muhnia
25.08.05, 17:17
zwracam się z tym problemem pierwszy raz na forum, bo to co się dzieje w
mojej rodzinie już mnie przerasta. Oboje z mężem mamy takie przekonanie, że
dzieci absolutnie nie wolno straszyć. Nasz syn Maks jest dzieckiem trudnym w
wychowaniu zważywszy na to,że przechodzi trudny okres czterolatka. Wszystko
jest bojkotowane a niewiele akceptowane. My to cierpliwie znośimy bo wiemy,
że to minie. Maks w ogóle ma bardzo silny charakter, wie czego chce- i bardzo
dobrze. od zawsze istniał u nas problem z jedzeniem i tu dobijamy do sedna
sprawy. Otóż mój tata twierdzi zgodnie z powiedzeniem, że "cel uświęca
środki" i w związku z tym należy straszyć małego różnymi dziadami i itp. bo
to sprawi, że Maks będzie jadł wszystko. My mamy podrzędny stosunek do
jedzenia. Chcemy to jemy nie chcemy to nie jemy i już. Maks jest zdrowym i
ruchliwym chłopakiem i nie widzimy powodu żeby się niepokoić o to,\ że na
śniadanie nie zjada 5 kanapek tylko 2. Mój tata uważa, że jesteśmy kompletnie
nieodpowiedzialni i zagłodzimy małego. Moje tłumaczenia, że onje tylkomało
nie docierają.Stanowczo protestujemy przeciwko straszeniu naszego dziecka i
za to jesteśmy uznani za dziwaków, bo jak twierdzi tata od wieków straszyli
dzieci no i przecież ktoś w końcu mądry wymyślił Babę Jagę a my jedyni tego
nie uznajemy. w ogóle jestesy dziwni, bo nasz syn jako niespełna czterolatek
nie jest nauczony dyscypliny i kultury. Nie mają zielonego pojęcia jak
przebiege rozwójpsychiczny dziecka i wymagają od czterolatke pełnego
uspołecznienia . Paranoja! Ja niby mam to gdzieś ale juz chwilami mam dosyć
tłumaczenia bo i tak nie jestem żadnym autorytetem dla rodziców. Dla nich to
ja jeszcze jestem dzieciakiem i nic nie wiem. Walcze o swoje a z drugiej
strony ciągle musze stawać do konkurencji ze znajomymi rodzicami co wychowują
swojego syna a raczej go tresują. Mój tata uważa, że oni to robią wszystko
dobrze, bo ich syn od urodzenia sam śpi, doskonale je ( i ma nadwage), jest
kulturalny i ułożony i w ogóle ideał. Boli mnie to ale i tak uważamy z mężem,
że dobrze wychwujemy Maksa. Napiszcie co sądzicie o straszeniu bo sama już
fiksuję na polu bitwy