e-ftalo
04.11.06, 15:19
czego
Aż mnie krew zalała jak usłyszałem we wczorajszym serwisie wypowiedź pewnej
przedszkolanki,że
"jeśli rodzic sie nie zgłosi na czas i uprzedzi telefonicznie to nie
pozostaje jej nic inego tylko oddać do pogotowia czy innej placówki
opiekuńczo wychowawczej ewentualnie rodzic zapłaci za nadgodzny"
Pyatnie podstawowe,kogo polskie placówki pszedszkolne zatrudniają na
stanowisko opiekunek/przedszkolanek,czy to są osoby ludzki,czy jakieś roboty
bez serca,które pracują na jakiejś plantacji gdzie warzywami są czyjeś dzieci
i tak zarabiają na akord za rzepracowane godziny?Jakim cudem ktoś taki w
ogóle został zatrudniony w przedszkolu/złobku czy innej placówce,czy dlatego
żepokazał jakiś idiotyczny dokument świadczoący o zaliczeniu jakichś tam
teoretycznych wiedzy co każdy cywilizowany człowiek wie na temat wychowania?
Taka osoba musi mieć zasady mporalne,poglądy,zaangażowanie w pracy z dziećmi
a ni yć jakimś rootem co wykuł jakieśtam durne regułki na pseudorsach dla
wychowawców itp
Już nie pierwszy raz słyszę taką lu podobną publiczną wypowiedź i nie mogę
pojąć jakie prawo obca osoba może sobie roić co jej się podoba z obcym
dzieckiem i publicznie głosić takie herezje.Niech wreszcie ministerstwo zrobi
jakąś rewizje i wywali te za przeproszeniem "szmaty" z takich
odpowiedzialnych stanowisk i aby nie miały więcej dostępu do czyichś dzieci.