Mój synek ma 16 miesięcy i od jakiegoś czasu staram się nauczyć go spacerować ze mną za rękę lub
przynajmniej podążania w określonym przeze mnie kierunku. Nie wiem czy na to jest jeszcze za
wcześnie ale mały za nic na świecie nie chce iść za rękę i oczywiście chce iśc w odwrotnym kierunku
niż ja. Kiedy próbuję go prowadzić za rączkę szarpie się i wyrywa po czym siada na ziemi.
Próbowałam iść przed siebie i nie zwracac na niego uwagi z nadzieją, że pójdzie za mną ale on wtedy
zajmuje się zbieraniem śmieci z ziemi

Tak wogóle to synek jest pogodny, grzeczny i raczej nie urządza scen, histerii itd. tylko po prostu
wyszarpuje się i siada marudzac coś pod nosem. Jak bardzo nalegam to dopiero zaczyna płakać ale
jak tylko daję mu spokój to z cudnym uśmiechem biegnie na wcześniej upatrzoną pozycję

Czasami chciałabym wyjśc z nim po chleb nie targając ze sobą wózka ale nie wychodzi mi nauka
chodzenia za rączkę. Może macie jakieś rady?