anex10
24.08.06, 14:03
Jestem mamą 3-letniej dziewczynki.
Ostatnio zaczęłam stosować opisaną poniżej metodę, kiedy córka próbuje coś na
mnie wymusić.Np chce dostać słodycze przed obiadem.Na moje tłumaczenia zdaje
się nie reagować.Kłóci się ze mną,wrzeszczy, rzuca się na podłogę, bije mnie
lub kopie.Przeważnie nic do niej wówczas nie dociera, jest normalnie
wściekła.Wtedy biorę taką wrzeszącą i wierzgającą pod pachę i zanoszę do
sypialni ze słowami, że będzie mogła wyjśc, kiedy się uspokoi.Niestety drzwi
zamykam na klucz, bo ucieka i cyrk trwa nadal.
Przez jakiś czas wrzeszczy nadal w sypialni, kopie drzwi (na co nie reaguję)
i za chwilę następuje cisza i mała już bardzo normalnym głosem mówi, że już
się uspokoiła i chce wyjść.Wtedy ją wypuszczam.Po wypuszczeniu to normalne
dziecko, spokojne dziecko.
Proszę o rady, czy to jest dobry sposób, czy nie.Czy to jest po prostu
złamanie woli dziecka i siłowe utrzymanie autorytetu rodzica? Niestety nie
miałam w dzieciństwie właściwych wzorców i teraz mam problemy z dziećmi.Z
radzeniem sobie w napiętych sytuacjachA chciałabym wychować je na
szczęśliwych ludzi i nie popełniać błędów moich rodziców.