Dodaj do ulubionych

psycholożki szkolne - porażka

17.12.06, 10:09
Mój syn (12 lat) jest zwyczajnym nastolatkiem. Ma swoich (normalnych) kolegów
(równieśników). Po emisji reklamy Onet Konekt chłopcy zafascynowali się
parkurem - skokami przez różne przeszkody. Zauważyły to Panie psycholożki
szkolne i postanowiła podjąć z tym walkę. Bo, jak twierdzą są to dzieci
opuszczone przez rodziny, same chodzące po ulicach i robiące co chcą,
sprzedawające narkotyki i używające przemocy. Na moje pytanie o przykład
zastosowanej przemocy przez mojego syna i innych nie miała żadnych argumentów
ponad ten, że kilka dni temu dziewczynka w szkole została lekko popchnięta
przez kogoś (nie wiadomo przez kogo) ale na pewno był to ktoś z tej paczki co
skaczą po płotach (dokładnie taka była odpowiedź). Dzieci twierdzą, że nie
było tam mojego syna i spółki ale psycholożka swoje - że dzieci boją się
powiedzieć prawdę. Psycholożka dalej - bo Pani syn ma problemy z lekcjami. Po
wizycie u wszystkich nauczycieli którzy mają z nim zajęcia wniosek jest mniej
więcej taki: Fajny, grzeczny dzieciak, uczy się różnie: jednego dnia potrafi
dostać pałę następnego czwórkę. Zachowanie jak najbardzie odpowiednie -
żadnych skrajności. Mało tego, na zielonej szkole rówieśnicy i nauczyciele
składali mu podziękowania i uznali za wzór do naśladowania za to, że gdy
większość klasy miała problem z grypą żołądkową on wspólnie z wychowawcami
zajmował się w nocy chorymi koleżankami i kolegami (robił herbatę, prowadził
do toalety, zmieniał miski wymiotującym). Ostatnia rewelacja Pani psycholog
wspólnie z Panią pedagog brzmi: Syn potrzebuje wzoru mężczyzny, bo ja nie
radzę sobie z jego wychowaniem. Jestem z ojcem dziecko po rozwodzie. Mały nie
miał nigdy kontaktu ze swoim ojcem. Obecnie znów jestem mężatką, dziecko ma
ojczyma (którego uwielbia i nie wyobraża sobie zeby móg mieć tatę) a Pani
Psycholog twierdzi, że ojczym to nie ojciec i nie takiego ojca mój syn
potrzebuje. Mało tego, wywiera na mnie nacisk, ze jeżeli mi się nie uda
dogadać z prawdziwym ojcem dziecka to ona jako przedstawiciel szkoły wystąpi
do niego aby zainteresował się dzieckiem i zaczął brać udział w wychowaniu
dziecka.Kilka lat wcześniej próbowałam kilka razy - nic z tego nie wyszło
(zapominał, wyjeżdżał, przypominał sobie po kilku miesiącach że był umówiony z
dzieckiem),. Pani psycholog twierdzi, że ja i mój obecny mąż nie umiemy sobie
poradzić z wychowaniem dziecka i jeżeli również biologiczny ojciec dziecka
nie będzie umiał to zabiorą go do placówki wychowawczej. Nie jesteśmy
patologiczną rodziną, oboje z mężem mamy skończone studia, mamy bardzo dobry
kontakt z dzieckiem, nie ma u nas alkoholizmu w rodzinie ( o czym też
musiałam przekonać Panią psycholog).
Rodzice innych dzieci z tej paczki są również zbulwersowani zachowaniem i
wnioskami psycholożki. I jeszcze jedna ważna rzecz: syn notorycznie ucieka z
lekcji religii bo jak twierdzi religia to oszustwo a Pani Katechetka jest
złośliwa i sama nie postępuje zgodnie z zasadmi wiary której naucza. I to, że
syn opuszcza religię jest potwierdzeniem, że jest zdegenerowany, zły i okrutny.
Czy miał ktoś kiedyś podobny problem? Jak to wszystko zakończyć bez szkody dla
tych dzieci? Kilkadziesiąt razy zdarzało się że gdy wyjeżdżaliśmy gdzieś na
weekend zabieraliśmy ze sobą kolegę(ów) syna i nigdy nie było niepokojących
sygnałów, że coś z tymi chłopcami jest nie tak. Zawsze potrafili sobie znaleźć
towarzystwo innych dzieci ( które również na wyjeżdzie były z rodzicami)
robili sobie wspólne ogniska na naszej działce. Nie przeszkadzało im że
jesteśmy obok, nie uciekali od nas wręcz przeciwnie - nawet chętnie do nas się
przysiadali.
Do tej pory nie miałam ŻADNEGO dowodu, że mój syn zrobił coś strasznego.
Rówieśnicy którzy do niego przychodzą (zarówno chłopcy jak i dziewczynki) są
wg mnie normalnymi dzieciakami w okresie dojrzewania. Są mili sympatyczni, nie
ma wśród nich agresji, przemocy, słuchają razem muzyki, skaczą przez płotki,
robią wspólne urodziny, razem jeżdżą na rowerach, razem chodzą na basen, kilka
dni temu dzielili przy linijce Snikersa na 7 równych części.
Znam wszystkich rodziców kolegów i koleżanek mojego syna, jesteśmy w ciągłym
kontakcie i oni również nie widzą nic niepokojącego w zachowaniach swoich
dzieci. Oczywiście są sytuacje, że chłopcy coś narozrabiają, np. kilka
miesięcy temu wrzucili kota znalezionego w piwnicy do stawu bo chcieli
sprawdzić czy umie pływać, zostali za to ukarani (kot utopił się)

Kto jest więc zaślepiony, my czy psycholożki?
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: psycholożki szkolne - porażka 17.12.06, 12:21
      Osoby pracujace w szkole maja wyraźną sklonność do etykietowania, wysuwania
      pochopnych oskarżeń, mylenia hipotez z faktami, latwych ocen, zwlaszcza
      negatywnych. Zmuszanie Cie do nawiazania relacji z biologicznym ojcem syna i
      szantazowanie odebraniem dziecka to zupełne nieporozumienie. Własciwie trudno
      pojać postępowanie psycholozek, wydaje sie absurdalne.
      Jednak Ty sama świetnie spuentowalaś swoja wypowiedź - ten utopiony kot -
      O ile wiem, koty wrzucone do wody potrafia pływać, więc proste wrzucenie kota
      do stawu w celach eksperymentalnych nie powinno skończyć się jego smiercią. A
      nawet jesli - niepokoi pomysl - w końcu zakładali, ze kot MOZE sie utopić, i
      nie powstrzymało ich to przed wrzuceniem go do wody.
      Co do lekcji religii - jesli tak bardzo mu nie odpowiadają, czemu nie napiszesz
      oswiadczenia, ze syn nie ma na nie chodzić?

      Tego juz nie bierz bron Boże do siebie, ale musze to powiedzieć: fakt
      ukończenia studiow nie ma nic wspolnego z obecnoscią - lub nie - patoologii w
      rodzinie.
      • verdana Re: psycholożki szkolne - porażka 17.12.06, 13:09
        Dla mnie utopienie kota to jednak byłoby ostrzezenie, ze z dzieckiem dzieje sie
        naprawde cos złego. Poradzilabym sie innego psychologa, ale nie przyjmowała, ze
        z dzieckiem jest wszystko OK.
        Gdyby cos takiego zrobilo moje dziecko, nastepnego dnia szukałabym fachowej
        pomocy, a nie uznawała, ze nic się wlasciwie nie stało.
        • jacksparrow1 Re: psycholożki szkolne - porażka 18.12.06, 19:09
          Nie no nie przesadzajcie z tym ze z dzieckiem nie jest wszystko ok.Znam takiego
          co przez glupote udusil kota, wkladajac go do pudelka i przekladajac z jednego
          doleczka do drugiego i jak mamusia zawolala na obiad to zapomnial ze kot jest w
          pudelku.No i sie biedny udusil.Czlowiek wyrosl na normalnego czlowieka, bez
          zadnych skrzywien i sklonnosci do agresji.

          Co do pan ze szkoly zainteresowalabym sie gdzie to mozna zglosic.Bo wpi... sie
          bez powodu w zycie prywatne rodziny to mi sie nie podoba.Znalazla sobie problem
          gdzie go nie ma, a z pewnoscia tam gdzie owy problem bylby to nie byloby zadnej
          sprawy i roboty dla niej.
    • klaris29 Re: psycholożki szkolne - porażka 17.12.06, 17:45
      Wydaje mi się, że nie powinnaś być aż tak na "nie". no bo co, uwzięła się
      jędza, przesadza? chce skrzywdzić ciebie i twojego syna? Nie ma innych
      pragnień, jest psychiczna? Myślę, że impulsem do baczniejszej obserwacji są jej
      uwagi, nie traktuj jej jak wroga, ale jak osobę, która może faktycznie widzi
      więcej, jak to mówią, lepiej dmuchać na zimne, współpracuj z nią, jesli kiedyś
      się okaże, że to ty nie widziałaś paru spraw?
      Pozdrawiam
      • beti222 Re: psycholożki szkolne - porażka 17.12.06, 20:43
        Powiem szczerze wrzucenie kota do stawu czyli nieumyślne zabicie (utopienie)
        kota to znęcanie się nad zwierzętami, które jest karane do dwóch lat więzienia,
        skoro Twoje dziecko jest za młode aby odpowiadać przed sądem to Ty jesteś za to
        odpowiedzialna. Czytając Twój post aż nie wierzyłam, że ta psycholog jest aż
        tak nadgorliwa i miałam rację. Z Twojej strony jako matki może nic się nie
        stało, ale obiektywinie rzecz biorąc to testowanie czy kot się utopi czy nie
        jest bestialstwem Twojego dziecka - takie jest moje zdanie wcale nie
        przesadzone. Psycholog widzi więcej. Twoje dziecko znęcało się nad zwierzęciem
        i uważam, że pani psycholog miała rację, bo widzi to czego Ty jako matka nie
        dostrzegasz. Spójrz bardziej obiektywnie i nie dopuść to podobnych historii.
        • grzalka Re: psycholożki szkolne - porażka 17.12.06, 21:27
          12-latek chciał sprawdzić, czy kot umie pływać? Ja rozumiem 4-5 latek, ale 12?
          • mamusia111 Re: psycholożki szkolne - porażka 17.12.06, 22:25
            Niejestem oczywiście za dręczeniem zwierząt,ale przypominam sobie że takie
            rzeczy robią chłopcy i niekoniecznie wyrasta z nich przestępca.Zrobił
            trudno,wazne że dostał kare za swoją głupotę,i ją zrozumiał a właśnie
            szufladkowanie,że to już patologia i będzie tylko gorzej pogorszyło by
            sprawę.Proponuję ci byś z innymi rodzicami skonsultowała się i wspólnie
            rozwiązali sprawę u derektora.Niech dla potrzeb sprawy zostanie zaznajomiony
            inny obiektywny psycholok,kóry przeprowadzi rozmowy z dziećmi i wysunie
            wnioski.Najgorsze jest złe ocenianie dzieci,doprowadzić może naprawdę do
            tragedii.Takie dziecko,zle ocenione,albo się zamknie w sobie,odsunie od
            innych,albo zacznie robić tak,bo skoro już za takiego go uważają to będzie tak
            się zachowywał bo czemu by nie??
            Przepraszam za błędy.
            grzalka napisała:
            12-latek chciał sprawdzić, czy kot umie pływać? Ja rozumiem 4-5 latek, ale 12?

            Ja osobiście nierozumiem nawet u 4-5 latka,ale kto z nas nierobił w życiu
            dziwnych rzeczy,których teraz się wstydzi i modli się by dzieci niepowtarzały
            schematu?Napewno więcej na "kącie"mają wasi mężowie,ale my kobietki też
            niebyłyśmy święte.
            "zapomniał wół jak cielęciem był"

    • mamapiotra Re: psycholożki szkolne - porażka 17.12.06, 22:14
      z tym kotem... to chyba nie było sprawdzanie czy potrafi pływać, tylko sprawdzanie, jak daleko mozna sie posunąć wobec istot żywych w torturowaniu ich i zadawaniu im bólu. Tzn. ile wytrzymają nerwy twojego dzicka i jakie odczucia w nim wzbudzi taki widok. W tym wieku zdarza się to, i dobrze jest, gdy jest to pierwsza i ostatnia próba.
      no więc zaprowadź dzieciaka do obiektywnego psychologa, na krótką i prostą analizę. Jeśli wynik będzie po twojej myśli zanieś go szkolnemu psychologowi, powiedz, ze się przejęłaś i pokaż go jej. Jesli będzie dla ciebie niezbyt przyjemny, to go przemyśl.
      Wg. mnie twój syn jest normalnym kilkunastolatkiem. Ale zobacz i upewnij się, że tak jest. Jak rozumiem, to jest w 6 klasie podstawówki? Więc nie walcz ze szkołą. Za pół roku ją zmieni.
      • maksimum Re: psycholożki szkolne - porażka 18.12.06, 03:30
        mamapiotra napisała:

        > z tym kotem... to chyba nie było sprawdzanie czy potrafi pływać, tylko
        sprawdza nie, jak daleko mozna sie posunąć wobec istot żywych w torturowaniu
        >ich i zadaw aniu im bólu.

        Zgadzam sie z tym w zupelnosci.
        Poza tym,zdrowy czy dziki kot nie dalby sie zlapac 12-latkom.

        > Tzn. ile wytrzymają nerwy twojego dzicka i jakie odczucia w nim w
        > zbudzi taki widok. W tym wieku zdarza się to, i dobrze jest, gdy jest to
        >pierwsza i ostatnia próba.

        Moze tak,moze nie,ale wychodzi na to,ze psycholzka miala racje.
        Co mu przeszkadzaja lekcje religii?
        Katechetka pewno zganilaby ich za utopienie kota.
        A przy okazji spytaj,czy oni nie "zaglaskali" kota na smierc przed wrzuceniem
        go do stawu?
        Mozesz mnie wierzyc,kota nie jest tak latwo utopic.

        > no więc zaprowadź dzieciaka do obiektywnego psychologa, na krótką i prostą
        anal
        > izę. Jeśli wynik będzie po twojej myśli zanieś go szkolnemu psychologowi,
        powiedz, ze się przejęłaś i pokaż go jej. Jesli będzie dla ciebie niezbyt
        >przyjemny, to go przemyśl.
        > Wg. mnie twój syn jest normalnym kilkunastolatkiem. Ale zobacz i upewnij się,
        że tak jest. Jak rozumiem, to jest w 6 klasie podstawówki? Więc nie walcz ze szk
        > ołą. Za pół roku ją zmieni.

        Wg mnie nie jest normalny,bo normalne dzieci nie dostaja raz 4 raz pale i nie
        rezygnuja z religii,bo to im sie upiecze.
        A z tym kotem,to dzieciaki wymyslily cos glupiego,zeby sie popisac.
        A to ,ze za pol roku konczy szkole niczego nie dowodzi,bo bedzie mial glupie
        pomysly w nowej szkole rowniez.

        PS. Oboje rodzicow po studiach a dziecko ma raz 4 raz pale,to kategorycznie nie
        jest normalne.
        Moj syn tez ma 12 lat,oboje rodzicow po studiach i ma 4 i 5.Nigdy paly ani 2
        nie dostal.Kota tez nie uczyl plywac.
        Ja jestem przeciwny obecnosci psychologow w szkole,ale akurat ta ma racje.
        • noregrets1 Re: psycholożki szkolne - porażka 18.12.06, 09:57
          Ja nie przyjęłam , że z moim dzieckiem jest wszystko wspaniale i ktoś się na
          niego uwziął. Wręcz przciwnie. Zakładam, że gdzieś jest błąd wychowawczy tylko
          nie wiem gdzie.
          Sprawa kota - psycholog uznała, że takie rzeczy chłopcy robią, robili i będą
          robić. I przez to nie są od razu najgorsi. Najważniewjsze aby ich za to ukarać,
          aby wiedzieli, że tak nie można. Mój syn poniósł karę za to. Wierzę że zrozumiał
          co zrobił. Gdybym uważała, że jest święty nie napisałabym wam o kocie.
          Nie prosiłam o wypowiedzi osób, które nie mają żadnego doświadczenia z
          nastolatkiem, a chyba takie w większości zabrały tu głos.
          Zapewniam, że możliwe jest jednego dnia dostawać 4 a następnego 1. I nie
          świadczy to o tym, że dziecko nie jest normalne.
          Kwestia religii - po tym widzę że doświadczenie macie żadne ze starszymi
          dziećmi. Ponieważ: na przyrodzie dzieci są uczone o pochodzeniu człowieka (tak,
          już w 6 klasie - nie żyjemy w średniowieczu) a za chwilę na religii o cudownym
          powstaniu człowieka. W klasie u mojego syna jest 2 żydowskich dzieci oraz
          kilkoro z rodzin ateistów, są potępione i wyklęte przez katechetkę (rasistkę?).
          nawet im dzień dobry nie odpowiada - właśnie dlatego mój syn ucieka z religii.
          Ale to jest konflikt na większą skalę, który będzie się pogłębiał i nie tym chcę
          się tu zajmować, bo dyrekcja szkoły się tym zajmuje.
          Bardzo dziękuję za radę aby nie walczyć ze szkołą bo wkrótce syn ją zakończy(mam
          nadzieję z dobrym wynikiem na testach). Syn ma wysoką ocenę za sprawowanie
          wystawioną przez nauczycieli de facto tej samej szkoły, którzy wiedzą o całej
          sprawie z Panią psycholog.
          Zakładając ten wątek chodziło mi o mądre opinie osób z doświadczeniem, a nie
          zaściankowy bełkot osób których jedynym doświadczeniem jest kontakt z 4 latkiem.
          Bardzo dziękuję za maila od Pani która opisała mi swojego nastolatka - sprawa z
          rowerem rzeczywiście kontrowersyjna i zabawna pomimo grozy sytuacji. Wg mnie
          wszystko z Pani synem jest w porządku.
          Oczywiście byliśmy z synem u innego psychologa w Ośrodku
          Pedagogiczno-Wychowawczym i właśnie dlatego, że tam diagnoza brzmiała (normalny
          - bez odchyleń) bulwersuje mnie postawa psycholog szkolnej choć na początku
          rzeczywiście zakładałam, że może mieć rację.
          Gratuluję syna Maksimum - mój niestety dostaje czasem pały co nie zmienia faktu,
          że reprezentuje nasze miasto na Międzyszkolnej Olimpiadzie Matematycznej Bodmin
          2006. Mało tego, wiele lat spędził w Wielkiej Brytanii a w szkole z angielskiego
          noty ma słabiutkie bo Pani twierdzi, że to jak mówi i czyta jest londyńskim
          slangiem Coocney a nie oxfordzkim angielskim, którego ona wymaga. Ok. Wymaga -
          ma prawo, to nauczyciel ma wymagać a dzieciak dostosować się - on widocznie nie
          daje rady bo rzeczywiście jest to duża różnica, bardzo trudna do pokonania
          szczególnie w wymowie. Co nie zmienia faktu że angielski jest jego językiem
          narodowym. I tu akurat nie ma problemu bo nie o oceny chodzi w życiu a o
          umiejętności.
          I właśnie dlatego, że syn w Wielkiej Brytanii chodził do szkoły gdzie na kilka
          setek dzieci zaledwie kilkoro było wyznania rzymskokatolickiego teraz ma problem
          z religią. Ojciec syna jest właśnie tego wyznania i zyczył sobie, aby syn dopóki
          nie osiągnie pełnej świadomości umysłu był wychowywany w tej wierze. Ja jestem
          innego wyznania, ale obiecałam, że w religii ojca bedzie wychowywany więc nie
          pomyślałam o napisaniu oświadczenia, żeby nie chodził na religię. Nie
          wiedziałam, że tak w Polsce można zrobić. Przedyskutuję tę kwestię. Dziękuję za
          dobrą radę.
          • verdana Re: psycholożki szkolne - porażka 18.12.06, 10:18
            Wiesz, wychowuję własnie trzeciego nastolatka. Dwoje jest już dorosłych,
            najmłodszy w wieku Twojego syna, więc trudno powiedzieć, abym nie miała
            doswiadczenia.
            Z lekcjami religii masz oczywiscie rację. Natomiast odpowiedź w sprawie kota
            wbiła mnie w fotel. Co to znaczy, ze najważniejsze jest, aby 12-latka ukarac,
            by zrozumiał, ze kotów topić nie mozna? To znaczy co? Przedtem dziecko nie
            wiedziało? Prawie dorosły chłopiec sądził, ze nie ma nic złego w znęcaniu się
            nad zwierzeciem, a dopiero kara - a wiec przykrość - uswiadomiła mu, że to
            chyba nie jest całkiem w porzAdku? dzięki karze reszta kotów może się czuć
            bezpieczna?
            A gdyby syna nie przyłapano, to nie zorientowałby się, ze znęcanie się nad
            zwierzetami jest złe? Nie miał wyrzutów sumienia?
            Dawno nie czytałam czegos tak bezdusznego. Czy Twój syn ma sumienie, czy
            zachowuje się przyzwoicie tylko w obawie przed karą?
            • noregrets1 Re: psycholożki szkolne - porażka 18.12.06, 10:27
              Zapewniam cię ze mój syn ma sumienie. I zapewniam cię że różne są decyzje powody
              i motywy wrzucenia kota do wodu. Tym bardziej, że to nie była jedna osoba a
              grupa chłopców. W zasadzie to dziewczynka twierdziła, że kot na pewno umie
              pływać. Syna nie przyłapano - to dzieci same przybiegły żeby powiedzieć że kot
              się utopił bo myślały że będzie pływał. Niemniej jednak było to naganne. Jak już
              pisałam tez to potępiam.
              • noregrets1 Re: psycholożki szkolne - porażka 18.12.06, 10:55
                I jeszcze jedna rzecz. Tutaj właśnie tkwi problem Polaków jako nacji. Zajmowanie
                się głupotami oraz sprawami, które już są zakończone. Tak naprawdę skazaliście
                mojego syna i spółkę na wieczne potępienie za czyn, choć samo to, że kot się
                utopił było dla nich przeżyciem. Za wszelką cenę potępić, zgnoić i wywalić poza
                margines społeczeństwa. Nie zajmujecie się istotą sprawy, problemem wychowawczym
                ale wybiórczo konkretną rzeczą. Choć założe się, że wasze dzieci trzymają
                kanarki, chomiki i inne zwierzątka w klatkach i to jest ok pomimo, że te
                zwierzęta się męczą. To samo z pieskami zapewne nie raz wasz pupil narobił na
                podłogę bo wyjść z nim się nie chciało. Tutaj przynajmniej dzieci się przyznały.
                A wy? Karmicie swoje zwierzątka puszkami z marketów w których to puszkach więcej
                jest popiołu niż wartości odżywczych. Potem pupilki lądują na stole z ostrym
                nieżytem jelit. To jest ok? tak? Ja mam odwagę napisać o tym co zrobiło moje
                dziecko , natoimiast większość z Was zapewne nigdy nie zwróciła uwagi dziecku na
                to, że nie wolno chrabąszczy czy świerszczy łapać do słoików, karmić zwierząt
                chemicznym pożywieniem dla ludzi, czy słodyczami bo one po prostu nie mają
                żołądków do tego przystosowanych dzięki czemu rujnują się ich organizmy. Mój syn
                zrobił źle i poniósł konsekwencje tego czynu. Co nie oznacza, że jest
                bezduszny. Myślę , że ogromną karą dla tych dzieci była już sama śmierć kota.
                • bri Re: psycholożki szkolne - porażka 18.12.06, 14:23
                  Ja zagłodziłam kiedyś na śmierć chomika. Zapomniałam o nim i wyjechałam na
                  wakacje. Do tej pory cierpienia tego chomiczka mnie prześladują.

                  Stygmatyzowanie, szczególnie młodzieży jest bardzo niebezpieczne. Jak się
                  chłopaka w tym wieku po jednym takim incydencie określi jako zwyrodnialca to
                  działa to jako samospełniająca sie przepowiednia. Jeśli już cokolwiek można
                  powiedzieć to nigdy takim językiem i nie po jednorazowej akcji.
                • bri Re: psycholożki szkolne - porażka 18.12.06, 14:24
                  A, czy naprawdę jest obowiązek chodzić na religię? Nie można zamiast tego
                  wybrać etyki czy jakiś innych zajęć?
                • owocoskala Re: psycholożki szkolne - porażka 18.12.06, 15:02
                  > A wy? Karmicie swoje zwierzątka puszkami z marketów w których to puszkach
                  więce
                  > j
                  > jest popiołu niż wartości odżywczych. Potem pupilki lądują na stole z ostrym
                  > nieżytem jelit. To jest ok? tak?
                  Hej, spokojnie. Skad wiesz że ktokolwiek zabierający udział w tej dyskusji
                  karmi koty kiepską karmą? Ja osoboście karmię taką z wyższej półki,
                  przeciwalergiczną itd. Kot ma 14 lat i biega jak młodzik. Jest członkiem
                  rodziny i nie wyobrażam sobie moje by dziecko wrzuciło jakiegos kota do stawu.
                  jak chcieli sprawdzić czy umie pływac mogli w wannie pod kontrolą by w razie
                  czego go wyciągnąć. Zaplanowanie eksperymentu w ten sposób wskazuje na
                  okrucieństwo. Że wielu chłopców tak robi to też fakt. Współczuję psycholożki
                  może jest nadgorliwa ale jak rozumiem jesteś matką syna jedynaka i jeszcze
                  chyba okrasowo samotnie go wychowywałaś a tak mamy mają tendencję do
                  rozpieszczania synków. Czy tego chcesz czy nie tak jest i wierzysz w tą wersję
                  że oni nie pomysleli i tak naprawdę to kochają zwierzaczki. Panie katechetki
                  często sa dziwne, nie przejmuj się. Ja mogłabym Ci dużo pisać o swojej (tzn.
                  córki). Tu na forum sa też takie które uczą że biblia to nie dzieło naukowe
                  lecz literackie i nie traktuje sie tego dosłownie.
                  • agastrusia Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 13:01
                    owocoskala napisała:

                    > Kot ma 14 lat i biega jak młodzik. Jest członkiem
                    > rodziny i nie wyobrażam sobie moje by dziecko wrzuciło jakiegos kota do stawu.
                    > jak chcieli sprawdzić czy umie pływac mogli w wannie pod kontrolą by w razie
                    > czego go wyciągnąć. Zaplanowanie eksperymentu w ten sposób wskazuje na
                    > okrucieństwo.

                    No wiesz nie w każdej rodzinie jest zwierze więc dziecko ma prawo pewnych rzeczy
                    nie wiedzieć. A takie pomysły najczęściej przechodzą ad hoc i żadne dziecko nie
                    myśli aby takie rzeczy planować.
                    A tak poza wszystkim koty potrafą świetnie pływać tylko nie lubią.
                    • nangaparbat3 koty potrafia pływać 19.12.06, 15:36
                      agastrusia napisała:

                      > A tak poza wszystkim koty potrafą świetnie pływać tylko nie lubią.
                      >
                      I o to wlasnie chodzi. Musieli kotu zrobic cos bardzo zlego i dlatego sie
                      utopił. Musieli nad tym popracować.
                      • bri Re: koty potrafia pływać 20.12.06, 10:50
                        Ej, już przynajmniej nie fantazjuj wink
                        • owocoskala Re: koty potrafia pływać 20.12.06, 12:07
                          > Ej, już przynajmniej nie fantazjuj wink
                          Sam stres wystarczy. Podobnie jak z wyrzucaniem kota przez okno. Jak robia to
                          dzieci dla rozrywki kot się zabija. Jak spada sam - nic się nie dzieje. Mój
                          przeżył upadek a 4 piętra z lekkim zadrapaniem.
                      • mgla_jedwabna Re: koty potrafia pływać 22.12.06, 23:31
                        a nie mogl sie zdarzyc taki co nie umial? moze byl chory?

                        chyba jeszcze nikt nie zauwazyl jednego aspektu tej sprawy: to sie dzialo w
                        grupie. A wtedy odpowiedzialnosc sie rozmywa. ulegaja temu mechanizmowi nawet
                        dorosli, nie tylko 12-latki. Moze tam i byly dzieciaki, ktore byly przeciwne
                        takiemu sprawdzaniu kocich umiejetnosci? Moze nawet probowaly go wyciagnac po
                        tym, jak im przeszla pierwsza "glupawka"? nie wiemy.Jeden glupek naprawde
                        potrafi nieraz zakrecic tak cala grupa, ze nikt nie zaprotestuje glosno.
                        Poza tym skoro dzieci przybiegly przerazone tym, co sie stalo, to znaczy, ze
                        nie do konca zdawaly sobie sprawe z tego, co robia. Jak juz bylo za pozno- syn
                        autorki postu zrozumial, co zlego zrobil (biorac w ogole udzial w zdarzeniu-
                        nie wiemy, jaka byla dokladnie jego rola!!!). Jest wielu doroslych, ktorzy nie
                        rozumieja takich rzeczy po dzis dzien. to widac, jak ktos sie zaplakuje nad
                        smiercia kota, a ktos onny komentuje "przeciez to tylko kot".
                        Poza tym jeden taki karygodny czyn nie swiadczy o patologii, raczej o glupocie
                        (?), ale z tym problemem autorka postu juz sobie poradzila. wydaje mi sie, ze
                        jej syn odtad nie zrobi krzywdy zadnemu zwierzeciu.Mam nadzieje, ze wyrosnie na
                        madrego i wrazliwego czlowieka.

                        Aha, wracajac do tematu glownego tego watku, czyli psycholozki szkolnej: moze
                        musi sie wykazac(zlapac "szkodnika")? albo jest psapsiolka katechetki?
                • nangaparbat3 Re: psycholożki szkolne - porażka 18.12.06, 15:05

                  ja tam nie wiem, jakie są problemy Polakow jako nacji, za to widze, ze Ty masz
                  problemy ze zrozumieniem spraw elementarnych.
                  Bo klopot w tym, ze przechodzisz nad utopieniem kota do porzadku dziennego, ot,
                  dzieci utopily kota, zostaly ukarane, i kwita. W pierwszym poscie nie piszesz,
                  ze syn sie przejal - ani slowa o tym. A przecież byłby to wazki argument za
                  tym , ze nie jest z nim tak źle.
                  Dla mnie mogłabys go w ogole nie karać - gdybys była pewna, ze naprawde sie
                  przejął, naprawdę żałuje, naprawdę zrozumiał, co takiego zrobił (czy co takiego
                  zrobili jego koledzy). Cos podobnego miała chyba na mysli Verdana.
                  Całkowicie beznamietny sposob w jaki o tym kocie piszesz, porownywanie
                  utopienia kota z tym, ze pies narobil na podłogę - no zmiluj się, kobieto, cos
                  Ci sie w lepetynie pomieszało.


                  I jeszcze jedno - nie pojmuje, jak ktos, kto utopił kota, moze miec dobrą ocene
                  z zachowania.
                  • agastrusia Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 13:03
                    A uważasz że lepszym by było wypominać dzieciakowi na kazym kroku, że utopił
                    kota - zrobił źle, poniósł kare , sprawa zamknięta życie toczy się dalej.
                    • nangaparbat3 Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 15:40

                      • agastrusia Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 19:11
                        Nie koniecznie musieli się jakoś dodatkowo pastwić nad zwierzakiem. Czynników
                        może być bardzo wiele,np. kot był chory i słaby, woda była zimna i dostał
                        skórczu itd. itp.
                        • nangaparbat3 Re: psycholożki szkolne - porażka 20.12.06, 13:01
                          No wiesz, jeśli wrzucili chorego, starego kota, to też o nich dobrze nie
                          świadczy - w najlepszym razie, ze mało spostrzegawczy.
                          Tak czy owak niedobory empatii u tych dzieci rzucają się w oczy. Jeśli są normą
                          wg wielu osób - tym gorzej.
                          • tora99 Re: psycholożki szkolne - porażka 06.01.07, 06:08
                            to nie tak, zebym wrzucila ce w wyszukiwarke, bo nie, masz ciekawy nick i
                            dlatego pewnie czyajac sobie posty znalazlam cie w innym watku.
                            czy to nie ty pisalas sobie lekko o kolegach gotujacych rybki i rzucaniu kotem
                            o tablice?

                            <E tam. Moi koledzy wychowywali sie na Jacku i Agatce. Pamietam pieczenie
                            zywych
                            rybek z klasowego akwarium na rozgrzanym kaloryferze i rzucanie kotem o tablię.>

          • sion2 "cudowne stworzenie czlowieka" ??? 18.12.06, 20:30
            wtrącę sie bo jestem z wyksztalcenia katehcteka

            przepraszam ale nie wiesz co piszesz
            doskonale znam podstawy programowe katechezy od przedszkola i zapewniam cie ze
            nikt dzieci nie uczy o tym ze czlowiek powstal w ciagu sekundy a swiat w ciagu
            6 dni, ty chyba w ogole sie orientujesz czego uczy wiara i po prostu twoj syn
            powiela twoje myslenie

            jesli nie mam racji, podaj mi z podrecznika do religii syna, te przekonywania i
            wykladnie ze czlowiek zostal "cudownie stworzony"

            od nauczania zintegrowanego juz dzieciom - stosownie do ich mozliwosci
            percepcji - wyjasnia sie ze opis stworzenia swiata i czlowieka z Biblii jest
            obrazem literackim a nie opisem doslownym i im wyzsza klasa tym dokladniej sie
            omwaia problem jak czytac i rozumiec takie fragmenty Biblii
            • bri Re: "cudowne stworzenie czlowieka" ??? 19.12.06, 09:57
              To ciekawe co piszez ale niestety nie zawsze prawda. Cieszy mnie jednak, że są
              katechetki, które rozumują tak jak Ty.

              Niektórzy politycy, wykształceni ludzie, dosłownie wierzą w słowa Biblii i chcą
              wycofać nauczenie teorii ewolucji ze szkół.
              • agastrusia Re: "cudowne stworzenie czlowieka" ??? 19.12.06, 13:09
                no wiesz zależy co kto rozumie przez teorie ewolucji - bo jeśli to że człowiek
                powstał z małpy no to sorry wink
                • bri Re: "cudowne stworzenie czlowieka" ??? 19.12.06, 13:11
                  Zgadzam się, nie tylko katechetki bywają niemądre. Panie od biologii też.
          • bazylea1 do noregrets1 19.12.06, 09:20
            W klasie u mojego syna jest 2 żydowskich dzieci oraz
            > kilkoro z rodzin ateistów, są potępione i wyklęte przez katechetkę
            (rasistkę?).
            > nawet im dzień dobry nie odpowiada - właśnie dlatego mój syn ucieka z
            religii.
            > Ale to jest konflikt na większą skalę, który będzie się pogłębiał i nie tym
            chc
            > ę > się tu zajmować, bo dyrekcja szkoły się tym zajmuje.

            bardzo mnie zaciekawił ten wątek, napisz cos więcej proszę, jak zareagowała
            dyrekcja, jak pozostałe dzieci odnoszą się do tych "wyklętych", co na to ich
            rodzice? + czy mowimy o dużym miescie czy małym

            co do głównego tematu to trudno mi cos poradzic bo mam jeszcze małe dzieci. ale
            zapowiadają się na niezłych łobuzów i nie chciałabym żeby z powodu jakiegoś
            szczeniackiego wybryku (wszyscy wiemy jak łatwo zrobić głupstwo będąc w grupie
            podnieconych kolegów...) zostały okreslone jako "element" i wysłane do
            poprawczaka czy naznaczone w inny sposób. teraz nad tym mocno pracuję żeby
            wpoic im jakies normy ale od pewnego momentu wpływ grupy rówiesników jest
            bardzo silny.
            zresztą bardzo trudno jest obiektywnie ocenic własne dziecko, nie wiem czy to w
            ogole możliwe. juz w przypadku 4latka granica między "żywe, ciekawe swiata
            dziecko" a "niegrzeczne, zle wychowane" jest niejasna i dla różnych osób może
            leżec w innym miejscu. a co dopiero w przypadku 12latka. poza tym jeszcze jedna
            rzecz, jesli Twoj syn jakis czas wychowywał sie za granicą, byc może jest
            przyzwyczajony do innego, bardziej swobodnego stylu wychowawczego w szkole.
            moze jest zbyt "luzny" jak na polską szkołę i to drażni psychologów czy
            nauczycieli. moze warto z nim porozmawiac zeby starał się powsciągnąć w szkole
            a odbic sobie "luz" po lekcjach nawet jesli nie chodzi o zachowanie naganne
            tylko wykraczające poza przyjęte normy.
            • noregrets1 Re: do noregrets1 19.12.06, 09:52
              Witam Cię, cieszę się, że zaciekawiła Cię ta kwestia, bo w zasadzie tu w Polsce
              udaje się że problemu nie ma. A jest ogromny. Otóż szkoła jest w dużym mieście,
              w stolicy. Miedzy dziećmi nie ma ŻADNYCH konfliktów na tle religijnym
              (przynajmniej w tej szkole). Problemem są jak zawsze dorośli i nie jest to tlko
              moja opinia. Kilka dni temu była kwestia dekorowania sali na święta. pani
              wychowawczyni uparła się , że na każdej ławce będzie stała malutka choineczka,
              rodzice żydowskich dzieci poprosili czy mogą postawić co innego zamiast
              choineczki. Spotkali się z takim oporem i niechęcia, że postanowili zakończyć
              temat. Po zebraniu rozmawialiśmy jeszcze z samymi rodzicami więc wiem, że
              podjęli decyzję, że dzieci bedą na zwolnieniu lekarskim w ostatnich dniach przed
              swiętami. Problem był zgłaszany do dyrekcji ale odpowiedź była taka, że robią
              wszystko aby zintegrować dzieci. Tylko, że dzieci nie mają nic przeciwko
              dzieciom. Dzieci wspólnie się bawią, z zaciekawieniem słuchają czym jest Pesach
              czym mezuza, dlaczego kolega z piątej ławki nie może otworzyć książki od
              angielskiego na stronie gdzie na zdjęciu dziewczynki w strojach kąpielowych
              grają w piłkę siatkową na plaży i rozumieją to. To dorośli wprowadzają zamęt.
              Oczywiście wpływ rówieśników jest ogromny. Ale można nad tym zapanować. wg mnie
              metodą sprawdzoną jest mieć dobry kontakt z dzieckiem i jego towarzystwem.
              Rzeczywiście mój syn od 5 roku życia (bo tam się w tym wieku zaczyna naukę w
              szkole)chodził do angielskiej szkoły. I stwierdzam z przkonaniem że to w Polsce
              są luźne zwczaje i obycxzaje. Tam w szkole od najmłodszych lat do momentu
              ukończenia studiów nie ma mowy o tym, żeby przyjść do szkoły bez mundurka. Każda
              znana sieć sklepów (M&S, Adams, Next, Mothercare) ma specjalną, tanią kolekcję
              ubrań do szkoły, każda szkoła ma swoje firmowe dresy. Nie ma mowy o
              nonszalancji. Tam każde dziecko jest na równi traktowane z innymi. Żyd z
              katolikiem, ewangelista z buddystą. Tam też dziecko do 12 roku życia ma zakaz
              chodzenia po ulicach bez opieki. Nie opuści szkoły tak po prostu bo chce wyjść.
              Nie ma o tym mowy. Do 12 roku życia musi być osoba dorosła która dziecko
              odbierze lub tzw. baby sitter - stała osoba przyprowadzająca i odbierająca
              dziecko ze szkoły.
              I właśnie tam został nauczony że czas wolny spędza z rówieśnikami w parku
              (niezależnie czy to jest roller park czy aqua park czy inne miejsce specjalnie
              wyznaczone do zabaw i gier). Tu nie ma takich parków tu są tylko ogrodzone
              osiedla, czy miejsca gdzie moze wejść każdy. Tam do parku menel czy pankowiec
              czy skin nie wejdzie bo go policja zgarnie. BO TO SA MIEJSCA DLA DZIECI do 12
              roku życia. Tam jest świadomość że dzieciak musi w kasku jeździć na rowerze, tam
              nie ma kampanii o zapinaniu dzieci w pasy bo to jest naturalne.
              To w Polsce są luźne obyczaje, nie tam. Nie wiem jakie są obyczaje w innych
              krajach ale Angole są bardzo konserwatywni jeżeli chodzi o wychowanie.
              No i w szkole rodzic jest przyjacielem, rodzice są wspomagani przez wychowawców,
              przez psychologów. Tam są konkursy na pracowników szkoły bo każda dba o swój
              wizerunek a tu niestery nauczyciele są przypadkowi. To też chyba wynika z tego
              że nauczyciele w polsce skandalicznie zarabiają i łapie sie takich ludzi co w
              ogóle chcą pracować w szkole.
              • bazylea1 Re: do noregrets1 19.12.06, 12:34
                no, to pozytywne ze chociaz dzieci nie mają problemu z odmiennością
                (jeszcze).ale co robi dyrekcja w sprawie katechetki? bo napisałas o czyms innym-
                widac ze zła wola jest również ze strony wychowawczyni i co najmniej
                niezrozumienie tematu (kwestia choinek) ze strony dyrekcji. z drugiej strony
                czemu zydowskie dzieci mają byc na zwolnieniu? z powodu tych choinek czy
                jeszcze innego? to tez w sumie takie uciekanie od konfrontacji, nie bardzo
                rozumiem...
                bardzo mnie temat interesuje bo my tez zaliczamy sie do 'odmiencow', wszystkie
                te problemy przed nami, chyba ze wczesniej emigrujemy.
                • noregrets1 Re: do noregrets1 19.12.06, 13:24
                  Dzieciaki nie mają absolutnie z tym żadnego problemu. W sprawie katechetki Z
                  tego co wiem (syn chodzi do tej szkoły od połowy zeszłego roku): Dzieci miały
                  kiedyś z nią zastępstwo więc miala okazję poznać całą klasę i pytała dzieci
                  które nie chodzą na religię dlaczego tego nie robią. Niektóre wyszły podobno
                  wystraszone z tej lekcji. Zaraz potem było zebranie na które zaproszono
                  katechetkę i tłumaczyła się przed rodzicami, że przecież w Warszawie jest szkoła
                  i przedszkole dla żydowskich dzieci i że są tam koszerne posiłki, bo jak
                  twierdziła dzieciom nie odpowiadają posiłki na stołówce. W klasie mojego syna
                  większość dzieci jest wyznania rzymskokatolickiego więc podobno nikt się nie
                  odezwał. Dyrekcja nic nie zrobiła zdaje się w tej sprawie bo to było w zeszłym
                  roku a katechetka uczy dalej. Z tego co wiem nie odpowiada tym dzieciom dzień
                  dobry natomiast pytana o to, odpowiedziała że nigdy tak nie robi, że to
                  niepoważne i dziecinne fanaberie. Nie wiem jak to jest naprawdę. Szczerze mówiąc
                  wierzę tym dzieciom.
                  Żydowskie dzieci mają być na zwolnieniu ponieważ wspólna wigilia klasowa ma być
                  właśnie z katechetką. Od kilku dni przygotowują się, uczą kolęd itd. I pewnie
                  wszystko byłoby ok gdyby nie to, że planowana jest wspólna modlitwa a ktoś z
                  dorosłych krzyknął że skoro nie mają ochoty to chociaż niech udają że się modlą.
                  To chyba przeważyło, że ci rodzice tak zdecydowali - zgodnie z 1 przykazaniem.
                  Syn mi mówił, że wczoraj w szkole jedna z dziewczynek powiedziała, że to dobrze
                  że ich nie będzie. Do tej pory wszystko było między dorosłymi. Dlatego
                  napisałam, że relacje między dziećmi są ok dopóki dorośli ich nie psują bo ta
                  dziewczynka o tym co było na zebraniu nie miałaby informacji od nikogo innego
                  jak od rodziców.
                  Nie jesteście odmieńcami, jesteście tylko w mniejszości wyznaniowej. Wiesz, ja
                  miałam kiedyś koleżankę, która jest Żydówką, miała męża Żyda i dziecko
                  żydowskie. Mieszkała w Warszawie. W zasadzie nie obnosiła się ze swoją wiarą.
                  Nie wytrzymała. Pisała mi w listach, że ona jest w stanie wszystko znieść tylko
                  szkoda jej było dziecka, które na każdym kroku było pokazywane palcami. Nie było
                  ją stać na żydowskie przedszkole które było tylko jedno przy ambasadzie
                  amerykańskiej więc mały chodził do polskiego ze wszystkimi konsekwencjami. Nie
                  obnosili się ze swoją wiarą ale też nie zaprzeczali gdy ktoś pytał. Na podstwie
                  jej przeżyć i tego co wiem ze szkoły mojego dziecka musisz zbadać teren zanim
                  poślesz dzieci do szkoły, przedszkola bo twoim dzieciom może być bardzo ciężko.
                  Nie raz listy które mi przysyłała były tak pełne żalu i bólu i wścieklości na
                  ludzi. Wyprowadziła się stąd i mieszka teraz z rodziną w malutkiej miejscowości
                  na krańcu Polski.
                  Konstytucja w której jest jasno zapisane o dyskryminacji na tle religijnym a
                  prawdziwe życie to 2 różne sprawy. Mentalności ludzi nie da się zmienić zapisem
                  konstytucyjnym.
                  • bazylea1 Re: do noregrets1 19.12.06, 13:51
                    noregrets1 napisała:
                    > Żydowskie dzieci mają być na zwolnieniu ponieważ wspólna wigilia klasowa ma
                    być
                    > właśnie z katechetką. Od kilku dni przygotowują się, uczą kolęd itd. I pewnie
                    > wszystko byłoby ok gdyby nie to, że planowana jest wspólna modlitwa a ktoś z
                    > dorosłych krzyknął że skoro nie mają ochoty to chociaż niech udają że się
                    modlą
                    > .
                    > To chyba przeważyło, że ci rodzice tak zdecydowali - zgodnie z 1 przykazaniem.

                    no dla mnie modlitwa nie na lekcji religii, w panstwowej szkole -tym bardziej
                    jesli wiadomo ze nie wszyscy są chrzescijanami- to skandal, ja bym uderzyła do
                    kuratorium

                    > ludzi. Wyprowadziła się stąd i mieszka teraz z rodziną w malutkiej
                    miejscowości
                    > na krańcu Polski.

                    i co lepiej jej tam?

                    na razie moj syn chodzi do normalnego przedszkola, religia jest dopiero od
                    zerówki. zreszta ja jestem niewierzaca i lightowe chrzescijanskie motywy mi nie
                    przeszkadzają (typu kolędy), mężowi juz bardziej (jest Zydem). nasze dzieci
                    wiec zydami nie są zgodnie z prawe zydowskim ale zapewne dzieci sie dowiedzą o
                    tacie. juz sie boje.
                    • croyance Re: do noregrets1 20.12.06, 14:10
                      Kobiety, na litosc boska, co Wy za historie opowiadacie!
                      Mam 29 lat, kiedy chodzilam do liceum ja i kilkoro innych dzieci mialo lekcje
                      etyki zamiast religii i nikt nigdy nie robic z tego powodu zadnego problemu.
                      Notabene, moj partner, ktory jest Zydem, nie ma nic przeciwko choince i
                      koledom, idzie ze mna czasem do Kosciola, a jego rodzice zawsze stawiaja sobie
                      choinke na swieta, bo "to taki ladny zwyczaj".
              • agastrusia Re: do noregrets1 19.12.06, 13:23
                noregrets1 napisała:

                > Miedzy dziećmi nie ma ŻADNYCH konfliktów na tle religijnym
                > (przynajmniej w tej szkole). Problemem są jak zawsze dorośli

                No właśnie, zapytam się tak z ciekawości co przeszkadza rodzicom dzieci
                wyznających inna religię, że w czasie świątecznym stać będą choinki na ławkach?
                Czy to jakaś zbrodnia? Większość klasy obchodzi święta i postępuje zgodnie z
                tradycją, która nie narusz niczyich dóbr osobistych. Jestem pewna, że gdyby moje
                dziecko, jako chrześcijanin uczęszczał do klasy gdzie większość dzieci jest
                innego wyznania to napewno nie robiłabym problemu, że na ławeczkach stawiane są
                np. świeczniki żydowskie czy inne elementy związane z daną tradycją i religią i
                na pewno nie wystawiałabym dziecku zwolnienia.
                Jak już sama napisałaś > Miedzy dziećmi nie ma ŻADNYCH konfliktów na tle religijnym
                > (przynajmniej w tej szkole). Problemem są jak zawsze dorośli, którzy wymyślają
                problemy tam gdzie ich nie ma.
                • noregrets1 Re: do noregrets1 19.12.06, 13:32
                  otóż jest problem, poczytaj trochę to będziesz wiedziała dlaczego jest problem z
                  choinką i wtedy zabierz głos - na temat również "świeczników" jak to zabawnie
                  nazwałaś
                  • agastrusia Re: do noregrets1 19.12.06, 13:42
                    ale to określenie wcale nie jest zabawne. Świecznik żydowski to inaczej MENORA.
                    A co się tyczy problemów to raczęj będzie szybciej i prościej jak ty mi je
                    wyłożysz, bo ja nie bardzo wiem co masz na myśli, czy braki w lekturze wątków w
                    tym poście czy ogólne braki w wiedzy odnośnie religii i tradycji.
                    • noregrets1 Re: do noregrets1 19.12.06, 13:59
                      Ja nie jestem od tego żeby łatać twoje luki w wykształceniu. Skoro tak się
                      dziwisz to chyba masz jakieś podstawy tego zdziwienia, albo dziwisz się bo
                      generalnie dziwi Ciebie wszystko co inne i odmienne od twojego punktu widzenia.
                      Zarówno jedno jak i drugie wyklucza dalszą dyskusję. Proponuję wziąć do ręki
                      książkę a nie szukać haseł w internecie a potem podyskutujemy.
                      • agastrusia Re: do noregrets1 19.12.06, 14:35
                        noregrets1 napisała:

                        > Ja nie jestem od tego żeby łatać twoje luki w wykształceniu. Skoro tak się
                        > dziwisz to chyba masz jakieś podstawy tego zdziwienia, albo dziwisz się bo
                        > generalnie dziwi Ciebie wszystko co inne i odmienne od twojego punktu widzenia.
                        > Zarówno jedno jak i drugie wyklucza dalszą dyskusję. Proponuję wziąć do ręki
                        > książkę a nie szukać haseł w internecie a potem podyskutujemy.

                        Tak się złożyło że nie mam braków w wykształceniu ale nie jestem też
                        wszechwiedząca. To, że pewne zachowania mnie dziwią to chyba nic złego.
                        Wyraziłam tylko swoje zdanie na temat po lektórze twoich wątków i by najmniej
                        nie twierdze że jest ono jedynie słusznym poglądem. Ja nie tworze
                        intelektualnych labiryntów z prostych spraw. Jeśli nie chcesz dyskutować to ok i
                        też dziękuję ci za dyskusje.
                        • noregrets1 Re: do noregrets1 19.12.06, 14:43
                          przepraszam, dopadł mnie zły humor bo jakoś tak mnie zdołowały te posty. mam
                          wyrzuty do siebie o tego kota, chyba niesłusznie bo to już dawno sprawa za nami.
                          A cały czas nie mogę dojść do ładu z tymi psychologami szkolnymi. Nie wiem czy
                          to ciągnąć dalej czy nie. Kwestie religijne zawsze dzieliły świat więc
                          rzeczywiście dajmy spokój bo to bez sensu się szarpać, prawda? każdy z nas ma
                          jakieś zdanie i nie chcę się tu wymądrzać bo jak każdy też mam braki. W wolnej
                          chwili opiszę Ci kwestię tej choinki, wspólnych świąt i symboli korzystając z
                          wiedzy którą mam od koleżanki żydówki. Jeszcze raz przepraszam. Ewa
                          • agastrusia Ależ nic się nie stało ;) 19.12.06, 19:17
                            Kiedy opisywałam swój punt widzenia nie było jeszcze twoich odpowiedzi do
                            niektórych postów. Gdybym znała wszystkie szczegóły tego przedsięwzięcia z
                            choinką pewnie też bym w ten sposób nie pisała bo ta cała akcja kolędami i
                            modlitwami zupełnie zmienia postać rzeczy. Chętnie dowiem się nowych rzecz o
                            jakże bliskij nam kulturze a jednocześnie tak dalekiej. Pozdrawiam serdecznie wink
                          • kicia031 Re: do noregrets1 19.12.06, 22:29
                            mam
                            > wyrzuty do siebie o tego kota, chyba niesłusznie bo to już dawno sprawa za nami

                            hehe, powiedz to kotu, ktory umarl w meczarniach.
                            jakos podczas pobytu w Angli nie nauczylas sie szacunku dla zywych istot.
                          • bri Re: do noregrets1 20.12.06, 12:44
                            Choinka to w ogóle zwyczaj raczej pogański a nie katolicki.
                            • owocoskala Re: do noregrets1 20.12.06, 15:15
                              > Choinka to w ogóle zwyczaj raczej pogański a nie katolicki.
                              Fakt, rodzice przesadzają to tak jakby bojkotować Walentynki, ale może jest to
                              wynik wytykania ich palcami w tej szkole i po prostu zaczęli to traktować jak
                              wojnę. ?
                    • bazylea1 Agastrusia 19.12.06, 17:44
                      to moze ja wyjasnie kwestie choinki, uprzedzam ze moja wiedza jest uproszczona
                      i niepełna ale z grubsza wiem o co chodzi. słowo swiecznik w stosunku do menory
                      nie wydaje mi sie niewłasciwe (zapytam meza). natomiast choinka, aniołki,
                      stajenka, jasełka itd są symboliką chrzescijanską (choinka poganską nawet) wiec
                      jako takie stanowią dla zydów bałwochwalstwo poniewaz nie uwazają oni Jezusa za
                      Mesjasza a chrzescijanie tak. wiele osób (katolików w Polsce) mowi: a co
                      szkodzi ochrzcic dziecko, posyłac na religie nawet jesli rodzice są niewierzący
                      itp. otoz szkodzi bo rodzice mają prawo do wychowania dziecka we własnym
                      swiatopoglądzie a nie poglądzie dominującej wiekszosci. oczywiscie dziecko musi
                      wiedziec w jakim kraju i kulturze zyje ale jest cienka linia miedzy wiedzą a
                      kultem której zdają się nie dostrzegac przedstawiciele wiekszosci (vide
                      przykład wspolnej modlitwy). pomysl jakbys zyła w islamskim kraju, czy na pewno
                      chciałabys zeby dziecko brało udział w modłach i chodziło na inszą religię.
                      • agastrusia Re: bazylea1 20.12.06, 09:23
                        Ale ja to wszystko wiem. W momencie pisania przeze mnie postu nie miałam
                        wszystkich informacji o akcji wychowawczyni i katechetki. Ja wcale nie twierdze,
                        że dzieci innej wiary mają obchodzić święta chrześcijańskie i modlić się razem.
                        Mi chodziło o samą obecność choinki.
                        A jeśli chodzi o wspólną modlitwe też można to zrobić tak aby było dobrze: Ja
                        odmawiam swoją a ty swoją, lub jedna z nas niczego nie odmawia i jest cicho.
                        I chyba nikt nie zmusza nikogo do chodzenia na religię - jest jeszcze etyka.
                        • noregrets1 Re: bazylea1 20.12.06, 09:32
                          no właśnie. ja nie wiedziałam, że można dziecko zapisać na etykę. Nikt mi o tym
                          nie powiedział. Od was wiem, że dziecko może chodzić na etykę i potwierdziła mi
                          to wychowawczyni. Myślę, że agastrusia ma ma rację. Dzieci innej wiary mogą
                          milczeć - nie muszą udawać, że się modlą. Sama nie wiem czy decyzja rodziców ze
                          zwolnieniem nie była zbyt radyklana.
              • sol_bianca Re: do noregrets1 20.12.06, 09:27
                > Tam do parku menel czy pankowiec
                > czy skin nie wejdzie bo go policja zgarnie. BO TO SA MIEJSCA DLA DZIECI do 12
                > roku życia.

                a... a pankowiec, ktory jest ojcem dziecka do lat 12? musi zostac pod brama?
                • noregrets1 Re: do noregrets1 20.12.06, 09:39
                  cóż - ujęłam to źle. Zły przykład. Mój obecny mąż jest byłym członkiem tej
                  subkultury, do dziś pozostała mu ramoneza którą uwielbia. I rzeczywiście był z
                  moim synem wpuszczany do Parków choć czasem wygląda kontrowersyjnie. Zapędziłam
                  się za co przepraszam tatusiów - punków i skinów. Chodziło mi o podejrzanych
                  typów i kloszardów a tymi skini nigdy nie byli i mój błąd że wrzuciałam ich do
                  jednego worka.
    • e-ftalo Re: psycholożki szkolne - porażka 18.12.06, 14:02
      psycholożki szkolne nie mają czasu aby zająć się każdym szczegółem sprawy,tylko
      ogólnioe traktują wszystko naraz.
      Sprawa kota miesza się ze sportem,i inne wariacje.
      Ale nie rozumiem jaką walkę podejmują psycholożki z dziećmi które uprawiają
      sport w czasie nieszkolnym,gdzieś na placach zabaw,itd.
      Raczej nie wiele mogą,prędzej straż miejska o ile coś by narozrabiali
    • teraz_asia Re: psycholożki szkolne - porażka 18.12.06, 15:48
      Hmm, z tym kotem... Mój sąsiad, przyjemny chłopaczek w wieku lat dziesięciu,
      dwa lata temu za super zabawę uznał złapanie bezdomnego kota i kręcenie nim
      młynków za ogon. Przyłapany przeze mnie na tym procederze, przeprosił, kota
      puścił, kazania wysłuchał. W ostatnie wakacje nakryłam go, jak trzymiesięcznym
      kociakiem rzucał do mojego basenu w ogrodzie. Za każdym razem dla mnie był to
      szok nie do pojęcia: w jego wieku miałam psa, kota, chomika i rybki i prędzej
      zrobiłabym krzywdę własnej siostrze niż mojemu kotusmile)Ale przyglądam mu się od
      tych dwóch lat i nie wiem: może po prostu niektórych później wyrabia sie jakaś
      taka empatia? No bo normalny chłopak, w miarę dobrze wychowany, dobry uczeń,
      tylko w domu żadnych zwierząt, mama usprawiedliwia każde złe zachowanie
      niedojrzałością, ojciec bardzo surowy, ale nie lubi zwierząt i jest bezwględny
      w stosunku do kotów, gołębi i innej żywiny, która zapuściła się na ich teren.
      On w sumie nie ma skad czerpac wzorów i może faktycznie nie ma świadomości, że
      zwierzę też czuje i cierpi? Bo za każdym razem był szczerze zdziwiony moją
      reakcją.
      • owocoskala Re: psycholożki szkolne - porażka 18.12.06, 18:34
        ojciec bardzo surowy, ale nie lubi zwierząt i jest bezwględny
        > w stosunku do kotów, gołębi i innej żywiny, która zapuściła się na ich teren.
        > On w sumie nie ma skad czerpac wzorów i może faktycznie nie ma świadomości,
        że
        > zwierzę też czuje i cierpi?
        Ależ on właśni czerpie wzorce - od rodziców, dlatego jest szczerze zdziwiony.
        Mój sąsiad rzucał kamieniami w ropuchy jak był chłopcem a jego mama bała się
        wielu zwierząt. Niektórzy rodzą się z emaptią dla zwierząt, inni muszą sie tego
        nauczyć ważne żeby miały od kogo. Jeśli dzieciakowi pokaże się zwerzaka nawet
        węża opowie o tym jak on żyje, da pogłaskać - zmieni do niego stosunek.
    • malina862 Re: psycholożki szkolne - porażka 18.12.06, 20:44

      wiesz co? czytajać twojego posta cały czas byłam za Tobą i uważałam że ta
      psycholozka ma problemy ze sobą ale jak doszłam do tego kota ("Oczywiście są
      sytuacje, że chłopcy coś narozrabiają, np. kilka
      miesięcy temu wrzucili kota znalezionego w piwnicy do stawu bo chcieli
      sprawdzić czy umie pływać, zostali za to ukarani (kot utopił się)")
      to zmieniłam zdanie.Wiesz jakoś trudno mi uwieżyć że chcieli zobaczyć czy kot
      umie pływać tylko chłopcy wiedzą jak to z tym kotem było na prawdę ,ale tego
      kota bym nie darowała i na mieiscu pani psycholog po takim incydencie też bym
      się twoim synem zainteresowała.
      Oczywiście istnieje taka możliwość ża kobieta poprostu na siłe wyszukuje wam
      problemy.Dowiedziała się że jesteś z męzem po rozwodzie i mieszkasz z innym
      facetem i już wyciąga pochopne wnioski że pewnie wszystkie jego problemy nawet
      dwója z trudnej klasówki z matematyki to wina tego że jestes po rozwodzie i
      dziecko ma drugiego tate.

      Pani psycholog twierdzi, że ja i mój obecny mąż nie umiemy sobie
      > poradzić z wychowaniem dziecka i jeżeli również biologiczny ojciec dziecka
      > nie będzie umiał to zabiorą go do placówki wychowawcze
      wiesz wydaje mi sie że jeżeli psycholog straszy już was nawet placówką
      wychowawczą to tam musiało sie jednak zadziać coś jeszcze o czym nam nie
      powiedziałaś albo ta psycholożka jest faktycznie nienormalna...
      Pamiętaj jednak że nieraz rodzice troche za bardzo idealizują swoje
      dzieci,widzą to co chcą widzieć.A taki 12 latek często ma kilka twarzy i
      potrafi być w jednych sytuacjach aniołem w drugich potworem.Dzieci potrafią
      pięknie grać.Nie wiem jak jest na prawdę,ale na przyszłość- nieraz warto
      spojrzeć troche bardziej krytycznie na własne dziecko.
      Opisując sytuacje tragicznej śmierci tego kota zrobiłaś to tak beznamiętnie że
      aż mi włosy na głowie staneło"zdarzają się sytuacje że dzieci troche
      narozwrabiają?"tak nazwałaś zabicie zwierzątka???Moim zdaniem troche za bardzo
      wyrozumiała dla swojego dziecka jesteś.Oby syn nie chciał kiedyś sprawdzać czy
      koleżanka przeżyje jak np spadnie z dziesiątego piętra...
      • maksimum Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 00:53

        > Sprawa kota - psycholog uznała, że takie rzeczy chłopcy robią, robili i będą
        > robić. I przez to nie są od razu najgorsi.

        Bardzo bledne zalozenie.To ze robili,a psycholog wie,ze takie dzialanie jest
        naganne,to nie znaczy ze moga to robic teraz lub w przyszlosci.
        Domagajmy sie od siebie i od naszych dzieci postepu cywilizacyjnego.
        To ze byla II wojna swiatowa,to nie znaczy,ze ma sie powtorzyc,bo jakie w
        rezultacie tego zycie mialoby sens,gdybysmy sie nie uczyli na bledach?

        > Zapewniam, że możliwe jest jednego dnia dostawać 4 a następnego 1. I nie
        > świadczy to o tym, że dziecko nie jest normalne.

        Jesli tak sie stalo,to znaczy ze jest mozliwe,co wcale nie znaczy,ze jest
        normalne,szczegolnie ze oboje rodzicow sa po studiach,wiec wymagania rosna.

        > Gratuluję syna Maksimum - mój niestety dostaje czasem pały co nie zmienia
        faktu,że reprezentuje nasze miasto na Międzyszkolnej Olimpiadzie Matematycznej
        >Bodmin 2006.

        Gratuluje,widac ze ma mozliwosci i najwyrazniej chodzi o to by go ustabilizowac
        na wysokim poziomie.
        • noregrets1 Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 10:40
          Nie napisałam, że mój syn powtórzy taką rzecz. Chodziło mi o generalne ujęcie
          tematu, że chłopcy (często w grupie) miewają różne pomysły. Mój syn tego nie
          zrobi ale zrobi to Jaś Kowalski z Koziej Wólki z kolegami. Ale zapewne twoje
          dzieci nigdy by tak nie zrobiły więc nie twój to problem .

          Rzeczywiście wymagania rosną ale w granicach rozsądku. To dziecko stawia sobie
          coraz wyżej poprzeczkę a ja go popieram bo nie chcę aby moje dziecko kopało rowy
          pod światłowody na emigracji lub pracowało na użytek jankesów

          możliwości - kazdy ma takie jakie sobie wypracował




    • noregrets1 Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 08:59
      Podnieśliście larum o kota. Jest Was tak dużo. Rzeczywiście macie rację.
      Sytuacja nie powtórzyła się do dnia dzisiejszego ale zacznę od tej chwili
      zwracać szczególną uwagę na relacje mojego syna ze zwierzętami. Do tej pory też
      to robiłam ale nie zauważyłam nic niepokojącego więc temat jakby zanikł. Dzięki
      waszym wypowiedziom podjęłam decyzję, że dokładnie sprawdzę jakie są relacje syn
      - zwierzęta. Czy uważacie że dzieciak nie powinien wiedzieć, że go sprawdzam?
      Robić to w tajemnicy przed nim? Bo z tego co przeczytałam to nastolatek może
      mieć kilka "twarzy" i pod presją obserwacji jego zachowanie może być sztuczne?
      Może macie jakieś konkretne pomysły? Przyznam, że nie mam żadnych zwierząt w domu.

      Co do psychologów szkolnych. Wiem, że zebrała się grupa rodziców skrzywdzonych
      przez te Panie. W chwili obecnej zbierają podpisy aby usunąć je ze szkoły bo
      robią więcej złego niż dobrego. Ja znam dokładnie tylko moje perypetie z tymi
      Paniami, ale dzwoniła do mnie mama dziewczynki z 5 klasy którą Pani psycholog
      zaprowadziła do łazienki bo jak twierdziła niemiły zapach spod pach dziewczynki
      powodował, to że nie mogła prowadzić z nią rozmowy. Dziewczynka była na rozmowie
      u psycholog z powodu ogarniającej ją paniki przy wzywaniu do odpowiedzi. Mama
      dziewczynki prosiła mnie o podpisanie się pod wnioskiem. Oczywiście zrobię to,
      ale zadaję sobie pytanie: jak bardzo to zaostrzy moje relacje z psycholożkami.
      Czy ktoś z was ma może informacje gdzie coś takiego zgłosić, sprawa do dyrekcji
      była zgłaszana już podobno kilka razy w ciągu tego roku.
      Kilka dni temu sprawę parkuru i subkultury która za tym idzie zgłosiłam do oceny
      przez biegłego psychologa z Wydziału Policji dla nieletnich. Dostałam odpowiedż,
      że jest to forma spędzania wolnego czasu przez młodzież zapoczątkowana w Polsce
      emisją reklamy Blue Conect. Pochodzi z Francji, nie niesie za sobą agresji,
      propaguje ruch na świeżym powietrzu. Samo uprawianie tego rodzaju sportu
      eliminuje narkotyki oraz wszelkie używki. Od tego samego Policjanta dostałam
      również pismo, że na podstawie wszelkich przez nich posiadanych informacji
      poufnych, które Posiada Policja moje dziecko nie należało i nie należy należy
      do żadnej grupy przestępczej, gangu podwórkowego czy szajki małolatów.
      Takie same pisma mają rodzice dzieci z klasy mojego syna oraz rodzice dzieci
      należących do tej paczki uprawiającej ten rodzaj sportu.
      Czy sądzicie, że możemy przedstwić to pismo w szkole? Liczę się z tym, że to
      babsko po prostu będzie się mściło na dzieciach. Wychowawczyni umywa ręce od tej
      sprawy bo mówi, że nie wie co dzieci robią po lekcjach.
      Nieoceniona jest pomoc Policji w tej sprawie. Zaproponowali napisanie pisma do
      szkoły o dokładne informacje od Pani psycholog na temat grupy przestępczej o
      której tylko ona wie. Nie wiemy czy to nie zaostrzy znacznie całego konfliktu.

      I jeszcze kilka słów do Pani Katechetki: otóż z wykształcenia jestem biologiem,
      pracuję jako genetyk molekularny wiec dyskusja ze mną na poziomie dogmatów jest
      bez sensu. Zapewne obie dokładnie wiemy skąd się wzięła Biblia, dziesięć
      przykazań bożych, całun turyński i inne historie więc na siłę nie będę popychać
      dziecka do nauki która opiera się na kłamstwie. Sprawdziłam, rzeczywiście może
      dziecko chodzić na etykę i przedyskutuję z nim tą sprawę. Temat uważam za
      zamknięty.
      • verdana Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 09:05
        Niezaleznie od sytuacji, powinniscie coś zrobic z psycholożką. jej wypowiedź w
        sprawie dziewczynki swiadczy o tym, ze nie nadaje sie do pracy z mlodzieżą. Ani
        z nikim.
        Pismo bym oczywiscie zostawila. Poza tym powiadomiła Polskie Towarzystwo
        Psychologiczne o wyczynach tej pani.
        • noregrets1 Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 09:21
          Do Polskiego Towarzystwa Psychologicznego? Jej wokół tej całej sprawy angazuję
          juz tyle urzędów. To zadziwiające że w Polsce trzeba uruchomić tyle osób aby
          rozwiązać jakąś kwestię. Tam, gdzie moje dziecko chodziło wcześniej do szkoły
          psycholog jest specjalistą do którego dzieci lgną, jest od tego żeby wspierać
          rodziców i pomagać w wychowaniu dzieci, dyrektor od tego żeby nad wszystkim
          panować. A tutaj kompletny rozgardiasz
          • verdana Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 10:09
            Polecam PTP, bo ono powinno nadzorować pracę psychologów. Warto zawiadomić, ze
            wśród psychologów znajduje się osoba tak niekompetentna.
        • aleksandrynka Re: psycholożki szkolne - porażka 20.12.06, 19:05
          Poza tym powiadomiła Polskie Towarzystwo
          > Psychologiczne o wyczynach tej pani.

          to pierwsze, co mi przyszło do głowy.
          Autorko wątku, zrób to KONIECZNIE!!! Napisz maila, zadzwoń, bo pani która
          pracuje w tej szkole nie powinna mieć chyba kontaktu z ludźmi. Psycholog? Jej
          zachowanie i postawa obraża wszystkich psychologów, coś takiego jest
          niedopuszczalne. Koniecznie to zgłoś, może w ptp poradzą, co można zrobić, nie
          wiem, dotrzeć do kobiety albo ją po prostu wyhamować.
      • owocoskala Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 10:24
        > Czy sądzicie, że możemy przedstwić to pismo w szkole? Liczę się z tym, że to
        > babsko po prostu będzie się mściło na dzieciach. Wychowawczyni umywa ręce od
        te
        >
        Dużo osób nie robi nic bo boi sie zemsty.
        W mojej praktyce (a jestem bardzo operatywna)to się bardzo rzadko zdarza smileTo
        zabawne że ludzie tak rozumują.
        Po ostatniej zadymie z naszą wychowawczynia mam wrażenie że moje dziecko jest
        traktowane w sposób uprzywilejowany a nie o to mi chodziło smile
        Pamietaj że jest jeszcze Kuratorium Oświaty. Może tam mozna się poradzić. Wiem
        że w mojej szkole tam się interweniuje jak nauczyciel jest zły czy w sprawie
        psychologów - nie wiem. Teraz pojawiło sie sporo pseudopsychologów po
        pseudoszkołach prywatnych ....
    • fankapresleya Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 11:45
      czesc regrets

      nie czytaj wywodów o kocie bo popadniesz w paranoję. Twoj dzieciak jest calkiem
      normalny pomimo wydarzenia z kotem. od wielu lat pracuje z dziecmi - wlasnie
      nastolatkami i zapewniam cie ze miesci się w normie. polowa tych osob
      dowartosciowuje sie na tym forum a w rezultacie ich dzieci są takie same jak
      twoj syn.
      ty napisałas o tym jaki jest twój nastolatek a one sa nieswiadome jakie sa ich
      dzieci. albo widza je takimi jakimy chciałyby aby byly. Kot no niestety wpadka
      ale naprawde bywaja gorsze rzeczy . znam sprawe parkuru - problem tkwi w tym ze
      robią to zapewne na plocie boiska szkolnego, tak? znam to z autopsji , u nas w
      szkole zrobiono siatke na parkur wasza szkoła do tego dojrzeje bo coraz wiecej
      mlodziezy w to sie wciaga
      prosze nie sluchaj glupot o kotku bo zwyczajnie slabo sie robi od tego. mielismy
      z tego ubaw w pokoju nauczycielskim. takich spraw jest tysiace dziennie i nie
      ma to zadnego wplywu na wnioski o dziecku. inaczej sie ocenia dziecko w rożnych
      konfiguracjach: dziecko-dzieci , dziecko-dorosli inaczej samo dziecko.
      najwazniejsze ze ma ciebie
      nagana dla psycholog za wtrącanie sie w prywatne zycie
      nagana za tekst o pachach dziecka
      wiesz dlaczego spokalas sie z takim odzewem? bo to pisza osoby z zerowym
      doswiadczeniem pedagogicznym ktore zaslepila sprawa kotka. a pisza na forum bo
      nikt juz ich nie slucha
      weź na luz i nie martw sie za bardzo> Twój dzieciak jest jak tysiące nastolatkow
      w polsce
      • fankapresleya Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 11:50
        fajnie napisałaś komuś wyżej o tej integracji - marzy nam sie taka szkola ale
        coż 100% prawdy w slowach ze to dorosli rujnują poglady dzieci
        trzymaj sie mamo nastolatka - jestesmy z toba - sami skorzystamy z jedenej z
        twoich wskazowek
      • owocoskala Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 13:24
        > prosze nie sluchaj glupot o kotku bo zwyczajnie slabo sie robi od tego.
        mielism
        > y
        > wiesz dlaczego spokalas sie z takim odzewem? bo to pisza osoby z zerowym
        > doswiadczeniem pedagogicznym ktore zaslepila sprawa kotka. a pisza na forum bo
        > nikt juz ich nie slucha
        Wiesz, myślę że i opinie są bardzo wyważone i różne a osoba która założyła
        wątek jest bardzo inteligentna i wyciągnęła już sama sensowne wnioski z tej
        dyskusji, a Ty naprawdę nie musisz nas obrażać. Gratulacje że w twojej szkole
        są tysiące spraw o dręczenie zwierząt dziennie. Ciekawe jak osiągneliście taki
        wynik? To jakaś placówka sado-maso big_grin ? Macie tam klatki z ofiarami?
        Ciekawe jakbyś sprawę potraktowała dyby utopiono np. ukochanego kotka twojej
        kilkuletniej córeczki. Dla wielu osób nastawienie do zwierząt jest miarą
        człowieczeństwa i wrażliwości.
    • naatka rozsądny stosunek do zwierząt 19.12.06, 14:48
      Kupiłam niedawno do przyszłej biblioteczki mojej córeczki serię książek o Ani L.
      Montgomery. Klasyka prawda? Wszystkim dobrze się raczej kojarzą te książki,
      chociaż walorów literackich wielkich może nie mają. No i w jednej z tych
      książek, chyba w " Ani na uniwersytecie" opisana jest tak sytuacja. Do Ani,
      która kotów nie lubiła, przyplątał się bezpański kot. Dziewczęta z którymi
      mieszkała postanowiły pomóc jej pozbyć się go. Jedna z nich zaoferowała, że
      otruje kota eterem. Włożyły go do pudełka i truły. Jednak z powodu
      nieszczelności pudełka, kot przeżył. Myslicie, że po jednym razie mu darowały?
      Ależ skąd. Próbowały jeszcze raz go otruć, a po ponownej nieudanej próbie ( już
      nie pamiętam z jakiego powodu nieudanej) pozwoliły mu jednak żyć...no i
      oczywiście został on później ulubieńcem Ani. Cała ta sytuacja mordowania kota(
      bynajmniej nie przez dzieci tylko dorosłe wrażliwe i miłe studentki)- opisana
      jest jako zabawna historyjka, bez użalania się nad kotem i nad " przerażającym
      okrucieństwem" ludzi w stosunku do zwierząt. Taki normalny i rozsądny stosunek
      do zwięrząt-dbamy o nie, lubimy, ale nie są one najważniejsze był w XIXw normą.
      Pewnie w nowych wydaniach tej książki- ta scena zostanie przez
      polityczno-poprawną cenzurę wycięga, bo jakże jest demoralizująca dla
      młodzieży!Albo pozostawiona i zaopatrzona przypisami komentującymi ją
      odpowiednio! Tożto propagowanie okrucieństwa wobec zwierząt, które wg
      powtarzanych hasełek: po pierwsze są lepsze od ludzi i zasługują na "szacunek"
      jako istoty żyjące, po drugie należy im dogadzać i traktować jako pełnoprawnych
      członków rodziny. Znam miłośniczkę zwierząt o "dobrym sercu" która wprost
      powiedziała, że dla niej życie kota lub psa jest więcej warte niż życie jakiegoś
      tam faceta-pijaczyny.
      Dodam, że sama miałam zwierzęta, lubię je- szczególnie koty, psy i konie, ale
      nigdy bym nie określiła ich mianem członków rodziny, bo trudno mi sobie
      wyobrazić, że życie zwierzęcia domowego ulubieńca, ktoś na serio traktuje na
      równi z życiem i zdrowiem swojego dziecka, męża, czy tez rodzeństwa lub
      rodziców. Apeluję więc o rozsądny stosunek do zwierząt- lubimy je i o nie dbamy,
      ale nie pleciemy dyrdymałów, i nie stawiamy ich na piedestale, ani nie
      wyrokujemy o całym przyszłym życiu młodego człowieka, tylko na podstawie jego
      jednostkowego niewłaściwego zachowania w stosunku do kota.
      • turkusowamysz Re: rozsądny stosunek do zwierząt 19.12.06, 15:46
        To niesłychane, aby trucie kota eterem nazywać rozsądnym stosunkiem do
        zwierząt! Uważasz to za nieszkodliwą zabawę? Jeśli nawet życie ludzkie ceni się
        wyżej niż zwierząt, to nic nie tłumaczy takiego okrucieństwa. Doprawdy dziwi
        mnie taka postawa...a pani wypowiadająca się w imieniu pedagogów o rzekomej
        nieszkodliwości utopienia kota to już totalna kompromitacja. Mówię to jako
        osoba doświadczona, pedagog i matka nastolatki.Nauczyciele kpiący sobie z tego
        zdarzenia w pokoju nauczycielskim...niemożliwe! Każdy normalnie czujący i
        myślący człowiek byłby conajmniej poruszony. I żeby było jasne, nie przekreślam
        tutaj tego chłopca, chociaż to, co zrobił było okrutne, ale porażają mnie
        komentarze lekceważące i obrażające tych, którzy sie tutaj wypowiedzieli.
        • bri Re: rozsądny stosunek do zwierząt 19.12.06, 15:57
          Śmierć pod wpływem eteru to raczej humanitarny sposób zabicia zwierzęcia.

          Jesz mięso?
      • nangaparbat3 Re: rozsądny stosunek do zwierząt 19.12.06, 15:57
        Cała ta sytuacja mordowania kota(
        > bynajmniej nie przez dzieci tylko dorosłe wrażliwe i miłe studentki)- opisana
        > jest jako zabawna historyjka, bez użalania się nad kotem i nad " przerażającym
        > okrucieństwem" ludzi w stosunku do zwierząt. Taki normalny i rozsądny stosunek
        > do zwięrząt-dbamy o nie, lubimy, ale nie są one najważniejsze był w XIXw
        normą.

        Rozne rzeczy w roznych czasach były normą. Kiedys palenie na stosie bylo
        normą, jeszcze dzis tu i owdzie odcinanie rąk jest normą, kara smierci też bywa
        normą, podobnie jak bicie żony.
        Ja na szczęście zyje w srodowisku, w ktorym mordowanie dorosłych kotow nie jest
        normą. Dwadziescia lat temu sama uspiłam nowonarodzone kocieta. Teraz juz bym
        tego nie zrobiła i uważam, ze to dlatego, ze sie rozwijam.
        Moze Ty tez się rozwiniesz, zawsze jest nadzieja.

        I jeszcze jedno - tak chwalisz normy XIX wieku, tak ganisz polityczna
        poprawność. Ale to ludzie wychowani zgodnie z normami XIX wieku
        mordowali sie w czasie obu wojen światowych.
        Moze był jakiś związek?
        • bri Re: rozsądny stosunek do zwierząt 19.12.06, 16:01
          ROTFL - teraz Twoim zdaniem się nie mordują??? Nie toczą się na świecie żadne
          wojny???
          • nangaparbat3 Re: rozsądny stosunek do zwierząt 19.12.06, 20:27
            bri napisała:

            > ROTFL - teraz Twoim zdaniem się nie mordują??? Nie toczą się na świecie żadne
            > wojny???
            Owszem - ci dla ktorych XIXwieczny porządek jest normą są w zdecydowanej
            większości.
      • owocoskala Re: rozsądny stosunek do zwierząt 19.12.06, 18:09
        Znam miłośniczkę zwierząt o "dobrym sercu" która wprost
        > powiedziała, że dla niej życie kota lub psa jest więcej warte niż życie
        jakiego
        > ś
        > tam faceta-pijaczyny.
        Mysle że takich osób jest dużo i o czymś to świadczy. Są ludzie którzy w ogóle
        powinni być wyeliminowani ze społeczeństwa nawet poza wyborami czy są lepsi od
        zwierzęcia - tacy np. którzy zabijają z nudów przypadkowego przechodnia.
        nigdy bym nie określiła ich mianem członków rodziny, bo trudno mi sobie
        > wyobrazić, że życie zwierzęcia domowego ulubieńca, ktoś na serio traktuje na
        > równi z życiem i zdrowiem swojego dziecka, męża, czy tez rodzeństwa lub
        > rodziców.
        Nie pisałam że na równi, ale np. byliśmy gotowi zrezygnować z połroczego
        atrakcyjnego wyjazdu zagranicznego ze względu na kota. On by tego rozstania
        prawdopodobnie nie przeżył. Zwierzę tęskni, może też przeżywać męki zazdrości
        itp.
        ani nie
        > wyrokujemy o całym przyszłym życiu młodego człowieka, tylko na podstawie jego
        > jednostkowego niewłaściwego zachowania w stosunku do kota.
        Nikt tak tu chyba nie pisał. Okrucieństwo wobec zwierząt to jakaś norma w
        niektórych (prymitywniejszych) społeczeństwach od której lepiej sie jednak
        odciąć.
    • edekzkrainykredek1 Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 16:28
      Ale wy jesteście beznadziejne. Jak to czytam to mam mdłości. jesteście
      beznadziejnie głupie. Zamiast wypisywać bzdury o kocie skupcie się na swoich
      rozpuszczonych bachorach i pilnujcie ich uważniej. jak na razie nie zauważyłem
      tu rozsądnej odpowiedzi. Wypowiadacie się jak zramolałe moherowe berety. Jedna
      lepsza od drugiej.
      NoRegrets ( notabene to też mój ulubiony utwór smile)) - porażką jest
      zamieszczanie postu tutaj a co do reszty : Wyluzuj, ja notorycznie z kolegami
      pompowaliśmy żaby słomką. Zdarzyło się i kocurowi dupsko terpentyną wysmarować.
      Teraz jestem prezesem firmy i wszyscy korzystacie z wyrobów mojej firmy smile Ach
      gdybym mógł raz jeszcze znależć sie w tamtych latach zapewniam was że , że
      zrobiłbym to samo.
      Pozdrawiam noregrets, i tych wszystkich którzy nie spuscili do szamba tego
      chłopca oraz wszystkie dzieciaki. Zramolałych baboli nie pozdrawiam.
      Zdziwaczałych katechetek też nie pozdrawiam.
      Edek
      • edekzkrainykredek1 Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 16:36
        Noregrets - mogę napisać do Ciebie maila? Zaintrygował mnie twój nick. Nie
        sadziłem że w Polsce ktoś tego słucha... Ale .. Ty mieszkałaś jak wnioskuję tam
        gdzie nie sposób zapomnieć tą kapelę, czy tak? Masz u mnie wielkiego
        ogromniastego plusa już za samego nicka. Wspomnienia ożyły - zasuwam dziś po
        płytę do jakiegoś kesona (wiesz o czym myślę pisząc keson ? na pewno wiesz
        smile))))))))
      • owocoskala Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 17:50
        Wyluzuj, ja notorycznie z kolegami
        > pompowaliśmy żaby słomką. Zdarzyło się i kocurowi dupsko terpentyną wysmarować
        > .
        > Teraz jestem prezesem firmy i wszyscy korzystacie z wyrobów mojej firmy smile
        I to wg. Ciebie czyni Cie autorytetem moralnym że jesteś tym prezesem, bo nie
        qumam szczerze mówiąc. big_grin A może za każdym razem jak wypowiadasz się na jakimś
        forum kończysz w ten sposób "Jako rzecze prezes firmy Johnson&Johnson (czy tam
        Procter&Gamble)" Wow!
        > Pozdrawiam noregrets, i tych wszystkich którzy nie spuscili do szamba tego
        > chłopca oraz wszystkie dzieciaki.
        Nikt nikogo do nieczego nie spuszcza, cóż... może masz asystentkę która
        normalnie wszystko czyta za ciebie ze zrozumieniem a teraz akurat jesteś sam smile?
        • edekzkrainykredek1 Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 18:26
          Nie trafiłaś i nie trafisz. Szczerze mówiąc koło nosa mi lata autorytet w
          waszych oczach. To co zrobił ten chłopiec jest niczym w porównaniu z tym co
          jeszcze robią chłopcy (i będą robić). A wy będziecie o tym wiedzieć albo nie. I
          to że tobie czy innej dewocie się to nie podoba to twój i dewot problem. Oni to
          mają głęboko .. Tak jak ja mam głęboko to co ty o mnie sądzisz. To nie chłopak
          ale wy powinnyście iść do psychologa. Bo to wy jesteście bezduszne, obrzydliwe,
          radykalne i opętane obsesją.
          • edekzkrainykredek1 Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 18:40
            A to, że byłem jaki byłem ma ogromny wpływ na to, że już kilka lat jestem na tym
            stanowisku. Potrafię wiele wybaczyć swoim pracownikom. Nie jestem radykłem i
            psycholem i ci którzy to wiedzą doceniają to (nie mylić z wykorzystywaniem).
            Ludzie miewają rózne pomysły ale to nie znaczy zeby ich potępiać i robić
            wieeeeeeelkie gały jak ktoś coś zrobi nie tak jak tobie by się podobało.
            • owocoskala Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 19:34
              > Ludzie miewają rózne pomysły ale to nie znaczy zeby ich potępiać i robić
              > wieeeeeeelkie gały jak ktoś coś zrobi nie tak jak tobie by się podobało.
              Teraz to robie wielkie gały. A możesz powiedzieć gdzie potępiam chłopaka w tej
              dyskusji?
              > Ludzie miewają rózne pomysły ale to nie znaczy zeby ich potępiać i robić
              > wieeeeeeelkie gały jak ktoś coś zrobi nie tak jak tobie by się podobało.
              Jest wielka różnica między tym że ktoś zachowuje się odmiennie - jakoś tam a -
              sprawia ból innym istotom.
              Że jestem dewotą to jeszcze nikt w realu nie wpadł ale to właśnie urok
              internetu big_grin Gratulacje za przenikliwość rozgryzłeś mnie - tak trzymać.
              Bomba smile Ale... wiesz co znaczy to słowo?
              • edekzkrainykredek1 Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 19:49
                Nie interesuje mnie dosłowna definicja. Dla mnie dewota to , każda świeta krowa
                która zapomniała jak cielakiem była. Również leżąca pod ołtarzem rozłożona
                krzyżem a potępiająca w czambuł młodego dzieciak.
                Przyznaję - nie przeczytałem postów wszystkich bo nerwa mnie poniosła na
                początku - nie wiem czy potępiasz. Jeżeli nie to ciesze się, że miałem
                przyjemność z Szanowną Panią zamienić kilka słów smile
                • eni7.08 Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 20:48
                  Rozumiem że wszyscy tak gorliwie potępiający utopienie kota są wegetarianami....
                  • verdana Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 21:23
                    E tam, utopienie kota, skopanie słabszego kolegi, obmacywanie dziewczyn, drobne
                    kradzieze sklepowe - to wszystko normalne dzieciece zachowania, nie nalezy się
                    przejmować. Taki wiek. najwyzej bedzie troche mniej kotów, jakas głupia
                    dziewczyna sie powiesi. Słabi sa, a nasze dzieci fajne, silne, wyrosną na
                    silnych, przebojowych facetów. Tak trzymać - trochę okrucieństwa każdemu sie
                    przyda w życiu. To nie świat dla mięczaków.
                    • scher Re: psycholożki szkolne - porażka 19.12.06, 23:24
                      verdana napisała:

                      > Tak trzymać - trochę okrucieństwa każdemu sie przyda w życiu.

                      Dodać do tego prostactwo i w biznesie sukces murowany wink

                      Sz.
                  • bri Re: psycholożki szkolne - porażka 20.12.06, 10:51
                    No właśnie, to samo pytanie sobie zadaję. Kotki i pieski to człokowie rodziny,
                    tak samo jak schabowy w niedzielę wink
                    • owocoskala Re: psycholożki szkolne - porażka 20.12.06, 12:21
                      > No właśnie, to samo pytanie sobie zadaję. Kotki i pieski to człokowie
                      rodziny,
                      > tak samo jak schabowy w niedzielę wink
                      W naszej kulturze rozdziela się zwierzęta na które się je i te, które
                      są "petami". Wiekszość Polaków byłoby obrzydzonych wizją zjedzienia kota, psa,
                      szczura, świnki morskiej czy konia, zas świnki czy krowy są mniam mniam. Ze
                      jest to pewna hipokryzja - fakt. Ale tak jest. Czy gdyby chłopcy utopili
                      prosiaczka coś by to zmieniło? Dla części ludzi tak, dla części - nie. Różnica
                      jest może taka że chłopcy nie zabili kota z głodu, co mnożna by zrozumieć. A Ty
                      bri jako katechetka uczysz o św. Franciszku? Chyba nie.
                      Myślę że ten wątek i w kwestii innych wyznań i w kwestii zabijania zwierząt dla
                      rozrywki (zabawy) jest wątkiem o zrozumieniu wrażliwości innej osoby nawet
                      jeśli jej nie podzielamy, o tym że każdy ma swoją indywidualną "miarkę" w tym
                      zakresie.
                      • owocoskala Re: psycholożki szkolne - porażka 20.12.06, 12:23
                        Sorry nie jesteś katechetką to sion2... smile
                      • bri Re: psycholożki szkolne - porażka 20.12.06, 12:40
                        Nie jestem katechetką.

                        Nie pochwalam męczenia zwierząt w tym topienia kotów, ale to, że Ci chłopcy to
                        zrobili nie oznacza, że mają zadatki na psychopatów. To, że niektóre z Was tak
                        gwałtownie na to zareagowały to dla mnie przejaw WIELKIEJ hipokryzji (a nie
                        tylko "pewnej" hipokryzji). Ja pochodzę ze wsi - widziałam bicie świniaka,
                        kury, mieszałam w misce krew na kaszankę, żeby nie skrzepła, miałam swoje
                        ulubione kaczuszki i pamiętam jaka to była dla mnie tragedia kiedy wylądowały
                        na stole, odbierałam psie i kocie porody. Może Wy umiecie sobie wmawiać, że
                        wędlinkę produkuje się fabryce - ja nie. Jadam mięso ale wiem czym jest to
                        okupione i nie umiałabym z siebie robić św. Franciszka, tak ja niektóre z Was wink

                        Wy jakoś nie wykazałyście się wrażliwością na poglądy Autorki wątku w kwestii
                        zabijania zwierząt i dlatego poczułam się zobowiązana wziąć ją w obronę.
                        • owocoskala Re: psycholożki szkolne - porażka 20.12.06, 15:20
                          > Wy jakoś nie wykazałyście się wrażliwością na poglądy Autorki wątku w kwestii
                          > zabijania zwierząt i dlatego poczułam się zobowiązana wziąć ją w obronę.
                          Właściwie to my nie znamy tych poglądów i nie męczmy już biednej założycielki
                          wątku smile. Jakoś zła psycholożka zeszła na dalszy plan.
                          • bri Re: psycholożki szkolne - porażka 20.12.06, 15:21
                            Słusznie smile
                            • edekzkrainykredek1 Re: psycholożki szkolne - porażka 20.12.06, 15:51
                              Bo zalożycielka pewnie ma was już dawno w nosie. to wy siedzicie pół dnia przed
                              kompami a wasze tluste dupska jeszcze bardziej obrastają w tłuszcz
                              • bri Re: psycholożki szkolne - porażka 20.12.06, 15:53
                                Edku, wyluzuj bo ci wskaźniki opadną wink
                                • edekzkrainykredek1 Re: psycholożki szkolne - porażka 20.12.06, 15:56
                                  już mi dawno opadly jak czytam twoje wypociny, bez drina nie dalbym rady tego czytac
                              • edekzkrainykredek1 Re: psycholożki szkolne - porażka 20.12.06, 15:55
                                jestescie wstretnymi obleśnymi babolami z tlustymi dupskami, dziurami w zebach,
                                zarosniete wlochami wszedzie gdzie się da. kobitki które pol dnia nie spedzają
                                przy kompie mają czas o siebie zadbać
                                Wasz obleśny ferment czuc w tych wypowiedziach. Do laźni szoorować się a nie
                                glupoty wypisywać !!!
                                Edek i Remek
                                • owocoskala Re: psycholożki szkolne - porażka 20.12.06, 18:33
                                  > jestescie wstretnymi obleśnymi babolami z tlustymi dupskami, dziurami w
                                  zebach,
                                  > zarosniete wlochami wszedzie gdzie się da. kobitki które pol dnia nie spedzają
                                  > przy kompie mają czas o siebie zadbać

                                  ha, ha ,ha big_grin Zaśmiewałam się tak że cała rodzina się zbiegła.
                                  Gdybyś mnie zobaczył inaczej byś śpiewał big_grin
                                  Jesli ktoś nie musi literować na głos przeczytanie tej korespondencji i
                                  odpisanie nie zajmie mu więcej niż 20 minut dziennie smile
                                • nangaparbat3 Re: psycholożki szkolne - porażka 20.12.06, 21:12
                                  edekzkrainykredek1 napisał:

                                  > jestescie wstretnymi obleśnymi babolami z tlustymi dupskami, dziurami w
                                  zebach,
                                  > zarosniete wlochami wszedzie gdzie się da. kobitki które pol dnia nie spedzają
                                  > przy kompie mają czas o siebie zadbać
                                  > Wasz obleśny ferment czuc w tych wypowiedziach. Do laźni szoorować się a nie
                                  > glupoty wypisywać !!!
                                  > Edek i Remek

                                  A mowią, by nie chwalic dnia przed zachodem słońca.
                                  Pomyliłeś konwencje, Edziu drogi, nawet chamski nuworysz publicznie tak nie
                                  mowi.
                                  To inna bajka sad
      • nangaparbat3 edkuzkrainykredkow 19.12.06, 21:51
        Gratuluję!
        Usmiałam się do łez. Juz dawno nie spotkalam się z tak rewelacyjna satyrą na
        nuworyszy-prostakow i chamow.

        Tak trzymać, prosze o więcej!
    • noregrets1 Re: psycholożki szkolne - porażka 20.12.06, 06:37
      Witam was wszystkich.
      Przede wszystkim chciałam napisać, że nie chodziło mi o licytację kto trafniej,
      mądrzej czy wręcz śmieszniej się wypowie. Poza kilkoma osobami nie znalazłam
      tutaj kogoś kto naprawdę chciałby mi pomóc.
      Do Prezesa: to nie jest czat towarzyski i niezależnie od tego, czy słuchamy
      razem tej samej muzyki czy nie, nie pisz maila bo naprawdę szokoda twojego
      prezesowskiego czasu. Poświęć go na przemyślenia jak wcisnąć nam kolejne swoje
      produkty.
      Odnośnie lektur. W opinii psychologa (bo swego czasu sięgałam po opinię
      specjalisty) wydarzenie z kotem, które miało miejsce po lekturze "przygody Tomka
      Sawyera" oraz "przygody Hucka" było prawdopodobnie ekscesem, który nie powinien
      się powtórzyć. To, że dzieci wzorowały się na lekturze nie zwalnia ich
      oczywiście z samodzielnego myślenia i wyciągania wniosków więc ja wierzę że
      więcej się nie powtórzy. Oczywiście tak jak napisałam będę uważnie obserwować
      relacje mojego dziecka ze zwierzętami.
      Ktoś pytał o telewizję. Nie, moje dziecko nigdy nie oglądało kreskówek na
      Cartoon Network. W Wielkiej Brytanii jest obecnie telewizja cyfrowa. Tam można
      wybierać kanały, które chce się mieć w domu. Ze strony szkoły na samym początku
      edukacji dziecka wszyscy rodzice dostali pisemną opinię o kreskówkach
      emitowanych na Cartoon Network i ich wpływie na rozwój dziecka. Nie była to
      sxerowana broszurka a książka kilkudziesięciostronicowa opatrzona mądrymi
      komentarzami, opiniami i wynikami badań pod którymi podpisywały się imieniem i
      nazwiskiem osoby od lat pracujące z dziećmi. Bardzo niewiele jest osób które
      mając dziecko decydowały się na ten kanał. Natomiast z tego co wiem w polskich
      domach jest to kanał bardzo popularny. Moje dziecko nie miało, nie ma i nie
      będzie miało dostępu do tego programu. poza tym, jego już nie interesują
      kreskówki i bajeczki. Nie mówię, że ogląda BBC - choć czasem tak żeby zobaczyć
      co w kraju słychać ale raczej nie jest typem dziecka leżącego przed tv.
      I wiesz co? Piszesz bzdury mówiąc że internet nie jest dla dzieci. Właśnie jest
      - przede wszystkim dla nich. Dzieki temu, że jest internet mój syn codziennie
      kontaktuje się z babcią i dziadkiem których w tej chwili nie ma okazji widzieć
      często.
      Dzięki temu, że jest internet, mogłam codziennie wieczorkiem sprawdzać
      poczynania syna w szkole. W Polsce jeszcze chyba nie wszędzie jest taka forma
      kontaktu z rodzicami (oczywiście oprócz kontaktu osobistego) ale wkrótce będzie.
      Oczywiście to tylko 2 przykłady z calego mnóstwa dlaczego internet jest świetną
      rzeczą. Więc daruj sobie takie uwagi. Skoro jesteś taka przeciwna internetowi to
      czemu go używasz?
      Chciałabm zakończyć sprawę kota. Nie jestem zdania, że chłopcy genetycznie
      naznaczeni są do wykonywania takich i innych chłopięcych rzeczy. Jednak zrobił
      jak zrobił, nie da się tego cofnąć a jestem jego mamą, co zobowiązuje mnie do
      tego aby mu pokazać dobrą drogę.
      Nie wiem jakie są wasze dzieci, życzę wszystkim jak najmniej kłopotów z nimi i
      siły w wychowywaniu ich na mądrych ludzi. Mimo wszystko wierzę, że mój syn
      wyrośnie na "porządnego" człowieka. Niezależnie od tego czy ma ojca czy
      ojczyma. Bo przecież nie o definicję chodzi.
      Pozdrawiam Wszystkich
      Ewa
      • beti222 Re: psycholożki szkolne - porażka 20.12.06, 11:09
        Fajnie, że widzisz błąd syna i że będziesz obserwować jak zachowuje się w
        stosunku do zwierząt, dobrze, że spojrzałaś na niego obiektywnie.


        Co do czyjegoś pytania o wegetarianizm - tak jestem wegetarianką właśnie
        dlatego, że nie toleruję zabijania zwierząt w tak okrutny sposób. Mamy w domu
        pieska i jest członkiem rodziny, prawie nigdy nie dostaje puszkowego jedzenia,
        najczęściej ma gotowane mięsko z kaszą lub ryżem, na spacery wychodzi 3-4 razy
        dziennie trawją około godziny każdy. Pozdrawiam.
    • edekzkrainykredek1 No regrets - to do Ciebie 20.12.06, 16:28
      Odezwij się . Czemu mnie tak zbyłaś? Moja dedukcja jest taka. Jesteś genetykiem,
      mieszkasz w Wawie. W prostej linii prowadzi to do tego, że wiem gdzie pracujesz.
      Dlaczego? Dlatego, że mając taki zawód musisz pracować tylko w jednym miejscu w
      wawie. Zlecamy u was badania. Już pewnie wiesz gdzie ja pracuję smile, prawda?
      Mogę napisać tego maila?
      • scher Re: No regrets - to do Ciebie 20.12.06, 18:12
        edekzkrainykredek1 napisał:

        > Zlecamy u was badania. Już pewnie wiesz gdzie ja pracuję smile, prawda?
        > Mogę napisać tego maila?

        Bo jak ci nie pozwoli, przestaniecie zlecać u nich badania?

        Sz.
      • owocoskala Re: No regrets - to do Ciebie 20.12.06, 18:35
        > jestescie wstretnymi obleśnymi babolami z tlustymi dupskami, dziurami w
        zebach,
        > zarosniete wlochami wszedzie gdzie się da. kobitki które pol dnia nie spedzają
        > przy kompie mają czas o siebie zadbać
        Jak to dobrze że jesteś prezesem a nie detektywem bo byś nie wyżył z tej
        profesji. Też jestem biologiem i pracowałam w pracowni molekularnej i wiem ze
        takich miejsc gdzie może pracować nasza założycielka jest ze 20, zakładając że
        jest na etacie naukowym.
        • owocoskala Re: No regrets - to do Ciebie 20.12.06, 18:38
          Cytat do mojej wypowiedzi miał być ten
          Odezwij się . Czemu mnie tak zbyłaś? Moja dedukcja jest taka. Jesteś genetykiem,
          mieszkasz w Wawie. W prostej linii prowadzi to do tego, że wiem gdzie pracujesz.
          Ale widocznie mojemu kompowi bardziej podobał się ten o tłustych babach.
    • e-ftalo Re: psycholożki szkolne - porażka 21.12.06, 17:31
      cytat
      >Pamiętaj jednak że nieraz rodzice troche za bardzo idealizują >>swoje
      >dzieci,widzą to co chcą widzieć.A taki 12 latek często ma kilka >twarzy i
      >potrafi być w jednych sytuacjach aniołem w drugich >potworem.Dzieci potrafią
      >pięknie grać.Nie wiem jak jest na prawdę,ale na przyszłość
      Tak to smutna prawa.Tym więcej tawarzy i tajemnic im mnie wagi przywiązujemy
      aby poznać prawdę i szczerze poswięcić czas na kontakt z dzieckiem.
      Chłpiec o którym pisałem raz jak szliśmy działkami,złapał żabę,nic jej nie
      zrobił,choć opisywał różne możliwości postąpienia z nią.Nie jestem piewien czy
      nie zrobił jej krzywdy bojąc się mojej reakcji,czy miał empatię do
      zwierząt,plotki mówią że zdarzało mu się ale tego tematu nie poruszałem,poza
      tym co sam mi opowiadał

      ------------------------------------------------
      > Sprawa kota - psycholog uznała, że takie rzeczy chłopcy robią, robili i będą
      > robić. I przez to nie są od razu najgorsi.

      kiepska psycholog,chyba powinna zmienić zawód,z całym szacunkiem dla jej
      dobrych chęci.

      a co do pani psycholożki,do po pierwsze proszę podać dokładne dane,imię i
      nazwisko tej pani,może na forum jest wiele osbó.Sprawę trzeba nagłośnić poza
      szkołą,bo wiadomo że szkoła nie boi się rodziców,tylko mediów i nagłośnienia
      sprawy-i to jesdyna skuteczna broń z biurokracją.Dyrektor nie ma ochoty
      zwalniać psychologa,bo są osobiste układy i zamknięte środowisko.

      Omówienie na forum zimienia i nzawiska coś powinno dać.


      ------------------------------------------------
      fankapresleya nie zgadzam się z tobą.Ty po prostu masz dość swojej pracy i jest
      ci obojętne tysiące spraw dzieci,więc uwazasz się za wielcwe
      doświadczoną "pedagogicznie",a rodzice nie są bo nikt ich nei słucha.

      A ja powiem,każdy rodzic sam odpowiada za swoje dziecko,a nie ty ani nie
      psycholożka.To rodzic ponosi największą odpowiedzialnośc za demoralizację
      dziecka.Jeśli boisz się popaść wparanoję to lepiej zrezygnuj z pracy,niż masz
      być obojętna na demoralizację,która wciąż rosnie.

      ------------------------------------------------
      to że dzieci znęcają się nad kotami wynika z tego że nie spotkały dorsłego(np
      rodzica,ale niekoniecznie),który by im tego zabronił i wyjaśnił.Na jakich ludzi
      wyrosną czy na psychopatów,czy nie to zalezy od wielu czynników.

      bri,co innego zabic i zjeść,a co innego znęcać się-nie mieszajmy tych pojęć

      chłopcy genetycznie są nastawieni do chłopięcych zabaw,jednak to dorośli muszą
      nadawać granicę tych zabaw i mówić co dobre,a co złe
      • maksimum Edek o rozpuszczonych bachorach. 22.12.06, 02:09
        edekzkrainykredek1 napisał:

        > Ale wy jesteście beznadziejne. Jak to czytam to mam mdłości. jesteście
        > beznadziejnie głupie. Zamiast wypisywać bzdury o kocie skupcie się na swoich
        > rozpuszczonych bachorach i pilnujcie ich uważniej.

        Edek,przeciez ty byles taki sam,o co ci bryka?

        > jak na razie nie zauważyłem
        > tu rozsądnej odpowiedzi. Wypowiadacie się jak zramolałe moherowe berety. Jedna
        > lepsza od drugiej.

        A twoja matka inaczej sie na twoj temat i twoich kolegow wypowiadala ?

        > NoRegrets ( notabene to też mój ulubiony utwór smile)) - porażką jest
        > zamieszczanie postu tutaj a co do reszty : Wyluzuj, ja notorycznie z kolegami
        > pompowaliśmy żaby słomką. Zdarzyło się i kocurowi dupsko terpentyną
        >wysmarować.

        Czyli ciagneliscie takie same zabawy jak dzieci przed 2 wojna.Zero inwencji.

        > Teraz jestem prezesem firmy i wszyscy korzystacie z wyrobów mojej firmy smile

        Wszyscy ,ktorza chca cos ciekawego w zyciu osiagnac juz z Polski wyjechali,a ty
        jestes prezesikiem firmy krzak w kraju ,z ktorego nie umiesz wyjechac.
        Wiadomo,ze trzeba byc duuuzo zdolniejszym,zeby byc prezesem na zachodzie.


        > Ach
        > gdybym mógł raz jeszcze znależć sie w tamtych latach zapewniam was że , że
        > zrobiłbym to samo.

        A juz myslalem,ze mnie czyms zaskoczysz.

        > Pozdrawiam noregrets, i tych wszystkich którzy nie spuscili do szamba tego
        > chłopca oraz wszystkie dzieciaki. Zramolałych baboli nie pozdrawiam.
        > Zdziwaczałych katechetek też nie pozdrawiam.
        > Edek

        Nie sil sie Edek,bo ciebie i tak nikt nie pozdrowi.
    • e-ftalo Re: psycholożki szkolne - porażka 22.12.06, 12:16
      no co się dziwić dzieciom utopienia kota,skoro dorośli robią dużo gorsze rzeczy
      Warto obejrzeć tą galerię
      empatia.pl/str.php?dz=75&id=245&str=38
      • e-ftalo Re: psycholożki szkolne - porażka 23.12.06, 17:07
        oto jak dorośli doczuwają empatię dla zwierząt
        empatia.pl/plik/54.wmv
        Dla mnie wsadzenie ŻYWEGO karpia do nylonowej torebki i pozbawienie go wody
        przez osobę dorosłą jest znacznie większą zbrodią niż wrzucenie kota do wody
        przez nie do końca świadome dziecko
    • dorota.konowrocka Re: psycholożki szkolne - porażka 27.12.06, 20:08
      Nie mam nastoletnich dzieci, mam mniejsze, ale pamiętam jeszcze własną
      nastoletniość. Rozdmuchiwanie sprawy tego nieszczęsnego kota to nieporozumienie.
      Głupi wybryk i tyle. Jak można na tej podstawie wyrokować o dziecku? Jak byłam
      nastolatką kradłam jakieś drobne rzeczy w sklepach, wciągałam amfetaminę w
      toalecie klubu Riwiera Remont, paliłam trawę i hasz, piłam wino w bramie i
      całowałam się z jakimiś przypadkowymi kolesiami. Nie czyni to dziś ze mnie ani
      złodziejki, ani narkomanki, ani prostytutki, ani alkoholiczki smile Nastolatki
      próbują wszystkiego, od wepchnięcia kurczaka do rynny z chęci sprawdzenia, czy
      wyjdzie górą (to był mój pomysł, nie wyszedł, złamałam mu kark) do przypadkowego
      seksu. Nie wiem kompletnie o co chodzi psycholożkom z tym parkurem?? Jak
      byliście młodzi, to nie przeskakiwaliście przez płoty, przerzucając się głową w
      dół i nogi górą? O co to wielkie halo??

      Moje dzieci jeszcze nie chodzą do szkoły, ale to co czytam napawa mnie
      przerażeniem. Trudno mi uwierzyć, że ktoś taki, jak ta pani psycholog może być w
      ogóle w szkole tolerowany, i trudno mi uwierzyć, że ktokolwiek może zgadzać sie
      z jej opinią czy w ogóle ją dyskutować. To jakiś koszmar.

      Prawdę mówiąc, koszmarem jest dla mnie również obowiązek pilnowania 12-latka...
      To już spore dziecko, jak można go ciągle pilnować?... Jak miałam 12 lat
      jeździłam samodzielnie po całej Warszawie komunikacją miejską i na harcerskie
      biwaki po Polsce, których najstarszy uczestnik miał 19 lat, a kolejny 16, reszta
      mniej. Czy dziś byłoby to mozliwe?

      Dorota
      • owocoskala Re: psycholożki szkolne - porażka 04.01.07, 20:06
        Jak miałam 12 lat
        > jeździłam samodzielnie po całej Warszawie komunikacją miejską
        Ja chodziłam sama do szkoły i wszędzie w obrębie osiedla jako siedmiolatka tak
        jak inne dzieci wtedy. Ale teraz żaden z rodziców w 1 klasie córki nie puszcza
        dzieciaka samego. Zdziwiłam sie ostatnio że jedna mama nie puszcza 12-latka
        samego ze szkoły i każe mu czekać w budynku, ale powiedziała ze za naszych
        czasów nikt nie porywał ludzi np. dla narządów i ze 13 letni syn jej znajomej
        zginął w drodze do szkoły 3 lata temu... Sama nie wiem kiedy moja córka bedzie
        chodzić sama ale jeszcze nie teraz.
    • e-ftalo Re: psycholożki szkolne - porażka 03.01.07, 16:43
      dorota.konowrocka to że ciebie nikt nie pilnował nie znaczy,ze wszyscy tak
      powinni mieć
      Ja uważam żekażde dziecko powinno mieć jakąś opiekę i drogowskazy życiowe.Nie
      powinno ućżyć sie na błędach tak jak ty,mimo że jak twierdzisz wyrosłaś na
      porządną kobietę,no cóż zapewne wyboru wielkiego nie miałaś bo wszystkie
      nastolatki tak kończą znajdują jakiś starszych ziomali(u mnie tak jest),albo oni
      je znajdują,płodzą dziecko i chcąc nie chcąc muszą je wychować,muszą pracować
      muszą się dostosowac do społeczeństwa aby przeżyć.
      Czyli krótko mówiąc jest to szybka,przymusowa szkoła życia.
      Dla mnie to nie jest żaden ideał i nie pozwolę aby na moich oczach działo się
      coś o czym piszesz.Ale nastolatek,to nie jest już dziecka i skoro robi
      wspomniane przez ciebie rzeczy,to znaczy że jako dziecko nasiąknął różnego
      rodzaju "trucizną" bo dorośli mieli go w dupie
      • maksimum Dlaczego wredna baba usunela 2 wpisy ? 04.01.07, 23:50
        I byly to dwa najciekawsze wpisy w tym watku.
        • e-ftalo Re: Dlaczego wredna baba usunela 2 wpisy ? 05.01.07, 16:49
          a które to wpisy?którego autora?mam zapisany także nie powinno być problemu
          • maksimum Re: Dlaczego wredna baba usunela 2 wpisy ? 06.01.07, 02:22
            e-ftalo napisał:

            > a które to wpisy?którego autora?mam zapisany także nie powinno być problemu


            Jeden byl autora o kilkuwyrazowym nicku cos w rodzaju:
            "ten-ktorego-moderatorka-dobrze -zna".
            Jego wpis byl bardzo ciekawy i najlepszy w tym watku.
            Drugi wpis byl moj i nawiazywal do tego usunietego.
            • maksimum Przepraszam moderatorke.Pomylilem watki. 06.01.07, 02:27
              To byl ten wpis.
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=51624125&a=54884870
              Watek tez ponad 100 wpisowy i to mnie wlasnie zmylilo.
              • owocoskala Re: Przepraszam moderatorke.Pomylilem watki. 06.01.07, 10:08
                Rzeczywiście bardzo ciekawa wypowiedź. Ale może należałoby przeprosić "wredną
                babę" ? Jak myslisz?
                • owocoskala Re: Przepraszam moderatorke.Pomylilem watki. 06.01.07, 10:09
                  A.... przeprosiłeś w tytule. To ja przepraszam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka