rmagdalenka Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 17:03 HaNkA ReDhUnTeR napisał: Doskonały, skłaniajacy do refleksji artykuł w "Polityce" a w nim m.in. 10 argumentów powyżej pasa przeciwko biciu 1. Bicie prowadzi do fizycznych obrażeń, zasinień, uszkodzeń nerwów, złamań kości. 2. Bicie niszczy ufność dziecka i poczucie własnej wartości. 3.Bicie to przekazywanie przemocy z pokolenia na pokolenie. 4. Bicie uczy, że rację ma tylko silniejszy. 5. Rodzic bijący za złe zachowanie nie pokazuje dobrego wzoru. 6. Bite dziecko zachowa się grzecznie ze strachu i tylko w obecności tego, kto bije. 7. W bitych dzieciach zostaje na zawsze uraza. 8. Dzieci są bite za zachowania, które nie są złe, ale wynikają z naturalnej aktywności dziecka w poznawaniu świata lub są próbą zwrócenia na siebie uwagi. 9. Dzieci łatwiej uczyć tłumacząc zasady i dając własne zachowania za wzór odpowiedzialności i samodyscypliny. 10. Szukanie uzasadnień dla kar cielesnych w Piśmie Świętym to przykład wybiórczego wykorzystania tekstów religijnych dla usprawiedliwiania wypaczeń we własnym myśleniu. polityka.onet.pl/162,1212100,1,RA,artykul.html Magda Odpowiedz Link Zgłoś
tghyt Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 20:54 rmagdalenka napisała: > HaNkA ReDhUnTeR napisał: > > Doskonały, skłaniajacy do refleksji artykuł w "Polityce" a w nim m.in. > > 10 argumentów powyżej pasa przeciwko biciu > Magda BRAWOOOO! Magdo, No ale przeciez ty jestes tylko BABA!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
giewont Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 22:40 Wyobraxmy sobie taką scenkę. Policja zatrzymuje kierowcę, ten szarpie się i dostaje kilka pał. No i teraz 10 argumentów powyżej pasa przeciwko biciu 1. Bicie prowadzi do fizycznych obrażeń, zasinień, uszkodzeń nerwów, złamań kości. Jak najbardziej - chyba nikt nie zaprostestuje. Wprawdzie pała nie jest aż tak groźna jak klaps w pupę, który niemal zawsze prowadzi do złamań kości, ale ryzyko zawsze istnieje. 2. Bicie niszczy ufność kierowcy i poczucie własnej wartości. I jak zestresowany biedaczek ma później jeździć. A nie można było porozmawiać, wytłumaczyć? 3. Bicie to przekazywanie przemocy z obywatela na obywatela. W wyniku nieodpowiedzialnego zachowania policji już tylko patrzeć jak kierowca po drodze zechce komuś przyfasolić. 4. Bicie uczy, że rację ma tylko silniejszy. 100% zgody. 5. Policjant bijący za złe zachowanie nie pokazuje dobrego wzoru. 100% zgody. Policjant powinien nerwusa uspokoić perswazją, dobrym słowem i kulturą - chyba nikt nie sądzi inaczej. 6. Uderzony kierowca zachowa się grzecznie ze strachu i tylko w obecności policjanta. Pewnie, niech tylko odjedzie z 10m a natychmiast zaklnie straszliwym HWDP... 7. W uderzonych zostaje na zawsze uraza. Jak 2 x 2 - do końca życia będzie złorzeczyć policji. 8. Kierowca został uderzony za zachowanie, które nie było złe, ale wynikało z naturalnej aktywności w poznawaniu świata lub były próbą zwrócenia na siebie uwagi. No, troszkę nagięliśmy ale można uzupełnić że gościu poszukiwał ryzyka, przygody i wrażeń /poznawanie świata/ pędząc przez miasto 200km/godz no a potem zdenerwował się zatrzymaniem bo mu się na mecz spieszyło. 9. Łatwiej uczyć tłumacząc zasady i dając własne zachowania za wzór odpowiedzialności i samodyscypliny. Pewnie, że łatwiej ale policjant wolał akurat trudniejszą drogę. 10. Szukanie uzasadnień dla kar cielesnych w Piśmie Świętym to przykład wybiórczego wykorzystania tekstów religijnych dla usprawiedliwiania wypaczeń we własnym myśleniu. Jak najbardziej. Wymyśli sobie taki, że "władza od Boga pochodzi" zamiast nadstawić miłosienie drugi policzek. Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Słusznie napisałaś/eś.. 13.05.06, 23:31 ..jest tylko małe ale - klapsa oczywiście zrównałaś z biciem.. owszem, jeśli klaps łamie wszystkei żebra, podstawę czaszki i wysyła na tamten świat, to jak najbardziej jest be. ale nie o takich klapsach jest tu mowa.. Odpowiedz Link Zgłoś
ewasewa Re:uwaga bardzo wazne!?&*()(*&^ 13.05.06, 21:53 www.bezgiertycha.rp4.pl/index-26000.html REAGUJCIE. Odpowiedz Link Zgłoś
ewasewa Re: Uwaga BAAArdzo wazne 13.05.06, 21:56 www.bezgiertycha.rp4.pl/index-26000.html Reagujcie. Prawica nadchodzi, z pusta i za-wszapolska glowa. Odpowiedz Link Zgłoś
michnix2 Kolejny lewicowy belkot 14.05.06, 12:21 ewasewa napisała: > www.bezgiertycha.rp4.pl/index-26000.html Reagujcie. Prawica nadchodzi, z > pusta i za-wszapolska glowa. 1. Giertych to nie prawica a lewica. Sami zreszta o tym wiecie nazywajac Giertycha faszysta ('faszyzm' to slowo wymyslone przez lewice, zeby zastapic okreslenie 'narodowy socjalizm'). Jak zatem socjalista moze byc prawicowy??? 2. To wlasnie WY - socjalisci - domagacie sie, by rzad decydowal o tym, czego uczone sa dzieci, by rodzicom nie wolno bylo decydowac, czego uczone sa dzieci. Dlaczego teraz protestujecie??? Przeciez to sa WASZE poglady!!! 3. Po czym poznac wypowiedz lewicowca? Same obelgi - ani jednego argumentu, tylko obelgi. Wielokrotnie na tym forum mowilem, ze dyskusje na lewicy wygrywa ten, kto bardziej zelzy przeciwnika. Odpowiedz Link Zgłoś
nikaewa ja- dziecko bite... 15.05.06, 01:50 bicie??? ja byłam takim bitym dzieckiem....i co ze mnie wyrosło? hmmm...mam problemy sama ze sobą , boję się cokolwiek zrobić czasami bo mam tak zakorzeniony lęk przed niezadowoleniem ojca, chociaz już mam własną rodzinę , powielam odruchowo jego wzorce wychowania... zdarzyło mi się uderzyć własne dziecko ...to mi w psychice siedzi , sama byłam bita i niejako taki spadek dostałam od matki - odruch. serce mnie boli i staram się tak kierować swoim postępowaniem aby nie dać klapsa dziecku , kilka razy dałam - nigdy więcej ,uświadomiłam sobie kiedyś że nie chcę aby moja córka była tak emocjonalnie rozbita jak ja ... nie umiem tego wytłumaczyć , czułam się zawsze gorsza, odstawałam od rówieśników - nie potrafiłam nawiazać kontaktu , nieraz ze strachu przed karą kłamałam , oszukiwałam ,a nawet kradłam -bałam się powiedzieć o swoich potrzebach , jak nawet potrzebowałam jakieś drobne -miałam stracha powiedzieć mimo że wiedziałam że otrzymam tą kwote -wolałam ukraśc.Dziecko bite czuje się nie kochane, niechciane, o niskim poczuciu własnej wartości,chorobliwie wstydliwe i nieśmiałe , często się buntuje jakby chciało się upewnić że jest kochane ...kocha i nienawidzi swego rodzica , niedopuszcza go do własnego świata, pragnie uciec od niego(rodzica), zdarzaja się próby samobójcze-(u bardziej odwaznych- ja bałam sie bólu, leki zawsze były skryte..),dziewczyny niejako uciekając z domu gdzie były bite , szybko wychodzą za mąż , aby tylko nie mieszkać z takim rodzicem , nie porozmawiają z rodzicem , matką o swoich troskach, nie poproszą o radę rodziców , szybciej obcych,nie nawet tródno mi o tym pisać ... bijcie dzieci jeśli chcecie ,aby wam nie ufały, aby was okłamywali , miały niskie poczucie własnej wartości, nie zwierzały wam się , nie przychodziłay się poradzić ,bijcie aby czuły się gorsze , niekochane , marzące aby uciec od was ,aby was ochały i nienawidziły zarazem , aby się gorzej uczyły,bijcie!!! jeśli chcecie ale; - takie dziecko wam się odwdzięczy murem przez który nie przebicie się , każdy tylko nie bijący rodzice ,- za lizaka i odrobinę ciepła pójdzie za abcym , który będzie mogło go skrzywdzić( może tak być lecz nie musi),matki bijące nie liczcie na pogaduchy z córką itd... tak a na starość to wy rodzice będziecie słabsi i łatwym celem do uderzenia , gdy się nie podporzątkujecie własnemu dziecku , o ile będzie chciało wami się zająć...dla rodzoca to tylko klaps , dla małego dziecka - wstrząs, uraz na całe zycie , bo wiem że na jednym klapsie się nie skączy : bałagan w pokoju , złe oceny ,póży powrót do domu itp łatwo wymierzyć klapsa ,tródniej się opanować... to bzdety pisać że klaps ma zalety g....o prawda ,lenistwo rodziców , brak cierpliwości i czasu dla dziecka je powoduje- klapsy , łatwiej dać raz przez dupę niż cierpliwie uzmysłowić dziecku powagę sytuacji...tak....sama dałam klapsy - rok temu póżniej patrząc na śpiącą córkę się popłakałam , myśląc co ja zrobiłam , ona taka bezbronna a ja ... to tylko dziecko i obiecałam jej że tego więcej nie zrobię . dziecko wbiegnie pod samochód? zamykaj bramę od podwórza aby nie wyszło , wez z klocków zrób drogę , weż lalke i samochodzić i na przykładzie pokaż co może się stać ...tłumacz aż pojmie ...i kochaj !!!! nie pozwól aby czuło się nie ważne , mało kochane , zbędne itp.kary - zawsze inne ...zabranie ulubionej zabawki , stanie w kącie itp.jesteśmy dorośli i znamy swoje dzieci , wiecie co sprawi że odczuje kare ,nie bijąc ...tak wiele myśli w mojej głowie tyle emocji...nie wiem co w jakiej kolejności pisać za wiele tego na ten temat... emocje we mnie szaleją ..nie piszę dalej bo zbyt chaotycznie bym pisała ...poruszył mnie ten temat ...kobiete ,która jako dziecko znała co to "klaps". prosze was z całego serca ,nie róbcie tego ,nie stosujcie takiej kary , jest tyle innych , nie kalajcie psychiki dziecka takimi niby niewinnymi klapsami ...prosze was , nie krzywdzcie je tak jak mnie skrzywdzono...mam nadzieję że po przeczytaniu tego chociaż 1 rodzić obieca swojemu dziecku że już go nie uderzy i że dotrzyma obietnicy.................teraz muszę sobie wybaczyć że dawno temu sama nie złożyłam tego przyżeczenia swemu dziecku, jeszcze zanim się urodziło....bo wiem jakie sa skutki niewinnych klapsów , a nikt nie zna psychiki swego dziecka i jat to na nie wpłynie ... dziekuj za przeczytanie tego co napisałam .... p.s a jeśli moje dziecko (odpukać...) wybiegnie mi na ulica i sie nic mu nie stanie, to je mocno przytulę , bo ono samo pewnie się wystraszy , klaps po fakcie nic nie pomoże sam strach też jest karą ...młotszemu dziecku można przez tą całą sytuację pokazać co mogło się stać..... oki lepiej kończę bo się rozpiszę i będziecie czytać aż zaśniecie ...pozdrawiam dominika Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: ja- dziecko bite... 15.05.06, 02:54 Dominiko, przeczytalam i ogromnie wspolczuje i solidaryzuje sie calym sercem. Nie bede dorabiala ideologii, lewica, prawica, srodek i religii, do tego walkowanego juz tyle razy tematu. Nikt tu nikogo nie przekona, bo kazdy wie, ze jego racja jest jedyna wlasciwa i nieomylna. Ja tez bylam dzieckiem bitym, w normalnej, nauczycielskiej (sic!) rodzinie, nie regularnie, ale wystarczajaco czesto sie te klapsy zdarzaly, pamietam je dokladnie do dzisiaj i ze jedyne co czulam to nienawisc do ojca, niczego mnie to nie nauczylo, bo nie bylo rozmowy, tylko od razu jak to ktos tu powiedzial "krotki, szybki klaps", ktory bolal nie fizycznie, ale wryl sie w psychike. Nie bylam dzieckiem trudnym, bylam dzieckiem spolegliwym i ostroznym, i poslusznym, ale zawsze sie cos znalazlo, zeby skarcic i dac klapsa, np. ze nie pozamiatalam klatki schodowej po przyjsciu ze szkoly, chociaz bylo to 20 min przez przyjsciem ojca z pracy i zastal mnie ze zmiotka w reku. Dal w twarz. Efekt byl taki, ze rodzice prawie mnie nie znali, znali tylko powierzchnie, a nie to co bylo wewnatrz. uczylam sie najlepiej jak moglam, skonczylam liceum z wyroznieniem, tylko po to, zeby pojsc na studia i do domu juz nie wrocic, i nie wrocilam, wyjechalam pozniej za granice. Teraz utrzymuje stosunki z rodzicami poprawne, dbam i nich, przysylam pieniadze, ale jestem psychicznie blizej z tesciowa niz z nimi. Na studiach kompensowalam sobie uciekajac w alkohol i wiazac sie z mezczyznami byle jakimi, ktorzy tylko okazywali mi jakies zainteresowanie i odrobine ciepla, ale nie bylam w stanie nikogo pokochac, bo nikomu nie ufalam. Skonczylam na terapii zeby sobie zycie poukladac, odbudowac wiare w siebie i wlasna wartosc jako czlowieka i kobiety. Swojego dziecka nie uderzylam i nie uderze, daje mu duzo milosci, czulosci, zabezpieczam przed niebezpieczenstwem, rozmawiam, tlumacze wiele, wiele razy, pomagam opanowac zlosc i frustracje i widze, ze skutki sa szybkie. Stosuje konsekwentnie kary w stosunku do wieku dziecka, jak na prawde zasluzy, ale musze powiedziec, ze rzadko musze do nich uciekac, po prostu poswiecam mu tyle uwagi i mamy dobry kontakt, ze nie musi zwracac uwagi na siebie zlym zachowaniem. Miloscia i czasem poswieconym dziecku mozna zrobic o wiele wiecej dobra niz tym "krotikim, szybkim" Znamienne tylko, ze Ci zwolennicy wychowania przez klaps odczlowieczaja dziecko mowiac o nim: bachor, gowniarz itd. to jest maly czlowiek, z duzymi problemami, ktoremu trzeba pomoc. Poza tym nie da sie od linijki stosowac te same metody wychowawcze do wszystkich dzieci. Czy wiecie ile wsrod naszych dzieci jest niezdiagnozowanych dzieci autystycznych o roznym spektrum autyzmu? Otocz przynajmniej 1 na 150, to duzo, ile jest dzieci z ADD (Attention Deficit Disorders)?, tym dzieciom nalezy sie pomoc, duzo uwagi i milosci, a nie "szybki, krotki klaps", to niczego nie zalatwi, a szkody przyniesie olbrzymie. To tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: ja- dziecko bite... 15.05.06, 03:56 ja tylko kilka razy dostałem od ojca porządnie (mam na mysli naprawdę porządne lanie), i zawsze bedę uważał że słusznie, bo zanim takie lanie dostałem, to musiałem rodzicom napsuć nerwów (np. znikając jako małe dziecko na cały dzień na osiedlu, tylko raz się zdarzyło ale zasłużyłem w moim odczuciu), i nie nienawidzę swoich rodziców, ale ich kocham, mimo że mój ojciec jest dupkiem który zmarnował dużo pieniędzy jak za nimi wyjechał za granicę, i teraz jeszcze czujemy tego konsekwencje, wszyscy. bez mrugnięcia okiem pomagam finansowo rodzicom, pomagam spłacać długi ojca, żeby im się lżej na starośc żyło.. dlaczego? bo dostałem tylko wtedy gdy na to zasłużyłem, i to mnie wiele nauczyło. bardzo współczuję wszystkim bitym w dzieciństwie, już wyżej napisałem wiem jak to wygląda gdy dziecko musi cierpieć, ale wyrosłem na uczciwego i kochającego rodziców człowieka, który nie ma do rodziców pretensji o to że kilka razy mnie tyłek naprawdę bolał. własnie, ta granica miedzy zwykłym skarceniem dziecka a skrzywdzeniem jest bardzo cienka, i łatwo ją niestety przekroczyć Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: ja- dziecko bite... 15.05.06, 04:33 Wiec po co zaczynac, jak nie wiadomo, kiedy sie te granice przekroczy i narobi szkody na cale zycie. I jeszcze jedno, ludzie, ktorzy byli krzywdzeni w dziecinstwie, moga spychac wiele rzeczy do podswiadomosci i zaprzeczac "denial", bo jest to forma samoobrony, jest to jeszcze bardziej krzywdzace, bo trudno znalezc zrodlo problemu i zachowan. Potrzeba dobrego terapeuty i lat pracy. Wiem, bo sama tam bylam ...... 2paco, dlaczego sie winisz, ze psules rodzicom nerwy, bo znikales na cale dnie jako MALE dziecko. To w takim razie gdzie byli rodzice? To ich wina, nie Twoja i to nie TY zasluzyles na kare tylko oni. Tu gdzie mieszkam puszczenie dziecka bez opieki doroslego, albo zostawienie w domu do 12 roku zycia podpada pod paragraf, wiec nie tlumacz rodzicow, ze to TY byles ten niedobry, ktorego trzeba bylo bic. I dlaczego ojca, ktorego kochasz nazywasz "dupkiem", tak sie nie mowi o kochanej osobie. Popatrz w siebie.... Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: ja- dziecko bite... 15.05.06, 14:11 jest dupkiem, bo przez wiele lat postępował nieodpowiedzialnie, i tego już sie nie wróci, zresztą z tego nie musze się tu tłumaczyć dokładniej. rodzice puścili mnie na podwórko, ale to koło bloku, gdzie w każdej chwili mogli sprawdzić czy wszystko wo porządku - nie martw się, nie byłem dzieckiem ulicy, wszystkie dzieci w moim wieku same się bawiły już, bez opieki rodziców, i jakoś wszyscy wyrośliśmy na uczciwych ludzi, któzy nei mają problemów w społeczeństwie. ja się wcale nie winię że psułem rodzicom nerwy, po prostu jestem świadom że potrafiłem być czasem wrzodem na tyłku - racz zauważyć że to jest spora różnica. skoro granica jest niewidzialna, to lepiej w góle nie zaczynac, tak? to ja Ci proponuję coś innego: chowaj dziecko w kompletnie aseptycznych warunkach, zobaczymy jak mu się w życiu uda. przecież skoro może się zarazić czymś na podwórku, to lepiej w ogóle nie wypuszczać, po co zaczynać.. Odpowiedz Link Zgłoś
michnix2 dobre... 16.05.06, 21:40 myelegans napisała: > Wiec po co zaczynac, jak nie wiadomo, kiedy sie te granice przekroczy i narobi > szkody na cale zycie. Kolejny dowod, ze lewica nie widzi roznicy pomiedzy skarceniem dziecka a skatowaniem... Ta kobieta sama sie przyznaje, ze nie wie, czy klaps raz na ruski rok jest kara czy tez sadyzmem i bezpodstawnym znecaniem sie nad dzieckiem... Jaka ona biedna... Odpowiedz Link Zgłoś
michnix2 Re: ja- dziecko bite... 16.05.06, 21:36 myelegans napisała: > Ja tez bylam dzieckiem bitym, w normalnej, nauczycielskiej (sic!) rodzinie, > nie regularnie, ale wystarczajaco czesto sie te klapsy zdarzaly, pamietam je >...) ale zawsze sie cos znalazlo, zeby skarcic i dac klapsa, np. ze nie >pozamiatalam klatki schodowej po przyjsciu ze szkoly, chociaz bylo to 20 min >przez przyjsciem ojca z pracy i zastal mnie ze zmiotka w reku. Dal w twarz. Ludzie, czy Wy naprawde jestescie az tak plytcy, ze nie widzicie roznicy pomiedzy kara cielesna a znecaniem sie nad dzieckiem??? Czy to jest az tak trudne??? Podam przyklad: jezeli ktos pobije kogos, laduje w wiezieniu. To jest kara. Ale jezeli niewinny czlowiek trafia do wiezienia, to jest to znecanie sie nad czlowiekiem. Trudne do zrozumienia??? Nie udowadniajcie mi, ze lewica ma az tak mocno ograniczone horyzonty umyslowe. > Swojego dziecka nie uderzylam i nie uderze, Jak nie rozumiesz roznicy pomiedzy karaniem, a sadyzmem, to dobrze. Jak sie nauczysz roznicy, to szybko to zmien. > Stosuje > konsekwentnie kary w stosunku do wieku dziecka, jak na prawde zasluzy, ale musz > e > powiedziec, ze rzadko musze do nich uciekac, Np. jakie kary??? Jaka to niby kara jest lepsza??? > Znamienne tylko, ze Ci zwolennicy wychowania przez klaps odczlowieczaja dziecko > mowiac o nim: bachor, gowniarz itd. taaaaa... moj tata dal mi pare razy lanie i NIGDY nie slyszalem, by kiedykolwiek sie zle o mnie wyrazil. > ktoremu trzeba pomoc. Poza tym nie da sie od linijki stosowac te same metody > wychowawcze do wszystkich dzieci. Czy wiecie ile wsrod naszych dzieci jest > niezdiagnozowanych dzieci autystycznych o roznym spektrum autyzmu? Otocz > przynajmniej 1 na 150, to duzo, ile jest dzieci z ADD (Attention Deficit > Disorders)?, tym dzieciom nalezy sie pomoc, duzo uwagi i milosci, a nie "szybki Dziwne, ze jakos 50 lat temu, jak o bezstresowym wychowaniu dzieci nikt nie mowil, to ADD jakos nie istnialo. A wiesz dlaczego? Bo ADD to nie Attention Deficit Disorder tylko Adult Discipline Disorder. Odpowiedz Link Zgłoś
jjr44 brakuje ci takich doświadczeń 16.05.06, 21:59 Uśmiechnąłem się jak czytam że add czy adhd nie istnieją. Mam z takimi dziećmi do czynienia i z ich rodzicami. Chętnie widziałbym cię w roli opiekuna takiego dziecka choćby przez tydzień - może byś zrozumiał. Chciałbym też widzieć jak próbujesz sobie radzić klapsami. Z góry mówię: brak jakichkolwiek rezultatów albo skatowane dziecko w szpitalu (a po powrocie ma sie rozumieć ta sama jazda). Tu jest jakieś forum ludzi mających dzieci z adhd - wejdź i sobie poczytaj. Takich dzieci jest sporo 3-10% populacji o ile pamietam. No cóż, pisanie tego jest bez sensu wydajesz sie być całkowicie odporny na nową wiedzę. Wiesz lepiej po prostu )) wiesz że dziecko jak psa można do wszystkiego przyuczyć karami cielesnymi jak to ładnie nazywasz. i jeszcze ta obsesja na temat lewaków )) Odpowiedz Link Zgłoś
jacksparrow1 Re: ja- dziecko bite... 15.05.06, 19:21 BITE, no wlasnie.Caly czas jest tutaj problem z rozroznieniem bicia i przylozenia klapsa.Klapsa wychowawczego coby okrezna droga informacja, ze zabawa z zawiazywaniem petli na szyi doprowadzi do nieszczescia, ze wybieganie na ulice skaczy sie w najlepszym wypadku tylko kalectwem, ze noz to nie jest zabawka ze do kontaktu nie wklada sie niczego i wiele innych.Oczywiscie bedza przypadki ze dziecko zrozumie zakaz za pierwszym czy kolejnym tlumaczeniem, ale bedzie i tak ze jednak bedzie pchalo te lapki do kontaktu czy mialao w wielkim powazaniu twoje tyrady ze na ulice sie nie wybiega i wtedy klapsior jak wybiegnie np na ulice bedzie idealna kara.Nie skatowac dziecko zeby mialo siny tylek, tylko jednego klapsa reka polozyc na 4literach.Wystarczy i powinno zapamietac/.I nie chodzi tylko o zamykanie furtki, wczesniej opisalam przyklad ze dzieciak ci sie moze po prostu wyrwac i nie zdazysz zareagowac zlapaniem go jak on/ona juz jest na ulicy prawie pod kolami samochodu.Opisany przez ciebie przypadek jest przypadkiem notorycznego bicia dziecka.DAlas klapsa swojemu dziecku i plakalas potem.I nic w tym strasznego.Ja jak nawet ukarze dzieciaki szlabanem na dany dzien na Tv czy slodycze czy ze nie ma wyjscia do kolezanki( tutaj to starsza corka) to myslisz ze mi milo?Najdrobniejsze potyczki slowne z dzieciakami przezywam i nie moge czasami zasnac.Kazdy z nas chcialby wychowac dzieciaki bez karcenia, karania i tych klapsow, ale jest to niemozliwe.Bez tego dziecko naprawde wyrosnie ci na egoiste i takiego co to mysli ze on to ostatani cud swiata i najmadrzejsze i najsprytniejsze i kazdy ma sie jego wysokosci sluchac. Klapsy sa przykre, ale czasami konieczne.I jezeli dziecko naprawde przeskrobie i to powaznie pomimo twoich rozmow i tlumaczen,ze tak nie wolno i zrobi to z premedytacja to mysle ze klaps dobrze dzieciakowi wyjdzie.NIe mozna dawac klapsow dlatego ze rozlalo mleko( wystarczy ze poprosisz ze ma posprzatac i nie ma to byc kara tylko dziecko sie uczy ze trudno rozlalo sie nalezy sprzatnac, oczywiscie wiadomo 6-7 latek nie zrobi tego perfekcyjnie, ale zrobi tak jak potrafi - potem jak nie widzi wytrzesz to na glanc), nie dasz klapsa dlatego ze nie potrafi zrobic zadania z fizyki czy z matematyki i jest oporne jak mu tlumaczysz - najwyrazniej nie jest to jego mocna strona, trzeba poszukac pomocy gdzie indziej i wiele innych przykladow.Poza ty,m powiedzmy sobie szczerze te klapsy koncza sie mniej wiecej jak dzieciak konczy 9-10 lat.Moja corka ma teraz 9 lat.Klapsy na tylek dostala w swoim zyciu 3 razy.I za kazdym razem wie za co i pamieta do dzisiaj i nie ma do nas o to zalu.NIe przesadzajmy z tymi klapsami i nie zrownujmy ich z katowaniem dziecka bo to nie jest to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
michnix2 Kolejny lewak - nic nie rozumie 16.05.06, 21:26 Kolejny lewak nie rozumie roznicy pomiedzy biciem a karaniem w celach wychowawczych. Lzawe apele nic tu nie dadza - dopoki nie zrozumiesz roznicy pomiedzy klapsem tudziez laniem a skatowaniem dziecka. Kara cielesna to idealny srodek - idealnie pasuje do sposobu myslenia malego dziecka. Wiesz dlaczego 5-letnie dziecko nie dotknie goracego czajnika naumyslnie? Bo poprzednim razem to bolalo. A jak dotknie, to sie przekona po raz drugi, ze boli i wiecej tego nie zrobi. Jak bedzie duren, bedzie musial powtorzyc manewr kilka razy, ale sie nauczy. Kara jest istotnym elementem wychowania dziecka, jezeli nie chcemy miec rozkapryszonych bachorow i band nastolatkow mordujacych staruszki, bo zabraklo im na piwo. Jeszcze raz podam przyklad mojego psa - jezeli nie zareaguje na zawolanie ZAWSZE dostaje w tylek i jezeli rzuci sie na innego psa - ZAWSZE oberwie. Z kolei moja zona nigdy jeszcze nie uderzyla psa. Efekt jest taki, ze jak ona wyprowadza Barego, to zaklada mu kaganiec i smycz, a ja puszczam psa wolno. Ja mam do psa zaufanie i pies mnie slucha; ona nie ma zaufania do psa i on ja lekcewazy. Za rok bede mogl sie podzielic doswiadczeniami z dziecmi: moja corcia skonczyla dopiero co roczek i jak nabroi - kara ja nie minie. PS: dla lewakow, ktorzy jeszcze nie skumali bazy i maja klopoty z wytlumaczeniem sobie w jaki sposob funkcjonuje ludzki mozg: wiecie dlaczego ludzie jezdzac samochodami przestrzegaja przepisow zamiast jezdzic jak w wesolym miasteczku i zderzac sie co 5 sekund? Bo za nieprzepisowa jazde grozi kara smierci wymierzona bezwzglednie i na miejscu. I dlatego, ze ludzie sie boja, mozemy w miare bezpiecznie jezdzic po drogach. Oczywiscie nikt wsiadajac do samochodu nie boi sie panicznie, ze zginie - wystarczy, ze podswiadomosc mowi nam: uwazaj, bo zostaniesz ukarany. Odpowiedz Link Zgłoś
jjr44 kto to jest lewak? 16.05.06, 21:50 Przypominam że wcześniej nazwałeś lewakiem i socjalistą Giertycha, który twoje poglądy w sprawie kar cielesnych podziela Znaczy lewak=człowiek kóry ma inne poglady niż ty? Już ci pisałem dlaczego uwazam że dzieci nie należy bić. Nie ma to nic wspólnego z lewactwem. Nie będę sie powtarzał. Nie odpowiedziałeś na żaden z argumentów. Po prostu jesteś pewien że dziecko zawsze ci ulegnie po kilku klapsach. Słyszę że masz roczne dziecko. Żal mi go i ciebie - będziesz sie męczył chyba że ci sie ideał urodził Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Kolejny lewak - nic nie rozumie 18.05.06, 14:15 Chcesz zeby z twoimi dziecmi bylo tak jak z psem? Zeby sluchaly tylko ciebie i tylko dlatego, ze boja sie kary? Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Kolejny lewak - nic nie rozumie 18.05.06, 14:22 Ps. Moj pies dostal (ode mnie) raz: jak mnie ponioslo, bo zezarl mi indeks. Nauczony byl chodzic przychodzic na zawolanie i ignorowac inne psy (przez standardowa tresure i nagrody). Mogl na spacer wyjsc z nim moj znajomy i pies tez go sluchal. Bo tak byl nauczony, a nie dlatego, ze sie bal. Tyle, ze pewne typy, nie sa w stanie pojac roznicy. Odpowiedz Link Zgłoś
rmagdalenka Re: Klaps, szybka droga donikąd 15.05.06, 12:40 Dla mnie najbardziej przerazajace jest to, ze w spoleczenstwie polskim istnieje spoleczne przyzwolenie a nawet wrecz aprobata na krzywdzenie dzieci. Kilka razy na tym forum padal juz argument, ze klaps to nie bicie. Ale gdzie jeest ta granica? 1 klaps to klapsa a 2 to juz bicie 3 a moze 10 bo "g..niarz" jest taki uparty, ze inaczej do niego nie dotrze? Jak tak po patrzymy na historie to kary fizyczne np. chlosta byla powszechna w sredniowieczu. Bardzo dlugo istnialy kary fizyczne w szkolach. Spoleczne przyzwolenie na bicie zony. W Anglii do polowy XIX wieku istnailo prawo, ktore pozwalalo mezowi zbic zone kijem nie grubszym od kciuka. sic! Ale teraz czasy sie zmienily i wiekszasc ludzi zgadza wie, ze nie wolno bic dzieci w szkole ani, uderzyc zony. Takie zachowanie jest przez spoleczenstwo potepaine. Chocw dawnych wiekach zbudzilo by aprobate albo nawet i nie bo wydawaloby sie to oczywiste. Nadal istnieje przemoc w rodzinie w stosunku do dzieci, ktore przeciez sa najbardziej bezbronne. To bardzo dobrze, ze tocza sie takie dyskusje znaczy, ze pomalu nawet nasze spoleczenstwo dojrzewa do tego, ze nie wolno bic nikoga a zwlaszcza dzieci. Jak czytam niektore posty to mam wrazenie, ze aby co niektorzy przestali bic dzieci a nawet sie tym chwalic trzeba dlugich lat moze nawet pokolen Ale wierze, ze jest to mozliwe. W koncu nie wszystkie bite dzieci bite bija swoje potomstwo. A do tych co bitych w dziecinstwie, ktorzy teraz robia to samo w stosunku do wlasnych dzieci czuje ogromne wspolczucie. Sama bylam bita przez mame i wiem ile krzywdy te klapsy wyrzadzily w mojej psychice. Ja na pewno nigdy nie uderze dziecka. A argument mni bito i wyroslem na porzadnego czlowieka nic nie wnosi do dyskusji jest wiele osob, ktore moga powiedziec mni ebitoi teraz mam klopoty z prawem, nie skonczylem szkoly i tak dalej. Bardzo sie ciesze, ze pojawiaja sie takie artykuly i tocza sie takie dysksje Magda Magda Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: Klaps, szybka droga donikąd 15.05.06, 14:17 wiesz, równie dobrze można z dzieckiem siedzieć do jego 12tgo roku życia na podwórku, żeby przypadkiem sobie nawet strupka nie zrobiło.. sam widziałem jaką rozpaczą dla dziecka jest odebranie mu możliwości oglądania bajek, bo się nie słucha starszych. szczerze? to jest zdecydowanie gorsza kara od normalnego (nie jakiegoś łamiącego kosci, na Boga no!!) JEDNEGO klapsa w ostateczności, jak najrzadziej?? do cholery jasnej, czy to oznacza od razu bicie dziecka? wiecie że język polski składa się też z innych określeń, do innych sytuacji? tak wiesz, mi się tylko wydaje że mnie ojciec nie skrzywdził tym że mnie kilka (KILKA, KILKA, KILKA, KILKA!!!) razy skarcił klapsem bądź laniem za coś wyjątkowo paskudnego. tak naprawdę mam zjechaną psychikę, nie potrafię współżyć z ludźmi i jestem wrakiem człowieka.. co poniektórzy powinni się puknąc w głowę, wnosząc po ich bardzo luźnym uogólnianiu. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaoli21 Re: Klaps, szybka droga donikąd 15.05.06, 16:16 Masz rację 2paco, że sporadyczny klaps to jeszcze nie tragedia, ale sporo racji ma tez Magda. W naszym społeczeństwie jest zbyt duże przyzwolenie na bicie dzieci. Nie chodzi o zrównywanie klapsa ze znęcaniem się, ale prawda jest taka, że przerażająco duża ilość ludzi nie zna tej granicy. Jeśli my jako społeczeństwo tak bezkrytycznie bronimy "klapsania" dzieci to prawdziwi zwyrodnialcy czują się bezkarni i usprawiedliwieni. To co dla normalnego człowieka jest maltretowaniem dla nich jest tylko klapsem i laniem. Cała Polska słyszała o Oskarku. Jego oprawca używał niewinnych słów "karcenie" a zabił dziecko. Kat Klaudii mówił, że bił, bo sam był bity w domu i uważał, że to dobry sposób na wychowanie dziecka. Klaudia nie żyje. Wiem, że to skrajności, ale dla dobra tych naprawdę bitych dzieci nie powinniśmy tak głośno krzyczeć, że lanie to nic takiego. Nie powinnismy lekceważąco machać ręką i mówić, że każdy gó..arz musi czasem dostać, bo inaczej się nie nauczy. Nie musi, klaps to jest coś co może się przydarzyć ale nie musi. Kradzieży nikt z nas nie usprawiedliwia, bez względu na to czy ukradniemy telewizor czy batonika. Nawet jeśli ktoś kradnie z głodu patrzymy na ten czyn wyrozumialej ale generalnie jest to kradzież i nie ma społecznego przyzwolenia na takie zachowanie. Klaps to jest rodzaj przemocy i niebezpiecznie jest go tak żarliwie bronić. I żeby było jasne, wcale nie jestem zwolenniczką bezstresowego wychowania. Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: Klaps, szybka droga donikąd 15.05.06, 18:41 ja też bym chciał żeby mogło się obejść bez czegoś takiego jak klaps, ale tak po prostu czasem jest, że trzeba z tego skorzystać i tyle. już wcześniej pisałem - wszystkich zwyrodnialców którzy biją dzieci naprawdę bym bardzo surowo karał, i własnie to przyzwolenie społeczne na bicie (!!) dzieci sprawia że ciężko jest z tym walczyć. najgorsze jest to że ludzie mają kompletnie w zadach to że za ścianą słychać płacz dziecka, i nie taki zwykły płacz, jak to u małych dzieci się zdarza, tylko własnie od bicia. Odpowiedz Link Zgłoś
roxy10 Re: Klaps, szybka droga donikąd 16.05.06, 22:43 Uważam ze pojedynczy klaps jest zbytnio demonizowany. Trzeba oddzielić ten klaps od bicia, czyli okładania dziecka pasem, kijem choćby ręką. Ja jestem żywym przykładem na to że dziecku można wyrządzić ogromną krzywdę nie używając klapsów-przez obojętność, brak miłości rodziców do dziecka. Nawet nie wiecie jak to boli,boli całe zycie, gdy matka nigdy nie powiedziała "kocham cię", mało ją obchodziły moje kłopoty, moje sprawy. To cały czas boli, często sobie zadaję pytanie: dlaczego? Uwieżcie mi, wybaczyłabym im wiele klapsów, gdyby okazywali przy tym miłość, zainteresowanie mną. Odpowiedz Link Zgłoś
jjr44 no to wytłumacz mi po co? 16.05.06, 22:47 jeśli to nie ma być bicie tylko symboliczny klaps to po co niby go dawać? no bo to w rzeczywistości jest tak jakbyś nie dawała klapsa? no więc po co niby? Czynność magiczna? Klaps jest po to żeby bolało więc klaps to jest bicie. Nie można być zwolennikiem klapsa i przeciwnikiem bicia tak jak nie można być trochę w ciąży. Odpowiedz Link Zgłoś
oneway9 Re: no to wytłumacz mi po co? 18.05.06, 16:29 mozna byc troche w ciazy... troche jest sie na poczatku i bardzo pod koniec... sama dostalam bedac dzieckiem raz, szybka reakcja ojca, ktorego uderzylam pare razy mimo upomnien po twarzy dla zabawy, ale nigdy mi nawet do glowy nie przyszlo miec o to do niego pretensje; ba jest to anegdota rodzinna; maz oberwal pare razy w nastoletnim wieku podobno dosadnie, dzis tez uwaza, ze bardzo slusznie, bo gdyby jego ojciec nie wkroczyl do akcji dosadnie to nie zdalby matury itd; ale roznie z tym bywa; jedno co wiem na pewno, to to, ze wlasnych, najukochanszych przeciez dzieci nie do sie kazdego dnia wychowywac ksiazkowo, zawsze byc spokojnym, cierpliwym itd starac sie tak, ale bedac zwyklym a nie swietym czlowiekiem bywam zmeczona, wkurzona lub zla po prostu i wtedy krotka pilka, zjebka na dzin dobry; w efekcie moje dzieci tez beda niedoskonale, ale mam nadzieje, ze beda fajnymi ludzmi, umiarkowanie wrazliwymi, rozumiejacymi innych i ich slabosci bo beda je dostrzegac w sobie tak jak ja je dostrzegam; ze beda potrafily sobie poradzic w zyciu takim jakie jest (stanac do walki jak trzeba kogos bronic, a nie tchorzc po prostu), nie beda szukac stale winy w okolicznosciach przyroby pt trudne dziecinstwo jak to czyni coraz wiecej osob zwalajac z siebie wine na innych; toz to z pokolenia ludzi wojny powinny wyrosnac same potwory? mamusiki delikatne, zastanowcie sie czy nie hodujecie przypadkiem kwiatuszkow jakichs? wiekszosc opinii pochodzi chyba od matek z krotkim doswiadczeniem lub matek grzecznych dziewczyek do lat 12; chociaz znam tez takie, ktore o wychowaniu wiedza wszystko, ale ich b grzeczne dzieci nadal (w wieku 40 lat!!) nadal z nimi mieszkaja.. wiec jestem przeciwniczka bicia, nie mowie nawet o katowaniu dzieci, ale klapsa nie uwazam za grzech smiertelny, nie jestem z siebie w takich chwilach zadowolona, ale nie robie z tego tragedii; dziecko nie raz w swoich probach zdobywania swiata grzmotnie sie duzo mocniej, i to tez da mu pewne doswiadczenie; jak sie nie sparzysz to nie wiesz co to znaczy nie tylko gorace zelazko, ale ogien w ogole; lek przed bolem jest naturalnym doswiadczeniem wszystkich istot zywych, doswiadczenim z ktorego korzystaja pozytywnie!!a ludziom poprzez psedonaukowcow niestety to sie chyba zaczyna pieprzyc Odpowiedz Link Zgłoś
jjr44 oczywiście :-) w tym co piszesz jest dużo racji 18.05.06, 19:53 klaps nie jest grzechem śmiertelnym i każdemu się może zdarzyć ze da dziecku klapsa. śmieszne jest natomiast kiedy usiłujemy sobie tłumaczyć że jest to dobra i efektywna metoda wychowawcza i że robimy to z miłości sami się oszukujemy wtedy. ja mogę dac klapsa w złości i bezradności (zdarzyło mi się chyba 1 -2 razy) ale nigdy dziecku nie powiem że to dlatego je biję że je tak starsznie kocham, nie mam ambicji wychowania schizofrenika. Powyżej socjopata michnix2 sugeruje że dziecko trzeba tresowac klapsami jak psa a wtedy będzie wdzieczne i posłuszne. Drugi typek mówi że klapsuje tylko na spokojnie dostosowując siłe i ilośc klapsów do rozmiarów przewinienia. ja bym tak nie mógł: bo jestem normalny. Jak sie na kogoś wścieknę to moge przywalić ale na zimno torturował nikogo nie będę tłumacząc ze to dla jego dobra. po prostu uwazam że sensowne są proste i jasne przekazy. Odpowiedz Link Zgłoś
oneway9 Re: oczywiście :-) w tym co piszesz jest dużo rac 19.05.06, 07:48 calkowicie sie z toba zgadzam, tez uwazam, ze kara w postaci klapsa dana na spokojnie, z zimna krwia jest czyms najgorszym, dlatego miedzy innymi istnieje w prawie cos takiego jak dzielanie w afekcie co lagodzi podejcie do winowajcy. ten gosc od psow moze nie napisal wszystkiego bo rzeczywiscie czesto tak jest ze zwierzeta powazaja silniejszych nie tylko ze strachu, ale glownie z szacunku dla tej sily i poczucia bezpieczenstwa bycia z kims takim; oczywiscie bywaja psychole, ktorzy tresuja psy beznadzijenie je katujac -to zli ludzie sa!; sama mam psa, i zawsze prawie mialam i wiem czym sie do nich dociera, ale moje byly zawsze 'srednio ulozone'.. ale co tam jak patrze na taka szczesliwa morde po jakichs harcach to wymiekam i to samo mam z dzieciakami. Odpowiedz Link Zgłoś
jjr44 miło spotkac kogos normalnego :-) 19.05.06, 09:15 j.w. właśnei tak samo myślę. Odpowiedz Link Zgłoś
jjr44 miło spotkac kogos normalnego :-) 19.05.06, 09:15 j.w. właśnei tak samo myślę. Odpowiedz Link Zgłoś
roxy10 Re: Klaps, szybka droga donikąd 16.05.06, 23:17 Psycholog Susan Forward w znanej książce pt."Toksyczni rodzice" napisała, że jeśli zdarzy nam się dać dziecku klapsa, to jeśli "równoważymy" ten klaps dużą dozą miłości do dziecka, okazywaniem mu jej najczęściej jak to możliwe-w tym wypadku nie dzieje się dziecku żadna krzywda. I ja to popieram. Doświadczyłam na własnej skórze, jak bolesny jest brak miłości rodziców. Żaden klaps nie boli całe życie, ale brak miłości rodzicielskiej-tak. Odpowiedz Link Zgłoś
ankagoz Re: Klaps, szybka droga donikąd 17.05.06, 11:54 Mam swój przykład, uczyłam dziecko miłości, wrażliwości itd. - piaskownica, zabrana łopatka - płacz itp. Teraz ma 4 latka i zajmuje się nią babcia (kórej zachowanie mnie drażni), ale moje dziecko jak dostanie w oczy piachem -odda, jak ktoś jej coś zwinie - walczy o to. Do czego dążę, nigdy nie dostała od babci, mnie się przytrafiło (płakałam z nią). Jest różnica w wychowaniu i jak na nią patrzę teraz wydaje mie się, że w tym świecie sobie poradzi (tu + dla babci- ja bym tego nie umiała wprowadzić- nie wiem jak ona to zrobiła). Drugi przykład. Po sąsiedzku dziecko często otrzymywało klapsy (nieznośny chłopak - ale rodzice niekonsekwetni(klaps - bez powodu jak dla mnie)). Jeździł rowerkiem i bęc w moje dziecko raz, drugi, trzeci - nie wytrzymałam - tłumaczę ..., koljeny - matka nic, wściekłam się jak ją uderzył kieronicą. Zdjęłam z rowerka (on wyje), schowałam rower do garażu i powiedział, że oddam jak jak zastanowi się co zrobił źle. Wtedy dotarło do matki - ba oddała rower. Znów to samo ale wjechał w nią(była wciąży widocznej), dobrze, że była ściana blisko. Dopiero wtedy wlała mu ile wlazło - NIENORMALNE JAK DLA MNIE ZACHOWANIE. Jak myslicie - czemu chłopak jest nieznośny?? Tu już klaps nie pomoże i teraz drugie dziecko. Czasem myślę, że powinni wprowadzić testy - nadajesz się na rodzica albo nie. Klaps tu nie ma znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
agatajulka Re: Klaps, szybka droga donikąd 17.05.06, 11:41 Jasne,że tak. Dając klapsa pokazujemy, że nie rdzimy sobie z sytuacją. Moja mała też czasami dostała w tyłek i za każdym razem miałam straszne wyrzuty sumuenia. Nic to nie daje, niczego nie uczy, pokazuje tylko jak bardzo jesteśmy bezradni. przykre. Odpowiedz Link Zgłoś
niepytana Re: Klaps, szybka droga donikąd 07.06.06, 17:07 No bo wlasnie tak jest. Czasami poprostu jestesmy bezradni. Klaps to zupelna ostatecznosc i w/g mnie uczy dziecko ze jezeli wszystkie inne alternatywy zawioda to bedzie klaps i koniec. A co Ty chcesz uczyc dziecko? Ze jestes jakas superhero, supermom? Jak takimi kategoriami bedziesz myslec to w ogole nie bedziesz dziecku zwracac uwagi, bo krzyk to bezradnosc, postawienie do kata to bezradnosc, zabronienie zabawy to bezradnosc... ale to wlasnie o to chodzi, zeby dziecko wiedzialo ze matka je kocha ponad wszystko, ale czasem jego wybryki doprowadzaja do tego ze jest poprostu bezradna. Przykre ale prawdziwe. Odpowiedz Link Zgłoś
jjr44 bezradność mnie ogarnia :-) 07.06.06, 18:19 Klaps w twojej wersji to bramka samobójcza, już wolę argumenty socjopatów powyżej. byłem parę lat nauczycielem. najgorsza rzecz w tej pracy to okazać bezradnośc i słabość. Zniszczą cię. I twoje dzieci zrobią to samo: jeżeli pokażesz im że dajesz klapsa z bezradności bo już nie wiesz co zrobić to stwierdzą że twoja broń ostateczna nie jest taka groźna i że są górą. następnym razem będą miały w nosie twoje klapsy. Odpowiedz Link Zgłoś
niepytana Re: bezradność mnie ogarnia :-) 09.06.06, 15:27 Bardzo zle myslisz. Ty jestes nauczycielem a nie rodzicem. Zupelnie odrebne sprawy. Ty swoich podopiecznych niekoniecznie kochasz i one o tym wiedza. Zgadzam sie z Toba. W Twojej profesji okazac slabosc czy nadmierne emocje jest poprostu brakiem profesjonalismu. W przypadku rodzicow okazywanie emocji: slabosci, nerwow, lez zalu czy szczescia to uczenie dziecka wlasnie ze te emocje istnieja i nie wolno ich dusic tylko trzeba je okazac. Nie wolno ani mamie ani dziecku dac komukolwiek klapsa bo akurat sie zezloscili. W/g mnie klaps to przede wszystkim kara zarezerwowana dla wychowawcow ktorzy sa emocjonalnie zwiazani z podopiecznymi i obie strony sa tego swiadome czyli rodzice i zdrowe psychicznie dzieci, i nie na zasadach "Zdenerwowalo mnie dziecko bo za glosno rozmawia, bo cos wylalo niechcacy, bo biega..." Klaps to ostatecznosc. Najpierw wszystko inne lacznie z grozba: "Przestan, bo jak mnie wyprowadzisz z rownowagi to dostaniesz klapsa!" A na koncu klaps. To odnosnie wychowywania wlasnych dzieci. Inaczej z podopiecznymi z ktorymi nie ma zadnej wiezi emocjonalnej. Im w/g mnie nie wolno ruszyc dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
jjr44 Re: bezradność mnie ogarnia :-) 11.06.06, 00:36 ja myślę że sie nie rozumiemy, ja absolutnie nie chciałem powiedzieć że rodzic nie powinien okazywac emocji. ja tylko mówię że jeżeli pokazujesz dziecku że jesteś bezradna i że klaps jest twoją bronią ostateczną to przegrywasz. naprawde nie czujesz tego? Doprowadzenie do konfrontacji z dzieckiem nie jest dobrym pomysłem. Postaw sie w takiej sytuacji: (widziałem, chwała bogu to nie ja acz uczciwie muszę powiedzieć że robiłem głupsze rzeczy za które teraz jako stary facet się wstydzę, no ale cóż kto nie robi błędów ten sie nie uczy) Dziecko nie je obiadu. - zjedz natychmiast. Dziecko: nie. - musisz. -Nie. -Nie wstaniesz od stołu zanim nnie zjesz!. -Nie zjem . -To nie wstaniesz. (po godzinie) -jedz natychmiast!!!! -NIEEE! (klaps!) -NIE!!!! no i co dalej? masz coś w zapasie? nic nie masz. Drugi klaps? a jak nie zadziała? Trzeci? rozpłaczesz sie? co ci to da? Klaps jako broń ostateczna w konfrontacji nic nie daje. W ogóle dopuszczanie do konfrontacji w której bedziesz się licytowac z dzieckim kto jest silniejszy jest niezbyt rozsądne, przecież nikt normalny nie zrobi krzywdy swojemu dziecku a jak dziecko to zrozumie to nie będzie sie bało klapsów. Z drugiej strony okazywanie słabości i liczenia na to że dziecko sie zlituje i wzruszy bo matkę doprowadziło do łez - no nie myśłę żeby miąło szanse powodzenia. ja w to nie wierzę Dzieci niestety bywają perfidne i okrutne. Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: bezradność mnie ogarnia :-) 11.06.06, 14:09 dawanie klapsa za to że dziecko nie chce jeść jest wyjątkowo prymitywnym rozwiązaniem - jeśli robi focha, to proszę bardzo, niech nie je - za niedługo będzie samo przepraszać, bo żołądek zacznie się skręcać i karę samo sobie wymierzy. sam byłem świadkiem jak ojciec zmuszał dziecko do zjedzenia tak wyjątkowo okropnej zupy, że mi się zbierało na wymoity od tego wielu rodziców też nie pomyśli, że jeśli dziecko nie chce jeść, to może być chore.. klaps w takiej chwili jest najgorszym rozwiązaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
niepytana Re: bezradność mnie ogarnia :-) 12.06.06, 00:01 Zartujesz chyba zeby klapsa dawac i zmuszac dziecka do jedzenia. Ale postaram sie podac inny przypadek, rowniez przy stole. D: Nie bede tego jesc! (Z nadeta mina i odpowiednim tonem, odsuwajac przy tym nazbyt energicznym ruchem talerz w strone srodku stolu) M: To nie jedz. Ale nie suwaj mi tu nerwowo talerzami, ok? (Dosc ostrym, powaznym tonem) D: Ja chcem co innego, a to jest niedobre! (Podniesionym glosem, nadasanym tonem i odsuwajac jeszcze raz talerz nerwowo i potracajac szklanke z piciem) M: Uwazaj, bo wylejesz! Nie suwaj talerzem po stole! (Tym samym ostrym tonem) D: Niedobre! (Podniesionym glosem i na zlosc jeszcze raz popychajac talerz, ktory przewraca szklanke. Picie rozlewa sie po stole, pryska w obiad innym, cieknie na krzeslo i na podloge.) I ja (M), moj drogi jjr44, nie robie tu rzeczy 'wychowawczej' czyli spokojnym tonem nie mowie: "Widzisz, wylalas picie i narobilas balaganu, teraz trzeba to posprzatac." i nie daje dziecku papieru do wytarcia stolu. To jest co ja robie: Wstaje, naglym ruchem zabieram moja szanowna 4latke od stolu, szybkim krokiem podprowadzam ja do schodow, daje energicznego klapsa, pokazuje palcem do gory i mowie podniesionym glosem i ostrym tonem: "Wystarczy juz tego! Do gory! Do pokoju! Ale juz!" (Zna zasady, wie ze jak sobie tam posiedzi i pomysli to zejdzie skruszona na dol i nie dosc ze przeprosi to jeszcze bedzie jak odczarowane dziecko usmiechnieta i sama mi powie co zle zrobila i obieca dlaczego juz tak nie bedzie.) Po wyslaniu do pokoju sama ja lub maz, sprzatamy balagan zrobiony przez malego uparciucha. To jest nasze 'niewychowawcze' podejscie. Jak narazie skutkuje bardzo dobrze. A klaps? Niestety ale dodaje calej sprawie powagi. Klaps rowniez moze zostac pominiety w zaleznosci od naprzyklad poprzedzajacych cala akcje okolicznosci, ilosci darowanych przewinien i tzw powolnego wchodzenia na glowe i wykorzystywania naszej poblazliwosci przez wyzej wymieniona latorosl. Uwazam ze klaps sie czasem przydaje, zwlaszcza jak nie jest naduzywany i oznacza w opinii naszej i dziecka nasze (doroslych) calkowite wyprowadzenie z rownowagi i brak alternatyw czyli bezradnosc, i absolutnie nie mam wyrzutow sumienia po akcji jak wyzej. Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: bezradność mnie ogarnia :-) 11.06.06, 14:05 a kto tu niby jest socjopatą? Odpowiedz Link Zgłoś
jjr44 Re: bezradność mnie ogarnia :-) 11.06.06, 20:08 Przynajmniej dwa przypadki ewidentne: michnix2 - poczytaj sobie starannie to sam sie przekonasz i drugi osobnik który twierdzi że bije dziecko zawsze na chłodno dopasowując razy do przewinienia. Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: bezradność mnie ogarnia :-) 11.06.06, 23:11 no powiedzmy bardzo delikatnie, że się z nimi nie zgadzam dzięki za wskazanie Odpowiedz Link Zgłoś
jjr44 oczywiście to tylko moja opinia 11.06.06, 23:24 Nie zamierzać powyżej wymienionych kolegów dyskutantów obrażać. Z tego co pisza są oni w równym stopniu ofiarami - taki system wychowania się dziedziczy. Jeden z nich ma 10 miesięczne dziecko i jak pisze na razie nie stosuje klapsów - wystarczy mu głos. jak domniemywam krzyczy na 10 miesięczne dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
niepytana Re: bezradność mnie ogarnia :-) 12.06.06, 00:07 jjr44 napisał: drugi osobnik który > > twierdzi że bije dziecko zawsze na chłodno dopasowując razy do przewinienia. Potepiam. Wspolczuje dziecku. A co pisze michnix tak po krotce po nie chce mi sie wszystkiego czytac? Odpowiedz Link Zgłoś
jjr44 Re: bezradność mnie ogarnia :-) 12.06.06, 00:43 michnix pisze że podważać kary cielesne mogą tylko lewacy bo klaps jest fundamentem naszej cywilizacji (tu trochę zartuję ale z grubsza tak napisał). Michnix nie wierzy że istnieje adhd - wg niego dzieci z adhd to dzieci któe nie były karane klapsami. Michnix wierzy że skoro psa można wychowac przy pomocy klapsów to dziecko też bo proste warunkowanie zawsze działa. jeżeli dziecko nie poddaje sie to trzeba klapsowanie powtórzyć 200 i 300 razy aż zrozumie. Michnix ma 10 miesięczne dziecko i na razie go nie klapsuje bo jak mówi "na razie głos wystarcza" tzn wrzeszczy na nie. W sumie żal mi go jak mówi że każde bicie które dostał od ojca było słuszne. (dalej nie będę pisał o michnixie - nie mam żadnego interesu w snuciu hipotez na jego i jego rodziny temat - nie trzeba psychologa żeby widzieć jak się takiego człowieka hoduje) Nikt normalny nie będzie tresował swojego dziecka jak psa nawet jeżeli czasami nie wytrzyma i w złości przyleje mu w tyłek. ADHD istnieje tak jak autyzm i zespół downa a sporo dzieci jest tak powiedziałbym na pograniczu: uparte, złośliwe agresywne i nieposłuszne (3-10% podobno) ja miałem kontakt z rodzicami takich dzieci i czułem ich bezradność - klapsy pogarszały sprawę zwiekszały agresję i pogłębiały frustracje rodziców. Nie da sie takich dzieci wychować klapsami. Jak ktoś nie wierzy to proponuję lekturę postów na forum o adhd albo lepiej niech ktoś tam napisze że dzieci z adhd to takie które za mało dostawały klapsów. To bedzie wesołość ) Ja już nie mówie o dzieciach z powaznymi problemami .... Nie jestem bynajmniej lewakiem Swojego dziecka nie biłem i nie biję wlasnie z powodu takich doświadczeń: jak to nie skutkuje u dzieci z poważnymi problemami i jeśli lepiej sprawdzają sie inne metody to niby po co mam bić moje dziecko któe takich kłopotów nie sprawia? Czemu nie stosowac metod które sprawdzają sie w wychowywaniu dzieci trudnych? No a poza tym miałem do czynienia z dziećmi bitymi. jak dziecko jest nieposłuszne to nigdy nie kończy sie na jednym klapsie, niestety. Nie chce mi sie tu tego tematu rozwijać - parę osób w tej dyskusji pisało o swoich doświadczeniach z biciem przez rodziców.... Pozdrawaim, Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: bezradność mnie ogarnia :-) 13.06.06, 16:34 > Potepiam. Wspolczuje dziecku. również współczuję. także potępiam... > A co pisze michnix tak po krotce po nie chce mi > sie wszystkiego czytac? Michnix nie pisze nic mądrego, jjr44 podał Ci już w skrócie chore teorie m. Najgorsze jest to, ze są tacy, co w to wierza. I co gorsze, jeszcze wierza i w to, że takie bite dziecko po jakimś czasie podziękuje rodzicom za to bicie. Kurcze, może podziękuje, ze go jednak nie zatłukli... a post m. kończy się mało optymistycznie dla potomstwa: >>Za rok bede mogl sie podzielic doswiadczeniami z dziecmi: moja corcia >>skonczyla dopiero co roczek i jak nabroi - kara ja nie minie. Tak czy inaczej, zaraz od lewaków pewnie nas wyzwie, lewaków, którzy nic ze szczytnych idei prawicowców nie rozumieją... Odpowiedz Link Zgłoś
niepytana Re: bezradność mnie ogarnia :-) 14.06.06, 01:47 Dzieki. Powiem swoje zdanie. Klaps moze o tyle odniesc sukces o ile nie bedzie naduzywany i zachowany na ostatecznosc czy "specjalne okazje" zeby podkreslic powage sytuacji a takze wlasnie jakiegos rodzaju "niemoc" rodzica. Ja jestem zla po klapsie czy po krzykach. Winie oczywiscie winowajce. "Dlaczego doprowadziles/las mnie do stanu niemocy, bezradnosci, ostatecznosci?" Za to jestem na dziecko zla po klapsie. Wcale nie czuje sie lepiej, nie czuje ulgi, nie czuje sie silniejsza, czy ze zyskalam dodatkowy autorytet. Wcale nie i to nie autorytet powinnismy zdobywac przez klapsy. To jest wlasnie oznaka tego jak bardzo to moje najukochansze dziecko, wobec ktorego czuje tyle silnych emocji (bo przeciez je kocham) doprowadzilo mnie do slabosci. Klaps to oznaka mojej matczynej slabosci - zgadzam sie, ale trzeba ja wlasnie czasem dziecku okazac i przez to dac mu do zrozumienia jak bardzo nabroil, jak bardzo nas "oslabil" jako rodzicow. Wiele dzieci wlasnie tak odbiera klapsa. Z jakas skrucha, ze wstydem za swoje zachowanie ktore do takiego stanu doprowadzilo kochana mame/kochanego tate, ze strachem i gniewem nie o bol (niewazny w klapsie, w/g mnie w klapsie nie chodzi o bol), a strachem o przyjazn z rodzicem ktora moze juz nie bedzie ta sama, z gniewem na wlasna glupote. Oczywiscie dziecko uzywaloby innych terminow do opisania swoich emocji i uczuc. Moze troche nie na miejscu analogia, ale to cos w rodzaju wiernego psa, naszego przyjaciela ktory w razie co zycie za nas odda i z ktorym bedziemy sie ktoregos dnia "draznic" i przez wlasna glupote dajmy na to skaleczymy go w nos a on odruchowo klapnie zebami. Kto bedzie sie czul winny? Czy pies nie bedzie juz od tej pory naszym najwiekszym przyjacielem? Dzieci doskonale rozumieja i czuja wlasnie ta wine po wlasnym zlym zachowaniu i dalsza wiare w milosc rodzicow mimo wymierzonego klapsa. Prosze nie drazyc tej analogii psa, podalam ja tylko bo mi sie automatycznie nasunela. Wiem ze na dluzsze rozwazania jest nieodpowiednia. W zwiazku z powyzszym nie zgadzam sie z "klapsami na zimno" bez emocji. Nie zgadzam sie z teoria "wytrzymalosci" kto dluzej wytrzyma ojciec lejacy niedobre dziecko lejac je czy niedobre lane dziecko bedac niedobre. Nie uwazam ze klapsy na zimno czy teoria wytrzymalosci wyzej opisana doprowadzi do smierci dziecka. Jezeli jednak nie zostanie zachowany umiar dziecko moze ucierpiec przez tak uzywane kary cielesne fizycznie lub psychicznie. Klaps to "niewychowawcza" z teorii rezerwa zeby pokazac dziecku ze i my jestesmy ludzmi i kochamy je tak mocno ze gdy nam te pociechy az tak mocno dopieka nasze emocje wezma gore i nieintencjonalnie skrzywdzimy przede wszystkim dziecko ale rowniez i siebie. Niech wiec klaps zostanie klapsem i nie bedzie mieszany z katowaniem dziecka. Niechze ta metoda zostanie uzyta do tego zeby ukazac ze swiat i zycie nie sa wychowawczy i perfekcyjni a miedzy miloscia i nienawiscia znajduje sie prawie ze niewidzialna granica. Ale czy ktos z nas chcialby przezyc zycie bez emocji, bez smiechu od ktorego czasem az boli brzuch, bez radosci z ktorej do oczu same cisna sie lzy. Czy chcielibysmy przezyc zycie "na zimno" czytajac instrukcje obslugi i okazujac emocje tylko w polecany w danym momencie przez psychologow sposob? Czy odrzucilibysmy najintensywniejsze emocje zwiazane z miloscia tylko dlatego zeby uniknac ryzyka ewentualnego uczucia nienawisci? Jestesmy ludzmi i to jest niestety lub stety nasza ludzka natura. Czytam to co wyzej napisalam po kilka razy i caly czas chcialabym cos dodac, cos zmienic, cos odjac. Ale chyba w skrocie to sa moje odczucia wzgledem klapsow i wychowania dzieci. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: bezradność mnie ogarnia :-) 14.06.06, 11:55 > Ja jestem > zla po klapsie czy po krzykach. Winie oczywiscie winowajce. "Dlaczego > doprowadziles/las mnie do stanu niemocy, bezradnosci, ostatecznosci?" Za to > jestem na dziecko zla po klapsie. Wcale nie czuje sie lepiej, nie czuje ulgi, > nie czuje sie silniejsza, czy ze zyskalam dodatkowy autorytet. Ja mam odrobinę inaczej. Wsciekła jestem ( a raczje byłam) na samą siebie, ze nie udało mi się powstrzymac od wybuchu. Przyznaję starszego syna darzyło mi się uderzyć parę razy, przed laty. Do dziś mam z tego powodu wyrzuty sumienia i żałuję bardzo. Te doświadczenia sprawiły, że z młodszym ciut inaczej postepuję. Staram się opanować (a przyznaję, czasem to bardzo trudne ) I wiesz co dostrzegam? Że ten brak klapsów w przypadku młodszego wcale nie owocuje jak na razie gorszym jego zachowaniem... I oby tak zostało, a starszy oby tych klapsów z wczesnego dzieciństwa jednak nie pamiętał. W co jednak nie wierzę... Również pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
niepytana Re: bezradność mnie ogarnia :-) 14.06.06, 19:04 nchyb napisała: > Ja mam odrobinę inaczej. Wsciekła jestem ( a raczje byłam) na samą siebie, ze > nie udało mi się powstrzymac od wybuchu. No wlasnie o to mi chodzi. Przeciez kochasz swoje dzieci. Przeciez to on (Twoj starszy syn) doprowadzil Cie do wybuchu. Inaczej jest jak do wybuchu doprowadzil Cie np. maz, sasiad, ktos/cos tam... Wtedy kierowanie frustracji w strone dziecka jest nie na miejscu. Ale jesli to Twoj syn doprowadzil Cie do takiego stanu, to nic sie nie stalo jak sobie zobaczyl jak bardzo zranil swoja mame. Na Twoim miejscu wcale bym sie nie przejmowala ze starszy syn zapamieta te klapsy. Pewnie jak juz bedzie starszy to sie bedzie z tego smial i Ci powie:"Ale Ci mama dokuczylem jako maluch. No rady na mnie nie bylo." Ja dostawalam klapsy bardzo rzadko, czasem uwazam ze za rzadko biorac pod uwage moje pomysly i zachowanie za mlodu. Ani jednego nie zaluje. Bolu nie pamietam wcale. Pamietam tylko ze takie glupie ciele jakie ja bylam to wcale sie nie dziwie ze rodzice czuli sie wobec mnie bezradni. Jakby mnie w odpowiednim momencie nie sprowadzili na ziemie to by mi sie wydawalo ze jestem krolowa z Sheba. A jakby mi zaczeli cos tlumaczyc jak doroslej osobie to kto wie moze bym im wystawila jezyk i powiedziala "gadu, gadu, stary dziadu, a ja ide sie bawic dalej" bo takimi kategoriami dzieci mysla. Nie mozna od nich wymagac tej samej empatii, swiadomosci i rachunku sumienia, w ktory jest wyposazony dorosly czlowiek. Czasami mozna do nich dotrzec tylko przez "terapie wstrzasowa" i naprawde tu nie mam na mysli walenia glowa o sciane. Jeszcze chcialam dodac ze klaps wcale nie jest obowiazkowym skladnikiem dobrego wychowania. Rozne sa dzieci. Sa i takie na ktore pracuje w takim samym efekcie jak klaps naprzyklad podniesiony glos (rowniez inny rodzaj bezradnosci), nagly ruch w strone dziecka, tzw. kiwanie palcem, czasem poprostu zmieniony wyraz twarzy i ton glosu. Jezeli jako spoleczenstwo cywilizowane nie zastanawiamy sie nad relacjami wyzej wymienionych metod wychowawczych (aka. oznak slabosci) ze znecaniem sie psychicznym; jezeli nie porownujemy zdania "Prosze przestac bawic sie sztuccami i zjesc obiad do konca" do zdania "Ty poj...ny gowniarzu, przestan mnie wku...wiac tym nozem i zryj" to dlaczego caly czas robi sie skojarzenia klapsa z biciem i maltretowaniem dzieci. W wieku gdy dziecko przejawia juz empatie, sumienie i swiadomosc zblizona juz bardziej do tej u doroslego czlowieka, mozna juz calkowicie zaniechac wszelkich krzykow, klapsow, kiwania palcem i jakichkolwiek spontanicznych kar i wprowadzic rzeczowa dyskusje, ponoszenie konsekwencji wlasnych czynow (czyli posprzatac jak sie cos wylalo) i kary "na zimno" czyli sklamales, spozniles sie = ucinamy kieszonkowe, nie grasz tydzien na PS, nie spotykasz sie z kolegami przez dwa, itd. U mojego teraz juz prawie 10latka ten etap nastapil mniej wiecej miedzy 6 a 8 rokiem zycia. Ale jak wiadomo, wiek nie jest regula poniewaz dzieci rozwijaja sie w roznym tempie. Trzymaj sie i "nie bij" sie za te klapsy. Gwarantuje Ci ze syn nie przezyl z ich powodu takiej traumy jak Ci sie wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
bkt Re: Klaps, szybka droga donikąd 26.08.06, 07:40 Przyznaję się, daję klapsa, ale to dlatego że jestem bezradna. Czuję się wtedy potwornie, strasznie. Obiecuję sobie że nigdy więcej. Nie potrafię poradzić sobie z synem, to dlateo, to wydaje się najskuteczniejsze i najszybsze. Ale wiem że klapsy tylko uczą agresji. Odpowiedz Link Zgłoś
asiasol Re: Klaps, szybka droga donikąd 05.03.07, 20:41 bardzo dobrze pania rozumiem ,sama mam 3 dzieci ikazde dostało klapsa a ja wcale sie z tym nie czuje dobrze.po kazdym klapsie mam wyzuty sumienia i złość na siebie że nie potrafie sie opanowac.najtrudniejsze sa dla mnie dni przed miesiączką wtedy najtrudniej mi opanować złość wtedy wydaje mi sie ze moje dzieci sa najbiedniejsze.Staram sie pracować nad sobą ,ale często tez odnoszę porażkę i bardzo........... tego żałuje,bo kocham swoje dzieci ponad wszystko. A może ktoś zna przepis ,lub wie jakie ćwiczenia wykonywać żeby lepiej panować nad swymi emocjami.Bo wychowywanie dzieci to chyba najtrudniejsza praca jaka człowiek musi wykonać w swoim życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
ameliamo12 Klaps, szybka droga donikąd 26.04.07, 00:35 zgadzam się, nie wolno bić dzieci, choć czasem sama daję klapsa i daję się ponieść nerwom.czytając tę wypowiedź pomyślałam sobie o tym jak ja bym się czuła gdyby muj mąż mnie uderzył ponieważ zrobiłabym coś nie po jego myśli(byłby to pierwszy krok do rozwodu i czułabym się poniżona)więc nawet jako dorosła osoba nie potrafię sobie wyobrazić co czuje dziecko kture jest bite.NIEWOLNO BIć DZIECI PODżADNYM POZOREM Odpowiedz Link Zgłoś
jarekp666 Re: Klaps, szybka droga donikąd 26.04.07, 13:35 Kary cielesne stosowane na dziecku sa bezsensowne, dziecko z takiej sytuacji niczego pozytywnego nie wynosi. Rodzice za pomoca klapsa ucza swoje dziecko, iz sile mozna stosowac wobec innych. <a href=http://www.pepekswiata.pl/page.php?menu=porady&art=kary.txt>Jak karać dziecko</a>, tego powinien sie nauczyc kazdy rodzic, najlepiej zapamietać co lubi nasz maluch i w sytuacji która chcemy wyeliminowac pozbawiamy je tego. Na przyklad: - zabraniamy gry na komputerze, - konfiskujemy ulubiona zabawke, - kierujemy do miejsca tak zwanego miejsca kary w ktorym nasz maluch ma "przesiedziec" okreslona ilosc czasu podczas ktorego musi zastanowic sie nad swoim zachowaniem, - jesli mamy z tym problem, to pokazujemy dziecku co stracilo poprzez swoje zle zachowanie, czyli mamy "na zapas" jakas nowa zabawke, gdy nasz maluch jest nieposluszny, mowimy mu ze za kare nie otrzyma tego, pokazujemy co stracil i mowimy co ma zrobic aby otrzymac to pozniej. <a href=www.pepekswiata.pl/page.php? menu=porady&art=jak_dobrze_wychowac_dziecko.txt>Wychowanie dziecka</a> to zadanie dla świadomych rodziców. Nigdy nie stosuj kary cielesnej. Odpowiedz Link Zgłoś
ilona824 Klaps, szybka droga donikąd 16.07.07, 11:20 Jestem zdania, że nie należy bić dzieci. To tylko wyzwala w nich agresję i złość. Parę razy zdarzyło mi się uderzyć w złości moje dziecko i bardzo tego żałowałam. Najlepszą metodą jest stawianie do kąta. Mój syn z p[oczątku się wściekał, próbował mnie sprowokować krzykiem, płaczem, wołaniem ,że chce pić albo siusiu, ale nie reagowałam. Jak jest niegrzeczny i nie słucha upomnienia, idzie do kąta, póki się nie uspokoi (teraz trwa to jakieś dwie, trzy minuty, ale z początku nawet godzinę). Moja rada dla rodziców: jeśli jesteś pewna/ pewny swojej władzy, to nie musisz uciekać się do bicia. Odpowiedz Link Zgłoś
mamajulki080506 Re: Klaps, szybka droga donikąd 20.07.07, 14:21 Oj, trzeba czasu, żeby przeczytać wszystkie posty... Jak z karmieniem piersią, jedne mamy za (i uważają te, które nie karmią za wyrodne) inne przeciw - rzadziej, bo obecnie moda na karmienie naturalne, do dwóch lat co najmniej (sama karmiłam 14 mcy, więc nie mam nic przeciwko, podaje to jako bardzo burzliwy temat na forum Niemowlę)... Dostałam lanie raz, miałam 5 lat i obie z siostrą miałyśmu dopilnwać brata (2 lata), oglądałyśmy "4rech pancernych..." i mały spadł ze schodów....(dostałysmy wtedy obie od taty, na goraco, ręką, bez żadnego psychicznego czekania na kare itd...jasno wiedziałysmy dlaczego.... Moja siostra (druga)dostała dwa razy: raz, bo opóściła podwórko bez pozwolenia i tata szukał jej ok 4 godz.,odchodząc od zmysłów, nigdy więcej tego nie zrobiła... drugi raz, bo weszła do warsztatu stolarskiego taty (był zakaz wchodzenia) gdy był odwrócony tyłem i chciała włozyc kij w maszynę....podobnie, lanie krótkie szybkie, no i nigdy więcej się to nie powtórzyło... A teraz o relacjach w rodzinie: Rodzice to moi najlepsi przyjaciele, podziwiam ich za wychowanie całej naszej piątki!!!, tata jest autorytetem dla nas (tylko nie jest to jakieś chore uzaleznienie, żeby zaraz ktoś mnie o to nie posądził,), liczymy się z jego zdaniem (tak, jak on z naszym) i mamy dla niego ogromny szacunek... I jeszcze jedno: rodzice zawsze mieli dla nas czas, na bardzo duzo nam pozwalali (dużo też zabraniali, reguły były jasne, nawet jak przeskrobiemy, a przyznamy się sami, nie ma kary), nie chodzilismy spac po bajce (bo rodzice muszą odpocząć, jak dzieci mojej teściowej, co do dziasiaj jej wypominają) oglądalismy z tatą kino nocne, kiedy inne dzieci mogły o tym pomarzyć (nieważne, że zanim się zaczęło, to spalismy na fotelach, ważne, że mogliśmy), oglądaliśmy horrory (rodzice nas potem odprowadzali do łożek, i komedie, bo tata tak dziko się smiał)rodzice liczyli się z naszym zdaniem (pewnie, ze byli smy trochę manipulowani, ale mielismy poczucie, że jestesmy bardzo ważni w rodzinie) wiedzielismy o problemach w domu (pienięznych i innych, i wcale nie skrzywiło nam to psychiki) bylismy uczeni, ze na wszystko trzeba sobie w zyciu zapracować i rodzice zawsze dotrzymywali słowa, jak coś było powiedziane, to wiedzielismym, żę tak bedzie Skutek: 3je z nas jest już po studiach i ma świetną pracę, do domu rodzinnego wracamy jak na skrzydłach, mamy wysokie poczucie własnej wartości, któreg nie zniszczyły klapsy, mamy swoje rodziny i dzieci, których nie lejemy... I chociaz moi bracia sa 10 razy silniejsi od taty, to dam sobie głowe uciąć, ze zaden z nich nigdy nie podniósłby na niego ręki... Wniosek: Wielu ludzi obwinia "klapsy" za swoje życiowe niepowodzenia, złe stosunki z rodzicami, brak poczucia własnej wartości, a tymczasem to bardzo duże uproszczenie...bo problem jest znacznie głębszy niż klaps... Klaps nie znaczy, że silniejszy ma rację, jest ostatecznym srodkiem wyznaczenia granicy, jest karą...i prawda jest taka, że to dorosły wie lepiej, nie dziecko i choćbyśmy sie roztroili, to nie damy rady zabezpieczyć wszystkiego przed dzieckiem, bo nie mamy oczu dookoła głowy i nie jesteśmy przy dziecku 24/7...a klapsa się pamięta, bo tyłek boli i o to chodzi... I dziwne dla mnie jest to, że większość z psychologów ma problemy ze swoimi dziećmi Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Klaps, szybka droga donikąd 20.07.07, 16:11 Cały Twój długi post sprowadza sie do tego, ze wybaczyłas rodzicom to lanie i dobrze. Wiele dzieci wybacza rodzicom wiele. Ale jakbys tego lania nie dostała to pewnie byłoby jeszcze lepiej , nie musiałabys go wybaczać i tłumaczyc swoich rodziców. A tak z drugiej strony, Wasz brat spadł ze schodów przez Wasza nieuwagę. Czy nie było to juz dla Was wystarczajaca karą????i to bardzo dotkliwą????.Po co to lanie???? Odpowiedz Link Zgłoś
kosciotrupek Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 02:23 Jestem psychologiem i jednocześnie zwolenniczką klapsa. KLAPSA, a nie bicia - dobrze by było, gdyby niektórzy zaczęli wreszcie odróżniać liczbę pojedynczą od mnogiej. Klaps jest klapsem - ostrzegawczym ("miarka się przebrała", "robię coś naprawdę poważnego"), przypominającym ("bolało poprzednim razem, wolę tego nie powtarzać"), pozwalającym przewidzieć przyszłość - dzięki samemu tylko ostrzeżeniu, że przyłożę po łapach ("aha, czyli nie warto tego ryzykować"). Masz rację mamojulki - problem leży gdzie indziej, nie w samym tylko bić czy nie bić. To jest kwestia całokształtu wychowania: dojrzałości do bycia rodzicem, radości z tego faktu, miłości do dziecka, poczucia własnej wartości i kompetencji rodzicielskiej, podchodzenia do kwestii wychowawczych bez własnych lęków i uprzedzeń (np. "ja byłam bita i nigdy nie tknę mojego dziecka palcem"), umiejętnego stosowania konsekwencji wychowawczej itp. Swojego 2,5 letniego synka wychowujemy oboje właśnie tak - nie przejmując się pomysłami na bezstresowe wychowanie, przykładając niekiedy klapsa (u nas sie to nazywa "po łapach"), ale też spędzając z nim mnóstwo czasu, bawiąc się wygłupiając, rozmawiając itp. Efekt - jest otwartym, śmiałym i wesołym dzieckiem, nie tylko w naszej opinii. Pewnie, że jest mnóstwo innych pomysłów na kary czy konsekwencje i jak tylko mogę, to je stosuję (np. jak zamiast jeść zabawia się rozchlapywaniem zupy to ją po prostu zabieram i żadne klapsy nie są tu potrzebne). Ale jeśli pakuje mi nogę w śmieci podczas zamiatania i nie pomaga prośba ani zabieranie go z tego miejsca, to w perspektywie zostaje klaps. Często wystarczy tylko ostrzeżenie - "przestań, bo będzie po łapach" - Miś już potrafi przewidzieć przyszłość i rzeczywiście przestaje. Nigdy jednak byśmy tego nie osiągnęli, gdyby nie parę klapsów (w liczbie pojedynczej!) wcześniej w podobnych sytuacjach. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 05:48 > Ale jeśli pakuje mi > nogę w śmieci podczas zamiatania i nie pomaga prośba ani zabieranie > go z tego miejsca, to w perspektywie zostaje klaps. Nie rozumiem tej sytuacji. Przecież wyniesienie malca z pokoju kończy jego niegrzeczną zabawę i pozwala na dalsze sprzątanie. No i zawsze można na sekundę zamknąć drzwi. Zaznaczam psychologiem nie jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 08:06 A co zrobisz jak ta wspaniała metoda - klaps nie zadziała? Odpowiedz Link Zgłoś
rysa9 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 09:01 Witaj mama303 Z mojego na razie kilkuletniego doświadczenia wynika, że żadna metoda nie jest na wieczność. Dziecko się zmienia i to co działało 3 lata temu teraz nie odnosi skutku. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 10:21 No i własnie dlatego pytam. Klaps to dla mnie jakaś ostateczność /nie stosowałam jeszcze/ - wiec co jeśli nie zadziała? Wiecej klapsów? mocniejszy klaps? Zwolennicy klapsów nie boicie się siebie samych, że nie zapanujecie nad złymi emocjami? od klapsa do dwóch, trzech klapsów i do bicia niedaleka droga. Widziałam kiedys scenkę - mama dała niegrzecznemu dziecku klapa w tyłek, a ono na to - a mnie nie bolało / z zawadiackim usmiechem/. Podpuszczona /bo przeciez napewno bolało/matka wkroiła mocniej, dziecko z podkówką na ustach ale stoi dzielnie i nie płacze wiec matka wyprowadzona z równowagi wkroiła parę porzadnych razów, dzieciak w płacz, matka w pąsach i nerwach - złośc wyładowana, dzieciak upokorzony, ryczy na oczach gapiów. Szkoda mi było i dzieciaka i tej głupiej matki. Odpowiedz Link Zgłoś
rysa9 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 11:24 mama303 napisała: > No i własnie dlatego pytam. > Klaps to dla mnie jakaś ostateczność /nie stosowałam jeszcze/ - wiec > co jeśli nie zadziała? A co Ty robisz jak przestają działać Twoje metody? Szukasz nowych, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 14:08 rysa9 napisała: > A co Ty robisz jak przestają działać Twoje metody? > Szukasz nowych, prawda? No własnie ja moge szukac nowych a Ty? Odpowiedz Link Zgłoś
rysa9 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 14:15 Nie rozumiem. Jak to Ty "możesz"? A ja nie mogę??? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 14:44 Chodzi o to ze przy klapsie łatwo sie zapętlić i przesadzić. Czasami takie klepanie wchodzi wręcz w nawyk. A wtedy trudno jest spostrzec że to co miało być tylko okazjonalne stało się metodą wychowawczą. Odpowiedz Link Zgłoś
cinus1974 Re: Jestem psychologiem :-) 04.08.09, 01:05 zastanawiam sie jak to jest czemu ludzie zastanawiaja sie nad czyms tak oczywistym,nie ma roznicy miedzy klapsem a biciem zawsze jest to przemoc,gdyby padl temat o bitych kobietach przez ich facetow domyslam sie ze wszyscy by powiedzieli ze to zle tak nie wolno karalne to jak mozna rozpatrywac czy bicie dzieci jest ok czy nie czy te dzieci sa gorsze od doroslych.nie wolno i koniec moim zdaniem nie podlega to dyskusji.a jak ktos mysli ,ze tak jest dobrze to niech leje dziecko ale tez zone czy meza jesli to takie wychowawcze. Odpowiedz Link Zgłoś
kotszary Re: Jestem psychologiem :-) 08.08.09, 12:46 taaak nie ma róznicy między klapsem a biciem bo klaps i bicie to przemoc? to powiem przewrotnie tak: Należy zakazać jakichkolwiek form karania dzieci. Każda kara to gwałt psychiczny na dziecku. Nikt nie jest przecież w stanie określić gdzie kończy się kara a zaczyna znęcanie psychiczne. Zarówno pozbawienie czekoladki jak i zamknięcie dziecka na noc w ciemnej, mokrej piwnicy ze szczurami ma na celu wywołanie u dziecka złych odczuć psychicznych, więc jest złe i musi być zakazane. Odpowiedz Link Zgłoś
jotde2 Re: Jestem psychologiem :-) 24.02.10, 17:48 kotszary napisała: > > taaak nie ma róznicy między klapsem a biciem bo klaps i bicie to > przemoc? > > to powiem przewrotnie tak: > Należy zakazać jakichkolwiek form karania dzieci. Każda kara to > gwałt psychiczny na dziecku. Nikt nie jest przecież w stanie > określić gdzie kończy się kara a zaczyna znęcanie psychiczne. > Zarówno pozbawienie czekoladki jak i zamknięcie dziecka na noc w > ciemnej, mokrej piwnicy ze szczurami ma na celu wywołanie u dziecka > złych odczuć psychicznych, więc jest złe i musi być zakazane. dobrze napisane pozatym polecam wszystkim zamiast krzyczenia na dziecko - "szantarz " działa cuda i uczy "coś za coś" dziecko staje sie świadome konsekwencji .np. niewypełnisz obowiązków- pożegnaj sie z częscią kieszonkowego ,bedziesz nadal ich niewypełniał - przepadnie całość .w następnym tygodniu to samo ?- tracisz gadżeta na jakiś czas ,dalej żle ? wylatuje zabawka ( wybieraj tę które dziecko uznaje za wartościowe a Ty nie). co do klapsa jako czegoś jednoznacznego i natychmiastowego to zastępstwa dla niego niema ale i powodów by go wymierzyć niebędzie prawie nigdy jeśli zastosujesz polecane przezemnie warunkowanie . u mnie dochodzi jedynie do potrącenie 1/4 kieszonkowego w tygodniu ( kalkulacja mojego 5 latka gdy mu sie chce spać po przedszkolu i niechce robić ćwiczeń z lliterek itd. że niema np. nowego wydania gazety więc może sobie tego piątala odpuścić) Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 15:08 rysa9 napisała: > Nie rozumiem. Jak to Ty "możesz"? A ja nie mogę??? A co Ty masz jeszcze jesli wykorzystałas klapsa? Odpowiedz Link Zgłoś
rysa9 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 15:36 A gdzie Ty przeczytałaś, że ja wykorzystałam klapsa? Naprawdę uważasz, że jak ktoś daje/dawał klapsy, to już nie może stosować innych metod??? Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 15:53 rysa9 napisała: > A gdzie Ty przeczytałaś, że ja wykorzystałam klapsa? > Naprawdę uważasz, że jak ktoś daje/dawał klapsy, to już nie może > stosować innych metod??? Odwracasz kota ogonem, nie obchodzi mnie czy akurat Ty wykorzystałaś. Ale uważasz klaps za dopuszczalna metodę, wiec pytam co może byc jeszcze po klapsie??? Odpowiedz Link Zgłoś
rysa9 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 22:32 mama303 napisała: > > Odwracasz kota ogonem, nie obchodzi mnie czy akurat Ty wykorzystałaś. > Ale uważasz klaps za dopuszczalna metodę, wiec pytam co może byc > jeszcze po klapsie??? Nie odwracam kota ogonem. To Ty masz tendencje do nadinterpretowania No to gdzie napisałam, że klaps uważam za dopuszczalną metodę? Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 22:46 rysa9 napisała: > No to gdzie napisałam, że klaps uważam za dopuszczalną metodę? To uważasz czy nie uważasz, bo nie wiem z czym polemizujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
rysa9 Re: Jestem psychologiem :-) 17.08.07, 23:21 Polemizuję z Twoim podejściem do klapsa jako ostateczności. Według Ciebie jak ktoś stosuje klapsy, to znalazł się nad przepaścią i dalej nie ma już nic. Według mnie klaps jest JEDNĄ z metod stosowanych przez rodziców. I nie skreśla możliwości zrezygnowania z niej na rzecz innej. Odpowiedz Link Zgłoś
zgagusia Re: Klaps, szybka droga donikąd 24.02.10, 20:53 mamajulki080506 napisała: > Moja siostra (druga)dostała dwa razy: raz, bo opóściła podwórko bez pozwolenia > i tata szukał jej ok 4 godz.,odchodząc od zmysłów, nigdy więcej tego nie > zrobiła... > drugi raz, bo weszła do warsztatu stolarskiego taty (był zakaz wchodzenia) gdy > był odwrócony tyłem i chciała włozyc kij w maszynę....podobnie, lanie krótkie > szybkie, no i nigdy więcej się to nie powtórzyło... dopuszczam stosowanie klapsow w takich wlasnie sytuacjach - gdy dziecko jest zagrozeniem dla samego siebie a tego nie rozumie a pozwolenie na 'doswiadczenie' jest zbyt niebezpieczne. Nie rozumie - bo jest zbyt male zeby doatrly do niego logiczne wyjasnienia a przy tym ciekawskie i testujace granice jak kazde normalne, zdrowe psychicznie dziecko - i nie przyjmie do wiadomosci ze nie wolno np.uciekac na ulice bo mamusia nie pozwala. Mozna dziecku pozwolic na oparzenie sie w kontrolowanej sytuacji (czyli niezbyt goracy przedmiot) a pamiec po nieprzyjemnym doznaniu (ni mniej ni wiecej jak wlasnie fizyczny bol) skutecznie nauczy malucha nie dotykac gdy uslyszy 'Gorace!'. Nie sposob tak nauczyc dlaczego nalezy unikac spotkan z jadacymi pojazdami - ale jesli dziecko po akcji wybiegniecia na ulice dostanie klapsa to zakonotuje sobie nieprzyjemne doznanie (bolacy tylek) po swoim zachowaniu i go nie powtorzy. Uwazam tez ze nie ma nic zlego jesli dziecko oberwie po jakiejs akcji w stylu beztroskie znikniecie na kilka godzin czym doprowadza rodzicow do rozpaczy i histerii - w ten sposob dowiaduje sie pewne zachowania moga doprowadzic do przelamania granic wytrzymalosci psychicznej innych ludzi. I absolutnie nie mam tu na mysli ze tak kazdy powinien postapic, wielu rodzicow po prostu placze po 'odzyskaniu' dziecka, ale jesli ktos wtedy spierze potomka to jest to dla mnie zrozumiale i nikogo takiego nie potepie. Natomiast gdy czytam o tych metodach zabierania czekoladki, kieszonkowego czy szantazu - ludzie, w ten sposob wychowacie zimnych, wyrachowanych psychopatow, bezustannie kalkulujacych co im sie oplaca a co nie. Na co dzien - rozmowa, tlumaczenie, prosba - dziala w 80%. Potem tzw. ochrzan - zalatwia pozostale 15-18% problemowych sytuacji. Ok. 1-2% to sytuacje ekstremalne gdy mozna sie posluzyc klapsem. W przypadku mlodszych dzieci klaps jako tworzenie negatywnego odruchu warunkowego (przyklad z dzieckiem wbiegajacym na ulice). A. Odpowiedz Link Zgłoś
jotde2 Re: Klaps, szybka droga donikąd 24.02.10, 21:17 > Natomiast gdy czytam o tych metodach zabierania czekoladki, kieszonkowego czy s > zantazu - ludzie, w ten sposob wychowacie zimnych, wyrachowanych psychopatow, b > ezustannie kalkulujacych co im sie oplaca a co nie. nieprawda."szantaż" głównie jako przejrzysty system kar i nagród a czasem w zastosowaniu dorażnym jest niedocenianą metodą prowadząca do rozwoju asertywnego człowieka. oczywiście o rozmowie ,prośbie,ochrzanie i klapaku w sytuacjach o których wspomniałaś niemożna zapomnieć . > Na co dzien - rozmowa, tlumaczenie, prosba - dziala w 80%. skomentuje to po Twojemu- w ten sposób wychowasz kogoś kto umie tylko gadać a nie kogoś kto umie osiągać cele. Odpowiedz Link Zgłoś
fobia.1 Czy jest ktoś kto nigdy nie dostał klapsa i żałuje 17.08.07, 23:51 Ciekawe czy jest tu ktoś kto nigdy nie dostał klapsa od rodziców i uważa że zrobili mu krzywdę, że czegoś nie pojął, nie zrozumiał, popsuło mu to charakter bo był uparty, potrącił go samochód lub niewypał urwał rękę? Ktoś kto ma o to żal, bądź uważa że było by mu wszystko jedno? Niestety sama nie mogę się tu wypowiedzieć bo chociaż rodzice doskonale rozumieli różnicę pomiędzy klapsem a biciem i nigdy nie byłam bita to klapsy dostawałam i do tej pory pamiętam to jako zero bólu a dużą dawkę upokorzenia która rodziła wyłącznie złość na rodziców. Ale nie chcę o tym - ciekawa jestem naprawdę co uważają osoby które nigdy nie dostały klapsa. Odpowiedz Link Zgłoś
zosia_1 co w takim razie zrobić?? 16.06.09, 15:30 przeciwników klapsów proszę, wiec o radę w jaki sposób wyperswadować 4-latkowi że nie można mówić do kogoś "d.upa" lub w kółko 'Ku...wa", ze nie można pluć wszędzie gdzie się akurat stoi, czy też z nudów uderzać sąsiadkę, bo mu się nudzi. Próbowałam wszystkiego mówiłam, tłumaczyłam, zabraniałam stanowczo tak mówić i postępować - nie zmienił postępowania i z zadowoleniem mówi że tak mówi ktoś tam z przedszkola,. co w takim razie zrobić?? udawać ze nie słyszę i nie widzę?? proszę o rady, bo nie chciałabym dać dziecku klapsa Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: co w takim razie zrobić?? 16.06.09, 19:25 zosia_1 napisała: Cytatproszę o rady, bo nie chciałabym dać dziecku klapsa Nie hamletyzuj, tylko daj. Klaps to jest właśnie ostateczna metoda na celowe nieposłuszeństwo, zuchwałość i puszczanie sobie mimo uszu napomnień rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: co w takim razie zrobić?? 15.04.10, 12:35 nie zmienił postępowania i z zadowoleniem mówi że tak mówi > ktoś tam z przedszkola,. moze idz do przedszkola i pogadaj z wychowawczynia o kims tam.. Odpowiedz Link Zgłoś
kotszary Klaps, szybka droga donikąd 03.08.09, 19:52 Jestem osobą, która w dzieciństwie dostawała klapsy. Mama robiła to wyjątkowo gdy inne środki nie skutkowały i jeśli juz dała mi po łapach nie czułam upokorzenia i miałam poczucie, ze dostałam to na co zasłużyłam. Z perspektywy czasu uważam, że proponowane przez psychologów inne kary bedą gorsze dla psychiki dziecka niz ten nieszczęsny klaps. U mnie w domu w zasadzie nie stosowało sie kar typu zakaz oglądania telewizji, pozbawienia deseru itp. Pmiętam moje przerażenie gdy odkryłam ,że synek znajomych za jakies przewininienie nie będzie mógł wieczorem oglądać dobranocki. Wydawało mi się to takie okrutne, że za coś co zrobił w południe będzie musiał cierpieć cały dzień ze świadomością że nie będzie miał dobranocki. Naprawdę wolałam w takiej sytuacji szybkiego klapsa i potem wrócić do codzienności. Pamiętam też moją wściekłośc i żal do matki gdy wyjątkowo kiedyś ukarała mnie zakazem zabawy z kolegami na podwórku. Było to po tym gdy zachowałam się wyjątkowo paskudnie w sklepie. Mama, niestety obawiając się chyba reakcji otoczenia, nie dała mi klapsa tylko powiedziała wtedy, że zostanę później ukarana. Po powrocie do domu powiedziała, że nie mogę wyjśc na podwórko. Problem jednak w tym, że dla 5 czy 6 letniego dziecka te ok. 20-30 minut, które upłynęły od mojego przewinienia do powrotu do domu było całą wiecznością. Nie mogłam wogóle zrozumieć czemu jestem nagle karana za jakieś odległe wydarzenia z przeszłości. Do dziś pamiętam moje poczucie krzywdy i bezradności. Zapewniam, że w tamtej sytuacji lepiej by było gdyby mama dała mi od razu na miejscu jeszcze w sklepie klapa. Zrozumiałabym związek między klapem a przewinieniem. Nie mogłam zrozumieć natomiast wcale związku między moim wcześniejszym zachowaniem a późniejszą karą i nie było to wcale wychowawcze. Odpowiedz Link Zgłoś
imbirimbi Klaps, szybka droga donikąd 04.02.10, 11:52 Jestem zdania, że sporadyczny tzw. "wychowawczy" klaps jeszcze nie jest niczym złym... Ale z drugiej strony nie ma nic gorszego, niż znieczulica społeczna i zobojętnienie. Mam takie przemyślenia, bo niedawno przeczytałem "Zbrodnie Josefa Fritzla. Analiza faktów"... Gdyby ktoś zwrócił wcześniej uwagę na sygnały, które dawał sam Fritzl, to być może ten horror nie musiałby mieć miejsca... Odpowiedz Link Zgłoś
ilika Re: Klaps, szybka droga donikąd 04.02.10, 13:52 A ja uważam, że klaps to wyładowanie frustracji rodzica, który nie potrafi sobie poradzić z dzieckiem, które przecież nie wie jak ma postępować, trzeba go tego najpierw nauczyć. Bicie dzieci na pewno nie uspokoi ich, może wywołać jedynie jeszcze większą złość i negatywne uczucia, prowadzi więc donikąd. Rodzic powinien być tym mądrzejszym a klapsy to jedynie okazanie jego niemocy. No chyba, że mamy do czynienia z chorymi ludźmi, takimi jak przytoczony Fritzl.On nigdy nie zrozumie ogromu niesprawiedliwości jego czynów, to patologiczny przypadek. I dlatego musimy tak jak piszesz zwracać uwagę na sygnały płynące z otoczenia. Dzieci są bezbronne w takich przypadkach, ktoś musi im pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
jaspers Re: Klaps, szybka droga donikąd 18.03.10, 15:09 A mój ojciec lał, lał i lał, czym popadnie, kiedy popadnie i za cokolwiek. Nienawidziłam go wtedy, a teraz jest mi to obojetne. nie mam żalu ani ninawiści w sobie. Był słaby i tyle. Nie umiał rozmawiać albo nie chciał więc bił. Nie wiem czy są teraz tego jakieś skutki. Żyję normalnie, nie mam lęków, chodzę do pracy. Oczywiście są problemy i wtedy można by się przyczepić że to przez to bicie. Ale czy ja wiem? Natomiast jak widzę te dzieci chowane całkowicie "bezstresowo"... to głowa mnie boli. Nie jestem zwolenniczka bicia w żadnym wypadku. Ale nie mam żalu do ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
mr_cellophane Re: Klaps, szybka droga donikąd 14.04.10, 15:32 Przeczytałem wszystkie wpisy w tym wątku i długo zastanawiałem się czy napisać coś od siebie. Napisać i zapewne wyzwanym od psycholi i sadystów - ale tego typu komentarze będą jedynie świadczyć o poziomie tych osób. Czytając te wszystkie wpisy nie mogłem oprzeć się wrażeniu że część z rodziców chce koniecznie być najlepszym przyjacielem własnego dziecka. Ale nie na tym ma polegać wasza rola. Macie być przede wszystkim RODZICAMI czyli kochać, wychowywać, stawiać granice, nagradzać ale i KARAĆ. Na bycie najlepszym przyjacielem własnego dziecka będziecie mieli czas później. Karanie to nic innego jak przejaw konsekwencji, karanie ma na celu ukazanie dziecku jego złego zachowania i nauczenie że złe uczynki niosą za sobą karę i konsekwencje (tak jak w świecie dorosłych). I tu pojawia się jak karać. KLAPS (niektórzy z was zrównują go z patologicznym masakrowaniem dziecka) to OSTATECZNOŚĆ – czyli wtedy gdy dziecko jawnie i z premedytacją wyraża swój bunt przeciwko waszej decyzji która ma fundamentalne znaczenie dla jego życia czy zdrowia. Ukaranie fizycznie dziecka to cała procedura (polecam przeczytanie książki „Mądra miłość” w której sam klaps jest z wielu punków. Dziecko musi wiedzieć że robi źle, ostrzeżone o grożących mu konsekwencjach a po wymierzeniu mu kary zawsze utulone i otoczone miłością i zrozumieniem. Nigdy wtedy nie będzie miało problemu ze zrozumieniem swojego postępowania i przeproszeniu. Trzeba także wiedzieć że klaps to nie metoda dla nastolatków i nie wolno ich tak karać (dla nich jest szeroki wachlarz innych równie dotkliwych kar). KLAPS to ostateczność ale nie uważam tej metody jako wyraz moje bezradności. Dzięki temu mój syn przechodząc przez ulice zawsze trzyma mnie za rękę, nie bawi się kuchenką gazową i nie jest kaleką po zabawię w „spadochroniarza”. Są sytuacje w których inne formy karania są bardzo skuteczne (bunt przy sprzątaniu zabawek – posprzątałem za niego ale już tych zabawek nigdy nie odzyskał, „pożyczenie” zabawki bez pytania z domu kolegi – przyznanie się do tego koledze i zrekompensowanie straty) ale w części sytuacji w których musze mięć pewność że taka sytuacja więcej się nie powtórzy klaps jest tym wymiarem kary który uważam za słuszny. I proszę mi tu nie pisać że jest nieskuteczny przy dzieciach z ADHD ,spektrum autyzmu czy autoagresji– to rozumie się samo przez się – one potrzebują terapii a nie tylko wychowania. I jakoś nie chce mi się wierzyć że problemy emocjonalne osób piszących na tym forum wynikają z tego że dostały klapsy od swoich rodziców. Gdyż problem zapewne leży gdzieś głębiej (relacje, miłość i szacunek rodziców do dzieci) a klaps jest jedynie jego powierzchownym odzwierciedleniem. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d a ja mam inne zdanie... 15.04.10, 11:25 choc pezyznaje, ze jest to ostateczne rozwiazanie..ale maly dostal klapsa..przedwczoraj. wysypaywal klocki z wiaderka, ni epomoglo wspolne sprzatanie, nie pomoglo trzymanie wiaderk, nic nie pomagalo wysypywal..a na koncu jeszcze rzucal..trafil w ludro..widzial ze mnieto zirytowalo..wzial drugi i rzucil w strne tv..powiedzialem mu ze zaraz dostanie w tylek za to... i znow rzucil..i dostal klapa w tylek.. przestal rzucac, zaplakanemu dawalem klocki do reki a on wrzucal do kubelka.. przykro mi bylo ze tak si esknczylo, po sprzataniu przytulilem malego i poszlismy si emyc... nie wiem, moze byl jakis inny sposob...ale ja po calym dniu mialem juz dosc. Odpowiedz Link Zgłoś
mr_cellophane Re: a ja mam inne zdanie... 15.04.10, 14:10 Dostałem kiedyś w "spadku" radę która jest po wielokroć bardziej prawdziwa niż niejeden psycholog obronił w swoim doktoracie. Są dzieci które rodzą się w karności - wystarczy dosadny ton głosu lub karcące spojrzenie i dziecko wie i słucha. Lecz są dzieci które trzeba tej karności nauczyć - groźbą, karą a jeśli trzeba to i klapsem. I nie są to jakieś pseudonaukowe bełkoty lecz słowa mojej kochanej babci, która sama wychowała 5 dzieci a jej rodzice 9. Każde z nich jest (lub było) dobrym i szanowanym człowiekiem. Tych którzy od razu podniosą larum że tyle dzieci to patologia chcę uprzedzić że w czasach przedwojennych tak liczna rodzina nie stanowiła patologii, a te stare metody wychowawcze znakomicie sprawdzały się przez kilka pokoleń. Jak wspomniałem mój syn wymagał jedynie kilkakrotnego karcenia klapsem i nie wiem na ile to jego wrodzona karność a na ile mój autorytet rodzica umożliwiają mi w większości "pokojowo" wychowywać syna. Staje obecnie przed zadaniem przywoływania do porządku młodszej córki a widać że jej charakter nie należy do łatwych w poskromnieniu więc kto wie na ile granice ostateczności będą aktualne w stosunku do niej. Odpowiedz Link Zgłoś
mr_cellophane Re: a ja mam inne zdanie... 15.04.10, 14:29 P.S. Sprzątanie dla twojego syna nie powinno stanowić problemu gdy zakomunikujesz że to czego nie posprząta zostanie sprzątnięte przez Ciebie i oddane innym dzieciom (np. z domu dziecka) bądź wyrzucone na śmieci. I gwarantuje Ci że jeśli będziesz konsekwentna w tym postanowieniu i zrealizujesz swój plan do końca (i nie ma tu mowy że te zabawki zostaną w przyszłości odkupione) to więcej taka sytuacja nie będzie miała miejsca. Oczywiście będzie to okupione płaczem i szlochem, lecz w przypadku mojego syna było bardzo skuteczne. Odpowiedz Link Zgłoś
kati1973 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.10, 20:41 Nie używamy klapsów od baaaardzo dawna, (przedtem sporadycznie), Moje dziecko na zla ocene powiedzialo, ze tata ja pobije. Nas zatkalo, zostalismy wezwani do szkoly, dziecko przyznalo sie do klamstwa. Prawdopodobnie bralo na litosc, zeby zlej oceny nie dostac To taki inny efekt jaki dajie ta kampania spoleczna Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.10, 22:06 kati1973 napisała: > To taki inny efekt jaki dajie ta kampania spoleczna Wszystko się wyjaśniło bo naprawdę nie bijecie! Odpowiedz Link Zgłoś