Dodaj do ulubionych

rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze

16.11.05, 13:01
witajcie,
chciałam Was prosić o radę.

Mamy dwoje dzieci w wieku szkolnym (2 lata różnicy), chodzą do tej samej
szkoły.
Córka (starsza) uczy się nie najgorzej, ale kosztuje ją to sporo pracy.
Matematyka jest jej wrogiem numer 1. Czasem nie rozumie jakby b. prostych
działań, zasad, wzorów itp. Oceny z innych przedmiotów ma dobre.

Nasz syn chodzi na razie do klasy II szk. podst.
Od początku nauki radzi sobie b. dobrze. W tej chwili jest przez
wychowawczynię (tzn. nauczycielkę n.z.) oceniany jako najlepszy w klasie.
Jest dobry i w matematyce i w języku polskim. Nauka przychodzi mu jakby "sama
z siebie".

I teraz, w czym rzecz:

Mam kłopot z rozmową z dziećmi o ich postępach w nauce. Staram się bardzo
patrzeć na każde z dzieci oddzielnie. Tłumaczyć sobie i im, że każdy ma inne
talenty i jeden jest dobry w tym, drugi w czym innym.
Córka jednak dość mocno przeżywa fakt, że młodszy brat uczy się od niej
lepiej. Wydawałoby się, że nic prostszego, jak wziąć się do nauki. Ale ona
chyba nie jest w stanie go "przeskoczyć", jeśli to ma na celu. Syn np. lepiej
liczy (matematyka), mimo że jest o 2 klasy niżej.

Ja kocham córkę taką jaka jest. Chciałabym, żeby dostała się za kilka lat do
gimnazjum o dość dobrym poziomie, ale nie jest to cel najważniejszy.
Chciałabym raczej, żeby umiała przyjąć i zaakceptować, że ma takie
umiejętności i już. Ale dla niej ta sytuacja jest mało komfortowa.
Ona się stale równa do syna. Często się złości, że ona w drugiej klasie nie
potrafiła tak liczyć. Czemu więc brat to potrafi? Córka widzi, że syn dużo
krócej odrabia lekcje, przez co ma więcej czasu na zabawę z kolegami, na
swoje zajęcia.

Z kolei dużą trudność sprawia mi radość z sukcesów syna, które odnosi po
każdym sprawdzianie, kartkówce czy odpytaniu.
Efekt jest taki, że każdy sukces córki wychwalamy razem z mężem (żeby poczuła
się wzmocniona), podczas gdy sukcesy syna są zauważane - owszem, ale bez
takiego podkreślenia jak u córki, żeby nie zrobić jej przykrości (byłoby to
po prostu sporo częstsze niż u niej). Zbyt mało jest chwil, gdy dzieci są
osobno. O podobnych porach przychodzą ze szkoły, gdy naturalnym jest mówienie
o tym, co się działo w ciągu dnia.

Czuję się nieco zagubiona, dlatego proszę o radę.

B.

Obserwuj wątek
    • lidqa Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 16.11.05, 14:32
      Ucze matmy... I mam dzieci ktore to zupelnie olewają a mają same 5 bo im Bóg
      dal do tego talent i takei ktore starają sie ze wszystkich sil i mają ledwo 4
      choc bardzo by te 5 chcialy. I tez mam klopot jak je mobilizowac do pracy skoro
      one juz bardziej sie starac nie mogą, nie prezskoczą tego i juz...

      na pewno byloby latwiej gdyby twoja córka byla mlodsza. Mozna by jej mowic ze
      jak bedzie wieksza to tez tak bedzie umiala. To troche nie fair jednak wobec
      syna ze jednak nei jest tak doceniany jak na to zasluguje, ale doskonale
      rozumiem czemu tak robisz. JEdyną rzeczą ktora mi przyszla do glowy po
      przeczytaniu twojego postu bylo to, ze ja bym szukala jakichs zajec dodatkowych
      dla corki na ktorych by sie sprawdzila, a co nei byloby zwiazanie ze szkolą.
      Taniec muzyka plastyka...

      A wogole to wspolczuje i corce i synowi i wam bo ta sytuacja jest dla
      wszystkich frustrująca sad
      • monstermama Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 16.11.05, 15:08
        Och, współczuję Ci bardzo - ja nie mam jeszcze szkolnych dzieci, ale też widzę,
        jak czułe są na pochwały tego drugiego.
        Też mam starszą córkę - uwielbia rysować i rysuje fajnie - trudno ją nie
        chwalić. Młodszy syn też chce być chwalony, mimo,że nie rysuje za bardzo - u
        nas sprawdza się podział zajęć i podkreślanie - ty robisz coś tam dobrze, a ty
        coś innego. Może właśnie córka chodziłaby na jakieś zajęcia, które dadzą jej
        satysfakcję i odskocznię od frustrującej szkoły - balet, konie, plastyka?

        W najgorszym razie - może zmienić córce szkołę - nikt z zewnątrz nie będzie jej
        wtedy porównywał - choć może to się rozwiąże, jak pójdzie do gimnazjum.
        Pozdrawiam
    • rycerzowa Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 16.11.05, 15:57
      Gdy mojej młodszej siostrze ktos robił uwagi, że "nie dorasta mi do pięt" jesli
      chodzi o sukcesy szkolne, mała miała świetną odpowiedź: Za to ja jestem
      ładniejsza.
      I ja wiedziałam,że jest remis.
      (Nb wcale nie była ładniejsza)

      1. Ważne, by dzieci były solidne, uczciwe, miały swoje pasje. Za to trzeba je
      chwalić.Sukcesy, szkolne i inne, przyjda wtedy same.
      2. Na pewno córeczka ma jakieś zainteresowania i umiejętności, w których jest
      lepsza od brata. Za to trzeba ją chwalić. Jest starsza, więc wiele rzeczy umie
      robić lepiej. No i jest dziewczynką, co samo w sobie powinno być powodem do
      waszych zachwytów.
      3. Trzeba cieszyć się z sukcesów synka, bo dlaczego nie? Siostra tez może być
      dumna z brata. Jest on zdolniejszy nie tylko od niej, ale od wielu innych dzieci
      w szkole, wiec co za problem? Może w przyszłości byc sławnym naukowcem i
      siostra będzie mogła się nim chwalić.
      W żadnym razie nie szczędź synkowi pochwał i wyrazów dumy z jego osiagnięć.
      • verdana Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 16.11.05, 16:12
        Ja miałam taka sytuację - syn -starszy o trzy lata, uczył sie źle, córka -
        znacznie lepiej.
        Ale on, jako starszy był i tak dla niej takim autorytetem (on zostawał z nią w
        domu gdy była mlodsza, z nim pozwalalismy wychodzić z domu, on wygrywał we
        wszelkich grach siłowych, że nauka zeszła na plan dalszy. Nie była istotna w
        kontaktach rodzeństwa między sobą.
        Moze po prostu za dużo rozmowy o szkole w domu? Może rodzeństwo powinno w domu
        zaprzestać szkolnej rywalizacji? Może powinniście starszej córce pozwalać na
        pewne rzeczy (fimy, książki), na które nie pozwalacie młodszemu?
        • grzalka Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 16.11.05, 16:30
          Polecam lekturę "Rodzeństwo bez rywalizacji"- jak znalazł w tej sytuacji smile
          • kama48 Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 16.11.05, 16:32
            grzalka napisała:

            > Polecam lekturę "Rodzeństwo bez rywalizacji"- jak znalazł w tej sytuacji smile

            Niestety, w mojej sytuacji niewiele pomogłasad
        • kama48 Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 16.11.05, 16:31
          Mam ten sam problem i jestem załamana!!!
          Nawet nie wiem, czy mozna cos pomóc w tej sytuacji.
          Starsze dziecko - nadwrażliwe, trudno koncentrujące się, wszelkie osiagnięcia
          przychodzą z trudem, a każda ocena musi być mocno wypracowana.
          Młodsze dziecko - wyjątkowo zdolne, bystre, któremu wszystko od urodzenia
          przychodzi samo.

          Starsze ciągle pyta: dlaczego ten świat jest niesprawiedliwy, dostaje furii,
          zazdrości, mimo że mi do szczęścia wystarczyłyby same 3 i ... chwila spokoju.
          Najgorsze jest to, że patrząc obiektywnie nie ma dziedziny , w której starsze
          miałoby przewagęsad
          • verdana Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 16.11.05, 16:40
            A to, że jest starsze?
            Obawiam się, że tu błąd (wybaczcie) lezy po stronie rodziców. Własne dzieci to
            nie tylko, a nawet nie przede wszystkim uczniowie.
            Starszemu dziecku niezwykle łatwo dac w domu pare punktów przewagi.
            Np. "Wychodzę z domu. Daj mlodszemu obiad i przypilnuj, żeby odstawił talerze".
            Albo "Idziemy ze starszym na film, ty jeszcze nie możesz, bo jesteś za mała/y".
            Albo - wybieramy coś do domu - najpierw pytamy starszego (bo starszy) a potem
            młodszego.
            Ale jeśli wszystko kreci się tylko wokół szkolnych osiągnięć? Cóż, to tak,
            jakby w domu przewagę miało to z małżonków, które szybciej awansuje. I tylko to
            sie liczyło.
            • aja.mama Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 16.11.05, 16:56
              dziękuję za posty. Przemyślę sobie to wszystko i mam nadzieję, że wyciągnę
              dobre wnioski.

              Co do zajęć pozaszkolnych - córka chodzi na plastykę, na zajęcia geograficzne
              oraz na basen.
              Pływa bardzo dobrze i ma tego poczucie (potrafi pływać krytą żabką - ja np.
              nigdy nie mogłam sobie poradzić z oddechem; crawlem i na plecach). Po basenie
              widać, że rosną jej skrzydła smile Podobnie z plastyką. Jej prace były przed
              wakacjami na wystawie (w młodzieżowym domu kultury), był wernisaż, na którym
              byliśmy całą rodziną. Syn kupił na aukcji pracę siostry.
              Wszystko jest całkiem nieźle, gdy nie chodzi o szkołę. Tam zaczynają się
              schody.

              Verdano,
              w pierwszym poście opisałam tylko fragment naszego życia. Pisanie, że wszystko
              toczy się wokół szkoły jest trochę na wyrost. Nie wiedziałam, że do pisania o
              jakimś wycinku, z którym sobie nie radzimy, potrzebne jest opisywanie całego
              życia rodzinnego. Bo tylko wtedy można poznać "całokształt".

              ps. dziś córka przyniosła jedynkę z matematyki sad

              B.
            • kama48 Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 16.11.05, 17:11
              verdana napisała:

              > Obawiam się, że tu błąd (wybaczcie) lezy po stronie rodziców.

              Wybaczam, bo nieświadomie wbijasz mi szpilę.

              > Starszemu dziecku niezwykle łatwo dac w domu pare punktów przewagi.

              Obiad:
              To młodsze o kilka lat pomoże starszemu, nie dlatego że rodzice tak zdecydowali,
              tylko dlatego, że starsze boi się, że sie oparzy ...

              > Albo "Idziemy ze starszym na film, ty jeszcze nie możesz, bo jesteś za mała/y".
              Przerabiane, i co z tego? Film i wrażenia szybko mijają, pozostaje znowu szara
              rzeczywistość.

              > Albo - wybieramy coś do domu - najpierw pytamy starszego (bo starszy) a potem
              > młodszego.

              Daję prezent, słodycze, cokolwiek. Proszę, aby starsze wybrało, co woli.
              Wybiera. Młodsze sie cieszy tym, co ma. Starsze, gdy to widzi dostaje furii, że
              młodszemu znowu dostało się lepsze. Wyje przez godzinę...

              > Ale jeśli wszystko kreci się tylko wokół szkolnych osiągnięć?
              Dlaczego tak pochopne wyciągasz wnioski? Problemy były te same, jeszcze w
              przedszkolu. Mogę kontrolować swoje reakcje, nie jestem w stanie zamknąć buzi
              całemu światu, aby nie zachwycali się młodszym.

              >Cóż, to tak,
              > jakby w domu przewagę miało to z małżonków, które szybciej awansuje.
              Słuchaj, ja tego argumentu uzywam niemal codziennie, az do granic absurdu.
              Pytam, czy jesli tata cos potrafi, a ja nie, tzn, że mnie mniej kochasz? Nie-
              pada odpowiedź. Buźka uśmiecha się. Za godzinę problem powraca ...sad

            • judytak Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 16.11.05, 22:49
              verdana napisała:

              > Starszemu dziecku niezwykle łatwo dac w domu pare punktów przewagi.
              > Np. "Wychodzę z domu. Daj mlodszemu obiad i przypilnuj, żeby odstawił
              talerze".
              > Albo "Idziemy ze starszym na film, ty jeszcze nie możesz, bo jesteś za
              mała/y".
              > Albo - wybieramy coś do domu - najpierw pytamy starszego (bo starszy) a potem
              > młodszego.

              verdano, mój Średni ma lat 8 z hakiem, a Mały niecałe 4
              i (teraz, lub w absolutnie pewnej perspektywie) jest tak, że
              Mały da obiad Średniemu, spróbuje mu kazać odstawić talerze, a że się nie uda,
              więc odstawi za niego sam
              mogę pójść na film z jednym (co też robię), ale jeśli oglądają coś razem, to
              Mały tłumaczy Średniemu, o co tam chodzi
              niezależnie od tego, którego pytam, i tak Mały powie szybciej, co myśli, bo on
              od razu wie, a Średni będzie myślał długo, po czym powie "nie wiem"

              także w praktyce różnie to bywa

              w każdym razie:
              absolutnie unikam porównania
              tępię porównania w wykonaniu samych dzieci ("co ty, będziesz się porównywał ze
              starszym/młodszym/chłopakiem/dziewczyną?!)
              oceniam każdego w odniesieniu do własnych możliwości (które znam)
              uważam za ewidencję, że każdy robi najlepiej, jak potrafi, więc pochwały są
              związane raczej z "wysiłkiem przekroczenia siebie", a moje niezadowolenie
              wywołuje brak starania się (w każdej dziedzinie)
              w ogóle żadnych "zachwytów" nad ocenami szkolnymi u mnie nie ma, są przyjmowane
              w sposób naturalny, za to cieszę sie szczerze z tego, co dzieci naprawdę
              potrafią
              często przypominam dzieciom o tym, że jakiś czas temu mieli "straszne"
              trudności z czymś, co teraz wydaje im się "najłatwiejszą rzeczą na świecie",
              żeby poprawić im perspektywę

              i na razie mam wszystko w normie...

              pozdrawiam
              Judyta
              • kama48 Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 16.11.05, 23:11
                judytak napisała:
                > verdano, mój Średni ma lat 8 z hakiem, a Mały niecałe 4
                > i (teraz, lub w absolutnie pewnej perspektywie) jest tak, że
                > Mały da obiad Średniemu, spróbuje mu kazać odstawić talerze, a że się nie uda,
                > więc odstawi za niego sam
                > mogę pójść na film z jednym (co też robię), ale jeśli oglądają coś razem, to
                > Mały tłumaczy Średniemu, o co tam chodzi
                > niezależnie od tego, którego pytam, i tak Mały powie szybciej, co myśli, bo on
                > od razu wie, a Średni będzie myślał długo, po czym powie "nie wiem"

                No, tak to mniej więcej wygląda ..
              • aja.mama Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 17.11.05, 00:12
                judytak napisała:

                > w każdym razie:
                > absolutnie unikam porównania
                > tępię porównania w wykonaniu samych dzieci ("co ty, będziesz się porównywał
                ze
                > starszym/młodszym/chłopakiem/dziewczyną?!)
                > oceniam każdego w odniesieniu do własnych możliwości (które znam)
                > uważam za ewidencję, że każdy robi najlepiej, jak potrafi, więc pochwały są
                > związane raczej z "wysiłkiem przekroczenia siebie", a moje niezadowolenie
                > wywołuje brak starania się (w każdej dziedzinie)
                > w ogóle żadnych "zachwytów" nad ocenami szkolnymi u mnie nie ma, są
                przyjmowane
                >
                > w sposób naturalny, za to cieszę sie szczerze z tego, co dzieci naprawdę
                > potrafią
                > często przypominam dzieciom o tym, że jakiś czas temu mieli "straszne"
                > trudności z czymś, co teraz wydaje im się "najłatwiejszą rzeczą na świecie",
                > żeby poprawić im perspektywę
                >
                > i na razie mam wszystko w normie...

                -------
                jakoś mi to nie wygląda jak rada. Raczej: patrz, jak u mnie jest świetnie i
                naśladuj mnie smile

                Można i tak, więc dziękuję.

                B.
                • judytak Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 17.11.05, 00:52
                  aja.mama napisała:

                  > jakoś mi to nie wygląda jak rada. Raczej: patrz, jak u mnie jest świetnie i
                  > naśladuj mnie smile

                  nie rozumiem
                  to jakiś zarzut?
                  nie prowadzę badań na temat, nie piszę o tym zawodowo, więc jedyne, co mogę
                  robić, to opisać, co sama uważam za ważne, plus zapewniać, że są to rzeczy
                  wykonalne, i wskazać na ich skuteczność według mojego własnego doświadczenia
                  co też powyżej uczyniłam

                  nie sądzę, żeby ktokolwiek chciał naśladować kogoś innego, zwłaszcza nieznaną
                  osobę z forum internetowego, ale zawsze można zastanowić się nad pomysłami
                  innych i czerpać z nich inspirację
                  zdaje się, że temu służą rady...

                  pozdrawiam
                  Judyta
          • misia72 Kamo !!! 17.11.05, 07:02
            Nie wiem, czy Cie to pocieszy, ale mam zupelnie tak samo sad(((
            To ja moglabym napisac Twoj post !!

            Z tym, ze majac dzieci w wieku 11 i 8 lat troche juz okrzeplismy w tej
            pseudorywalizacji. Widze, ze starsza, choc czasem zazdrosc ja sciska, zaczyna
            powolutku rozumiec, ze niestety, musi wiecej pracowac niz mlodsza, wiecej czasu
            poswiecic lekcjom kosztem wolnego i przyjemnosci, do ktorych ma dostep jej
            siostra. Nie zmienia to jednak faktu, ze i ja i nas- rodzicow to boli. Coz....
            • kama48 Re: Kamo !!! 17.11.05, 08:06
              misia72 napisała:

              > Z tym, ze majac dzieci w wieku 11 i 8 lat troche juz okrzeplismy w tej
              > pseudorywalizacji. Widze, ze starsza, choc czasem zazdrosc ja sciska, zaczyna
              > powolutku rozumiec, ze niestety, musi wiecej pracowac niz mlodsza, wiecej >czasu
              > poswiecic lekcjom kosztem wolnego i przyjemnosci, do ktorych ma dostep jej
              > siostra. Nie zmienia to jednak faktu, ze i ja i nas- rodzicow to boli. Coz....

              No, to chyba nas łączy więcej niz przypuszczasz ...
              Widzisz, u mnie starsze SAMO doszło do tego, że na sukces musi więcej pracować.
              Ale to jest kolejny gwódź do trumny, przyczyna frustracji i złości na
              niesprawiedliwość tego świata. Tym bardziej, że cięzka praca oznacza mozliwośc
              osiągnięcia pułapu co najwyżej na poziomie przeciętności (na chwilę obecną),
              rzadko ciut wyżej, zawsze niżej niż rodzeństwo.
              Oliwy do ognia dolewa trudny charakter. Jeżeli chcę starsze dowartościować,
              wyróźnić (chociazby w postaciu większego przyzwolenia na coś, dodatkowego filmu,
              itp) zawsze kończy sie to - dosłownie - pastwieniem nad młodszym : bo ja ..., a
              ty nie ..., do skutku, aż młodsze (poczatkowo na ogoł obojętne) poczuje ból.
              Oczywiscie tłumaczymy, rozmawiamy, odwołujemy się : nie rób drugiemu ..., ale
              problem pozostaje.
              Nawet kwestia takiego snu. Młodsze zywotne, wyjatkowo mało snu potrzebuje,
              starsze zdecydowanie wiecej (w przeciwnym razie jest nie do wytrzymania) i znowu
              ambicja doprowadza starszego do furii.
              A jesli chodzi o porównania, to starsze SAMO się porównuje z rodzeństwem i
              romimy wszystko, aby temu przeciwdziałać. Sytuacja jednak byłaby zdecydowanie
              prostsza, gdyby starsze było młodsze sad
              • misia72 Re: Kamo !!! 17.11.05, 08:43
                kama48 napisała:

                > No, to chyba nas łączy więcej niz przypuszczasz ...

                Tu nie mam watpliwosci, bo wiem jak jest _ pokazalas wierzcholek gory lodowej,
                bo wiecej sie nie da , albo jest to strasznie trudne majac ograniczony czas i
                mozliwosci, ale jesli sytuacja jest prawie taka sama, to bardzo prawdopodobne
                jest, ze i dzieci i my reagujemy w podobny sposob


                > Widzisz, u mnie starsze SAMO doszło do tego, że na sukces musi więcej pracować.
                > Ale to jest kolejny gwódź do trumny, przyczyna frustracji i złości na
                > niesprawiedliwość tego świata. Tym bardziej, że cięzka praca oznacza mozliwośc
                > osiągnięcia pułapu co najwyżej na poziomie przeciętności (na chwilę obecną),
                > rzadko ciut wyżej, zawsze niżej niż rodzeństwo.

                A mojej corce sie nie chce sad Jest zdemotywowana chyba ciaglymi
                niepowidzeniami.Ja ja zachecam i uczymy sie razem, jej sie nie chce, choc wie,
                ze musi! I w tym tkwi paradoks, bo w gruncie rzeczy, jest strasznie sumienna i
                obowiazkowa ( bez zadania do szkoly by swiadomie nie poszla- oczywiscie czesto
                zdarza jej sie czegos zapomniec): I tz Ciezka Praca, podobnie jak u Ciebie,
                nigdy nie wyniesie jej na wyzyny, zawsze starczy li i jedynie na przecietnosc sad

                > A jesli chodzi o porównania, to starsze SAMO się porównuje z rodzeństwem i
                > romimy wszystko, aby temu przeciwdziałać. Sytuacja jednak byłaby zdecydowanie
                > prostsza, gdyby starsze było młodsze sad

                Moze u nas nie jest to az tak ekstremalne. Starsza sie buntuje, zwlaszcza jesli
                chodzi o czas wolny- siostrze wolno sie bawic, bo zadania domowe zrobila i
                przygotowala sie na nastepny dzien, jej nie , ale ogolnie wydaje mi sie, WYDAJE
                , ze w jakis tam sposob zaakceptowala fakt, ze mlodszej wszystko przychodzi
                latwiej i szybciej niz jej. Czasem mam wrazenie jakby sie zamienily rolami:
                mlodsza starszej wiaze buty, pokazuje, jak zyc, tlumaczy zawilosci stosunkow
                socjalnych, broni ja przed zlosliwoscia kolezanek, czyli robi wszystko to, co w
                sumie nalezy do kategorii starszej siostry wink

                Roznica wieku miedzy moimi dziewczynkami to 3 lata. Z racji tego, ze starsza
                troszke "kuleje" w rozwoju ( musiala powtarza jedna klase w szkole, ma
                zdiagnozowana dyskalkulie i ograniczenia motoryczno-ruchowe) a mlodsza za to
                jest bardziej niz do przodu postanowilam traktowac obie "rowno" i od obu wymagac
                mniej wiecej to samo. Nie chodzi mi w tej chwili o stopnie w szkole , ale o
                zwykle domowe obowiazki. Dziewczynki maja dyzury w kuchni oraz dbaja o porzadek
                w ich pokoju.Same zrobily sobie grafik w kalendarzu. I powiem Ci szczerze,
                doskonale sie to sprawdza , bo tu nie ma lepszy-gorszy, zdolniejszy-mniej
                zdolny.TU jest zadanie do wykonania np oproznienie zmywarki, ktore kazdy jest w
                stanie zrobic tak samo dobrze. I one obie robia to TAK SAMO DOBRZE ! A ja
                chwale, ciesze sie, ze mam pomoc i widze, jak starsza rosnie w oczach i czuje
                sie doceniana i potrzebna i , co najwazniejsze rowna siostrze. Zarowno w
                obowiazkach jak i w efekcie koncowym.

                Pozdrawiam Cie serdecznie!
                • kama48 Re: Kamo !!! 17.11.05, 09:15
                  Misiu, az trudno mi uwierzyć, że ktoś może mieć prawie identyczną sytuację!!!
                  Nie opisuję obszernie szczegółów (z różnych powodów), jakoś nie wierzę, że da
                  się tę sprawę rozwiązać poprzez forum, chociaż trochę sie łudzę, że między
                  wierszami doczytam coś nowego, istotnego i pomocnego dla siebie. Bo to przecież
                  nie jest tak, że załamujemy ręce, nic nie robimy, tudzież podlegamy wszelkim
                  schematom prezentowanym chociażby w tym wątku.

                  misia72 napisała:

                  > A mojej corce sie nie chce sad Jest zdemotywowana chyba ciaglymi
                  > niepowidzeniami.

                  Dokładnie, niepowodzenia zniechęcają. U mnie jest ogromna hustawka, od zakasania
                  rękawów (z własnej inicjatywy) do rzucania wszystkiego i gróźb, które - obawiam
                  się - mogą kiedyś zostać zrealizowane.

                  > I w tym tkwi paradoks, bo w gruncie rzeczy, jest strasznie sumienna i
                  > obowiazkowa ( bez zadania do szkoly by swiadomie nie poszla- oczywiscie czesto
                  > zdarza jej sie czegos zapomniec)

                  U mnie jest tak samo...

                  > Moze u nas nie jest to az tak ekstremalne.

                  Niestety, u nas - jak wspomniałam - dochodzi jeszcze kwestia charakteru,
                  osobowości, funkcjonowania układu nerwowego. I ogromnej zazdrości, gdzie zasadę:
                  co z oczu to z serca widać, jak na dłoni.

                  > Starsza sie buntuje, zwlaszcza jesli
                  > chodzi o czas wolny- siostrze wolno sie bawic, bo zadania domowe zrobila i
                  > przygotowala sie na nastepny dzien, jej nie

                  Tak, wystarczy nawet sama świadomość tego stanu rzeczy

                  >, ale ogolnie wydaje mi sie, WYDAJE
                  > , ze w jakis tam sposob zaakceptowala fakt, ze mlodszej wszystko przychodzi
                  > latwiej i szybciej niz jej.

                  U mnie, różnie bywa. Czasami mam wrażenie, że tak, jednak za jakiś czas (czy na
                  skutek konkretnego zdarzenia)przychodzi ponownie okres buntu, wręcz agresji.
                  Boję się strasznie okresu dojrzewania.

                  > Roznica wieku miedzy moimi dziewczynkami to 3 lata. Z racji tego, ze starsza
                  > troszke "kuleje" w rozwoju ( musiala powtarza jedna klase w szkole, ma
                  > zdiagnozowana dyskalkulie i ograniczenia motoryczno-ruchowe) a mlodsza za to
                  > jest bardziej niz do przodu postanowilam traktowac obie "rowno" i od obu
                  >wymaga c mniej wiecej to samo. Nie chodzi mi w tej chwili o stopnie w szkole ,
                  >ale o zwykle domowe obowiazki. Dziewczynki maja dyzury w kuchni oraz dbaja o
                  >porzadek w ich pokoju. Same zrobily sobie grafik w kalendarzu.

                  I znowu prawie znak równości naszych sytuacji.

                  > kazdy jest w
                  > stanie zrobic tak samo dobrze. I one obie robia to TAK SAMO DOBRZE ! A ja
                  > chwale, ciesze sie, ze mam pomoc i widze, jak starsza rosnie w oczach i czuje
                  > sie doceniana i potrzebna i , co najwazniejsze rowna siostrze. Zarowno w
                  > obowiazkach jak i w efekcie koncowym.

                  Czyli (intuicyjnie?) postępujemy podobnie smile

                  > Pozdrawiam Cie serdecznie!
                  Ja również !
                  • aja.mama Re: Kamo !!! 17.11.05, 09:20
                    Kajo, Misiu,
                    widzę, że nie jestem wyjątkowa.
                    Trochę mi ulżyło.

                    pozdrawiam,
                    B.
                    • misia72 absolutnie :-) 17.11.05, 09:25
                      a macie tez poczucie winy, ze czasem to starsze "trudniej" jest kochac ???? sad((
                      • kama48 Re: absolutnie :-) 17.11.05, 09:31
                        misia72 napisała:

                        > a macie tez poczucie winy, ze czasem to starsze "trudniej" jest kochac ???? sad

                        Tak, ogromne. I od razu uprzedzę, co poniektóre wypowiedzi: bynajmniej nie ze
                        względu na mniejsze sukcesy dziecka, ale głównie z powodu ogromnego trudu, który
                        trzeba włozyć w jego wychowanie, a który nie zawsze procentuje oraz uciązliwego
                        charakterusad
                        • misia72 Kamo-Siostro ! n/t 17.11.05, 09:34

                          • kama48 Re: Kamo-Siostro ! n/t 17.11.05, 12:57


                            Dużo dobrych fluidów przesyłam smilesmilesmile
                      • aja.mama Re: absolutnie :-) 17.11.05, 09:35
                        misia72 napisała:

                        > a macie tez poczucie winy, ze czasem to starsze "trudniej" jest kochac ???? :-
                        (

                        ---
                        nie wiem, jak to jest u innych, czy to właśnie chodzi o trudność kochania
                        starszego dziecka.
                        U nas wychodzi na to, że relacje mama-córka bywają trudniejsze. Wśród wielu
                        dobrych chwil i radości, że ma się córkę, pojawiają się również tarcia - z tego
                        co widzę u koleżanek - dość typowe dla relacji kobieta-kobieta (mama:córka).

                        Na szczęście mam bliską znajomą, która ma dwójkę dzieci (też starszą córkę i
                        sporo młodszego syna). Jej córka to jakby "toczka w toczkę" moja. B. podobne
                        podejście do życia. Teraz dziewczyna jest w I klasie liceum i mają ze sobą
                        coraz lepszy kontakt (chodzi o mamę i córkę). Wcześniej bywało fatalnie. I tym
                        przykładem pocieszam się, że jeszcze może być dobrze.

                        Dodam tylko, że nasza córka ewidentnie wchodzi w okres przed-dojrzewania. Miewa
                        muchy w nosie, obraża się, ma pretensje itp. Potem znowu jest do rany przyłóż.
                        Fakt, że miłość do niej jest we mnie i nic tego nie zmieni. Ale chwilami jest
                        ją po prostu trudno lubić. I to nie ma wpływu na siłę miłości.

                        Z boku może się wydawać, że łatwiej kocha się uśmiechniętego 8 latka, który
                        jest radosny, optymistyczny, potrafi powiedzieć coś miłego itp. Ale to jest po
                        prostu inna miłość, tak jak inaczej kocha się każde ze swoich dzieci.

                        Dobrze, że "wyszedł" ten wątek. Naprawdę wydawało mi się, że relacje w naszej
                        rodzinie są wyjątkowe. I wstydziłam się tego, że chwilami jest tak ciężko.

                        trzymajcie się,
                        B.
                        • kama48 Re: absolutnie :-) 17.11.05, 09:44
                          aja.mama napisała:
                          >Ale chwilami jest
                          > ją po prostu trudno lubić. I to nie ma wpływu na siłę miłości.

                          Ja też tak to odbieram.
                    • kama48 Re: Kamo !!! 17.11.05, 09:34
                      aja.mama napisała:

                      > Kajo, Misiu,
                      > widzę, że nie jestem wyjątkowa.
                      > Trochę mi ulżyło.
                      >
                      > pozdrawiam,
                      > B.

                      Trzymaj się !!!
                      Musimy mieć siłę, aby iść dalejsmile
                      Na pocieszenie, u Ciebie przynajmniej - mimo wszystko - podział nie jest aż tak
                      kontrastowy.
                  • misia72 a moze Ty to ja ??? ;-)))) 17.11.05, 09:22
                    Pozdrawiam raz jeszcze ! Milego dnia!
                    • kama48 Re: a moze Ty to ja ??? ;-)))) 17.11.05, 09:31
                      misia72 napisała:

                      > Pozdrawiam raz jeszcze ! Milego dnia!

                      Kto wie???
                      Powodzenia!!!
    • dota111 Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 16.11.05, 21:36
      Rozumiem Twoj problem mialam podobne tyle tylko ze to ja uczylam sie slabo a
      moja siostra bardzo dobrze. To ona dla przyjemnosci rozwiazywala zadania z
      matematyki kiedy ja z najprostrzym nawet dzialaniem biedzilamsie albo zwyczajnie
      wcale go nie robilam i dostawalam dwoje. Ale moi rodzice chwalili bardzo moja
      siostre za jej postepy w nauce a mnie za inne zdolnosci bylam bardzo bystra,
      mialam swietna pamiec (do wszystkiego po za przedmiotami scislymi), parodiowalam
      innych tak ze cala rodzina pokladala sie ze smiechu. Nnigdy nie czula sie gorsza
      czy mniej zdolna od mojej siostry ale dal tego ze rodzice podkreslali moje
      zdolnosci do iinych rzeczy niz nauka. Znacznie pozniej niz moja sistra
      skonczylam studia chociaz to ja jestem starsza, przez kilka lat siedzialam za
      granica. dzisiaj to moja siostra jest bardzo obiecujacym architektem za to ja
      politologiem nie do zagiecia. Kocham moja siostr glownie dla tego ze nasi
      rodzice nigdy nas nie porownywali ale bardzo podkreslali nasze zdolnosci mysle
      ze powinnas bardzo chwalic i podziwiac syna zeby kiedys nie okazalo sie ciezko
      przezywa to ze dzisiaj jego dokonani nie sa zauwazane tak jak na to zasluguje. A
      moze Twoja corka ma dyslekcje (mnie na nia badano bo robilam dramatyczne bledy -
      niestety zostalo mi to do dzisiaj). Trzymaj sie masz nie lada dylemat ale mysle
      ze jesli dzieci czuja ze sa kochane to jest to najwazniejsze.
      d
      • verdana Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 16.11.05, 22:26
        Kama!
        Wymieniłaś same zalety młodszego i same wady starszego. Jeśli tak to
        postrzegasz, to może w tym lezy problem? Niemozliwe, aby starszy nie był w
        NICZYM lepszy od młodszego!
        Czy problem nie lezy w tym, że postrzegacie starszego jako nieudacznika?
        • kama48 Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 16.11.05, 22:37
          verdana napisała:

          > Czy problem nie lezy w tym, że postrzegacie starszego jako nieudacznika?

          Nie, Verdano. To nie jest problem NASZYCH spostrzeżeń. To jest wynik ocen
          obiektywnych i to jest w tym wszystkim najsmutniejsze, nie tylko dla starszego,
          ale również dla mnie. I nie jest to na poziomie nieudacznictwa.


          • kama48 Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 16.11.05, 23:19
            I jeszcze jedno. Starsze nie ma etykietki nieudacznika. Jest przeciętną
            jednostką z mniejszymi lub większymi problemami w poszczególnych dziedzinach, z
            pewnymi opóźnieniami w niektórych. Niestety, ma spore problemy w sferze
            emocjonalnej (ogólnie tak to nazwę) od urodzenia i trudny charakter.
            Młodsze natomiast jest wyjątkowo udanym "egzemplarzem", osiągającym z łatwością
            może nie wybitne, ale bardzo dobre wyniki w każdej dziedzinie (językowej,
            logicznej, pamięciowej, manualnej, muzycznej, plastycznej, sportowej,
            społecznej, itd).
            Tak więc, Verdano, to wszystko nie jest takie proste, niemniej na dalsze
            sugestie jestem otwarta.
    • rycerzowa Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 16.11.05, 23:35
      Aj-mamo, widzę,że twój problem jest wymyślony. Masz dwójkę fajnych, udanych
      dzieciaków. Zamiast się cieszyć, stwarzasz sobie zmartwienia.

      Nie bedę specjalnie odkrywcza, gdy przypomnę, że o sukcesie życiowym decydują
      pracowitośc i ambicja a nie tylko zdolności. Mnóstwo ludzi, którzy zrobili
      karierę, to "głąby z matmy", że przywołam tylko przykład obecnego koordynatora
      ds służb specjalnych (poprawki z fizyki, kłopoty z matematyką).
      Jednocześnie mnóstwo ludzi zmarnowało swoje ogromne zdolnosci, m. in również
      dlatego, że byli niedoceniani.

      Nie będę też odkrywcza, gdy powiem, że dziecko powinno czuć się kochane
      niezaleznie od tego jakie jest, chore czy zdrowe, bardziej i mniej ładne,
      utalentowane i przeciętne. Kochane za to,że jest. Chwalone za starania, za
      osiągnięcia, ale kochane za samo swoje istnienie.

      Twoja cóerczka, jak każdy z nas, musi się uporać z problemem, że ktos inny jest
      w pewnych dziedzinach lepszy. Nie tylko w domu, ale też w klasie, w grupie
      rówieśniczej, potem w pracy.
      Synek też się o tym szybko przekona. Jest bystrym chłopcem, ale chyba nie
      geniuszem. Zresztą nawet geniusze spotykają lepszych od siebie i muszą się z tym
      pogodzić.
      Znam chłopaczka, który w wieku 5 lat sam wymyślił logarytmy, potem wygrywał
      krajowe olimpiady, ale nie wygrywał międzynarodowych i był (jest) z tego powodu
      bardzo sfrustrowany.

      Nie uchronimy naszych dzieci od wszelkich smutków i cierpień, od niepowodzeń,
      bo jest to niemożliwe.
      A może i niepotrzebne.
      • aja.mama Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 17.11.05, 00:13
        rycerzowa napisała:

        > Aj-mamo, widzę,że twój problem jest wymyślony. Masz dwójkę fajnych, udanych
        > dzieciaków. Zamiast się cieszyć, stwarzasz sobie zmartwienia.

        -----
        na tym forum czytuję czasem o dużo mniej ważnych sprawach. Dziś odważyłam się
        napisać, gdyż dla mnie nie jest to problem wymyślony. Ale każdy ma prawo do
        innych ocen.
        Jak widać z postów, nie tylko ja mam tego typu problemy, więc może inni też
        lubią sobie te problemy wymyślać?

        B.
      • judytak Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 17.11.05, 00:56
        rycerzowa napisała:

        > Aj-mamo, widzę,że twój problem jest wymyślony. Masz dwójkę fajnych, udanych
        > dzieciaków. Zamiast się cieszyć, stwarzasz sobie zmartwienia.

        przecież ona martwi się tym, że jej dziecko się tym martwi...

        pozdrawiam
        Judyta
        • maksimum Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 17.11.05, 05:06
          To zazwyczaj tak jest,ze starsze jest bardziej ambitne,a mlodsze bardziej
          zdolne.
          Wezcie pod uwage,ze kazde nastepne pokolenie jest madrzejsze od tego starszego
          i to musi uwidaczniac sie rowniez w rodzinach.
          No wiec podkresle,ze:

          > 1. Ważne, by dzieci były solidne, uczciwe, miały swoje pasje.

          U mnie jest podobnie,ze mlodszej corce wszystko latwiej przychodzi niz
          starszemu synowi,ALE to przeciez starsze dzieci ucza mlodsze dzieci,o czym sie
          niemal zupelnie nie mowi.
          Wczoraj byla wywiadowka u syna w 6 klasie i po raz pierwszy przyniosl lepsze
          oceny niz corka w 3 klasie.
          Co z tego,ze jest mniej zdolny od niej,ale jest bardziej solidny i uczciwy,ze o
          pasji nie wspomne.
          • misia72 Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 17.11.05, 07:12
            maksimum napisał:

            > To zazwyczaj tak jest,ze starsze jest bardziej ambitne,a mlodsze bardziej
            > zdolne.
            > Wezcie pod uwage,ze kazde nastepne pokolenie jest madrzejsze od tego starszego
            > i to musi uwidaczniac sie rowniez w rodzinach.
            > No wiec podkresle,ze:
            >
            > > 1. Ważne, by dzieci były solidne, uczciwe, miały swoje pasje.
            >
            > U mnie jest podobnie,ze mlodszej corce wszystko latwiej przychodzi niz
            > starszemu synowi,ALE to przeciez starsze dzieci ucza mlodsze dzieci,o czym sie
            > niemal zupelnie nie mowi.
            > Wczoraj byla wywiadowka u syna w 6 klasie i po raz pierwszy przyniosl lepsze
            > oceny niz corka w 3 klasie.
            > Co z tego,ze jest mniej zdolny od niej,ale jest bardziej solidny i uczciwy,ze o
            >
            > pasji nie wspomne.

            Przepraszam, Maksimum, ale to , co napisales nie jest ZADNA zasada sad
            Ciesze sie, ze Twoj syn, nawet jesli mniej zdolny, to za to bardziej solidny i
            uczciwy i z pasja. Ale to zadna regula, wierz mi !
      • misia72 Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 17.11.05, 07:19
        rycerzowa napisała:

        > Aj-mamo, widzę,że twój problem jest wymyślony. Masz dwójkę fajnych, udanych
        > dzieciaków. Zamiast się cieszyć, stwarzasz sobie zmartwienia.

        To boli , wiesz ! Boli, zwazajac na fakt, ze my tu wszystkie, ktorych laczy
        podobny "problem" mamy w glowie tylko jedno - dobro i szczescie naszych dzieci.
        Nikt Ci nie daje prawa, nawet internet do oceny, czy przedstawiona sytuacja
        nalezy do kategorii: SuperWaznyZyciowyDramat, PierduPierdu, Wymyslony itp itd
        Ktos prosi o pomoc i rade i wsparcie - czy tego nie widac ????
        A jesli masz inne zdanie, to mozna by to bylo powiedziec w ciut inny sposob ,
        prawda ?

        Z reszta postu moglabym sie nawet zgodzic. Na polemike nie mam w tej chwili
        czasu, bo ide obudzic moje dwa wymyslone "problemy" by sie nie spoznily do szkoly.

        Milego dnia smile


        >
        • kama48 jeszcze jedna refleksja 17.11.05, 10:14
          Zauważyłam, że jeśli brak problemów w kontaktach z równieśnikami, łatwiej
          przymknąć oczy na zalety rodzeństwa. Problem pogłębia się, jeśli coś i w tej
          materii zaczyna szwankowć. Obecnie problematyczne dziecię ma bratnią duszę, jest
          akceptowane w klasie, ale wiem, że jeśli z jakiegoś powodu zostanie odrzucone,
          totalne załamanie jest bardzo prawdopodobne, nasze teżsad
          Do tej pory słucham żalów, że młodsze od pierwszych lat ma zaprzyjaźnioną duszę,
          a starszemu dopiero znnaacznie później udało się wejść w grupę.
    • jakw Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 17.11.05, 10:18
      Ej, sprowadzasz zdolności dziecka tylko do matematyki... A może córka byłaby
      świetna w teatrzyku, zajęciach plastycznych lub tańcach? Zapisz ją na takie
      zajęcia, które lubi i które jej wychodzą. Niech się sama przekona, że jest w
      czymś lepsza od brata. Bo chyba głównym problemem jest to, że czuje się gorsza
      od brata we wszystkim ? (tzn w szkole) A tak będziesz mogła ją chwalić np za
      super tańce i za to, że tak się stara w szkole. A syna za to, że dobrze poszła
      mu klasówka. I nie będzie w tym żadnej ściemy.
      • jakw Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 17.11.05, 10:35
        Acha, może trzeba z nią usiąść i trochę nad tą matematyką popracować, pewne
        rzeczy wytłumaczyć. Może ma jakieś zaległości z tych 1-szych 3 klas: np. nie zna
        dobrze tabliczki mnożenia i potem zamiast normalnie sobie pomnożyć to mozolnie
        dodaje - a czas na klasówce leci.
      • aja.mama Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 17.11.05, 10:49
        jakw napisała:

        > Ej, sprowadzasz zdolności dziecka tylko do matematyki... A może córka byłaby
        > świetna w teatrzyku, zajęciach plastycznych lub tańcach? Zapisz ją na takie
        > zajęcia, które lubi i które jej wychodzą. Niech się sama przekona, że jest w
        > czymś lepsza od brata. Bo chyba głównym problemem jest to, że czuje się gorsza
        > od brata we wszystkim ? (tzn w szkole) A tak będziesz mogła ją chwalić np za
        > super tańce i za to, że tak się stara w szkole. A syna za to, że dobrze poszła
        > mu klasówka. I nie będzie w tym żadnej ściemy.
        ---------

        o zajęciach dodatkowych i sukcesach córki pisałam tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=32048762&a=32063432
        co do przysiadania nad matematyką, pomagamy jest właściwie codziennie. I od
        razu dodam, że nie podpowiadamy, jak coś zrobić, tylko próbujemy naprowadzić na
        właściwe tory myślenia. Wg mnie córka nie ma zdolności matematycznych, bo np.
        teraz, gdy weszła geometria, też ma problemy z kątami, z rysowaniem prostych
        itp. Tak więc potencjalne zaszłości z klas I - III to nie wszystko.

        pozdr.
        B.
    • rycerzowa Znaj proporcją, mocium panie... 17.11.05, 11:32
      A ja się bedę upierać, że do niektórych problemów trzeba mieć właściwy dystans.
      Czasem warto wejść na inne forum, np. "Chore dziecko, strata dziecka", aby
      uswiadomić sobie skalę, na której możemy umieścić nasze "zagubienie".
      Aja.mama jest mocno zagubiona,jak sama pisze.

      Po przeczytaniu jej drugiego postu widać, że ma dwoje tzw, super-dzieci.
      Co uważam za super-dziecko? Takie, które ma minimum przeciętną inteligencję,
      jest w miarę ambitne, a przede wszystkim ma swoją pasję, czyli coś co lubi robić
      i w czym jest dobre (niekoniecznie lepsze od innych, wystarczy, że dobre).
      Wystarczy takiego skarbu nie zmarnować.

      Aja.mama i inne z podobnymi jej zmartwieniami otrzymały od forumowiczek liczne
      dobre, jak zwykle, rady.
      Dokładam swoje trzy grosze oprócz rad, a nie zamiast.

      I jeszcze raz powtórzę, każde dziecko stwarza jakieś problemy, z niektórymi one
      same muszą się uporać.
      Ale nie znaczy to, ze czas wychowania to czas trosk i zmartwień. To przede
      wszystkim czas radości i satysfakcji.Jesli tak podejdziemy do sprawy, nasze
      dzieci tez beda szczęśliwsze.
      Parafrazując poetę, powiem : "śpieszmy się cieszyć dzieciństwemm naszych
      dzieci, ono tak szybko mija".

      PS. Do Misitongue_outrzepraszam, jeśl cię uraziłam. Ale obiecaj, że przeprosisz (chocby
      w duchu) swoje dzieciaki, gdy wrócą ze szkoły. Za to ,że nazwałaś je (choćby w
      duchu) "problemami".
      • kama48 Re: Znaj proporcją, mocium panie... 17.11.05, 12:03
        rycerzowa napisała:

        > A ja się bedę upierać, że do niektórych problemów trzeba mieć właściwy >dystans.

        Tyle mądrych postów napisałaś na forum, a teraz tak trudno zrozumieć Ci problem
        do końca. Naucz mnie więc, jak przyśpieszyć proces nabierania dystansu przez
        DZIECKO ? To ono sie męczy z tego powodu, a ja jedynie pośrednio na skutek
        następujacych reakcji. Mnie nie przeszkadza sam fakt mniejszych możliwości,
        umiejętności. Przeszkadza mi natomiast, kiedy dziecko CIERPI z tego powodu,
        kiedy nie może odnaleźć się, a wszelkie postępy na skutek naszych wysiłków można
        mierzyć żółwiowym tempem. Przeszkadza mi, kiedy panicznie i krzykliwie reaguje
        wprowadzając nerwową atmosferę, kiedy dokucza rodzeństwu odreagowywując swoje
        niepowodzenia, albo to, że ... świeci słońce, a miał przecież padać deszcz.

        Dla jednych ludzi szklanka zawsze jest tylko do połowy pełna i aż w połowie
        pusta. Jak przy tym sprawić, aby cieszyło się z ćwiartki napoju?
        Inni natomiast potrafią się cieszyć z zapełnionej połówki radością i optymizmem
        zarażając innych, działając przy tym, jak płachta na byka na niektórych ...

        > Co uważam za super-dziecko?

        Tu nie ma znaczenia, co Ty uważasz. Ważne jest, co dziecko sądzi i jak postrzega
        świat.

        > czyli coś co lubi robi ć
        > i w czym jest dobre (niekoniecznie lepsze od innych, wystarczy, że dobre).

        Cały czas piszesz o sobie. Dziecku nie wystarcza, że jest rzekomo dobre, skoro
        widzi, że ciagle - sprowadzając do wspólnego mianownika -jest na drugiej pozycji.

        > I jeszcze raz powtórzę, każde dziecko stwarza jakieś problemy, z niektórymi
        >one same muszą się uporać.

        Problem w tym, że kiedy nie potrafią często kończy się to tragicznie.

        > Ale nie znaczy to, ze czas wychowania to czas trosk i zmartwień. To przede
        > wszystkim czas radości i satysfakcji.

        My piszemy tutaj o problemach, o tym, co nas boli, a nie o tym, że trudne
        dziecko nie dostarcza żadnych radości czy satysfakcji. Osoby myślące
        schematycznie zapewne odbierają prosto: młodsze - kochany, rozpieszczony,
        niekłopotliwy, wynoszony pod niebiosa aniołek; starsze - niedocenione,
        stłamszone, przynoszonące same zmartwienia i kłopoty, z odpowiednią etykietką.
        To nie tak.

        >Jesli tak podejdziemy do sprawy, nasze
        > dzieci tez beda szczęśliwsze.

        Kiedyś też miałam proste recepty na życie...

        • kama48 do judytak 17.11.05, 12:54
          judytak napisała:
          > ale jeśli oglądają coś razem, to
          > Mały tłumaczy Średniemu, o co tam chodzi
          > niezależnie od tego, którego pytam, i tak Mały powie szybciej, co myśli, bo on
          > od razu wie, a Średni będzie myślał długo, po czym powie "nie wiem"

          Jak odbiera takie sytuacje Średni?
          Wścieka się czy nie widzi problemu?
          • judytak Re: do judytak 17.11.05, 13:34
            z jednej strony traktuje Małego z należnym młodszym pobłażliwością
            z drugiej strony chętnie przyjmuje od niego każdą pomoc, traktuje to, jako
            współpracę
            bo w sumie, biorąc pod uwagę "całokształt", razem z pięcioletnią różnicą wieku,
            są aktualnie na podobnym poziomie, razem się bawią, kolorują, poza tym Mały nie
            umie czytać i nie zna tyle zwierząt ;o)

            za to wścieka się na Dużą (lat 11), zazdrości jej (że jest starsza, że wiele
            rzeczy może, że wiele rzeczy potrafi)
            absolutnie nie pozwala jej na żadną pomoc, muszę walczyć, żeby nie było cyrku,
            kiedy idą razem do szkoły, czy, tym bardziej, wracają
            bo i dla Dużej to on jest "małolat" a do tego "chłopaki są wszyscy głupi" (taki
            wiek ;o), poza tym ona jest bardzo ambitna i wymagająca w stosunku do samej
            siebie, a Średniego traktuje jako kogoś, komu się stawia te same wymagania, co
            sobie (żeby nie narobił wstydu przy koleżankach, żeby się spieszył po drodze,
            że "no jak to nie wiesz?!), podczas gdy Małego traktuje jak "dzidziusia"...

            więc każdemu z trójki mam gdzie "prostować światopogląd" ;o)

            pozdrawiam
            Judyta
            • kama48 Re: do judytak 17.11.05, 14:02
              judytak napisała:

              > z jednej strony traktuje Małego z należnym młodszym pobłażliwością
              > z drugiej strony chętnie przyjmuje od niego każdą pomoc, traktuje to, jako
              > współpracę bo w sumie, biorąc pod uwagę "całokształt", razem z pięcioletnią
              >różnicą wieku, są aktualnie na podobnym poziomie, razem się bawią, kolorują,

              U mnie jest podobnie, tylko że taka sutacja np z filmem bardzo często, chociaż
              nie zawsze,powoduje wybuch złości lub żalu ze łzami(w trakcie filmu lub
              częściej- wspominając za jakiś czas), podobnie z inną pomocą. Po prostu w pewnym
              wieku trudno nie zdawać sobie sprawy z faktów. Twój Średni albo ma jednak
              całkiem inną osobowość niż w moim przypadku, albo jeszcze nie zdaje sobie
              sprawy, że z racji wieku wypada umieć więcej, a Małego traktuje jak rówieśnika.
              Ponadto u mnie, nawet jeśli bezwzględne porównanie wyjdzie na korzyść (np
              szybsze bieganie) coraz częściej przychodzi świadomość konieczności sprowadzenia
              do wspólnego mianownika (ja w tym wieku ...).
              I ta świadomość jest chyba najgorsza (np. nie mam czasu, bo wszystko robię wolno
              i nie potrafię się skupić, po co właściwie tak się męczyć w życiu)

              > za to wścieka się na Dużą (lat 11), zazdrości jej (że jest starsza, że wiele
              > rzeczy może, że wiele rzeczy potrafi)

              A wydawało mi się, że w stosunku do starszego przyjmuje się za naturalne, że
              potrafi coś lepiej i więcej może.

              > absolutnie nie pozwala jej na żadną pomoc, muszę walczyć, żeby nie było cyrku,
              > kiedy idą razem do szkoły, czy, tym bardziej, wracają
              > bo i dla Dużej to on jest "małolat" a do tego "chłopaki są wszyscy głupi"
              >cryingtaki wiek ;o)

              Też chce czuć się dużysmile

              > więc każdemu z trójki mam gdzie "prostować światopogląd" ;o)

              Ideałów nie ma, to fakt ...

              • judytak Re: do judytak 17.11.05, 14:17
                kama48 napisała:

                > Twój Średni albo ma jednak
                > całkiem inną osobowość niż w moim przypadku, albo jeszcze nie zdaje sobie
                > sprawy, że z racji wieku wypada umieć więcej, a Małego traktuje jak
                rówieśnika.

                widzisz, on jest z natury bardzo towarzyski, do każdego się chętnie dopasowuje,
                poza tym w ogóle lubi się bawić z młodszymi od siebie dziećmi, i wie o tym, że
                tak jest

                poza tym u niego porównania "ja w tym wieku" w ogóle nie wchodzą w grę, bo on w
                wieku Małego ledwo co mówił, robił w pieluchy i nie wchodził po schodach bez
                trzymania, nie mówiąc o tym, żeby brał do ręki kredkę...)
                (lekka postać mpdz, dużo ćwiczeń, które dają efekty, dziecko wychowywany
                jako "nie niepełnosprawny", ale świadomy tego, że ma "pod górkę")

                a Dużej nie traktuje jako równego, a właśnie broni się przeciwko temu, żeby
                musiał ją zrównać w myślach z dorosłymi...

                pozdrawiam
                Judyta
                • kama48 Re: do judytak 17.11.05, 14:29
                  judytak napisała:

                  > widzisz, on jest z natury bardzo towarzyski, do każdego się chętnie
                  >dopasowuje, poza tym w ogóle lubi się bawić z młodszymi od siebie dziećmi, i
                  >wie o tym, że tak jest
                  > poza tym u niego porównania "ja w tym wieku" w ogóle nie wchodzą w grę,

                  No więc pod tym względem sytuacja jest u Ciebie całkiem inna.

                  Powodzenia!
      • aja.mama Re: Znaj proporcją, mocium panie... 17.11.05, 13:53
        cześć,
        napisałam na adres gazety,

        B.
        • aja.mama Re: do rycerzowej 17.11.05, 13:54
          aja.mama napisała:

          > cześć,
          > napisałam na adres gazety,
          >
          > B.
          • aja.mama Re: do rycerzowej 17.11.05, 14:01
            wysłałam, ale nie widzę tej wiadomości w folderze wysłanych.

            Daj znać, czy coś doszło.

            B.
            • rycerzowa Re: do rycerzowej 17.11.05, 21:13
              właśnie dostałam. Napiszę. Pozdrawiam.
              • aja.mama Re: do rycerzowej 18.11.05, 09:36
                ok, będę czekać.
                Swoją drogą nie wiem czemu, ale nadal nie mam wiadomości wysłanej do Ciebie w
                folderze wysłanych.
                Może dlatego, że teraz można pisać przez wizytówkę, a obie jej nie mamy?

                pozdr.
                B.
                • mallard Re: do rycerzowej 18.11.05, 10:31
                  aja.mama napisała:


                  > Swoją drogą nie wiem czemu, ale nadal nie mam wiadomości wysłanej do Ciebie w
                  > folderze wysłanych.
                  > Może dlatego, że teraz można pisać przez wizytówkę, a obie jej nie mamy?
                  >
                  > pozdr.
                  > B.

                  Dopóki się nie wylogujesz i nie zalogujesz ponownie, nowo wysłana wiadomość nie
                  pojawi się w folderze "wysłane". Sorry,że się wcinam w prywatny dialog (wszakże
                  na forum!), ale przerabiałem to.

                  Pozdrawiam. smile
                  • aja.mama Re: do mallarda 18.11.05, 14:00
                    dzięki za chęć pomocy, ale u mnie się to nie sprawdza. Wiadomość wysłałam
                    wczoraj, dziś się na nowo logowałam (rano i ponownie teraz, po uruchomieniu
                    kompa). Nadal nie mam tej wiad. w wysłanych, chociaż rycerzowa ją dostała. No
                    nic, jest to zagadką, ale przecież nie jedną w życiu smile

                    pozdr.
                    B.
                    • kama48 Re: do mallarda 18.11.05, 14:32
                      aja.mama napisała:

                      > dzięki za chęć pomocy, ale u mnie się to nie sprawdza. Wiadomość wysłałam
                      > wczoraj, dziś się na nowo logowałam (rano i ponownie teraz, po uruchomieniu
                      > kompa). Nadal nie mam tej wiad. w wysłanych, chociaż rycerzowa ją dostała. No
                      > nic, jest to zagadką, ale przecież nie jedną w życiu smile

                      Sprawdź w ustawieniach czy masz zadeklarowane zapisywanie wiadomości wysłanych.
                      • aja.mama Re: do Kamy48 19.11.05, 08:27
                        dziękuję, już poprawiłam i jest ok smile

                        B.
      • misia72 Re: Znaj proporcją, mocium panie... 17.11.05, 14:25
        rycerzowa napisała:


        > PS. Do Misitongue_outrzepraszam, jeśl cię uraziłam. Ale obiecaj, że przeprosisz (chocby
        > w duchu) swoje dzieciaki, gdy wrócą ze szkoły. Za to ,że nazwałaś je (choćby w
        > duchu) "problemami".


        Rycerzowo, na prawde tyle madrych postow juz tu napisalas, jak slusznie
        zauwazyla Kama, a nie znasz sie na zartach.... smile))
        Moje dwa kochane "problemiki" za nic, ale to za nic przepraszac nie musze, a juz
        chyba najmniej za ten cudzyslow. Kocham je najbardziej na swiecie, bo sa mi
        sila, napedem i dobra energia i jedyne co chce to tego, by wyrosly na szczesliwe
        i radosne kobiety z poczuciem humoru. OBIE !!!!

        pzd

        a co do reszty Twojego postu, to czesciowo masz racje, czesciowo nie.
        Dla mnie nie jest tragedia, ze moje dzieciaki sa rozne, albo ze starsza jest
        slaba uczennica ( powiem szczerze, mialam ok 6 lat czasu, by sie z ta mysla
        pogodzic ), ja im tylko obu, a zwlaszcza starszej chce pomoc, bez wyolbrzymiania
        problemu i bez nadmiernego tragizmu. I jestem wdzieczna autorce watku, ze
        zaczela taki temat.
        Oczywiscie mozemy sobie polemizowac na temat ciezko chorych dzieci i
        nieszczesliwych rodzicow, porownywac , kto ma gorzej, ale ,powiedz sama, po co ?
        Kazdemu cos na duszy lezy, cos, co jest w danej chwili, w tym momencie dla niego
        wazne i znaczace i bardzo nieladnie ze strony niektorych jest sprowadzanie owego
        "problemu" do roli nic nieznaczacej bagateli czy drobnostki. Pisze po raz
        kolejny ( nie wiem ,czy zauwazylas ) z premedytacja slowo "problem" w
        odniesieniu do tego, co czym tu mowa, w cudzyslowiu. Przykro mi, ze tak
        nieuwaznie czytasz moje posty i wydaje sie, ze z gory posadzasz o robienie z
        igly przyslowiowych widel.
        • kama48 Re: Znaj proporcją, mocium panie... 17.11.05, 14:48
          misia72 napisała:
          > ja im tylko obu, a zwlaszcza starszej chce pomoc, bez wyolbrzymiania
          > problemu i bez nadmiernego tragizmu.
          > Kazdemu cos na duszy lezy, cos, co jest w danej chwili, w tym momencie dla
          nieg o wazne i znaczace

          Dokładniesmile
          • lidqa Re: Znaj proporcją, mocium panie... 17.11.05, 15:06
            wlasciwie nic dodac nic ując...
        • rycerzowa Re: Znaj proporcją, mocium panie... 18.11.05, 23:39
          Hau, hau, odszczekuję wszystkie głupoty, com tu napisała.
          Wkładam worek pokutny i idę do Canossy.
          Za karę nie bedę oglądać reklam tv przez dwa tygodnie.

          PS.Ja mam juz starsze dzieci, tylko najmłodsze jest jeszcze w domu.
          Miedzy innymi stąd mój większy dystans do wielu problemów.
          Może nawet za duży dystans.
          • aja.mama Re: Znaj proporcją, mocium panie... 19.11.05, 08:57
            Rycerzowo,
            jak już wrócisz z Canossy, odezwij się na forum wink

            Tak jak wiele osób pisze tu na forum, tak wiele jest opinii, sposobów podejścia
            do jakiejś sprawy itp. Mamy różne przeżycia, różne zaszłości z własnego
            dzieciństwa, coś nas bardziej martwi, coś mniej.

            Bywają dni, gdy nic nas nie łamie, a kiedy indziej znowu - sprawiamy wrażenie,
            że z igły robimy widły. Tak bywa.

            Najważniejsze chyba, żeby w chwilach zwątpienia móc się wygadać. Jeśli nie mamy
            w danym momencie nikogo pod ręką, jest forum. I tu piszemy - o swoich
            mniejszych lub większych kłopotach.

            Czasem jest potrzebne takie "potrząśnięcie" (porównanie do gorszych przeżyć).
            Pozwala spojrzeć z innej perspektywy. Niektórym pewnie to pomaga.

            ps. reszta - tak jak pisałam - w mailu (mam nadz., że uda mi się napisać
            wieczorem).

            pozdr.
            B.
          • kama48 Re: Znaj proporcją, mocium panie... 19.11.05, 11:39
            rycerzowa napisała:

            > PS.Ja mam juz starsze dzieci, tylko najmłodsze jest jeszcze w domu.
            > Miedzy innymi stąd mój większy dystans do wielu problemów.

            Pozostaje mieć nadzieję, że jak dziecko biegnie/ło z płaczem z rozbitym kolanem
            do mamy nie prawiłaś morałów, że przecież nic się nie stało, i że niektórzy mają
            nogi połamane albo niesprawne, a nie płaczą, nie twierdziłaś, że z dystansem
            patrząc, to przecież wiesz lepiej, że to wcale tak bardzo nie boli, więc po co
            te łzy, skoro do wesela i tak sie zagoisad
            Wszyscy w pewnym stopniu podlegamy schematycznemu myśleniu, nie każda natomiast
            sytuacja jest standardowa ...
            Dzięki mimo wszystko za dobre chęci, za myśli zapewne pomocne w niektórych
            sytuacjach, niestety nie w kazdej takie złote sad

    • mama.ludzika Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 19.11.05, 13:22
      Aja.mama, to żadne pocieszenie, ale tam, gdzie dwoje dzieci, tam zawsze
      różnice. Gdzie różnice, tam porównywanie. Gdzie porównywanie, tam "lepszy"
      i "gorszy". Gdzie "lepszy" i "gorszy", tam frustracja i
      niesprawiedliwość...itp, itd.
      Nie ma sensu zaprzeczać faktom, czy niwelować różnice. Może wziąć po prostu
      starszą córkę na rozmowę w 4 oczy i powiedzieć: "Słuchaj, rozumiem cię, to musi
      być okropnie wkurzające, że bratu wszystko przychodzi łatwo, a ty musisz więcej
      pracować. Gdybym była na twoim miejscu, też źle bym się czuła. Całe szczęście,
      że jesteś mądra dziewczyna i rozumiesz to. I dobrze, że jesteś świetna w tym i
      w tym, to musi cię bardzo cieszyć". Coś w tym stylu...?
      No nie wiem, moje dzieci jeszcze małesmile Już dziś widzę, że jedno jest dzikie i
      nieśmiałe wręcz chorobliwie, drugie to gwiazda towarzystwa. Ojjj, też będą
      ciężkie chwile...ale to czas pokaże.
      Pozdrawiam.
    • tawananna Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 19.11.05, 18:00
      Rzucono się tu tak na Rycerzową, że nazwała problem "wymyślonym"... mam
      nadzieję, że nie rzucicie się na mnie, zwłaszcza, że sama jeszcze mam
      wychowywanie dzieci daleeeko przed sobą... ale smile

      Z tego, co czytałam w wątku, Twoja córka, aja.mamo, jest zdolną i inteligentną
      dziewczynką. Matematyka nie jest najważniejsza, każdy z nas zna pewnie wiele
      osób, które były z niej bardzo przeciętne, a w innych dziedzinach osiągały
      świetne wyniki. Twoja córka pięknie maluje, świetnie pływa, i z wyjątkiem
      matematyki ma dobre oceny. Na tle innych sytuacji opisanych w tym wątku ja
      naprawdę nie widzę opisanego przez Ciebie problemu. Jasne, że najwygodniej by
      było, żeby rodzeństwo miało dokładnie te same predyspozycje, ale przecież to
      się prawie nie zdarza. Pomagaj Twojej córce z matematyki, ale zaakceptuj to, że
      to nie jest jej dziedzina i kładź nacisk na rozwijanie jej pasji, to naprawdę
      przyniesie dużo większe owoce w przyszłości. Nie bój się chwalić syna - i wcale
      nie musisz córki chwalić rzadziej, przecież nie chodzi tu o sukcesy "na tle
      klasy", a o to, że opanowała nową umiejętność, zrobiła coś lepiej, niż zrobiła
      wcześniej (a nie lepiej niż koleżanka z ławki). Skoro córka widzi, że brat
      krócej odrabia lekcje, możesz zawsze powiedzieć jej, że czwarta klasa jest
      poważniejsza, ma dużo różnych przedmiotów, że jest taka duża i tak sobie dobrze
      radzi... (zresztą dzieci w czwartej klasie zwykle więcej czasu poświęcają na
      naukę niż w klasach 1-3). I powtarzaj, że każdy jest dobry w czymś innym, i
      wcale nie jest tak, że wyniki z matematyki (czy w ogóle: w szkole) są
      ważniejsze od innych).

      Pozdrawiam serdecznie

      Tawi
    • aja.mama Re: do rycerzowej 24.11.05, 09:16
      wysłałam @, sprawdzam, czy doszła smile

      pozdr.
      am
    • nisar Re: rodzeństwo, jedno z nich sporo zdolniejsze 24.11.05, 10:06
      Nie mam takiej sytuacji (mam jedynaka) ale mam poczucie że to bardzo trudne -
      jak większość spraw związanych z wychowaniem. Proponowałabym zacząć od
      uświadomienia dzieciom różnic pomiędzy ludźmi - kulturowych, rasowych,
      zarobkowych i wszelkich, jakie przyjdą Wam do głowy. Pokazywać, że każdy jest
      inny, w jednym lepszy w innym gorszy. Nie wydaje mi się najsłuszniejsze "słabe"
      dostrzeganie sukcesów syna i wychwalanie córki - on się poczuje niedoceniony,
      ona wyłowi fałsz. Skupiłabym się raczej na jej sukcesach: plastyka i basen,
      tak? A także na budowaniu szacunku brata do siostry choćby ze względu na wiek.
      Podoba mi się pomysł wyjść tylko z córką (np. ty z nią do kina - mały nie może,
      za mały) oraz stwarzania możliwości pewnej odpowiedzialności córki za syna.
      Wszyscy musicie zrozumieć, że szkoła i nauka to tylko mały wycinek życia i
      ocenianie człowieka ma dużo szersze spektrum. Nie wiem czy czytelnie wypowiadam
      to o czym myślę, ale instynktownie czuję, że takie postępowanie mogłoby dać
      efekty. Człowiek nie jest tym, co ma na sobie, nie jest tym, jakim samochodem
      jeździ, nie jest tym, jakie ma oceny. Podkreślcie pozytywy córki i pokażcie jej
      niedociągnięcia brata (coś na pewno jest, może bardziej bałagani, może nie
      potrafi usmażyć takiej dobrej jajecznicy, może nie pyta zmęczonej mamy czy
      zrobić jej herbaty). Jeśli kochacie oboje, uda Wam się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka