mamaewy
19.07.05, 08:53
Witam
dziś rano moja córeczka postanowiła być jak najbardziej nieznośna i nie
czesać się. A właściwie nie pozwolic, abym ją uczesała.Prosiłam,
trłumaczyłam, jak to tylko tłumaczyć można 2 letniemu dziecku, że trzeba się
czesać, że nie może iść do żłobka z potarganymi włoskami, że czas ucieka i
spóźnię się do pracy a ona na śniadanko (a teraz kożystając z tego że jestem
w pracy sama, piszę ten list). Nie i koniec. Piszczała, złościła się, nie
dawała się uczesać. W końcu nakrzyczałam na nią, posadziłam na krześle i
uczesałam.
Tylko że teraz lepiej sie nie czuję. A właściwie gorzej. Chciałabym ją teraz
przytulić a najlepiej żeby czas się cofną, może znalazłabym inny sposób
rozwiązania patowej sytuacji.
Kiedy ja byłam mała, moja mama bardzo często na mnie krzyczała, dlatego
staram się jak ognia unikać takiego sposobu załatwiania spraw. Ale jestem
tylko człowiekiem i nie zawsze moja cierpliwość jest jak z gumy. W sercu mam
jednak taki żal do siebie...Z drugiej strony wiem też, ze ten kto kocha nie
zawsze na wszystko pozwala.
Pozdrawiam
mamaewy