demolka

24.08.07, 08:01
moje dziecko jest niepocieszone. wczorajsza wizyta na placu zabaw,
na którym postawiła w katku swój piekny smigany rowerek z różowymi
frędzelkami u lierownicy-jej duma i radość, skończyła się, ze jeden
z tych frędzelków został urwany przez 2 letniego chłopczyka.
Siedziałam na ławce i obserwowałam, jak rzucił sie do tego rowerka,
jak gdyby widział sprzęt na 2 kółkach pierwszy raz w zyciu, próbował
jeżdzić, szarpał obracał kierownicą, spoko. Nie ma i mu się podoba.
Jednak chwila, w której odwróciłam na chwile wzrok okazała się
wystarczajća by frędzelki zostały zniszczone. Pal licho, jak dla
mnie mogłoby ich nie byc i trudno, jednak Rozalka była bardzo
rozzalona, zeby nie powiedziec zrospaczona.
Pytam mamy, ile lat ma jej syn? Dwa.
To mówię jej zeb to najwyższy czas by zaczeła uczyć swojego syna
szacunku do rzeczy innych.
Pani przeprosiła, ale się bardzo oburzyła i stwierdziła ze to ja
powiinam pilnować swoich rzeczy czy dziecka.
Tak powinnam kurczowo trzymać ten rower.
Zastanawia mnie czy ja od swojego dziecka wymagam zbyt wiele
przywiązuje uwagę do tego by szanowała innych i ich własność, a
odkąd zaczełam kłasc na to nacisk nie miała 2 lat. Nigdy coś takiego
jej się nie zdarzyło.
Jak dla mnie dwulatek to już poważan osoba, od której mozna
oczekiwac cywilizowanych zachowań. a może dziwna jestem.
Nienawidzę wychowania bezstresowego, to zadne wychowanie
    • olamazur Re: demolka 24.08.07, 09:33
      Ja uczyłam dziecko - nie nasze, nie ruszaj od zawsze, kiedy było to
      potrzebne. Chyba syn miał koło roku. Mówiliśmy w skrócie "to jest
      pana, nie wolno". Mały jeszcze nie umiał dobrze mówić, gdy pokazywał
      coś paluszkiem i pytał "pan?" - co w jego języku oznaczało: "to jest
      nasze czy pana, można dotykać czy nie". W życiu nie zaczałby szarpać
      cudzego rowerka! Nie masz za dużych wymagań, IMO masz normalne
      wymagania.
    • aganiok13 Re: demolka 24.08.07, 10:00
      Ja też uważam, że 2-letnie dziecko jest wystarczająco dojrzałe do
      wiedzy, że rzeczy dzielą się na "nasze" i "cudze". Moja córka nie
      demoluje niczyich rowerków, jak próbuje przywłaszczyć sobie cudzą
      zabawkę uprzedzam, że jest cudza i odkłada. Chyba, że matka tego
      dziecka zezwala na zabawę, wówczas moje dziecko bawi się i oddaje.
      Moje dziecko wzbudza również emocje w sklepiku, gdy bierze np.
      batonik, a ja mówię - nie kupujemy batonika, odłóż i dziecko
      odkłada. Nie zawsze bezinteresowanie, czasem trzeba ją przekupić
      np. "bułą", ale odkładanie rzeczy na swoje miejsca odbywa się bez
      rzucania się na podłogę, afer, krzyków. Podobno nie jest to
      powszechne, ale moje dziecko od dłuższego czasu zachowuje się
      cywilizowanie, bo je tego nauczyłam. Luz, jesteś normalna, masz
      normalne oczekiwania w stosunku do innych dzieci, szkoda tylko, że
      inni rodzice tak niefrasobliwie podchodzą do swoich pociech. Wyobraź
      sobie, na to później taka złota młodzież i złoci dorośli będą sobie
      pozwalać ... wink
      • kropkacom Re: demolka 24.08.07, 10:39
        Dwuletnie dziecko może powinno znać zasady ale i tak ciekawość bierze górę w tym
        wieku. Matka powinna najpierw zapytać czy jej syn może pobawić sie rowerkiem. W
        razie jakiś zniszczeń zaproponować naprawę lub rekompensatę.

        Szkoda tylko ze zamiast powiedzieć (pisze do autorki wątku) o tym że syn pani
        zniszczył wózek zaczęłaś ją pouczać: "Pytam mamy, ile lat ma jej syn? Dwa.
        To mówię jej zeb to najwyższy czas by zaczeła uczyć swojego syna szacunku do
        rzeczy innych". Gdybyś użyła innych słów pewnie i reakcja pani była by inna. A
        tak zaczęła sie odruchowo bronić.
        • kropkacom Re: demolka 24.08.07, 10:41
          Tytuł wątku chyba przesadzonysmile W końcu tylko "frędzelki zostały zniszczone" a
          nie cały rower.
        • mamaigiiemilki Re: demolka 24.08.07, 14:03
          uwazam tak samo jak kropkacom
        • asia889 Re: demolka 25.08.07, 16:42
          I ja podpisuję się pod wypowiedzią kropkacom.
    • gan33 Re: demolka 24.08.07, 15:35
      Może faktycznie matka powinna bardziej zwracać uwagę że by dziecko
      nie niszczyło nieswoich rzeczy ale sama piszesz że to była "chwila",
      natomiast od dwulatka nie wymagaj żeby wiedział że twój rowerek to
      bubel od którego odpadają frędzelki przy lekkim pociągnięciu (no
      chyba że dzieciak miał niezłą siłę). Wymagasz żeby proces
      wychowawczy dziecka zakończył się już na etapie dwulatka, dziecko w
      tym wieku nie uczy się szacunku do cudzych ani własnych rzeczy. Uczy
      się natomiast poznawać świat i otoczenie przez dotykanie, ciaganie,
      rwanie itd. Dzieci które reagują na rodziców "nie rusz" też nie
      myślą o szacunku do cudzej własności tylko zgadzają się poddać woli
      rodzica. Mija rada: idź do sklepu, może uwzględnią reklamację a nie
      czepiaj się dziecka.
      • molla7 Re: demolka 24.08.07, 20:30
        bubel, dobre sobie. Nieważne, to mogł byc chinski badziew, czy giant za 800 zetów, ciekawość swiata, jak to piszecie, tego chłopca przybrala zbyt katastrofalne jak dla mnie skutki. Nie chodzi o drobne w sumie zniszczenie, tylko rozzalenie corki. To ona nie mogla pojąc, ze ktoś moze sie tak zachowac. A ma o rok wiecej od tego destroyera. Ten rok to przepaśc pewnie nie do odrobienia. Bo kiedy skonczy 3 lata, to pani uzna ze na dobre wychowanie jeszcze przyjdzie czas.
        • niewyparzony_jezyk Re: demolka 25.08.07, 07:51
          molla7 napisała:

          >ciekawość swiata, jak to piszecie, tego chłopca przybrala zbyt katastrofalne
          jak dla mnie skutki.

          Następnym razem na plac zabaw weź tylko łopatkę i wiaderko i od razu krzycz, ze
          to tylko Twojej córki, żeby inne dzieci nie ruszały, bo jeszcze ktoś coś
          popsuje, a córka będzie rozżalona.

          >Nie chodzi o drobne w sumie zniszczenie, tylko rozzaleni
          > e corki. To ona nie mogla pojąc, ze ktoś moze sie tak zachowac.

          A skoro pouczasz inną mamę, co powinna robić, to ja pouczę Ciebie: naucz córkę,
          ze nie wszyscy są tacy jak ona i niektóre dzieci- z wrodzonej ciekawości-
          dotykają przedmiotów należących do innych. Oszczędzi jej to stresów w
          przyszłości, bo życie usłane różami nie jest i im szybciej nauczy się
          rozczarowań, tym rzadziej będzie rozżalona.
          Wydaje mi się to dość normalne, że dzieci interesują się zabawkami, rowerkami
          czy hulajnogami innych dzieci. Taka dziwna zasada, czyjeś zawsze bardziej się
          podoba niż swoje.
          • molla7 Re: demolka 25.08.07, 21:49
            > Wydaje mi się to dość normalne, że dzieci interesują się zabawkami, rowerkami
            > czy hulajnogami innych dzieci. Taka dziwna zasada, czyjeś zawsze bardziej się
            > podoba niż swoje.

            dla mnie jest to tak naturalne, że oczywiste. Nie zrozumiem zapedów do niwelowania wystajacych elemntów, bo tak i juś. Skoro jest to tak nitrwały element to ja przetrwał dotąd dobre pół roku w nienaruszonym stanie? A córka jest bardzo ciekawskim i dociekliwym dzieckiem.
        • asia889 Re: demolka 25.08.07, 16:53
          "Nie chodzi o drobne w sumie zniszczenie, tylko rozzalenie corki."

          Ciekawe co byś zrobiła, gdybyś miała więcej niż jedno dziecko i to mniejsze starszemu coś popsuło? A ze swojego podwórka wiem, że wystarczy naprawdę bardzo niewiele, by poszkodowany przeżywał czarną rozpacz.
        • ewa-krystyna Re: demolka 25.08.07, 16:58
          Demolka, a ja sie calkowicie zgadzam z twoim zdaniem,a zdania typu "dziecko jest
          ciekawe swiata i nie zdaje sobie sprawy z czyjejs wlasnosci czy ze czegos nie
          powinno zrobic" uwazam za wygodnickie i bez podstaw... jesli sobie nie zdaje
          sprawy to najwyzszy czas je zaczac uczyc! bo inaczej kiedy w koncu bedzie do
          tego zdone? dzieci duzo rozumieja juz w bardzo wczesnym wieku i tylko niektorzy
          dorosli sobie z tego nie zdaja sprawy i ciagle usprawiedliwiaja zle zachowania
          wiekiem,ze jeszcze male i nie rozumie...
          • kropkacom Re: demolka 25.08.07, 19:05
            > jesli sobie nie zdaje
            > sprawy to najwyzszy czas je zaczac uczyc! bo inaczej kiedy w koncu
            > bedzie do tego zdone?

            Ale przecież nikt nie twierdzi że matka chłopca nie powinna pouczyć go
            odpowiednio na zaistniała sytuacje. Jednak robienie z niego wielkiego
            destruktora może być przesadzone, nie sadzisz? Co innego niszczyć z rozmysłem, a
            co innego zepsuć w ferworze zabawy. I jeszcze jedno, z postu założycielki wynika
            ze ona zgodziła się aby chłopiec siadł na rowerek jej córki a to też trochę
            zmienia sytuację.
            • ewa-krystyna kropkacom 25.08.07, 20:25
              to w takiej sytuacji matka chlopca powinna pierwsza przeprosic druga i spytac
              jak moze wyrownac szkode i jednoczesnie uswiadomic syna,ze bawiac sie cudza
              rzecza trzeba ja dwa razy bardziej szanowac i uwazac niz swoja wlasna... tak
              mnie rowniez uczono w domu i w szkole...
              poza tym nie wiemy i sie tego nigdy nie dowiemy czy to bylo z rozmyslem czy
              nie... fakt faktem pozostaje,ze zabawka zostala uszkodzona oczywiscie tylko
              czesc dekoracyjana,ale zawsze... za to tez sie placi i czasami wlasnie takie
              detale sprawiaja,ze cos kupujemy....
    • mamairobcio Re: demolka 24.08.07, 21:35
      A ja uwielbiam placyki i parki gdzie dzieci mogą bawić się wszystkim co jest.
      Jednego dnia biorę piłki, innego autka lub rower. I wiem, że jeśli dziecko
      będzie chciało bawić się czymś innym to będzie miało taką możliwość. Owszem,
      parę rzeczy zostało zniszczonych, ale sądzę, że były to buble. A co do
      rowerka, to frędzelki odpadają nawet przy kontakcie z rocznym dzieckiem, ale
      przecież możesz je przyczepić mocniej. Jaki masz z tym problem?
    • agava00 Re: demolka 26.08.07, 21:51
      Hmm... moj syn skonczy 2 lata za 3 miesiace z hakiem i od zawsze mu tlumacze, ze
      nie wolno niszczyc zabawek, pisac po kasiazkach etc. Mimo to on sie czasem nie
      potrafi opanowac i dopada go szal dotykania. poprostu rzuca sie na wszystko co
      ma w zasiegu wzroku. Ostatnio w sklepie wyrwal mi sie i jak torpeda wskoczyl do
      stanowiska kasjerki po czym rzucil sie na kase i terminal. Przedwczoraj w
      reserved wbiegl w spodnie (biale - o zgrozo) i zaczal sie wydurniac. Na koniec,
      jak placilam wbiegl za lade i w sekunde zrzucil ciuchy, ktore sobie skladala
      pani ekspedientka. To nie jest tak, ze ja na niego nie zwracam uwagi, czy
      olewam. On jest poprotu bardzo szybki i atakuje znienacka. Stawiam go do pionu,
      tlumacze, ze tak nie wolno robic ale on dostaje czasem... glupawki. Kiedys
      zrozumie, ze takie zachowanie jest - nazwijmy to - nieporzadane. Dwulatek moze
      nie rozumiec tlumaczenia, ze nie wolno niszczyc czy dotykac nie swoich rzeczy.
      Nie wszystkie dzieci sa spokojne. Mam tego idealny przyklad w domu. Z corka nie
      mialam takich problemow a oboje wychowuje tak samo. Aha, na koniec weszlam do
      maka kupic sobie cole. Moje dziecko, jednym ruchem, bez ostrzezenia zerwalo
      tablice przyklejona na ladzie.

      Jest mi glupio kiedy moj maly ma te swoje niszczycielskie ciagi, ale z drugiej
      strony rozumiem, ze on jeszcze jest maly i wyrosnie z tego. Mam sobie strzelic
      w leb?

      Nie rob ze swojego dziecka ksiezniczki na ziarnku grochu. Naucz ja radzic sobie
      z sytuacja, kiedy ktos jej cos popsuje bo zapewne jeszcze ja to kiedys spotka.

      I nie mow innej matce, ze "to najwyższy czas by zaczeła uczyć swojego syna
      szacunku do rzeczy innych" bo nie wiesz czy ona juz tego od dawna nie probuje
      zrobic i nie wiesz czy wychowuje go stresowo czy bezstresowo... nie dziw sie, ze
      sie oburzyla.

      A w ogole to czego od niej oczekiwalas? Przeprosila i co jeszcze miala zrobic?
      Obiecac ci, ze bedzie kladla wiekszy nacisk na edukacje syna pod katem
      szanowania przedmiotow nalezacych do innych ludzi? Bo nie rozumiem...

      Ja od mojego dziecka oczekuje cywilizowanych zachowan ale on to ma czasem w
      glebokim powazaniu.

      ---------
    • lila1974 Re: demolka 26.08.07, 23:44
      Nie sądzę bym w analogicznej sytuacji poczęstowała mamę dziecka
      uwagą na temat jej metod wychowania, no! chyba, że konkursowo
      olewałaby swoje dziecko, nie zwracała kompletnie uwagi co robi na
      tym placu zabaw, a urwanie frędzla skwitowałaby wzruszeniem ramion.

      Szczerze mówiąc takie wypadki mam wkalkulowane w koszta spacerów i
      spotkań moich dzieci z innymi dziecmi.

      Jesli zatem zabawka jest nowa, albo szczególnie dla mojego dziecka
      cenna to sugeruję, by zostawić ją w domu, a jeśli decyduje się na
      zabawę nią z innymi dziećmi, to niech potem nie ma żalu, jeśli coś
      się niechcący oderwie lub w inny sposób zepsuje.

      Czasami człowiek się stara, a te złośliwa natura martwa i tak się
      postanowi uszkodzić w Twoich rękach tongue_out

      Gdybym widziała, że dzieciaczek nadmiernie interesuje się rowerkiem,
      a córka dba o niego jak o skarb, to starałabym się mieć go na oku i
      ewentualnie zabrać raczkę chłopca, gdyby bawił się frędzlem zbyt
      intensywnie.
    • fonula a ja się zgadzam 27.08.07, 16:11
      dziecko już nawet dwuletnie powinno wiedzieć, ze bez pytania nic
      cudzego nie można brać, a juz nie daj Boże zniszczyć. dziwię się
      dziewczynom, które mówią, ze "tylko" urwał frędzelki. To
      włascicielka powinna przeprosić wandala, ze kiepsko były frędzelki
      przymocowane. Niezłe. A gdyby to wasz dorosły rower ktoś w ten
      sposób potraktował, to byłybyście happy??? Wkurzają mnie takie
      bezmyslne mamusie, które baranim wzrokiem patrzą jak dziecko buszuje
      po placu zabaw i bierze wszystko co wpadnie mu w ręce. Ciekawe kiedy
      zaczną tłumaczyć dziecku, że nie wszystko można???
      • lila1974 Re: a ja się zgadzam 27.08.07, 21:28
        Dwulatek to na prawdę małe dziecko. Tłumaczyć można, a nawet trzeba
        i tego nikt nie neguje. Jednak w dużym błędzie jest ten, kto myśli,
        że takie dziecko pojmie w lot nauki rodzica i już
        żadne "przestępstwo" mu się nie przydarzy.

        Jesli widziałabym, że malec jest na placu zabaw z mamą, która nie
        zwraca na niego uwagi lub nie przeszkadza jej, że bawi się zabawkami
        innych dzieci niezgodnie z przeznaczeniem tych zabawek, to po prostu
        odseparowałabym go od rzeczy swoich dzieci a owa beztroską mamę
        poprosiła o baczniejsze zwrócenie uwagi na dziecko.

        Przypuszczam jednak, ze zwróciłabym się do niej nie tonem pełnym
        krytyki dla jej postawy, a z uśmiechem poprosiłabym o "ujarzmienie"
        zapędów malucha.

        Ludzie nie potrafią zwracać sobie wzajemnie uwagi. Zamiast z
        życzliwością zwrócić się do jakiejś posoby z prośbą, ze coś ich
        drażni, to nakręcaja się aż do momentu wybuchu. Po co?
        • molla7 Re: a ja się zgadzam 28.08.07, 09:56
          > Przypuszczam jednak, ze zwróciłabym się do niej nie tonem pełnym
          > krytyki dla jej postawy, a z uśmiechem poprosiłabym
          o "ujarzmienie"
          > zapędów malucha.
          >
          > Ludzie nie potrafią zwracać sobie wzajemnie uwagi. Zamiast z
          > życzliwością zwrócić się do jakiejś posoby z prośbą, ze coś ich
          > drażni, to nakręcaja się aż do momentu wybuchu. Po co?

          Lila przyznaję Ci rację, chciałam wychowwywac i dziecko i matkę, z
          nienajlepszym wydźwiekiem.
          Aczkolwiek wiele razy w podobnych sytuacjach starałam się rozwiązac
          sytuację w pokojowy i miły sposób i to ja sptokałam się z agresją w
          odpowiedzi.
          To znamienne, że jesteśmy niemili dla siebie. Reagujemy z agresja,
          zaczepnie i nieuprzejmie. Mam nadzieje, że taka sytacja "naruszenia
          dóbr osobistych" więcej się nie powtórzy, a jeśli to trzeba bedzie
          reagować w inny sposób i nie czekać na rozwój wypadków...
          Poza tym ja nie wychowuję swojej córki jak księżniczki, zwracam
          uwagę na jej uczucia, ale bez certolenia się wiekszego, ucząc ją że
          sama musi się z nimi uporac i mozna zapobiec wielu konfliktów
          starając się rozwiązać problem poprzez wyrazenie potrzeb, oczekiwań.
          bo np zamiast powiedzieć o co jej chodzi, uderza w bek, po czym
          okazuje się, że ona to chciała z ta dziewczynką się pobawić. A ja
          pytam, a zapytałaś ją o to, przecież ona o tym nie wie.
          Ja popełniłam błąd licząc że edzie potrafiła powoedziec, prosze nie
          rusz to mój rowerek, nie podoba mi się ze bawisz nim w ten sposób.
          Zemsciło się moje postawa nie wtrącania się. Radz sobie.
          • panda74 Re: a ja się zgadzam 28.08.07, 10:48
            Ja też córkę wychowuję w poszanowaniu rzeczy i książek zarówno
            swoich jak i cudzych i - odpukać - nie ma problemu. Nie niszczy. Ale
            nie mam ŻADNEJ gwarancji, że kiedyś to nie nastąpi, po prostu
            przypadkiem. Autorko - Ty również nie wiesz, czy Twojemu dziecku się
            to nie zdarzy, musisz być na to przygotowana niestety. To są tylko
            dzieci i nawet niechcący coś się może stać. Ciekawe jak Ty byś się
            czuła, gdyby matka jakiegoś dziecka zaczęła Cię w tym momencie
            ochrzaniać. Skąd wiesz, że tamta matka nie wychowuje dziecka wg
            opisywanych przez nas zasad? Ale zepsucie czegoś to są niekiedy
            ułamki sekund...
          • ela_tuptus do molla 30.08.07, 14:38
            Masz u mnie dużego plusasmile))
            tak niewiele jest osób umiejących się przyznać do błedu.
            rownież na tym forum. Gratuluje zdrowego podejscia.smile))

            co do rowerka to myślę, że sama wiesz jak zareagować w przyszłości.
            trzymam kciuki smile)))
            mama 7 i 9 latka.
    • marysienka110 Re: demolka 29.08.07, 22:11
      No prosze, szkoda ze nie piszesz ile lat ma twoja corcia.
      Bo to jest w tej sprawie kluczowe, tak samo jak przemyslenie co w
      wychowaniu tak naprawde chcemy osiagnac.
      Piszesz:
      "moje dziecko jest niepocieszone. wczorajsza wizyta na placu zabaw,
      na którym postawiła w katku swój piekny smigany rowerek z różowymi
      frędzelkami u lierownicy-jej duma i radość, skończyła się, ze jeden
      z tych frędzelków został urwany przez 2 letniego chłopczyka."

      I dalej:
      "Siedziałam na ławce i obserwowałam, jak rzucił sie do tego rowerka,
      jak gdyby widział sprzęt na 2 kółkach pierwszy raz w zyciu, próbował
      jeżdzić, szarpał obracał kierownicą, spoko. Nie ma i mu się podoba.
      Jednak chwila, w której odwróciłam na chwile wzrok okazała się
      wystarczajća by frędzelki zostały zniszczone. Pal licho, jak dla
      mnie mogłoby ich nie byc i trudno, jednak Rozalka była bardzo
      rozzalona, zeby nie powiedziec zrospaczona."

      Ja bym sie mocno zaczela zastanawiac, czy z moim sposobem wychowania
      i podejsciem do mojego dziecka jest wszystko ok jezeli z powodu
      fredzelkow a raczej ich braku wpada w rozpacz.
      Takie rzeczy sa bolesne ale na porzadku dzienym niezawsze mozemy
      miec na nie wplyw.
      Jasne ze to bolesne i mamy prawo sie wsciec, ale to nie
      scheakespearowska tragedia.

      "Pytam mamy, ile lat ma jej syn? Dwa.
      To mówię jej zeb to najwyższy czas by zaczeła uczyć swojego syna
      szacunku do rzeczy innych."

      Przecietny Dwulatek nie rozumie jeszcze zaleznpsci przyczyna-skutek.
      On naprawde moze nie zalapac ze fredzle sa zniszczone bo on za nie
      ciagnal. Jest jeszcze bardzo malutki.

      "Pani przeprosiła, ale się bardzo oburzyła i stwierdziła ze to ja
      powiinam pilnować swoich rzeczy czy dziecka."
      Tu pania troszke rozumiem, bo to pani corka decyduje czy pozwala sie
      komus bawic swoja zabawka czy tez nie.
      jezeli tak to jest tez przygotowana na ewentualne straty (ale tez
      korzysci). W ten sposob uczymy dziecka szycunku do prywatnej
      wlasnosci. Bo pokazujemy mu ze jego wlasnosc jest szanowana.
      Co innego ze chlopczyk lub jego mama powinni sie wczesniej zapytac
      czy moga pozyczyc zabawke.


      "Tak powinnam kurczowo trzymać ten rower."
      ?????????
      "Zastanawia mnie czy ja od swojego dziecka wymagam zbyt wiele
      przywiązuje uwagę do tego by szanowała innych i ich własność, a
      odkąd zaczełam kłasc na to nacisk nie miała 2 lat. Nigdy coś takiego
      jej się nie zdarzyło."

      Nie zdarzylo sie i teraz pytanie.
      Czy przypadkiem nie dlategp ze mamusia mowi ze tak nie wolno.
      I czy to jest metoda wychowawcza?
      I teraz sedno.
      Czy tak chcemy wychowywac dzieci zeby wykonywaly nasze polecenia,
      czy tak zeby wyrosy na ludzi umiejacych samodzielnie i niezaleznie
      myslec, szanowaly siebie i innych, umialy radzic sobie swiadomie ze
      swoimi emocjami.

      "Jak dla mnie dwulatek to już poważan osoba, od której mozna
      oczekiwac cywilizowanych zachowań."

      Od wielu doroslych jak widac nie mozna.
      " a może dziwna jestem."

      to chyba blizej prawdy...
      "Nienawidzę wychowania bezstresowego, to zadne wychowanie"

      ???????
      To wychowuj stresowo.
      • agava00 Re: demolka 29.08.07, 22:43
        super-truper ta twoja odpowiedz ale jedno jest dla mnie tajemnica:

        > Nie zdarzylo sie i teraz pytanie.
        > Czy przypadkiem nie dlategp ze mamusia mowi ze tak nie wolno.
        > I czy to jest metoda wychowawcza?
        > I teraz sedno.
        > Czy tak chcemy wychowywac dzieci zeby wykonywaly nasze polecenia,
        > czy tak zeby wyrosy na ludzi umiejacych samodzielnie i niezaleznie
        > myslec, szanowaly siebie i innych, umialy radzic sobie swiadomie
        ze
        > swoimi emocjami

        Jak chcesz nauczyc male dziecko samodzielnego myslenia?
        Wg mnie najpierw trzeba mu naswietlic kilka problemow, glownie
        poprzez mowienie "tak nie wolno" a jego myslenie sie wlaczy dopiero
        po jakims czasie...

        Zreszta to myslenie wlasnie my niejako ksztaltujemy, nieprawdaz?

        ---------
        • marysienka110 Re: demolka 30.08.07, 09:10
          > Jak chcesz nauczyc male dziecko samodzielnego myslenia?
          > Wg mnie najpierw trzeba mu naswietlic kilka problemow, glownie
          > poprzez mowienie "tak nie wolno" a jego myslenie sie wlaczy dopiero
          > po jakims czasie...

          Tobie chyba nikt jeszcze nie ponaswietlal. Lub ponaswietlal ale
          jeszcze nie wlaczyl. A co myslisz o dawaniu przykladu?
          • agava00 Re: demolka 30.08.07, 22:37
            a co ty jestes taka agresywna? masz jakis problem ze soba?

            jak dasz dobry przyklad dziecku, ktore np. pluje innych?
            myslisz, ze jak ty nie plujesz, to to jest wystarczajace?

            jestem niezmiernie ciekawa...
            ---------
      • molla7 Re: demolka 30.08.07, 14:24
        > Ja bym sie mocno zaczela zastanawiac, czy z moim sposobem
        wychowania
        > i podejsciem do mojego dziecka jest wszystko ok jezeli z powodu
        > fredzelkow a raczej ich braku wpada w rozpacz.
        > Takie rzeczy sa bolesne ale na porzadku dzienym niezawsze mozemy
        > miec na nie wplyw.
        > Jasne ze to bolesne i mamy prawo sie wsciec, ale to nie
        > scheakespearowska tragedia.

        tiaa, od 2 latka nie wymagajmy niczego, ale juz od 3-latka juz
        wszystkiego, bo brak poszanowania czyjegoś sprzętu i drobna w tym
        przypadku niekompletność roweru, chocby chodziło o głupie frędzelki
        to nie powiinien być absolutnie zaden powód do dramatyzowania,
        zwłaszcza szekspirowskiego. Dla dziecka nauczonego dbałości o swoje
        zabawki, rzeczy rodziców i rzeczy innych to może byc powód do
        ogromnego rozczarowania.
        Czy tak chcemy wychowywac dzieci zeby wykonywaly nasze polecenia,
        > czy tak zeby wyrosy na ludzi umiejacych samodzielnie i niezaleznie
        > myslec, szanowaly siebie i innych, umialy radzic sobie swiadomie
        ze
        > swoimi emocjami.
        chyba nie czytałas odpowiedzi przeze mnie napisanych w tym wątku
    • kicia031 Re: demolka 30.08.07, 11:25
      Bardzo wspolczuje coreczce.
      A co sprawcy calego zamieszania - czy raczej sprawczyni, bo moim
      zdaniem to matka ponosi wine za zalasytuacje. Tez mam ciekawskiego
      dwulatka, i jak ide az nim na plac zabaw, to nie zajmuje sie
      plotami, tylko go pilnuje. A juz zwlaszcza gdy widze, ze zbliza sie
      do cudzej wlasnosci. Tlumacze, ze moze obejrzec, ale nie wolno bez
      pozwolenia zabierac cudzych zabawek, i trzeba je traktowac z atencja.
      Gdy moje dziecko dokona jakis zniszczen, zawsze pytam, czy mozemy
      jakos zrekompensowac strate...

      Zawsze wydawalo mi sie, ze to normalne zachowanie kulturalnych
      ludzi... widze, ze sie mylilam.
      • ewa-krystyna Re: demolka 30.08.07, 13:53
        Kicia031,
        wcale sie nie mylisz... to co napisalas to jest normalne zachowanie kulturalnych
        ludzi....
    • vharia Re: demolka 30.08.07, 16:25
      Jak dla mnie nie można oczekiwać od dwulatka głębokiego zrozumienia
      potrzeby poszanowania rzeczy cudzych. Dlatego trzeba
      -pilnować go
      -tłumaczyć powyższe bez wielkich złudzeń, że w tym tygodniu zrozumie.

      Błąd matki, że nie pilnowała- za dzieckiem się idzie i patrzy co
      robi. Jak zaczyna niszczyć, to się delikwenta za rękę łapie i po
      sprawie.
      • joa66 Re: demolka 30.08.07, 17:17
        zgadzam się - błąd matki, że nie pilnowała.

        ale dodam - forma w jakiej zwróciła się do niej autorka tematu jest
        NIEDOPUSZCZALNA.
    • mama303 Re: demolka 30.08.07, 21:32
      molla7 napisała:

      > Jak dla mnie dwulatek to już poważan osoba, od której mozna
      > oczekiwac cywilizowanych zachowań. a może dziwna jestem.
      > Nienawidzę wychowania bezstresowego, to zadne wychowanie

      Dwulatek poważna osobą ? chyba żartujesz?
      Emocje narazie górą, przed soba ma wiele lat nauki egzystowania w
      grupie i zasad dobrego wychowania, poczucie własnosci tez jeszcze
      ubogie lub żadne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja