Dodaj do ulubionych

obrażenie na dziecko

21.03.06, 22:50
różne są rzeczy na świecie... obejrzałem dziś odcinek M jak miłość i była ta
scena jak ojciec Magdy mówi jej, że pomógł by jej więcej, ale mama. Pytam
więc moją kobietę co z tą mamą i mówi mi, że ponoć na Magdę obrażona, że ta
studiów nie zrobiła i inne takie tam. Wiem, że to serial tylko, ale w życiu
tak bywa. Mi się to jednak nie mieści w głowie, jak można być na własne
dziecko obrażonym? Jak można być facetem i pozwolić żonie obrazać się na
własne dziecko. Obawiam się, że nie zniósłbym takiej sytuacji...
jak myślicie?
ukłony
Obserwuj wątek
    • dz12 Re: obrażenie na dziecko 21.03.06, 23:22
      tez tak mysle...
    • magdalena18 Re: obrażenie na dziecko 21.03.06, 23:59
      podobnie
    • iva2 Re: obrażenie na dziecko 22.03.06, 07:30
      ok, ale wy mówicie o zdrowych, normalnych układach w Rodzinie smile
      ale na świecie nie sa tylko dobrzy, kochający Rodzice. wiele jest Rodziców
      którzey gonia za kariera a dzieci są, bo tak się złożyło. Wiele jest dzieci
      niechcianych, zostawianych sobie.
      w odniesienu do serialu ... Matka Magdy rozczarowała sie poprostu córką, gdyz
      ta niespełniła jej oczekiwań, jest osoba despotyczna!!! a Ojciec
      podporządkowany. naprawdę nie znacie takich układów pomiędzy małżonkami???
      otwórzcie oczy Kochani, świat jest okropny!!!
      • hedonista.oswiecony świat nie jest okropny 22.03.06, 08:33
        o ile sami na to nie pozwalamy. Co to w ogóle znaczy ulegać komuś w odniesieniu
        do swojego dziecka? Nie wiem i może nie rozumiem, ale jakby miał jaja to by
        nigdy na coś takiego nie pozwolił, po prost facet bezjajeczny i tyle
        ukłony
        • iva2 Re: świat nie jest okropny 22.03.06, 08:48
          masz rację... ale powtarzam świat pełen jest despotów!!
          a poza tym... (dalej w odniesieniu do serialu) nie możemy ciągle pomagac swoim
          dzieciom. gdzie odpowiedzialność!! mówie o dorosłych dzieciach, podejmując
          decyzje czują się tacy dorośli i mądrzy... a potem wyplątac się z nich co?
          święty obowiązek Rodzica?? troche nie kupuje tego!!
          Ojciec równie dobrze mógł tylko zasłonić sie Matka, by nie stracic w oczach
          córki roli dobrego Tatusia smile
          pozdrawiam
          • magdalena18 Re: świat nie jest okropny 22.03.06, 09:24
            Swięty obowiązek rodzica to kochać dziecko takim jakim jest, ze wszystkimi
            zaletami i wadami, błedami, wybaczać i akceptować. Bo dziecko ma prawo w pewnym
            wieku podejmować decyzje i je realizować a rodzic może najwyżej starać się mu
            doradzić. Ale za to w pewnym momencie nie mamy już obowiązku naprawiać błędów
            naszych dzieci. Choć to trudne i takie kuszące.
            My rodzice też podejmujemy decyzje złe, i popełniamy błędy. Błędów nie popełnia
            tylko taki człowiek który nic nie robi.
          • hedonista.oswiecony ale w tym przypadku 22.03.06, 09:25
            to nie są nowe czyny Magdy, ona nie dostaje w dupę, że znowu coś nabałaganiła,
            ale tamta jedna głupota się za nią ciągnie... to nie ma nic wspólnego z jej
            postępowaniem teraz... Dlatego ojciec powinien normalnie stanąć murem za córką,
            a nie wciskać głodne kawałki, że musi płacić za błedy. Co ten ojciec szefem
            lokalnego PiS jest czy co?
            normalnie scenarzyści chyba przegięli... a może trzeba bo serial tracił impet wink
            ukłony
            • iva2 Re: ale w tym przypadku 22.03.06, 10:00
              owszem to nie sa czyny Magdy, tylko konsekwencje Jej błednej dycyzji.
              ale (znowu ale, co?) ile można współodpowiadac za czyjes błędy... poza tym...
              czy nie raziło Cie troche zachowanie Magdy?
              kiedy koleżanka chce ja wesprzeć chocby psychicznie, Ona krzyczy: mam w dupie
              taka pomoc!!??
              nic dodac nic ując!! rzeczywiście nic tylko pomóc biednej Madzi...
              czy scenarzyści przegięli? nie sądze, ja osobiście spotkałam się z takimi
              zachowaniami, i Rodziców i Dzieci sad

              a nie wciskać głodne kawałki, że musi płacić za błedy. Co ten ojciec szefem
              > lokalnego PiS jest czy co?

              a czy to nie jest element wychowania, uczyc dzieci przyjmowania
              odpowiedzialności za swoje czyny? weźmy sytuacje, ciągle wspieramy dziecko
              (mimo, że jest dojrzałym dzieckiem) rozwiązujemy problemy, załatwiamy, podajemy
              na tacy... jasne przez chwilę dziecko wyciąga wnioski, jest wdzięczne... do
              kolejnego problemu!! bo dziecko jest przyzwyczajone że to Rodzice rozwiązuja
              problemy? a co sie stanie jak Rodziców zabrakie? kto będzie pomagał??
              ja się zgadzam!! za błędy płacic powinien ten kto je popełnił
              przeciez Ojciec Madzi tylko odmówił spłacenia jej kolejnych długów! no chyba że
              rolę Rodzica sprowadzimy tylko do kasy smile
              pozdrawiam
              • hedonista.oswiecony zasady zasadami, ale miłość jest ważniejsza 22.03.06, 14:38
                serial serialem, dobry temat... ale co do zachowania Magdy a to się jej nie
                dziwię, jak masz problem to chcesz, żeby Cię wsparli, a nie chrzanili o
                odpowiedzialności. Ona ma total doła i takie gadki tylko wkurzają, ja się jej
                nie dziwię, trzeba nie mieć empatii, żeby wstawiać morały jak ktoś cierpi. I w
                tym przypadku kompletnie nie jest to edukujące, a tylko może dziewczynę w
                jeszcze poważniejsze kłopoty wpędzić. Ciekawe co może zrobić jeszcze głupiego
                człowiek w sytuacji poczucia braku wyjścia.
                • iva2 Re: zasady zasadami, ale miłość jest ważniejsza 22.03.06, 14:42
                  masz racje, morały o kant kuli rozbić.
                  ale to jest dorosła osoba... i nie moze oczekiwać ze ktos za nia rozwiąze
                  problemy... my tu na forum tez się wspieramy w problemach, czysto psychicznie
                  nie? i co mamy skakc sobie do oczu, bo problemu i tak nikt z Was nie rozwiąze
                  samymi radami? to sam uwikłany musi sobie poradzić z tym problemem.

                  • hedonista.oswiecony uwikłanie 22.03.06, 20:55
                    masz rację, ale uwikłany potrzebuje wsparcia... a tego nie daje moralizowanie i
                    gadki o odpowiedzialności. Magda bez tego wie, że dała ciała ma maksa.
                    ukłony
                    HO
      • manderla Re: obrażenie na dziecko 22.03.06, 10:29
        Jak najbardziej realna sytuacja. Moja mama jest taka. Wiecznie obrażona na mnie,
        rzadko czym mozna ją zadowolić, mało tego, teraz sie obraza na swojego wnuka a
        mojego syna. Ograniczam ich kontakt do minimum. Nie chce kaleczyc wlasnego dziecka.
        • hedonista.oswiecony masz rację 22.03.06, 20:57
          jeśli nie dasz radę jej zmienić to chroń dziecko, niech czuje się kochane...
          mocniej stanie na nogach smile
          uśmiechy
          HO
    • bojana Re: obrażenie na dziecko 22.03.06, 09:58
      Mi też wydaje się to beznadziejne. Tak jak pisała jedna z dziewczyn - rodzic
      jest po to żeby kochać dziecko, a nie po to żeby realizować przez dziecko swoje
      ambicje i plany.
      Bardzo mi się podobalo co kiedyś powiedziała Kasia Nosowska - chcę, żeby moje
      dziecko wyrosło na szczęśliwego człowieka. Jeżeli kiedyś zdecyduje, że zostanie
      listonoszem, to nie będę oponowała.
      Pozdrawiam
      PS. Chorym jest obrażanie się na dziecko za to, że chce żyć tak jak chce, że
      podejmuje takie a nie inne wybory. Takie jest wzbudzanie w dziecku poczucia
      winy za to, że jest jakie jest. Brzydkie.
      • hedonista.oswiecony nic dodać nic ująć 22.03.06, 20:58
        w pełni się z Tobą zgadzam, zależy mi na tym aby moje dziecko czuło się dobrze,
        a nie żeby miało taki czy inny zawód
        uśmiechy
        HO
    • mamaemilii Re: obrażenie na dziecko 22.03.06, 10:17
      No dobra, w tym i w wielu podobnych przypadkach obrażanie się na dziecko nie ma
      sensu.
      A jeśli to dziecko żyje z Tobą pod jednym dachem i konsekwentnie unika
      dostosowywania się do reguł panujących w domu? Czy nadal musimy je akceptować,
      wspierać, czy w końcu udręczeni możemy się na nie obrazić? Pozostawić samo
      sobie...
      • bojana Re: obrażenie na dziecko 22.03.06, 10:31
        A czy to czasem nie powinno być tak, że obie strony powinny się dostosować?
        Reguły panujące w domu... Dom to takie miejsce, gdzie ludzie żyją pod jednym
        dachem i wszyscy powinni czuć sie tam szczęśliwi i akceptowani. Miejsce, gdzie
        jedni mają dostosować sie do drugich to tylko miejsce zamieszkania, a nie dom...

        Rodzicielstwo to wyzwanie, które polega na pełnej otwartości na drugiego
        człowieka, a nie na ułożeniu sobie życia według swojej wizji. Co oczywiście nie
        oznacza, że należy być bezkrytycznym i akceptować wszystko, ale należy być
        otwartym na podejmowanie autonomicznych decyzji przez nasze dziecko.
        • hedonista.oswiecony reguły 22.03.06, 21:00
          dobrze to ujęłaś. "Reguły w moim domu" kojarzą mi się z totalitaryzmem... Taki
          sam dom mój jak i mojego dziecka. Jak mam go nauczyć słuchać innych jak jego
          nie będę słuchał?
          ukłony
          HO
    • koza_w_rajtuzach Re: obrażenie na dziecko 22.03.06, 11:25
      Ja się nawet na męża nie obrażam, przynajmniej nie na długo, a co dopiero na
      dziecko. Rodzina powinna się wspierać, być dla siebie podporą.
      Potem takie dziecko nie potrafi sobie z nikim zycia ulozyc, bo zamiast starac
      sie rozmawiac, rozwiazywac konflikty, to sie obraza i przestaje odzywac.
      • mama_kotula Re: obrażenie na dziecko 22.03.06, 11:41
        koza_w_rajtuzach napisała:

        > Ja się nawet na męża nie obrażam, przynajmniej nie na długo, a co dopiero na
        > dziecko. Rodzina powinna się wspierać, być dla siebie podporą.

        Koza, a ja ci opowiem pewną historię.
        Mężczyzna lat 37, nigdy nie pracował, bo mu się nie chciało.
        Mieszkał z matką i był na jej utrzymaniu. Zachowywał się skandalicznie, był
        pełen pretensji, roszczeń, czepiał się o byle co, bezczelnie twierdząc,
        że "mama i tak nie ma prawa mnie wyrzucić z domu".
        A jednak. Matka się "obraziła" i kazała się mu wyprowadzać, przestała spłacać
        jego długi, finansować mu cokolwiek.
        I ja ją rozumiem. Rodzina owszem, powinna być wsparciem, ale są pewne granice
        wytrzymałości. Poza tym za swoje czyny osoba dorosła - a taką jest Magda z MjM -
        powinna ponieść konsekwencje. Rodzina może ją wesprzeć moralnie, duchowo czy
        jakoś tam, pytanie tylko: ile można. Ale nie uważam, aby miała ją za głupotę
        pogłaskać i spłacać jej długi, skoro tego nie chce.
        • hedonista.oswiecony ale patologia to nie norma 22.03.06, 21:02
          rozumiem, że takie indywidua się zdarzają... ba sam znam takie przypadki, ale
          to nie ma nic wspólnego z kochaniem dziecka, to jest akurat choroba...
          ukłony
          HO
    • magdalena18 Re: obrażenie na dziecko 22.03.06, 11:33
      Wspieranie to nie to samo co rozwiązywanie problemów za kogoś i pozwalanie mu
      unikać konsekwencji. Wspieranie to umiejętność uszanowania czyjejś decyzji nawet
      wówczas kiedy nie zgadza się ona z własnymi wyobrażeniami o tej sprawie. Nawet
      jeśli wiemy że jest ona nie do końca słuszna, że może okazać się kłopotliwa. A
      jeśli się taka okaże to nie mówienie że, a widzisz mówiłam, dobrze Ci tak.

      Dzieci czasami próbują nam coś pokazać właśnie odmawiając dostosowania się do
      reguł obowiązujących w domu. może te reguły uwzględniają potrzeby tylko jednej
      strony, a może pokazuje jeszcze coś innego, coś zupełnie z regułami
      niezwiązanego, bo tylko w ten sposób czuje się zauważone. Rodzice mają często
      tendencje do obarczania całą odpowiedzialnością za to co się dzieje dzieci, a to
      niestety często nie jest wina dzieci.
    • truten.zenobi Re: obrażenie na dziecko 23.03.06, 07:26
      no cóż wiele jest idiotyzmów na świecie, wojny, krwawe dyktatury nie najlepiej
      świadczą o naturze człowieka...

      ale zostawmy to mam weselszy temat!
      Jak pisze sie scenariusz do takich filmów?
      kiedyś w jakiejś podrzędnej knajpie miałem okazję podsłuchać jak się
      przygotowuje zarys scenariusza. dwuch gostkó z laptopem zastanawiało co ma się
      zdarzyć w kolejnym odcinku...

      w zasadzie całośc sprowadzała się tylko do prostych chwytów on chce to ona nie,
      ona już chce to on sie pogodził ze swoją byłą, w końcu zaczyna im coś
      iść "łapka w łapkę" już to panowie sie rozmarzyli jak to bedzie fajnie zobaczyc
      którąś aktorke w scenie łuzkowej (oczywiście jak to faceci całośc okraszona
      odpowiednimi komentarzami) ale jeden z panów scenarzystów(?) przypomina sobie
      iż ma jakiś pomysł na jakiś następny odcinek i narazie on nie może odejść od
      tej byłej (w zasadzie take było założenie ich powtórnego się zejścia) więc
      kończą w momnie tak żeby nic nie zaszło..

      ja myślę że właśnie takie seriale nie propagują nic innego tylko mało pozytywne
      uczucia.
      by film trzymał w napięciu i przyciągał uwage musi być niespełniona miłość
      zdrada zawiść zemsta konflikt itp.

      a przeciez życie może być takie piekne czemu więc nie potrafimy z niego
      korzystac? czemu nie mają "wzięcia" pozytywne filny?
      • hedonista.oswiecony pozytywna nierównowaga 28.03.06, 21:59
        bo to tak trochę jest, że łatwiej tworzyć to co smutne... jakoś większy popyt
        jak gdyby, a poprzeczka wobec pozytywnych stron wyższa... a może naprawdę na
        około więcej negatywnych emocji jest niż pozytywnych bo pozytywne to w zasadzie
        tylko chwile?
        ukłony
    • margot_s Re: obrażenie na dziecko 28.03.06, 21:27
      Znam to, co prawda nie z własnego życia, ale dobrego kolegi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka