Dodaj do ulubionych

uparta jak osiol

21.06.07, 10:56
witam!
temat, ktory wpisalam dotyczy mojej 3-letniej corki i mnie. obie jestesmy
uparte jak osly!
i to jest moj najwiekszy problem wychowawczy, z ktorym nie moge sobie
poradzic.
A to przyklady:
idziemy ulica, moja corcia po wysokim krawezniku, ja obok i ona "mowi" do
mnie: eee, eee!!! i wyciaga reke. pytam wiec co chce mi powiedziec bo nie
rozumiem tego "eee" Ona nie mowi slowa tylko swoje eee i uparcie macha do
mnie reka (dla mnie jest oczywiste, ze ona chce zebym ja wziela za reke,ale
ja czekam az ona mi to powie slowami) Mowie do niej: slucham, co chcesz mi
powiedziec, jezeli nie chce ze mna rozmawiac to bede szla dalej- i tu ona w
ryk! i nadal wyciaga reke i krzyczy swoje eee! i w ten sposob zaprze sie i
moze ryczec i krzyczec, ale nie powie slowami co chce! a ja druga uparta jak
osiol czekam az zacznie ze mna normalnie rozmawiac!

Przyklad numer dwa: bawimy sie, w pewnym momencie moja corka chce pic. mowie:
choc pojdziemy do kuchni i dam ci wody, zaproponowalam tez czy z butelki czy
z kubeczka. ona na to: tu mi przynies! ja jestem juz w kuchni i powtarzam
choc do mnie, twoja woda juz czeka, a ona w ryk! Ty mi przynies, Ty mi
przynies. pytam wiec, chce ci sie pic? choc prosze do kuchni, woda juz czeka.
ale ona woli plakac i nie przyjdzie do kuchni!

takich przykladow jest mnostwo. kiedy sie uprze, ze mam cos zrobic a ja nie
chce lub wlasnie nie moge, to potrafi ryczec i krzyczec nawet godzine.

chcialam ja nauczyc, ze przez placz i krzyk nic nie osiagnie. ale ona tego
chyba nie rozumie!! chociaz czesto po powrocie dobrego humoru mowi do mnie:
ja ryczalam i ryczalam a ty mi i tak nie dalas! wiec jej tlumacze, ze placz i
krzyk to nie jest dobre rozwiazanie, ze jezeli cos ode mnie chce to musi ze
mna "normalnie" (bez jekow i rykow) rozmawiac. na co ona : o tak, bo jekow i
rykow mama nie lubi. po czym za jakis czas znow mamy "powtorke z rozrywki"

czy ja zle robie? czy jestem bardziej uparta niz ona?
ale przeciez nie moge ulegac jej placzom i rykom... a moze wlasnie powinnam
nagle zaczac ulegac i zobaczyc jej reakcje???

prosze poradzcie mi cos
Obserwuj wątek
    • kakuba Re: uparta jak osiol 21.06.07, 11:27
      mysle że swoja konsekwencją dużo zyskasz
      cierliwosci wink

      a czy przypadkiem nie jest tak, ze ktoś inny (mąż, babcia) na te jej krzyki
      reagują inaczej niż Ty? moze tu jest problem?

      u mnie córcia też próbowała ze mną tych numerów - na mnie nie działa, ale na
      męża tak tongue_out wiec jak jest ze mna to jest spokojna, a jak jest z mężem to ciagle
      mu o cos marudzi ;-P
    • szarsz Re: uparta jak osiol 22.06.07, 09:50
      brunia1 napisała:
      > z kubeczka. ona na to: tu mi przynies! ja jestem juz w kuchni i powtarzam
      > choc do mnie, twoja woda juz czeka, a ona w ryk! Ty mi przynies, Ty mi
      > przynies. pytam wiec, chce ci sie pic? choc prosze do kuchni, woda juz czeka.
      > ale ona woli plakac i nie przyjdzie do kuchni!

      A słuchaj, jakby tak powiedzieć jej "mama przyniesie wodę, jak się upokoisz i
      przestaniesz płakać"
      Albo "mama przyniesie wodę, a Ty odniesiesz pusty kubeczek"? Jeśli zgodzi wię,
      wypije a potem odmówi to krótko "nie bawię się z Tobą dopóki nie odniesiesz
      kubeczka".
      Po prostu poszukać kompromisu? Tak aby i ona mogła zachować twarz i Ty?


      > czy ja zle robie? czy jestem bardziej uparta niz ona?
      > ale przeciez nie moge ulegac jej placzom i rykom... a moze wlasnie powinnam

      Znaczy ja jestem zdania, że ani tak ani tak. Ani ustępowanie na każdym kroku,
      ani walka do upadłego o każdą pierdołę. Bo ona będzie tak samo walczyć o
      wszystko, dosłownie wszyściutko. A wtedy się pozabijacie.


      Mój jak wrzeszczał o coś, czego naprawdę nie mógł dostać, to dostawał krótki
      czas na uspokojenie się, jeśli nie dał rady, to szedł (na moich nogach ;D) do
      siebie powrzeszczeć. Bez prawa wyjścia dopóki się nie uspokoi.
      • brunia1 Re: uparta jak osiol 22.06.07, 10:12
        bardzo dziekuje za odpowiedz.
        probowalam juz kompromisow- niestety moje dziecko nie idzie na kompromis:0!
        nie chce traktowac naszych sporow jak pole walki, to przeciez nie chodzi o to
        kto wygra a kto przegra, ale mam wrazenie, ze moja corka tak wszystko traktuje.

        wczoraj przy kolacji byl wielki cyrk, bo nie bylo juz zoltego sera. na moja
        odpowiedz, ze zjadla ostatni i jeszcze nie kupilam, zaczela wrzeszczec, ze o
        tak, o tak kupilam i mam jej dac. proponowalam zajrzec do lodowki i poszukac.
        nie znalazla, zaczela wrzeszczec, ze chce serek i mam kupic teraz, TERAZ! ale
        sklep zamkniety, ona na to ze OTWARTY i ryczy!powiedzialam, zeby sie uspokoila,
        bo wyjde z kuchni. zaczela glosniej krzyczec, wiec wyszlam z kuchni. Zajelam
        sie karmieniem syna, przybiegla do nas i wrzeszczala nad uchem, ze nie moge go
        karmic. prosilam cichym glosem 3 razy, zeby tak nie krzyczala bo bola nas uszy.
        ona darla sie ale coraz glosniej. zagrosilam, ze wyjde do innego pokoju i kiedy
        nie przestala wyszlam.
        na koniec zaproponowalam, ze bardzo chetnie sie do niej przytule, jesli
        przestanie plakac...

        co dotyczy Twojej propozycji "nie pobawie sie z Toba dopoki nie odniesiesz
        kubeczka" hmm.. jak sie uprze, to potrafi dlugo plakac, az sie zmeczy i prawie
        zasnie ale nie odniesie, nawet kosztem wspolnej zabawy

        kiedy ona wrzeszczy zwykle mowie, ze bardzo mi przykro, ale jezeli musi sie
        wyplakac, to niech placze, ale kiedy stwierdzi, ze juz wystarczy, to moze
        zawsze do mnie przyjsc i ja przytule... kiedys sie udawalo, przychodzila i
        mowila, mam juz mi lepiej, przytulmy sie. a teraz - po jakims czasie zacznie
        wrzeszczec, ze to ja MUSZE do niej isc! i ryk! nie pomaga propozycja spotkania
        sie w polowie drogi.ma byc tak jak Ona chce i koniec!

        najgorsze jest to, ze te wrzaski sa czesto o jakies bzdury, na ktore nie mam
        wplywu, np. dzisiaj zapytala dlaczego mamy zielone przesciadlo, a nie
        niebieskie jak ona i ze mam teraz u nas tez zalozyc niebieskie, ale ja nie mam
        duzego niebieskiego przescieradla, na co ona krzyczy, ze mam i w ryk! no i co
        ja mam zrobic????!

        jak niedlugo nie zwariuje, to bedzie cud!
        • e-dziunia Re: uparta jak osiol 22.06.07, 10:21
          z twojej opowieści można wysunąć jeden prosty wniosek: córka Cię zdominowała.
          Jak moje dziecko się drze to nie ja wychodzę, ale ją wynoszę do drugiego pokoju.
          A Ty non stop uciekasz. Ona czuje się przez to silniejsza.
          Poza tym jesteś za mało konsekwentna. Nawet jeśli potrafi się drzeć przez 2-3
          godziny i potem zaśnie ze zmęczenia to trudno. Przecież nie będzie się darła
          codziennie przez kilka godzin w nieskończoność. Powinnaś sobie założyć 1-2 tyg
          na zmianę sytuacji i nie być upartą, ale konsekwentną. Niech się drze, ale nie
          latając za Tobą po całym domu, lecz w swoim pokoju, gdzie nie ma widowni.
          Zobaczysz, że najgorsze będzie pierwsze kilka dni, a potem będzie już tylko
          lepiej smile
          Życzę wytrwałości i cierpliwości smile
        • szarsz Re: uparta jak osiol 22.06.07, 12:43
          tak, wygląda na to, że trafiła Ci się córka o mocniejszym charakterze niż Twój.
          Wydaje mi się, że nie doceniłam problemu smile
          Ustal sobie priorytety, co w pierwszej kolejności chcesz zmienić.
          Jeśli chcesz wyeliminować wrzaski bez powodu, skup się wyłącznie na nich.

          > wczoraj przy kolacji byl wielki cyrk, bo nie bylo juz zoltego sera. na moja
          > odpowiedz, ze zjadla ostatni i jeszcze nie kupilam, zaczela wrzeszczec, ze o
          > tak, o tak kupilam i mam jej dac. proponowalam zajrzec do lodowki i poszukac.

          Od tego momentu Twoja reakcja mi się nie podoba. Jeśli zaczyna krzyczeć - nie
          dyskutuj, nie wdawaj się w przepychankę. Nie tłumacz, że zdjadła ostatni, że
          nie zdążyłaś kupić, że ma szukać czy co tam jeszcze. Ona ma sobie poradzić z
          prostym faktem braku sera, niezależnie od przyczyny tego braku.
          Dziecko musi dostać prosty, jasny komunikat: Krzyk jest niedopuszczalną metodą
          porozumiewania się.
          Możesz co najwyżej zapytać - jesteś zła, że nie ma sera?
          Czasem fajnie wychodzi - powiedz, pokaż, narysuj, jak bardzo jesteś zła.
          Jak wielka jest Twoja złość? Jak stół? Jak drzewo? Jak góra?

          > nie znalazla, zaczela wrzeszczec, ze chce serek i mam kupic teraz, TERAZ! ale
          > sklep zamkniety, ona na to ze OTWARTY i ryczy!powiedzialam, zeby sie
          > uspokoila, bo wyjde z kuchni. zaczela glosniej krzyczec, wiec wyszlam z
          > kuchni.

          Ja bym spróbowała odwrócić - krzyczysz, wyjdź, bo źle się zachowujesz. Dzieci,
          które źle się zachowują, nie mogą być z nami. Nazwij rzecz po imieniu. To
          niełatwe. Stanowczym, nawet ostrym głosem. Natychmiast. Nie po trzech,
          czterech, pięciu prośbach. Nie wychodzi - wynosisz.

          > co dotyczy Twojej propozycji "nie pobawie sie z Toba dopoki nie odniesiesz
          > kubeczka" hmm... jak sie uprze, to potrafi dlugo plakac, az sie zmeczy i
          > prawie zasnie ale nie odniesie, nawet kosztem wspolnej zabawy

          Ale tak ma być! Zauważ jedną rzecz - to przesuwa odpowiedzialność z Ciebie na
          nią. Od momentu, gdy Ty ustalisz zasadę - najpierw sprzątanie - potem zabawa,
          to juz jest jej problem, że się nie bawicie. Że się zmęczy płaczem aż prawie
          zaśnie? Trudno, to jej wybór i trzeba go uszanować. Twoją rolą jest
          uświadomienie jej, że MA wybór.

          > kiedy ona wrzeszczy zwykle mowie, ze bardzo mi przykro, ale jezeli musi sie

          Wydaje mi się, że to błąd. Tu nie chodzi o to, aby Tobie było czy nie było
          przykro, tylko o to, aby Twoje dziecko nauczyło się panować nad złością.

          > najgorsze jest to, ze te wrzaski sa czesto o jakies bzdury, na ktore nie mam
          > wplywu, np. dzisiaj zapytala dlaczego mamy zielone przesciadlo, a nie
          > niebieskie jak ona i ze mam teraz u nas tez zalozyc niebieskie, ale ja nie
          > mam duzego niebieskiego przescieradla, na co ona krzyczy, ze mam i w ryk! no
          > i co ja mam zrobic????!

          Przeczytaj to sobie na spokojnie.
          Tu jest z gruntu odwrócona rola.
          Twoje podejście - nie założę niebieskiego prześcieradła, bo go nie mam.
          A gdybyś miała? To byś jej ustąpiła dla świętego spokoju?

          A spróbuj może powiedzieć - chciałabyś, abyśmy mieli niebieskie prześcieradło,
          tak jak Ty? Czy niebieski to Twój ulubiony kolor?
        • jola_ep Re: uparta jak osiol 22.06.07, 21:40
          > bo wyjde z kuchni. zaczela glosniej krzyczec, wiec wyszlam z kuchni. Zajelam
          > sie karmieniem syna, przybiegla do nas i wrzeszczala nad uchem, ze nie moge go
          > karmic. prosilam cichym glosem 3 razy, zeby tak nie krzyczala bo bola nas uszy.

          Całkowicie zgadzam się z nangaparbat3 smile
          Jak tylko przeczytałam opis tej sceny, to nasunęło mi się, że Twoja córka po prostu stara się przyciągnąć Twoją uwagę. Dzieci są takie "dziwne" wink że często dają mylne sygnały. Może zresztą same nie rozumieją, co nimi powoduje? Dlatego dobrze jest starać się zrozumieć swoje dziecko smile Zanim zaczniesz walczyć z objawami spróbuj pomyśleć o przyczynach. Jedną z nich jest zazdrość i walka o uwagę mamy. Przekonałam się wiele razy, że mogłam robić (gdy moje były małe) wiele rzeczy w domu: prasować, gotować, sprzątać - byleby ta rzecz nie przyciągała całej mojej uwagi. Dzieci wyczuwały moją koncentrację szóstym zmysłem i ... cóż, czasem rozrabiały (szczególnie w wieku około 3-4 lat). Wiadomo: nie szkodzi, że mama się złości, nic z tego, że ukarze, ale w końcu zajęła się dzieckiem, które tak bardzo tego potrzebuje.

          Często karmisz? smile Ja karmiłam piersią i zawsze "narzekałam": spójrz ten Twój brat znowu mnie zwabił na sofę i teraz zamiast sprzątać/gotować muszę siedzieć i przytulać ciebie. Normalnie współpracuje z tobą wink Czas karmienia młodszego to był czas dla starszej: na przytulenie, rozmowę, czytanie książeczek.

          O stosunkach między rodzeństwem można długo smile

          Polecam "Jak mówić, aby dzieci słuchały, jak słuchać ..." (lub coś w tym stylu) oraz "Rodzeństwo bez rywalizacji".

          Nie sądzę, aby w Twoim przypadku źródłem problemów był Twój brak konsekwencji. Przynajmniej nie odniosłam takiego wrażenia.

          Pozdrawiam
          Jola
      • marysienka110 Re: uparta jak osiol 22.06.07, 13:12
        A czy to nie jest tak ze to ja nauczy ze wystarczy odpowiednio dlugo poplakac, zeby osiagnac cel?
      • brunia1 do szarsz:-) 22.06.07, 17:32
        czy moge napisac na priva?
    • joakal Re: uparta jak osiol 22.06.07, 12:05
      radzę ci przeczytać książkę 'Mały tyran'
      jestem właśnie w trakcie lektury, książka dała mi wiele do myślenia, na szczęście moja córka jest jeszcze mała więc mam czas na reakcję
    • ejka.pe Re: uparta jak osiol 22.06.07, 13:18
      Moim zdaniem nie jesteś uparta, tylko zwyczajnie - konsekwentna. Wyrażasz się
      jasno, spokojnie, konkretnie. To ważna umiejętnośc. Jestem pewna, ze Twoje
      postępowanie wyjdzie córeczce wyłącznie na dobre.
    • brunia1 Re: uparta jak osiol 22.06.07, 17:15
      oczywiscie, ze probuje po malu zmieniac temat ale to nie zawsze skutkuje, nawet
      jak juz sie uspokoi, nagle przypomina sobie o co chodzilo i zaczyna sie od nowa:
      (
      o wyprowadzeniu do jej pokoju mowy nie- musialbym to chyba 100 razy robic, bo
      ona nie da sie tam sama zostawic, juz po sekuncie wybiega od siebie z jeszcze
      wiekszym rykiem, a potem to juz lezy na podlodze i trzebaby ja bylo "gwaltem"
      zaprowadzic...

      potem sa spazmy i plucie na podloge...
      dokoncze pozniej, bo mlodsze domaga sie jesc...
      • nangaparbat3 to w ogóle nie tak 22.06.07, 20:45
        Córka ma młodszego brata - chce, zebys zajmowała sie nia tak samo jak nim.
        Proponowalabym mniej konsekwencji, a więcej ciepła, cierpliwosci i poczucia
        humoru. Czułosci i uwagi dla starszego - a przecież malusienkiego - dziecka.
        Poza tym - niedalko pada jabłko od jabloni, jesli rzeczywiscie Ty sama jestes
        tak okropnie uparta jak piszesz i tak bardzo tego nie akceptujesz w sobie, zeby
        nazwać sie "osłem", starasz sie wszelkie próby jej uporu zdusic w zarodku.
        Oczywiscie z efektem dokładnie odwrotnym do zamierzonego.
        Tez to przeprabiałam z wlasnym dzieckiem, choc akurat nie poszło o upor.
        • brunia1 Re: to w ogóle nie tak 25.06.07, 17:55
          dziekuje za odpowiedz, ale to nie jest tak jak piszesz. nie moge sobie zarzucic
          braku ciepla wobec mojej corki. przytulam ja bardzo czesto i spedzam z nia duzo
          czasu w ciagu dnia (mlodszy brat jeszcze dlugo spismileto jest jak maly
          przelacznik w tej malej glowce, zribi pstryk i nagle wstepuje w nia diabelek-
          osiolek... w tej "walce" chodzi o wladze. wszystko musi byc "TERAZ, bo JA
          (corka) tak chce" kolejny przyklad: jedziemy samochodem i corka wypila juz cala
          wode, nowa butelka jest w bagazniku i mozna ja siegnac dopiero po zatrzymaniu
          sie. jestesmy 5 minut od domu, wiec mowie, ze reszte wypije jak zajedziemy na
          parking ale to jest juz powod do krzyku i placzu, bo ona chce TERAZ,
          natychmiast, bo ona CHCE! ktos zapyta: to czemu sie nie zatrzymasz i nie dasz
          jej tej wody??? bo ja uwazam, ze w zyciu nie wszystko mozna miec Natychmiast,
          ze tez dziecko musi sie nauczyc czekac, ze nawet kiedy bardzo chce spelnic jej
          zyczenie, nie zawsze moge to zrobic natychmiast! ale to jeszcze nie znaczy, ze
          ona musi od razu wpadac w histerie, prawda?

          z poczuciem humoru tez nie jest u mnie najgorzej, tylko, ze wtedy moja corka
          potrafi powiedzic, ze ona ma taki wielki problem, a ja zamieniam to w zart.
          • jola_ep Re: to w ogóle nie tak 25.06.07, 18:17
            > ale to nie jest tak jak piszesz. nie moge sobie zarzucic
            > braku ciepla wobec mojej corki. przytulam ja bardzo czesto i spedzam z nia duzo czasu w ciagu dnia

            Przekonałam się, że w przypadku zazdrości nie chodzi o to, ile czasu poświęcimy starszemu. Ile byśmy nie poświęcili - i tak będzie za mało. Zawsze w którymś momencie "konkurencja" przejmie mamę, która powinna być cała na własność. W dodatku mama spełnia prośby młodszej konkurencji wyrażane płaczem i krzykiem, a moich nie chce. Dlaczego? To trudne dla zrozumienia dla dziecka. No bo co? Jest starsze i _powinno_ _zrozumieć_ ? Jakie to niesprawiedliwe.

            Spróbuj inaczej spojrzeć na swoje dziecko. Postarać się je zrozumieć. Nie myśleć o tym, że jest wyjątkowo uparte i walczy o władzę. Może jest po prostu inteligentne i konsekwentne? smile

            Trudno jest zrozumieć, że nie można mieć wszystkiego od razu. Jeszcze trudniej jest przyjmować to spokojnie. Tego się trzeba nauczyć. 3-latek to jeszcze bardzo małe dziecko.

            >z poczuciem humoru tez nie jest u mnie najgorzej, tylko, ze wtedy moja corka
            > potrafi powiedzic, ze ona ma taki wielki problem, a ja zamieniam to w zart.

            Wielki problem zamieniony w żart? Cóż lepszego smile

            Pozdrawiam
            Jola
    • marta406 Re: uparta jak osiol 22.06.07, 23:30
      1 przykład
      Nie zwracałabym uwagi na to "eee", poczekałabym aż powie normalnie o co jej
      chodzi. Jeśli będziesz to ignorować to szybko przestanie tak się zachowywać (bo
      zauważy że nie robi to na ciebie żadnego wrażenia)...
      Wiele dzieci próbuje zwracać na siebie uwagę rodzica złym zachowaniem (moja
      córka np. przeklina). Dzieje się tak pewnie dlatego że wielu z nas większą
      uwagę zwraca właśnie na złe zachowanie niż te dobre. Przecież nikt z nas nie
      pochwali dziecka za coś oczywistego, (czyli nie przeklinanie, mówienie zamiast
      stękania itp.). Uczymy w ten sposób dziecko że jeśli chce, aby je zauważono to
      musi źle się zachowywać... Jedyny sposób aby tego uniknąć to właśnie
      ignorowanie złego zachowania (oczywiście nie chodzi mi o ignorowanie gdy bije
      inne dzieci lub wyrywa komuś zabawki). W przypadku mojej córy świetnie się
      sprawdza.
      2. przykład
      Tak się zastanawiam dlaczego nie chcesz jej przynieś tego kubka? Jest ci nie po
      drodze (lub nie chce ci się) czy jest to próba sił (nie przyniosę jej kubka, bo
      wyszłoby że się jej słucham)? Jeśli chcesz jej pokazać że twoje zdanie jest
      ważne to rób to w sytuacjach, w których ma to sens, nic na siłę...

      Uważam, że powinno się mieć zasady i ściśle się ich trzymać, jednak w przypadku
      trudnych dzieci nie powinno się ich wyznaczać zbyt wiele, takie ciągłe
      strofowanie dziecka powoduje tylko frustracje (zarówno dziecka jak i rodzicawink
      Dlatego ogranicz zakazy i nakazy do minimum, ale przestrzegaj ich konsekwentnie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka