Dodaj do ulubionych

Tatusiowie

13.09.06, 12:35
Witam! mam pytanko - jak wasi partneży radzą sobie z dziecmi?.Mój Mąż Lubi
spędzać cza z naszym 2 letnim synkiem ale tylko gdy ja jestem w pobliżu. sam
boi się zostać dłużej niż godzinę dzieckiem.Jak go przekonac że poradzi sobie
sam przez kilka godzin?
Obserwuj wątek
    • judytak Re: Tatusiowie 13.09.06, 12:54
      nie przekonywać
      wyjść, uśmiechać się i zostawić
      po prostu nie przyjmować do wiadomości, że "sobie nie poradzi"
      ("przecież to niemożliwe, żebym ja wyszła za mąż za taką fajtłape...")

      pozdrawiam
      Judyta
      • joanna1982 Re: Tatusiowie 13.09.06, 19:59
        Mój mąż zostaje z 2 latką i 9 miesięczniakiem i wcześniej też zostawał jak
        musiałam np iść do lekarza. I sobie radził. Jedyne co to starałam się dzień
        wcześniej ugotować jakąś zupkę żeby mogli ją tylko przygrzać. A zostawał
        najdłużej chyba 5 godzin.
        pozdrawiam
        Asia, mama 2 letniej Natalki i 9 m-cznego Piotrusia
    • renmik Re: Tatusiowie 13.09.06, 20:13
      A ja totoalnie oduczyłam męża od opieki nad dziećmi. Jestem z gatunku tych co
      nawet sobie nie wierzą że dobrze zrobią a co dopiero facet. Efekt padam na pysk.
      Marynia moja córeczka kiedyś powiedziała; Tatuś nie zajmuje się nami bo się nie
      zna na dzieciach" Nie wiem jak by sobie poradził bo nie dają mu szansy na
      sprawdzenie się. Jemu z tym dobrze mnie nie bardzo. Ale już taka głupia jestem.
    • cynta Re: Tatusiowie 13.09.06, 20:37
      Powiedz mu ze moze uzywac wlasnego zdrowego rozsadku, moze pare razy jakies
      jaja wyjda ale potem juz sie nauczy. Oni sie boja ze nie beda umieli tak jak my
      a trzeba ich przekonac ze moga po swojemu i tez bedzie dobrze. Tyle ze wy tez
      musicie sie na to przygotowac :o)) Tylko wtedy bez komentarzy ze zjezdzalnie w
      pokojach sa zrobione z materacy, uzyto calej poscieli do budowy super fajnego
      domku i zostal zjedzony caly zapas czipsow i lodow. Ich zdrowy rozsadek jest
      troszke inaczej umiejscowiony niz nasz....
    • ominika Re: Tatusiowie 13.09.06, 20:39
      Prtzygotować, to co mozesz przygotować dla Synka - picie, jedzenie, ubranka na
      przebranie na wszelki wypadek, zeby tatus sie nie stresował - i wyjść. Możesz
      tez podpowiedziec Tacie, co Mały lubi robić i jak ewentualnie radzić sobie w
      sytuacji płaczu - bo to pewnie wiesz lepiej, jak go uspokoić. A po powrocie nie
      krytykować i nie pokazywać, ze zrobiłabyś coś lepiej, nawet jesli tak jest. Nie
      ma cudów - z takim dwulatkiem tata może się już zaprzyjaźnić.
      Generalnie chodzi o to, aby Tata nabierał pewnosci. Mój M. zajmowal się córka
      od chwili powrotu ze spzitala. W zasadzie nigdy nie miałam oporów, ani leków, ze
      sobie nie poradzi. I jest w zasadzie jedyna osoba, z którą mogłam i moge nadal
      zostawić dziecko. Jedyną, co do której mam pewność, że wszytsko będzie dobrze.
      Zobaczysz, Twój też się oswoi z myslą, ze są sami na gospodarstwie, zwłaszcza,
      jak posmakuje, że z takim Dwulatkiem to się mozna całkiem fajnie bawić już wink
      pozdrawiam
      • tunia30 Re: Tatusiowie 13.09.06, 20:57
        U mnie podobnie smile Mąż zajmował się od początku synkiem. Grunt to nie pouczać,
        nie krytykować, nie komentować (choć aż korci!) Facet zrobi co musi lecz
        zazwyczaj inaczej niż kobieta, co wcale nie znaczy gorzej. Mój to musiał zostać
        z siedmiomiesięczniakiem (karmionym piersią) sam w domu na tydzień (ja byłam za
        granicą), a co roku wyjeżdżam na ok. 3 dni i zosawiam ich w domu (taka praca).
        Syn ma teraz 2,5 roku i mąż jest jedyną osobą, do której mam pełne zaufanie w
        sprawach naszego dziecka. Przez dwa lata to on "siedział" z synkiem w domu, od
        kwietnia zmienił pracę, a Mały wylądował w żłobku.
        Pozdrawiam
        Tunia
    • daaar0 Re: Tatusiowie 13.09.06, 23:15
      Jedyne czego nie mogę (właściwie mogłem bo ma w tej chwili 2 lata) zrobić dla
      mojej córki to dać jej cyca. A poza tym to karmię, kąpię, usypiam ... właściwie
      robię wszystko. To dotyczy również moich przyjaciół, więc wydaje mi się, że
      sytuacje opisane powyżej to raczej margines, a nie norma.

      Tatuś
    • stypkaa Re: Tatusiowie 14.09.06, 08:23
      Spędza z dzieckiem czasem więcej czasu niż ja, czasem mniej. Zależy jak akurat
      się ułoży praca i inne obowiązki.
      Także tak samo musi umieć przewinąć, nakarmić, ubrać, umyć, wykąpać, pójść na
      spacer etc.
      Owszem, wiele rzeczy robi inaczej niż ja - co mnie czasam wkurza wink, ale bardzo
      się staram i nawet mi to wychodzi, żeby go nie pouczać i nie krytykować.
      A wczoraj np. ugotował cały gar ryżu (chyba dla 10 osób), a nie dla 3 smile
      Ale co tam smile Powoli przekonuję się, że nie takie duperele sa ważne, chociaż ja
      z tych drobiazgowych jestem i trudno mi to przychodzi smile
      • spurs1 Re: Tatusiowie 14.09.06, 13:02
        Jako społczeństtwo jesteśmy wszyscy skażeni myśleniem ze mamy są lepsze w
        opiece nad dzićmi niż tatusiowie. To sprawia że na nas na Ojców patrzy się
        innymi miarami a na mamy innymi. Stąd wielu ojców choćby bardzo chciało to nie
        rwie się do opieki nad dzickime bojąc się ocen i wtrącania ze strony kobiet.
        Natomaist mamom zdaje się że wszystko wiedza lepiej a co najgorsze są zbyt
        drobiazkowe. Tylko kobieta zwróci uwagę na przekrzywiona o 2 mm czapeczkę,
        tylko kobieta wracając do domu sprawdza ile ryżu ugotował mąż itd.
        Nie szybko to się zmieni bo kobiety juz takie są.
        • ominika Re: Tatusiowie 14.09.06, 13:33
          Wiesz, ja myslę, że wielu ojców nie rwie się do opieki nad dzieckiem nie tylko
          dlatego, ze społeczenstwo osadzi ich opieke inna miarą wink
          Ja akurat uważam, ze jesli Ojciec od początku pomaga w opiece nad dzieckiem, to
          nabiera w niej pewnosci i potem nie obawia się zostać z maluchem sam na sam.
          Inna rzecz, ze czesto kobieta pada na pysk i nie pozwala sobie w niczym pomóc -
          w tym równiez przy dziecku, bo oczywiście ona zrobi najlepiej... osobiście
          ciesze sie, ze móJ M. mi na to nie pozwolił wink
          • mama-marta Re: Tatusiowie 14.09.06, 13:45
            Podejżewam że moim błędem było to że zaraz po porodzie zamieszkaliśmi z moją
            mamą , ona chciała pomuc przy dziecku bo ja byłam po cesarce więc nie kazała
            mojemu M kąpać , przewijac , usypiać.Mama mówiła do niego : daj mi to zrobić
            musze się troche nacieszyć a gdy się wyprowadzicie to ty będziesz pomagał ,
            jeszcz zdążysz sie nakąpać.Widocznie to był błąd ,nie dałyśmy mu szansy na
            początku to sie wycofał.
        • sir.vimes Re: Tatusiowie 14.09.06, 17:52
          To chyba dość ważne ile ryżu jest ugotowane. Jak za dużo to małe piwo ale jak za
          mało trzeba szybko dogotować przez co się obiad opóżnia.smile
        • stypkaa Re: Tatusiowie 15.09.06, 08:46
          > Jako społczeństtwo jesteśmy wszyscy skażeni myśleniem ze mamy są lepsze w
          > opiece nad dzićmi niż tatusiowie. To sprawia że na nas na Ojców patrzy się
          > innymi miarami a na mamy innymi. Stąd wielu ojców choćby bardzo chciało to
          nie
          > rwie się do opieki nad dzickime bojąc się ocen i wtrącania ze strony kobiet.
          > Natomaist mamom zdaje się że wszystko wiedza lepiej a co najgorsze są zbyt
          > drobiazkowe. Tylko kobieta zwróci uwagę na przekrzywiona o 2 mm czapeczkę,
          > tylko kobieta wracając do domu sprawdza ile ryżu ugotował mąż itd.

          Masz dużo racji. Ale napisałam, że bardzo staram się to zmienić, bo powoli
          zdaję sobie sprawę, że nie to jest w życiu najważniejsze.
          Poza tym mój mąż NIGDY nie był odsuwany od dziecka. To on pierwszy po porodzie
          wziął małego na ręce, to on go ubrał, on go przewijał kiedy ja leżałam obolała.
          Aż się Pani doktor dziwiła, że "Pan to się nie boi?" smile
          A czego się miał bać? Dla mnie również to było pierwsze dziecko i wiedziałam
          pewnie tyle samo co on (chociaż oboje mamy młodsze rodzeństwo).

          > Nie szybko to się zmieni bo kobiety juz takie są.
          Dobrze, że to dodałeś. Bo może to jest po prostu kwestia nie wiem, jakiegoś
          obszaru mózgu, że my jesteśmy takie, a Wy inni.
          Nie od dziś wiadomo,że mężczyźni sa z marsa a kobiety z wenus wink

    • happymix Re: Tatusiowie 14.09.06, 13:45
      A to ja się pochwalę. Mój Mąż od narodzin naszej Córeczki zajmuje się nią na
      równi ze mną. Od początku robił wszystko (oprócz karmienia piersiąsmile i
      doskonale sobie z tym radzi a Córunia go uwielbia. W zasadzie to Mąż spędza z
      Córką więcej czasu bo on pracuje w systemi zmianowym a ja tradycyjnie 8-16. Nie
      spodziewałam się, że mam takiego faceta!
      • mama-marta Re: Tatusiowie 14.09.06, 13:48
        No to gratuluje i podziwiam.
    • vharia Re: Tatusiowie 14.09.06, 14:31
      Mój się boi kąpać małego (pól roku), córki tez nigdy nie kapał jako niemowlecia,
      bo się bał, że zrobi krzywdę. Faktycznie, on z tych co to śruby w kole potrafią
      zerwać przy dokręcaniusmile))
      Poza tym radzi sobie naprawdę dobrze, pięknie się z dziećmi bawi, moze gdzieś
      zabrać beze mnie, ale:
      muszę spakować WSZYSTKO co potrzebne
      dać dokładne instrukcje co i kiedy maja jeść (łącznie z: "to podgrzej"smile)
      kiedy spać.
      No i na znacznie krócej niż mnie starcza mu cierpliwości i pomysłów na
      zajmowanie się, zwłaszcza niemowleciem.
      Generalnie OK i przy drugim dziecku duuuuuży postęp, z pierwszym było słabiej.
    • ojciec_remika Re: Tatusiowie 14.09.06, 15:03
      Witam!
      Widaje mi się, że rola ojca w wychowaniu dzieci jest bardzo ograniczona niestety
      z powodu kobiet. To one w mediach oraz "przyzwyczajeniach" ukazywane są jako
      osoby odpowiedzialne za dzieci. Można zatem tutaj stwierdzić, że one same nie
      pozwalają się wykazać ojcu dziecka.

      Przede wszystkim kobiety powinny pamiętać, że to jest także dziecko innej osoby,
      która chce się nim opiekować. Na początku facet będzie to robił trochę z obawą,
      czy przypadkiem nie zrobi krzywdy maleństwu swoim uściskiem, czy czymś takim...
      Po drugie, najgorszym błędem, jaki moze popełnić kobieta, to upominanie,
      pouczanie, zwracanie uwagi na "źle"!! zrobione rzeczy, które w rzeczywistości są
      złe tylko w oczach kobiet. Ze starszym dzieckim, które umie już troche więcej
      mężczyźnie jest łatwiej i może w swoim bobasku znaleźć świetnego przyjaciela.
      Dla mnie zabawy z synem to najlepsza rozrywka i ulubione zajęcie, choć uwielbiam
      swoją pracę, a kiedyś myślałem, że właśnie robota jest najważniejsza. Inną
      kwestią są tu już poruszane przez inne osoby wątki. Po co zostawiać faxetowi
      ugotowany pełny obiad, lub ubranka?? Przecież dziecku nic się nie stanie, jeśli
      pochodzi w zielonych spodniach i czerwonej bluzie smile co jest niedozaakceptowania
      przez kobiety... Trochę śmiesznie to będzie wyglądać, ale czy komuś to
      przeszkadza?? Po co dawać dokładne wskazówki jak przebrać, ukołysać, bawić się??
      Trochę inwencji partnera i wszystko będzie w porządku. Jest to nawet lepsze dla
      dziecka. Przecież lepiej, aby dziecko było inaczej kołysane (usypaine) przez
      mamę i tatę... Prawda??

      Dlatego jeden apel do kobiet:
      1. Nie pouczajcie
      2. Nie narzucajcie
      3. Dajcie wykazać się facetowi
      4. Niech On opiekuje się dzieckiem tyle, ile chce (bez takich sytuacji, że ty
      się jeszcze zdążysz się nim nacieszyć)

      Piszę to oczywiście zperspektywy ojca...

      P.S. I jeszcze jedno. Czasami stresujące jest, jak kobieta patrzy się i aż ją
      nęci, aby upomnieć mężczyznę podczas kąpania, karmeinia, czy innych typowych
      sytuacji.

      pozdrawiam
      • vharia Re: Tatusiowie 14.09.06, 17:43
        Zgadzam sie, ze kobiety bardzo często przesadzają z krytyką, sama przesadzałam
        przy pierwszym dziecku. Inna rzecz, ze panowie są zwykle raczej zieloni w
        sprawach małych dzieci i pomysły miewają conajmniej dziwne. Do tego szlejący
        instynkt macierzyński- i tatuś dostaje po uszach, często mimo dobrych chęcismile))

        Nie mam obsesji na punkcie zestawiania kolorów w garderobie niemowlęcia ale już
        to, czy będzie miało czapkę i kiedy dostanie zupę jest dla mnie istotną
        kwestią. Jednak u nas takie sprawy załatwiane są pokojowo i mam zaufanie do
        męża- na tyle, zeby go nie kontrolować i nie krytykować ustawicznie a on do
        mnie- żeby wysłuchać, o co w sprawie dziecka proszęsmile
        • ojciec_remika Re: Tatusiowie 14.09.06, 18:11
          vharia napisała:

          > Zgadzam sie, ze kobiety bardzo często przesadzają z krytyką, sama przesadzałam
          > przy pierwszym dziecku. Inna rzecz, ze panowie są zwykle raczej zieloni w
          > sprawach małych dzieci i pomysły miewają conajmniej dziwne. Do tego szlejący
          > instynkt macierzyński- i tatuś dostaje po uszach, często mimo dobrych chęcismile))
          >

          A kobiety to nie są?? Przepraszam, ale wydaje mi się, że zanim nie zaczniesz
          rozmawiać o temacie dzieci, czy czytać jakiś poradników lub książek, to też nie
          wiesz, "co się z czym je" w sprawach dzieci. Zachowań tych można się jednak nauczyć.

          > Nie mam obsesji na punkcie zestawiania kolorów w garderobie niemowlęcia ale już
          > to, czy będzie miało czapkę i kiedy dostanie zupę jest dla mnie istotną
          > kwestią. Jednak u nas takie sprawy załatwiane są pokojowo i mam zaufanie do
          > męża- na tyle, zeby go nie kontrolować i nie krytykować ustawicznie a on do
          > mnie- żeby wysłuchać, o co w sprawie dziecka proszęsmile

          Co do innych spraw, typu świadomość, czy dziecko nie jest głodne lub mu nie
          jest zimno, to facet, w tej samej mierze, co kobieta, o tym wie. Po prostu tak
          już jest: my nie dajemy o tym tak wyraźnie znać, z czego Wy robicie czasem
          problem. Pięć minut oczekiwania dziecka dłużej na jedzenie jest dla nas
          łatwiejsze do zniesienia, niż Wam, gdyż musicie mieć zazwyczaj wszystko o
          stałych porach i tak, jak sobie zaplanowałyście. Nie uważam jednak, że
          zachowanie faceta jest w porządku, ale skoro nie masz wyraźnych sygnałów dziecka
          wielkiego głodu typu płacz i nie wykazuje ono "paraliżującego" głodu, to czasem
          można sobie pozwolić chyba na takie małe spóźnienie. smile
    • jacksparrow1 Re: Tatusiowie 14.09.06, 16:27
      Najlepsza metoda - zostawic tatusia samego z dzieckiem zeby sie przekonal na
      wlasnej skorze ze nic mu sie nie stanie jak pobedzie z dzieckiem przez 3-4
      godziny zwlaszcze ze dwulatek lubi sobie jeszcze uciac drzemeczke.Przyszykowac
      mu wszystko, powiedziec co i jak, co kiedy podac ewentualnie i sobie
      pojsc.Spokojnie , poradzi sobie.Dziecka nie zaglodzi i dziecku krzywda sie nie
      stanie.
      • spurs1 Re: Tatusiowie 15.09.06, 11:48
        Najlepsza metoda - zostawic tatusia samego z dzieckiem zeby sie przekonal na
        > wlasnej skorze ze nic mu sie nie stanie jak pobedzie z dzieckiem przez 3-4
        > godziny zwlaszcze ze dwulatek lubi sobie jeszcze uciac
        drzemeczke.Przyszykowac
        > mu wszystko, powiedziec co i jak, co kiedy podac ewentualnie i sobie
        > pojsc.Spokojnie , poradzi sobie.Dziecka nie zaglodzi i dziecku krzywda sie
        nie
        > stanie.

        I właśnie tu lezy problem. "pzryszykowac mu wszystko i powiedzieć co i jak".
        Mimo najlepszych chęci i potrzeby wspomagania przez męzów - wy kobiety nie
        możecie się wyzbywyć teakiego myślenia. To jest silniejsze od was.
        Z tym musicie walczyć.
    • sir.vimes Re: Tatusiowie 14.09.06, 17:50
      Widzę , że ja mam wyjątkowo świetnie. Mój mąż ma siostrę niemal dwie dekady
      młodszą - jak urodziłam córcię to on miał wszystko na świeżo, ja nie wiedziałam
      nic, tylko z książek, bo z niemowlętami nie miałam kontaktu. Umiał więc robił, a
      ja się powolutku uczyłam bez stresu. Teraz, prawie 5 lat póżniej , ja sie więcej
      zajmuję ale np do lekarza to zazwyczaj on, ja tylko w naprawdę poważnych
      przypadkach(np na ostry dyżur.)
    • anik801 Re: Tatusiowie 14.09.06, 20:10
      Ja byłam niedawno 4dni w szpitalu.Córką zajmował się przez większość czasu mąż.
      Jego sposób na wszystko-włączyć dziecku bajkę i jest spokój.Teraz już nie ma
      przy małej tyle"roboty"-nie trzeba przewijać,sama się naje,zajmie czymś.Ale jak
      była mniejsza by to nie lubił jej przewijać.Wykąpać tak,dać butelkę(nawet w
      środku nocy)tak,wszystko tylko nie przewijanie.No ale odkąd córka robi na
      nocnik,ten "problem"mu odpadł.A od roku jest weekendowym tatusiem(taka praca).
    • cyborgus Re: Tatusiowie 15.09.06, 03:58
      umowic sie na ploty z kumpelami - gwarancja ze szybko nie wrocisz, ani nie
      bedzie cie kusilo, zeby wracac i "ratowac" dziecko.
      tata i dziecko sobie poradza - moze nie zawsze tak jak ty bys to zrobila, ale
      to nie jest najwazniejsze. oni we dwojke znajda swoje sposoby, ktore beda tylko
      ich - daj im szanse!
    • bea.075 Re: Tatusiowie 15.09.06, 15:37
      witajcie,
      kiedyś miałam podobne obawy i jak już miałam zostawić męża z pociechami - to
      tylko na parę godzin, lecz w miarę upływu lat (choć mój mąż notorycznie nie ma
      czasu) - pozwalałam by choć w weekend przejął moje obowiązki choćby spacerów z
      maluchami. W tym roku puściłam ich samych na wakacje do babci męża - fakt że
      sama miałam sporo zatrzeżeń smile ale fakt jest faktem moje chłopaki znacznie
      bardziej cenią sobie towarzystwo taty niż moje - może wynika to z faktu, iż ja
      znam się dużo gorzej na samochodach, nie umiem grać w piłkę i... jestem do ich
      dyspozycji na codzień...
      Moja rada: wypycgajcie mężów z maluchami - choćby najmniejszymi na spacer,
      wycieczkę, itp. choćby po to by odpocząć! lub poprasować, poprać, poplotkować z
      przyjaciółkami - zamiast zarywać noce.
      Oni jak chcą to potrafią. Tylko nie dają tego po sobie poznać.
      pozdrawiam, Beata
    • baabcia Re: Tatusiowie 15.09.06, 15:47
      Postaraj się robić coś ważnego, tak ważnego jak praca męża. Nie ważne co to
      bedzie tylko doceń siebie i tak to zajęcie traktuj. Pewnie boisz się opuścić dom
      i moze lepiej najpier rób to w pobliżu, jak Cię poprosza to odrobinę poradź. A
      potem już dadzą sobie radę. Albo idź na łatwiznę i w waźnej sprawie oddalaj się.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka