magdak7 25.07.06, 13:29 Co o tym sądzicie? wiadomosci.o2.pl/?s=513&t=6995 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
myelegans Re: child-free zones 25.07.06, 14:00 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=45624895 Odpowiedz Link Zgłoś
jacksparrow1 Re: child-free zones 25.07.06, 14:20 Jestem matka dwojki dzieciakow, potrafia sie raczej zachowac w restauracji czy innej jadlodajni, ale czasami tez im potrafi odpalic i potrafia pokazac co potrafia.Nie powiem szybko zostana ustawieni i przywroceni do porzadku, nie rzucaja jedeniem, nie dra sie, ot zwykle znudzone zjazdy pod stol i tego typu zachowanie.Mimo wszystko popieram, ze sa jednak ludzie ktorzy chca zjesc w spokoju posilek.Tak jak ja chce zjesc w spokoju nawet z ta moja dwojka.Tak jak i do niedawna bylo w Kanadzie ze byly wydzielone pomieszczenia dla niepalacych w restauracjach.Nic w tym zdroznego, a uwierzcie, zwlaszcza amerykanskie i kanadyjskie dzieciaki potrafia byc rozpuszczone i rodzice potrafia niereagowac wychodzac z zalozenia ze oni zaplacili za pobyt w restauracji to im sie nalezy i inni niech tez sie mecza. Odpowiedz Link Zgłoś
gulnara1 Re: child-free zones 25.07.06, 14:48 Nie kazdy musi zachwycac sie radosnym guganiem czy piskami - sa ludzie, ktorzy zwyczajnie dzieci nie lubia i chca zjesc w spokoju. Tym bardziej rozumiem ludzi, ktorzy chca zjesc bez obawy, ze dostana kartoflem od rozwydrzonego smarkacza. Sama mam dziecko, z ktorym czasem wychodzimy do restauracji, ale tylko tych, ktore sa dzieciom przyjazne, ale nie wiem co bym zrobila, gdyby jakis dzieciak z sasiedniego stolika obrzucil mnie jedzeniem. Problem sprowadza sie jak zwykle do tego, ze z niektorymi dziecmi mozna pojsc do restaturacji i nie beda uciazliwe dla innych, a z innymi nie mozna, bo sa w stanie wszystkich klientow z restauracji wyploszyc. Do rodzicow zalezy, czy sa w stanie wyczuc do ktorej kategorii ich dziecie nalezy - chociaz doswiadczenie uczy, ze w wiekszosci przypadkow rodzice tych ktore rzucaja kartoflami zupelnie nie widza problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 25.07.06, 15:07 Kiedyś, wcale nie tak dawno, porządek świata był prosty. W miejscach, które nie są z założenia przeznaczone dla dzieci, obowiązywały standardy dorosłych. Dzieci mogły sobie być, ale rzeczą rodziców było sprawić, by się zachowywały grzecznie. I rodzice to robili, już to z poczucia przyzwoitości, już to dlatego, że nikt nie lubi, kiedy kelner prosi o opuszczenie restauracji albo ksiądz z ambony prosi o uspokojenie dziecka. Dziś tak, nie wiedzieć czemu, nie wypada. Kiedyś mamusia dziecka, które się nie umiało zachować i któremu obcy człowiek zwrócił uwagę, wstydziła się bardzo. Dziś staje w obronie dziecka i swojej wyłączności na jego wychowywanie. Kiedyś dziecko źle wychowane czy po prostu zbyt temperamentne, by usiedzieć w lokalu, kinie, kościele - to był problem rodziców, którzy jeśli nie mieli z kim małego zostawić, to zwyczajnie w dane miejsce nie szli. Dziś jest problemem całego otoczenia. A otoczenie, rzecz ciekawa, wcale nie ma na to ochoty. Człowiek idzie do kina obejrzeć film, do kawiarni wypić kawę z dziewczyną, do kościoła w skupieniu pomodlić się i w takimże skupieniu wysłuchać kazania. I nie chce, by mu w tym przeszkadzano. Tylko szkoda, że takie środki uderzą rykoszetem w ludzi, którzy potrafią ustawić swoje dzieci do pionu. Ale czy jest jakiś lepszy pomysł? Odpowiedz Link Zgłoś
monika_jo Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 25.07.06, 17:53 Jednemu przeszkadzają dzieci na ulicy, drugiemu w kościele albo w kawiarni. Czyli co? Mam siedzieć z dzieckiem w domu albo ewentualnie w piaskownicy dopóki nie osiągnie pełnoletności? A powiedzmy, że ja nie lubię psów. Może by tak zakazać posiadania psów jeśli mieszka się w bloku? To, jak się zachowuje dziecko, zależy od rodziców. Jeśli kochany maluszek rzuca ziemniakami, a rodzice nie reagują, to kelner może po prostu rodzinkę wyprosić. Wypowiadałam się już wcześniej na ten temat ale powtórzę: może by tak zaproponować oddzielne "sektory" w restauracjach dla dzieci, gejów, lesbijek, czarnoskórych itd. Nie kojarzy wam się to z dyskryminacją czy cenzurą? Ja chciałabym żyć w wolnym kraju, ale widać niektórzy tęsknią za innym ustrojem.. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 26.07.06, 13:33 monika_jo napisała: > A powiedzmy, że ja nie lubię psów. Może by tak > zakazać posiadania psów jeśli mieszka się w bloku? Zauważmy mimochodem, że do kościoła i do większości lokali gastronomicznych psów się nie wprowadza. Nawet jeśli nie szczekają. A w pociągu współpodróżni mogą się na psa w przedziale nie zgodzić. > Jeśli kochany maluszek rzuca ziemniakami, a rodzice nie reagują, to > kelner może po prostu rodzinkę wyprosić. Co jednak jest posunięciem radykalnym i, jak znam życie, wywołałoby dziką awanturę. > Nie kojarzy wam się to z dyskryminacją czy cenzurą? Mnie nie bardziej niż wagony dla palących i dla niepalących, a zdecydowanie mniej niż pomysły całkowitego zakazu palenia w zakładach gastronomicznych. Zaznaczam, że palę raz lub dwa w miesiącu, więc nie chodzi mi tu o własny interes. Odpowiedz Link Zgłoś
monika_jo Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 26.07.06, 16:58 Zauważ, że wagony dla palących to trochę inna sprawa, ponieważ jakby na to nie spojrzeć, papierosy szkodzą zdrowiu. Chcesz do przepisów BHP wprowadzić zapis o szkodliwości hałaśliwych dzieci dla konsumentów w restauracjach? Zdania nie zmieniam - tego typu zakazy to ograniczanie wolności. A poza tym coście się tak na te dzieciu uparli? Że niby wszystko im wolno itd. Jak do tej pory w restauracjach spotykałam się co najwyżej z hamstwem i hałaśliwym zachowywaniem się dorosłych (jak mniem bezdzietnych Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 26.07.06, 17:03 monika_jo napisała: > Zdania nie zmieniam - tego typu zakazy to ograniczanie wolności. Powiem więcej, wszelkie zakazy to ograniczanie wolności. Najczęściej ograniczają wolność jednych po to, żeby inni mogli spokojnie korzystać ze swojej. Tak jest i w tym przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
jacksparrow1 Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 26.07.06, 15:30 W kosciele sa msze dla dzieci, w kosciele sa pomieszczenia dla osob z dziecmi, jak nie ma to rusz swoja glowenka i jezeli masz bardzo ruchliwe dziecko ktore musi sobie poganiac po kosciele bo fajnie echo niesie to idz z malzonkiem do koscila na zmiane - kosciol to nie plac zabaw i ludzie przyszli sie tam pomodlic a nie wysluchwac tupania twojego dziecka albo co gorsza piszczenia.Dlaczego ludzie tego nie moga zrozumiec.Kolezanka byla zbulwersowana jak jej nagadalam ze pozwala swojej corce na takie zachowanie w kosciele - jest to irytujace.I guzik mnie obchodzi ze dziecko ma dopiero prawie dwa latka.Ale matka nie ma dwoch lat i moze pomyslec.W kawiarni owszem przeszkadza mi drace sie biegajace i zagladajace do mojego stolika dziecko i niereagujacy rodzice.W kinie to samo.Bylam uprzejma zwrocic uwage kobiecie przed rozpoczeciem projekcji ze jezeli niemowlak sie nie uspokoi jak sie film zacznie to ma z nim wyjsc.Oburzona stwierdzila ze ona zaplacila za bilet - glosno i dobitnie powiedzialam jej ze ja tez jak i inni na sali.Dostalam brawa a kobieta owszem sie zmyla z dzieciakiem.Tez chcialam sobie pojsc rodzinnie do kina, ale niestety musielismy sie rozdzielac i raz ja poszlam z corka raz maz i jedno z nas zostawalo w tym czasie z niemowleciem w domu.Jestes rodzicem masz pewne obowiazki.Nie musisz narzucac wszystkiego innym.TWoj pomysl z osobnymi sektorami dla gejow i lesbijek jest kretynski bo oni jakos nie uprzykrzaja pobytu w restauracji innym.Moje dzieci potrafia sie zachowac z publicznej jadlodajni, ale to wyniosly z domu.Czasami im cos odbije i jako ze sie troche znudza to im odpali, ale wtedy nieszkodliwe zjazdypod stol maja co jest bardzo szybko prostowane.Nie raz nie dwa uslyszelismy ze dzieci sa takie grzeczne i nie tylko od kelnerow.Well, milo uslyszec.Ale wiem ze moge trafic na restauracje gdzie mnie usadza w specjalnej zonie bo inni klienci sie tego domagali.Nic nie powiem.Zrozumiem ich.Co bede przekonywac ze moje dzieci potrafia sie zachowac w restauracji?Zostalam zaszufladkowana i juz. Odpowiedz Link Zgłoś
monika_jo Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 26.07.06, 17:11 jacksparrow1 napisała: "TWoj pomysl z osobnymi sektorami dla gejow i lesbijek jest kretynski bo oni jakos nie uprzykrzaja pobytu w restauracji innym." Jednym przeszkadzają dzieci hałasujące podczas posiłku w restauracji, a innym całujące się namiętnie pary (nie koniecznie gejów czy lesbijek). Kwestia gustu Ktoś tu napisał, że należy patrzeć na to co przeszkadza większości i z tą większością się zgadzać: -po pierwsze, jeśli większość głosowała na PiS to i tak mnie nie przekonasz, że mieli rację , -po drugie, aż strach pomyśleć jakim jesteśmy marudnym społeczeństwem - ciekawe co za kilka lat zacznie nam przeszkadzać, -po trzecie, jeśli komuś przeszkadzają dzieci biegające po kościele to niech nie chodzi na msze dla dzieci; jeśli natomiast rodzice przyprowadzają swoje dzieci na msze dla dorosłych i pozwalają im biegać to sami są niepoważni i wymagają izolacji. Odpowiedz Link Zgłoś
alfama_1 Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 26.07.06, 17:18 jacksparrow1 napisała: Bylam uprzejma zwrocic uwage kobiecie przed rozpoczeciem > projekcji ze jezeli niemowlak sie nie uspokoi jak sie film zacznie to ma z nim > wyjsc. Nie byłaś uprzejma ) A gdybyś Ty rozmawiała przed seansem i ktoś by Ci zwrócił uwagę, że jak nie przestaniesz gadać to masz wyjść? TWoj pomysl z osobnymi > sektorami dla gejow i lesbijek jest kretynski bo oni jakos nie uprzykrzaja > pobytu w restauracji innym.Moje dzieci potrafia sie zachowac z publicznej > jadlodajni, ale to wyniosly z domu. Wręcz przeciwnie, to jest bardzo dobry przykład. Homofobia jest bardzo powszechna i wielu by bardzo poważnie podyskutowało z Tobą czy chcą siedzieć obok geja czy lesbijki. Równie dobrze można zakazać przebywania w miejscach publicznych osobom starszym bo brzydko jedzą, czasem trochę nieładnie pachną (inaczej niż czyści młodzi radośni zdrowi ludzie), osobom niepełnosprawnym bo mogą Cię najechać wózkiem, osobom z zespołem Turnera bo głośno krzyczą i mają nerwowe tiki, albo po prostu Tobie i Twoim dzieciom bo jesteście zbyt dobrze wychowani. Nie raz nie dwa uslyszelismy ze dzieci sa takie grzeczne i > nie tylko od kelnerow.Well, milo uslyszec. Nie sądzę, że miło, trochę dziwne takie "pochwały". Chyba, że Ty też lubisz jak Cię obcy chwalą za ładne jedzenie widelcem i trzymanie łokci przy sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 26.07.06, 21:05 alfama_1 napisała: I dobrze. > A gdybyś Ty rozmawiała przed seansem i ktoś by Ci > zwrócił uwagę, że jak nie przestaniesz gadać to masz wyjść? Nie wiem, jak JackSparrow, ja bym odpalił, że jak się zacznie seans to rozmawiał nie będę. > Wręcz przeciwnie, to jest bardzo dobry przykład. Homofobia jest bardzo > powszechna Bez nowomowy proszę. Homofobia powszechna nie jest. Powszechny jest krytyczny stosunek do zachowań homoseksualnych i pewnych żądań środowisk homoseksualnych, obraźliwie nazwany fobią przez ludzi, którzy obrażają się o nazywanie ich upodobań zboczeniem. >> Nie raz nie dwa uslyszelismy ze dzieci sa takie grzeczne i >> nie tylko od kelnerow.Well, milo uslyszec. > Nie sądzę, że miło, trochę dziwne takie "pochwały". Raczej smutne, że to, że dzieci się umieją zachować, jest powodem do pochwały. Ćwierć wieku temu nikt by na to nie zwrócił uwagi, dzieci jak dzieci. Natomiast dorosłemu człowiekowi nie zdarza się, że go > obcy chwalą za ładne jedzenie widelcem i trzymanie łokci przy sobie. bo, Bogu dzięki, jeszcze tak Polska nie schamiała, żeby to i u dorosłego człowieka było czymś godnym zauważenia. Odpowiedz Link Zgłoś
jacksparrow1 Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 27.07.06, 07:04 a_weasley, dla mnie jest to najzupelniej normalne ze dzieciaki sie normalnie zachowuja w miejscach publicznych.Nie oczekuje zeby mnie chwalono za to, ale milo uslyszec pochwale, zwlaszcza ze obok dzieciak dokazuje i wszyscy maja tego stolika dosyc, a tutaj taka odmiana i jeszcze dzieciaki ladnie pani kelnerce podziekuja.Dziewczyna przezywa szok.Uwierz , w Kanadzie rzadko sie spotyka dzieci siedzace spokojnie na tylku w restauracji i w cywilizowany sposob zjadajacy posilek, a juz regularna wojna jest jak sa dwie sztuki przy stole.Rodzice zwykle nie reaguja na ich poczynania.Moze dlatego jest to taki ewenement w naszym przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
alfama_1 Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 27.07.06, 12:08 jacksparrow1 napisała: > milo uslyszec pochwale, zwlaszcza ze obok dzieciak dokazuje i wszyscy maja tego stolika dosyc, a tutaj taka odmiana i jeszcze dzieciaki ladnie pani kelnerce> podziekuja.Dziewczyna przezywa szok.Uwierz , w Kanadzie rzadko sie spotyka > dzieci siedzace spokojnie na tylku w restauracji i w cywilizowany sposob > zjadajacy posilek, Mimo, że nie do mnie to jednak się podepnę. Nie podoba mi się ocenianie cudzych dzieci. Zadowolona byłabym gdyby kelnerka miło porozmawiała z moim dzieckiem a nie komentowała czy jest grzeczne (czy też np.nie). Odpowiedz Link Zgłoś
jacksparrow1 Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 28.07.06, 16:56 alfama_1 Nie mowie ze oczekuje na kazdym kroku zeby chwalono moje dzieci za to ze potrafia wysiedziec na tylku grzecznie czy spokojnie, czy ze potrafia nie rzucac jedzeniem w sasiadow w restauracji bo dla mnie to normalne zachowanie.Mi sie po prostu milo zrobilo ze pani zagadnela i pochwalila zachowanie dzieci( normalne skad inad dla mnie, ale jak widac dla niektorych jest to ewenement). Serdecznie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
alfama_1 Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 28.07.06, 17:19 jacksparrow1 A ja mówię o komentowaniu zachowania dzieci przez obcych, o czym już zresztą pisałam. Nie lubię jak ktoś mówi, że moje dziecko jest niegrzeczne, bo: 1 - nie przepadam za określeniami "grzeczne" lub "niegrzeczne" - są zbyt ogólne poza tym oznaczają, że dziecko spełniło bądź nie cudze oczekiwania; ja wychowuję dzieci nie używając tego słowa - może nie uwierzysz ale nigdy go nie użyłam, a moje dzieci (w zasadzie starszy 4-latek bo młodsza ma rok) potrafi się zazwyczaj zachować odpowiednio do sytuacji a co lepsze cieszy go to, że je z zamkniętymi ustami, używa noża i wyciera usta serwetką 2 - nie lubię jak ocenia się moje dzieci na głos niezależnie od tego czy są to pochwały czy wręcz przeciwnie - chodzi mi o oceny generalizujące, jeśli ktoś by powiedział, że zrobiło mu się miło bo mój syn przyjemnie się wobc niego zachował (lub odpowiednio : niemiło) to bym była w stanie zaakceptować ale jeśli ocenia go po całości (a zazwyczaj takie oceny wchodzą w grę) to ja się na to nie zgadzam; jeśli moje dziecko (nie zdarzyło się jeszcze rzuciłoby w kogoś w restauracji ziemniakiem, nadal nie uważałabym, że jest niegrzeczne, co najwyżej, że się niewłaściwie zachowało w tym momencie - myślę, że dostrzegasz różnicę Pozdrawiam również Odpowiedz Link Zgłoś
marisa_tomei Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 28.07.06, 17:27 alfama_1 napisała: jeśli moje dziecko (nie zdarzyło się jeszcze rzuciłoby w > kogoś w restauracji ziemniakiem, nadal nie uważałabym, że jest niegrzeczne, co > najwyżej, że się niewłaściwie zachowało w tym momencie - myślę, że dostrzegasz > różnicę Pozwolę sobie wtrącić cztery zdania A mnie sie wydaje, że niewłaściwe zachowanie W TYM MOMENCIE = byciu niegrzecznym W TYM MOMENCIE. To samo, tylko inaczej nazwane. Okreslenie kogos niegrzecznym wcale nie umieszcza go na stałe w gronie permanentnie niegrzecznych. Dzis można sie zachowac grzecznie, jutro juz nie itd. Odpowiedz Link Zgłoś
alfama_1 Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 28.07.06, 17:40 marisa_tomei tak ale... - nie podoba mi się słowo "(nie) grzeczny" bo niewiele ze sobą niesie oprócz przylepiania niejasnej etykietki - zazwyczaj ludzie mówią "jesteś taki (nie)grzeczny" a nie "zachowałeś się (nie) miło, patrz, mam plamę na bluzce, jestem bardzo zdenerwowany" a ja uważam, że moje dziecko nie jest ani grzeczne ani niegrzeczne, jest Szymkiem i zachowuje się tak albo inaczej, czym może urazić albo ucieszyć innych (a również siebie); oczywiście zdaję sobie sprawę, że większość ludzi ocenia cudze dzieci ale ja tego nie lubię i mnie to nie cieszy Pozdrawiam portugalsko Odpowiedz Link Zgłoś
marisa_tomei Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 28.07.06, 17:55 alfama_1 napisała: > marisa_tomei > tak ale... > - nie podoba mi się słowo "(nie) grzeczny" bo niewiele ze sobą niesie oprócz > przylepiania niejasnej etykietki > - zazwyczaj ludzie mówią "jesteś taki (nie)grzeczny" a nie "zachowałeś się > (nie) miło, patrz, mam plamę na bluzce, jestem bardzo zdenerwowany" No tak, ale dlaczego najczesciej mowi sie: niegrzeczne dziecko? Bo tak sie utarło, przyjelo, wszyscy w zasadzie wiedza, co oznacza "niegrzeczne" dziecko. Komu chce sie dywagowac na temat plamy na bluzce czy innych powodow ktore sprawily, iz myslimy o dziecku, ze jest niegrzeczne? Odpowiedz Link Zgłoś
alfama_1 Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 28.07.06, 18:03 Własnie prawie nikomu i ja tego nie wymagam ale też nie cieszę się (czasem nawet nie pozwalam) żeby nazywano mojego syna (nie)grzecznym. Dziecko, które słyszy określenie "(nie)grzeczne" przyjmuje to do siebie generalnie a nie do swojego zachowania, które również można określić inaczej bo (nie)grzeczne nic nie znaczy oprócz tego, że podoba się większości dorosłych. Odpowiedz Link Zgłoś
marisa_tomei Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 28.07.06, 19:35 alfama_1 napisała: > Własnie prawie nikomu i ja tego nie wymagam ale też nie cieszę się (czasem > nawet nie pozwalam) żeby nazywano mojego syna (nie)grzecznym. > Dziecko, które słyszy określenie "(nie)grzeczne" przyjmuje to do siebie > generalnie a nie do swojego zachowania, które również można określić inaczej bo > > (nie)grzeczne nic nie znaczy oprócz tego, że podoba się większości dorosłych. Hmmm...to chyba zalezy, jakie dziecko, w jakim wieku itd. Bo stwierdzenie: jestes niegrzeczny - zazwyczaj pada od razu lub w trakcie niewlasciwego zachowania dziecka. I dziecko raczej doskonale wie, dlaczego nazwano je niegrzecznym. Mnie osobiscie nie przeszkadzałoby, jesli ktos obcy powiedziałby mojemu dziecku: jestes niegrzeczna bo....bla bla bla. Jesli stwierdzenie to jest uzasadnione i sama widze, ze zwracajacy uwage ma racje (do tego robi to z humorem i usmiechem) to wcale mnie to nie razi Czasem niektore dzieci bardziej przejmą sie zwroceniem uwagi przez obca osobe, niz przez rodzica. A wtedy szybko mowi sie: a widzisz? Pani/pan tez zauwazyl, ze brzydko sie zachowujesz. To działa jak zimny prysznic i daje do myslenia dziecku. I chyba nie dzieje sie nic zlego. Ale to oczywiscie moje zdanie i rozumiem, ze mozesz miec inne Odpowiedz Link Zgłoś
jacksparrow1 Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 29.07.06, 00:47 alfama_1 dostrzegam roznice i od razu bez bicia sie przyznaje ze stwierdzenie grzeczne dziecko odnosi sie do jego zachowania.Oczywiscie jest to bledne i przyznam sie tez bez bicia ze po twoim poscie zaczne baczniej zwracac uwage na stwierdzenie grzeczne/niegrzeczne dziecko majac na mysli jego zachowanie.Bo masz w zupelnosci racje - okreslamy zachowanie dziecka w danym momencie. Napisalam wczesniej dosc obszernie, ale mi wcielo nie wiedziec dlaczego.Odpisuje zatem jeszcze raz , ale juz krocej. Trzymaj sie i zycze chlodniejszego weekendu jesli przebywasz w ukropie i np czekasz na deszczyk - moge odstapic troche tego ktore u nas zapowiadaja. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
alfama_1 Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 27.07.06, 11:58 a_weasley napisał: > Bez nowomowy proszę. > Homofobia powszechna nie jest. Powszechny jest krytyczny stosunek do zachowań > homoseksualnych i pewnych żądań środowisk homoseksualnych, obraźliwie nazwany > fobią przez ludzi, którzy obrażają się o nazywanie ich upodobań zboczeniem. Bez homofobii proszę. Homoseksualizam z.b.o.c.z.e.n.i.e.m ???? > bo, Bogu dzięki, jeszcze tak Polska nie schamiała, żeby to i u dorosłego > człowieka było czymś godnym zauważenia. Niewielu ludzi ładnie je ale nie o to mi chodziło a o to, że wyrażanie ocen wobec cudzych dzieci nie podoba mi się. Nawet jeśli są pozytywne. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 28.07.06, 13:27 alfama_1 napisała: > Bez homofobii proszę. Homoseksualizam z.b.o.c.z.e.n.i.e.m ???? Jeżeli oni mają prawo moje poglądy nazywać fobią, to ja mam prawo ich upodobania nazwać zboczeniem i tym sposobem nasze prawa znoszą się wzajemnie. Odpowiedz Link Zgłoś
alfama_1 Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 28.07.06, 15:13 a_weasley napisał: > alfama_1 napisała: > > Jeżeli oni mają prawo moje poglądy nazywać fobią, to ja mam prawo ich upodobania nazwać zboczeniem i tym sposobem nasze prawa znoszą się wzajemnie. ... ale wtedy będziesz w błędzie bo homoseksualizm nie jest zboczeniem a homofobia to nieuzasadnione lęk i niechęć wobec osób homoseksualnych, które właśnie w ten sposób prezentujesz. Świadczy to o Twojej nieznajomości podstawowych pojęć oraz właśnie o niechęci wobec osób homoseksualnych. Jako osoba myśląca potrafisz chyba rozróżnić dwa fakty: używanie niewłaściwych i stygmatyzujących negatywnie pojęć od określenia Twojej postawy, którą w ten sposób jasno prezentujesz? Jeśli bolą Cię takie określenia, trzymaj swoje poglądy (wynikające m.in. z Twojego niedoinformowania a może nie tylko) w szufladzie a nie wymachuj nimi publicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Żyjemy w wolnym kraju 29.07.06, 21:23 napisała: > a_weasley napisał: > > alfama_1 napisała: Na słowa moje >> Jeżeli oni mają prawo moje poglądy nazywać fobią, (co mnie irytuje i jest nonsensem medycznym, ale jest wolność słowa) >> to ja mam prawo ich upodobania nazwać zboczeniem >> i tym sposobem nasze prawa znoszą się wzajemnie. alfama_1 napisała: > ... ale wtedy będziesz w błędzie Gdybym nawet był, mam prawo głosić swoje poglądy bez względu na to, że ktoś je uważa za błędne. W dodatku o ile zboczenie / niezboczenie to kwestia oceny, o tyle "fobia" to nadużycie terminu medycznego. To mniej więcej tak, jakbym nazwał akceptację homoseksualizmu formą niedorozwoju umysłowego (czego, zaznaczam, czynić nie zamierzam). > bo homoseksualizm nie jest zboczeniem a > homofobia to nieuzasadnione lęk A chała. Ja nie prezentuję lęku wobec osób homoseksualnych. Ja mam krytyczny stosunek do praktyk homoseksualnych oraz do pewnych postulatów środowisk homoseksualnych i homoprzyjaznych. > Jako osoba myśląca potrafisz chyba rozróżnić dwa fakty: używanie niewłaściwych > i stygmatyzujących negatywnie pojęć od określenia Twojej postawy, którą w ten > sposób jasno prezentujesz? Absolutnie nie, bo "fobia" to właśnie określenie stygmatyzujące negatywnie. > Jeśli bolą Cię takie określenia, One mnie nie bolą. One mnie irytują, uważam je za modelowy przykład manipulacji językiem według wszelkich prawideł nowomowy. > trzymaj swoje poglądy (wynikające m.in. z Twojego niedoinformowania Guzik Ci do tego, skąd się biorą moje poglądy. Nie znasz mnie, więc jak możesz wiedzieć, skąd się biorą moje poglądy? > w szufladzie a nie wymachuj nimi publicznie. Bo co? Bo są niesłuszne? Mam takie samo prawo uważać, że skłonność do osobnika tej samej płci jest taką samą anomalią jak skłonność do osobnika nieżywego, niedojrzałego płciowo, przejrzałego lub do osobnika innego gatunku, jak Ty wyznawać pogląd, że i owszem skłonności nekrofilskie, pedofilskie, gerontofilskie i sodomickie są patologiczne, a ta jedna nie. Co więcej, oboje mamy takie samo prawo swoje poglądy głosić. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Uściślenie do: Żyjemy w wolnym kraju 29.07.06, 21:31 Ponieważ obawiam się, że na podstawie moich słów: > Mam takie samo prawo uważać, że skłonność do osobnika tej samej płci jest taką > samą anomalią jak skłonność do osobnika nieżywego, niedojrzałego płciowo, > przejrzałego lub do osobnika innego gatunku, zaraz zostanę oskarżony o pragnienie zamknięcia homoseksualistów w więzieniach pospołu z pedofilami, spieszę wyjaśnić, że: 1. Za skłonności nikogo karać nie należy. Skłonności można mieć nawet sadystyczno-mordercze i nic komu do tego. Co innego, gdybym faktycznie spróbował przecisnąć moją wścibską sąsiadkę przez jej własny durszlak. 2. To, że coś jest jednako nienormalne, nie znaczy, że jest jednako szkodliwe. W szczególności nie, nie uważam, że praktyki homoseksualne winny być zakazane, a tym bardziej ścigane. Przynajmniej dopóki rzecz się dzieje pomiędzy osobnikami dorosłymi, zdrowymi na umyśle i dobrowolnie. Odpowiedz Link Zgłoś
alfama_1 Re: Żyjemy w wolnym kraju 29.07.06, 22:53 Nie będę wchodzić w tę polemikę szczegółowo bo rozmawiam jednak z osobą homofobiczną i Twoje wypowiedzi utwierdzają mnie w tym przekonaniu. Ignorujesz fakt, że homoseksualizm nie jest zboczeniem, tworzysz własne teorie oparte na swojej niechęci i jeszcze nie chcesz łatki homofoba. Może się jednak zdecydujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Re: Żyjemy w wolnym kraju 29.07.06, 23:01 alfama_1 napisała: > Nie będę wchodzić w tę polemikę szczegółowo A szkoda. Niestety na Twoją notkę odpowiedzieć szczegółowo nie mogę, ponieważ zwykłem dyskutować z argumentami, a nie zajmować się osobą przedmówcy. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley A z drugiej strony... 29.07.06, 23:09 alfama_1 napisała: > Nie będę wchodzić w tę polemikę szczegółowo W sumie nie jest to forum o homoseksualizmie, więc gdybyśmy weszli, toby nas moderator przywołał do porządku. Istotne było dla mnie to, że każdy ma prawo do swoich poglądów i ma prawo je głosić, choćby ktoś inny miał je za bzdurę wołającą o pomstę do Parlamentu Europejskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
jacksparrow1 Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 27.07.06, 06:57 alfama_1 napisal: A gdybyś Ty rozmawiała przed seansem i ktoś by Ci > zwrócił uwagę, że jak nie przestaniesz gadać to masz wyjść? Widzisz tutaj jest wielka roznica, bo jak przed rozpoczeciem seansu sobie ucinam pogawedke z osoba towarzyszaca to rozmowe slyszymy tylko ja i ta osoba a nie cala sala kinowa i to jest ta wielka roznica.Ja sie nie afiszuje ze swoimi rozmowami z innymi bo ich moja konwersacja moze absolutnie nie interesowac to raz, dwa nie po to przyszli do kina. Dwa nie zwracalabym kobiecie uwagi gdybym widziala ze robi jakies proby uspokojenia dziecka, ale nie, rozsiadla sie i zaczela wpierdzielac popcorn a biedne dziecko wyje.Teraz nie wiadomo czy nad bezdenna glupota mamusi czy dlatego ze otoczenie mu sie zbytnio nie podobalo.Zreszta dla mnie jest to poroniony pomysl przychodzenia do kina z niemowletami. Odpowiedz Link Zgłoś
amwey1 Re: Dzieci dzielą się na nasze i nieznośne 26.07.06, 21:48 Już cię lubię .musisz byc z pewnościa miłą i życzliwą kobietą..No i widac,ze lubisz dzieci (ale tylko własne).A co do kościoła,to twoja fanatyczna postawa przypomina mi pewien wiersz pt "Dewotka", gdzie kobieta modląc sie żarliwie okładała różańcem służącą. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley A tak konkretnie to o co Ci chodzi? 26.07.06, 22:02 amwey1 napisała: > Już cię lubię .musisz byc z pewnościa miłą i życzliwą kobietą. Jestem mężczyzną. > lubisz dzieci (ale tylko własne). Ja w ogóle lubię dzieci tudzież dorosłych, kiedy się umieją zachować. > A co do kościoła,to twoja fanatyczna postawa To znaczy co konkretnie? > przypomina mi pewien wiersz pt "Dewotka", który słyszałaś dawno i słabo pamiętasz > gdzie kobieta modląc sie żarliwie okładała różańcem służącą. Akurat o różańcu nic tam nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
amwey1 Re: A tak konkretnie to o co Ci chodzi? 27.07.06, 08:45 Weasley,akurat to nie było do ciebie. A co do wiersza to się nie spierajmy,może ty masz na myśli inny. Chodziło mi tylko o unaocznienie tego,ze w tej całej postawie rozmodlenia i skupienia można zapomniec o drugim człowieku.Już widze, jakby Jezus wyrzucał "żywe" dzieci z kościoła.On brał je na kolana.I nie mam tu na myśli przeszkadzania z premedytającą (chociaż u małych dzieci chyba tridno o taką postawę -musialyby byc złośliwe). Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Wszystko ma czas i swoje miejsce 27.07.06, 11:03 amwey1 napisała: > w tej całej postawie rozmodlenia i skupienia można zapomniec o drugim > człowieku. Sęk w tym, że obowiązek pamiętania o drugim człowieku obejmuje wszystkich. Matkę z dzieckiem również. Jeżeli ktoś na placu zabaw usiądzie na ławce i zażąda, żeby dzieci były cicho, bo on chce czytać Biblię, nikt go nie potraktuje poważnie. Tu jest plac zabaw. Niech sobie czyta, byle nie przeszkadzał dzieciom. > Już widze, jakby Jezus wyrzucał "żywe" dzieci z kościoła. Ja nie mam tak dobrego kontaktu z Jezusem, żeby wiedzieć, co by zrobił. Wiem natomiast, że wprawdzie jest napisane "Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie", lecz jest też napisane "Jest czas płaczu i czas śmiechu, czas smutku i czas tańca" (Koh 3:4). I jest napisane "Wszystko niechaj się odbywa godnie i w należytym porządku. > I nie mam tu na myśli przeszkadzania z premedytającą (chociaż u > małych dzieci chyba tridno o taką postawę -musialyby byc złośliwe). Sęk w tym, że z punktu widzenia osoby korzystającej ze świątyni zgodnie z przeznaczeniem intencje osoby przeszkadzającej są zupełnie obojętne. Jest głośno. Należy się zachowywać stosownie do czasu i miejsca. Co innego uchodzi na plaży, co innego na ulicy, co innego w dyskotece, a co innego w kościele. Jeśli nie wypada, by dziecko przeszkadzało ludziom oglądać film, dlaczegóżby więcej miało uchodzić w kościele? Odpowiedz Link Zgłoś
amwey1 Re: Wszystko ma czas i swoje miejsce 28.07.06, 08:41 Dobrze, to posłuże się "skarajnym" przypadkiem.CZyli matka mająca dziecko z ADHD jest wykluczona z uczestnictwa z mszy,bo jej dziecko na pewno nie usiedzi spokojnie. Jest też mnóstwo dzieci nadpobudliwych itd. Ja nie wiem,ale czy ty myślisz,że dziecko to bezwolna, cicha marionetka,ze jak powiesz siadaj,to siedzi.Są dzieci, którym mozesz powtarzac sto razy siadaj,nie rozmawiaj itd,a nie odnosi to skutku. Może jestem w to tak zaangażowana,bo moje dzieck odo spokojnych nie należy,mimo że staram się ,aby szanowało misjce i innych ludzi.A słydszenie za plecami zdań w stylu "Jakbym miałą takie dziecko to bym je zabiła" nie należy do przyjmnych.Mozliwe,że ty jesteś jedną z takich mało rozumiejących osób.Prawie jak w Wermachcie - wszystko ułożone i pod linijkę. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Re: Wszystko ma czas i swoje miejsce 28.07.06, 13:23 amwey1 napisała: > Dobrze, to posłuże się "skarajnym" przypadkiem.CZyli matka mająca dziecko z > ADHD jest wykluczona z uczestnictwa z mszy,bo jej dziecko na pewno nie usiedzi > spokojnie. Tak jest. Z dzieckiem, które nie jest w stanie przeżyć mszy nie zakłócając jej, na mszę się nie chodzi. Tak samo jak w wiele innych miejsc. > Jest też mnóstwo dzieci nadpobudliwych itd. Wiem doskonale. I dlatego moi rodzice przez lata całe nie byli razem w kościele. Szedł ojciec na poranną mszę, wracał, zostawał ze mną i z bratem, szła mama. > Są dzieci, którym mozesz powtarzac sto razy siadaj,nie rozmawiaj itd,a > nie odnosi to skutku. I z takimi dziećmi nie chodzi się w miejsca, w których nie umieją się zachować. > słydszenie za plecami zdań w stylu "Jakbym miałą takie dziecko to bym je > zabiła" nie należy do przyjmnych. No to masz problem. Ale to jest Twój problem, Ty zaś żądasz, żeby to był problem otoczenia. > Mozliwe,że ty jesteś jedną z takich mało rozumiejących osób. > Prawie jak w Wermachcie - wszystko ułożone i pod linijkę. To taka świecka tradycje Internetu - jak braknie argumentów, zawsze można porównać coś do nazizmu lub kogoś do Hitlera. Ale mnie to nie rusza. Najwyżej uważam za zbytni honor dla Wehrmachtu uznać, że była to jedyna instytucja znająca coś takiego jak porządek. Odpowiedz Link Zgłoś
amwey1 Re: Wszystko ma czas i swoje miejsce 28.07.06, 14:21 Powiem tylko jedno -przerażasz mnie. I jak tak bardzo przeszkadzają ci dzieci to może ty nie wychodź w domu .Nie będziesz miał z nimi styczności.Zastanów sie co ty piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
jacksparrow1 Re: Wszystko ma czas i swoje miejsce 28.07.06, 17:12 amwey1, kolega a_weasley pisze nawet rozsadnie. Nigdy mi sie nie przytrafilo i przez glowe mi nie przeszlo walnac komus komentarz ze zabilabym dziecko bo jest upierdliwe, rozbiegane, rozkrzyczane.Coz jego natura.Ale... wiadomo dzieciaki sie rzadza swoimi prawami i tak jak podalas skrajny przypadek adhd - nie wmowisz mi ze w tylu kosciolach w Polsce nie znajdziesz jednego w ktorym nie ma pomieszczenia dla osob z malymi dziecmi - wybierz wtedy taka swiatynie zeby zabrac dziecko na msze jezeli chce bardzo uczestnictwa( rozumiem dlaczego ma sie dziecku zabraniac)gdzie cala msze mozesz byc w tym pomieszczeniu.Tam dziecko moze sobie chodzic , nawet jak zacznie krzyczec to zbytnio to innym nie przezkadza, zawsze jezeli dojdzie do ataku nawet histerii mozna wtedy wyjsc z kosciola.Ale nie, matki zdajac sobie sprawe z tego ze ich dzieci sa ruchliwe, ze nie usiedza na tylku przez godzine pchaja sie do przodu.Malo tego , nie wezmie ze soba niczego zeby to dziecko zajac podczas kazania, albo nawet na owo kazanie nie wyjdzie zeby dzieciak sobie przyslowiowo nozki rozprostowal przed kosciolem.Przypominam ze polskie swiatynie maja tradycje megafonow wiec niczego sie z kazania nie straci. Niestety jezeli dziecko nie potrafi sie zachowac w miejscu publicznym to sie z dzieckiem nie wychodzi.Pomyslalas ze moze takie reakcje dziecka to sa wywolane stresem na dana sytuacje? I byc moze jemu nie przeszkadzaja tyle dzieci tylko rodzice ktorzy nie robia nic zeby cokolwiek zapanowac nad wlasnym dzieckiem.Glupota rodzicow przerasta czasami niewiedze dzieciaca i to wielokrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
amwey1 Re: Wszystko ma czas i swoje miejsce 28.07.06, 14:27 A i jeszcze jedno.. Twoja cudowna recepta jest taka,żeby zmieniac się opieką nad dzieckiem i chodzic do Kościoła (a pewnie i w ogóle na ulicę)na zmianę, raz ojcec ,raz matka.Przepraszam cię drogi kolego,ale co mają zrobic samotne matki (jest ich trochę w naszym kraju) -odizolowac się ,bo zakłócają spokój takim ludziom jak ty? Błagam cię odrobię empatii (o ile istnieje takie słowo w twoim słowniku) Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Re: Wszystko ma czas i swoje miejsce 28.07.06, 15:16 amwey1 napisała: > chodzic do Kościoła (a pewnie i w ogóle na ulicę)na zmianę, raz ojciec ,raz matka.Przepraszam cię drogi kolego,ale co mają zrobic samotne matki To samo, co robią idąc w inne miejsca, w które dzieci się nie zabiera. Choćby i do pracy. W najgorszym razie można pójść do kościoła nie w niedzielę, po drodze do czy z pracy itp. I uczestniczyć we mszy świętej wprawdzie nie w niedzielę, ale za to naprawdę nabożnie, nie dzieląc uwagi między nabożeństwo a dziecko, które się nudzi, które trzeba czymś zająć itp. Odpowiedz Link Zgłoś
monika_jo Re: Wszystko ma czas i swoje miejsce 28.07.06, 16:00 No cóż, to po prostu żałosne!!! Według wielu z was do kościoła czy restauracji powinni chodzić tylko piękni, kulturalni, zdrowi itd. Rozumiem, że dzieci nadpobudliwe, niepełnosprawne, nieelegancko ubrane i wszyscy którzy mogliby w jakiś sposób "obrzydzić" wam konsumpcję czy modlitwę powinni się zamknąć w domu i nie pokazywać światu na oczy. A ja tracę apetyt na widok snobów... Ale nie chcę ich izolować. Jestem tolerancyjna i jakoś zniosę ich towarzystwo. Odpowiedz Link Zgłoś
alfama_1 Re: Wszystko ma czas i swoje miejsce 28.07.06, 16:13 a_weasley napisał: > Tak jest. Z dzieckiem, które nie jest w stanie przeżyć mszy nie zakłócając jej,> na mszę się nie chodzi. Tak samo jak w wiele innych miejsc. Czyli osoby z zespołem Tunera, który to przykład już tu przywoływałam, powinny być w ogóle wykluczone ze społeczności katolików bo wg Twoich norm nie potrafiłyby się nigdy zachować w kościele. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw a_weasley - zgadzam się w 100% 25.07.06, 19:25 > Tylko szkoda, że takie środki uderzą rykoszetem w ludzi, którzy potrafią ustawi > ć > swoje dzieci do pionu. Ale czy jest jakiś lepszy pomysł? No właśnie ta polityczna poprawność głosząca, iż "dziecko ma swoje prawa" (czytaj: większe niż reszta świata) prowadzi nie tylko do "rykoszetu", o którym wspominasz, ale także do tego, że z niewychowanego dziecka wyrasta nie umiejący się zachować w miejscu publicznym dorosły. I co dalej? Odpowiedz Link Zgłoś
latouche Re: a_weasley - zgadzam się w 100% 28.07.06, 00:44 iwoniaw napisała: > No właśnie ta polityczna poprawność głosząca, iż "dziecko ma swoje prawa" > (czytaj: większe niż reszta świata) prowadzi nie tylko do "rykoszetu", o którym > wspominasz, ale także do tego, że z niewychowanego dziecka wyrasta nie umiejący > się zachować w miejscu publicznym dorosły. I co dalej? ja ci zareczam, ze z dziecka, ktorego sie nigdzie nie zabiera z leku, ze bedzie tam przeszkadzal innym, wyrosnie dorosly, ktory wlasnie nie bedzie sie umial zachowac w miejscu publicznym. Kurde, troche wyrozumialosci, ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Re: a_weasley - zgadzam się w 100% 28.07.06, 13:24 latouche napisała: > ja ci zareczam, ze z dziecka, ktorego sie nigdzie nie zabiera z leku, ze bedzie > tam przeszkadzal innym, wyrosnie dorosly, ktory wlasnie nie bedzie sie umial > zachowac w miejscu publicznym. Ciekawe. Kiedyś niezabieranie dzieci tam, gdzie by się nie umiały zachować, było regułą właściwie bezwyjątkową, a z biegiem lat coraz mniej. A dorosłych nie umiejących się zachować w miejscu publicznym, osobliwość taka, jest coraz więcej, a nie coraz mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: a_weasley - zgadzam się w 100% 28.07.06, 14:55 Przesadzilas, tzn. ze jezeli nie zabierasz dzieci do restauracji i w inne miejsca uzytecznosci publicznej od urodzenia, to beda rzucaly ziemniakami i glosno rozmawialy w kosciele jako dorosli? Chyba za duze uproszczenie. Jako dziecko nie bylam zabierana do resturacji wcale, po prostu to nie byl styl zycia moich rodzicow. Owszem na lody, na frytki tak, ale nie do lokali z kelnerami. Nie musze dodawac, ze wiem jak sie poslugiwac widelcem i nozem i nie wrzeszcze, tupie, zagladam do talerzy i rzucam sie na podloge jak kelner da mi zupe 2 minuty za pozno w wieku doroslym. Wychowuje sie dzieci wszedzie, na codzien, przy stole w rodzinnym domu, a nie w restauracjach. Swoja droga nigdy nie mialam zlych doswiadczen w restauracjach, jak chce spokoju to chodze do eleganckich, gdzie rodzina z 2 malych dzieci nie dojdzie. Za to w samolocie.... to oddzielna historia, tam rzeczywiscie powinny byc wydzielone sektory dla rodzin z malymi dziecmi i chcialabym tego bardziej teraz jak mam dziecko, bo dla mnie w tej chwili latanie na dlugie dystanse to stres. Odpowiedz Link Zgłoś
mili_vanili Re: child-free zones 26.07.06, 00:30 nie trzeba przepisów (bo potem może trzeba by wprowadzić *wolne sfery* od sapiących - bo przeszkadzają np. MI, ale mamy wolny rynek: mogę wpuszać ludzi do lokalu np. tylko w żółtych koszulkach! rozumiem chęć spokojnego posiedzenia/zjedzenia, i takie lokale mogą istnieć. sama mam dobrze wychowanego 6-latka, z którym chętnie wyskakuję czasem "na miasto", na kawę. jak był malutki, nie chodziliśmy z nim potem też rzadko, a jak już, to raczej sfinx, pizza hut, jakieś małe pizzerie teraz wie, że musi się zachowywać jak dorośli w miejscach przeznaczonych dla dorosłych (tzw. strefa publiczna: lokale, sklepy): akceptuje to, inaczej by nie chodził. Odpowiedz Link Zgłoś
azoorek Re: child-free zones 26.07.06, 13:37 Popieram w 100%. Powinny byc miejsca, gdzie w spokoju mozna zjesc. Kiedys mialam przyjemnosc jesc obiad w towarzystwi ganiajacych sie dzieci. Nie mozna bylo normalnie porozmawiac. Ale tez powinny byc miejsca przystosowane na okazje wysjcia z dzieckiem- restauracje czy kawiarnie z krzeslami dla dzieci, zabawkami itp., tak, zeby kazdy mogl sobie wybrac. co woli. W ogole czekam na takie czasy, kiedy bedzie mozna np. wynajac lub kupic mieszkanie w miejscu, gdzie bedzie np. zakaz posiadania psow w budynku. Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: child-free zones 26.07.06, 13:40 te czasy juz są tylko najwyraźneij cie nie stać, to kosztuje więcej " ..to ostatnie minuty tego zawodnika między nogami Campbella ..." Szaranowicz , finał ligi mistrzów w TV Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Czyli można... 26.07.06, 13:38 mili_vanili napisała: > nie trzeba przepisów (bo potem może trzeba by wprowadzić *wolne sfery* od > sapiących - bo przeszkadzają np. MI, Każdemu COŚ przeszkadza, ale istnieją cosie przeszkadzające wielu osobom. > ale mamy wolny rynek: mogę wpuszać ludzi > do lokalu np. tylko w żółtych koszulkach! Obawiam się, że nie do końca, jest paragraf na tego, "kto trudniąc się zawodowo wykonywaniem usług bez uzasadnionego ważnego powodu odmawia świadczenia". Ciekawe swoją drogą, jak się do tego ma selekcja w różnych snobistycznych klubach... > sama mam dobrze wychowanego 6-latka, z którym chętnie wyskakuję czasem > "na miasto", na kawę. > jak był malutki, nie chodziliśmy z nim > potem też rzadko, No ba. Widno Wy byliście przygotowani na to, że dziecko to rezygnacja z wielu rzeczy. Niestety do wielu, zbyt wielu innych to nie dociera. > teraz wie, że musi się zachowywać jak dorośli w miejscach przeznaczonych dla > dorosłych (tzw. strefa publiczna: lokale, sklepy): > akceptuje to, inaczej by nie chodził. Otóż to. Gdyby wszyscy tak pogrywali, nikt by stref bezdzietnych nie wymyślał. Odpowiedz Link Zgłoś
anik801 Re: child-free zones 26.07.06, 18:15 Popieram!To,że ja mam dziecko nie oznacza,że każdy chce je mieć lub przebywać w ich towarzystwie!Również nie lubię widoku drących się maluchów w restauracjach,czy kawiarniach.Dlatego też nie zabieram swojej córki do takich miejsc,bo wiem że szybko się znudzi i zacznie przeszkadzać innym.Swoją córkę uwielbiam,a co do innych dzieci-nie przepadam za ich towarzystwem.Kazdy ma prawo do spokoju.Komuś przeszkadza dym z papierosów,komuś psy,a komuś dzieci. Szanujmy innych!Nie wszyscy muszą się zachwycać naszym dzieckiem i chcieć przebywać w jego towarzystwie. Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: child-free zones 27.07.06, 12:11 pomysł bez sensu. uważam ze dyskryminuje tę część dzieci, które POTRAFIĄ i CHCĄ się dobrze zachować w miejscu publicznym bez korzystania z tzw. przywilejów dzieciństwa. Mam takie dziecko, pokazuję się z nią publicznie i nie chciałybyśmy być w tym ograniczane. Natomiast moze da to do myślenia rodzicom którzy wychowywanie uznają za przeżytek i coś wiecznie zarezerwowanego na późniejsze lata (starość...?) Wypraszanie rodziców z małymi terrorystami byłoby ciekawsze bo zmusiłoby społeczeństwo do podejmowania działań wychowawczych, a póki co jest to wrzucanie wszystkich do jednego worka, tak jak np wszystkich łysych, z kolczykami w nosie czy w porwanych dżinsach... Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Jeśli nie strefy bezdzietne, to co? 28.07.06, 13:33 lolinka2 napisała: > pomysł bez sensu. a ja ze smutkiem muszę się z nią nie zgodzić. Ze smutkiem, bo całkowicie zgadzam się, > że dyskryminuje tę część dzieci, które POTRAFIĄ i CHCĄ się dobrze > zachować w miejscu publicznym bez korzystania z tzw. przywilejów dzieciństwa. > Mam takie dziecko, pokazuję się z nią publicznie i nie chciałybyśmy być w tym > ograniczane. tyle, że co zrobić, żeby ich ograniczyć, a Was nie? Systemowo? Bardzo bym chciał, żeby coś możńa było zrobić, ale nie mam pomysłu. > Natomiast moze da to do myślenia rodzicom którzy wychowywanie uznają za > przeżytek i coś wiecznie zarezerwowanego na późniejsze lata (starość...?) O, sancta simplicitas... > Wypraszanie rodziców z małymi terrorystami byłoby ciekawsze Aha. Byłoby. Powiedziałbym nawet, że w praktyce pasjonujące. bo zmusiłoby > społeczeństwo do podejmowania działań wychowawczych, a póki co jest to > wrzucanie wszystkich do jednego worka, tak jak np wszystkich łysych, z > kolczykami w nosie czy w porwanych dżinsach... Co też nie bierze się znikąd, jeno ze stereotypu, który stwarza potoczna obserwacja osobników o takim czy innym imidżu. Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: child-free zones 28.07.06, 14:15 > Wypraszanie rodziców z małymi terrorystami byłoby ciekawsze bo zmusiłoby > społeczeństwo do podejmowania działań wychowawczych Raczej skłoniłoby mamusie i tatusiów do robienia monstrualnych awantur wypraszającym (ponieważ jakoś tak się składa, że dzieci nieznośne mają zazwyczaj równie awanturniczych i napastliwych rodziców, ciekawe, czy to przypadek), oraz ogłaszania "krzywdy dziecka" na wszelkie możliwe sposoby. Mielibyśmy awantury w mediach, debaty publiczne, zbiorowe potępienie "nieludzkich" właścicieli restauracji, ba, może nawet procesy sądowe, na których ustalano by, czy smarkacz zachował się dostatecznie niewłaściwie, żeby go wyprosić. I co wówczas z zamówioną a niezjedzoną potrawą? )) Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Re: child-free zones 28.07.06, 15:10 minerwamcg napisała: > > Wypraszanie rodziców z małymi terrorystami byłoby ciekawsze bo zmusiłoby > > społeczeństwo do podejmowania działań wychowawczych > Raczej skłoniłoby mamusie i tatusiów do robienia monstrualnych awantur > wypraszającym (ponieważ jakoś tak się składa, że dzieci nieznośne mają > zazwyczaj równie awanturniczych i napastliwych rodziców, ciekawe, czy to > przypadek), W ogóle wszelkie generalne ograniczenia biją w ludzi wyrastających ponad przeciętny poziom, a nieraz i w przeciętnych. Ograniczenie szybkości dotyczy wszystkich kierowców, chociaż jeden na danej drodze mógłby, nikomu nie zagrażając, jechać 130, a dla innego i 80 jest za dużo. Toż samo granica zawartości alkoholu we krwi. We własnym bowiem przekonaniu każdy jest mistrzem kierownicy, każdy ma mocną głowę... i każdy ma bardzo dobrze wychowane dzieci. > Mielibyśmy awantury w mediach, debaty publiczne, zbiorowe > potępienie "nieludzkich" właścicieli restauracji, pikiety Towarzystwa Przyjaciół Dzieci i Ruchu Przyjaciół Rodzin Monoparentalnych przed lokalami wrogimi dzieciom. Może i dobre by to było, wiadomo by było, gdzie można zjeść w spokoju, pomimo że dzieci się wpuszcza. Odpowiedz Link Zgłoś
jacksparrow1 Re: child-free zones 28.07.06, 17:26 a_weasly napisal i każdy ma > bardzo dobrze wychowane dzieci. A to czas pokaze dopiero.Mysle ze kazdy sie powinien strac jak najlepiej.Ja przynajmniej sie staram.Widze pewne niedociagniecia u siebie i staram sie naprawic.Moje dzieci jeszcze nie sa wychowane - ciagle je wychowuje.A jak mi sie udalo to zobaczymy jak osiagna pelnoletnosc i pojda na swoje i inni beda je oceniac.I wtedy zobacze czy dobrze je wychowalam Odpowiedz Link Zgłoś
marisa_tomei Re: child-free zones 28.07.06, 17:16 minerwamcg napisała: > Mielibyśmy awantury w mediach, debaty publiczne, zbiorowe > potępienie "nieludzkich" właścicieli restauracji, ba, może nawet procesy > sądowe, na których ustalano by, czy smarkacz zachował się dostatecznie > niewłaściwie, żeby go wyprosić. zapomniałas o komisjach śledczych )) Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: child-free zones 27.07.06, 23:56 Takie podziały nie mają sensu. Bo za chwilę ktoś wymyśli strefę ciszy dla tych, którzy nie chcą słuchać cudzych rozmów, albo strefę bez komórek bo nie chce słyszeć tych posranych melodyjek. To rynek powinien odpowiedzieć na pojawienie się takiej grupy klientów. Niech powstaną lokale do których dzieci nie będą wpuszczane i już. Są lokale tylko dla kobiet, czemu więc nie miałoby być lokali tylko dla dorosłych? Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Re: child-free zones 28.07.06, 13:35 acorns napisał: > strefę bez komórek bo nie chce słyszeć tych posranych melodyjek. Dotąd takimi strefami są kina i kościoły. Że zaś zwłaszcza w kinach nie do wszystkich to dociera, wiele sal kinowych ma jakąś, panie tego, wadę w budowie, komórki tam nie łapią zasięgu. Odpowiedz Link Zgłoś
dreamo Re: child-free zones 28.07.06, 11:33 Haha przy takich orędownikach "wolności" przypomina mi się przysłowie: "Zapomniał wół jak cielęciem był". Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: child-free zones 28.07.06, 14:23 nie kazdy był cielęciem i rodziców zachowującyh sie jak bydło Odpowiedz Link Zgłoś
jacksparrow1 Re: child-free zones 28.07.06, 17:29 mozamique pozwolisz ze sie podpisze tez pod twoim postem? Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: child-free zones 28.07.06, 19:20 Chyba sie wszyscy za bardzo zagalopowaliscie w tej dyskusji, od razu wyszly sytuacje ekstremalne: samotna matka namietnie chodzaca ze swoim nieokielznanym dzieckiem z zespolem ADHD albo Turnera (ile takich ludzi znacie?) do restauracji czy kosciola, ktora podczas posilku/mszy puszcza go samopas pozwalajac mu robic co chce, a sama pograza sie w spozywaniu schabowego, albo sluchaniu kazania. No kurde, jak to rozwiazac? Ile razy tak na prawde spotkaliscie sie z tak nagannym zachowaniem, ze obiecaliscie sobie juz nigdy do tej restauracji nie przychodzic?, albo wyszliscie bez dokonczenia biesiady, nie placac rachunku, wpisujac sie uprzednio do ksiazki zyczen i zazalen?. Z drugiej strony zaloze sie, ze niedlugo resturatorzy dostrzega nisze na rynku i beda promowac restauracje wyposazone dla rodzin z malymi dziecmi: foteliki, zabawki, kredki i odpowiednie menu, wtedy na pewno rodzice chcetnie pojda w miejsce, gdzie wszyscy moga spokojnie zjesc i sie pobawic, niz w miejsce, gdzie trzeba trzymac dzieciaka na kolanach i go karmic i uwazac, zeby sie nie poparzyl od swiecy, ktora ma dostarczac romantycznej atmosfery. child-free zones sa postulowane w USA, gdzie chodzenie calymi rodzinami do restauracji jest na porzadku dziennym, niektore forumowiczki robia to nawet codziennie, i jest zjawiskiem tak powszechnym, ze niektorzy rodzice tak sie zagalopowali, ze ciagna te dzieciaki w miejsca zupelnie dla nich nieodpowiednie, chociaz "family friendly" restauracja z oddzielnymi salami i krzeselkami dla dzieci sa bardzo powszechne. Odpowiedz Link Zgłoś
marisa_tomei Re: child-free zones 28.07.06, 19:44 myelegans napisała: > > Ile razy tak na prawde spotkaliscie sie z tak nagannym zachowaniem, ze > obiecaliscie sobie juz nigdy do tej restauracji nie przychodzic?, albo > wyszliscie bez dokonczenia biesiady, nie placac rachunku, wpisujac sie > uprzednio do ksiazki zyczen i zazalen?. Raz w restauracji "spotkałam sie" z dzieckiem okropnie mlaszczącym ))), czegos takiego nigdy jeszcze nie słyszalam, mega mlaskacz. Rodzicowi oczywiście to nie przeszkadzało, że dzieciak je, jak prosiak (chłopak miał ok. 10 lat) Miałam ogromną ochote zwrócić mu uwagę, ledwo sie powstrzymałam. Na szczęście wyszli w miare szybko Z histerycznymi zachowaniami spotkałam sie raczej w CH, wliczając w to moje dziecko Wszystko w zasadzie w granicach normy. Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: child-free zones 29.07.06, 21:17 > > Ile razy tak na prawde spotkaliscie sie z tak nagannym zachowaniem, ze > > obiecaliscie sobie juz nigdy do tej restauracji nie przychodzic?, albo > > wyszliscie bez dokonczenia biesiady, nie placac rachunku, wpisujac sie > > uprzednio do ksiazki zyczen i zazalen?. Wyjście bez płacenia rachunku tudzież wpisanie się do książki życzeń i zażaleń (na Boga, gdzie takie coś jeszcze istnieje? Najpewniej w legendach z głębokiego PRLu!) godziłoby we właściciela i obsługę lokalu, którzy wszak w sprawie nieznośnego dziecka niczym nie zawinili, a raczej byli ofiarą. Obietnica nigdynieprzychodzenia również jest mało poważna - rodziny z małymi dziećmi chodzą do restauracji raczej okazjonalnie, niż regularnie, i spotkanie z nimi jest na ogół dziełem przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
azoorek Re: child-free zones 30.07.06, 22:10 moze mi powiesz gdzie mozna kupic takie mieszkanie bez psow za sciana, bo chyba o tym piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
0golone_jajka Re: child-free zones 30.07.06, 00:02 rozumiem ich doskonale, jak nie ma dzieci to dopiero wiem co to jest spokój. Ale jak są to jakoś żyje bo się przyzwyczaiłem, ale ktoś kto nie ma dzieci i musi słuchać płaczu jakiegoś obcego dziecka może dostać szału. Raz leciałem samolotem z jakimś wrzeszczącym niemowlakiem i myślałem, że cholery dostanę. Po godzinie mały zasnął i był spokój, ale już mną rzucało. W sumie fajnym pomysł, ale trudny do realizacji chyba. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: child-free zones 30.07.06, 22:42 A ja niedawno jechalam przez piec godzin obok faceta, ktory przez komorke zalatwial sprawy slużbowe albo plotkowal o sprawach słuzbowych. Ani poczytać, ani porozmyslać. I co? Odpowiedz Link Zgłoś