U mnie strasznie... Mam nudnosci przez 24/h i co dziwne, jestem przy
tym w zasadzie non stop glodna. Do tego dochodzu totalne zmeczenie i
sennosc. W zasadzie wstaje juz zmeczona i od rana marze, zeby sie
polozyc spac. Niestety, a moze "stety", pracuje. "Stety", bo i tak
nie mialabym sily na zajmowanie sie domem u Mikolajem przez caly
dzien. A w pracy wiedza o ciazy i daja mi luzy. Od dwoch miesiecy
nie gotuje, sprzatam z musu, choc idzie mi to jak krew z nosa. Mam
caly kosz prasowania i nie moge sie zmusic, zeby to ogarnac. Kwiatki
zasuszone... Wlasciwie maz prowadzi dom, a tez pracuje do 18.00...
Najbardziej zal mi Mikusia. Jak wracam z pracy, to wlasciwie
wczolguje sie do domu, a synek steskniony za mna, chce sie bawic,
czytac ksiazeczki. Bawie i czytam, przytulam, laskocze, rozmawiam,
ale juz bez takiej energii, jak kiedys.
Na szczescie to 3 miesiac i mam nadzieje, ze za 2-3 tygodnie mi
minie, bo ten stan mnie wykancza.
A do tego czuje sie brzydka. Choc wszyscy wkolo mowia, ze w ogole
sie nie zmienilam, ja nie moge patrzec w lustro. Mam wrazenie, ze
wszystko na mnie zle lezy. Makijaz zawsze nie taki, z ubraniem tez
zawsze cos nie tak...
A w tamtej ciazy moglam gory przenosic i taka sie ladna czulam

))
Ufff, wyzalilam sie

)