jogo2
20.11.05, 22:33
Witam,
Mam problemy, które postaram się opisać na przykładzie dzisiejszej sytuacji.
Jedziemy pociągiem podmiejskim, najpierw synkowi zdjęłam czapkę i położyłam ją
przez przypadek tak, że daleko było po nią sięgnąć. Po chwili doszłam do
wniosku , że jednak jest przeciąg i założyłam mu kaptur na głowę. Zrobiłam tu
chyba błąd, bo najpierw zabrzmiało to jak propozycja, a potem okazało się
jednak, że trzeba ten kaptur założyć. W odpowiedzi pisk, wierzganie, prężenie
się itp., ale kaptur jednak pozostał na głowie. Nie chciałam robić sceny przy
ludziach, powiedziałam, że porozmawiam z nim na ten temat później. Jak się
rozluźniło w pociągu, powiedziałam, że nie podoba mi się taki sposób protestu
i że dziś obejrzy o jedną bajeczkę mniej na dobranoc (oglądamy bajki na DVD,
zwykle 3, całość trwa ok. pół godziny). Kiedy przy oglądaniu dobranocki się
okazało, że jest o tę jedną bajeczkę mniej reakcja była taka sama jak w
pociągu, wrzask na całe gardło, tupanie, jeszcze do niedawna gdyby mógł, to by
mnie uderzył. Wysłałam go do swojego pokoju, po chwili, jak się trochę
uspokoił przyszłam i próbowałam mu wytłumaczyć, dlaczego o tę jedną bajeczkę
dziś było mniej, przypomnieć mu o co poszło (bo już mu wyleciało z głowy). W
odpowiedzi słyszę: nie chcę nigdy oglądać żadnych dobranocek, no to potakuję,
dobrze, nie będziesz oglądał dobranocek, za chwilę (mieliśmy iść do kuchni na
wieczorną kaszkę) mówi, że nie chce kaszki, odpowiadam: w porządku, nie
dostaniesz kaszki, idź myć zęby, na co odpowiedź, że on jednak chce kaszkę, na
co ja, że nie będzie tak, jak powiedział tak będzie, rozpłakał się strasznie,
jeszcze z rozpędu powiedział też w złości, że nie chce bajeczki z płyty na
dobranoc, a potem zaraz, że chce, jak powiedziałam, że w porządku, jak nie
chce to nie będzie. W końcu z tą bajeczką jednak ustąpiłam, bo nie chciałam,
żeby z nagła nie miał i kaszki i bajeczki. Starałam się mu wytłumaczyć,
dlaczego było o jedną bajeczkę mniej, żeby się nie wściekał, żeby nie stroił
fochów, bo jak powie, tak będzie, ale ciężko mi to szło. W sumie w ogóle nie
chciał mnie słuchać, ciągle tylko mówił przepraszam, i to przepraszam miało
taką kompletnie wypaczoną funkcję, znaczyło ja powiem przepraszam (pewnie i
trochę żałował, ale dlatego, że ja w odpowiedzi na jakieś jego zachowanie na
coś tam nie pozwalam), a ty anulujesz karę. W końcu chyba ustaliliśmy, że jak
na coś mu nie pozwalam to może się zapytać dlaczego, zamiast tupać i krzyczeć
i że jak w złości powie, że czegoś nie chce, to nie dostanie.
Martwi mnie najbardziej to, że bardzo trudno mi było mu wytłumaczyć, dlaczego
tak nie wolno się zachowywać, i dlaczego nie dostał kaszki i tej bajeczki. On
w ogóle nie chciał słuchać moich tłumaczeń, ciągle mi przerywał próbując mnie
przebłagać i wciąż musiałam prosić go podniesionym głosem, żeby mnie posłuchał.
Uważam, że nie może tak być, że czegoś mu zabronię za karę, to w odpowiedzi
muszę wysłuchiwac fochów, że w takim razie on wcale nie chce, czegoś, co
naprawdę chce.
Wiem, że wielu ludzi jest przeciwnikami kary, ale w takim razie co robić. Bić
nie ma sensu (już to przerabiałam i więcej nie zrobię), skoro nie mogę ukarać,
to pozostaje się pogodzić z zachowaniem typu wrzask i wierzganie, z czym
absolutnie nie mogę się pogodzić, bo to też jest klęska wychowawcza. Zresztą
kwestia kary to w dużej mierze kwestia słownictwa, można nazwać to karą, można
nazwać sposobem pokazania, że nie akceptujemy pewnych zachowań, itp. Może
można było wymyśleć coś bardziej adekwatnego, zgadzam się, że nie można za
wszystko zabraniać/skracać dobranocki, bo ten pomysł się wyświechta, ale tzw.
naturalne konsekwencje moim zdaniem wymagają dużej pomysłowości i zresztą
często trzeba zareagować natychmiast, a człowiek ma po prostu pustkę w głowie,
stąd pewnie najłatwiej dać klapsa. Zresztą proszę, dziecko w pociągu zachowuje
się w sposób niedopuszczalny, naturalna konsekwencja: rodzic wysiada sam na
najbliższej stacji. I wiele jest takich sytuacji, których po prostu się nie
da wprowadzić w życie.
Mimo wszystko mam mieszane uczucia, i nie wiem, czy dobrze postąpiłam. Chętnie
zapoznam się z innymi opiniami.
Pozdrawiam,
Jogo