konica234
25.09.06, 18:11
Oto moja historia. Mamy z mężem dwoje wspaniałych dzieci,nastolatków.Jesteśmy
17 lat po ślubie.
4 lata temu poznałam i pokochałam żonatego meżczyznę mającym również dzieci.
Kocham tego mężczyznę a on mnie.
Rezultatem naszej znajomości jest cudowny synek, który wkrótce skończy 4
latka. Nie powiedzieliśmy naszym rodzinom o naszym wspólnym dziecku,
dla"DOBRA WSZYSTKICH"
Mąż domyśla się,że nie jest tym prawdziwym ojcem, ale wychowuje dziecko. W
mojej obecności i w obecności znajomych dał to już"W JAKIŚ SPOSÓB ODCZUĆ",że
to on nie jest tym biologicznym. Mąż już nie raz prowokował mnie do tego
żebym powiedziała prawdę. Ja milczę, bojąc sie co będzie dalej. Odsuwamy się
od siebie w naszym związku małżeńskim.
Utrzymuję kontakt z biologicznym informując go o poczynaniach "naszego synka"
bo tak nakazuje mi sumienie. Parokrotnie widywaliśmy się ja, syn i jego
prawdziwy ojciec. Widzę i wiem że biologiczny bardzo kocha synka i ubolewa,że
nie może być przy boku synka. Synek nic nie wie o niczym. Jest święcie
przekonany ,że ten wychowujący to jego tata. SYNEK NIE ZNA PRAWDY, a ja nie
wiem co w zasadzie powinnam zrobić w tej sytuacji? Czy mam czekac, dopóki w
jakiś naturalny sposób sytacja się wyjaśni odnośnie ukrywania faktu o
pochodzeniu dziecka. Czekać co pokaże życie?.Czy powinnam jasno powiedzieć
mężowi prawdę? Czy mój synek POWINIEN ZNAĆ PRAWDĘ O POCHODZENIU, o istnieniu
biologicznego ojca i KIEDY MU ją przekazać
Poradzcie. Będę wdzięczna.