basia1976
13.07.06, 22:02
W lutym naszą wtedy niespełna trzylatkę "obdarowaliśmy" siostrzyczką.
Wiedziała o Emilce, jak tylko sami dowiedzieliśmy się o płci dziecka. Teraz
po prawie pół roku od narodzin nasza starsza córa bardzo mnie prosi abym jej
urodziła braciszka. To nie byłoby wcale takie dziwne, gdyby nie mówiła przy
tym, mamusiu urodzisz mi kiedyś braciszka, jak Emilka się zadławi(udusi,
zakrzsztusi)i pójdzie do nieba. Nie mam pojęcia skąd te teksty odnośnie
Emilki. O zadławieniu przestrzegałam ją kiedyś gdy brała różne przedmioty do
buzi, bo faktycznie kiedyś się dławiła zabawką z jajka niespodzianki (ale
miała wtedy ok. roczku). Z kolei w zeszłym roku umarła jej babcia, modlimy
się za nią, ona wie (choć może nie końca rozumie), że babcia jest w niebie.
Dajemy jej mnóstwo miłości, czasami mam wrażenie, że nawet więcej niż
młodszej. Owszem za brzydkie zachowania dajemy jej z mężem reprymendy, przy
czym dużo rozmawiamy i zapewniamy o uczuciach. Nie jestem zwolenniczką
bezstresowego wychowania, ale ograniczamy się do klapsów w ostateczności.
Dzisiaj na prośbę o braciszka , odpowiedziałam, że jak Bozia będzie
chciała to urodzi mamusia Wam jeszcze braciszka, ale kompletnie nie wiem co
mam odpowiadać gdy starsza córka mówi o zadławieniu i pójściu Emilki do
nieba. Gdy ją podpytuję, to nie wie co odpowiedzieć i tylko tłumaczy, że
bardzo chce braciszka. Co mam mówić mojej trzylatce gdy jeszcze raz mnie
zasypie tymi dziwnymi pytaniami, proszę o jakieś pomocne rady.
Ach jeszcze jedno, wczoraj oglądałyśmy jej drugą parę kolczyków i chciała
bardzo wsadzić je Emilce do buzi, żeby się zakrztusiła. normalnie obawiam się
iść zrobić sobie herbatę do kuchni, żeby jej czasami coś nie wskoczyło do tej
małej łepetynki. Po za tym jest urocza, bardzo inteligentna dziewczynka,
kochana przez cała rodzinę, a jej relacje z młodszą siostrą po za wyjątkami
wyglądają naprawdę normalnie (tzn. kocha ją , tuli, mówi do niej
pieszczotliwie, itp.).Z niecierpliwością oczekuję odpowiedzi, pozdrowienia
Basia.