madzi Re: jak mam reagowac na agresje dziecka wobec mni 24.01.05, 19:43
        Bardzo zbulwersowala mnie Twoja odpowiedz. Czy Ty zdajesz sobie w ogole sprawe
        jaka krzywde wyrzadzasz dziecku, przeciez to jest gorsze niz klaps, czy wiesz
        ze Twoje dziecko moze nosic w sobie lek, ktorego nie da sie pozniej zwalczyc w
        zaden sposob. Wiem o czym mowie, bo tez bylam tak traktowana, jak mozna w ten
        sposob traktowac 2-letnie dziecko, ktore bardzo malo jeszcze rozumie? Przeciez
        to zwykly szantaz emocjonalny. Szantazujesz dziecko ze odbierzesz mu to co
        najcenniejsze twoja milosc i przytulanie, za to ze byc moze stara sie zwrocic
        na siebie twoja uwage, twoja przedmowczyni postepuje o'key, ja tez tak robie.
        Wierze ze twoje zachowanie jest powodowane miloscia, ale to nie jest sposob.
        Oczywiscie nie musisz brac sobie do serca tego co mowie, ani stosowac sie do
        tego ty jestes matka, ale pomysl chwile, jak czuje sie 2-letnie dziecko, dla
        ktorego calym swiatem jest matka, ktora karze go w tak okrutny sposob. Sorry,
        ale ciarki mnie przechodza, takie bylo traktowanie dzieci w przedszkolach w
        czasie komuny. Przeczytaj sobie ksiazke "Dobra milosc" Eichelbergera, moze
        troche zrozumienia psychiki 2-letniego dziecka pomoze ci zastanowic sie jaka
        krzywde robisz swojemu dziecku. Pozdrowienia.Anka
        • olunia75 Re: do mamy_madzi 25.01.05, 11:19
          Sorry ale nie masz prawa mnie oceniać, moje dziecko jest radosnym, roześmianym
          chłopczykiem, niezalęknionym i odważnym - bardzo mnie kocha, tak jak ja jego.
          Jest często noszony na rękach, przytulany, chwalony (tysiąc razy dziennie
          powtarzam mu że go kocham) i okazuję to!!!. Synek jest bardzo mądrym dzieckiem
          i wiele rozumie. A to że raz na "ruski rok" stanie w kącie i w danej sytuacji -
          zaznaczam, odmówię mu wzięcia na ręce, czy przytulenia uważasz za tortury
          emocjonalne to Twoja sprawa. Nie wiem czy nazwałabym szantażem emocjonalnym
          stwierdzenie że jesteś "niegrzeczny, bijesz mamę, więc nie wezmę cię na ręce"
          raczej jest to konsekwencja złego zachowania, która najczęście trwa nie dłużej
          niż 5 minut, więc nie praw mi tutaj wykładów moralizatorskich, tylko zajmij się
          wychowywaniem własnego dziecka z dawaniem klapsów włącznie!!!

          pozdr.
          • olunia75 Re: trochę się uniosłam.... 25.01.05, 11:44
            ale uważam że wychowuje swoje dziecko przy maximum poświęcenia ze swojej strony
            i okazywania mu miłości, nie wspomnę o rozpieszczaniu - mały nawet śpi ze mną
            bo nie chcę żeby płakał sam w łóżeczku, kiedy on chce z mamusią...
            ale pewnych rzeczy robić mu po prostu nie wolno...bić nie wolno...nie dam
            klapa, bo uczę, że bić nie wolno, więc byłoby to samo w sobie sprzeczne....
            Jeżeli chodzi o tłumaczenie to zawsze mu wszystko tłumaczę niezależnie czy
            zrozumie, czy nie...
            • mama_madzi Re: trochę się uniosłam.... 25.01.05, 14:06
              Nie szkodzi, ja zapewne tez bym sie uniosla. To jest Twoje dziecko i Twoja
              sprawa, ale przeczytaj jeszcze raz swoja wypowiedz z dnia 24.01.2005 13:12. To
              brzmi tak jakbys robila to notorycznie, wiec nie wytrzymalam i zareagowalam,
              ale ciesze sie ze tak nie jest. Ja nie mowie, ze jestem swieta, bo czasami
              nawet po policzeniu do dziesieciu niestety potrafie stracic kontrole nad tym co
              mowie do dziecka. Pozdrawiam. Anka
              • olunia75 Re: trochę się uniosłam.... 25.01.05, 14:40
                Tak jak napisałam, moje dziecko naprawdę jest grzeczne. Dużo rzeczy daje mu się
                po prostu wytłumaczyć, aż dziwię się jak dużo, on daje się przekonać. Częściowo
                jest to (też nie do końca skuteczna metoda konsekwencji, na szczęście nie
                wykorzystuje jej w pełni)Są syt. w których mały się nie słucha, chociażby
                wczorajsza: kochanie nie pij wody z wanny, będzie Cię bolał brzuszek...młody
                nic..., w dalszym ciągu pijesz wodę, takiej wody się nie pije...(nic), może
                chcesz wody mineralnej bądź herbatki....(nic), jak jeszcze raz napijesz się
                wody z wanny, kończymy kąpiel, takiej wody się nie pije...nic....i skończyliśmy
                kąpiel...oczywiści był wrzask, płacz...ale szybko przeszedł.

                Stanie w kącie i niebranie na ręce w danym momencie też ma "krótkie nogi"
                ponieważ za chwilę słyszę "pocham" - czytaj kocham!!!i wogóle mnie to rozbraja,
                wtedy odpowiadam "ja też bardzo kocham" ale tak nie wolno, jak będziesz tak
                postępował to nie będę brała na ręce, a potem młody grzecznie przeprasza
                (całuje w policzek) ja go przytulam i wogóle...trochę to haotyczne ale z reguły
                tak jest...na szczęście rzadko...

                Ale nadal uważam że postawienie dziecka do kąta na chwilę jeśli jest to
                uzasadnione jest dopuszczalne...czy nie wzięcie go na ręce czy nieprzytulenie,
                w danym momencie, jeżeli nabroił, ale oczywiście przy jednoczesnym okazywaniu
                uczuć i trosce o dziecko w życiu codziennym, a tego mu nie brakuje, chyba ma aż
                za dużo (wylewna jestem)

                pozdr.
                • iwciad Re: trochę się uniosłam.... 25.01.05, 17:45
                  Po przeczytaniu dyskusji uważam, że Olunia należy do mądrych, kochających mamuś
                  i z pewnością miłość którą obdarza swoje piękne dziecko, zaprocentuje w
                  przyszłości.
                  Pozdrawiam.
                  • olunia75 Re: do iwciad... 26.01.05, 08:08
                    Dzięki iwciad, jednak tej mądrości nigdy za wiele...nie jestem idealną matką i
                    chyba nigdy nie będę, chociaż się staram, ciągle się uczę.Każdego dnia
                    analizuję moje zachowanie i reakcje względem syna w zaistniałych sytuacjach i
                    niekiedy nie jestem z siebie zadowolona. Ale mam tę świadomość i staram się nad
                    sobą pracować - obeznie moim problemem nr. 1 jest podnoszenie głosu...
          • vinca Re: do mamy_madzi 25.01.05, 19:04
            Olunia wyluzuj.
            Moim zdaniem stawianie tak malego dziecka do kąta nie jest OK. Zreszta to jest
            w ogóle jakas archaiczna metoda, a juz zwłaszcza nieodpowiednia dla tak małego
            dziecka. Brrr.
            I nie ma sie co oburzać tylko zastanowić troszeczkę.
            • roman.gawron Re: do mamy_madzi 25.01.05, 21:36
              vinca napisała:

              > a juz zwłaszcza nieodpowiednia dla tak małego dziecka.

              Ponieważ?
            • triss_merigold6 Re: do mamy_madzi 26.01.05, 10:30
              Dlaczego nieodpowiednia? No sorry, postawienie do kąta raz na jakiś czas
              maluchowi nie zaszkodzi. Ochłonie, uspokoi się, ponudzi. To tak jak z
              odesłaniem do innego pomieszczenia: wyjdź, opanuj się, potem możemy
              rozmawiać/bawić się.
              Stawianie do kąta na 10-15 minut to IMO lepsza kara niż zabranie ulubionej
              zabawki, odwołanie wyczekiwanego wyjścia na lody czy brak bajki na dobranoc.
              Czy Wy naprawdę sądzicie, że skarcenie dziecka jeśli ono wie za co jest karcone
              wyrządzi mu krzywdę?! Jakieś sankcje być muszą, tłumaczenia - co widać na
              przykładzie jakże licznych postów - nie zawsze są skuteczne.
              • mozza Re: do mamy_madzi 28.01.05, 10:27
                Ja mam podobny problem z synem. Ma on 15 miesięcy, wygląda conajmniej na 2
                latka. jak na coś mu nie pozwalam to mocno się denerwuje, robi minę wilka, a
                potem gryzie. Jak wtedy udaję, że płaczę to on się śmieje. Gryzie również bez
                okazji wtedy, gdy tego się w ogóle nie spodziewam. a potem mam siniaki na
                rękach i nogach. próbowałam już kilkuy metod, ale nie skutkują. Może macie
                sprawdzone sposoby?
    • yoyo11 Re: jak mam reagowac na agresje dziecka wobec mni 28.01.05, 12:24
      Eeee dziewczyny sposobów jest wiele, w zależności od dziecka niektóre działają,
      a niektóre nie.
      Moja córka mnie ugryzła to ja ugryzłam ją
      Moja córka mnie klapnęła ze złością to ją klapnęłam również
      Moja córka rzuciła się na podłogę to (nie rzuciłam się na podłogę smile) wbrew
      oczekiwaniom niektórych hehe) stanowczo została podniesiona i po ponownej
      próbie rzutu dostała klapsa.
      Moja córka ugryzła swojego miesięcznego brata w stopę to zdjęłam jej bucik i
      kazałam się ugryźć z całej siły
      I przykłady można by mnożyć i mnożyć.
      Przyjdzie pora na stanie w kącie to będzie stała w kącie.

      Sedno chyba leży w argumentach (jak zawsze).
      Nie wolno bo?
      Bo nie wolno....
      to nie jest odpowiedź smile
      Nie wolno np. otwierać tej szafki bo stoją tam słoiki, a jak słoik upadnie to
      się potłucze, a jak się potłucze to do okoła będzie pełno drobinek szkła, które
      mogą wkłuć się w palec i będzie leciała krew
      Nie wolno bawić się kabelkami czy kontaktem bo tam jest prąd, a jak prąd kopnie
      to okrutnie boli, tak boli, że trzeba będzie leżeć w łóżeczku cały dzień z
      bolącą głową i zabaweczki nie będą się z nami mogły bawić
      Itd itp według fantazji smile

      I dziecko, które ma rok już naprawdę dużo rozumie i szkoda, że są tacy, którzy
      myślą, że jest inaczej. Tylko rozmawiać z dzieckiem trzeba od narodzin,
      tłumaczyć wszystko od momentu gdy zaczyna trzymać zabawkę w ręku i gdy dziecko
      zaczyna się interesować czymś więcej niż jedzeniem, spaniem, suchą pieluszką i
      Twoją twarzą. Wiem czasochłonne.

      Jestem zwolenniczką konsekwencji, twardej ręki i nie uważam, że kłóci się to z
      miłością, oddaniem, przytulaniem, okazywaniem pozytywnych emocji.
      Natomiast nie znoszę braku reakcji i ignorowania zachowań dzieci. A to, że
      dziecko płacze np. gdy mu się mówi, że czegoś nie wolno, poprostu mnie nie
      rusza. Jest to sposób wymuszenia. I nie lubię gdy dzieci są nieposłuszne smile A
      do szału mnie doprowadza gdy dzieci znajomych grzebią mi w szafkach lub gdy ich
      rodzice zaczynają mi przestawiać rzeczy w domu, zarzucać obrus na stół by przez
      przypadek dziecko nie ściągnęło z podanym obiadem, gdy niszczą zabawki czy
      książki moich dzieci. Hehe i mogą mówić, ze ciocia jest beeee i że mnie nie
      lubią smile
      Wszystko ma swoje miejsce i czas. Tak samo jest z ludźmi.
      Okrutna matka ze mnie smile
      • mozza Re: jak mam reagowac na agresje dziecka wobec mni 29.01.05, 16:52
        Ja już z gryzieniem próbowałam. Jak syn mnie gryzie ja go też to on wtedy
        mocniej. ale jakoś nie specjalnie skutkuje, bo za jakiś czas robi to samo. Do
        mych sukcesów zaliczyć mogę reakcję dziecka na NIE. wtedy płacze, ale nie kręci
        kurkami od gazu i nie włącza komputera. A z gryzieniem proszę o pomoc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka