gyokuro
05.06.06, 01:32
Otóż mój synek (3 lata) ma pójść do przedszkola od września. Jest
samodzielny, nie wstydzi się dzieci i chętnie się bawi. Ale jest jedynakiem i
nie musi z nikim dzielić się zabawkami. W piaskownicy daje sobie wytłumaczyć,
że ktoś chwilę się pobawi czymś co do niego nalezy. Gorzej, jak on i ktoś
chcą tego samego w tym samym momencie. Absolutnie nie ustapi, i w miarę jak
szarpanka eskaluje, syn staje się agresywny i bije na oślep czym popadnie. My
go nie bijemy...
Ostatnio w przedszkolu był dzień otwarty i synek poszarpał sie tam z innym
chłopcem i uderzył do w głowę drewnianym klockiem (pewnie nawet
kilkakrotnie). Nie widziałam dokładnie całego zajścia, bo tłum dzieci wtedy
był i nawet panie przedszkolanki nie dawały rady. W każdym razie chłopiec
rozpłakał się (co jest naturalne oczywiście) i jego mama natychmast do niego
przybiegła, by go ratować. Ja podeszłam do syna i zaczęłam mu tłumaczyć, że
źle postapił (wtedy sądziłam, że bezmyślnie rzucił klockiem i trafił chłopca
niechcący), że chłopiec teraz płacze, bo go boli, i że powiniem go
przeprosić. Wtedy mama chłopca spojrzała na mnie wrogo, ostro powiedziała, że
Julek zrobił to celowo i zabrała swoje dziecko w drugi koniec sali. Tym samym
nie dając mojemu dziecku szansy przeproszenia. Chyba ta mama nienajlepiej
postapiła?
I ja już nie wiem - jak mam pracować ze swoim dzieckiem przez wakacje, aby
ukrócić mu tę agresję? Czy zachowanie mojego dziecka jest po prostu jednym z
normalnych sposobów rozładowania negatywnych emocji? Przedszkolanka mówiła
mi, że takie maluchy różnie próbują sobie radzić, np. gryzą albo kopią... Czy
tłuczenia kogoś jest tylko takim sposobem, czy to już wykracza poza pewną
normalność i coś z tym treba robić?
Oszalałam kompletnie czy tylko trochę?