ajak00
29.12.05, 18:54
Problemy ze spaniem mamy od urodzenia. Przez 1,5 roku karmiłam piersią i
wstawałam w nocy co 30 min lub 45 min.Jak teraz wspominam ten koszmar
zastanawiam się jak to wytrzymałam. Problem nocnego wstawania skończył się w
momencie odstawienia od piersi. No ale pozostało spanie w dzień. Jak dobrze
pójdzie moja córcia (ma 2 lata) śpi 2x po 35 min. Ale jak śpi? Skrzypnięcie
podłogi, cichy dzwonek do drzwi, telefon, głośniejsza rozmowa i ona zaczyna
"kwękać".Ma łóżeczko kołyskę.Jak obudzi się po...5 min od zaśnięcia, babcia
(bo z nią siedzi jak ja jestem w pracy)zaczyna "bujanie", za kilka minut
znowu. No i "śpi" w ratach 35 min. A czasami jak zaśnie śpi 50 min bez
pobudki. Babcia zaczyna "wymiękać". Nie może dosłownie nic zrobić w domu. Bo
jak tu zacząć cokolwiek jak zaraz trzeba przerywać? Załamana jestem. Wieczorem
Natka usypia ok.22.30-23.00.Wstaje ok.8.00. Usypia ze mną i śpi ze mną. Takie
późne usypianie też mnie denerwuje bo człowiek chciałby mieć chociaż chwilkę
dla siebie, np. obejrzeć wieczorem film bo całego nie oglądałam już ponad
rok.Jak myślicie czy ona z tego wyrośnie, czy ja powinnam COŚ zrobić?