Gość: guest
IP: *.*
19.12.01, 13:45
Od jakiegoś czasu nie bardzo radzę sobie z problemem pt.: MOJA CÓRKA PISZCZY. Olga ma 2 latka i 9 miesięcy. Gdy tylko coś jest nie po jej myśli, zaczynają się piski, krzyki itp. Rodzina twierdzi, że kiedy nie ma mnie i mojego męża w domu, takie sytuacje raczej się nie zdarzają. Ale niestety gdy już jestem (lub jesteśmy), to zaczyna się piszczący maraton. Nie chce jeść kolacji albo obiadu, nie chce pójść na spacer, nie chce się kąpać - albo dokładnie odwrotnie - wszystko to "wypiskuje". Nie pomagają tłumaczenia, że wszystko można spokojnie powiedzieć, że pisk nie jest dobrą metodą komunikowania się z otoczeniem. Czasem pomaga tylko stwierdzenie, że zaraz cała rodzina zacznie piszczeć. I gdy rzeczywiście zaczyna to Mała na chwilkę zapomina o swoim pisku. Ale tylko na malutką chwilkę. Czy ktoś ma sprawdzony sposób na "małe piszczałki" ? Dziewczyny poradźcie.sylwiap.s. Życzę wszystkim spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia.