Napewno się ze mną zgodzicie, że planowanie czegokolwiek z dziećmi jest
trochę jakby na wyrost. Ileż to wizyt trzeba było odwołać, wyjazdów przełożyć
bo akurat któreś z dzieci się rozchorowało. Znacie to? Mnie właśnie coś
takiego spotkało. Za trzy tygodnie mieliśmy wyjechać nad morze a tu wczoraj
Kuba złapał ospę. Biedaczek cały obsypany, na dwór wyjść nie może a do tego
przepadną nam drzwi otwarte w przedszkolu do którego pójdzie od września.
Oczywiście Kuba wykuruje się do wyjazdu ale jak znam życie to Krzyś też się
rozchoruje na tę paskudną chorobę. I z wyjazdu nici, bo nie wpuszczą nas do
ośrodka z chorym dzieckiem - słusznie zresztą. To tyle, chciałam się wam
wyżalić jaka to jestem biedna

Napiszcie jakie wam atrakcje przepadły to
może nie będę się tak nad sobą rozczulać.
Pozdrawiam