Mam pytanie do rodzicow. Jestem 19letnia dziewczyna, jeden powie, ze juz
dorosla, inny, ze jeszcze mloda i glupia. Od 4 lat spotykam sie z chlopakiem,
wszystko jest naprewde dobrze i nie zmienilabym tego nigdy. Tylko... no
wlasnie moi rodzice Go nie lubia. Nawet nie wiem dlaczego, niby przy nim jest
wszystko ok, ale zawsze kiedy zostaje sama oni maja jakies ale co do Niego.
Kiedy pytam co z Nim jest nie tak, matka stwierdza, ze jest brzydki, za chudy
i w ogole pieklo z Nim bede miala, chociaz prawie nic o Nim nie wie. Na
studia najchetnie wyslaliby mnie na drugi koniec Polski, zeby tylko jak
najdalej od Niego. Zupelnie nie rozumiem, tego a trulaczenie, ze jest brzydki
czy chudy wcale mi nie wystarcza, bo to zaden powod, zeby kogos nie lubic.
Dzis uslyszalam od matki, bardzo mile slowa, ze jesli za Niego wyjde moge isc
sobie i w ogole nie wracac. Jestem zalamana

jak mozna powiedziec cos
takiego do wlasnego dziecka!!! Moi rodzice nie rozumieja tego, ze ja naprawde
Go kocham i na co oni licza, ze Go zostawie, bo to ich widzi mi sie!!! Nie
rozumiem niektorych rodzicow, pamietajcie, ze dziecko trzeba wspierac, bo
mowie na wlasnym przykladzie, jesli zaczniecie zabraniac jej/mu spotykac sie
z kims to w koncu odwroci sie ale od Was...