Dodaj do ulubionych

To ja juz chyba nie chce !!

14.08.07, 16:23
Ok, przyznaje sie - nie mam dziecka,ale od czytanie tego co tutaj
wypisujecie to sie zastanawiam czy kiedykolwiek sie zdecyduje !! Do
tej pory to bywalam na forum "w oczekiwaniu" - tam jest duzo
nadzieji. Lubie tam zagladac, bo planuje tez miec dziecko za jakis
czas. Od kilku dni zagladam tez na "wychowanie" i serce do gardla mi
podchodzi jak czytam o Waszych problemach. Ciekawa jestem co byscie
powiedzialy kobiecie, ktora stara sie o dziecko ?
Druga sprawa jestem wstrzasnieta Waszymi sposobami na wychowanie.
Ok - ja nie mam dziecka i malo wiem jak to jest.
Wiem jednak jedno, dziecko nie jest pepkiem swiata. Jezeli kobieta
nie moze nic zrobic w domu bo ma roczne czy dwuletnie dziecko to cos
jest nie tak! Moja mama , moje kuzynki maja walsne gospodarswta
rolne. Pracy jest duzo, dzieci tez maja. Zajmuja sie gosodarstwem,
domem, maja dzieci oraz casz dla siebie. CZy dzieci nie mozna
przyzwyczaic od wczesnego dziecinstwa do regularnego spania w dzien
i o konkretnej godzinie wieczorem? Czy nie mozna dziecku dac klapsa
( nie mowie tutaj o nieuzasadnionym, albo o strasznym bici), czy
dziecka nie mozna zostawic w pokoju aby bawilo sie klockami lego -
trzeba byc z nimi non stop? Mysle, ze duzo mam zawdziecza swoje
problemy tylko sobie. Tak kochaja swoje dzieci, ze chca byc z nimi
non stop - a pozniej sa tego rezultaty. Wiem juz , ze mi sie
oberwie. Nie zdziwie sie tez jezeli za jakis czas bede jedna z Was -
kobieta nieradzaca sobie z dzieckiem. Na dzien dzisiejszy jednak nie
rozumiem Was. Czy Wasze mamy ciagle byly z Wami, czy wszystkie
jestescie jedynaczkami, czy uwazacie, ze jestescie zle wychowane?
Wiekszosc z Was ma mezow, ktorzy Wam pomagaja. Ja wychowywalam sie
bez ojca z licznym rodzenstwem. Jedno opiekowalo sie drugim,
pomagalismy mamie. Nie mialam rozowego dziecinstwa, dzieki czemu
teraz nie mam tyle okazji do rozczarowania.
Obserwuj wątek
    • andaba Re: To ja juz chyba nie chce !! 14.08.07, 16:46
      Nie przejmuj się, na forum siedzi sama kwintesencja macierzyństwa.
      W rzeczywistości nie jest tak źle.
      • kogiel_mogiel :) 14.08.07, 17:35
        chyba masz racje - nie mozna marudzic na brak czasu i nieokielznane
        dzieci, skoro znajduje sie czas na przesiadywanie na forum. Z
        autopsji wiem, ze to jest bardzo wciagajace i przewaznie zajmuje
        wiecej czasu nie tylko 5 min tygodniowo.
    • anaj75 Re: To ja juz chyba nie chce !! 14.08.07, 18:40
      Ja najwięcej uwag krytycznych wobec postępowania rodziców i
      zachowania dzieci miałam właśnie w czasie, gdy osobistej, i
      współsprawcy, progenitury nie sprowadziłam na ten światwink Zwłaszcza,
      że wiedza teoretyczna o wychowaniu mi nie obca.
      Dzieci nauczyły mnie pokory w osądach, planowania tylko małych
      kroków, patrzenia także z ich perspektywy, przewartościowania
      hierarchii spraw codziennych. w ogóle mam wrażenie, że przeszłam 'na
      drugą stronę lustra'smile
      A dzieciństwo powinno być czasem, gdy czujemy się bezpiecznie,
      wiemy, że na rodziców/opiekunów mozna zawsze liczyć, możemy
      angażować się całym sobą w to, co robimy, z jednej strony
      przeżywając wzloty, z innej upadki. U siebie widzę to, że dzieciom
      chcę dać szczególnie to, czego sama doświadczyłam w
      niewystarczającej ilości.

      Pozdrawiam.
      -------
      2 lata różnicy
      • dymna Re: To ja juz chyba nie chce !! 21.09.07, 01:23
        Piękny post.

        Tak tak, wszystko się przewartościowuje niestety. Naprawdę nie ma się o
        większości rzeczy pojęcia gdy się samemu nie doświadczy "mienia dziecka".

        I czasem nie jest prosto zostawić np niemowlaka i "niech się bawi'. Bo ono na
        przykład "woła" i "lamentuje" bo mu się nudzi.

        Pępkiem świata może i nie jest, ale potrzebuje duuużo uwagi i wtedy tym pępkiem
        się chcąc nie chcąc staje smile
        A mama w pewnym momencie zacznie się zakochiwać w swoim dziecku i wielu punktów
        z zamierzonego "zimnego wychowu" nie jest potem w stanie wykonać.

        Czy dzieci nie mozna
        przyzwyczaic od wczesnego dziecinstwa do regularnego spania w dzien
        i o konkretnej godzinie wieczorem?
        Niektórych nie można. Szczególnie tych do roku. Bo one jakoś dziwnie wykazują
        swój własny rytm, który nie pasuje do tego wymyślonego przez rodziców.
        Z doświadczenia mówię.

        Naprawdę TRZEBA tego doświadczyć. Uczy pokory.

        Pozdrawiam.
    • kropkacom Re: To ja juz chyba nie chce !! 14.08.07, 18:41
      > Druga sprawa jestem wstrzasnieta Waszymi sposobami na wychowanie.

      To że się dzieci nie klepie jest straszne?

      > Czy Wasze mamy ciagle byly z Wami, czy wszystkie
      > jestescie jedynaczkami, czy uwazacie, ze jestescie zle wychowane?

      Mam dwie siostry i mama poświęcała nam bardzo dużo czasu. Maksymalnie dużo
      czasu. Oprócz tego prowadziła dom i ogrodnictwo a przez pewien czas pracowała
      zawodowa. Wspomnienie z dzieciństwa: mama zawsze była blisko. Nie stoczyliśmy się smile

      Nikt Ci nie narzuca tego jak masz żyć i wychowywać swoje przyszłe dzieci. Wiec i
      Ty nie przedstawiaj modelu swojej rodziny jako jedynego dobrego.
    • kipsmajlin Re: To ja juz chyba nie chce !! 14.08.07, 19:04
      kogiel_mogiel napisała:

      > Ok, przyznaje sie - nie mam dziecka,ale od czytanie tego co tutaj
      > wypisujecie to sie zastanawiam czy kiedykolwiek sie zdecyduje !!

      A nie szukasz może argumentów na NIE POSIADANIE dzieci (dla siebie) na tym
      forum? Zastanów się uczciwie przed sobą.

      Jeżeli nie o to chodzi, to pomyśl, że większość rodziców przez większość czasu
      nie ma koszmarnych problemów z dziećmi. Na forum "wychowanie" nie pisze się o
      tym, co idzie gładko, tylko o problemach.

      A jakby Ci było mało, to polecam uważną lekturę forów dotyczących zdrowia małych
      dzieci i niemowląt - tam to dopiero Ci się dziecka odechcesmile No i fora o
      przedszkolach...smile

      Ps. Dodam, że o wychowywaniu dzieci też wiedziałam więcej jak ich nie
      posiadałam... A własne dzieci uczą także pokory...
      • ania1500 Re: To ja juz chyba nie chce !! 09.11.07, 02:47
        problem polega na tym,ze zmienily sie czasy i podejscie do
        wychowywania dzieci,nie ma juz praktycznie mlodych ludzi ktorzy maja
        piecioro dzieci,inaczej wychowuje sie dzieci na wsi a inaczej w
        miescie,inaczej w normalnej rodzinie a inaczej w patologicznej,sory
        kazdy sam podejmuje decyzje jakim bedzie rodzicem,juz nawet
        prowadzenie gospodarstwa uleglo modernizacji,wiec mamy maja wiecej
        czasu dla swoich dzieci,ja pamietam,ze jak bylam mala jezdzilismy do
        jakiejs cioci na wies,miala czworo dzieci,zawsze lataly,zajmowaly
        sie same soba i byly brudne i byle jak ubrane,ale dzisiaj sa bardzo
        porzadnymi ludzmi,na to nie ma reguly,moze byc tak ,ze to wychuchane
        dziecko wyrosnie na morderce,ale osobiscie jestem zdania,ze nic nie
        jest istotniejsze od mojego dziecka.
    • pimpusia77 Re: To ja juz chyba nie chce !! 14.08.07, 20:09
      Ja czasami patrząc na dzieci koleżanek też myslałam sobie: NIGDY!
      Przez długi czas nie chciałam mieć dzieci.
      Pózniej gdy obudziły się we mnei instynkty i oczekiwałam potomka
      myślałam, xe ja dam sobie rade lepiej niż moje koleżanki.
      Przeczytałam dużo książek, zjadłam wszystkie rozumy i... Mam syna
      który jest boski. Spędzam z nim dużo czasu ponieważ to uwielbiam. Ma
      dopiero półtora roku a jest już wspaniałym towarzyszem smile
      Mam czas dla siebie, mam czas na pogaduchy z koleankami na internet.
      Tymek potrafi bawić się sam ale oczywiście woli to robić ze mną.
      Są czasami bardzo trudne chwile wynikające z budzącej się w nim
      świadomości. Moje dziecko potrafi mnie zaskoczyć zarówno spokojem,
      "dorosłoscią" jak i histerią na środku ulicy połaczoną z kopaniem,
      wyciem i spazmami. I o dziwo moje podejście do takich sytuacji
      zmieniło się diametralnie. Przed erą mojego dziecka pomyślałabym
      "bachor" a teraz wiem, xe to normalne i każde dziecko częściej lub
      żadziej przechodzi przez taki stan emocjonalny kiedy nie potrafi
      wyrazić słowami tego co czuje więc wyje jak zwierzak.
      A na tym forum poruza się problemy. Każdy je ma ale nie oznacza to,
      xe one są ZAWSZE I CODZIENNIE i u każdego w takim samym stopniu
      nasilone.
      Widocznie jeszcze nie czas na dziecko u Ciebie. Jak czas przyjdzie
      to będziesz o tym wiedziała i czytanie o takich problemach Cię nie
      zniechęci bo będziesz na tyle dojrzała, xe bedziesz wiedziałą, xe
      sobie z nimi poradzisz smile
    • agava00 no co ty? 14.08.07, 20:35
      dyskusje na forum az tak wplywaja na twoje "chcenie"
      czy "niechcenie" dzieciaka? wrzuc na luz smile

      jak bedziesz miec swoje to sobie je bedziesz wychowywala zgodnie ze
      swoim trendem

      ja jestem zwolenniczka karania dzieci i fakt, ze to wywoluje wielkie
      oburzenie wsrod wiekszosci mam w glebokim powazaniu

      napewno niemaly wplyw na to jak wychowujemy swoje dzieci ma sposob
      wychowaywania nas samych przez naszych rodzicow
      a zreszta... kazdy ma swoj rozum i postepuje tak jak uwaza za (w tym
      przypadku) skuteczne smile

      aha - moje dzieci na wakacjach (part two) a ja im dzis zamalowalam
      kąt, ktory sobie zaadaptowaly jako miejsce odbywania kary (byl
      strasznie zamazany)

      ---------
      • kropkacom Re: no co ty? 14.08.07, 20:43
        > ja jestem zwolenniczka karania dzieci i fakt, ze to wywoluje wielkie
        > oburzenie wsrod wiekszosci mam w glebokim powazaniu

        Raczej nikt sie nie sprzeciwia karaniu dzieci. Chodzi jedynie o rodzaj karysmile
        • agava00 Re: no co ty? 22.08.07, 21:17
          czyli ogolnikowo - o karanie smile
          zreszta nie tylko o klapsy chodzi
          o stawianie do kata rowniez - przekonalam sie o tym smile
          pzdr
          ---------
    • mama303 Re: To ja juz chyba nie chce !! 14.08.07, 20:55
      kogiel_mogiel napisała:

      >> Wiem jednak jedno, dziecko nie jest pepkiem swiata. Jezeli
      kobieta
      > nie moze nic zrobic w domu bo ma roczne czy dwuletnie dziecko to
      cos
      > jest nie tak!

      tak tak - jak nie miałam dzieci to tez naiwnie myslałam że wszystko
      sobie poukładam pieknie: dziecko bedzie sie bawiło klockami a ja
      zajme sie domem albo sobą. Nic z tego -jest taki czas w życiu
      dziecka że jest "pępkiem" świata dla opiekunów - mysle że jest to
      około 1,5 roku do 2,5 lat. przedtem i potem jest lepiej.
      • andaba Re: To ja juz chyba nie chce !! 15.08.07, 11:00
        A ja rozumiem autorkę postu.
        Gdybym czytała forum nie mając dzieci, też bym się chyba załamała.
        Z punktu widzenia matki też nie mam pojęcia, jak można sobie nie radzić z dwulatkiem, czy nie mieć czasu na ugotowanie obiadu z powodu dziecka.
        Nawiasem mówiąc moje wyobrażenia specjalnie się nie różnią od rzeczywistości.
        Wystarczy nie dac sobie wyjść na głowę.
        • molla7 Re: To ja juz chyba nie chce !! 15.08.07, 12:04
          fajnie ze ktos odwazył sie to napisac. moze własnie z perpektywy kogos kto dziecka nie ma mozliwy jest obiektywizm dystans do matkopolskostwa? dziecko mam-jedno, tez bylam o krok od zatracenia sie, rezulatat taki, ze mysli o wyjsciu oknem były calkiem realne.
          Zrozumiałam jak wazna jestem i jezeli ja bede szczesliwa moje dziecko również.
      • mayra3 Re: To ja juz chyba nie chce !! 17.08.07, 17:22
        tak tak - jak nie miałam dzieci to tez naiwnie myslałam że wszystko
        > sobie poukładam pieknie: dziecko bedzie sie bawiło klockami a ja
        > zajme sie domem albo sobą. Nic z tego -jest taki czas w życiu
        > dziecka że jest "pępkiem" świata dla opiekunów - mysle że jest to
        > około 1,5 roku do 2,5 lat. przedtem i potem jest lepiej.

        Zgadzam sie z Tobą w 100%. Dlatego ten czas nalezy tylko do mnie i
        mojego synka- jestem na urlopie wychowawczym. Pamietajmy tez, że
        zycie lubi sprawiać niespodzianki, nigdy nie spodziewałam sie,że w
        wieku 38 lat przyjdzie mi zmagac się z guzem piersi( operacja,
        oczekiwanie na wynik z histopatologii). Jest już dobrze, a mój 2-
        letni syn dzięki temu wie dobrze, że o mamę trzeba dbać i codziennie
        po obudzeniu się pyta mnie, jak się czuję. Jestem z tych mam, które
        poszły na wychowawczy z wyboru, bo taki czas bliskości z własnym
        dzieckiem dla mnie juz sie nie powtórzy.
    • makbyt Re: To ja juz chyba nie chce !! 15.08.07, 12:45
      to i ja dorzucę swoje 3 grosze.
      Mając dziecko jest ciężko nawet bardzo ciężko. Na szczęście jak się
      popatrzy z dystansem i obiektywnie oceni to powiem szczerze że nie
      ZAWSZE. A z dziećmi bywa różnie, są różne dzieci i różne zachowania
      naszych milusińskich. Dziecko to nie zabawka któr możesz strerować
      jak chce(sz. Może Ci się uda dostosowac życie sowjego dziecka do
      Twojego życia ale szczerze mówiąc WĄTPIĘ. To niestety MY
      dostosowujemy nasze życie do dziecka. A dziecko uważa to za calkiem
      naturalne i normalne.
      Koleżance która się wacha zawsze mówię URODŹ i MIEJ bo jakby to
      pospolicie nie brzmialo to jest to dar największy , milość i uczucie
      którego nikt Ci nie da , próba Twojego charakteru a nawet
      czlowieczeństwa ale.. wczoraj powiedzialam koleżance (33lata)jak
      jest Ci dobrze to nie rodź bo naprawdę momentami ma się serdecznie
      dosyć.
      Ja np.od 2 miesięcy przechodzę lęki nocne u 3latki i naprawdę jestem
      bardzo zmęczona.
      • matijas77 Re: To ja juz chyba nie chce !! 15.08.07, 14:03
        najgorsze jest to, że się nie da cofnąć decyzji...
        dziecko jest tu i już będzie...
        moje się urodzi na dwa miesiące, ale już mnie wszyscy traktują przez
        pryzmat spłodzenia potomka i bycia ojcem. tak jakby się nic innego
        na świecie nie liczyło; pewnie że to kwestia najważniejsza, ale
        niestety nagle się okazuje, że wszystko inne powinno być nieważne. i
        co, tak ma być przez kolejne szesnaście lat???
    • marzeka1 Re: To ja juz chyba nie chce !! 15.08.07, 15:32
      No to wypowiem się jako rodzicileka 2 synów. Też bym się załamała, gdybym wiedzę na ten temat czerpała tylko z forum, ileż tam dziekiego macierzyńskiego wysiłku, ten notoryczny brak czasu,te potrzeby dziecka na pierwszym miejscu itp.....toż to umęczone matki-Polki, tylko medale bić w nagrodę!
      A wszystko jest kwestią dobrej organizacji, byłam i jestem fanką planowania, dzieci od małego miały jak w zegarku czas na zabawę sen (przez 2 lata ciągle o tej samej porze), spać kładłam o 20 (nie rozumiem to teraz, jak można pozwolić małemu dziecku latać do 22 lub 23, a gdzie czas dla siebie i męża?????). Dzieci są dla mnie BARDZO ważne, ale na pierwszym miejscu jest małżeństwo, bo dzieci będę mieć tylko jakiś czas, a męża (bardzo kochanego od 18 lat) mam zamiar mieć znacznie dłużej. Niechęc do dzieci czuję w domach, gdzie panuje pajdokracja, czyli dzieci rządzą i ich zachcianki, żądania są najważniejsze, wtedy przebywanie z takimi dziećmi jest koszmarem, a myśl o własnych napawa przerażeniem!Wiem, o czym piszę, bo mam takie przykłady w rodzinie, matka nie ma czasu dla siebie w ogóle, potomek króluje.
      • kropkacom Re: To ja juz chyba nie chce !! 15.08.07, 16:14
        > Dzieci
        > są dla mnie BARDZO ważne, ale na pierwszym miejscu jest małżeństwo,
        > bo dzieci będę
        > mieć tylko jakiś czas, a męża (bardzo kochanego od 18 lat) mam zamiar
        > mieć znacznie dłużej.

        Dzieci będziesz mieć całe swoje życie. A potem te dzieci będą mieć swoje dzieci
        i rodzinka Ci się chcąc nie chcąc rozrośnie. A duże dzieci to i duże radości ale
        i problemy.

        Ja nie rozpatruje kto jest dla mnie ważniejszy bo ważna dla mnie jest cała
        rodzina. I to chyba zdrowe podejście bo nikogo nie faworyzujei nie stawiam na
        piedestale.
        • kropkacom Re: To ja juz chyba nie chce !! 15.08.07, 16:27
          I jeszcze jedno. Dzieci nie są po to żeby ładnie wyglądać w wózku i siedzieć
          cicho w kojcu kiedy mamusia ma chandrę. Dzieci nie są zabawkami które jak nas
          zmęczą lub znudzą można odstawić na półkę. Kto powiedział że każda kobieta musi
          być matką? Może warto się nad tym zastanowić.
    • alina66 Re: To ja juz chyba nie chce !! 15.08.07, 18:16
      Hmmmm.
      Mój syn.
      Był grzeczny albo i nie. Bywał smutny lub też wesoły, czasem
      upierdliwy - jak ja.
      Zastygał na godzinę ze skarpetką w ręku przy ubieraniu.
      Przychodził co noc do naszego / mojego łóżka i przeszkadzał w spaniu-
      dłuuuugo.
      Miewał kłopoty z biologii i plastyki, wygrywał olimpiady z języków.
      Pisał do mnie rozczulające listy i dbał o mnie zawsze.
      PRzyjeżdżał z obozów w tych samych rzeczach, w których był wysyłany
      (reszta grzecznie w plecaku).
      Miał dobre serce i czasem głupie pomysły.
      Przychodził ze szkoły w cudzych butach albo i z obcym plecakiem.
      Wpadł do rzeki w styczniu, bo chciał zobaczyć, jaki lód mocny.
      Zawsze mial wielu kolegów, których spotykalam koło mojej lodówki.
      Potem był kochliwy i stale panieny wisiały mi na płocie.
      Grał na gitarze i pisal wiersze. Czasem dawał mi do przeczytania
      swoje teksty.
      Wiesz, dzieci dostajemy na chwilę. Patrzę sobie teraz na mojego
      syna, który przerósl mnie o dwie głowy i zaczyna studia w
      październiku i jestem baaaardzo dumna.
      Reszta to takie przygody po drodze - czasem strach, kiedy choruje,
      czasem złość, kiedy coś wywinie. Ale to wszystko mija.



      • joasia06 Re: To ja juz chyba nie chce !! 09.11.07, 21:44
        pięknie napisane, popłakałam się
    • soffia75 Re: To ja juz chyba nie chce !! 16.08.07, 00:10
      W życiu często bywa tak, że teoria swoje, a praktyka swoje. I tak, jak tu już
      zostało powiedziane, dziecko to nie szwajcarski zegarek, który można nakręcić
      tak, żeby chodził idealnie. Dziecko nie wie, co popisali mądrzy ludzie w mądrych
      książkach o wychowaniu i zachowuje się zupełnie odwrotnie. wink Tak więc nieraz
      wszystkie plany i teorie biorą w łeb - i nie musi to zaraz oznaczać, że matka
      sobie nie radzi.
      Moja dwuletnia córa to prawdziwe "żywe srebro", które włazi w najbardziej
      niedostępne miejsca w domu i ma tysiąc pomysłów na minutę, przy czym realizacja
      większości z nich mogłaby mieć dla niej opłakane skutki - i ja najzwyczajniej w
      świecie NIE MOGĘ zostawić jej, żeby się sama grzecznie bawiła w drugim pokoju,
      bo na sto procent coś karkołomnego wywinie i będzie problem. Muszę ją mieć
      ciągle na oku i rzeczywiście są dni, gdy nic się w domu zrobić nie da. Wtedy nie
      uważam, że jestem kiepską matką, która sobie nie radzi, zamiast obiadu zamawiam
      jakąś pizzę i cieszę się, że mam aktywne i radosne dziecko.
      Nie da się przykładać do wszystkich jednej miarki. Ja byłam bardzo cichym i
      spokojnym dzieckiem; moja córka to żywioł i prawdziwy charakterek. Metody
      wychowawcze, jakie moja rodzina stosowała wobec mnie, mogę sobie włożyć do
      szuflady. Muszę się uczyć od zera, często na błędach. Pewnie tak, jak większość
      bywalczyń tego forum.
      Pozdrawiam! smile
    • mamajulki080506 Re: To ja juz chyba nie chce !! 16.08.07, 10:50
      Nie żartuj, posiadanie dziecka to bedzie Twoja decyzja i nie powinno
      wpływac na nia to, co czytasz na tym, czy innym forum (chociaż forum
      Niemowlę pomagało mi bardzo, gdy było ciężko...)
      Masz swój rozum więc bedziesz wiedziala co robić...

      Moje dziecię ma 15 mcy, pierwsze 2,5 obie przeplakałysmy, bo miała
      kolki i nic nie pomagało, na cycku była 13 mcy (mój ulubiony okres,
      pełen czułości, spokoju), do pracy wróciłam, jak miała 4,5 mca (mam
      cudowną nianię) byłam już nazywana weekendowa mamą (przez te
      poświęcające się na maxa, albo bez możliwości fajnej pracy - nie
      znam powodu), mieszkamy z dala od rodziny, więc odkąd mała skończyła
      3 tyg. bardzo dużo jeździliśmy (teraz mniej, bo ma chorobę
      lokomocyjną), razem z małą chodzimy do restauracji (dla
      niepalących), do hipermarketów (znowu oburzenie na forum, jak
      można), bo lubię zakupy, została u babci na tydzień, jak miałam
      podróż służbową (przy okazji odzwyczaiła sie od nocnego cycka -
      miała 11 mcy), dostała dwa razy klapsy, jak mnie szczypała i
      pogryzła (też ochrzan na forum od mam idealnych), jak nie mam czasu,
      to musi sie bawić sama, mimo, ze piszczy i tego nie lubi, je parówki
      i kilka chipsów tygodniowo, bo aż sie trzęsie na ich widok (ma się
      świetnie mimo tego, do tej pory raz chorowala)...


      Uwielbiam moje dziecko, czytam forum, ale mam swoje zdanie, bardziej
      interesują mnie opinie mojej mamy (wychowała nas 5-cioro i miałam
      mbardzo szczęśliwe dzieciństwo) niż mam 2 latków, którym się wydaje,
      że pozjadały wszysktie rozumy i ich zdanie jest jedyne i słuszne...

      Mimo, ze bardzo kocham moją córeczkę, to nie jest ona pępkiem
      świata, równie mocno kocham męża...mała w przyszłości też nie bedzie
      pępkiem świata ani w przedszkolu, ani w szkole, musi się nauczyć żyć
      w społeczeństwie, gdzie nie zawsze jest tak, jakbyśmy chcieli i nie
      zawsze są spełniane nasze zachciani, i nie zawsze wszyscy sa na
      nasze każde skinienie palcem....

      Moja rada, nie przejmuj się!!!
    • kadyga Re: To ja juz chyba nie chce !! 16.08.07, 10:56
      hej kogielkusmile)
      Doczytałam odpowiedzi do pimpusi77, dalej nie ma potrzeby bo
      pimpusia77 napisała samą kwintesencję.
      Dodam tylko, że to forum własnie jest dla tych, którzy "problemy"
      wieksze lub mniejsze mają, poza nami sa jeszcze tacy, którzy ich nie
      mają smile)))) Tak więc rzeczywiście nie jest tak źlesmile
      Kogielku nie czytaj forum teraz, kiedy dzieci jeszcze nie masz,
      rzeczywiście trudno zrozumieć wówczas pewne sprawy, i nie jest to
      złośliwośc z mojej strony, naprawdę. Ja też myślalam identycznie jak
      Ty, przed dziećmi, teraz myśle troche inaczej.
      Pozdrawiamsmile
    • olamazur Re: To ja juz chyba nie chce !! 16.08.07, 11:56
      kogiel-mogiel napisała:

      > Ok, przyznaje sie - nie mam dziecka,ale od czytanie tego co
      > tutaj wypisujecie to sie zastanawiam czy kiedykolwiek sie
      > zdecyduje !!

      Czerpiesz atmosferę bycia mamą z niewłaściwego źródła. Tu się
      głównie narzeka i pyta o radę, gdy ma się problem. To nie ma nic
      wspólnego z obiektywnym spojrzeniem na macierzyństwo. To tak jak
      ksiądz wiedzę o małżeństwie czerpie wyłącznie ze spowiedzi - a tam
      same zdrady, kłótnie i inne ciężkie grzechy. Nikt nie przychodzi
      mówić, jak mu dobrze, bo to nie to miejsce. Pewnie też taki ksiądz
      sobie myśli: uff, jak dobrze że się nie zdecydowałem! koszmar! smile)

      Zmień forum np. na "małe dziecko" - tam można trafić na więcej
      wątków w tylu "jaka jestem szczęśliwa" czy "za co podziwacie wasze
      dzieci" smile
    • gosika78 Re: To ja juz chyba nie chce !! 16.08.07, 15:10
      Dodaj do tego żylaki (nie tylko na nogach smile), rozciągnięte cycki, roztępy, brak ochoty na seks, "cudowne" przeżycie jakim jest poród, problemy z partnerem i takie tam inne rozrywki smile
      Moja szefowa się śmieje, że każe mi przeprowadzać zniechęcające do macierzyństwa rozmowy z nowo przyjętymi młodymi dziewczynami big_grin
      Ale cóż, gra jest warta świeczki.
      Macierzyństwo jest jedną z lepszych "rzeczy", które mnie w życiu spotkały. Ale ja mam jak na razie grzeczne dziecko smile
      • mama303 Re: To ja juz chyba nie chce !! 16.08.07, 18:06
        gosika78 napisała:

        > Macierzyństwo jest jedną z lepszych "rzeczy", które mnie w życiu
        spotkały. Ale
        > ja mam jak na razie grzeczne dziecko smile

        Powiem że mnie też pomimo że moje rezolutne dziecię raczej nie
        nazwałabym grzecznym smile

    • nangaparbat3 Re: To ja juz chyba nie chce !! 16.08.07, 20:44
      Forum jak forum, w końcu po to jest, by pisać o swoich problemach, klopotach i
      rozterkach.
      Ale z drugiej strony - dziecka od momentu, kiedy samo zacznie sie poruszac do
      jakichś 3 lat (no czasem moze 2,5) zwyczajnie spuscić z oka nie mozna, bo nie
      wiesz i nigdy nie przewidzisz, co wywinie.
      Twoje krewne ze wsi jako wzór (widziałam, jak sie na wsi chowa dzieci - na
      przykład połtoraroczne, nieumiejace chodzić, z krzywica, bo dzień spedzaja w
      kojcu w domu) czy pomysł, by dzieci wychowywały sie nawzajem (jasne, ze starszy
      brat czy siostra mogą czasem pomóc - ale naprawdę trzeba znać miarę w wyręczaniu
      sie dziećmi, z róznych wzgledów) wzbudziły we mnie niepokój, bo z tego co
      pamietam, własnie na wsi najwiecej jest wypadków, ktorych ofiarami sa dzieci.
      a tu przykład tego, co moze sie zdarzyć:

      15-miesięczny chłopiec utonął w stawie koło domu, matka na chwilę zostawiła go
      pod opieką 5-letniej siostry.
      15-miesięczny chłopiec utonął w stawie koło domu, w miejscowości Ociąż koło
      Nowych Skalmierzyc (pow. ostrowski). Do tragedii doszło we wtorek. Chłopiec
      bawił się z 5-letnią siostrą. Matka na chwilę zostawiła dzieci same i weszła do
      domu. Kiedy wróciła, młodszego dziecka nie było - dziewczynka nie umiała
      powiedzieć, gdzie jest brat. Po krótkich poszukiwaniach dziecko w stawie
      znalazła sąsiadka, próbowano je reanimować, ale chłopca nie udało się uratować.

      Teren stawu był nieogrodzony. Sprawę bada prokurator, który zadecyduje, czy
      matce zostaną przedstawione zarzuty.

      Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
      Wyślij Wydrukuj Podyskutuj na forum
    • vanilla_sky7 Re: To ja juz chyba nie chce !! 23.08.07, 23:21
      My jakoś przeżyłyśmy to i ty przeżyjesz smile))
      • guderianka Re: To ja juz chyba nie chce !! 24.08.07, 08:31
        oczywiście że można. nie sugeruj sie tym forum bo to forum jest dla
        rodziców którzy maja problem wychowawczy z dzieckiem lub ze sobą lub
        rodziców ktorzy wiedzą jak doradzic, pomóc.
        bedzie dobrze -zyczę udanych i owocnych starańwink
    • kicia031 Re: To ja juz chyba nie chce !! 24.08.07, 16:15
      No coz, jestem matka 15 latka i 2 latka. I z tej perspektywy moge
      powiedziec, ze kontakt z moimi dziecmi byl njabrdziej wzbogacajacym
      doznaniem w moim pelnym wrazen zyciu. Ani kariera zawodowa, ani
      rozwoj intelektulany, nic nie dalo mi takiego spelnienia jak
      obcowanie z moimi dziecmi i pomaganie im w dorastaniu, przekazywanie
      wiedzy i wartosci... jesli czegoz zaluje, to tego, ze nie
      poswiecilam starszemu wiecej czasu kiedy jeszcze tego chcial - teraz
      najwazniejsi sa koledzy, a wkrotce pewnie i dziewczyny. Dlatego
      mlodszemu poswicam tyle czasu ile tylko to mozliwe. Nie uwazam sie
      za umeczona ofiare, wrecz przeciwnie, po to mam dzieci, by z nimi
      obcowac i spedzac jak najwiecej czasu.

      Moi synowie maja tak rozowe dziecinstwo, jak tylko moge im zapewnic.
      Jestem z tego dumna. Moze dlatego, ze dostalam wiele dobrego od
      moich rodzicow i teraz potrafie to dac swoim dzieciom?
    • deela kogiel_mogiel 25.08.07, 18:38
      a ja wchodze tu jak do zoo, rozgladam sie z ciekaowscia po tych dziwadlach i
      wlasnym oczom nie wierze
      mam dziecko, ma dopiero albo juz 10 m-cy
      ale wiekszosc problemow to juz dla mnie dziwadlo: np usypianie dziecka godzinami
      (ja w ogole nie usypiam, wkladam do lozeczka cmokam i rozrabia az zasnie),
      noszenie na rekach (robie to baaaardzo rzadko, moje dziecko tego nie wymaga,
      owszem potulic sie polachotac spoko, ale zeby mi dziecko do rak przyroslo tak
      zebym nie mogla sie isc wysikac?????), usypiuanie w wozku (idiotyczny pomysl),
      darcie sie dziecka w nieboglosy i wymuszanie (ignoruje to), niejedzenie pokarmow
      staluy\ych i grudek (troche go przymuszam do jedzenia niezmiksowanych posilkow,
      w koncu nauczy sie gryzc cudow nie ma, proby wymiotow nie robia na mnie
      wrazenia) itd itp to dla mnie wszystko rzeczy dziwaczne i kosmiczne :o
      • kropkacom Re: kogiel_mogiel 25.08.07, 19:10
        > a ja wchodze tu jak do zoo, rozgladam sie z ciekaowscia po tych
        > dziwadlach i wlasnym oczom nie wierze

        Ale zdajesz sobie sprawę z tego ze każde dziecko jest inne. To że Ty nie masz
        takich problemów jak na forum nie oznacza ze cały świat też nie powinien ich
        mieć! Napisałam to dość zrozumiale?

      • ewa-krystyna Deela... 25.08.07, 20:35
        zgadzam sie z toba... ja tez sobie nie wyobrazam,zeby dziecko tyranizowalo mnie
        czy reszte rodziny...
        • kropkacom Re: Deela... 25.08.07, 20:51
          Rozumiem że wszystkie kłopoty forumek z dziećmi zrzucasz na karb ich fatalnego
          rodzicielstwa? Bo to że dziecko rodzi się już z jakimiś nabytymi cechami które
          mogą trochę zburzyć sielankę codzienności nie wierzysz?
          • ewa-krystyna kropkacom 25.08.07, 21:06
            niekoniecznie... dziecko nie moze sie urodzic z "nabytymi cechami",bo jak sama
            nazwa wskazuje one sa nabyte....- taka drobna uwaga,bo pewnie sie przejezyczylas
            i chodzilo ci o wrodzone...
            ja nie wierze,ze dziecko rodzi sie z charakterem i temperamentem;ja wierze,ze
            dziecko sie rodzi z jego zalazkami i to od nas rodzicow,opiekunow,srodowiska w
            jakim zyjemy zalezy jak wlasnie rozwiniemy ten charakter i temperament...
            dziecko rodzi sie z bardzo niewielka iloscia cech wrodzonych dopiero z wiekiem
            je rozwija i nabywa nowych... i wlasnie one tez zaleza w duzej mierze od nas ...
            takie jest moje zdanie...
            • kropkacom Re: kropkacom 25.08.07, 21:23
              Jak wyjaśnisz to że moje bliźniaki są bardzo rożne. I nie mówię o wyglądziesmile
              Jedno jest typem wrażliwego choleryka a drugie silnego stoika. Jedno zaczynało
              mówić kiedy drugie milczało jak zaklęte. Sprawy nocnikowe jedno ma za sobą dawno
              temu a drugie jeszcze ciągle nie. A wychowywane były tak samo. To samo
              środowisko i te same wymagania. Niestety genów nie oszukasz.
              • kropkacom Re: kropkacom 25.08.07, 21:25
                Odnośnie cech wrodzonych i nabytych. Tak, przejęzyczyłam się.
            • agni71 Re: kropkacom 25.08.07, 23:29
              Mam trójkę dzieci, każde inny charakter i to widać było juz od
              urodzenia.

              aga
              • deela eee nic nie zrozumialyscie 26.08.07, 16:36
                owszem kazde dziecko ma swoj charakter, moj Julek tez ma, jakby mu pozwolic to
                bylby rozkrzyczanym wymuszajacym awanturnikem, ma takie zapady tylko ze to JA
                jestem nieugieta i konsekwentna ustalam jakies zasady i tego sie trzymamy oboje,
                zeby dziecko nie zglupialo,
                z dzieckiem moze to niektorych oburzy trzeba troche jak z psem: pochwaly
                lagodnym tonem, nagany ostrym, nie poddawac sie tyranii bo wiekszosc dzieci to
                mali tyranii
                a powiedzcioe mi jakie to sa metody wychowawcze jak na KAZDY pisk dziecka leci
                sie i pociesza godzinami? (julek jak padnie na tylek dostaje taki tekst "nie
                udawaj przez pieluche to nic nie poczules")itp? niedawno pisala l;aska ktora ma
                dwulatka ktory nie pozwala isc jej nawet sie wysikac, jest do niej praktycznie
                przyrosniety, a ona nie moze zrobic NIC ma z nim non stop siedziec: ludzie to
                nie charakter tylko JUZ wychowanie, i to kiepskie!
                kocham moje dziecko bardzo, ale milosc nie polega na tym zeby dziecko obroslo
                mnie jak bluszcz! jestem poza matka rownierz: pracownikiem, kobieta, kochanka,
                mam wiele rol nie ograniczam sie do macierzynstwa! a jak bym miala je pelnic
                gdymym miala 10 m-czniaka przyrosnietego do ciala?
                odniose sie jesze bezposredni do kilku wypowiedzi:
                "To że Ty nie masz
                takich problemów jak na forum nie oznacza ze cały świat też nie powinien ich
                mieć! Napisałam to dość zrozumiale? "
                to ze dziecko spi z rodzicami do ktoregos roku zycia, daje sue usypiac wylacznie
                w wozku, jest usypiane godzinami zamiast nauczone zasypiac samodzielnie, nie
                potrafi sie samo soba "zajac" i wymusza wszystko na wszystkich wrzaskiem rodzice
                zawdzieczaja PRZEWAZNIE (poza nielicznymi wyjatkami) WYLACZNIE sobie i
                postepowaniu z dziekiem od samego poczatku od pierwszych tygodni zycia, ja nie
                mam tych problemow bo postepowalam inaczej i KONSEKWENTNIE!

                "Rozumiem że wszystkie kłopoty forumek z dziećmi zrzucasz na karb ich fatalnego
                rodzicielstwa?"
                w wiekoszosci, moze nie fatalnego ale dosc nieudanego, co potwierdzam
                obserwacjami np z piaskownicy, wymieniac przykladow nie bede, ale mam nieodparte
                wrazenie ze wiekszosc rodzicow na rodzicow sie nie nadaje i powinni na poczatku
                pocwiczyc raczej na psie

                "Bo to że dziecko rodzi się już z jakimiś nabytymi cechami które
                mogą trochę zburzyć sielankę codzienności nie wierzysz? "
                to stara teoria ze cechy wrodzone sa niekorygowalne, ja uwazam ze 30% to cechy
                wrodzone a pewnie z 70 to wychowanie WYCHOWANIE a nie cos co nazywam chowem
                wsobnym, z dziekiem trzeba budowac relacje a nie je szkolic (wolno nie-wolno tak
                to gdzies do dryugiego roku zycia sie postepuje zeby dziecku wyznaczyc granice w
                ktorych czuje sie bezpieczne)m to npo widze po siostrze brata ktora do 17 roku
                byla szkolona a potem sie wzieto za jej wychowywanie: moim zdaniem o jakies 15
                lat za pozno i oczywiscie efekty teraz sa gowniane, o jej problemach pisac nie
                bede, ale za madre dziewcze to to nie jest: raczej rozpuszczone... ale to OFF

                "Jedno zaczynało
                mówić kiedy drugie milczało jak zaklęte. Sprawy nocnikowe jedno ma za sobą dawno
                temu a drugie jeszcze ciągle nie. A wychowywane były tak samo. To samo
                środowisko i te same wymagania. Niestety genów nie oszukasz. "
                wszystko ok, ale nalezy dziecku pozwolic rozwijac sie w swoim tempie tylko
                powiedz mi czy trzylatek z pielucha to jest normalne???? nie! i nikt mi nie
                powie ze jest!
                jedno dziecko nauczy sie ok 1,5 roku drugie jak ma dwa lata nic na siele ale
                konsekwentnie,
                trzylatek z pielucha (uczepilam sie jej i niech zostanie jako przyklad) to juz
                pewna paranoja
                • ewa-krystyna Deela... 26.08.07, 17:29
                  dzieki za twoj post,bo sama nie umialabym lepiej tego napisac...
                • kropkacom Re: eee nic nie zrozumialyscie 26.08.07, 18:56
                  Do deel. Ty osądzasz rodziców. Jak dziecko długo śpi z rodzicami lub ma problemy
                  z nauką nocnikowania to dla Ciebie rodzic jest do kitu. Ja nie osadzam bo wiem
                  że są różne sytuacje życiowe i różne dzieci. Wymagania mam i miałam co do moich
                  dzieci (bliźniaków) takie same. Tak wiec co, przy jednym sie sprawdziłam jako
                  matka a przy drugim nie?

                  PS. Nie obraź sie ale to co napisałaś o rodzicach mających problemy
                  (przedstawiając siebie jednocześnie jako rodzica dobrego) jest bardzo
                  zarozumiałe i niesprawiedliwe. Życzę dobrego samopoczucia.


                  • deela nie uwazam sie za dobra matkie 27.08.07, 00:42
                    tylko stram sie byc jak najlepsza
                    a to duza roznica
                    a jacy sa inni? no coz nie obchodzi mnie to jakie metody stosuja ale jak widac
                    nie najlepsze co widac po powyzszych i ponizszych wątkach
                    ja nie zakladam wacikow "jak uspic dzieko ktore staje" mam rowniez nadzieje nie
                    zakladac wacikow "jak oduczyc trzylatka od pieluch" itp
                    moje dobre samopoczucie jest spowodowane tym ze widze konkretne efekty swojego
                    postepowania
                    dlaczego mam miec zle? bo nie mam wiekszych problemow z dzieckiem? wybacz trudno
                    to zrzucic na jego uklady charakter bo widze w nim raczej malego awanturnika,
                    tylko ja go juz temperuje :o
                    • kropkacom Re: nie uwazam sie za dobra matkie 27.08.07, 01:05
                      > tylko stram sie byc jak najlepsza

                      A reszta forumowych matek nie?

                      > ja nie zakladam wacikow "jak uspic dzieko ktore staje" mam rowniez
                      > nadzieje nie zakladac wacikow "jak oduczyc trzylatka od pieluch" itp

                      A po co wchodzisz na to forum? Chcesz innym pisać że są złymi rodzicami skoro
                      takie wątki zakładają?

                      > to zrzucic na jego uklady charakter bo widze w nim raczej malego
                      > awanturnika, tylko ja go juz temperuje :o

                      Ty jedyna temperujesz/wychowujesz a reszta bezstresowo, tak?
                      • deela a po co chodzi sie do zoo? 27.08.07, 01:11

                        • kropkacom Re: a po co chodzi sie do zoo? 27.08.07, 01:26
                          No to widzę nie mamy o czym gadać. Pław sie w swoim dobrym samopoczuciu i baw
                          dobrze czytając to forum. Tylko jedna uwaga na koniec. Jak chcesz wychowach
                          dobrze dziecko z takim stosunkiem do ludzi i ich problemów?
                          • deela a co cie to obchodzi? 27.08.07, 17:17
                            moja sprawa
                            ty zwyczajnie zazdroscisz ze nie mam takich problemow tongue_out
                            • kropkacom Re: a co cie to obchodzi? 27.08.07, 19:02
                              > ty zwyczajnie zazdroscisz ze nie mam takich problemow tongue_out

                              Tak, tak i co jeszcze? Po prostu nie lubię zarozumiałych ludzi.
                              • deela moge z tym zyc :P 27.08.07, 19:05

                                • kropkacom Re: moge z tym zyc :P 27.08.07, 19:11
                                  Nie wątpię że możesz. Ja bym nie była dumna z takiej cechy charakteru. No ale to
                                  nie mój charakter.
                • oda100 Re: eee nic nie zrozumialyscie 27.08.07, 15:30
                  deela, jestem pod wrazeniem twojej konsekwencji, ale przesada w
                  zadna strone nie jest dobra. Twoje dzieci kiedy juz beda potrafily
                  zapamietac i ocenic, jeszcze ci ta niugietosc beda wypominac.
                • jola_ep Re: eee nic nie zrozumialyscie 27.08.07, 16:15
                  >z dzieckiem moze to niektorych oburzy trzeba troche jak z psem: pochwaly
                  > lagodnym tonem, nagany ostrym, nie poddawac sie tyranii bo wiekszosc dzieci to
                  > mali tyranii

                  Nie można w macierzyństwie kierować się strachem: albo przed sprawieniem dyskomfortu dziecku, albo wręcz przeciwnie, obawą przed rzekomą tyranią dziecka. Tu potrzeba mądrości i dojrzałości. I odrobiny wiedzy o rozwoju dziecka i jego potrzebach. Bo ja widzę pewną różnicę między dziećmi i pieskami smile

                  > a powiedzcioe mi jakie to sa metody wychowawcze jak na KAZDY pisk dziecka leci
                  > sie i pociesza godzinami? (julek jak padnie na tylek dostaje taki tekst "nie
                  > udawaj przez pieluche to nic nie poczules")itp?

                  Zaprzeczasz uczuciom dziecka, lekceważysz je. Myślisz, że to dobra podstawa pod Wasze przyszłe stosunki??
                  A może wystarczy zrozumienie, krótkie pocieszenie? Ja zwykle prosiłam synka (już w tym wieku) o pokazanie gdzie się uderzył. Wspólnie oglądaliśmy np. feralny próg, ja mówiłam coś w stylu: "trzeba tu uważać". Nie wiem, na ile rozumiał, ale zawsze się uspokajał smile

                  > ale milosc nie polega na tym zeby dziecko obroslo
                  > mnie jak bluszcz! jestem poza matka rownierz: pracownikiem, kobieta, kochanka,
                  > mam wiele rol nie ograniczam sie do macierzynstwa!

                  Ja też spełaniałam wiele ról smile I to z przyrośniętym do mnie 10-miesięczniakiem bluszczem wink W żadnym razie nie czułam się męczennikiem. Może to przez ... miłość?

                  > ja nie
                  > mam tych problemow bo postepowalam inaczej i KONSEKWENTNIE!

                  Jakby moje drugie dziecko byłoby moim pierwszym, to też bym mogła pisać tak jak Ty smile Ale to pierwsze nauczyło mnie pokory. Co prawda mogłabym zastosować KONSEKWENTNIE jakąś metodę typu: "wypłacz się i tak nic ci się nie stanie". Ale nie chciałam. Dla mnie poczucie bezpieczeństwa mojego dziecka było równie ważne jak jego fizyczny głód. Według badań dzieci traktowane metodami typu "uśnij wreszcie", wyrastają na dorosłych źle radzących sobie ze stresem. Ważne jest "tu i teraz", czy przyszłość mojego dziecka? Może ciesząc się, że udało mi się "odskrobać" bluszcza sprawiam, że psycholodzy będą na nim zarabiać?

                  W pewnym wieku (ok. 10 miesięcy, roczek) dzieci przeżywają okres wzmożonego przywiązania i pilnowania matki. Jedne mniej, inne bardziej. Można z tym walczyć, albo spokojnie nasycić swoją bliskością dziecka smile Nie wyśmiewaj innego podejścia do rodziecielstwa, bo może się okazać, że to Ty zapatrzona w teraźniejszość nie masz racji.

                  > to stara teoria ze cechy wrodzone sa niekorygowalne, ja uwazam ze 30% to cechy
                  > wrodzone a pewnie z 70 to wychowanie WYCHOWANIE

                  Ale przecież jak dziecko się rodzi, to w 100% procentach ma cechy wrodzone smile Wychowanie to proces. Jego celem jest samodzielny, dojrzały itp. człowiek. Ale to, co się dzieje po drodze, warto dostosoać do tych cech, z którymi dziecko przyszło na świat.

                  > z dziekiem trzeba budowac relacje a nie je szkolic
                  >cryingwolno nie-wolno tak
                  > to gdzies do dryugiego roku zycia sie postepuje zeby dziecku wyznaczyc granice w
                  > ktorych czuje sie bezpieczne)

                  Zgadzam sie z tym. Dodam tylko, że granice są potrzebne dziecku nawet, gdy ukończy dwa lata smile

                  Pozdrawiam
                  Jola
                  • deela oj jola_ep ty chyba jestes z innej bajki 27.08.07, 17:33
                    > >z dzieckiem moze to niektorych oburzy trzeba troche jak z psem: pochwaly
                    > > lagodnym tonem, nagany ostrym, nie poddawac sie tyranii bo wiekszosc dzie
                    > ci to
                    > > mali tyranii
                    >
                    > Nie można w macierzyństwie kierować się strachem: albo przed sprawieniem dyskom
                    > fortu dziecku, albo wręcz przeciwnie, obawą przed rzekomą tyranią dziecka. Tu p
                    > otrzeba mądrości i dojrzałości. I odrobiny wiedzy o rozwoju dziecka i jego potr
                    > zebach. Bo ja widzę pewną różnicę między dziećmi i pieskami smile

                    wiesz wyobraz sobie ze ja tez widze roznice, ale metody na poczatku sa te same,
                    kto tu mowi o kierowaniu dzieckiem poprzez strach i tyranizowanie go? wrecz
                    przeciwnie mowie tu o duzej uwadze i zelaznej konsekwencji: np wsadzanie lapy do
                    gniazdek, kosztowalo mnie to wiele "Nie wolno!" i odnoszenie go z dala od niego,
                    teraz wystarczy samo "nie wolno" a wkrotce nawet tego nie bedzie trzeba, widzisz
                    10m0czniaki tylko udaja takie niemrawe, one naprawde duzo rozumieje, to samo z
                    ogladaniem telewizora, nie wolno mu sie wspinac na stolik tv i on to wie, teraz
                    starczy jak ostrzegawczym tonem powiem "Julek" i juz wie ze trzeba smigac... ja
                    swojego dziecka nie zastraszam, chyba dlatego jest takie usmiechniete i
                    zadowolone, Panie w zlobku sa w nim zwyczajnie zakochane taki jest pogodny

                    >
                    > > a powiedzcioe mi jakie to sa metody wychowawcze jak na KAZDY pisk dziecka
                    > leci
                    > > sie i pociesza godzinami? (julek jak padnie na tylek dostaje taki tekst "
                    > nie
                    > > udawaj przez pieluche to nic nie poczules")itp?
                    >
                    > Zaprzeczasz uczuciom dziecka, lekceważysz je. Myślisz, że to dobra podstawa pod
                    > Wasze przyszłe stosunki??
                    > A może wystarczy zrozumienie, krótkie pocieszenie? Ja zwykle prosiłam synka (ju
                    > ż w tym wieku) o pokazanie gdzie się uderzył. Wspólnie oglądaliśmy np. feralny
                    > próg, ja mówiłam coś w stylu: "trzeba tu uważać". Nie wiem, na ile rozumiał, al
                    > e zawsze się uspokajał smile

                    widzosz to nie tak ze ja na niego jrzycze, tylko sie smieje i mowie "nie
                    oszukuj......" albo cos w tym stylu a on na mnie patrzy przestaje plakac i
                    zaczyna sie smiac, a nie ze z wrzaskiem, jak na poczatku pacal i go zaraz bralam
                    na rece potrafil sie az zaniesc od rozpaczliwego placzu a wybacz pacajac na
                    tylekz pozycji stojacej w pieluszcze to chyba trdno mowic o ciezkim urazie,
                    wiec zwyczajnie naciagal mnie na wspolczucie, oczywiscie jest inna sprawa jak
                    sie przewroci grozniej albo walnie w lepetyne, np o stol wtedy wiadomo tulenie
                    pocieszanie i rozpatrywanie tragedii :o


                    >
                    > > ale milosc nie polega na tym zeby dziecko obroslo
                    > > mnie jak bluszcz! jestem poza matka rownierz: pracownikiem, kobieta, koch
                    > anka,
                    > > mam wiele rol nie ograniczam sie do macierzynstwa!
                    >
                    > Ja też spełaniałam wiele ról smile I to z przyrośniętym do mnie 10-miesięczniakiem
                    > bluszczem wink W żadnym razie nie czułam się męczennikiem. Może to przez ... mił
                    > ość?

                    sugerujesz ze ja nie kocham swojego dziecka bo nie jest do mnie trwale
                    przyrosniete? wez sie nad swoimi slowami zastanow.......


                    > > ja nie
                    > > mam tych problemow bo postepowalam inaczej i KONSEKWENTNIE!
                    >
                    > Jakby moje drugie dziecko byłoby moim pierwszym, to też bym mogła pisać tak jak
                    > Ty smile Ale to pierwsze nauczyło mnie pokory. Co prawda mogłabym zastosować KONS
                    > EKWENTNIE jakąś metodę typu: "wypłacz się i tak nic ci się nie stanie". Ale nie
                    > chciałam. Dla mnie poczucie bezpieczeństwa mojego dziecka było równie ważne ja
                    > k jego fizyczny głód. Według badań dzieci traktowane metodami typu "uśnij wresz
                    > cie", wyrastają na dorosłych źle radzących sobie ze stresem. Ważne jest "tu i t
                    > eraz", czy przyszłość mojego dziecka? Może ciesząc się, że udało mi się "odskro
                    > bać" bluszcza sprawiam, że psycholodzy będą na nim zarabiać?
                    >
                    > W pewnym wieku (ok. 10 miesięcy, roczek) dzieci przeżywają okres wzmożonego prz
                    > ywiązania i pilnowania matki. Jedne mniej, inne bardziej. Można z tym walczyć,
                    > albo spokojnie nasycić swoją bliskością dziecka smile Nie wyśmiewaj innego podejśc
                    > ia do rodziecielstwa, bo może się okazać, że to Ty zapatrzona w teraźniejszość
                    > nie masz racji.

                    tak jestem zapatrzona w siebie bo moje metody wychowawcze skutkuja na razie
                    niezle, metode usnij wreszcie uwazam za skrajne barbarzynstwo, ja zwyczajnie
                    prawie w ogole nie spalam z dzieckiem w lozku, tylko odkladalam go do swojego
                    lozeczka, na poczatku siedzialam przy nim, potem po kilku dniach przesiadalam
                    sie dalej w koncu odkladalam go zeby spal a sama szlam do lazienki poczytac,
                    trwalo to kilka tygodni ale sie udalo rewelacyjnie, oczywiscie na kazdy placz
                    szlam uspokajalam tulilam i odkladalam i tak do skutku,
                    inna sprawa ze lozecko mojemu dziecku sluzy prawie wylacznie do spania, kiedy
                    jest w nim wie ze to pora snu. drzemmiki, poza tym w lozeczku nie rpzebywa tylko
                    hasa po domu, wyjatkiem jest sobotnie sprzatanie chaty - ale on doskonale
                    rozumie i widzie z laze ze sciarami odkurzaczem wiec wie ze trzeba poczekac,
                    oraz moment kiedy musze wyjsc z pokoju np zeby sie wysikac, wtedy odkladam go do
                    lozeczka na chwile bo wole sie wysilic niz zeby sie jakies nieszczescie stalo,
                    ale to kwestia kilku minut.....
                    poza tym nie mam rpoblemow z tym ze wlasnie wlaczyl mu sie przytulak pilnowacz i
                    ze lazi za mna do lazienki jak wieszam pranie do kuchni jak gotuje, itd idzie za
                    mna siada sobie i zajmuje sie tym co ze soba przywlokl, nie szczedze mu
                    laskotania buziakow i tulenia ale moje dziecko nie ZMUSZA mnie do np noszenia na
                    rekach bo ono ma takiego focha bo ja tez moge miec focha albo moge byc zajeta,
                    proste


                    > > to stara teoria ze cechy wrodzone sa niekorygowalne, ja uwazam ze 30% to
                    > cechy
                    > > wrodzone a pewnie z 70 to wychowanie WYCHOWANIE
                    >
                    > Ale przecież jak dziecko się rodzi, to w 100% procentach ma cechy wrodzone smile W
                    > ychowanie to proces. Jego celem jest samodzielny, dojrzały itp. człowiek. Ale t
                    > o, co się dzieje po drodze, warto dostosoać do tych cech, z którymi dziecko prz
                    > yszło na świat.

                    owszem i dlatego nie zmuszam go na sile do swoich planow np nocnika, niekapka
                    posilkow stalych, po prostu co jakis czas probuje znowu i znowu i znowu w koncy
                    sie nauczy, owszem wychowanie to proces ale trwa od narodzin i jest dlugotrwaly
                    i musi byc konsekwentny i trzeba miec na niego jakikolwiek plan, ja nie mowie ze
                    scisly co do godziny ale przydaloby sie miec cokolwiek w reku....


                    > > z dziekiem trzeba budowac relacje a nie je szkolic
                    > >cryingwolno nie-wolno tak
                    > > to gdzies do dryugiego roku zycia sie postepuje zeby dziecku wyznaczyc gr
                    > anice w
                    > > ktorych czuje sie bezpieczne)
                    >
                    > Zgadzam sie z tym. Dodam tylko, że granice są potrzebne dziecku nawet, gdy ukoń
                    > czy dwa lata smile

                    owszem ale czy nie bez powodu mowi sie o buncie dwulatka? ten okres jest dosc
                    trudny i juz sie do niego przygotowuje, stawiajac jasne granice, nienaruszalne,
                    ustalajac proste zasady......
                    nie jestem jakims tyranem z pejczem ale sa sprawy ktore nie podlegaja dyskusji
                    i juz!
                    • kropkacom Re: oj jola_ep ty chyba jestes z innej bajki 27.08.07, 19:20
                      Powiem Ci że Twoje metody nie są wyjątkowe. Każdy zdaje sobie sprawę że
                      konsekwencja jest pierwszym krokiem do sukcesu. Poza tym masz jedno dziecko
                      które jest jeszcze bardzo malutkie. I z tego co piszesz jest spokojne. Także
                      trochę pokory i chciało by się rzecz wszystko przed Tobą.
                      • deela tez cie lubie :P 27.08.07, 19:37

                    • jola_ep Re: chyba z całkiem podobnej ;) 27.08.07, 19:54
                      > kto tu mowi o kierowaniu dzieckiem poprzez strach i tyranizowanie go?

                      Nie chodziło mi o straszenie dziecka, ale o nasz strach smile

                      > przeciwnie mowie tu o duzej uwadze i zelaznej konsekwencji: np wsadzanie lapy do
                      > gniazdek, kosztowalo mnie to wiele "Nie wolno!" i odnoszenie go z dala od niego

                      Mi się nie chciało. Moje gniazdka były zaślepione, a ja wytłumaczyłam synkowi, że jest tam "gorące" (to akurat przećwiczyłam na piecu). Ale oczywiście masz rację: konsekwencja jest ważna.

                      > sugerujesz ze ja nie kocham swojego dziecka bo nie jest do mnie trwale
                      > przyrosniete?

                      Sugeruję, że są dzieci bardziej i mniej przyrośnięte. (przypominam - mam odmienną dwójkę). Dziecko-bluszcz nie musi się stać przyczyną męczeństwa matki, bo działa coś takiego jak miłość. Czy teraz zostałam zrozumiana? (co tak bierzesz wszystko do siebie?)

                      > tak jestem zapatrzona w siebie bo moje metody wychowawcze skutkuja na razie
                      > niezle,

                      Mój synek też taki był smile Córka zaś spała sama (całą noc!) w swoim łóżeczku między 4-tym a ósmym miesiącem życia. A potem krach... Wyjmowałam, tuliłam, odkładałam, wyjmowałam, tuliłam, odkładałam... Córka budziła się jakieś 7 razy w nocy. Wzięłam ją do łóżka, bo zwyczajnie już nie wyrabiałam (cóż, pełniłam przecież różne role wink ). Wtedy dopiero zaczęłam sie wysypiać. Pewnie, że fajnie byłoby mieć znowu przesypiające sobie całe noce w swoim łóżeczku dziecię. I gwiazdkę z nieba wink Ale najbardziej przeszkadzało mi przekonanie, że coś robię nie tak. Może byłam podobna do Ciebie? Wtedy moja mama pomogła mi zaakceptować inną wizję macierzyństwa. Nie tę lansowaną w gazetach. I pokonać strach, że robię coś nie tak, że dziecko się już nie odzwyczai od wspólnego łóżka, że będzie niesamodzielne itd. itp. Cóż, przyszedł czas, dorosło, odzwyczaiło się i w dodatku okazało się bardzo odważną dziewczyną wink

                      > metode usnij wreszcie uwazam za skrajne barbarzynstwo

                      I już Cię lubię smile))

                      > ale moje dziecko nie ZMUSZA mnie do np noszenia na
                      > rekach

                      Moje mnie zmuszało... a potem wyszło, że alergia i brzuszek...
                      Ale poza tym oczywiście się zgadzam smile (ja czułam, że mnie boli kręgosłup, to siadałam i kołysałam na kolanach)

                      > owszem ale czy nie bez powodu mowi sie o buncie dwulatka? ten okres jest dosc
                      > trudny i juz sie do niego przygotowuje, stawiajac jasne granice, nienaruszalne,
                      > ustalajac proste zasady......

                      Tak jak ja przygotowuję się do buntu nastolatka.
                      Ale czy warto przejmować się tym co przyjdzie? Bunt dwulatka, czterolatka, pięcio-i-pół latka... Wszystkie te okresy, gdy coś się z naszym dzieckiem nagle dzieje. To normalne. Gdyby się nie buntowały, gdzie byłyby miejsce na rozwój? A i wychowanie byłoby nudne wink A tak nasze dziecko się rozwija, a z nim ja i moja wizja macierzyństwa i sposób wychowywania smile

                      Przed Tobą też wiele wspaniałych wyzwań smile

                      Pozdrawiam
                      Jola
                      • deela chyba przed nami wszystkimi :o 27.08.07, 20:02
                        no coz posiadanie dziecka to caaaaaaaaaaaaaalkiem inna bajka
                        • kropkacom Re: chyba przed nami wszystkimi :o 27.08.07, 20:15
                          Oczywiście ze przed wszystkimi. Ja mam już dzieci po pierwszych buntach i prawie
                          całkowicie samodzielne. Twoje dziecko ile ma miesięcy?
                      • gaja78 Re: chyba z całkiem podobnej ;) 05.11.07, 15:49
                        jola_ep napisała:

                        > > ale moje dziecko nie ZMUSZA mnie do np noszenia na
                        > > rekach
                        >
                        > Moje mnie zmuszało... a potem wyszło, że alergia i brzuszek...
                        > Ale poza tym oczywiście się zgadzam smile (ja czułam, że mnie boli kręgosłup, to siadałam i kołysałam na kolanach)
                        >

                        Właśnie - moja Ala (22 miesiące) rzadko wymusza na mnie noszenie na rękach. Zauważyłam już dawno temu, że tryb "mamo weź mnie na ręce" włącza jej się wtedy, gdy coś jej dolega. Czasem są to dość łatwo rozpoznawalne sprawy - chociażby rozpoczynająca się choroba. A czasem jest to subtelna reakcja alergiczna. Okazuje się na przykład że po dwóch dniach trybu marudząco-przylepnego dziecko w końcu robi kupę. Lekko zieloną, ze śluzem. I wtedy dociera do mnie, że to "mamo weź mnie na ręce" nie było widzimisiem którego należało się bać w ramach ryzyka popełniania błedu wychowawczego, ale po prostu złym samopoczuciem, lekkim bólem brzucha, stanem zapalnym w jelitach.

                        Nie mówię że zawsze, ale czasem wymuszanie noszenia na rękach jest właśnie objawem jakiejś dolegliwości. Często trudno dostrzegalnej - tym bardziej gdy dziecko jeszcze nie mówi. Warto brać taką możliwość pod uwagę.

                        U niemowląt alergia może się objawiać tylko stanem zapalnym jelit przez wiele miesięcy. W kale wcale nie musi występować śluz. Za to dziecko może przez ten czas odczuwać ciągły dyskomfort czy nawet ból brzucha. Myślę że to częsta przyczyna przemiany dziecka we wspomniany bluszcz.

                        Ja sobie zdaję sprawę że mam "łatwo". Ala naprawdę tylko w czasie złego samopoczucia staje się bluszczem. Poza tym jest dosć niezależnym dzieckiem. Znajduję czas dla siebie bez stosowania specjalnych metod wychowawczych smile
            • dymna Re: kropkacom 21.09.07, 01:46
              No to proszę poradź mi jak mam uśpić moje dziecko o godzinie 21 tak żeby mieć
              potem czas dla siebie?
              Albowiem moje dziecko staje się senne o 22. Nawet czasem z hakiem.

              Co mam mu zrobić? Jak zmusić?

              Jak zmienić tę jego wrodzoną cechę?

              Poza tym mylisz się. Wiele badań już było robionych na temat dzieci adoptowanych
              na przykład. Adoptowanych w niemowlęctwie.
              I jeśli były to dzieci z rodzin patologicznych to niestety mimo usilnych starać
              adoptujących opiekunów te dzieci w dorosłym życiu stawali się tacy jak ich
              rodzice, których nota bene nie znali.

              Więc jak to jest?

              Pozdrawiam.
    • 0golone_jajka Gdybym mógł cofnąć czas... 26.08.07, 19:16
      to chyba bym się nie zdecydował na dzieci. Nigdy nie cierpiałem dzieci i niestety to się nie zmieniło. A mam 5letniego syna. Może za kolejne 5 lat, jak dorośnie to trochę polubię dzieci? Na razie są dla mnie ogromnym ciężarem.
      • opprrrssss Re: Gdybym mógł cofnąć czas... 27.08.07, 12:33
        No tak,
        jestem szczególnym przypadkiem z trójka dzieci.
        Otwarcie piszę: ja nie LUBIĘ zajmować się nimi. Nie cierpię tego
        całego gugania, tiutania, nie zachwyca mnie potrząsanie grzechotką,
        czytać im też nie lubię (z wyjątkiem ksiażek, które mnie samą
        interesują). Lubię rozmawiać z dziecmi w wieku komunikatywnym. Lubie
        jak są obok, lubię czuc je.
        Nie lubię się nimi zajmować wtedy kiedy muszę. A w naszym przypadku
        muszę oznacza jeszcze jakieś 15 lat.
        Ktoś moze zapytać po cholerę miałas te dzieci. Pioerwsze: bo nie
        wiedziałam co mnie czeka! Żadnych wzorców wśród rodziny i znajomych
        (najstarsza w rodzinie, znajomi jeszcze nie planujacy dzieci).
        Drugie: bo jak mi się zachciało przez chwilę drugiego -no to było.
        Trzecie: wpadka, choć mam "na papierze" Państwo dzieci więcej mieć
        nie będziecie - choroba.
        CZasu wrócić się nie da.
        Kocham moje dzieciaki, ale uważam,że rodzicielstwo to ciężka orka z
        przebłskami radosnych chwil. Dla mnie - dysproporcja jest jednak
        porażająca. Radosne chwile, nie kompensują mi tej orki.
        Boję się,że jak już "skończę" być niezbędnym rodzicem, zdorwi mi
        zabraknie na życie.
        • opprrrssss Re: Gdybym mógł cofnąć czas... 27.08.07, 12:53
          miało być "zdrowia mi zabraknie na życie".
          Marzę o chwili, gdy wyślę całą trójke na obóz i nikt ode mnie nic
          nie będzie chciał.
          Bo 15 minut dziennie tylko dla siebie, albo 3-4 h tygodniowo mi nie
          wystarczają! Perpsektywa powrotu do kieratu już za chwilę bardzo
          mnie przygnębia.
          uff wyrzuciłam to z siebie.
          Tacy rodzice jak ja też są. I nic się na to nie poradzi, a z drugiej
          strony: czy koniecznie trzeba być rodzicem poświęcającym isę dla
          dzieci?
          Jak ktoś lubi: proszę bardzo, ale nie chcę by postawa "wszystko dla
          dziecka (obojętne, że tylko przez parę miesięcy/lat)" - tak
          wszechobecna na tym forum, stała się normą.
        • zawsze-zosia Re: Gdybym mógł cofnąć czas... 30.08.07, 23:41
          Oj, nieprzyjemnie powiało... Jestem mamą i jak każda mam chwile,
          kiedy myślę, że wybuchnę, zwariuję i co tam się jeszcze może
          wydarzyć. Ale: takich chwil mam niewiele, bo:
          1.KOcham moje dzieko nad życie ( męża też)
          2.Uwielbiam patrzeć jak super się rozwija (obydwoje z mężem cieszymy
          się jak głupki z każdej nabywanej umiejętności, gadki, bazgrołów
          itp., itd)
          3.Nie poświęcam dla niej niczego, bo nie muszę. świadomie
          zdecydowałam sie na macierzyństwo po 30 ( chciałam się wyszaleć,
          wyjeżdzić, postudiować, popracować, zdobyć niezależność).A wzorce w
          rodzinie miałam takie: siostra z trójką dzieci, z których każde było
          takie rozdarte, że często się zastanawiałam, czy napewno warto...
          4.Wiem, że krótkie te chwile , kiedy dziecko jest nasze. Wiem, że
          nie może na dziecku się świat się ani zaczynać, ani kończyć.Dlatego
          pracuję, ale nie 8 g. dziennie. Mam fajną pasję( ale otym sza)
          Ale dla mnie i dla męża zośka jest pępkiem świata!!! Ona to wie i
          już nie musi walczyć o pozycję nigdzie indziej
          5. Uwielbiam z nią czytać, malować, odpowiadać na niekończące się
          pytania typu: a po cio?
          6.Cieszę się, że mam zdrowe dziecko, bo nie każdy tak ma
          7. Kiedy mnie obejmuje i mówi : mamo jesteś taka kochana ...
          8. Wiem, że mam ogromny wpływ na jej wychowanie i robię to z
          przyjemnością...

          Mogłabym tak pisać i pisać, bo lubię być mamą i już. Ale droga
          opprrrssss chciałam ci powiedzieć, że przykro mi, że tak postrzegasz
          macierzyństwo.( zastanawiam się czy byłaś spełnioną i szczęsliwą
          osóbką zanim zostałaś mamą - jakoś wydaje mi się, że nie za bardzo)
          Chciałam Ci też powiedziec, że moja mama urodziła piątkę, nigdy nas
          nie przytuliła, pogłaskała pocałowała. Bałam się mamy okropnie-
          długo by pisać. Sama się dziwię, ze jestem w miarę normalna, ale to
          pewnie zawdzięczam najukochańszemu ojcu. Dorastając starałam się
          hm... zrozumieć i polubić mamę ( wciąż się staram), ale obiecałam
          sobie, że zanim zostanę mamą muszę zaspokoić własne potrzeby i
          ambicje .. i teraz z tego korzystam. Pozdrawiam Ciebie i wszystkie
          inne mamy te szczęśliwe i mniej zadowolone, a dla niezdecydowanej
          powiem tak... jak sobie pościelesz tak się wyśpisz.Okrutne to ,ale
          prawdziwe.smile
          • opprrrssss Re: Gdybym mógł cofnąć czas... 06.09.07, 14:56
            zawsze zosiu, ja zanim stałam się matką BYŁAM spełnioną osobą. I
            przyzwyczajoną do zaspokajania swoich potrzeb smile NIE MAJĄCĄ wzorców
            rodzin wśród równieśników... Myślę, że moje nielubienie
            macierzyństwa wynika jednak z koszmarnych poczatków -moje najstarsze
            dziecko było wyjątkowo absorbujące (wiem co piszę, drugie to Anioł
            Istny), przez parę lat nie przespałąm żadnej nocy, kłopoty z
            karmieniem, alergiami (do dzisiaj tona leków wziewnych i doustnych)
            Ja po prostu wypaliłam się jako matka jedynaka bardzo szybko. Drugie
            dziecko mamy (o czym nie napisałam wcześniej) tylko dlatego żeby
            starszy nie był jedynakiem. Ot i prawda cała.
            Nie mogę powiedziec, że byłam wychowywana chłodno smile)))) Też mam
            wspaniałęgo tatę -do dzisiaj mamy super kontakt. Rodzeństwo moje też.
            Ale obiektywnie przyznała moja siostra, że gdyby nie opiekowałą się
            przez chwilę moim najstarszym, nie uwierzyłaby,że takie dzieci w
            ogóle istnieją. Dziecko NIE MOŻE aż tak dawać w kośc jak on. Siostra
            ma teraz własne dzieci i wszystkim na około opowiada,ze jestem
            bohaterką bo ona by sobie krzywdę zrobiła mając takie dziecko.

            Jeszcze coś: ja lubię i przytulam się do moich dzieciaków. Lubię jak
            są obok, ale niekoniecznie jak czegoś ode mnie chcą. Ja się po
            prostu ZMUSZAM do zabaw z nimi, nawet nie lubię im przygotowywać
            posiłków.
            Zdecydowanie wolimy z ojcem moich dzieci wieczory, ranki i dni bez
            maluchów (na krótką metę oczywista, po paru dniach tęsknimy jak
            szaleni). Co nie znaczy, że ich nie kochamy. Ot taki typ być moze
            egoistyczny.
            Jeśli miałabym uszeregować to, kim jestem:
            to przede wszystkim jestem człowiekiem i kobietą. Kobietą dla
            swojego mężczyzny. Dopiero potem jestem matką. Na 3. miejscu.
            Przyznaję wprost, że taka gradacja nie budzi we mnie poczucia winy.
            Raczej zdziwienie, poniewaz czytając to forum mam wrażenie,ze jestem
            wyjątkiem.
            • srebrnarybka Re: Gdybym mógł cofnąć czas... 05.11.07, 00:46
              Ot taki typ być moze
              > egoistyczny.
              Jeżeli wychowujesz 3 dzieci, z tego 2 zaplanowanych świadomie, mimo,
              że składające się na to czynności (opieka, zabawy z dziećmi, pranie,
              odprowadzanie, specjalne karmienie, mycie etc. etc.) nie sprawiają
              Ci przyjemności, to nie jesteś typem egoistycznym, ale wręcz
              przeciwnie, altruistycznym, bowiem robisz dla innych ludzi to, co
              jest dobre dla nich, a nie dla Ciebie. Dla dobra dzieci nie jest
              niezbędne, żebyś jeszcze na dodatek udawała samo przed sobą, że
              sprawia Ci to przyjemność i okłamywała samą siebie. Dla dobra dzieci
              wystarczy, że dajesz im to, czego potrzebują. Bardziej jestem
              skłonna posądzić o egoizm różne mamusie, które mówią o tym, ile
              radości daje im dziecko. Bo wtedy opiekując się dzieckiem może myślą
              więcej o radości, jaką z tego czerpią, niż o dobru dziecka, które
              może w ogóle przestać się liczyć. Tobie to nie grozi i dlatego
              zazdroszczę Twoim dzieciom ...
          • opprrrssss Re: Gdybym mógł cofnąć czas... 06.09.07, 14:58
            i najważniejsze Zawsze Zosiu, bardzo dziękuję za pozdrowienia i
            fajnego posta smile z przyjemnością go przeczytałam smile)))))))))))

    • agamonia Re: To ja juz chyba nie chce !! 27.08.07, 12:59

      no cóz - rodzicielstwo to jazda bez trzymanki, survival
      ale cos ci powiem - trudniej chyba zyc BEZ tej adrenaliniki, to
      sport który uzaleznia i jak kots napisał"bez mozliwosci rezygancji"

      dobrze to sobie przemyśl - natomiast jedno jest pewne: zycie bez
      dzieci jest gorszą altenatywą - w ostatecznym orzrachunku oczywiscie

      takze iwelkiego wyboru nie masmile)
    • manu0001 Re: To ja juz chyba nie chce !! 11.09.07, 15:34
      Miec dziecko to jest super sprawa, uwierz mi! Ja mam corcie 3
      letnia, maly rozrabiak, no raczej dziecko co nie umie siedziec w
      miejscu, ale ja mam czas na wszystko, poniewaz od rana kiedy wstanie
      mniej wiecej zaplanuje sobie czas, aby miec czas na wszystko. Jak
      piszesz dziecko mozesz przyzwyczaic do wszystkiego, ale tez nie
      mozesz go zmuszac, sa dzieci ktore dobrowolnie rezygnuja ze spania
      popoludniu z dnia na dzien, wiec ich nie zmusisz. A sa matki ktore
      nie klada spac poniewaz chca aby dzieci poszly wieczorem spac o 8 a
      nie o 10. Kazda mama wychowuje swoje dziecko tak jak chce. Nie patrz
      na to co pisza inne mamy, po prostu jak czytasz sprobuj znalesc ich
      bledy zebys ty kiedys nie popelnila je. Plus ze kazda mama ma swoje
      zdanie co do wychowania dziecka. Nie zapomni o tym. Ja tez robilam
      bledy i moze bede robic, ale najlepiej uczyc sie na wlasne bledy niz
      na cudze, to bedzie twoje dziecko a nie cudze.
    • wyjatkowa_rodzinka Re: To ja juz chyba nie chce !! 13.09.07, 12:20
      A ja uważam, że wychowywanie dziecka to coś cudownego i planuje
      więcej dzieci. Mimo że dziecko jest dla mnie bardzo ważne, nie
      wyobrażam sobie dnia bez niego i poświecam mu bardzo wiele czasu,
      ponieważ rozpoczeliśmy edukację domową i dziecko nie chodziło do
      przedszkola to bez problemu zajmuję się domem i mam też czas dla
      siebie, ale wole spędzać czas z mężem i dzieckiem. I też czytając to
      forum jestem zaskoczona sposobami na wychowanie, bo krzyk czy bicie
      to nie jest metoda.
      A jak już będziesz miała dziecko to zrozumiesz że jest ono
      najważniejsze i też będziesz chciała być z nim non stop, bo
      wychowywanie, mimo że czasami trudne, daje wiele radości.
    • marcia81 droga kogiel mogiel 13.09.07, 12:30
      nie jest tak strasznie. Ja mam blizniaki (maja rok i dziesiec
      miesiecy) i wszystko przy nich zrobie. Ugotuje,posprzatam, ksiezke
      poczytam i jeszcze wspomne ze mojego meza prawie wogole w domu nie
      ma. Mama wpada co jakis czas. Dzieci codziennie chodza o tej samej
      godzinie 11.30 wieczorek o 21.30. Jedza obiadki o okreslonej godz,
      spaceruja tez w okreslonych godz. Powiem tak wszystko mozna jak sie
      chce i jak sie czlowiek uprze. Jestem szczesliwa mama i bardzo sie
      ciesze ze mam blizniaki. Czasem czlowiekowi brakuje sil i
      cierpliwosci ale to jest normalne. Macierzynstwo jest ok. Forum
      czesto sluzy do wyzalenia sie, dlatego tak to odbierasz.

      pozdrawiam cie i zycze szybiego zajscia w ciaze smile

      marta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka