Warto się w naszych codziennych zmaganiach wesprzeć książeczkami, zwłaszcza
gdy trudno coś starszakowi wytłumaczyć

Może się komuś przyda:
Babette Cole "Milutek" - książeczka jest przeznaczona raczej dla młodszych
dzieci (1,5 roku mniej więcej). Tekstu jest niewiele (właściwie
mikroskopijnie

za to piękne rysunki. Jest to historia pieska, który czuje
się odtrącony i zaniedbany przez swoich właścicieli po pojawieniu sie na
świecie dziecka. Koniec z happy endem. Gorąco polecam, bo pomoże zdefiniować
uczucia małego dziecka, które nagle z jedynaka staje się starszakiem
Franklin czeka na siostrzyczkę, Franklin wybacza siostrzyczce, Franklin jest
starszym bratem - przyznam, że nie przepadam za tą serią książeczek z powodu
kiepskiego tłumaczenia ale moje dziecko je kocha. Wszystko wyłożone jest kawa
na ławę, bez domysłów i owijania w bawełnę. Chyba warto, zwłaszcza jak to
ulubiony bohater naszego dziecka
Ze swej strony moge polecić jeszcze gazetkę "Miś" (chodzi o tę wydawaną od 50-
ciu już lat, a nie te nowoczesne wynalazki). Od 22 numeru z zeszłego roku
publikowane jest opowiadanie "Zosia, Ernest i ktoś jeszcze". Bohaterami jest
rodzeństwo: czteroletnia Zosia, mniej więcej dwu-dwuipółletni Ernest i Jaś -
dopiero co urodzony malutki braciszek. W poprzednim numerze mały Jaś
przyjechał ze szpitala do domu, teraz dzieci dawały maluszkowi swoje zabawki.
Opowiadanie jest rewelacyjne, bardzo zachęcam.