Witam,
czytam sobie rózne posty o dzieciach "grzecznych", "niegrzecznych", o
wychowywaniu, o karaniu, o klapsowaniu etc. ale dalej nie wiem jaki sposób
znaleźć na mojego niespełna 2,5 letniego synka.
Jest niesamowicie inteligentny, zdolny, wrażliwy, chętny do pomocy, lubiący
się przytulać. Przy tym wszystkim jest też jednocześnie bardzo żywym
dzieckiem, z choleryczną osobowością. Na zakaz robienia czegoś na co akurat
ma ochotę reaguje np. zrzucaniem wszystkiego co mu podejdzie pod rękę,
wylewaniem płynów które się napatoczą, dzikim wrzaskiem oraz agresją wobec
osoby która mu zabrania.
Dodam od razu, że nie zabraniamy mu wszystkiego, właściwie mało rzeczy mu
zabraniamy, takie które sa niebezpieczne, takie które krzywdzą innych, oraz
takie które powodują totalną demolkę.
Jeśli chodzi o karanie to stosujemy głównie naturalne konsekwencje, tzn. jak
coś zrzuci to musi podnieść, jak coś rozleje to musi pościerać, tyle, że dla
niego nie jest to powodem, żeby nie zrzucać albo nie rozlewać.
A zrzuca i rozlewa namiętnie, wszystko i codziennie. Nie mam już siły do tej
jego dziwnej przypadłości, staram się nie reagować gwałtownie, ale jak po raz
setny mam ścierać coś (wiadomo, że on nie zetrze tak jak trzeba) to mnie
szlag trafia.
Właściwie jedyną karą jaką dostaje poza tym co opisałam wyżej to jest stanie
w kącie 2 minuty wtedy kiedy celowo zrobi komuś krzywdę, czyli np. ugryzie,
uderzy, pociągnie za włosy etc.
I musze powiedzieć, że ta kara działa. Od paru m-cy odkąd ją wprowadziliśmy
te zachowania są zdecydowanie rzadsze.
Zupełnie inną historią jest sama procedura postawienia go do kąta. Czasami i
pół godziny go tam odprowadzam, bo on wrzeszczy, ucieka, histeryzuje byleby
tylko tam nie stać. Ale tu akruat jestem bardzo konsekwentna, bo agresja
wobec innych to jest coś wobec czego absolutnie nie mogę przymykać oczu.
Dodam, że mam jeszcze 4 m-czne niemowlę, więc czasami jest mi ciężko być z
czymś konsekwentną. Kilka dni temu np. Starszy ugryzł mnie mocno w nogę. Zeby
go postawić do kąta musiałam odłożyc do łóżeczka wrzeszczącego młodszego
synka.
Starszy jest zazdrosny o młodszego, owszem, to zresztą chyba normalne. Ale te
jego choleryczne zachowania zaczęły się dużo wcześniej, nim urodził się
Młodszy.
Staram się naprawdę dużo czasu poświęcać Starszemu synkowi. Jak młodszy śpi
albo jak nie śpi ale jest spokojny to ze Starszakiem bawimy się: malujemy,
rysujemy, układamy klocki, puzzle, czytamy ksiązeczki, siedzimy na oknie i
obserwujemy samochody, ptaki, padający deszcz etc. Często się przytulamy,
wygłupiamy. Czasami chodzę z nim sama na spacer, jak mam z kim zostawić
młodszego.
Zdaję sobie sprawę, że niektóre jego zachowania mogą być próbą zwrócenia na
siebie uwagi, ale naprawde dużo uwagi poświęcam Starszemu synkowi. Wiadomo,
że nie jest to tyle, ile wtedy kiedy był jeszcze sam, ale to jest technicznie
niemożliwe.
Zresztą wobec brata nie jest raczej agresywny, czasami zdarza mu się
powiedzieć, że dzidzia jest be, albo każe mi odłożyć Bartka do leżaczka. Ale
gneralnie okazuje mu uczucie, głaszcze, przytula, daje buziaki, daje smoczek
jak płacze.
Także poza tymi jego gwałtownymi reakcjami jest kochanym dzieckiem, psoci,
ale w granicach normy.
Prosze o poradę rodziców dzieci równie temepramentnych. Jak nauczyć go
ludzkiego okazywania złości? Bo jego prawa do złości, niezadowolenia
absolutnie nie negują, ale nie może być tak, że jak coś mu się nie podoba to
rzuca krzesłem