Dodaj do ulubionych

sąsiedzi sadyści...

15.03.06, 21:04
mamy sąsiadów (młode małżeństwo)i mają synka (może rok ...) co się dzieje
wieczorami i nocą to aż strach pisac.Rano jest spokuj bo nie ma ich w domu
(chyba bo jest cicho)przychodzi 19.00 i się zaczyna ten synek tak płacze że
czasami myślę że zostaje tam sam bo słychac tylko wielki lament i nic więcej.
Mieszkają tu od ferii i przez ten czas nie miałam ani jednej nocy spokojnej,
i nie przeszkadza mi płacz, bo też mamy dziceko 3 lata, ale nie o tym chcę
pisac, chodzi o to że szkoda mi tego dziecka nie wiem co się tam dzieje ale
to jest coś strasznego,taki krzyk, pisk aż strach ( ile to małe ma siły to
szok)i nagle ojciec dziecka jak nie ryknie to my się nieraz bojmy. Pewnie
ktoś napisze "to trzeba gdzieś zadzwonic itp itd...." ale strach nie pozwala
my też mamy dziecko i się boimy, nie widzieliśmy ich ani razu bo gdybym
zobaczyła to bym coś uprzejmie powiedziała a tak to gdzie ja mam zadzwonic
zeby to było anonimowo......ludzie z bloku wyprowadzają się hahahaha nawet
jak piszę to jest taki płacz, może chore, może głodne .......nie ale tak
poważnie to my mamy przes.......
Obserwuj wątek
    • monia145 Re: sąsiedzi sadyści... 15.03.06, 21:31
      Ja poszłabym najpierw do nich i porozmawiała, nie wiem postraszyła ich
      konsekwencjami, czy coś takiego. A może ten mały jest chory? Jak nic nie
      poskutkuje to dzwoń do dzielnicowego niech im złoży wizytę
    • agab51 Re: sąsiedzi sadyści... 15.03.06, 21:37
      jeśli cię to aż tak niepokoi, to zadzwoń do sąsiadów i spytaj, czy możesz w
      czymś pomóc, bo dziecko płacze, a może chore, może....wymyśl pretekst
      ale
      dzieci płaczą, niektore bardziej, inne mniej.
      weź to pod uwagę.
      mam dwójkę dzieci, młodszej wcale nie słychać, sądziedzi mogliby powiedzieć, że
      aniołek, zapewniam cię, ze łobuzuje normalnie, i też płacze. za to starsza córka
      potrafi nagle wpaść w taką histerię i szał, z piskami, darciem i rzucaniem czym
      popadnie. od zawsze ma taki wybuchowy charakterek. ataki wrzasku są najczęściej
      w okolicach wieczornego mycia. a w trakcie mycia włosków- to już nie do
      opisania. ale ja nie maltretuję swojej córki. taka jest. i mam nadzieję, że
      wyrośnie z tego.
    • de_la_hoya Re: sąsiedzi sadyści... 15.03.06, 21:53
      zadzwon do dzielnicowego i zapytaj co z tym zrobic... niech wpadna do nich z
      niespodziewana wizyta, jak jest ok to ok i nikt sie nie dowie ze to ty
      zadzwnilas do dzielnicowego a jak sie tam cos dzieje to chociaz dzieciakowi
      pomoga i w razie draki nie bedziesz plula sobie w twarz ze moglas pomoc a tego
      nie zrobilas...

      chociaz powiem Ci ze moja kolezanka ma dzieciaka ktory darl sie przez pierwsze
      3,5 miesiaca zycia non stop a potem tylko jakies 20 godzin na dobe...
      • mamutak Re: sąsiedzi sadyści... 15.03.06, 22:21
        dzięki ja to wszystko wiem ale chodzi o to że mi to nie przeszkadza jak dziecko
        płacze biorę też pod uwagę że może jest chore,ale słychac po płaczu dziecka że,
        to po prostu nic z tych rzeczy moja teoria jest taka ....dziecko płacze a
        rodzice poprostu go olewają pewnie coś chce czy nawet chce żeby go przytulic,
        sama jestem mamą i słyszę własne dziecko i gdy przytulę to ten płacz jest inny
        a u nich nic zero np. wczoraj długo nasłuchiwałam (szklanka na podłodzie jest
        mi głupio z tego powodu )czy ktoś coś mówi, pociesza,tuli ......i co słyszę po
        dłuuugim czasie cytat"zamknij się ..." a mama dodaje ".......kurw... som go
        uspokuj mnie boli głowa..." boże kochany aż mnie zemdliło boję się zadzwonic bo
        napewno potem się wyda kto (znam taki przypadek ) ale jak zobaczę kogoś to coś
        napewno wspomnę oczywiście spokojnie i inteligętnie może to coś
        pomoże...........
        • maxima10 Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 06:14
          Jak ty mozesz to zniesc i czekac. Ja bym juz dawno zadzwonila do dzielnicowego
          bo to nienormalne, ze dziecko strasznie placze dzien w dzien. Potem dochodzi do
          tragedii i wszyscy nagle uderzaja w rozpacz a pomoc nie bylo komu. Zadzwon do
          dzielnicowego anonimowo i poradz sie co robic w tej sytuacji i opowiedz
          wszystko to co tu napisalas.
          • laurka2005 A ja bym tam weszła z drzwiami 21.03.06, 18:35
            Wiem, że trzeba w takich sytuacjach nieemocjować się zbytnio, i byc
            dyplomatycznym, ale jakbym cos takiego usłyszała to bym wjechała im na chate z
            mordą.
            Ale pewnie oni by sobie to wszystko odbili na dziecku, niczemu winnym.......sama
            niewiem.
            Poprosiła bym kumpli o wp..rdol w ciemnej bramie tym starym. Jakby dzielnicowy i
            MOPS nie pomógł.
        • mamaemilii Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 08:55
          Jeżeli sąsiedzi w ten sposób traktują swoje dziecko, to na pewno
          inteligenta "zagrywka" tu nic nie pomoże. Oni widocznie mają inne priorytety,
          np. swój święty spokój.
          Jeśli nie chcesz mieszać w to policji, to możesz po prostu iść do nich, tym
          bardziej, że sama masz dziecko, i powiedzieć, że ten płacz bardzo słychać, że
          Wam przeszkadza w normalnym życiu i czy możesz prosić o zwrócenie uwagi na ten
          fakt.
          Ale dzielnicowy tu przydałby się bardziej, bo z nim muszą się w jakiś sposób
          liczyć, a Tobie mogą uprzykrzać życie do woli.
          • krzys111 Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 09:11
            zadzwon na policje, do kuratora i do biura rzecznika praw dziecka, i spytaj jak
            moga pomoc temu dziecku. Wczesniej zapukaj tez do sasiadow i powiedz im ze masz
            podejrzenia co do ich zachowania i ze masz zamiar zawiadomic odpowiednie
            instytucje- powiedz im to wprost. Moze majac perpektywe walki z roznymi
            instutuacjami troche sie zmienia, choc watpie.
            I nie rozumiem dlaczego masz sie bac? Niby ze przyjda w nocy i cie zaatakuja?
            Z tego co piszesz to nie sa zolnierze Pruszkowa, mafia etc tylko ludzie nie
            potrafiacy byc rodzicami. Ci nie atakuja obcych, odreagowuja wlasne frustracje
            zakatowuja wlasne dzieci, bo tak latwiej.
    • wieczna-gosia Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 09:42
      ale moze ci pomoze nazwanie strachu.
      NO bo wlasciwie czego sie boisz?

      zadzwonic na policje sie boisz?
      Dlaczego mialoby sie wydac? Na razie ty masz podejrzenie ze zle sie dzieje a
      policja bedzie to sprawdzac. A nie opowiadac sasiadom skad to wie.
      poza tym zawsze na policje mozna zadzwonic anonimowo, ewentualnie zadzwonic i
      powiedziec ze sie boisz. A oni cie uspokoja.

      faceta w zyciu nie widzialas, ale sie go boisz. NO wez mamutak, mnie nie
      denerwuj.........
    • agnieszka_r_d A może kolka ? 16.03.06, 10:03
      Słuchajcie, dawno temu spotkałam się z podobną sytuacją - i to z drugiej strony.
      Moja siostra (sporo młodsza ode mnie) miała ataki kolki. To nie był płacz tylko
      wrzask - policzki czerwone, spocona okropnie, ciałko malutkie naprężone
      maksymalnie). Zaczynało się koło 20-21, kończyło nad ranem. I któregoś dnia
      sąsiadka zapytała o co chodzi, bo mała krzyczy jakby ją bito.

      To może być kolka, ale płakać można też z innych powodów ...sad
      • stypkaa Re: A może kolka ? 16.03.06, 10:27
        Roczne dziecko raczej nie ma kolki. Tak czy inaczej TRZEBA sprawdzić co się tam
        dzieje. Inaczej będziesz miała na sumieniu to dziecko, jesli coś mu się
        rzeczywiście dzieje złego ze strony rodziców. Bo płakać może z różnych powodów,
        sama mam roczne dziecko i wiem jakie potrafi odstawiać histerie. Ale to w jaki
        sposób rodzice odzywają się do niego to już jest niepokojące. Koniecznie
        sprawdź co się tam dzieje.
    • mama233 Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 11:06
      witam, trochę się dziwie,że potym nagłośnieniu w mediach o biciu i molestowaniu
      dzieci Ty masz jakieś wątpliwości co do zgłoszenia tego dzielnicowemu.
      oczywiście może być tak, że dziecko jest chore lub tak żywiołowe moj synek też
      czasem tak płacze wpada poprostu w szał, histerie bez powodu chociażby dlatego,
      że wyłącze bajkę lub niepozwolę rzucać naprawdę ciężkimi samochodami potrafi
      wtedy płakać przez godzinę ale przecież oczywiście nie zdarza się to
      codziennie. zwłaszcz niepokojące jest to, że przy tym często słyszysz
      przekleństwa zamiast uspokojenia dziecka i przytulenia. myślę, że jest to
      poważny sygnał dla Ciebie.Lepiej działać nadgorliwie niż do końca życia mieć
      wyrzuty, że nic się nie zrobiło. życzę odwagi. P.S raczej nieszłabym do tych
      ludzi osobiście skoro nic nierobią sobie z codziennego płaczu dziecka.
      Powodzenia
      • sylwiksylwik hmmm 16.03.06, 11:36
        u mnie sie zdazalo ze spocona i upiaszczona mloda stwierdzala ze nie chce sie
        myc i wrzeszczala ratunku, pomocy, zostaw mnie... a w lazience to dobrze niesie.
        I tak bywalo przez tydzien w roznych okresach.
        Ale raczej sama zagadywalam sasiadow z wyjasnieniem.
        • anatemka Re: hmmm 16.03.06, 11:41
          A nie spotykasz ich w dzień np. na klatce? Zagadaj, czy dziecko chore może, bo
          tak bardzo krzyczy wieczorami.
          No i sprawdzenie czy dziecku się krzywda nie dzieje nic nie kosztuje.
    • mamisio Szlag mnie trafia 16.03.06, 11:38
      siedzisz sobie mamutek w domku, słyszysz płacz i kur..a nic nie robisz bo sie
      boisz??? A może za chwile będzie kolejny program pod napieciem " Mały Chłopczyk
      zakatowany.." To jest własnie znieczulica naszego społeczeństwa, idź do nich i
      grzecznie zapytaj, właśnie takich sąsiadów miał Oskar, żaden z nich się nie
      trącił i bał, a idż w cholerę.
    • iwpal Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 11:51
      Nie rozmawiać, gdy jest podejrzenie pzremocy wobec dziecka - powiadomić
      policje; najwyżej przyjada i stwierdza, ze OK
    • abosa Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 11:53
      Wiem jedno, ode mnie też często słychać płacz, krzyk dziecka, najczęściej
      wieczorem i w nocy, i nigdy, przenigdy nie miałabym sąsiadom za złe, gdyby
      wezwali policję. Ja na ich miejscu już bym to pewnie zrobiła. Bo lepiej
      zadzwonić niepotrzebnie niż zaniechać.
    • misia311 Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 12:18
      A później czytamy w prasie "...czy ta tragedia była konieczna..?", " gdzie byli
      sąsiedzi..?"
      otóż sąsiedzi pytali na forum co robić.
      Kobieto, chcesz mieć lepszy swiat dla swojego dziecka? To zacznij dzialać w
      obronie innych dzieci. Świat się s.a.m. nie zmieni, od nas zależy jaki będzie
      Życzę czynów zamiast teorii.
      • lusia8 Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 13:43
        Do wszystkich, którzy wypowiadali się tutaj za jak najszybszym powiadomieniu
        policji! Ja wiem, że w dzisiejszych czasach głośno jest o maltretowaniu dzieci
        i wogóle, ale nie popadajmy z jednej skrajności w drugą i nie traktujmy płaczu
        dzieci jak oznakę maltretowania. Moje dziecko jak miało 14 miesięcy dokładnie
        tak samo co wieczór od 19 i przez całą noc użądzało nam taki koncert, że wstyd
        mi było spojrzeć w oczy sąsiadom. Cały dzień kochane dziecko, na wieczór-płacz.
        A wszystkiemu winne były ząbki. Ból nasilał się do tego stonia wieczorem, że
        nie byliśmy w stanie go uspokoić niczym. Lekarz przepisywał najróżniejsze maści
        i nic. Sytuacja trwała dobre trzy miesiące. Któregoś dnia sąsiadka z góry
        zaczepiła mnie na korytarzu i grzecznie zapytała czy mały choruje, czy coś się
        dziej nie tak. Opowiedziałam jej o moich problemach i poprosiłam o
        wyrozumiałość. Gdyby wieczorem w czasie płaczu dziecka przyjechała do mnie
        policja to bym chyba sąsiadce oczy wydłubała. Jesteśmy ludżmi cywilizowanymi i
        nie potrzeba, w moim odczuciu, nasyłać na siebie policje, dzielnicowego i
        jeszcze Bóg wie kogo, żeby okazać zainteresowanie małym płaczkiem. Swoją drogą,
        gdyby policja miała wyjeżdżać do każdego płaczącego malucha, to chyba musieli
        by zwiększyć etaty i to o 100%.
        • misia311 Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 13:49
          odnosze wrazenie, że koleżanka niezbyt dokładnie przeczytała posty autorki
          watku..
          • lusia8 Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 14:19
            Przeczytałam wypowiedzi autorki jeszcze raz i nadal podtrzymuje swoją
            wypowiedż. Domyślam się, że chodzi ci o to, że rodzice przeklinali do dziecka.
            Ale jeszcze raz zwracam uwagę na to, ze to co słyszymy zza ściany nie daje nam
            pełnego obrazu tego, co się tam dzieje. Mamy tylko domysły, przypuszczenia. Nie
            możemy również wpłynąc na sposób wychowywania stosowany przez rodziców tego
            dziecka. A to, że matke poniosło po pólgodzinnym płaczu dziecka świadczy tylko
            o głupocie tej kobiety i żaden policjant nic tu nie zdziała. Jeszce raz
            podtrzymuje stanowisko, że jedynym rozsądnym wyjściem jest zaczepienie kobitki
            na korytarzu, lub w trakcie awantury zastukać i zapytać. A swoją drogą to
            policja wcale nie jest taka chętna do tego typu interwencji. Trzeba by było
            zgłosić oficjalną skargę i podać mnóstwo dowodów na to, że dziecko jest
            maltretowane. Dzielnicowy może i by się pokwapił po miesiącu, ale tylko po to,
            aby wypełnić papierki. Bo gdyby nasze prawo było skuteczne, to nie byłoby tyle
            śmierci dzieci. Radze pogadać z sąsiadeczką.
            • agac11 Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 14:57
              Zgadzam się z opinią lusi8, najprościej jest zadzwonić na policje bo po co iść
              i zapytać sąsiadki co się dzieje ,coś tam ktoś usłyszał przez ściane lub
              podłogę i już nabrał pewności ,że sasiedzi sadyści.Moje dziecko w wieku 1,5
              roku również nie płakało ale wręcz wyło a powodem było co chęć wymuszenia na
              nas np. ciągłego oglądania bajek, spania z butelką z której leciał jej sok lub
              ogólnego przemęczenia ,poszliśmy z nią do Pani doktor , któr stwierdziła że
              dzieci w tym wieku tak się zachowują bo próbują na jak dużo rodzice im pozwolą.
              I dała radę nie ustępować ,nie bać się krzyku .Teraz już dużo mniej płacze ale
              też czasami próbuje płaczem a wręcz wyciem coś osiągnąć.Ale teraz zaczyna już
              rozumieć ,że przez płacz nic osiągnie.Ja też miałam wrazenie ,że wszyscy myślą
              że dziecko katujemy i było mi wstyd przed sąsiadami.Pewnie rodzice nie powinni
              przeklinać przy dzieciach, ale nie wierze ,że jak wam puszczają nerwy to nie
              przeklniecie i nigdy nikt z Was nie krzykną na dziecko.Naprawde warto nabrać
              pewności że dzieje się coś złego i dopiero wtedy zadzwonić na policje. A nie
              odwrotnie.
        • lila1974 Re: lusia 17.03.06, 10:45
          A Ty myślisz, ze zagadnięty na schodach sąsiad sadysta, odpowie sąsiadce:
          "No, wie pani, wnerwia mnie ten bachor, to go papierosem przypalam?"
          Oczywiście, ze będzie jakies dyrdymały jej wciskał na uspokojenie.
          Najgorsze jest to, że łatwo kobietę uspokoi i ta wróci do domu w pełni
          usatysfakcjonowana, że ma czyste sumienie.
        • dzemma Re: sąsiedzi sadyści... 20.03.06, 18:59
          nic nie pisze tylko czytam, ale już nie wytrzymuję! co ty lusia piszesz?! w
          porządku nie popadajmy w paranoję, dzieci od zawsze płakały i będą płakać, sama
          mam 16 miesięcznego synka i wiem co to znaczy płacz dziecka, ale nawet gdyby
          mój mały darł się całą noc to ja z mężem w taki sposób nie rozmawiam! nie
          wyklinamy sie na prawo i lewo nie reagując w poszukiwaniu świętego spokoju,
          więc nie uwazam ze tam nic złego się nie dzieje! zresztą mamutak na policję
          możesz zadzwonić anonimowo, nie musisz iść do tych sąsiadów i ich upominać
          jeśli się boisz, tylko to zgłoś, resztę zrobi policja.
    • esteel Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 16:09
      Haja, dzwon na policje, albo w inne miejsce natychmiast.Bo widze ,ze sie boisz
      z nimi porozmawiac. Skora mi cierpnie jak czytam niektore wypowiedzi na tym
      watku. Za chwile bedziecie "palic swieczki" i "laczyc sie w cierpieniu" i
      skladac sie na nagrobek??? Nawet nie chce mi sie komentowac wypowiedzi Lusi8 o
      tym ,ze "wydlubalaby oczy sasiadce"....
      Lepiej byc nadgorliwym niz nie robic nic. E.
      • maja45 Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 18:12
        Wlasnie takie chore myslenie,ze nie mamy pełnego obrazu danej sytuacji
        doprowadza do nieszczęśćsad
        Jeśli sytuacja w jakikolwiek sposób Cię niepokoi DZWOŃ NA POLICJE
        Mają zakichany obowiązek reagować, zwłaszcza teraz gdy słyszy się o tych
        wszystkich okropnościach jakich dopuszczająsię dorośli,rodzice względem dzieci.
        Najwyżej stwierdzą,że wszystko jest o.k.
        A sąsiedzi będa wiedzieć,że nie są bezkarni i ktoś ich obserwuje-czasem to
        przynosi bardzo porzadany skutek.
        M.
    • kawad Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 19:16
      Je też uważam, że powinnaś zadzwonić na policję. Takie słowa które zacytowałaś
      świadczą, że rodzice nie mają zbyt wiele cietpliwości i chcą aby dziecko było
      cicho. A uciszyć można na różne sposoby, biciem też. Oskarek nie płakał zbyt
      głośno bo dostawał za to dodatkowe bicie. Przecież możesz zadzwonić anonimowo.
      Każdy może usłyszeć taki płacz dziecka.
      • mamutak Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 21:10
        nie chodziło mi tu wcale o "osądzanie sąsiadów" zgadzam się z lusią8 to "może"
        nic takiego i nie piszę, że tam bją dziecko, tylko chodziło mi o to, czy ktoś
        był w takiej sytuacji i sam zadzwonił, zaangażował się w takie rzeczy i czy to
        tak naprawdę jest takie anonimowe jak twierdzą np opieka, policja.... a pisząc
        o tym, że się boję to chyba normalne mam rodzinę, sąsiadów nie znam ( i nie
        osądzam)i mam prawo się bac. A tak po za tym to chyba na pierwszym miejscu do
        takich alarmów jest rodzina (sąsiadów) czy niania czy ktoś, bo w dzień dziecko
        gdzieś pewnie przebywa i gdyby coś było nie tak to ktoś z bliskich by
        zobaczył ....nie wiem.......ja się wychowałam w normalnej rodzinie i taki płacz
        dziecka jest mi obcy (przypominam że mam córę)raz jeszcze piszę, a gdzie
        przytulanie itp dziecko odrazu się uspokaja nie chcę tu pisac że dzieje się tam
        tragedia ale, to co słyszymy to dla nas jest inny świat .................
        • raczek47 Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 22:46
          Miesiąc temu na emamie pisałam o bardzo podobnej sytuacji, w którą się
          osobiście zaangżowałam.Moja sąsiadka, młoda dziewczyna, była narkomanka, po
          wyjeżdzie niemęża do Irlandii znęcała się nad neispełna dwuletnim synkiem, lała
          go strasznie w dzień i w nocy, dziecko płakało non stop.Wytrzymałam trzy
          tygodnie,Najpiewr poradziąłm się emam(poszukaj pod moim nickiem tego watku na
          emamie), potem zadzwoniłam do Terenowego Komitetu Praw Dziecka, na Niebieską
          Linię (choc tu akurat mi nie pomogli) i poszłam do dzielnicowego.Pani z
          komitetu powiadomiła MOPS, dzielnicowy był, robił wywiad po sąsiadach,
          dziewczynie zagrozili odebraniem praw rodzicielskich.Skończyło się na tym,że
          jest niewydolna wychowawczo i zamieszkała z nią i maluchem jej matka, kobieta w
          porządku.I jest spokój, Hubcio juz nie płacze, a ja jestem z siebie dumna,
          widząc malucha z babcia na spokojnym spacerze, nie szarpanego.
          Na Twoim miejscu zaczeąłbym od dzielnicowego, po tych wszystkich historiach
          zvmaltretowanymi dziećmi policja jest bardziej wyczulona na te problemy i
          powinna pomóc.Nie bój się ,że podadza sąsiadom Twoje dane, ja tez miałam te
          watpliwości, na posterunku mnie oczywiście spisali,ale sasiadka nie wie do
          dziś, że to moja sprawka.Działaj, nawet jesli ma to być trochę na wyrost, nie
          bój się.Pozdrawiam.
        • lusia8 Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 22:50
          Uwierz mi dla mnie też płacz dziecka, a w szczególności wycie było jakimś
          koszmarem. Od razu na myśl przychodziła patologia, złe wychowanie dziecka,
          nieodpowiedzialni rodzice itp. Pierwszy synek to aniołek. Sąsiedzi nawet nie
          wiedzieli, że dziecko jest w domu. Ja sama zastanwawiałam się długo czy on
          wogóle umie płakać. Drugi synek z kolei, przeciwieństwo. Od urodzenia płacz,
          bolesne ząbkowanie, a do tego teraz typowy buntowniczy dwulatek, który histerią
          próbuje wywierać presje na otoczeniu. Nawet nie wiesz, ile razy mnie mało szlak
          nie trafi i wydawało mi się, że moja cierpliwość się kończy. Co prawda mnie się
          nie zdarza przeklinać, ale nie raz mam ochote wyć ze złości. Tak więc dla mnie
          płacz dziecka nie jest jeszcze patologią.
          Inna sytuacja była w bloku mojej przyjaciółki. Tam ewidentnie dziecko było
          bite. Oprócz płaczu słychać było uderzanie paskiem, przewracanie mebli i wiele
          innych, świadczących o tym ,że rzeczywiście coś jest nie tak. I uwierz mi to
          bajka co mówią w telewizji o policji, która biegiem leci na ratunek i od razu
          zabiera dziecko od niegodziwych rodziców. Wiesz ile było pisemnych skarg,
          dzielnicowy zbierał opinie o rodzinie wśród wszystkich sąsiadów. Jeśli inni
          tego nie słyszą co ty, to lepiej od razu sobie odpuść. Do tego jeszcze
          spotkania na komendzie i tak dalej. Dziecko badał psycholog i okazało się, że
          nie ma śladów maltretowania, a rodzice dostali tylko ustne pouczenie.
          Tak więc wracając do twojego przypadku to, po pierwsze zapytaj innych sąsiadów
          czy oni tez to słyszą i jakie są ich oczucia co do tego. Po drugie porozmawiaj
          na spokojnie z mamą płaczka, zobacz w jaki sposób reaguje na twoje uwagi, i czy
          sytuacja się zmieni. Najłatwiej jest powiadomić policję, dzielnicowego,
          rzecznika praw dziecka, i może jeszcze list do ksiądza proboszcza. Tylko należy
          racjonalnie przeanalizować, jakie mamy dowody na to, że dziecku dzieje się
          krzywda( sam płacz nie jest tego dowodem), i czy nasze odczucia nie są
          przypadkiem ubarwione. Acha, a co do znęcania się i śmierci tych wszystkich
          dzieciaczków, o których teraz tak głośno, to zauważcie, że w większości były to
          rodziny pod stałą opieką ośrodków pomocy społecznej, bardzo często przyjeżdżała
          tam policja.I nic, nikt nic nie widział. W sumie nie dziwie się, że nikt nic
          nie widział, bo nie wystawił nosa z wypełnianych papierków. A i tak sąsiedzi
          będą winni! I mamy dowody na to jacy są skuteczni.
          • raczek47 Re: sąsiedzi sadyści... 16.03.06, 23:01
            A w tej mojej sprawie reakcja była prawie,że błyskawiczna, nie mogę narzekać na
            policję,no ale tez przy wywiadzie wszyscy pytani sasiedzi potwierdzili
            sytuację, i"uderzyłam" w kilka miejsc naraz -Terenowy Komitet Praw Dziecka,
            MOPS I dzielnicowy-może tak trzeba, i jeszcze dzwoniłam na Błękitna Linię,
            gdzie doradzili, że jeszcze ewentualnie mogę udać się do Punktu Interwencji
            Kryzysowej, choc już nie było potrzeby.Dzielnicowy tezporadził, żeby za każdym
            razem, jak słyszymy płacz dziecka dzwonić na 997,do upadłego-i zgłaszać,
            zgłaszać,zgłaszac.Na pewno trzeba działać i niestety, trozskę się zaangazować.
            • egoya Re: sąsiedzi sadyści... 17.03.06, 09:02
              musisz zawiadomić policje, mają obowiązek to sprawdzić, niech MOPS się za to weźmie,a nie potem oni mówią że o niczym nie wiedzieli. JAk w przypadku śmierci Oskara, pewnie, żenikt nie zauważył że dziecko ma złamaną rękę, przypalane żelazkiem. Chcesz mieć potem wyrzuty sumienia jak zmaltretują dziecko? Moje dzieci tez płaczą, ale płacz a płacz to różnica.
            • misia311 Re: sąsiedzi sadyści... 17.03.06, 10:00
              raczek47 napisała:

              > niestety, trozskę się zaangazować.

              myślę, że to sedno sprawy... większość chce aby 'to się samo zrobiło'
              raczek47 brawo, dajesz wiarę, że są ludzie, którzy działają
              pozdrawiam gorąco
        • luca28 daj adres ja zadzwonie skoro ty sie boisz 17.03.06, 10:49
        • lila1974 Re: mamutak 17.03.06, 10:53
          Jeśli nie chcesz wyjść na panikarę, a tym bardziej na złośliwą sąsiadkę, co to
          nasyła na niewinnych ludzi policję, to się zwyczajnie zapoznaj z tymi ludźmi.
          Tak normalnie zagadaj, kiedy ich spotkasz na klatce, czy na podwórku.
          Będziesz miała większe pole manewru.

          Nie mogę spokojnie czytać, ze nic kompletnie nie robisz, choć słyszysz, ze
          dzieckiem nikt się nie interesuje.
    • zlotyrybek Re: sąsiedzi sadyści... 17.03.06, 09:18
      A potem oglądamy w telewizji reportaże - nikt nic nie widział, nikt nic nie
      słyszał, a dziecko pobite albo w szpitalu.

      Zadzwoń na policję. To proste : 997. Zadzwoń do straży miejskiej. Piszesz, że
      rano jest spokój a potem się zaczyna. To oznacza tylko jedno.
      Jesoooo jak można tego słuchać i nic nie zrobić!!!!
    • alabama8 Re: sąsiedzi sadyści... 17.03.06, 10:31
      Koniecznie zadzwoń do MOPS-u - Miejski Ośrodek Pomocy Społeczej. Można
      anonimowo, przyjdą jakieś panie stamtąd i porozmawiają z rodziną. Ja też już
      miałam kiedyś taką wizytę z MOPS-u bo ktoś życzliwy doniósł że dziecko jest
      zaniedbywane, kąpane raz na tydzień i głodzone. A mój syn wóczas miał berdzo
      ciężkie AZS, lekaż go kazał kąpać raz na tydzień żeby mu warstwy lipidowej na
      naskórku nie naruszać, a w związku z alergią jadł wtedy jakieś 5 produktów.
      Donosiciel miał rację smile Ale nie mam do nich żalu, panie z MOPSu zasugerowały
      wystąpienie o zasiłek pielęgnacyjny i generalnie były bardzo miłe.
      • mmmmm Re: sąsiedzi sadyści... 17.03.06, 10:45
        ja też jestem w szoku że można słyszeć wielokrotny i staly płacz dziecka i się
        nie zainteresować .. ,
        jeśli okaże się że to pomyłka to nic wielkiego się nie stanie najwyżej
        sąsiedzi się obrażą ot co
        czego tu się bać ? ja piernicze ... sama jak mój syn ryczal z okazji zebów czy
        histerii liczyłam się, ze sąsiedzi zainterweniują no i pokazałabym całe i
        zdrowe dziecko ryczące z powodu ,, ja chcę to !''
        a jeśli biją czy co innego niech wiedżą że ktoś jest świadkiem no i policja i
        siły społeczne włączyć, jak to pomylka nic się nie stanie a można pomóc ....
    • zwiatrem Re: sąsiedzi sadyści... 20.03.06, 19:33
      możesz zadzwonić jako sasiadka z innej klatki i powiedziec w MOPSie, na policji
      gdziekowliek a jesli nie chcesz to prosze spróbuj do nich pojść

      wybacz, jeśli Cie uraziłam ale teraz to wszyscy żałują że kiedyś czegos nie
      zrobili jak <tamte> dzieci były bite
    • olka_sos Re: sąsiedzi sadyści... 20.03.06, 19:47
      A ja tez odpowiem od drugiej strony, moja 2,5 letnia corka od 2 tygodni
      przechodzi okres buntu, ale to taki ze koszmar. Jak jej sie cos nie spodoba to
      wrzeszczy tak jakby ja ze skory kto obdzieral. Czasami zastanawiam sie co mysla
      sasiedzi, ze pewnie katujemy dziecko. A to jest kompletna bzdura...moze
      rzeczywiscie najpierw porozmawiac z sasiadami niz ich o cokolwiek oskarzac....
      • mamutak Re: sąsiedzi sadyści... 20.03.06, 20:29
        Zadzwoniłam (anonimowo dla sąsiadów) do dzielnicowego zapewnił mnie że "zobaczą
        co się da zrobic" i wyjechaliśmy akurat z mężem i córką na weekend. Wczoraj
        wróciliśmy wieczorem i po godzinie ciszy (aż się wystroszyłam że tam tak cicho)
        nagle..............."pierwszy" śmiech tego dziecka i tak się ucieszyłam
        pomyślałam moze był ktoś, ale dziś też płacz, ale kogoś przynajmniej słychac
        ktoś coś mówi NIE KRZYCZY do dziecka, może chory, może chce coś wymuszac, może
        nie wiem co ..........ale jak już zadzwoniłam to przy okazji zapytam sie pani
        która mieszka obok tych sąsiadów czy może ona coś zrobi w tej sprawie, bo jak
        nie to trzeba się pogodzic z takimi sasiadami i trzeba miec oczy szeroko
        otwarte na dziecko ..............zobaczymy
        • raczek47 Re: sąsiedzi sadyści... 20.03.06, 20:56
          To naprawdę super, że postanowiłaś działać.Niektórzy ludzie sa po prostu
          bezmyślni, nie zdaja sobie sprawy , że krzywdza malutką istotęi potrzebny jest
          taki przysłowoiowy kubeł zimnej wody, by się opamietali.Może zrozumieli i będa
          się starac, tak jak w przypadku, w którym ja interweniowałam.Pozdrawiam
          ciepło.Tak trzymać!
          • znowuniedziela Re: sąsiedzi sadyści... 20.03.06, 21:30
            hej
            no...przeczytałam ze zgroza,ze nie dzwonisz-zadzwoniłaś-super-ale...zawsze
            możesz(anonimowo)zadzwonić i zapoytac,jaki był podgląd policji,czy coś sie
            działo...jak juz pisałam na wielu postach-jestem mieszkanką osiedla
            sąsiadującego z dzielnbica socjalną i w przedszkolu synka wielokrotnie
            widziałam 9to było w zeszłym roku szkolnym)dziewcxzynke pobita-po rozmowie z
            przedszkolankami-sama zadzwoniłam,znajac tylko imie i przyblizony adres-
            niestety-obecnie dziecko nadal obite-trzeba dzwonic częsciej-ja sama pracuje z
            takimi rodzicami...biłabym ich oj biła,za to co maja w głowach i co robia-moim
            zdaniem nie zaszkodzi po prostu poznac się z sasiadami i pogadac-moze prawda
            wtedy bedzie zbyt jaskarawa i nire beda juz robili krzywdy,skoro element wstydu
            działa zazwyczaj-u nich moze też???warto spróbowac i się nie bać-tylko reagowac-
            bo dziecko moze tylko krzyczec..
            • raczek47 Re: sąsiedzi sadyści... 20.03.06, 21:33
              oj tak, swięta prawda, trzeba narobić mozliwie tak dużo rabanu, jak się
              da,dopiero wtedy może być efekt.
    • zwiatrem Re: sąsiedzi sadyści... 21.03.06, 13:40
      dziękuję, że zadzwoniłaś, może tak może nie, zobaczysz jak bedzie dalej
    • aniald1 Re: sąsiedzi sadyści... 21.03.06, 16:14
      Świetnie, że coś zrobiłaś ale ja tu nie rozumiem jednej sprawy. Piszesz o tym na
      forum czyli zastanawia Cie to - więc dlaczego po prostu nie pójdziesz do
      sąsiadów i nie zapytasz.
      • raczek47 Re: sąsiedzi sadyści... 21.03.06, 19:15
        No i co by jej z tego przyszło? Czy ty myślisz, że ci ludzie odpowiedzieliby
        grzecznie:"Tak, lejemy je codziennie, bo nas wkurza", czy nie wiem, czego bys
        się spodziewała?
        Małe dzieci nie płacza bez powodu, jezeli to się powtarza codziennie, ciągle
        przez długi okres czasu to znaczy m,że cos jest nie tak.I skoro słychać przy
        tym wrzaski rodziców, to jaki jest sens iść i pytać:"Czy Państwo bijecie swoje
        dziecko"?
        • aniald1 Re: sąsiedzi sadyści... 21.03.06, 20:17
          Widzisz ja uważam, że zawsze trzeba zacząć od podstaw a dopiero wtedy udać się
          po pomoc. Nikt nie mówi o zadawaniu od razu obcesowego pytania: czy bijecie?
          Czasem taka rozmowa i świadomość, że ktoś zainteresował się sprawą może dużo
          zmienić. Mam świadomość, że nie zawsze i wtedy trzeba inaczej.
        • mamutak Re: sąsiedzi sadyści... 21.03.06, 20:18
          Zadzwoniłam i napiszę wam że chyba ktoś był bo dziecko nie płacze już tak jak
          przed wizytą prawie nic za to słycha (jak nigdy) że te dziecko mówi jest jakiś
          dialog między rodzicami a dzieckiem oczywiście wczoraj po napisaniu na forum
          potem tak płakało ale to było coś innego a dziś już tak godzina i jeszcze nic
          nie słychac moja niunia już śpi i ja do rana nie będę musiała się zastanawiac
          co się tam dzieje jest mi tak fajnie na duszy i wieczur będzie
          przyjemny ..........i nie wiem czy oni wiedzą że to ja "sąsiadak z góry" ale
          już się nie "boję"............zobaczymy co dalej ?????
          • raczek47 Re: sąsiedzi sadyści... 21.03.06, 21:07
            Naprawdę jestem szczęsliwa, że zareagowałaś.
            • marti0809 Re: sąsiedzi sadyści... 29.03.06, 13:22
              Po wydarzeniach z zakatowanym Oskarkiem baczniej przyglądam sie każdemu
              dziecku, które płacze. Cieszę się , że zareagowałaś pomimo tak wielu obaw.
              Wydaje mi się , że powinniśmy mieć oczy szeroko otwarte i obserwować co dzieje
              się obok. Nie ma nic gorszego niż obojętność. No bo kto może pomóc katowanym
              dzieciom jak nie osoby mieszkające gdzieś obok. Dziękuję ci bardzo! Pozdrawiam
              Marta
    • margot_s Re: sąsiedzi sadyści... 28.03.06, 21:20
      Moja mama też miała kiedyś taką sytuację, tylko, że ona była sprawczynią tej
      historii. Moja siostra wpadała w histerię jak mama wieczorem wyłączała jej
      bajkę. Krzyki, płacze jakby coś strasznego się działo. W końcu, któregoś dnia
      wpadła sąsiadka, bo już nie mogła wytrzymać. Obejrzała całe zdarzenie (siostra
      jej nie zauważyła) i już była spokojna. Powiem szczerze, że mama, ja i wszyscy,
      którym to opowiedzieliśmy, byliśmy zachwyceni postawą tej kobiety. To nic, że
      nic się u nas złego nie działo, ale mieć taką sąsiadkę to skarb. Od razu
      poczuliśmy do niej większą sympatię i spokój, że w razie gdyby coś się stało,
      to pomoże. Do tej pory ją podziwiam i zawsze staram się zainteresować chorą
      osobą na ulicy, nawet jeśli wygląda na pijaka. Różnie to bywa.
      Pozdrawiam,
      Gosia
    • asiczka7 Re: sąsiedzi sadyści... 03.04.06, 11:25
      Powiem wam,że lepiej jest dmuchac na zimne.Pewnie znacie sprawe z Piotrkowa
      Trybunalskiego jak to pobity zostal na smierc cztero letni chlopczyk. Ja
      pochodze z tego miasta i powiem wam, ze to co sie dowiedzialam jakie rany
      mial,przypalania żelazkiem i zlamania z przed conajmniej roku, aż skóra na
      glowie sie oddzielila.A wyobrazcie sobie ze ta rodzina byla pod stalym nadzorem
      poieki spolecznej ze wzgledu na zasilek ,ktory dostawala.I co wy na to?Nikt nie
      zwrocil uwagi nikt nic nie slyszal,a dziecko nie zyje.Wiec zastanowcie sie, czy
      wazniejsze jest zdrowie i zycie bezbronnego dziecka , czy opinie sasiadow.No i
      tzw psychologia tlumow--ja nie slysze pewnie inni uslysza i niech oni
      zglosza.-WIELKA BZDURA!!!Pamietaj moze ty uratujesz dziecko!
      • ja-figa Re: sąsiedzi sadyści... 03.04.06, 12:29
        reagowac reagowac i jeszce raz reagowac!!!!! jezeli nawet sytuacja wygladał by
        tak jak niektore mamy tu pisaly- coroba zabki czy porostu kaprysy dziecka, brak
        reakcj rodzicow na uporczywy placz dziecka jest zaniedbaniem! w sytuacji gdy
        dziecku dziejke sie krzywda - a placz swiadczy o tym ze cos jest nie tak trzeba
        zareagowac- jezeli rodzice nie reaguja ktos musi to zrobic za nich- a jezeli
        zeczywiscie okaze sie ze dzieciaczek byl bity- byc moze uratowas jego zycie.
        prosze cie mamutek o dalsza obserwacje bo to co zrobilas bylo naprawde
        sluszne...tylko aby pomoglo
    • malenka200 Re: sąsiedzi sadyści... 08.04.06, 19:11
      Ja też bym od razu gdzieś dzwoniła. Przypomniała mi się historia tego
      malutkeigo Oskarka zakatowanego przez ojczyma i matkę (jak to przeczytałam,
      płakałam ze 2 dni). Zadzwoń na początek do MOPS-u, wyobraź sobie jakie miałabyś
      wyrzuty sumienia, gdyby temu dzieckus ię coś stało...
    • asiczka7 Re: sąsiedzi sadyści... 10.04.06, 09:46
      I co u twoich sąsiadów slychać? Uspokoiło się?Mam nadzieję, że z tym dzieckiem
      jest wszystko oki.
    • dpaulinad Re: sąsiedzi sadyści... 10.04.06, 11:09
      A wiesz ... jeśli to dziecko płacze w nocy, to wcale nie znaczy, że ktoś mu
      robi krzywdę. Niektóre dzieci tak mają. Nasz synek, mając mniej więcej półtora
      roku też co noc strasznie płakał, próbował wymiotować. I ani tulenie go, ani
      noszenie, ani odkładanie z powrotem, ani żadna inna metoda nie skutkowały. Mogę
      Cię też zapewnić, że oboje kochamy naszego synka najbardziej na świecie, ale
      kiedy ktoś normalnie pracuje, a noc w noc zamiast spać - próbuje uspokoić
      dziecko - w którymś momencie może wybuchnąć. Dlatego nam też zdarzało się
      wrzasnąć (co zresztą dawało efekt na moment). Młody musiał się wypłakać i już.
      Na szczęście po jakiś 2 miesiącach mu przeszło.
      Dlatego nie zakładaj z góry, że ktoś tam katuje dziecko. Ktoś na forum ma
      rację - zadzwon do nich najpierw (do sąsiadów) i zapytaj, czy możesz jakoś
      pomóc, bo masz starsze dziecko i też wiele z nim przeszłaś... Przy okazji
      zobaczysz rodzinę, może choć trochę Ci to wyjaśni, czy to na oko zdrowa
      rodzina, czy dziecko poobijane. A dopiero później dzwoń do dzielnicowego.
      Możesz też dowiedzieć się w swojej przychodni, czy to dziecko się tam pojawia,
      bo słyszysz je codziennie - oni będą wiedzieli, w jakim jest tzw. stanie
      ogólnym, co to za dom. I nie muszą ci podawać szczegółów, w końcu to ochrona
      danych pacjenta - chodzi o potwierdzenie/wykluczenie Twoich być może słusznych
      podejrzeń.
      Wierzę, że Ci niełatwo - ale nawet, jeśli martwiłam się, że moi sąsiedzi nie
      mogą spać - nie chciałam przykryć dziecka poduszką. I nie zaczynaj od policji,
      bo jeżeli dziecku coś dolega - to takie działanie mu nie pomoże. Zmęczonym i
      zestresowanym rodzicom także.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka