Dodaj do ulubionych

Klaps, szybka droga donikąd

    • rmagdalenka Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 17:03
      HaNkA ReDhUnTeR napisał:

      Doskonały, skłaniajacy do refleksji artykuł w "Polityce" a w nim m.in.

      10 argumentów powyżej pasa przeciwko biciu

      1. Bicie prowadzi do fizycznych obrażeń, zasinień, uszkodzeń nerwów, złamań
      kości.
      2. Bicie niszczy ufność dziecka i poczucie własnej wartości.
      3.Bicie to przekazywanie przemocy z pokolenia na pokolenie.
      4. Bicie uczy, że rację ma tylko silniejszy.
      5. Rodzic bijący za złe zachowanie nie pokazuje dobrego wzoru.
      6. Bite dziecko zachowa się grzecznie ze strachu i tylko w obecności tego,
      kto bije.
      7. W bitych dzieciach zostaje na zawsze uraza.
      8. Dzieci są bite za zachowania, które nie są złe, ale wynikają z naturalnej
      aktywności dziecka w poznawaniu świata lub są próbą zwrócenia na siebie
      uwagi.
      9. Dzieci łatwiej uczyć tłumacząc zasady i dając własne zachowania za wzór
      odpowiedzialności i samodyscypliny.
      10. Szukanie uzasadnień dla kar cielesnych w Piśmie Świętym to przykład
      wybiórczego wykorzystania tekstów religijnych dla usprawiedliwiania wypaczeń we
      własnym myśleniu.
      polityka.onet.pl/162,1212100,1,RA,artykul.html
      Magda
      • tghyt Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 20:54
        rmagdalenka napisała:

        > HaNkA ReDhUnTeR napisał:
        >
        > Doskonały, skłaniajacy do refleksji artykuł w "Polityce" a w nim m.in.
        >
        > 10 argumentów powyżej pasa przeciwko biciu

        > Magda

        BRAWOOOO! Magdo, No ale przeciez ty jestes tylko BABA!!!!
      • giewont Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 22:40
        Wyobraxmy sobie taką scenkę. Policja zatrzymuje kierowcę, ten szarpie się i
        dostaje kilka pał.

        No i teraz 10 argumentów powyżej pasa przeciwko biciu

        1. Bicie prowadzi do fizycznych obrażeń, zasinień, uszkodzeń nerwów, złamań
        kości.

        Jak najbardziej - chyba nikt nie zaprostestuje. Wprawdzie pała nie jest aż tak
        groźna jak klaps w pupę, który niemal zawsze prowadzi do złamań kości, ale
        ryzyko zawsze istnieje.

        2. Bicie niszczy ufność kierowcy i poczucie własnej wartości.

        I jak zestresowany biedaczek ma później jeździć. A nie można było porozmawiać,
        wytłumaczyć?

        3. Bicie to przekazywanie przemocy z obywatela na obywatela.

        W wyniku nieodpowiedzialnego zachowania policji już tylko patrzeć jak kierowca
        po drodze zechce komuś przyfasolić.

        4. Bicie uczy, że rację ma tylko silniejszy.

        100% zgody.

        5. Policjant bijący za złe zachowanie nie pokazuje dobrego wzoru.

        100% zgody. Policjant powinien nerwusa uspokoić perswazją, dobrym słowem i
        kulturą - chyba nikt nie sądzi inaczej.

        6. Uderzony kierowca zachowa się grzecznie ze strachu i tylko w obecności
        policjanta.

        Pewnie, niech tylko odjedzie z 10m a natychmiast zaklnie straszliwym HWDP...

        7. W uderzonych zostaje na zawsze uraza.

        Jak 2 x 2 - do końca życia będzie złorzeczyć policji.

        8. Kierowca został uderzony za zachowanie, które nie było złe, ale wynikało z
        naturalnej aktywności w poznawaniu świata lub były próbą zwrócenia na siebie
        uwagi.

        No, troszkę nagięliśmy ale można uzupełnić że gościu poszukiwał ryzyka, przygody
        i wrażeń /poznawanie świata/ pędząc przez miasto 200km/godz no a potem
        zdenerwował się zatrzymaniem bo mu się na mecz spieszyło.

        9. Łatwiej uczyć tłumacząc zasady i dając własne zachowania za wzór
        odpowiedzialności i samodyscypliny.

        Pewnie, że łatwiej ale policjant wolał akurat trudniejszą drogę.

        10. Szukanie uzasadnień dla kar cielesnych w Piśmie Świętym to przykład
        wybiórczego wykorzystania tekstów religijnych dla usprawiedliwiania wypaczeń we
        własnym myśleniu.

        Jak najbardziej. Wymyśli sobie taki, że "władza od Boga pochodzi" zamiast
        nadstawić miłosienie drugi policzek.

      • 2paco Słusznie napisałaś/eś.. 13.05.06, 23:31
        ..jest tylko małe ale - klapsa oczywiście zrównałaś z biciem.. owszem, jeśli
        klaps łamie wszystkei żebra, podstawę czaszki i wysyła na tamten świat, to jak
        najbardziej jest be. ale nie o takich klapsach jest tu mowa..
    • ewasewa Re:uwaga bardzo wazne!?&*()(*&^ 13.05.06, 21:53
      www.bezgiertycha.rp4.pl/index-26000.html REAGUJCIE.
    • ewasewa Re: Uwaga BAAArdzo wazne 13.05.06, 21:56
      www.bezgiertycha.rp4.pl/index-26000.html Reagujcie. Prawica nadchodzi, z
      pusta i za-wszapolska glowa.
      • michnix2 Kolejny lewicowy belkot 14.05.06, 12:21
        ewasewa napisała:

        > www.bezgiertycha.rp4.pl/index-26000.html Reagujcie. Prawica nadchodzi, z
        > pusta i za-wszapolska glowa.

        1. Giertych to nie prawica a lewica. Sami zreszta o tym wiecie nazywajac Giertycha faszysta ('faszyzm' to slowo wymyslone przez lewice, zeby zastapic okreslenie 'narodowy socjalizm'). Jak zatem socjalista moze byc prawicowy???

        2. To wlasnie WY - socjalisci - domagacie sie, by rzad decydowal o tym, czego uczone sa dzieci, by rodzicom nie wolno bylo decydowac, czego uczone sa dzieci. Dlaczego teraz protestujecie??? Przeciez to sa WASZE poglady!!!

        3. Po czym poznac wypowiedz lewicowca? Same obelgi - ani jednego argumentu, tylko obelgi. Wielokrotnie na tym forum mowilem, ze dyskusje na lewicy wygrywa ten, kto bardziej zelzy przeciwnika.
        • nikaewa ja- dziecko bite... 15.05.06, 01:50
          bicie??? ja byłam takim bitym dzieckiem....i co ze mnie wyrosło? hmmm...mam
          problemy sama ze sobą , boję się cokolwiek zrobić czasami bo mam tak
          zakorzeniony lęk przed niezadowoleniem ojca, chociaz już mam własną rodzinę ,
          powielam odruchowo jego wzorce wychowania... zdarzyło mi się uderzyć własne
          dziecko ...to mi w psychice siedzi , sama byłam bita i niejako taki spadek
          dostałam od matki - odruch. serce mnie boli i staram się tak kierować swoim
          postępowaniem aby nie dać klapsa dziecku , kilka razy dałam - nigdy
          więcej ,uświadomiłam sobie kiedyś że nie chcę aby moja córka była tak
          emocjonalnie rozbita jak ja ... nie umiem tego wytłumaczyć , czułam się zawsze
          gorsza, odstawałam od rówieśników - nie potrafiłam nawiazać kontaktu , nieraz
          ze strachu przed karą kłamałam , oszukiwałam ,a nawet kradłam -bałam się
          powiedzieć o swoich potrzebach , jak nawet potrzebowałam jakieś drobne -miałam
          stracha powiedzieć mimo że wiedziałam że otrzymam tą kwote -wolałam
          ukraśc.Dziecko bite czuje się nie kochane, niechciane, o niskim poczuciu
          własnej wartości,chorobliwie wstydliwe i nieśmiałe , często się buntuje jakby
          chciało się upewnić że jest kochane ...kocha i nienawidzi swego rodzica ,
          niedopuszcza go do własnego świata, pragnie uciec od niego(rodzica), zdarzaja
          się próby samobójcze-(u bardziej odwaznych- ja bałam sie bólu, leki zawsze były
          skryte..),dziewczyny niejako uciekając z domu gdzie były bite , szybko wychodzą
          za mąż , aby tylko nie mieszkać z takim rodzicem , nie porozmawiają z
          rodzicem , matką o swoich troskach, nie poproszą o radę rodziców , szybciej
          obcych,nie nawet tródno mi o tym pisać ... bijcie dzieci jeśli chcecie ,aby wam
          nie ufały, aby was okłamywali , miały niskie poczucie własnej wartości, nie
          zwierzały wam się , nie przychodziłay się poradzić ,bijcie aby czuły się
          gorsze , niekochane , marzące aby uciec od was ,aby was ochały i nienawidziły
          zarazem , aby się gorzej uczyły,bijcie!!! jeśli chcecie
          ale; - takie dziecko wam się odwdzięczy murem przez który nie przebicie się ,
          każdy tylko nie bijący rodzice ,- za lizaka i odrobinę ciepła pójdzie za
          abcym , który będzie mogło go skrzywdzić( może tak być lecz nie musi),matki
          bijące nie liczcie na pogaduchy z córką itd... tak a na starość to wy rodzice
          będziecie słabsi i łatwym celem do uderzenia , gdy się nie podporzątkujecie
          własnemu dziecku , o ile będzie chciało wami się zająć...dla rodzoca to tylko
          klaps , dla małego dziecka - wstrząs, uraz na całe zycie , bo wiem że na jednym
          klapsie się nie skączy : bałagan w pokoju , złe oceny ,póży powrót do domu itp
          łatwo wymierzyć klapsa ,tródniej się opanować... to bzdety pisać że klaps ma
          zalety g....o prawda ,lenistwo rodziców , brak cierpliwości i czasu dla dziecka
          je powoduje- klapsy , łatwiej dać raz przez dupę niż cierpliwie uzmysłowić
          dziecku powagę sytuacji...tak....sama dałam klapsy - rok temu póżniej patrząc
          na śpiącą córkę się popłakałam , myśląc co ja zrobiłam , ona taka bezbronna a
          ja ... to tylko dziecko i obiecałam jej że tego więcej nie zrobię . dziecko
          wbiegnie pod samochód? zamykaj bramę od podwórza aby nie wyszło , wez z klocków
          zrób drogę , weż lalke i samochodzić i na przykładzie pokaż co może się
          stać ...tłumacz aż pojmie ...i kochaj !!!! nie pozwól aby czuło się nie ważne ,
          mało kochane , zbędne itp.kary - zawsze inne ...zabranie ulubionej zabawki ,
          stanie w kącie itp.jesteśmy dorośli i znamy swoje dzieci , wiecie co sprawi że
          odczuje kare ,nie bijąc ...tak wiele myśli w mojej głowie tyle emocji...nie
          wiem co w jakiej kolejności pisać za wiele tego na ten temat... emocje we mnie
          szaleją ..nie piszę dalej bo zbyt chaotycznie bym pisała ...poruszył mnie ten
          temat ...kobiete ,która jako dziecko znała co to "klaps". prosze was z całego
          serca ,nie róbcie tego ,nie stosujcie takiej kary , jest tyle innych , nie
          kalajcie psychiki dziecka takimi niby niewinnymi klapsami ...prosze was , nie
          krzywdzcie je tak jak mnie skrzywdzono...mam nadzieję że po przeczytaniu tego
          chociaż 1 rodzić obieca swojemu dziecku że już go nie uderzy i że dotrzyma
          obietnicy.................teraz muszę sobie wybaczyć że dawno temu sama nie
          złożyłam tego przyżeczenia swemu dziecku, jeszcze zanim się urodziło....bo wiem
          jakie sa skutki niewinnych klapsów , a nikt nie zna psychiki swego dziecka i
          jat to na nie wpłynie ... dziekuj za przeczytanie tego co napisałam .... p.s a
          jeśli moje dziecko (odpukać...) wybiegnie mi na ulica i sie nic mu nie stanie,
          to je mocno przytulę , bo ono samo pewnie się wystraszy , klaps po fakcie nic
          nie pomoże sam strach też jest karą ...młotszemu dziecku można przez tą całą
          sytuację pokazać co mogło się stać..... oki lepiej kończę bo się rozpiszę i
          będziecie czytać aż zaśniecie ...pozdrawiam dominika
          • myelegans Re: ja- dziecko bite... 15.05.06, 02:54
            Dominiko, przeczytalam i ogromnie wspolczuje i solidaryzuje sie calym sercem.
            Nie bede dorabiala ideologii, lewica, prawica, srodek i religii, do tego
            walkowanego juz tyle razy tematu. Nikt tu nikogo nie przekona, bo kazdy wie, ze
            jego racja jest jedyna wlasciwa i nieomylna.

            Ja tez bylam dzieckiem bitym, w normalnej, nauczycielskiej (sic!) rodzinie,
            nie regularnie, ale wystarczajaco czesto sie te klapsy zdarzaly, pamietam je
            dokladnie do dzisiaj i ze jedyne co czulam to nienawisc do ojca, niczego mnie to
            nie nauczylo, bo nie bylo rozmowy, tylko od razu jak to ktos tu powiedzial
            "krotki, szybki klaps", ktory bolal nie fizycznie, ale wryl sie w psychike. Nie
            bylam dzieckiem trudnym, bylam dzieckiem spolegliwym i ostroznym, i poslusznym,
            ale zawsze sie cos znalazlo, zeby skarcic i dac klapsa, np. ze nie pozamiatalam
            klatki schodowej po przyjsciu ze szkoly, chociaz bylo to 20 min przez przyjsciem
            ojca z pracy i zastal mnie ze zmiotka w reku. Dal w twarz.
            Efekt byl taki, ze rodzice prawie mnie nie znali, znali tylko powierzchnie, a
            nie to co bylo wewnatrz. uczylam sie najlepiej jak moglam, skonczylam liceum z
            wyroznieniem, tylko po to, zeby pojsc na studia i do domu juz nie wrocic, i nie
            wrocilam, wyjechalam pozniej za granice. Teraz utrzymuje stosunki z rodzicami
            poprawne, dbam i nich, przysylam pieniadze, ale jestem psychicznie blizej z
            tesciowa niz z nimi. Na studiach kompensowalam sobie uciekajac w alkohol i
            wiazac sie z mezczyznami byle jakimi, ktorzy tylko okazywali mi jakies
            zainteresowanie i odrobine ciepla, ale nie bylam w stanie nikogo pokochac, bo
            nikomu nie ufalam. Skonczylam na terapii zeby sobie zycie poukladac, odbudowac
            wiare w siebie i wlasna wartosc jako czlowieka i kobiety.

            Swojego dziecka nie uderzylam i nie uderze, daje mu duzo milosci, czulosci,
            zabezpieczam przed niebezpieczenstwem, rozmawiam, tlumacze wiele, wiele razy,
            pomagam opanowac zlosc i frustracje i widze, ze skutki sa szybkie. Stosuje
            konsekwentnie kary w stosunku do wieku dziecka, jak na prawde zasluzy, ale musze
            powiedziec, ze rzadko musze do nich uciekac, po prostu poswiecam mu tyle uwagi i
            mamy dobry kontakt, ze nie musi zwracac uwagi na siebie zlym zachowaniem.
            Miloscia i czasem poswieconym dziecku mozna zrobic o wiele wiecej dobra niz tym
            "krotikim, szybkim"

            Znamienne tylko, ze Ci zwolennicy wychowania przez klaps odczlowieczaja dziecko
            mowiac o nim: bachor, gowniarz itd. to jest maly czlowiek, z duzymi problemami,
            ktoremu trzeba pomoc. Poza tym nie da sie od linijki stosowac te same metody
            wychowawcze do wszystkich dzieci. Czy wiecie ile wsrod naszych dzieci jest
            niezdiagnozowanych dzieci autystycznych o roznym spektrum autyzmu? Otocz
            przynajmniej 1 na 150, to duzo, ile jest dzieci z ADD (Attention Deficit
            Disorders)?, tym dzieciom nalezy sie pomoc, duzo uwagi i milosci, a nie "szybki,
            krotki klaps", to niczego nie zalatwi, a szkody przyniesie olbrzymie.

            To tyle.
            • 2paco Re: ja- dziecko bite... 15.05.06, 03:56
              ja tylko kilka razy dostałem od ojca porządnie (mam na mysli naprawdę porządne
              lanie), i zawsze bedę uważał że słusznie, bo zanim takie lanie dostałem, to
              musiałem rodzicom napsuć nerwów (np. znikając jako małe dziecko na cały dzień na
              osiedlu, tylko raz się zdarzyło ale zasłużyłem w moim odczuciu), i nie
              nienawidzę swoich rodziców, ale ich kocham, mimo że mój ojciec jest dupkiem
              który zmarnował dużo pieniędzy jak za nimi wyjechał za granicę, i teraz jeszcze
              czujemy tego konsekwencje, wszyscy. bez mrugnięcia okiem pomagam finansowo
              rodzicom, pomagam spłacać długi ojca, żeby im się lżej na starośc żyło..
              dlaczego? bo dostałem tylko wtedy gdy na to zasłużyłem, i to mnie wiele nauczyło.
              bardzo współczuję wszystkim bitym w dzieciństwie, już wyżej napisałem wiem jak
              to wygląda gdy dziecko musi cierpieć, ale wyrosłem na uczciwego i kochającego
              rodziców człowieka, który nie ma do rodziców pretensji o to że kilka razy mnie
              tyłek naprawdę bolał.
              własnie, ta granica miedzy zwykłym skarceniem dziecka a skrzywdzeniem jest
              bardzo cienka, i łatwo ją niestety przekroczyć uncertain
              • myelegans Re: ja- dziecko bite... 15.05.06, 04:33
                Wiec po co zaczynac, jak nie wiadomo, kiedy sie te granice przekroczy i narobi
                szkody na cale zycie. I jeszcze jedno, ludzie, ktorzy byli krzywdzeni w
                dziecinstwie, moga spychac wiele rzeczy do podswiadomosci i zaprzeczac "denial",
                bo jest to forma samoobrony, jest to jeszcze bardziej krzywdzace, bo trudno
                znalezc zrodlo problemu i zachowan. Potrzeba dobrego terapeuty i lat pracy.
                Wiem, bo sama tam bylam ......
                2paco, dlaczego sie winisz, ze psules rodzicom nerwy, bo znikales na cale dnie
                jako MALE dziecko. To w takim razie gdzie byli rodzice? To ich wina, nie Twoja i
                to nie TY zasluzyles na kare tylko oni. Tu gdzie mieszkam puszczenie dziecka bez
                opieki doroslego, albo zostawienie w domu do 12 roku zycia podpada pod paragraf,
                wiec nie tlumacz rodzicow, ze to TY byles ten niedobry, ktorego trzeba bylo bic.
                I dlaczego ojca, ktorego kochasz nazywasz "dupkiem", tak sie nie mowi o kochanej
                osobie. Popatrz w siebie....
                • 2paco Re: ja- dziecko bite... 15.05.06, 14:11
                  jest dupkiem, bo przez wiele lat postępował nieodpowiedzialnie, i tego już sie
                  nie wróci, zresztą z tego nie musze się tu tłumaczyć dokładniej.
                  rodzice puścili mnie na podwórko, ale to koło bloku, gdzie w każdej chwili mogli
                  sprawdzić czy wszystko wo porządku - nie martw się, nie byłem dzieckiem ulicy,
                  wszystkie dzieci w moim wieku same się bawiły już, bez opieki rodziców, i jakoś
                  wszyscy wyrośliśmy na uczciwych ludzi, któzy nei mają problemów w społeczeństwie.
                  ja się wcale nie winię że psułem rodzicom nerwy, po prostu jestem świadom że
                  potrafiłem być czasem wrzodem na tyłku - racz zauważyć że to jest spora różnica.
                  skoro granica jest niewidzialna, to lepiej w góle nie zaczynac, tak? to ja Ci
                  proponuję coś innego: chowaj dziecko w kompletnie aseptycznych warunkach,
                  zobaczymy jak mu się w życiu uda. przecież skoro może się zarazić czymś na
                  podwórku, to lepiej w ogóle nie wypuszczać, po co zaczynać..
                • michnix2 dobre... 16.05.06, 21:40
                  myelegans napisała:

                  > Wiec po co zaczynac, jak nie wiadomo, kiedy sie te granice przekroczy i narobi
                  > szkody na cale zycie.

                  Kolejny dowod, ze lewica nie widzi roznicy pomiedzy skarceniem dziecka a skatowaniem... Ta kobieta sama sie przyznaje, ze nie wie, czy klaps raz na ruski rok jest kara czy tez sadyzmem i bezpodstawnym znecaniem sie nad dzieckiem... Jaka ona biedna... wink
            • michnix2 Re: ja- dziecko bite... 16.05.06, 21:36
              myelegans napisała:

              > Ja tez bylam dzieckiem bitym, w normalnej, nauczycielskiej (sic!) rodzinie,
              > nie regularnie, ale wystarczajaco czesto sie te klapsy zdarzaly, pamietam je
              >crying...) ale zawsze sie cos znalazlo, zeby skarcic i dac klapsa, np. ze nie >pozamiatalam klatki schodowej po przyjsciu ze szkoly, chociaz bylo to 20 min >przez przyjsciem ojca z pracy i zastal mnie ze zmiotka w reku. Dal w twarz.

              Ludzie, czy Wy naprawde jestescie az tak plytcy, ze nie widzicie roznicy pomiedzy kara cielesna a znecaniem sie nad dzieckiem??? Czy to jest az tak trudne???

              Podam przyklad: jezeli ktos pobije kogos, laduje w wiezieniu. To jest kara. Ale jezeli niewinny czlowiek trafia do wiezienia, to jest to znecanie sie nad czlowiekiem. Trudne do zrozumienia??? Nie udowadniajcie mi, ze lewica ma az tak mocno ograniczone horyzonty umyslowe.

              > Swojego dziecka nie uderzylam i nie uderze,

              Jak nie rozumiesz roznicy pomiedzy karaniem, a sadyzmem, to dobrze. Jak sie nauczysz roznicy, to szybko to zmien.

              > Stosuje
              > konsekwentnie kary w stosunku do wieku dziecka, jak na prawde zasluzy, ale musz
              > e
              > powiedziec, ze rzadko musze do nich uciekac,

              Np. jakie kary??? Jaka to niby kara jest lepsza???

              > Znamienne tylko, ze Ci zwolennicy wychowania przez klaps odczlowieczaja dziecko
              > mowiac o nim: bachor, gowniarz itd.

              taaaaa... moj tata dal mi pare razy lanie i NIGDY nie slyszalem, by kiedykolwiek sie zle o mnie wyrazil.

              > ktoremu trzeba pomoc. Poza tym nie da sie od linijki stosowac te same metody
              > wychowawcze do wszystkich dzieci. Czy wiecie ile wsrod naszych dzieci jest
              > niezdiagnozowanych dzieci autystycznych o roznym spektrum autyzmu? Otocz
              > przynajmniej 1 na 150, to duzo, ile jest dzieci z ADD (Attention Deficit
              > Disorders)?, tym dzieciom nalezy sie pomoc, duzo uwagi i milosci, a nie "szybki

              Dziwne, ze jakos 50 lat temu, jak o bezstresowym wychowaniu dzieci nikt nie mowil, to ADD jakos nie istnialo. A wiesz dlaczego? Bo ADD to nie Attention Deficit Disorder tylko Adult Discipline Disorder.
              • jjr44 brakuje ci takich doświadczeń 16.05.06, 21:59
                Uśmiechnąłem się jak czytam że add czy adhd nie istnieją. Mam z takimi dziećmi
                do czynienia i z ich rodzicami. Chętnie widziałbym cię w roli opiekuna takiego
                dziecka choćby przez tydzień - może byś zrozumiał. Chciałbym też widzieć jak
                próbujesz sobie radzić klapsami. Z góry mówię: brak jakichkolwiek rezultatów
                albo skatowane dziecko w szpitalu (a po powrocie ma sie rozumieć ta sama
                jazda). Tu jest jakieś forum ludzi mających dzieci z adhd - wejdź i sobie
                poczytaj. Takich dzieci jest sporo 3-10% populacji o ile pamietam.
                No cóż, pisanie tego jest bez sensu wydajesz sie być całkowicie odporny na nową
                wiedzę. Wiesz lepiej po prostu smile)) wiesz że dziecko jak psa można do
                wszystkiego przyuczyć karami cielesnymi jak to ładnie nazywasz.
                i jeszcze ta obsesja na temat lewaków smile))
          • jacksparrow1 Re: ja- dziecko bite... 15.05.06, 19:21
            BITE, no wlasnie.Caly czas jest tutaj problem z rozroznieniem bicia i
            przylozenia klapsa.Klapsa wychowawczego coby okrezna droga informacja, ze
            zabawa z zawiazywaniem petli na szyi doprowadzi do nieszczescia, ze wybieganie
            na ulice skaczy sie w najlepszym wypadku tylko kalectwem, ze noz to nie jest
            zabawka ze do kontaktu nie wklada sie niczego i wiele innych.Oczywiscie bedza
            przypadki ze dziecko zrozumie zakaz za pierwszym czy kolejnym tlumaczeniem, ale
            bedzie i tak ze jednak bedzie pchalo te lapki do kontaktu czy mialao w wielkim
            powazaniu twoje tyrady ze na ulice sie nie wybiega i wtedy klapsior jak
            wybiegnie np na ulice bedzie idealna kara.Nie skatowac dziecko zeby mialo siny
            tylek, tylko jednego klapsa reka polozyc na 4literach.Wystarczy i powinno
            zapamietac/.I nie chodzi tylko o zamykanie furtki, wczesniej opisalam przyklad
            ze dzieciak ci sie moze po prostu wyrwac i nie zdazysz zareagowac zlapaniem go
            jak on/ona juz jest na ulicy prawie pod kolami samochodu.Opisany przez ciebie
            przypadek jest przypadkiem notorycznego bicia dziecka.DAlas klapsa swojemu
            dziecku i plakalas potem.I nic w tym strasznego.Ja jak nawet ukarze dzieciaki
            szlabanem na dany dzien na Tv czy slodycze czy ze nie ma wyjscia do kolezanki(
            tutaj to starsza corka) to myslisz ze mi milo?Najdrobniejsze potyczki slowne z
            dzieciakami przezywam i nie moge czasami zasnac.Kazdy z nas chcialby wychowac
            dzieciaki bez karcenia, karania i tych klapsow, ale jest to niemozliwe.Bez tego
            dziecko naprawde wyrosnie ci na egoiste i takiego co to mysli ze on to ostatani
            cud swiata i najmadrzejsze i najsprytniejsze i kazdy ma sie jego wysokosci
            sluchac. Klapsy sa przykre, ale czasami konieczne.I jezeli dziecko naprawde
            przeskrobie i to powaznie pomimo twoich rozmow i tlumaczen,ze tak nie wolno i
            zrobi to z premedytacja to mysle ze klaps dobrze dzieciakowi wyjdzie.NIe mozna
            dawac klapsow dlatego ze rozlalo mleko( wystarczy ze poprosisz ze ma
            posprzatac i nie ma to byc kara tylko dziecko sie uczy ze trudno rozlalo sie
            nalezy sprzatnac, oczywiscie wiadomo 6-7 latek nie zrobi tego perfekcyjnie, ale
            zrobi tak jak potrafi - potem jak nie widzi wytrzesz to na glanc), nie dasz
            klapsa dlatego ze nie potrafi zrobic zadania z fizyki czy z matematyki i jest
            oporne jak mu tlumaczysz - najwyrazniej nie jest to jego mocna strona, trzeba
            poszukac pomocy gdzie indziej i wiele innych przykladow.Poza ty,m powiedzmy
            sobie szczerze te klapsy koncza sie mniej wiecej jak dzieciak konczy 9-10
            lat.Moja corka ma teraz 9 lat.Klapsy na tylek dostala w swoim zyciu 3 razy.I za
            kazdym razem wie za co i pamieta do dzisiaj i nie ma do nas o to zalu.NIe
            przesadzajmy z tymi klapsami i nie zrownujmy ich z katowaniem dziecka bo to nie
            jest to samo.
          • michnix2 Kolejny lewak - nic nie rozumie 16.05.06, 21:26
            Kolejny lewak nie rozumie roznicy pomiedzy biciem a karaniem w celach wychowawczych. Lzawe apele nic tu nie dadza - dopoki nie zrozumiesz roznicy pomiedzy klapsem tudziez laniem a skatowaniem dziecka.

            Kara cielesna to idealny srodek - idealnie pasuje do sposobu myslenia malego dziecka. Wiesz dlaczego 5-letnie dziecko nie dotknie goracego czajnika naumyslnie? Bo poprzednim razem to bolalo. A jak dotknie, to sie przekona po raz drugi, ze boli i wiecej tego nie zrobi. Jak bedzie duren, bedzie musial powtorzyc manewr kilka razy, ale sie nauczy.

            Kara jest istotnym elementem wychowania dziecka, jezeli nie chcemy miec rozkapryszonych bachorow i band nastolatkow mordujacych staruszki, bo zabraklo im na piwo.

            Jeszcze raz podam przyklad mojego psa - jezeli nie zareaguje na zawolanie ZAWSZE dostaje w tylek i jezeli rzuci sie na innego psa - ZAWSZE oberwie. Z kolei moja zona nigdy jeszcze nie uderzyla psa. Efekt jest taki, ze jak ona wyprowadza Barego, to zaklada mu kaganiec i smycz, a ja puszczam psa wolno. Ja mam do psa zaufanie i pies mnie slucha; ona nie ma zaufania do psa i on ja lekcewazy.

            Za rok bede mogl sie podzielic doswiadczeniami z dziecmi: moja corcia skonczyla dopiero co roczek i jak nabroi - kara ja nie minie.


            PS: dla lewakow, ktorzy jeszcze nie skumali bazy i maja klopoty z wytlumaczeniem sobie w jaki sposob funkcjonuje ludzki mozg: wiecie dlaczego ludzie jezdzac samochodami przestrzegaja przepisow zamiast jezdzic jak w wesolym miasteczku i zderzac sie co 5 sekund? Bo za nieprzepisowa jazde grozi kara smierci wymierzona bezwzglednie i na miejscu. I dlatego, ze ludzie sie boja, mozemy w miare bezpiecznie jezdzic po drogach. Oczywiscie nikt wsiadajac do samochodu nie boi sie panicznie, ze zginie - wystarczy, ze podswiadomosc mowi nam: uwazaj, bo zostaniesz ukarany.
            • jjr44 kto to jest lewak? 16.05.06, 21:50
              Przypominam że wcześniej nazwałeś lewakiem i socjalistą Giertycha, który twoje
              poglądy w sprawie kar cielesnych podziela smile
              Znaczy lewak=człowiek kóry ma inne poglady niż ty?
              Już ci pisałem dlaczego uwazam że dzieci nie należy bić. Nie ma to nic
              wspólnego z lewactwem. Nie będę sie powtarzał. Nie odpowiedziałeś na żaden z
              argumentów. Po prostu jesteś pewien że dziecko zawsze ci ulegnie po kilku
              klapsach.
              Słyszę że masz roczne dziecko. Żal mi go i ciebie - będziesz sie męczył chyba
              że ci sie ideał urodził smile
            • titta Re: Kolejny lewak - nic nie rozumie 18.05.06, 14:15
              Chcesz zeby z twoimi dziecmi bylo tak jak z psem? Zeby sluchaly tylko ciebie i
              tylko dlatego, ze boja sie kary?
              • titta Re: Kolejny lewak - nic nie rozumie 18.05.06, 14:22
                Ps. Moj pies dostal (ode mnie) raz: jak mnie ponioslo, bo zezarl mi indeks.
                Nauczony byl chodzic przychodzic na zawolanie i ignorowac inne psy (przez
                standardowa tresure i nagrody). Mogl na spacer wyjsc z nim moj znajomy i pies
                tez go sluchal. Bo tak byl nauczony, a nie dlatego, ze sie bal. Tyle, ze pewne
                typy, nie sa w stanie pojac roznicy.
    • rmagdalenka Re: Klaps, szybka droga donikąd 15.05.06, 12:40
      Dla mnie najbardziej przerazajace jest to, ze w spoleczenstwie polskim istnieje
      spoleczne przyzwolenie a nawet wrecz aprobata na krzywdzenie dzieci. Kilka razy
      na tym forum padal juz argument, ze klaps to nie bicie. Ale gdzie jeest ta
      granica? 1 klaps to klapsa a 2 to juz bicie 3 a moze 10 bo "g..niarz" jest
      taki uparty, ze inaczej do niego nie dotrze? Jak tak po patrzymy na historie to
      kary fizyczne np. chlosta byla powszechna w sredniowieczu. Bardzo dlugo
      istnialy kary fizyczne w szkolach. Spoleczne przyzwolenie na bicie zony. W
      Anglii do polowy XIX wieku istnailo prawo, ktore pozwalalo mezowi zbic zone
      kijem nie grubszym od kciuka. sic! Ale teraz czasy sie zmienily i wiekszasc
      ludzi zgadza wie, ze nie wolno bic dzieci w szkole ani, uderzyc zony. Takie
      zachowanie jest przez spoleczenstwo potepaine. Chocw dawnych wiekach zbudzilo
      by aprobate albo nawet i nie bo wydawaloby sie to oczywiste. Nadal istnieje
      przemoc w rodzinie w stosunku do dzieci, ktore przeciez sa najbardziej
      bezbronne. To bardzo dobrze, ze tocza sie takie dyskusje znaczy, ze pomalu
      nawet nasze spoleczenstwo dojrzewa do tego, ze nie wolno bic nikoga a zwlaszcza
      dzieci. Jak czytam niektore posty to mam wrazenie, ze aby co niektorzy
      przestali bic dzieci a nawet sie tym chwalic trzeba dlugich lat moze nawet
      pokolen Ale wierze, ze jest to mozliwe. W koncu nie wszystkie bite dzieci bite
      bija swoje potomstwo. A do tych co bitych w dziecinstwie, ktorzy teraz robia to
      samo w stosunku do wlasnych dzieci czuje ogromne wspolczucie. Sama bylam bita
      przez mame i wiem ile krzywdy te klapsy wyrzadzily w mojej psychice. Ja na
      pewno nigdy nie uderze dziecka. A argument mni bito i wyroslem na porzadnego
      czlowieka nic nie wnosi do dyskusji jest wiele osob, ktore moga powiedziec mni
      ebitoi teraz mam klopoty z prawem, nie skonczylem szkoly i tak dalej.
      Bardzo sie ciesze, ze pojawiaja sie takie artykuly i tocza sie takie dysksje
      Magda

      Magda
      • 2paco Re: Klaps, szybka droga donikąd 15.05.06, 14:17
        wiesz, równie dobrze można z dzieckiem siedzieć do jego 12tgo roku życia na
        podwórku, żeby przypadkiem sobie nawet strupka nie zrobiło..
        sam widziałem jaką rozpaczą dla dziecka jest odebranie mu możliwości oglądania
        bajek, bo się nie słucha starszych. szczerze? to jest zdecydowanie gorsza kara
        od normalnego (nie jakiegoś łamiącego kosci, na Boga no!!) JEDNEGO klapsa w
        ostateczności, jak najrzadziej?? do cholery jasnej, czy to oznacza od razu bicie
        dziecka? wiecie że język polski składa się też z innych określeń, do innych
        sytuacji?
        tak wiesz, mi się tylko wydaje że mnie ojciec nie skrzywdził tym że mnie kilka
        (KILKA, KILKA, KILKA, KILKA!!!) razy skarcił klapsem bądź laniem za coś
        wyjątkowo paskudnego. tak naprawdę mam zjechaną psychikę, nie potrafię współżyć
        z ludźmi i jestem wrakiem człowieka..
        co poniektórzy powinni się puknąc w głowę, wnosząc po ich bardzo luźnym uogólnianiu.
        • mamaoli21 Re: Klaps, szybka droga donikąd 15.05.06, 16:16
          Masz rację 2paco, że sporadyczny klaps to jeszcze nie tragedia, ale sporo racji
          ma tez Magda. W naszym społeczeństwie jest zbyt duże przyzwolenie na bicie
          dzieci. Nie chodzi o zrównywanie klapsa ze znęcaniem się, ale prawda jest taka,
          że przerażająco duża ilość ludzi nie zna tej granicy. Jeśli my jako
          społeczeństwo tak bezkrytycznie bronimy "klapsania" dzieci to prawdziwi
          zwyrodnialcy czują się bezkarni i usprawiedliwieni. To co dla normalnego
          człowieka jest maltretowaniem dla nich jest tylko klapsem i laniem. Cała Polska
          słyszała o Oskarku. Jego oprawca używał niewinnych słów "karcenie" a zabił
          dziecko. Kat Klaudii mówił, że bił, bo sam był bity w domu i uważał, że to
          dobry sposób na wychowanie dziecka. Klaudia nie żyje. Wiem, że to skrajności,
          ale dla dobra tych naprawdę bitych dzieci nie powinniśmy tak głośno krzyczeć,
          że lanie to nic takiego. Nie powinnismy lekceważąco machać ręką i mówić, że
          każdy gó..arz musi czasem dostać, bo inaczej się nie nauczy. Nie musi, klaps
          to jest coś co może się przydarzyć ale nie musi. Kradzieży nikt z nas nie
          usprawiedliwia, bez względu na to czy ukradniemy telewizor czy batonika. Nawet
          jeśli ktoś kradnie z głodu patrzymy na ten czyn wyrozumialej ale generalnie
          jest to kradzież i nie ma społecznego przyzwolenia na takie zachowanie. Klaps
          to jest rodzaj przemocy i niebezpiecznie jest go tak żarliwie bronić. I żeby
          było jasne, wcale nie jestem zwolenniczką bezstresowego wychowania.
          • 2paco Re: Klaps, szybka droga donikąd 15.05.06, 18:41
            ja też bym chciał żeby mogło się obejść bez czegoś takiego jak klaps, ale tak
            po prostu czasem jest, że trzeba z tego skorzystać i tyle. już wcześniej
            pisałem - wszystkich zwyrodnialców którzy biją dzieci naprawdę bym bardzo
            surowo karał, i własnie to przyzwolenie społeczne na bicie (!!) dzieci sprawia
            że ciężko jest z tym walczyć. najgorsze jest to że ludzie mają kompletnie w
            zadach to że za ścianą słychać płacz dziecka, i nie taki zwykły płacz, jak to u
            małych dzieci się zdarza, tylko własnie od bicia.
            • roxy10 Re: Klaps, szybka droga donikąd 16.05.06, 22:43
              Uważam ze pojedynczy klaps jest zbytnio demonizowany. Trzeba oddzielić ten
              klaps od bicia, czyli okładania dziecka pasem, kijem choćby ręką.
              Ja jestem żywym przykładem na to że dziecku można wyrządzić ogromną krzywdę
              nie używając klapsów-przez obojętność, brak miłości rodziców do dziecka.
              Nawet nie wiecie jak to boli,boli całe zycie, gdy matka nigdy nie
              powiedziała "kocham cię", mało ją obchodziły moje kłopoty, moje sprawy. To cały
              czas boli, często sobie zadaję pytanie: dlaczego?
              Uwieżcie mi, wybaczyłabym im wiele klapsów, gdyby okazywali przy tym miłość,
              zainteresowanie mną.
              • jjr44 no to wytłumacz mi po co? 16.05.06, 22:47
                jeśli to nie ma być bicie tylko symboliczny klaps to po co niby go dawać? no bo
                to w rzeczywistości jest tak jakbyś nie dawała klapsa? no więc po co niby?
                Czynność magiczna?
                Klaps jest po to żeby bolało więc klaps to jest bicie. Nie można być
                zwolennikiem klapsa i przeciwnikiem bicia tak jak nie można być trochę w ciąży.
                • oneway9 Re: no to wytłumacz mi po co? 18.05.06, 16:29
                  mozna byc troche w ciazy... troche jest sie na poczatku i bardzo pod koniec...
                  sama dostalam bedac dzieckiem raz, szybka reakcja ojca, ktorego uderzylam pare
                  razy mimo upomnien po twarzy dla zabawy, ale nigdy mi nawet do glowy nie
                  przyszlo miec o to do niego pretensje; ba jest to anegdota rodzinna; maz
                  oberwal pare razy w nastoletnim wieku podobno dosadnie, dzis tez uwaza, ze
                  bardzo slusznie, bo gdyby jego ojciec nie wkroczyl do akcji dosadnie to nie
                  zdalby matury itd; ale roznie z tym bywa;
                  jedno co wiem na pewno, to to, ze wlasnych, najukochanszych przeciez dzieci nie
                  do sie kazdego dnia wychowywac ksiazkowo, zawsze byc spokojnym, cierpliwym itd
                  starac sie tak, ale bedac zwyklym a nie swietym czlowiekiem bywam zmeczona,
                  wkurzona lub zla po prostu i wtedy krotka pilka, zjebka na dzin dobry; w
                  efekcie moje dzieci tez beda niedoskonale, ale mam nadzieje, ze beda fajnymi
                  ludzmi, umiarkowanie wrazliwymi, rozumiejacymi innych i ich slabosci bo beda je
                  dostrzegac w sobie tak jak ja je dostrzegam; ze beda potrafily sobie poradzic w
                  zyciu takim jakie jest (stanac do walki jak trzeba kogos bronic, a nie tchorzc
                  po prostu), nie beda szukac stale winy w okolicznosciach przyroby pt trudne
                  dziecinstwo jak to czyni coraz wiecej osob zwalajac z siebie wine na innych;
                  toz to z pokolenia ludzi wojny powinny wyrosnac same potwory?
                  mamusiki delikatne, zastanowcie sie czy nie hodujecie przypadkiem kwiatuszkow
                  jakichs? wiekszosc opinii pochodzi chyba od matek z krotkim doswiadczeniem lub
                  matek grzecznych dziewczyek do lat 12; chociaz znam tez takie, ktore o
                  wychowaniu wiedza wszystko, ale ich b grzeczne dzieci nadal (w wieku 40 lat!!)
                  nadal z nimi mieszkaja..
                  wiec jestem przeciwniczka bicia, nie mowie nawet o katowaniu dzieci, ale klapsa
                  nie uwazam za grzech smiertelny, nie jestem z siebie w takich chwilach
                  zadowolona, ale nie robie z tego tragedii; dziecko nie raz w swoich probach
                  zdobywania swiata grzmotnie sie duzo mocniej, i to tez da mu pewne
                  doswiadczenie;
                  jak sie nie sparzysz to nie wiesz co to znaczy nie tylko gorace zelazko, ale
                  ogien w ogole; lek przed bolem jest naturalnym doswiadczeniem wszystkich istot
                  zywych, doswiadczenim z ktorego korzystaja pozytywnie!!a ludziom poprzez
                  psedonaukowcow niestety to sie chyba zaczyna pieprzyc
                  • jjr44 oczywiście :-) w tym co piszesz jest dużo racji 18.05.06, 19:53
                    klaps nie jest grzechem śmiertelnym i każdemu się może zdarzyć ze da dziecku
                    klapsa. śmieszne jest natomiast kiedy usiłujemy sobie tłumaczyć że jest to
                    dobra i efektywna metoda wychowawcza i że robimy to z miłości smile sami się
                    oszukujemy wtedy. ja mogę dac klapsa w złości i bezradności (zdarzyło mi się
                    chyba 1 -2 razy) ale nigdy dziecku nie powiem że to dlatego je biję że je tak
                    starsznie kocham, nie mam ambicji wychowania schizofrenika.

                    Powyżej socjopata michnix2 sugeruje że dziecko trzeba tresowac klapsami jak psa
                    a wtedy będzie wdzieczne i posłuszne. Drugi typek mówi że klapsuje tylko na
                    spokojnie dostosowując siłe i ilośc klapsów do rozmiarów przewinienia. ja bym
                    tak nie mógł: bo jestem normalny. Jak sie na kogoś wścieknę to moge przywalić
                    ale na zimno torturował nikogo nie będę tłumacząc ze to dla jego dobra.

                    po prostu uwazam że sensowne są proste i jasne przekazy.

                    • oneway9 Re: oczywiście :-) w tym co piszesz jest dużo rac 19.05.06, 07:48
                      calkowicie sie z toba zgadzam, tez uwazam, ze kara w postaci klapsa dana na
                      spokojnie, z zimna krwia jest czyms najgorszym, dlatego miedzy innymi istnieje
                      w prawie cos takiego jak dzielanie w afekcie co lagodzi podejcie do winowajcy.
                      ten gosc od psow moze nie napisal wszystkiego bo rzeczywiscie czesto tak jest
                      ze zwierzeta powazaja silniejszych nie tylko ze strachu, ale glownie z szacunku
                      dla tej sily i poczucia bezpieczenstwa bycia z kims takim; oczywiscie bywaja
                      psychole, ktorzy tresuja psy beznadzijenie je katujac -to zli ludzie sa!; sama
                      mam psa, i zawsze prawie mialam i wiem czym sie do nich dociera, ale moje byly
                      zawsze 'srednio ulozone'.. ale co tam jak patrze na taka szczesliwa morde po
                      jakichs harcach to wymiekam i to samo mam z dzieciakami.
                      • jjr44 miło spotkac kogos normalnego :-) 19.05.06, 09:15
                        j.w.
                        właśnei tak samo myślę.
                      • jjr44 miło spotkac kogos normalnego :-) 19.05.06, 09:15
                        j.w.
                        właśnei tak samo myślę.
    • roxy10 Re: Klaps, szybka droga donikąd 16.05.06, 23:17
      Psycholog Susan Forward w znanej książce pt."Toksyczni rodzice" napisała, że
      jeśli zdarzy nam się dać dziecku klapsa, to jeśli "równoważymy" ten klaps dużą
      dozą miłości do dziecka, okazywaniem mu jej najczęściej jak to możliwe-w tym
      wypadku nie dzieje się dziecku żadna krzywda. I ja to popieram.
      Doświadczyłam na własnej skórze, jak bolesny jest brak miłości rodziców.
      Żaden klaps nie boli całe życie, ale brak miłości rodzicielskiej-tak.
      • ankagoz Re: Klaps, szybka droga donikąd 17.05.06, 11:54
        Mam swój przykład, uczyłam dziecko miłości, wrażliwości itd. - piaskownica,
        zabrana łopatka - płacz itp. Teraz ma 4 latka i zajmuje się nią babcia (kórej
        zachowanie mnie drażni), ale moje dziecko jak dostanie w oczy piachem -odda,
        jak ktoś jej coś zwinie - walczy o to. Do czego dążę, nigdy nie dostała od
        babci, mnie się przytrafiło (płakałam z nią). Jest różnica w wychowaniu i jak
        na nią patrzę teraz wydaje mie się, że w tym świecie sobie poradzi (tu + dla
        babci- ja bym tego nie umiała wprowadzić- nie wiem jak ona to zrobiła).

        Drugi przykład. Po sąsiedzku dziecko często otrzymywało klapsy (nieznośny
        chłopak - ale rodzice niekonsekwetni(klaps - bez powodu jak dla mnie)). Jeździł
        rowerkiem i bęc w moje dziecko raz, drugi, trzeci - nie wytrzymałam -
        tłumaczę ..., koljeny - matka nic, wściekłam się jak ją uderzył kieronicą.
        Zdjęłam z rowerka (on wyje), schowałam rower do garażu i powiedział, że oddam
        jak jak zastanowi się co zrobił źle. Wtedy dotarło do matki - ba oddała rower.
        Znów to samo ale wjechał w nią(była wciąży widocznej), dobrze, że była ściana
        blisko. Dopiero wtedy wlała mu ile wlazło - NIENORMALNE JAK DLA MNIE ZACHOWANIE.
        Jak myslicie - czemu chłopak jest nieznośny?? Tu już klaps nie pomoże i teraz
        drugie dziecko.

        Czasem myślę, że powinni wprowadzić testy - nadajesz się na rodzica albo nie.
        Klaps tu nie ma znaczenia.
    • agatajulka Re: Klaps, szybka droga donikąd 17.05.06, 11:41
      Jasne,że tak. Dając klapsa pokazujemy, że nie rdzimy sobie z sytuacją.
      Moja mała też czasami dostała w tyłek i za każdym razem miałam straszne wyrzuty
      sumuenia. Nic to nie daje, niczego nie uczy, pokazuje tylko jak bardzo jesteśmy
      bezradni. przykre.
      • niepytana Re: Klaps, szybka droga donikąd 07.06.06, 17:07
        No bo wlasnie tak jest. Czasami poprostu jestesmy bezradni. Klaps to zupelna
        ostatecznosc i w/g mnie uczy dziecko ze jezeli wszystkie inne alternatywy
        zawioda to bedzie klaps i koniec. A co Ty chcesz uczyc dziecko? Ze jestes jakas
        superhero, supermom? Jak takimi kategoriami bedziesz myslec to w ogole nie
        bedziesz dziecku zwracac uwagi, bo krzyk to bezradnosc, postawienie do kata to
        bezradnosc, zabronienie zabawy to bezradnosc... ale to wlasnie o to chodzi,
        zeby dziecko wiedzialo ze matka je kocha ponad wszystko, ale czasem jego
        wybryki doprowadzaja do tego ze jest poprostu bezradna. Przykre ale prawdziwe.
        • jjr44 bezradność mnie ogarnia :-) 07.06.06, 18:19
          Klaps w twojej wersji to bramka samobójcza, już wolę argumenty socjopatów
          powyżej. byłem parę lat nauczycielem. najgorsza rzecz w tej pracy to okazać
          bezradnośc i słabość. Zniszczą cię. I twoje dzieci zrobią to samo: jeżeli
          pokażesz im że dajesz klapsa z bezradności bo już nie wiesz co zrobić to
          stwierdzą że twoja broń ostateczna nie jest taka groźna i że są górą. następnym
          razem będą miały w nosie twoje klapsy.
          • niepytana Re: bezradność mnie ogarnia :-) 09.06.06, 15:27
            Bardzo zle myslisz. Ty jestes nauczycielem a nie rodzicem. Zupelnie odrebne
            sprawy. Ty swoich podopiecznych niekoniecznie kochasz i one o tym wiedza.
            Zgadzam sie z Toba. W Twojej profesji okazac slabosc czy nadmierne emocje jest
            poprostu brakiem profesjonalismu. W przypadku rodzicow okazywanie emocji:
            slabosci, nerwow, lez zalu czy szczescia to uczenie dziecka wlasnie ze te
            emocje istnieja i nie wolno ich dusic tylko trzeba je okazac. Nie wolno ani
            mamie ani dziecku dac komukolwiek klapsa bo akurat sie zezloscili. W/g mnie
            klaps to przede wszystkim kara zarezerwowana dla wychowawcow ktorzy sa
            emocjonalnie zwiazani z podopiecznymi i obie strony sa tego swiadome czyli
            rodzice i zdrowe psychicznie dzieci, i nie na zasadach "Zdenerwowalo mnie
            dziecko bo za glosno rozmawia, bo cos wylalo niechcacy, bo biega..." Klaps to
            ostatecznosc. Najpierw wszystko inne lacznie z grozba: "Przestan, bo jak mnie
            wyprowadzisz z rownowagi to dostaniesz klapsa!" A na koncu klaps. To odnosnie
            wychowywania wlasnych dzieci. Inaczej z podopiecznymi z ktorymi nie ma zadnej
            wiezi emocjonalnej. Im w/g mnie nie wolno ruszyc dziecka.
            • jjr44 Re: bezradność mnie ogarnia :-) 11.06.06, 00:36
              ja myślę że sie nie rozumiemy, ja absolutnie nie chciałem powiedzieć że rodzic
              nie powinien okazywac emocji. ja tylko mówię że jeżeli pokazujesz dziecku że
              jesteś bezradna i że klaps jest twoją bronią ostateczną to przegrywasz.
              naprawde nie czujesz tego? Doprowadzenie do konfrontacji z dzieckiem nie jest
              dobrym pomysłem. Postaw sie w takiej sytuacji: (widziałem, chwała bogu to nie
              ja acz uczciwie muszę powiedzieć że robiłem głupsze rzeczy za które teraz jako
              stary facet się wstydzę, no ale cóż kto nie robi błędów ten sie nie uczy)

              Dziecko nie je obiadu.
              - zjedz natychmiast.
              Dziecko: nie.
              - musisz.
              -Nie.
              -Nie wstaniesz od stołu zanim nnie zjesz!.
              -Nie zjem .
              -To nie wstaniesz.
              (po godzinie)
              -jedz natychmiast!!!!
              -NIEEE!
              (klaps!)
              -NIE!!!!

              no i co dalej? masz coś w zapasie? nic nie masz. Drugi klaps? a jak nie
              zadziała? Trzeci? rozpłaczesz sie? co ci to da? Klaps jako broń ostateczna w
              konfrontacji nic nie daje. W ogóle dopuszczanie do konfrontacji w której
              bedziesz się licytowac z dzieckim kto jest silniejszy jest niezbyt rozsądne,
              przecież nikt normalny nie zrobi krzywdy swojemu dziecku a jak dziecko to
              zrozumie to nie będzie sie bało klapsów. Z drugiej strony okazywanie słabości i
              liczenia na to że dziecko sie zlituje i wzruszy bo matkę doprowadziło do łez -
              no nie myśłę żeby miąło szanse powodzenia. ja w to nie wierzę smile Dzieci
              niestety bywają perfidne i okrutne.


              • 2paco Re: bezradność mnie ogarnia :-) 11.06.06, 14:09
                dawanie klapsa za to że dziecko nie chce jeść jest wyjątkowo prymitywnym
                rozwiązaniem - jeśli robi focha, to proszę bardzo, niech nie je - za niedługo
                będzie samo przepraszać, bo żołądek zacznie się skręcać i karę samo sobie
                wymierzy. sam byłem świadkiem jak ojciec zmuszał dziecko do zjedzenia tak
                wyjątkowo okropnej zupy, że mi się zbierało na wymoity od tego uncertain
                wielu rodziców też nie pomyśli, że jeśli dziecko nie chce jeść, to może być
                chore.. klaps w takiej chwili jest najgorszym rozwiązaniem.
              • niepytana Re: bezradność mnie ogarnia :-) 12.06.06, 00:01
                Zartujesz chyba zeby klapsa dawac i zmuszac dziecka do jedzenia. Ale postaram
                sie podac inny przypadek, rowniez przy stole.
                D: Nie bede tego jesc! (Z nadeta mina i odpowiednim tonem, odsuwajac przy tym
                nazbyt energicznym ruchem talerz w strone srodku stolu)
                M: To nie jedz. Ale nie suwaj mi tu nerwowo talerzami, ok? (Dosc ostrym,
                powaznym tonem)
                D: Ja chcem co innego, a to jest niedobre! (Podniesionym glosem, nadasanym
                tonem i odsuwajac jeszcze raz talerz nerwowo i potracajac szklanke z piciem)
                M: Uwazaj, bo wylejesz! Nie suwaj talerzem po stole! (Tym samym ostrym tonem)
                D: Niedobre! (Podniesionym glosem i na zlosc jeszcze raz popychajac talerz,
                ktory przewraca szklanke. Picie rozlewa sie po stole, pryska w obiad innym,
                cieknie na krzeslo i na podloge.)

                I ja (M), moj drogi jjr44, nie robie tu rzeczy 'wychowawczej' czyli spokojnym
                tonem nie mowie: "Widzisz, wylalas picie i narobilas balaganu, teraz trzeba to
                posprzatac." i nie daje dziecku papieru do wytarcia stolu. To jest co ja robie:
                Wstaje, naglym ruchem zabieram moja szanowna 4latke od stolu, szybkim krokiem
                podprowadzam ja do schodow, daje energicznego klapsa, pokazuje palcem do gory i
                mowie podniesionym glosem i ostrym tonem: "Wystarczy juz tego! Do gory! Do
                pokoju! Ale juz!" (Zna zasady, wie ze jak sobie tam posiedzi i pomysli to
                zejdzie skruszona na dol i nie dosc ze przeprosi to jeszcze bedzie jak
                odczarowane dziecko usmiechnieta i sama mi powie co zle zrobila i obieca
                dlaczego juz tak nie bedzie.) Po wyslaniu do pokoju sama ja lub maz, sprzatamy
                balagan zrobiony przez malego uparciucha. To jest nasze 'niewychowawcze'
                podejscie. Jak narazie skutkuje bardzo dobrze. A klaps? Niestety ale dodaje
                calej sprawie powagi. Klaps rowniez moze zostac pominiety w zaleznosci od
                naprzyklad poprzedzajacych cala akcje okolicznosci, ilosci darowanych
                przewinien i tzw powolnego wchodzenia na glowe i wykorzystywania naszej
                poblazliwosci przez wyzej wymieniona latorosl. Uwazam ze klaps sie czasem
                przydaje, zwlaszcza jak nie jest naduzywany i oznacza w opinii naszej i dziecka
                nasze (doroslych) calkowite wyprowadzenie z rownowagi i brak alternatyw czyli
                bezradnosc, i absolutnie nie mam wyrzutow sumienia po akcji jak wyzej.
          • 2paco Re: bezradność mnie ogarnia :-) 11.06.06, 14:05
            a kto tu niby jest socjopatą?
            • jjr44 a nie zauwazyłeś? 11.06.06, 20:04
            • jjr44 Re: bezradność mnie ogarnia :-) 11.06.06, 20:08
              Przynajmniej dwa przypadki ewidentne:
              michnix2 - poczytaj sobie starannie to sam sie przekonasz i drugi osobnik który
              twierdzi że bije dziecko zawsze na chłodno dopasowując razy do przewinienia.
              • 2paco Re: bezradność mnie ogarnia :-) 11.06.06, 23:11
                no powiedzmy bardzo delikatnie, że się z nimi nie zgadzam wink dzięki za wskazanie wink
                • jjr44 oczywiście to tylko moja opinia 11.06.06, 23:24
                  smile Nie zamierzać powyżej wymienionych kolegów dyskutantów obrażać. Z tego co
                  pisza są oni w równym stopniu ofiarami - taki system wychowania się dziedziczy.
                  Jeden z nich ma 10 miesięczne dziecko i jak pisze na razie nie stosuje klapsów -
                  wystarczy mu głos. jak domniemywam krzyczy na 10 miesięczne dziecko smile
              • niepytana Re: bezradność mnie ogarnia :-) 12.06.06, 00:07
                jjr44 napisał:

                drugi osobnik który
                >
                > twierdzi że bije dziecko zawsze na chłodno dopasowując razy do przewinienia.

                Potepiam. Wspolczuje dziecku. A co pisze michnix tak po krotce po nie chce mi
                sie wszystkiego czytac?
                • jjr44 Re: bezradność mnie ogarnia :-) 12.06.06, 00:43
                  michnix pisze że podważać kary cielesne mogą tylko lewacy bo klaps jest
                  fundamentem naszej cywilizacji (tu trochę zartuję ale z grubsza tak napisał).
                  Michnix nie wierzy że istnieje adhd - wg niego dzieci z adhd to dzieci któe nie
                  były karane klapsami. Michnix wierzy że skoro psa można wychowac przy pomocy
                  klapsów to dziecko też bo proste warunkowanie zawsze działa. jeżeli dziecko nie
                  poddaje sie to trzeba klapsowanie powtórzyć 200 i 300 razy aż zrozumie. Michnix
                  ma 10 miesięczne dziecko i na razie go nie klapsuje bo jak mówi "na razie głos
                  wystarcza" tzn wrzeszczy na nie.
                  W sumie żal mi go jak mówi że każde bicie które dostał od ojca było słuszne.
                  (dalej nie będę pisał o michnixie - nie mam żadnego interesu w snuciu hipotez
                  na jego i jego rodziny temat - nie trzeba psychologa żeby widzieć jak się
                  takiego człowieka hoduje)

                  Nikt normalny nie będzie tresował swojego dziecka jak psa nawet jeżeli czasami
                  nie wytrzyma i w złości przyleje mu w tyłek. ADHD istnieje tak jak autyzm i
                  zespół downa a sporo dzieci jest tak powiedziałbym na pograniczu: uparte,
                  złośliwe agresywne i nieposłuszne (3-10% podobno) ja miałem kontakt z rodzicami
                  takich dzieci i czułem ich bezradność - klapsy pogarszały sprawę zwiekszały
                  agresję i pogłębiały frustracje rodziców. Nie da sie takich dzieci wychować
                  klapsami. Jak ktoś nie wierzy to proponuję lekturę postów na forum o adhd albo
                  lepiej niech ktoś tam napisze że dzieci z adhd to takie które za mało dostawały
                  klapsów. To bedzie wesołość smile) Ja już nie mówie o dzieciach z powaznymi
                  problemami ....

                  Nie jestem bynajmniej lewakiem smile
                  Swojego dziecka nie biłem i nie biję wlasnie z powodu takich doświadczeń: jak
                  to nie skutkuje u dzieci z poważnymi problemami i jeśli lepiej sprawdzają sie
                  inne metody to niby po co mam bić moje dziecko któe takich kłopotów nie
                  sprawia? Czemu nie stosowac metod które sprawdzają sie w wychowywaniu dzieci
                  trudnych?
                  No a poza tym miałem do czynienia z dziećmi bitymi. jak dziecko jest
                  nieposłuszne to nigdy nie kończy sie na jednym klapsie, niestety. Nie chce mi
                  sie tu tego tematu rozwijać - parę osób w tej dyskusji pisało o swoich
                  doświadczeniach z biciem przez rodziców....
                  Pozdrawaim,
                • nchyb Re: bezradność mnie ogarnia :-) 13.06.06, 16:34
                  > Potepiam. Wspolczuje dziecku.
                  również współczuję. także potępiam...

                  > A co pisze michnix tak po krotce po nie chce mi
                  > sie wszystkiego czytac?
                  Michnix nie pisze nic mądrego, jjr44 podał Ci już w skrócie chore teorie m.
                  Najgorsze jest to, ze są tacy, co w to wierza. I co gorsze, jeszcze wierza i w
                  to, że takie bite dziecko po jakimś czasie podziękuje rodzicom za to bicie.
                  Kurcze, może podziękuje, ze go jednak nie zatłukli...

                  a post m. kończy się mało optymistycznie dla potomstwa:
                  >>Za rok bede mogl sie podzielic doswiadczeniami z dziecmi: moja corcia
                  >>skonczyla dopiero co roczek i jak nabroi - kara ja nie
                  minie.

                  Tak czy inaczej, zaraz od lewaków pewnie nas wyzwie, lewaków, którzy nic ze
                  szczytnych idei prawicowców nie rozumieją...
                  • niepytana Re: bezradność mnie ogarnia :-) 14.06.06, 01:47
                    Dzieki. Powiem swoje zdanie. Klaps moze o tyle odniesc sukces o ile nie bedzie
                    naduzywany i zachowany na ostatecznosc czy "specjalne okazje" zeby podkreslic
                    powage sytuacji a takze wlasnie jakiegos rodzaju "niemoc" rodzica. Ja jestem
                    zla po klapsie czy po krzykach. Winie oczywiscie winowajce. "Dlaczego
                    doprowadziles/las mnie do stanu niemocy, bezradnosci, ostatecznosci?" Za to
                    jestem na dziecko zla po klapsie. Wcale nie czuje sie lepiej, nie czuje ulgi,
                    nie czuje sie silniejsza, czy ze zyskalam dodatkowy autorytet. Wcale nie i to
                    nie autorytet powinnismy zdobywac przez klapsy. To jest wlasnie oznaka tego jak
                    bardzo to moje najukochansze dziecko, wobec ktorego czuje tyle silnych emocji
                    (bo przeciez je kocham) doprowadzilo mnie do slabosci. Klaps to oznaka mojej
                    matczynej slabosci - zgadzam sie, ale trzeba ja wlasnie czasem dziecku okazac i
                    przez to dac mu do zrozumienia jak bardzo nabroil, jak bardzo nas "oslabil"
                    jako rodzicow. Wiele dzieci wlasnie tak odbiera klapsa. Z jakas skrucha, ze
                    wstydem za swoje zachowanie ktore do takiego stanu doprowadzilo kochana
                    mame/kochanego tate, ze strachem i gniewem nie o bol (niewazny w klapsie, w/g
                    mnie w klapsie nie chodzi o bol), a strachem o przyjazn z rodzicem ktora moze
                    juz nie bedzie ta sama, z gniewem na wlasna glupote. Oczywiscie dziecko
                    uzywaloby innych terminow do opisania swoich emocji i uczuc. Moze troche nie na
                    miejscu analogia, ale to cos w rodzaju wiernego psa, naszego przyjaciela ktory
                    w razie co zycie za nas odda i z ktorym bedziemy sie ktoregos dnia "draznic" i
                    przez wlasna glupote dajmy na to skaleczymy go w nos a on odruchowo klapnie
                    zebami. Kto bedzie sie czul winny? Czy pies nie bedzie juz od tej pory naszym
                    najwiekszym przyjacielem? Dzieci doskonale rozumieja i czuja wlasnie ta wine po
                    wlasnym zlym zachowaniu i dalsza wiare w milosc rodzicow mimo wymierzonego
                    klapsa. Prosze nie drazyc tej analogii psa, podalam ja tylko bo mi sie
                    automatycznie nasunela. Wiem ze na dluzsze rozwazania jest nieodpowiednia.

                    W zwiazku z powyzszym nie zgadzam sie z "klapsami na zimno" bez emocji. Nie
                    zgadzam sie z teoria "wytrzymalosci" kto dluzej wytrzyma ojciec lejacy niedobre
                    dziecko lejac je czy niedobre lane dziecko bedac niedobre. Nie uwazam ze klapsy
                    na zimno czy teoria wytrzymalosci wyzej opisana doprowadzi do smierci dziecka.
                    Jezeli jednak nie zostanie zachowany umiar dziecko moze ucierpiec przez tak
                    uzywane kary cielesne fizycznie lub psychicznie.

                    Klaps to "niewychowawcza" z teorii rezerwa zeby pokazac dziecku ze i my
                    jestesmy ludzmi i kochamy je tak mocno ze gdy nam te pociechy az tak mocno
                    dopieka nasze emocje wezma gore i nieintencjonalnie skrzywdzimy przede
                    wszystkim dziecko ale rowniez i siebie. Niech wiec klaps zostanie klapsem i nie
                    bedzie mieszany z katowaniem dziecka. Niechze ta metoda zostanie uzyta do tego
                    zeby ukazac ze swiat i zycie nie sa wychowawczy i perfekcyjni a miedzy miloscia
                    i nienawiscia znajduje sie prawie ze niewidzialna granica. Ale czy ktos z nas
                    chcialby przezyc zycie bez emocji, bez smiechu od ktorego czasem az boli
                    brzuch, bez radosci z ktorej do oczu same cisna sie lzy. Czy chcielibysmy
                    przezyc zycie "na zimno" czytajac instrukcje obslugi i okazujac emocje tylko w
                    polecany w danym momencie przez psychologow sposob? Czy odrzucilibysmy
                    najintensywniejsze emocje zwiazane z miloscia tylko dlatego zeby uniknac ryzyka
                    ewentualnego uczucia nienawisci? Jestesmy ludzmi i to jest niestety lub stety
                    nasza ludzka natura.

                    Czytam to co wyzej napisalam po kilka razy i caly czas chcialabym cos dodac,
                    cos zmienic, cos odjac. Ale chyba w skrocie to sa moje odczucia wzgledem
                    klapsow i wychowania dzieci. Pozdrawiam.
                    • nchyb Re: bezradność mnie ogarnia :-) 14.06.06, 11:55
                      > Ja jestem
                      > zla po klapsie czy po krzykach. Winie oczywiscie winowajce. "Dlaczego
                      > doprowadziles/las mnie do stanu niemocy, bezradnosci, ostatecznosci?" Za to
                      > jestem na dziecko zla po klapsie. Wcale nie czuje sie lepiej, nie czuje ulgi,
                      > nie czuje sie silniejsza, czy ze zyskalam dodatkowy autorytet.
                      Ja mam odrobinę inaczej. Wsciekła jestem ( a raczje byłam) na samą siebie, ze
                      nie udało mi się powstrzymac od wybuchu. Przyznaję starszego syna darzyło mi
                      się uderzyć parę razy, przed laty. Do dziś mam z tego powodu wyrzuty sumienia i
                      żałuję bardzo.
                      Te doświadczenia sprawiły, że z młodszym ciut inaczej postepuję. Staram się
                      opanować (a przyznaję, czasem to bardzo trudne smile)
                      I wiesz co dostrzegam? Że ten brak klapsów w przypadku młodszego wcale nie
                      owocuje jak na razie gorszym jego zachowaniem...

                      I oby tak zostało, a starszy oby tych klapsów z wczesnego dzieciństwa jednak
                      nie pamiętał. W co jednak nie wierzę...
                      Również pozdrawiam
                      • niepytana Re: bezradność mnie ogarnia :-) 14.06.06, 19:04
                        nchyb napisała:

                        > Ja mam odrobinę inaczej. Wsciekła jestem ( a raczje byłam) na samą siebie, ze
                        > nie udało mi się powstrzymac od wybuchu.


                        No wlasnie o to mi chodzi. Przeciez kochasz swoje dzieci. Przeciez to on (Twoj
                        starszy syn) doprowadzil Cie do wybuchu. Inaczej jest jak do wybuchu
                        doprowadzil Cie np. maz, sasiad, ktos/cos tam... Wtedy kierowanie frustracji w
                        strone dziecka jest nie na miejscu. Ale jesli to Twoj syn doprowadzil Cie do
                        takiego stanu, to nic sie nie stalo jak sobie zobaczyl jak bardzo zranil swoja
                        mame. Na Twoim miejscu wcale bym sie nie przejmowala ze starszy syn zapamieta
                        te klapsy. Pewnie jak juz bedzie starszy to sie bedzie z tego smial i Ci
                        powie:"Ale Ci mama dokuczylem jako maluch. No rady na mnie nie bylo."

                        Ja dostawalam klapsy bardzo rzadko, czasem uwazam ze za rzadko biorac pod uwage
                        moje pomysly i zachowanie za mlodu. Ani jednego nie zaluje. Bolu nie pamietam
                        wcale. Pamietam tylko ze takie glupie ciele jakie ja bylam to wcale sie nie
                        dziwie ze rodzice czuli sie wobec mnie bezradni. Jakby mnie w odpowiednim
                        momencie nie sprowadzili na ziemie to by mi sie wydawalo ze jestem krolowa z
                        Sheba. A jakby mi zaczeli cos tlumaczyc jak doroslej osobie to kto wie moze bym
                        im wystawila jezyk i powiedziala "gadu, gadu, stary dziadu, a ja ide sie bawic
                        dalej" bo takimi kategoriami dzieci mysla. Nie mozna od nich wymagac tej samej
                        empatii, swiadomosci i rachunku sumienia, w ktory jest wyposazony dorosly
                        czlowiek. Czasami mozna do nich dotrzec tylko przez "terapie wstrzasowa" i
                        naprawde tu nie mam na mysli walenia glowa o sciane.

                        Jeszcze chcialam dodac ze klaps wcale nie jest obowiazkowym skladnikiem dobrego
                        wychowania. Rozne sa dzieci. Sa i takie na ktore pracuje w takim samym efekcie
                        jak klaps naprzyklad podniesiony glos (rowniez inny rodzaj bezradnosci), nagly
                        ruch w strone dziecka, tzw. kiwanie palcem, czasem poprostu zmieniony wyraz
                        twarzy i ton glosu. Jezeli jako spoleczenstwo cywilizowane nie zastanawiamy sie
                        nad relacjami wyzej wymienionych metod wychowawczych (aka. oznak slabosci) ze
                        znecaniem sie psychicznym; jezeli nie porownujemy zdania "Prosze przestac bawic
                        sie sztuccami i zjesc obiad do konca" do zdania "Ty poj...ny gowniarzu,
                        przestan mnie wku...wiac tym nozem i zryj" to dlaczego caly czas robi sie
                        skojarzenia klapsa z biciem i maltretowaniem dzieci.

                        W wieku gdy dziecko przejawia juz empatie, sumienie i swiadomosc zblizona juz
                        bardziej do tej u doroslego czlowieka, mozna juz calkowicie zaniechac wszelkich
                        krzykow, klapsow, kiwania palcem i jakichkolwiek spontanicznych kar i
                        wprowadzic rzeczowa dyskusje, ponoszenie konsekwencji wlasnych czynow (czyli
                        posprzatac jak sie cos wylalo) i kary "na zimno" czyli sklamales, spozniles sie
                        = ucinamy kieszonkowe, nie grasz tydzien na PS, nie spotykasz sie z kolegami
                        przez dwa, itd. U mojego teraz juz prawie 10latka ten etap nastapil mniej
                        wiecej miedzy 6 a 8 rokiem zycia. Ale jak wiadomo, wiek nie jest regula
                        poniewaz dzieci rozwijaja sie w roznym tempie.

                        Trzymaj sie i "nie bij" sie za te klapsy. Gwarantuje Ci ze syn nie przezyl z
                        ich powodu takiej traumy jak Ci sie wydaje.
    • bkt Re: Klaps, szybka droga donikąd 26.08.06, 07:40
      Przyznaję się, daję klapsa, ale to dlatego że jestem bezradna. Czuję się wtedy
      potwornie, strasznie. Obiecuję sobie że nigdy więcej. Nie potrafię poradzić
      sobie z synem, to dlateo, to wydaje się najskuteczniejsze i najszybsze. Ale
      wiem że klapsy tylko uczą agresji.
      • asiasol Re: Klaps, szybka droga donikąd 05.03.07, 20:41
        bardzo dobrze pania rozumiem ,sama mam 3 dzieci ikazde dostało klapsa a ja wcale
        sie z tym nie czuje dobrze.po kazdym klapsie mam wyzuty sumienia i złość na
        siebie że nie potrafie sie opanowac.najtrudniejsze sa dla mnie dni przed
        miesiączką wtedy najtrudniej mi opanować złość wtedy wydaje mi sie ze moje
        dzieci sa najbiedniejsze.Staram sie pracować nad sobą ,ale często tez odnoszę
        porażkę i bardzo........... tego żałuje,bo kocham swoje dzieci ponad wszystko. A
        może ktoś zna przepis ,lub wie jakie ćwiczenia wykonywać żeby lepiej panować nad
        swymi emocjami.Bo wychowywanie dzieci to chyba najtrudniejsza praca jaka
        człowiek musi wykonać w swoim życiu.
    • ameliamo12 Klaps, szybka droga donikąd 26.04.07, 00:35
      zgadzam się, nie wolno bić dzieci, choć czasem sama daję klapsa i daję się
      ponieść nerwom.czytając tę wypowiedź pomyślałam sobie o tym jak ja bym się czuła
      gdyby muj mąż mnie uderzył ponieważ zrobiłabym coś nie po jego myśli(byłby to
      pierwszy krok do rozwodu i czułabym się poniżona)więc nawet jako dorosła osoba
      nie potrafię sobie wyobrazić co czuje dziecko kture jest bite.NIEWOLNO BIć
      DZIECI PODżADNYM POZOREM
    • jarekp666 Re: Klaps, szybka droga donikąd 26.04.07, 13:35
      Kary cielesne stosowane na dziecku sa bezsensowne, dziecko z takiej sytuacji
      niczego pozytywnego nie wynosi.

      Rodzice za pomoca klapsa ucza swoje dziecko, iz sile mozna stosowac wobec
      innych.

      <a href=http://www.pepekswiata.pl/page.php?menu=porady&art=kary.txt>Jak karać
      dziecko</a>, tego powinien sie nauczyc kazdy rodzic, najlepiej zapamietać co
      lubi nasz maluch i w sytuacji która chcemy wyeliminowac pozbawiamy je tego.

      Na przyklad:
      - zabraniamy gry na komputerze,
      - konfiskujemy ulubiona zabawke,
      - kierujemy do miejsca tak zwanego miejsca kary w ktorym nasz maluch
      ma "przesiedziec" okreslona ilosc czasu podczas ktorego musi zastanowic sie nad
      swoim zachowaniem,
      - jesli mamy z tym problem, to pokazujemy dziecku co stracilo poprzez swoje zle
      zachowanie, czyli mamy "na zapas" jakas nowa zabawke, gdy nasz maluch jest
      nieposluszny, mowimy mu ze za kare nie otrzyma tego, pokazujemy co stracil i
      mowimy co ma zrobic aby otrzymac to pozniej.

      <a href=www.pepekswiata.pl/page.php?
      menu=porady&art=jak_dobrze_wychowac_dziecko.txt>Wychowanie dziecka</a> to
      zadanie dla świadomych rodziców. Nigdy nie stosuj kary cielesnej.
    • ilona824 Klaps, szybka droga donikąd 16.07.07, 11:20
      Jestem zdania, że nie należy bić dzieci. To tylko wyzwala w nich agresję i
      złość. Parę razy zdarzyło mi się uderzyć w złości moje dziecko i bardzo tego
      żałowałam. Najlepszą metodą jest stawianie do kąta. Mój syn z p[oczątku się
      wściekał, próbował mnie sprowokować krzykiem, płaczem, wołaniem ,że chce pić
      albo siusiu, ale nie reagowałam. Jak jest niegrzeczny i nie słucha upomnienia,
      idzie do kąta, póki się nie uspokoi (teraz trwa to jakieś dwie, trzy minuty,
      ale z początku nawet godzinę). Moja rada dla rodziców: jeśli jesteś pewna/
      pewny swojej władzy, to nie musisz uciekać się do bicia.
    • mamajulki080506 Re: Klaps, szybka droga donikąd 20.07.07, 14:21
      Oj, trzeba czasu, żeby przeczytać wszystkie posty...
      Jak z karmieniem piersią, jedne mamy za (i uważają te, które nie karmią za
      wyrodne) inne przeciw - rzadziej, bo obecnie moda na karmienie naturalne, do
      dwóch lat co najmniej (sama karmiłam 14 mcy, więc nie mam nic przeciwko,
      podaje to jako bardzo burzliwy temat na forum Niemowlę)...

      Dostałam lanie raz, miałam 5 lat i obie z siostrą miałyśmu dopilnwać brata (2
      lata), oglądałyśmy "4rech pancernych..." i mały spadł ze schodów....(dostałysmy
      wtedy obie od taty, na goraco, ręką, bez żadnego psychicznego czekania na kare
      itd...jasno wiedziałysmy dlaczego....
      Moja siostra (druga)dostała dwa razy: raz, bo opóściła podwórko bez pozwolenia
      i tata szukał jej ok 4 godz.,odchodząc od zmysłów, nigdy więcej tego nie
      zrobiła...
      drugi raz, bo weszła do warsztatu stolarskiego taty (był zakaz wchodzenia) gdy
      był odwrócony tyłem i chciała włozyc kij w maszynę....podobnie, lanie krótkie
      szybkie, no i nigdy więcej się to nie powtórzyło...

      A teraz o relacjach w rodzinie: Rodzice to moi najlepsi przyjaciele, podziwiam
      ich za wychowanie całej naszej piątki!!!, tata jest autorytetem dla nas (tylko
      nie jest to jakieś chore uzaleznienie, żeby zaraz ktoś mnie o to nie
      posądził,), liczymy się z jego zdaniem (tak, jak on z naszym) i mamy dla niego
      ogromny szacunek...

      I jeszcze jedno: rodzice zawsze mieli dla nas czas, na bardzo duzo nam
      pozwalali (dużo też zabraniali, reguły były jasne, nawet jak przeskrobiemy, a
      przyznamy się sami, nie ma kary), nie chodzilismy spac po bajce (bo rodzice
      muszą odpocząć, jak dzieci mojej teściowej, co do dziasiaj jej wypominają)
      oglądalismy z tatą kino nocne, kiedy inne dzieci mogły o tym pomarzyć
      (nieważne, że zanim się zaczęło, to spalismy na fotelach, ważne, że mogliśmy),
      oglądaliśmy horrory (rodzice nas potem odprowadzali do łożek, i komedie, bo
      tata tak dziko się smiał)rodzice liczyli się z naszym zdaniem (pewnie, ze byli
      smy trochę manipulowani, ale mielismy poczucie, że jestesmy bardzo ważni w
      rodzinie) wiedzielismy o problemach w domu (pienięznych i innych, i wcale nie
      skrzywiło nam to psychiki) bylismy uczeni, ze na wszystko trzeba sobie w zyciu
      zapracować i rodzice zawsze dotrzymywali słowa, jak coś było powiedziane, to
      wiedzielismym, żę tak bedzie

      Skutek: 3je z nas jest już po studiach i ma świetną pracę, do domu rodzinnego
      wracamy jak na skrzydłach, mamy wysokie poczucie własnej wartości, któreg nie
      zniszczyły klapsy, mamy swoje rodziny i dzieci, których nie lejemy...
      I chociaz moi bracia sa 10 razy silniejsi od taty, to dam sobie głowe uciąć, ze
      zaden z nich nigdy nie podniósłby na niego ręki...

      Wniosek: Wielu ludzi obwinia "klapsy" za swoje życiowe niepowodzenia, złe
      stosunki z rodzicami, brak poczucia własnej wartości, a tymczasem to bardzo
      duże uproszczenie...bo problem jest znacznie głębszy niż klaps...
      Klaps nie znaczy, że silniejszy ma rację, jest ostatecznym srodkiem wyznaczenia
      granicy, jest karą...i prawda jest taka, że to dorosły wie lepiej, nie dziecko
      i choćbyśmy sie roztroili, to nie damy rady zabezpieczyć wszystkiego przed
      dzieckiem, bo nie mamy oczu dookoła głowy i nie jesteśmy przy dziecku 24/7...a
      klapsa się pamięta, bo tyłek boli i o to chodzi...

      I dziwne dla mnie jest to, że większość z psychologów ma problemy ze swoimi
      dziećmi
      • mama303 Re: Klaps, szybka droga donikąd 20.07.07, 16:11
        Cały Twój długi post sprowadza sie do tego, ze wybaczyłas rodzicom to lanie i
        dobrze. Wiele dzieci wybacza rodzicom wiele.
        Ale jakbys tego lania nie dostała to pewnie byłoby jeszcze lepiej , nie
        musiałabys go wybaczać i tłumaczyc swoich rodziców.
        A tak z drugiej strony, Wasz brat spadł ze schodów przez Wasza nieuwagę. Czy
        nie było to juz dla Was wystarczajaca karą????i to bardzo dotkliwą????.Po co to
        lanie????
        • kosciotrupek Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 02:23
          Jestem psychologiem i jednocześnie zwolenniczką klapsa. KLAPSA, a nie bicia -
          dobrze by było, gdyby niektórzy zaczęli wreszcie odróżniać liczbę pojedynczą od
          mnogiej. Klaps jest klapsem - ostrzegawczym ("miarka się przebrała", "robię coś
          naprawdę poważnego"), przypominającym ("bolało poprzednim razem, wolę tego nie
          powtarzać"), pozwalającym przewidzieć przyszłość - dzięki samemu tylko
          ostrzeżeniu, że przyłożę po łapach ("aha, czyli nie warto tego ryzykować").
          Masz rację mamojulki - problem leży gdzie indziej, nie w samym tylko bić czy nie
          bić. To jest kwestia całokształtu wychowania: dojrzałości do bycia rodzicem,
          radości z tego faktu, miłości do dziecka, poczucia własnej wartości i
          kompetencji rodzicielskiej, podchodzenia do kwestii wychowawczych bez własnych
          lęków i uprzedzeń (np. "ja byłam bita i nigdy nie tknę mojego dziecka palcem"),
          umiejętnego stosowania konsekwencji wychowawczej itp.
          Swojego 2,5 letniego synka wychowujemy oboje właśnie tak - nie przejmując się
          pomysłami na bezstresowe wychowanie, przykładając niekiedy klapsa (u nas sie to
          nazywa "po łapach"), ale też spędzając z nim mnóstwo czasu, bawiąc się
          wygłupiając, rozmawiając itp. Efekt - jest otwartym, śmiałym i wesołym
          dzieckiem, nie tylko w naszej opinii.
          Pewnie, że jest mnóstwo innych pomysłów na kary czy konsekwencje i jak tylko
          mogę, to je stosuję (np. jak zamiast jeść zabawia się rozchlapywaniem zupy to ją
          po prostu zabieram i żadne klapsy nie są tu potrzebne). Ale jeśli pakuje mi
          nogę w śmieci podczas zamiatania i nie pomaga prośba ani zabieranie go z tego
          miejsca, to w perspektywie zostaje klaps. Często wystarczy tylko ostrzeżenie -
          "przestań, bo będzie po łapach" - Miś już potrafi przewidzieć przyszłość i
          rzeczywiście przestaje. Nigdy jednak byśmy tego nie osiągnęli, gdyby nie parę
          klapsów (w liczbie pojedynczej!) wcześniej w podobnych sytuacjach.
          • kropkacom Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 05:48
            > Ale jeśli pakuje mi
            > nogę w śmieci podczas zamiatania i nie pomaga prośba ani zabieranie
            > go z tego miejsca, to w perspektywie zostaje klaps.

            Nie rozumiem tej sytuacji. Przecież wyniesienie malca z pokoju kończy jego
            niegrzeczną zabawę i pozwala na dalsze sprzątanie. No i zawsze można na sekundę
            zamknąć drzwi. Zaznaczam psychologiem nie jestem.
          • mama303 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 08:06
            A co zrobisz jak ta wspaniała metoda - klaps nie zadziała?
            • rysa9 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 09:01
              Witaj mama303 smile
              Z mojego na razie kilkuletniego doświadczenia wynika, że żadna
              metoda nie jest na wieczność. Dziecko się zmienia i to co działało 3
              lata temu teraz nie odnosi skutku.
              • mama303 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 10:21
                No i własnie dlatego pytam.
                Klaps to dla mnie jakaś ostateczność /nie stosowałam jeszcze/ - wiec
                co jeśli nie zadziała?
                Wiecej klapsów? mocniejszy klaps?
                Zwolennicy klapsów nie boicie się siebie samych, że nie zapanujecie
                nad złymi emocjami? od klapsa do dwóch, trzech klapsów i do bicia
                niedaleka droga.
                Widziałam kiedys scenkę - mama dała niegrzecznemu dziecku klapa w
                tyłek, a ono na to - a mnie nie bolało / z zawadiackim usmiechem/.
                Podpuszczona /bo przeciez napewno bolało/matka wkroiła mocniej,
                dziecko z podkówką na ustach ale stoi dzielnie i nie płacze wiec
                matka wyprowadzona z równowagi wkroiła parę porzadnych razów,
                dzieciak w płacz, matka w pąsach i nerwach - złośc wyładowana,
                dzieciak upokorzony, ryczy na oczach gapiów.
                Szkoda mi było i dzieciaka i tej głupiej matki.
                • rysa9 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 11:24
                  mama303 napisała:

                  > No i własnie dlatego pytam.
                  > Klaps to dla mnie jakaś ostateczność /nie stosowałam jeszcze/ -
                  wiec
                  > co jeśli nie zadziała?

                  A co Ty robisz jak przestają działać Twoje metody?
                  Szukasz nowych, prawda?
                  • mama303 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 14:08
                    rysa9 napisała:

                    > A co Ty robisz jak przestają działać Twoje metody?
                    > Szukasz nowych, prawda?

                    No własnie ja moge szukac nowych a Ty?
                    • rysa9 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 14:15
                      Nie rozumiem. Jak to Ty "możesz"? A ja nie mogę???
                      • kropkacom Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 14:44
                        Chodzi o to ze przy klapsie łatwo sie zapętlić i przesadzić. Czasami takie
                        klepanie wchodzi wręcz w nawyk. A wtedy trudno jest spostrzec że to co miało być
                        tylko okazjonalne stało się metodą wychowawczą.
                        • cinus1974 Re: Jestem psychologiem :-) 04.08.09, 01:05
                          zastanawiam sie jak to jest czemu ludzie zastanawiaja sie nad czyms
                          tak oczywistym,nie ma roznicy miedzy klapsem a biciem zawsze jest to
                          przemoc,gdyby padl temat o bitych kobietach przez ich facetow
                          domyslam sie ze wszyscy by powiedzieli ze to zle tak nie wolno
                          karalne to jak mozna rozpatrywac czy bicie dzieci jest ok czy nie
                          czy te dzieci sa gorsze od doroslych.nie wolno i koniec moim zdaniem
                          nie podlega to dyskusji.a jak ktos mysli ,ze tak jest dobrze to
                          niech leje dziecko ale tez zone czy meza jesli to takie wychowawcze.
                          • kotszary Re: Jestem psychologiem :-) 08.08.09, 12:46

                            taaak nie ma róznicy między klapsem a biciem bo klaps i bicie to
                            przemoc?

                            to powiem przewrotnie tak:
                            Należy zakazać jakichkolwiek form karania dzieci. Każda kara to
                            gwałt psychiczny na dziecku. Nikt nie jest przecież w stanie
                            określić gdzie kończy się kara a zaczyna znęcanie psychiczne.
                            Zarówno pozbawienie czekoladki jak i zamknięcie dziecka na noc w
                            ciemnej, mokrej piwnicy ze szczurami ma na celu wywołanie u dziecka
                            złych odczuć psychicznych, więc jest złe i musi być zakazane.
                            • jotde2 Re: Jestem psychologiem :-) 24.02.10, 17:48
                              kotszary napisała:

                              >
                              > taaak nie ma róznicy między klapsem a biciem bo klaps i bicie to
                              > przemoc?
                              >
                              > to powiem przewrotnie tak:
                              > Należy zakazać jakichkolwiek form karania dzieci. Każda kara to
                              > gwałt psychiczny na dziecku. Nikt nie jest przecież w stanie
                              > określić gdzie kończy się kara a zaczyna znęcanie psychiczne.
                              > Zarówno pozbawienie czekoladki jak i zamknięcie dziecka na noc w
                              > ciemnej, mokrej piwnicy ze szczurami ma na celu wywołanie u
                              dziecka
                              > złych odczuć psychicznych, więc jest złe i musi być zakazane.

                              dobrze napisane smile

                              pozatym polecam wszystkim zamiast krzyczenia na dziecko -
                              "szantarz " wink
                              działa cuda i uczy "coś za coś" dziecko staje sie świadome
                              konsekwencji .np. niewypełnisz obowiązków- pożegnaj sie z częscią
                              kieszonkowego ,bedziesz nadal ich niewypełniał - przepadnie
                              całość .w następnym tygodniu to samo ?- tracisz gadżeta na jakiś
                              czas ,dalej żle ? wylatuje zabawka ( wybieraj tę które dziecko
                              uznaje za wartościowe a Ty nie).
                              co do klapsa jako czegoś jednoznacznego i natychmiastowego to
                              zastępstwa dla niego niema ale i powodów by go wymierzyć niebędzie
                              prawie nigdy jeśli zastosujesz polecane przezemnie warunkowanie .
                              u mnie dochodzi jedynie do potrącenie 1/4 kieszonkowego w tygodniu (
                              kalkulacja mojego 5 latka gdy mu sie chce spać po przedszkolu i
                              niechce robić ćwiczeń z lliterek itd. że niema np. nowego wydania
                              gazety więc może sobie tego piątala odpuścićsmile)
                      • mama303 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 15:08
                        rysa9 napisała:

                        > Nie rozumiem. Jak to Ty "możesz"? A ja nie mogę???

                        A co Ty masz jeszcze jesli wykorzystałas klapsa?
                        • rysa9 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 15:36
                          A gdzie Ty przeczytałaś, że ja wykorzystałam klapsa?
                          Naprawdę uważasz, że jak ktoś daje/dawał klapsy, to już nie może
                          stosować innych metod???
                          • mama303 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 15:53
                            rysa9 napisała:

                            > A gdzie Ty przeczytałaś, że ja wykorzystałam klapsa?
                            > Naprawdę uważasz, że jak ktoś daje/dawał klapsy, to już nie może
                            > stosować innych metod???

                            Odwracasz kota ogonem, nie obchodzi mnie czy akurat Ty wykorzystałaś.
                            Ale uważasz klaps za dopuszczalna metodę, wiec pytam co może byc
                            jeszcze po klapsie???
                            • rysa9 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 22:32
                              mama303 napisała:

                              >
                              > Odwracasz kota ogonem, nie obchodzi mnie czy akurat Ty
                              wykorzystałaś.
                              > Ale uważasz klaps za dopuszczalna metodę, wiec pytam co może byc
                              > jeszcze po klapsie???

                              Nie odwracam kota ogonem. To Ty masz tendencje do
                              nadinterpretowania smile

                              No to gdzie napisałam, że klaps uważam za dopuszczalną metodę? wink
                              • mama303 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 22:46
                                rysa9 napisała:

                                > No to gdzie napisałam, że klaps uważam za dopuszczalną metodę? wink

                                To uważasz czy nie uważasz, bo nie wiem z czym polemizujesz?
                                • rysa9 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 23:21
                                  Polemizuję z Twoim podejściem do klapsa jako ostateczności. Według
                                  Ciebie jak ktoś stosuje klapsy, to znalazł się nad przepaścią i
                                  dalej nie ma już nic.
                                  Według mnie klaps jest JEDNĄ z metod stosowanych przez rodziców. I
                                  nie skreśla możliwości zrezygnowania z niej na rzecz innej.

      • zgagusia Re: Klaps, szybka droga donikąd 24.02.10, 20:53
        mamajulki080506 napisała:


        > Moja siostra (druga)dostała dwa razy: raz, bo opóściła podwórko bez pozwolenia
        > i tata szukał jej ok 4 godz.,odchodząc od zmysłów, nigdy więcej tego nie
        > zrobiła...
        > drugi raz, bo weszła do warsztatu stolarskiego taty (był zakaz wchodzenia) gdy
        > był odwrócony tyłem i chciała włozyc kij w maszynę....podobnie, lanie krótkie
        > szybkie, no i nigdy więcej się to nie powtórzyło...

        dopuszczam stosowanie klapsow w takich wlasnie sytuacjach - gdy dziecko jest zagrozeniem dla samego siebie a tego nie rozumie a pozwolenie na 'doswiadczenie' jest zbyt niebezpieczne. Nie rozumie - bo jest zbyt male zeby doatrly do niego logiczne wyjasnienia a przy tym ciekawskie i testujace granice jak kazde normalne, zdrowe psychicznie dziecko - i nie przyjmie do wiadomosci ze nie wolno np.uciekac na ulice bo mamusia nie pozwala. Mozna dziecku pozwolic na oparzenie sie w kontrolowanej sytuacji (czyli niezbyt goracy przedmiot) a pamiec po nieprzyjemnym doznaniu (ni mniej ni wiecej jak wlasnie fizyczny bol) skutecznie nauczy malucha nie dotykac gdy uslyszy 'Gorace!'. Nie sposob tak nauczyc dlaczego nalezy unikac spotkan z jadacymi pojazdami - ale jesli dziecko po akcji wybiegniecia na ulice dostanie klapsa to zakonotuje sobie nieprzyjemne doznanie (bolacy tylek) po swoim zachowaniu i go nie powtorzy.
        Uwazam tez ze nie ma nic zlego jesli dziecko oberwie po jakiejs akcji w stylu beztroskie znikniecie na kilka godzin czym doprowadza rodzicow do rozpaczy i histerii - w ten sposob dowiaduje sie pewne zachowania moga doprowadzic do przelamania granic wytrzymalosci psychicznej innych ludzi. I absolutnie nie mam tu na mysli ze tak kazdy powinien postapic, wielu rodzicow po prostu placze po 'odzyskaniu' dziecka, ale jesli ktos wtedy spierze potomka to jest to dla mnie zrozumiale i nikogo takiego nie potepie.
        Natomiast gdy czytam o tych metodach zabierania czekoladki, kieszonkowego czy szantazu - ludzie, w ten sposob wychowacie zimnych, wyrachowanych psychopatow, bezustannie kalkulujacych co im sie oplaca a co nie.
        Na co dzien - rozmowa, tlumaczenie, prosba - dziala w 80%. Potem tzw. ochrzan - zalatwia pozostale 15-18% problemowych sytuacji. Ok. 1-2% to sytuacje ekstremalne gdy mozna sie posluzyc klapsem. W przypadku mlodszych dzieci klaps jako tworzenie negatywnego odruchu warunkowego (przyklad z dzieckiem wbiegajacym na ulice).

        A.
        • jotde2 Re: Klaps, szybka droga donikąd 24.02.10, 21:17
          > Natomiast gdy czytam o tych metodach zabierania czekoladki,
          kieszonkowego czy s
          > zantazu - ludzie, w ten sposob wychowacie zimnych, wyrachowanych
          psychopatow, b
          > ezustannie kalkulujacych co im sie oplaca a co nie.

          nieprawda."szantaż" głównie jako przejrzysty system kar i nagród a
          czasem w zastosowaniu dorażnym jest niedocenianą metodą prowadząca
          do rozwoju asertywnego człowieka. oczywiście o
          rozmowie ,prośbie,ochrzanie i klapaku w sytuacjach o których
          wspomniałaś niemożna zapomnieć .

          > Na co dzien - rozmowa, tlumaczenie, prosba - dziala w 80%.

          skomentuje to po Twojemu- w ten sposób wychowasz kogoś kto umie
          tylko gadać a nie kogoś kto umie osiągać cele.
    • fobia.1 Czy jest ktoś kto nigdy nie dostał klapsa i żałuje 17.08.07, 23:51
      Ciekawe czy jest tu ktoś kto nigdy nie dostał klapsa od rodziców i
      uważa że zrobili mu krzywdę, że czegoś nie pojął, nie zrozumiał,
      popsuło mu to charakter bo był uparty, potrącił go samochód lub
      niewypał urwał rękę? Ktoś kto ma o to żal, bądź uważa że było by mu
      wszystko jedno?
      Niestety sama nie mogę się tu wypowiedzieć bo chociaż rodzice
      doskonale rozumieli różnicę pomiędzy klapsem a biciem i nigdy nie
      byłam bita to klapsy dostawałam i do tej pory pamiętam to jako zero
      bólu a dużą dawkę upokorzenia która rodziła wyłącznie złość na
      rodziców. Ale nie chcę o tym - ciekawa jestem naprawdę co uważają
      osoby które nigdy nie dostały klapsa.
      • zosia_1 co w takim razie zrobić?? 16.06.09, 15:30
        przeciwników klapsów proszę, wiec o radę w jaki sposób wyperswadować 4-latkowi
        że nie można mówić do kogoś "d.upa" lub w kółko 'Ku...wa", ze nie można pluć
        wszędzie gdzie się akurat stoi, czy też z nudów uderzać sąsiadkę, bo mu się
        nudzi. Próbowałam wszystkiego mówiłam, tłumaczyłam, zabraniałam stanowczo tak
        mówić i postępować - nie zmienił postępowania i z zadowoleniem mówi że tak mówi
        ktoś tam z przedszkola,. co w takim razie zrobić?? udawać ze nie słyszę i nie
        widzę?? proszę o rady, bo nie chciałabym dać dziecku klapsa
        • scher Re: co w takim razie zrobić?? 16.06.09, 19:25
          zosia_1 napisała:
          Cytatproszę o rady, bo nie chciałabym dać dziecku klapsa
          Nie hamletyzuj, tylko daj. Klaps to jest właśnie ostateczna metoda na celowe nieposłuszeństwo, zuchwałość i puszczanie sobie mimo uszu napomnień rodziców.
        • camel_3d Re: co w takim razie zrobić?? 15.04.10, 12:35
          nie zmienił postępowania i z zadowoleniem mówi że tak mówi
          > ktoś tam z przedszkola,.


          moze idz do przedszkola i pogadaj z wychowawczynia o kims tam..
    • kotszary Klaps, szybka droga donikąd 03.08.09, 19:52
      Jestem osobą, która w dzieciństwie dostawała klapsy. Mama robiła to
      wyjątkowo gdy inne środki nie skutkowały i jeśli juz dała mi po
      łapach nie czułam upokorzenia i miałam poczucie, ze dostałam to na
      co zasłużyłam. Z perspektywy czasu uważam, że proponowane przez
      psychologów inne kary bedą gorsze dla psychiki dziecka niz ten
      nieszczęsny klaps. U mnie w domu w zasadzie nie stosowało sie kar
      typu zakaz oglądania telewizji, pozbawienia deseru itp. Pmiętam moje
      przerażenie gdy odkryłam ,że synek znajomych za jakies
      przewininienie nie będzie mógł wieczorem oglądać dobranocki.
      Wydawało mi się to takie okrutne, że za coś co zrobił w południe
      będzie musiał cierpieć cały dzień ze świadomością że nie będzie miał
      dobranocki. Naprawdę wolałam w takiej sytuacji szybkiego klapsa i
      potem wrócić do codzienności. Pamiętam też moją wściekłośc i żal do
      matki gdy wyjątkowo kiedyś ukarała mnie zakazem zabawy z kolegami na
      podwórku. Było to po tym gdy zachowałam się wyjątkowo paskudnie w
      sklepie. Mama, niestety obawiając się chyba reakcji otoczenia, nie
      dała mi klapsa tylko powiedziała wtedy, że zostanę później ukarana.
      Po powrocie do domu powiedziała, że nie mogę wyjśc na podwórko.
      Problem jednak w tym, że dla 5 czy 6 letniego dziecka te ok. 20-30
      minut, które upłynęły od mojego przewinienia do powrotu do domu było
      całą wiecznością. Nie mogłam wogóle zrozumieć czemu jestem nagle
      karana za jakieś odległe wydarzenia z przeszłości. Do dziś pamiętam
      moje poczucie krzywdy i bezradności. Zapewniam, że w tamtej sytuacji
      lepiej by było gdyby mama dała mi od razu na miejscu jeszcze w
      sklepie klapa. Zrozumiałabym związek między klapem a przewinieniem.
      Nie mogłam zrozumieć natomiast wcale związku między moim
      wcześniejszym zachowaniem a późniejszą karą i nie było to wcale
      wychowawcze.
    • imbirimbi Klaps, szybka droga donikąd 04.02.10, 11:52
      Jestem zdania, że sporadyczny tzw. "wychowawczy" klaps jeszcze nie jest niczym
      złym... Ale z drugiej strony nie ma nic gorszego, niż znieczulica społeczna i
      zobojętnienie. Mam takie przemyślenia, bo niedawno przeczytałem "Zbrodnie
      Josefa Fritzla. Analiza faktów"... Gdyby ktoś zwrócił wcześniej uwagę na
      sygnały, które dawał sam Fritzl, to być może ten horror nie musiałby mieć
      miejsca...
      • ilika Re: Klaps, szybka droga donikąd 04.02.10, 13:52
        A ja uważam, że klaps to wyładowanie frustracji rodzica, który nie potrafi sobie
        poradzić z dzieckiem, które przecież nie wie jak ma postępować, trzeba go tego
        najpierw nauczyć. Bicie dzieci na pewno nie uspokoi ich, może wywołać jedynie
        jeszcze większą złość i negatywne uczucia, prowadzi więc donikąd. Rodzic
        powinien być tym mądrzejszym a klapsy to jedynie okazanie jego niemocy. No
        chyba, że mamy do czynienia z chorymi ludźmi, takimi jak przytoczony Fritzl.On
        nigdy nie zrozumie ogromu niesprawiedliwości jego czynów, to patologiczny
        przypadek. I dlatego musimy tak jak piszesz zwracać uwagę na sygnały płynące z
        otoczenia. Dzieci są bezbronne w takich przypadkach, ktoś musi im pomóc.
    • jaspers Re: Klaps, szybka droga donikąd 18.03.10, 15:09
      A mój ojciec lał, lał i lał, czym popadnie, kiedy popadnie i za cokolwiek.
      Nienawidziłam go wtedy, a teraz jest mi to obojetne. nie mam żalu ani ninawiści
      w sobie. Był słaby i tyle. Nie umiał rozmawiać albo nie chciał więc bił. Nie
      wiem czy są teraz tego jakieś skutki. Żyję normalnie, nie mam lęków, chodzę do
      pracy. Oczywiście są problemy i wtedy można by się przyczepić że to przez to
      bicie. Ale czy ja wiem? Natomiast jak widzę te dzieci chowane całkowicie
      "bezstresowo"... to głowa mnie boli. Nie jestem zwolenniczka bicia w żadnym
      wypadku. Ale nie mam żalu do ojca.
    • mr_cellophane Re: Klaps, szybka droga donikąd 14.04.10, 15:32
      Przeczytałem wszystkie wpisy w tym wątku i długo zastanawiałem się czy napisać
      coś od siebie.
      Napisać i zapewne wyzwanym od psycholi i sadystów - ale tego typu komentarze
      będą jedynie świadczyć o poziomie tych osób.
      Czytając te wszystkie wpisy nie mogłem oprzeć się wrażeniu że część z rodziców
      chce koniecznie być najlepszym przyjacielem własnego dziecka.
      Ale nie na tym ma polegać wasza rola. Macie być przede wszystkim RODZICAMI czyli
      kochać, wychowywać, stawiać granice, nagradzać ale i KARAĆ. Na bycie najlepszym
      przyjacielem własnego dziecka będziecie mieli czas później.
      Karanie to nic innego jak przejaw konsekwencji, karanie ma na celu ukazanie
      dziecku jego złego zachowania i nauczenie że złe uczynki niosą za sobą karę i
      konsekwencje (tak jak w świecie dorosłych). I tu pojawia się jak karać. KLAPS
      (niektórzy z was zrównują go z patologicznym masakrowaniem dziecka) to
      OSTATECZNOŚĆ – czyli wtedy gdy dziecko jawnie i z premedytacją wyraża swój bunt
      przeciwko waszej decyzji która ma fundamentalne znaczenie dla jego życia czy
      zdrowia. Ukaranie fizycznie dziecka to cała procedura (polecam przeczytanie
      książki „Mądra miłość”wink w której sam klaps jest z wielu punków. Dziecko musi
      wiedzieć że robi źle, ostrzeżone o grożących mu konsekwencjach a po wymierzeniu
      mu kary zawsze utulone i otoczone miłością i zrozumieniem. Nigdy wtedy nie
      będzie miało problemu ze zrozumieniem swojego postępowania i przeproszeniu.
      Trzeba także wiedzieć że klaps to nie metoda dla nastolatków i nie wolno ich tak
      karać (dla nich jest szeroki wachlarz innych równie dotkliwych kar).
      KLAPS to ostateczność ale nie uważam tej metody jako wyraz moje bezradności.
      Dzięki temu mój syn przechodząc przez ulice zawsze trzyma mnie za rękę, nie bawi
      się kuchenką gazową i nie jest kaleką po zabawię w „spadochroniarza”. Są
      sytuacje w których inne formy karania są bardzo skuteczne (bunt przy sprzątaniu
      zabawek – posprzątałem za niego ale już tych zabawek nigdy nie odzyskał,
      „pożyczenie” zabawki bez pytania z domu kolegi – przyznanie się do tego koledze
      i zrekompensowanie straty) ale w części sytuacji w których musze mięć pewność że
      taka sytuacja więcej się nie powtórzy klaps jest tym wymiarem kary który uważam
      za słuszny.
      I proszę mi tu nie pisać że jest nieskuteczny przy dzieciach z ADHD ,spektrum
      autyzmu czy autoagresji– to rozumie się samo przez się – one potrzebują terapii
      a nie tylko wychowania.
      I jakoś nie chce mi się wierzyć że problemy emocjonalne osób piszących na tym
      forum wynikają z tego że dostały klapsy od swoich rodziców. Gdyż problem zapewne
      leży gdzieś głębiej (relacje, miłość i szacunek rodziców do dzieci) a klaps jest
      jedynie jego powierzchownym odzwierciedleniem.
    • camel_3d a ja mam inne zdanie... 15.04.10, 11:25
      choc pezyznaje, ze jest to ostateczne rozwiazanie..ale maly dostal
      klapsa..przedwczoraj. wysypaywal klocki z wiaderka, ni epomoglo wspolne
      sprzatanie, nie pomoglo trzymanie wiaderk, nic nie pomagalo wysypywal..a na
      koncu jeszcze rzucal..trafil w ludro..widzial ze mnieto zirytowalo..wzial drugi
      i rzucil w strne tv..powiedzialem mu ze zaraz dostanie w tylek za to... i znow
      rzucil..i dostal klapa w tylek.. przestal rzucac, zaplakanemu dawalem klocki do
      reki a on wrzucal do kubelka..
      przykro mi bylo ze tak si esknczylo, po sprzataniu przytulilem malego i
      poszlismy si emyc...
      nie wiem, moze byl jakis inny sposob...ale ja po calym dniu mialem juz dosc.
      • mr_cellophane Re: a ja mam inne zdanie... 15.04.10, 14:10
        Dostałem kiedyś w "spadku" radę która jest po wielokroć bardziej prawdziwa niż
        niejeden psycholog obronił w swoim doktoracie.
        Są dzieci które rodzą się w karności - wystarczy dosadny ton głosu lub karcące
        spojrzenie i dziecko wie i słucha. Lecz są dzieci które trzeba tej karności
        nauczyć - groźbą, karą a jeśli trzeba to i klapsem.
        I nie są to jakieś pseudonaukowe bełkoty lecz słowa mojej kochanej babci, która
        sama wychowała 5 dzieci a jej rodzice 9. Każde z nich jest (lub było) dobrym i
        szanowanym człowiekiem.
        Tych którzy od razu podniosą larum że tyle dzieci to patologia chcę uprzedzić że
        w czasach przedwojennych tak liczna rodzina nie stanowiła patologii, a te stare
        metody wychowawcze znakomicie sprawdzały się przez kilka pokoleń.
        Jak wspomniałem mój syn wymagał jedynie kilkakrotnego karcenia klapsem i nie
        wiem na ile to jego wrodzona karność a na ile mój autorytet rodzica umożliwiają
        mi w większości "pokojowo" wychowywać syna. Staje obecnie przed zadaniem
        przywoływania do porządku młodszej córki a widać że jej charakter nie należy do
        łatwych w poskromnieniu więc kto wie na ile granice ostateczności będą aktualne
        w stosunku do niej.
      • mr_cellophane Re: a ja mam inne zdanie... 15.04.10, 14:29
        P.S. Sprzątanie dla twojego syna nie powinno stanowić problemu gdy
        zakomunikujesz że to czego nie posprząta zostanie sprzątnięte przez Ciebie i
        oddane innym dzieciom (np. z domu dziecka) bądź wyrzucone na śmieci. I
        gwarantuje Ci że jeśli będziesz konsekwentna w tym postanowieniu i zrealizujesz
        swój plan do końca (i nie ma tu mowy że te zabawki zostaną w przyszłości
        odkupione) to więcej taka sytuacja nie będzie miała miejsca.
        Oczywiście będzie to okupione płaczem i szlochem, lecz w przypadku mojego syna
        było bardzo skuteczne.
    • kati1973 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.10, 20:41
      Nie używamy klapsów od baaaardzo dawna, (przedtem sporadycznie),
      Moje dziecko na zla ocene powiedzialo, ze tata ja pobije. Nas
      zatkalo, zostalismy wezwani do szkoly, dziecko przyznalo sie do
      klamstwa. Prawdopodobnie bralo na litosc, zeby zlej oceny nie dostac
      To taki inny efekt jaki dajie ta kampania spoleczna
      • mama303 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.10, 22:06
        kati1973 napisała:

        > To taki inny efekt jaki dajie ta kampania spoleczna

        Wszystko się wyjaśniło bo naprawdę nie bijecie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka