Witam,
mój dwulatek przerasta sam siebie momentami. Teraz mam jeszcze drugiego
malucha i jest mi ciężko czasem zapanować nad tym starszym.
Mam pytanie jak dyscyplinujecie swoich dwulatków?
Przykładowe sytuacje z jakimi mamy do czynienia na codzień:
- nałogowe wręcz zrzucanie wszystkiego - mimo naszej konsekwencji w
podnoszeniu potem tego co zrzuci. Zrzuca np. swoje książeczki ze stołu,
zrzuca kartki, kredki, gazety, poduszki, koce etc. Czyli wszystko co da się
zrzucić ze stołu czy z łóżka np. Musi potem to podnieść i tu czasem jest ból.
Np. jak jestem sama z nimi oboma to trudno jest mi przypilnować starszego,
żeby podniósł to co zrzucił. Zresztą nawet jak nie jestem sama to czasem jest
trudno go "zmusić" do podniesienia. Przemocy nie stosujemy, tzn. nie
bezpośredniej, bo pewnie część z Was uzna, że to, że nie pozwalam mu wyjść
np. z kuchni dopóki nie podniesie czegoś co zrzucił też jest formą przemocy

- sprzątanie - kolejny problem - jak go zmobilizować do posprzątania np.
klocków. Zwyczaj sprzątania wieczorem wprowadziliśmy już parę m-cy temu.
Konsekwentnie robiliśmy to nawet jak byłam w zaawansowanej ciąży. Teraz jest
mi czasem ciężko to kontynuować ze względu na małego. Odpuszczam mu tylko
wtedy kiedy jest chory - wtedy nie musi sprzątać.
- bicie - generalnie nie jest to jakiś duży problem - rzadko mu się to
zdarza, chociaż ostatnio częściej - ale może to jest efekt zazdrości
spowodowanej pojawieniem się brata. Zawsze mówimy mu stanowczo że tak nie
wolno, przytrzymujemy rękę. Choć czasami jest szybszy. Dziś np. zadrapał
dzidzię. Powiedziałam mu, że nie wolno tak robić, że jego to boli, że bardzo
brzydko się zachował. Ale nie wiem czy takie tłumaczenie da jakiś efekt. Czy
trzeba go karać za bicie młodszego dziecka? Wolałabym tego nie robić, bo boję
się, że to spowoduje niechęć do brata, a tego za wszelką cene chcemy uniknąć.
Podzielcie się swoimi doświadczeniami, radami. Z góry dziękuję. Jeśli moja
wypowiedź jest nieco chaotyczna to przepraszam, ale piszę to i słucham czy
mały się nie obudził
Pozdrawiam