elje
20.05.05, 19:01
Witam. Poradźcie jak postępować z 4-atkiem, który sie boi podstawowych
rzeczy; mycie głowy wywoływało w nim do niedawna napady histerii- histeria
coprawda minęła, ale mycie głowy nadal traktuje jak jakąś karę. Jednak
histerycznie reaguje na strzyżenie - o ile do zakładu fryzjerskiego wejdzie
to na krześle już nie usiądzie. Kupiłam więc maszynkę i strzgę go w domu, ale
wolelibyście nie widzieć i nie słyszeć co się wtedy dzieje. Cała odrębna
historia to przedszkole - po miesiącu chodzenia, ze względu na stan zdrowia
zrezygnowaliśmy (histeryczny płacz, biegunki, wymioty itp) po kilku
miesięcznej przerwie znów zaczął chodzić. Owszem jest lepiej ale wciąż rano w
przedszkolu płacze, tyle że nie histeryzuje i nie ma problemów j.w., ale trwa
to juz 5 m-cy. Kiedy wybraliśmy się do kina na Hefalumpy wszystko było OK.
dopuki z kina nie wysypał się tłum - wpadł w histerię i trzymając się męża
nogi krzyczał, że chce do domu. Podobne historie oczywiście były u lekorza
choć tu jest już nieco lepiej, ale miarkę przebrał dzisiaj u dentysty gdzie
po wejściu do gabinetu wpadł w histeryczny płacz i dentystka nie chciała się
umówić nawet na kolejny raz, czemu właściwie się nie dziwię. Dodam jeszcze że
wszystkie ww sytuacje są z dzieckiem wcześniej omawiane i najczęściej staramy
się wcześniej go zapoznać z tym co go czeka zabierając go z sobą nf do
fryzjera czy dentysty. Jednak to nie pomaga. a dziecko jest rozsądne i
inteligentne.Tym bardziej nie potrafię zrozumieć takiego zachowania.
Proszęporadźcie co robić, gdzie tkwi nasz błąd. Pozdrawiam